Reklama

Henryk II Pobożny zostanie błogosławionym?

2015-03-23 15:05

mł / Legnica / KAI

Biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski wydał dekret powołujący zespół diecezjalny ds. przygotowania procesu beatyfikacyjnego księcia Henryka II Pobożnego. Dziewięcioosobowa komisja, w skład której wchodzą osoby duchowne i świeckie, ma za zadanie m.in. przygotować dokumenty uzasadniające, dlaczego Henryk II ma zastać wyniesiony na ołtarze.

W skład zespołu wchodzą: bp senior Stefan Cichy (przewodniczący), historycy ks. dr Sławomir Kowalski, dr Anna Sutowicz i dr Wacław Szetelnicki, prawnik dr Andrzej Potycz, ks. dr Mariusz Majewski - sekretarz biskupa, ks. prof. dr hab. Stanisław Araszczuk – liturgista oraz ks. dr hab. Bogusław Drożdż – teolog i ks. dr Piotr Kot – biblista.

Wniosek o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego pojawił się ponad pięć lat temu. Podczas jednej z sesji plenarnych trwającego wówczas I Synodu Diecezji Legnickiej na ręce ówczesnego biskupa legnickiego Stefana Cichego uroczyście złożono wniosek o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego Henryka II Pobożnego. Następstwem tego było powołanie specjalnej komisji historycznej, która badała zasadność wniosku.

Jeśli biskupi poprą wniosek, kolejnym krokiem będzie skierowanie prośby do Stolicy Apostolskiej o zgodę na rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego Henryka II Pobożnego.

Reklama

9 kwietnia 1241 roku polskie rycerstwo stoczyło bitwę z armią mongolską. Wydarzenie to zapisało się w historii jako jedno z największych w obronie wartości chrześcijańskich. W bitwie poległ książę Henryk Pobożny, syn Świętej Jadwigi. Choć bitwa była przegrana, jednak walka w obronie wolności, wiary i chrześcijańskiej kultury Śląska i Polski zatrzymała pochód Tatarów na zachód Europy.

O tym fakcie przypomniał św. Jan Paweł II podczas swojej wizyty w Legnicy 2 czerwca 1997 r.: "Pamiętamy, że Legnica to miejsce historyczne - miejsce, na którym książę piastowski Henryk Pobożny, syn św. Jadwigi, stawił czoło najeźdźcom ze Wschodu - Tatarom - wstrzymując ich groźny pochód ku Zachodowi. Z tego powodu, choć bitwa była przegrana, wielu historyków uznaje ją za jedną z ważniejszych w dziejach Europy. Ma ona również wyjątkowe znaczenie z punktu widzenia wiary. Trudno określić, jakie motywy przeważały w sercu Henryka - chęć obrony ojczystej ziemi i udręczonego ludu, czy też wola powstrzymania wojsk mahometańskich zagrażających chrześcijaństwu. Wydaje się, że te motywy były nierozłączne. Henryk, oddając życie za powierzony jego władzy lud, równocześnie oddawