Reklama

Polityka

Sąd nad dyscypliną sędziów

Bruksela uznała, że Polska nie ma prawa dyscyplinować sędziów. Komisja Europejska skierowała w tej sprawie kolejny wniosek do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Reforma sądownictwa w Polsce jest jak niekończąca się telenowela, pełna zwrotów akcji, podchodów, ataków i odwrotów. Partia rządząca planuje zmiany, szykuje ustawę, a później opozycja przy wsparciu instytucji unijnych zmusza rząd do odwrotu. Efekt jest taki, że sędziowie zamieniają się coraz częściej w polityków, a politycy w sędziów.

W tym całym zamieszaniu prawno-politycznym najgorszy jest jednak upadek autorytetów. Tracą na tym sądy, sędziowie, władza, ale także instytucje UE, bo przecież w świetle traktatów za kształt sądownictwa w poszczególnych państwach odpowiadają władze lokalne. – Organizacja wymiaru sprawiedliwości w Polsce w żaden sposób nie należy do kompetencji UE. Dlatego Komisja Europejska nie jest uprawniona do wszczynania w takim zakresie postępowań, a Trybunał Sprawiedliwości UE w ogóle nie powinien wydawać orzeczeń w sprawie reformy organizacji sądownictwa w Polsce – mówi Niedzieli dr Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS i wykładowca prawa konstytucyjnego.

„Złych” sędziów wybrano

Komisja Europejska już wcześniej skarżyła do TSUE reformę polskiego sądownictwa. Ta sprawa była oczkiem w głowie byłego komisarza ds. praworządności Fransa Timmermansa. W październiku 2019 r., tuż przed zmianą stanowiska, Timmermans zdążył złożyć kolejną skargę do trybunału na Polskę. Tym razem zaskarżono model postępowań dyscyplinarnych dla sędziów, zwłaszcza w Sądzie Najwyższym. Formalnie chodziło nie tyle o same izby dyscyplinarne, ile o Krajową Radę Sądowniczą, która tych sędziów do izb wybrała. KE argumentuje, że na skład KRS mają przecież wpływ politycy.

Reklama

Nie pomogło przekonywanie, że niemieccy politycy mają prawie bezpośredni wpływ na wybór sędziów do wszystkich rodzajów sądów. „Ta ścisła partyjno-polityczna kontrola przy obsadzaniu stanowisk sędziowskich w najwyższych niemieckich sądach rzadko jest publicznie podważana (...). Dziś partie wykorzystują ten przywilej kontroli raczej do forsowania swoich własnych interesów” – tak podsumowuje niemiecki system sprawiedliwości Volker Wagener na łamach portalu Deutsche Welle.

Próbują nam odebrać nasze prawo do posiadania uczciwego, dobrego wymiaru sprawiedliwości i jego naprawy. Nie pozwólmy, aby inni decydowali za nas. Walczyliśmy o demokrację po to, byśmy sami mogli decydować. Prezydent RP Andrzej Duda

Polskie władze w grudniu były nieugięte. Przez Sejm szybko przeprowadzono kolejną ustawę, której celem było opanowanie chaosu. Tak zwana ustawa dyscyplinująca ma powstrzymać sędziów przed podważaniem działań i orzeczeń sędziów wskazanych przez nową KRS. – Ustawa jest odpowiedzią na coraz częstsze sytuacje podające w wątpliwość apolityczność sędziów w Polsce. Odnosi się również do budzącego zaniepokojenie postępowania tych sędziów, którzy przez swoje publiczne wypowiedzi i działania kwestionują status innych sędziów – podkreśla Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości.

Decydujące starcie

W grudniu także KE zaczęła planować kolejny krok przeciwko Polsce. Nowy komisarz UE ds. sprawiedliwości Didier Reynders zreferował europosłom sprawę dyscyplinarek sędziowskich w Polsce. Ale pod koniec 2019 r. służby prawne UE były sceptyczne ws. wniosku do TSUE o zamrożenie przepisów dyscyplinarnych w Polsce. Uważano, że zostanie on odrzucony. Co się zmieniło, że KE zdecydowała się na złożenie wniosku wstrzymującego polskie prawo?

Reklama

Prawdopodobnie jest to efekt wzmożonej aktywności organizacji sędziowskich. Nagłośniony został tzw. Marsz 1000 Tóg w Warszawie, ważne były także zabiegi opozycji z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim na czele oraz rezolucja Parlamentu Europejskiego. – Mamy opozycję, która postawiła sobie za cel donoszenie na Polskę. Dzięki wam cała dyskusja w UE jest przykładem dezinformacji i szkalowaniem przez polskich polityków własnej ojczyzny – powiedziała w PE europoseł Jadwiga Wiśniewska.

Komisja Europejska mogła też poznać treść dokumentu części członków Komisji Weneckiej. – My nigdy nie przyjmiemy takiej narracji w tzw. dokumencie przedstawionym przez gremium, które było w Polsce, powołując się na legitymację Komisji Weneckiej. Oni uważają, że nam nie wolno czegoś, co wolno innym – podkreślił minister Zbigniew Ziobro.

Słowa ministra, innych przedstawicieli rządu oraz poparcie prezydenta Andrzeja Dudy zapowiadają twardą politykę. Ustawa z Senatu trafi do Sejmu, w którym zapewne uzyska zdecydowaną przewagę głosów.

Niebawem czeka nas więc decydujące polityczne i także prawne starcie między Polską a Brukselą oraz Luksemburgiem.

– Nasza Izba Dyscyplinarna SN działa zgodnie z konstytucją, która jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej. Mamy na to mocne dowody. Traktaty UE nie regulują wymiaru sprawiedliwości kraju członkowskiego. Dotyczy to zarówno Polski, jak i innych państw – stwierdził rzecznik rządu Piotr Müller.

Problemy TSUE

Polska nie zamierza rezygnować z izb dyscyplinarnych w sądach, bo również trzecia władza musi podlegać jakiejś weryfikacji. Wszystko wskazuje na to, że ustawa szybko trafi na biurko prezydenta. Decyzja TSUE ws. wniosku zabezpieczającego spodziewana jest natomiast w połowie lutego, a samo orzeczenie zapadnie pod koniec wiosny. Mimo wielu zastrzeżeń prawników z Brukseli sędziowie mogą się przychylić do wniosku KE o wstrzymanie izb dyscyplinarnych. Jeżeli władze w Polsce zignorowałyby tę decyzję, to KE będzie mogło wnioskować o nałożenie kar finansowych na nasz kraj.

Sytuacja prawna jest na tyle skomplikowana i dynamiczna, że prawnicy nie wiedzą, jaki może być finał tych sporów. Jednym z wariantów rozważanych przez rząd jest pewnie wyprzedzająca skarga do Trybunału Konstytucyjnego. W Polsce konstytucja jest bowiem najwyższym prawem, a prerogatywy do badania zgodności z ustawą zasadniczą ma tylko Trybunał Konstytucyjny w Warszawie. – Ten spór powinien być rozstrzygnięty w Polsce, ale niestety KE ma ciągłą tendencję do poszerzania swoich uprawnień, które są pozbawione podstawy prawnej. Obecna sytuacja jest lekceważeniem procedur demokratycznych, bo przecież inaczej się z Brukselą umawialiśmy. Wszyscy się spodziewaliśmy, że to, co zostało zapisane w traktatach, będzie respektowane – powiedział dr Wróblewski.

Spór między Polską a Brukselą działa na szkodę obu stron. Ale w Polsce szczególnie spada zaufanie do unijnych instytucji.

Konflikt jest także niebezpieczny dla Trybunału Sprawiedliwości UE, bo unijny sąd ma ostatnio spore kłopoty z Hiszpanią. Na początku stycznia Sąd Najwyższy w Madrycie uchylił wyrok TSUE ws. niedoszłego europosła, który siedzi w więzieniu. Wyrok jest ostateczny i Hiszpania nie ma zamiaru respektować orzeczenia trybunału UE. – Skoro u nas opozycja grzmiała przez kilka miesięcy, że sam spór z TSUE oznacza wyjście Polski z UE, to można powiedzieć, że od czwartku Hiszpania wychodzi z UE – zauważył w TVP europoseł Adam Bielan.

Kwestia suwerenności

Teoretycznie można sobie wyobrazić, że ta precedensowa sprawa będzie miała dalsze konsekwencje. W Polsce i w wielu innych krajach UE najwyższym prawem jest konstytucja, ale niestety, w ostatnich latach widzimy, że TSUE coraz częściej zaczyna wchodzić w kompetencje trybunałów krajowych. A to jest realne zagrożenie dla suwerenności poszczególnych państw. – Konflikt na linii Hiszpania – TSUE jest reakcją na zmiany ustrojowe, które mogliśmy obserwować w ciągu ostatnich lat, kiedy to TSUE próbował metodami pozatraktatowymi „wyrąbać” sobie jak największe kompetencje – uważa europoseł Bielan.

Można się nie zgadzać z reformą wymiaru sprawiedliwości, którą przeprowadza PiS, ale ta sprawa pokazuje narastający problem suwerenności Rzeczypospolitej względem unijnej biurokracji. Okazuje się, że choć Polacy popierają reformy, wybierają partię, w której programie reforma jest zapowiadana – to później rząd nie może tych obietnic skutecznie wprowadzić w życie. Polacy są więc ubezwłasnowolnieni, a Bruksela, atakując demokratycznie wybrane władze w Warszawie, przewrotnie twierdzi, że przecież broni demokracji. – W ciągu 4 lat przeprowadziliśmy wiele reform społecznych, gospodarczych i administracyjnych. Polacy to doceniali i nam zaufali. W ciągu tych 4 lat udało się dużo dobrego zrobić, ale Polacy oczekują, by przeprowadzić wszystkie reformy, włącznie z wymiarem sprawiedliwości. Bo wymiar sprawiedliwości ma służyć obywatelom, a nie chronić przywileje, które określona grupa chce zatrzymać – powiedziała podczas debaty w PE była premier Beata Szydło.

2020-01-21 09:37

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie będzie, jak było

Niedziela Ogólnopolska 48/2017, str. 36-37

[ TEMATY ]

sąd

sądownictwo

Wikipedia

O przeszkodach w reformowaniu polskiego sądownictwa z posłem na Sejm RP Stanisławem Piotrowiczem rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Opozycja zarzuca reformie wymiaru sprawiedliwości proponowanej przez rząd Zjednoczonej Prawicy, że nie chodzi w niej o naprawę i zmianę standardów w systemie sądownictwa, ale przeciwnie – o upolitycznienie, wręcz upartyjnienie jego instytucji. Co Pan o tym sądzi?

STANISŁAW PIOTROWICZ: – Pytam: czy dziś wymiar sprawiedliwości nie jest upolityczniony? W moim przekonaniu – jest. Znaczna część środowiska sędziowskiego, tego najbardziej wpływowego, prezentuje bardzo mocne zaangażowanie polityczne, występuje przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi, organizuje akcje protestacyjne, a przedstawiciele KRS uskarżają się w niemieckiej ambasadzie. Niektórzy sędziowie dają temu wyraz nawet w konkretnych orzeczeniach. W tych kategoriach należy również postrzegać ostatni sprzeciw KRS wobec nominacji 265 asesorów. Pretekstem miały być rzekome braki formalne, a tak naprawdę chodziło o to, że o nominacji (zgodnie z obowiązującym prawem) zdecydował minister sprawiedliwości, a nie sędziowie w KRS. Środowiska sędziowskie, by bronić swej uprzywilejowanej pozycji przy wsparciu totalnej opozycji, zasłaniają się niby-troską o prawa obywatela, o niezawisłość sędziowską itd. Czy ktoś z tych środowisk oburzał się, gdy prezes dużego sądu okręgowego, myśląc, że rozmawia z przedstawicielem ówczesnego premiera Donalda Tuska, zapewniał, że dobrał „właściwy” skład sędziowski i że czeka na stosowne dyspozycje co do przebiegu procesu? Ten sędzia, chociaż nie jest już prezesem, nadal orzeka. Dla nieuczciwych sędziów, a także tych wchodzących w rolę polityków nie może być miejsca w wymiarze sprawiedliwości. Jest takie stare przysłowie: „Sądzę ciebie według siebie”. Być może tym powodowane są zarzuty dzisiejszej opozycji. Szczególnie kuriozalnie brzmią zarzuty o rzekomej próbie upolitycznienia KRS, a tym samym o zamachu na niezawisłą władzę sądowniczą lub na samorząd sędziowski. Muszę tu przypomnieć, że KRS – której reforma jest warunkiem koniecznym całej dobrej zmiany w wymiarze sprawiedliwości – nie jest, jak często się sądzi, organem samorządu sędziowskiego, nie jest także organem wymiaru sprawiedliwości.

– Czym zatem jest?

– W założeniach konstytucyjnych jest instytucją skupiającą przedstawicieli wszystkich trzech władz, a więc władzy ustawodawczej, sądowniczej i wykonawczej. A zatem gdy ktoś stawia zarzut upolitycznienia Rady, to tak naprawdę nie wie, o czym mówi, albo cechuje się złą wolą. W tej sprawie opozycja wprowadza w błąd nie tylko polską ulicę, ale także zagranicę. Komisja Wenecka się oburzała, a Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w swoim raporcie napisała, że niedopuszczalna jest „ingerencja władzy ustawodawczej w organ samorządu sędziowskiego, jakim jest KRS”! Z mównicy sejmowej przypominałem wtedy, że KRS nie jest ani organem samorządu sędziowskiego, ani organem wymiaru sprawiedliwości. Smutne jest to, że te szacowne międzynarodowe ciała formułują opinię o stanie praworządności w Polsce, opierając się na nieprawdziwych danych. Zwrócili na to uwagę również eksperci powołani przez marszałka Sejmu.

– Dlaczego cała reforma wymiaru sprawiedliwości wywołuje tak wielki, niemalże globalny strach, dlaczego jest tak ostro zwalczana?

– Bo to dobry pretekst, by uderzyć w polski rząd. Nie łudźmy się, że ci, którzy to czynią, troszczą się o nasze dobro. Ten wielki krzyk i protest przeciwko polskiej reformie sądownictwa nie tylko w Polsce, ale także za granicą podnoszą kręgi zainteresowane Polską jako krajem, w którym można było dotąd prowadzić wielkie, często nieuczciwe interesy. Świadczą o tym liczne afery, które miały miejsce w Polsce za poprzednich rządów, a także to, że z nieszczelności VAT-u największe zyski czerpali Niemcy i Holendrzy i to właśnie oni są teraz najbardziej zaniepokojeni rzekomym „nieprzestrzeganiem praworządności” w Polsce. Po prostu przeszkadza im obcy ideologicznie rząd prawicowy, który przemawia własnym głosem na arenie międzynarodowej, skutecznie zabiega o interesy własnego państwa i narodu i nie przyzwala na okradanie. Wykorzystują do tego totalną opozycję, bo jest w tej walce użyteczna, ale myślę, że w duchu źle oceniają tych, którzy im donoszą na własny kraj...

– Czy ma Pan na to jakieś dowody?

– Prowadziłem niedawno rozmowę z przedstawicielem ONZ, uczestniczyłem też w kolejnym spotkaniu z Komisją Wenecką i tym razem odniosłem wrażenie, że rozmówcy patrzą już z niejakim niesmakiem i politowaniem na skargi polskiej opozycji, choć zapewne nie odbije się to jeszcze na ich raportach na temat Polski. Sądzę jednak, że polska polityka już odnosi sukces, a nawet ma coraz wyraźniejszy wpływ na kształtowanie nastrojów w pozostałych krajach unijnych.

– Co, Pańskim zdaniem, najbardziej niepokoi krytyków reformy polskiego sądownictwa?

– Prawdopodobnie to, że zapowiadamy nie tylko istotne zmiany strukturalne w wymiarze sprawiedliwości, przybliżające nas do rozwiązań europejskich, ale także wymianę personalną. A to najbardziej godzi w rozliczne interesy. Dla ochrony interesów państwa polskiego ważne jest, by doszło do zasadniczej przemiany mentalnościowej polskiej klasy sędziowskiej, aby dotarło do niej to, że nie jest nadzwyczajną kastą, lecz jej działanie ma być służbą.

– To praca u podstaw i chyba na pokolenia…

– Problem polega na tym, że ta stara „panująca” kadra wciąż kształci młodą kadrę. Młodzi polscy sędziowie wyrastają w poczuciu panowania, a nie służby. Trzeba więc zmieniać polskie sądownictwo od samych podstaw.

– Dlaczego tak istotne znaczenie reformatorzy przypisują wymianie składu Sądu Najwyższego?

– Ryba psuje się od głowy. Sąd Najwyższy odgrywa istotną rolę w dziedzinie zarówno wykładni prawa, jak również praktyki jego stosowania, a jego sędziowie powinni świecić przykładem. Każdy z początkujących sędziów, nawet jeśli jest pełen szlachetnych ideałów, w dzisiejszej praktyce jest „korygowany”, sprowadzany na ziemię przez starszych kolegów, którzy rozpatrują odwołania od jego orzeczeń, od których zależy jego zawodowa kariera. Naturalną rzeczą jest, że każdy młody sędzia chce być dobrze postrzegany przez zwierzchników, dostosowuje się więc do ich oczekiwań, bo chce awansować. Dostosowuje się do nacisków i zasad poprawności obowiązujących w hermetycznej grupie.

– Opozycja twierdzi, że wcale nie chodzi o podwyższenie standardów Sądu Najwyższego, lecz o czystkę, a potem o upolitycznienie tego organu, o obsadzenie go sędziami PiS-owskimi. Prezydent Andrzej Duda, wetując przyjęte już przez Sejm ustawy o KRS i SN, niejako podzielił powyższe obawy.

– Absurdalne zarzuty. Nam chodzi właśnie o odpolitycznienie Sądu Najwyższego, gdyż obecnie jest on wyrazicielem bardzo określonych poglądów politycznych. Nasze pierwotne zamierzenia były takie, aby z SN odeszli w stan spoczynku wszyscy sędziowie. Warto podkreślić, że takie rozwiązanie pozostaje w zgodzie z art. 180 ust. 5 konstytucji, który stanowi, że „w razie zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów sądowych wolno sędziego przenosić do innego sądu lub w stan spoczynku z zapewnieniem mu pełnego uposażenia”. Gdy w lipcu br. prace nad ustawą zmierzały ku końcowi, prezydent wypowiedział się publicznie, że ustawy nie podpisze, jeżeli nie upoważni go ona do opracowania i wydania regulaminu SN i nie wyposaży go w prawo zdecydowania o tym, którzy sędziowie pozostaną w SN. Te stanowcze oczekiwania prezydenta zostały zapisane w uchwalonej przez Sejm lipcowej ustawie, tej, która ostatecznie i tak została zawetowana... Obecnie obowiązuje regulamin opracowany przez środowisko sędziowskie.

– Dlaczego Prezydent Duda nie zgadza się na rozwiązanie zaproponowane przez rząd?

– Nie czuję się upoważniony do wypowiadania się za prezydenta.

– Projekt ustawy zaproponowany przez Andrzeja Dudę nie przewiduje całkowitej wymiany składu Sądu Najwyższego. Nie będzie więc istotnej przemiany tego organu?

– Rzeczywiście, całkowita wymiana składu Sądu Najwyższego okazuje się w obecnej sytuacji niemożliwa. Według prezydenckiego projektu, z SN w stan spoczynku przejdą ci sędziowie, którzy uzyskali wiek emerytalny, a takich, według mojego rozeznania, jest 38. Gdyby tak się stało, to na stanowiskach sędziowskich pozostałoby 48 dotychczasowych sędziów. Prezydent Duda w swoim projekcie ustawy o SN wprowadza zapis, aby ci, którzy osiągnęli wiek emerytalny, mieli prawo ubiegać się u prezydenta o pozostawienie ich na stanowisku. Z tego też względu dziś nie można powiedzieć, ilu sędziów ostatecznie odejdzie, a ilu pozostanie.

– Wielki sprzeciw wywołuje zamiar powołania odrębnej instytucji dyscyplinującej pracę sędziów. To przejaw uzasadnionego strachu?

– Zapewne, bo można się domyślać, że najgłośniej protestują ci, którzy mają wiele na sumieniu. Brak skutecznej kontroli doprowadził do licznych wynaturzeń wymiaru sprawiedliwości, dlatego chcemy, aby w ramach Sądu Najwyższego powstała całkiem nowa izba – Izba Dyscyplinarna, niezależna od układów koleżeńskich i towarzyskich; proponowana przez nas wcześniej Izba Dyscyplinarna znalazła się również w projekcie prezydenckim. Będziemy zabiegać o to, aby miała dużą autonomię w ramach SN, a jej prezes, podobnie jak prezes SN, otrzymywał nominację z rąk prezydenta RP. Zmierzamy do tego, aby postępowania dyscyplinarne stały się bardziej obiektywne i skuteczne. Uważamy też, że oskarżycielami w postępowaniach przeciwko sędziom powinni być prokuratorzy, tak jak w niektórych krajach unijnych, a nie koledzy sędziowie, jak to jest teraz.

– Największy kłopot dla reformatorów wymiaru sprawiedliwości stanowi chyba jednak warunek postawiony przez prezydenta Dudę w sprawie KRS, że wybór jej członków ma być dokonywany przez Sejm niemożliwą dziś do osiągnięcia większością 3/5 głosów. Czy nie czas przestać wierzyć w możliwość naprawdę realnej zmiany?

– Mimo różnych przeciwności nadal jestem przekonany, że uda nam się przeprowadzić rzeczywistą reformę, taką, jakiej oczekuje społeczeństwo. Nas nie interesuje pozorna reforma, tzw. pudrowanie. To prawda, że prezydent postawił trudny, wręcz niemożliwy do spełnienia warunek, nie ma dziś bowiem takiej większości w Sejmie. Stąd próby wyjścia ze spodziewanego klinczu parlamentarnego, czyli poszukiwania tzw. drugiego kroku. Kilka naszych dotychczasowych propozycji nie spotkało się z akceptacją. Podczas naszej ostatniej rozmowy min. Paweł Mucha z Kancelarii Prezydenta RP zaproponował rozwiązanie będące modyfikacją jednej z naszych poprawek i myślę, że będzie ono przedłożone na etapie prac legislacyjnych.

– Zatem co dalej?

– Myślę, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu rozpocznie się proces legislacyjny. Mam nadzieję, że uda się uchwalić obie ustawy do końca tego roku.

– Podziela Pan rozgoryczenie elektoratu PiS, że Andrzej Duda skutecznie podciął skrzydła tej najważniejszej dobrej zmianie, którą miała być reforma wymiaru sprawiedliwości?

– Proszę mnie zwolnić z dokonywania takich ocen. Ale chcę podkreślić, że obarczanie Prawa i Sprawiedliwości brakiem tych reform mimo upływu dwóch lat od objęcia rządów jest nieuprawnione. Nie da się wszystkiego naraz reformować, ważna jest też kolejność, a wszyscy chyba dobrze pamiętają kluczową dla wielu reform – w tym wymiaru sprawiedliwości – reformę Trybunału Konstytucyjnego. Warto też podkreślić, że w lipcu br. parlament uchwalił ustawy o KRS i SN. Podejmiemy ten wysiłek na nowo, bo obiecaliśmy to Polakom i słowa dotrzymamy.

– Jak długo jeszcze przyjdzie nam czekać na urzeczywistnienie tej kluczowej zmiany, którą jest rzeczywista i głęboka reforma sądownictwa?

– Trzeba na to patrzeć w kategoriach procesów, które teraz staramy się zapoczątkować. Wiele też może się zmienić w ciągu krótkiego okresu. Już zmieniają się prezesi sądów w oparciu o ustawę o ustroju sądów powszechnych, zmienił się sposób przydzielania spraw – tak, że prezesi nie mają wpływu na to, który sędzia będzie rozpatrywał daną sprawę – będzie też bardziej równomierne obciążenie sędziów pracą. Dalsze zmiany będą mogły następować po reformie Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa.

Pierwsza część wywiadu została wydrukowana w poprzednim numerze „Niedzieli” – 47/2017.

***

Stanisław Piotrowicz, polityk, prokurator, senator VI i VII kadencji, poseł na Sejm VII i VIII kadencji, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (2007), członek Krajowej Rady Prokuratorów (2011-15), członek Krajowej Rady Sądownictwa, przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Nie żyje ks. prof. Wojciech Życiński SDB

2020-04-07 10:49

pixel2013/pixabay.com

Dziś w nocy zmarł ks. prof. Wojciech Życiński SDB, ceniony mariolog, były dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i prorektor PAT. Był bratem śp. arcybiskupa Józefa Życińskiego. Informację o śmierci ks. prof. Życińskiego potwierdziła rzeczniczka Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

Wojciech Życiński urodził się 22 lutego 1953 r. w Nowej Wsi. W 1973 r. wstąpił do zgromadzenia salezjanów w Kopcu. W latach 1974–1981 odbył studia w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego w Krakowie. Śluby wieczyste złożył 18 czerwca 1980 r. w Krakowie. Święceń prezbiteratu udzielił mu 19 czerwca 1981 w Krakowie biskup Albin Małysiak.

W latach 1981–1985 studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim uzyskując doktorat. Specjalizację pogłębiał, wyjeżdżając na stypendia naukowe na Katolicki Uniwersytet Ameryki w Waszyngtonie (1986) i do Marianum w Rzymie (1989). Habilitację w zakresie nauk teologicznych uzyskał w 1994 r. na Wydziale Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego na podstawie rozprawy „Jedność w wielości. Perspektywy mariologii ekumenicznej”.

Był wykładowcą dogmatyki i ekumenizmu w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego w Krakowie, a w latach 1990–1994 był tamże prefektem studiów. Od 1995 do 2017 pełnił funkcję kierownika najpierw II Katedry Dogmatyki, później Katedry Mariologii najpierw na Papieskiej Akademii Teologicznej a później na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, gdzie w roku 2000 objął stanowisko profesora uczelnianego.

W latach 1994–1997 sprawował urząd prodziekana Wydziału Teologicznego Papieskiej Akademii Teologicznej, a w latach 1997–2000 dziekana tego wydziału. Od 2000 do 2006 był prorektorem Papieskiej Akademii Teologicznej ds. Nauki i Współpracy Krajowej i Zagranicznej. Od 2012 roku był zwyczajnym członkiem Pontificia Accademia Mariana Internationalis.

Był cenionym autorem wielu artykułów i monografii, szczególnie z zakresu mariologii. Na uwagę zasługują chociażby: „Johna H. Newmana teoria rozwoju doktryny mariologicznej” (Lublin, Wydawnictwo KUL, 2010) oraz „Matka, która pozostała Dziewicą” (seria Horyzonty dogmatu, Kraków 2017).

W ubiegłym roku akademickim ks. prof. Wojciech Życiński przeszedł na emeryturę. Senat UPJPII przyznał mu złoty medal Bene Merenti za wyjątkowy wkład w rozwój uczelni.

Ks. prof. Wojciech Życiński był bratem arcybiskupa Józefa Życińskiego.

CZYTAJ DALEJ

Świadectwa członków DDL o Wielkim Poście w czasie pandemii

Członkowie Diecezjalnej Diakonii Liturgicznej dzielą się swoimi świadectwami nt. Wielkiego Postu w czasie pandemii koronawirusa.

Świadectwa można przeczytać na stronie https://bit.ly/2USNp5A

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję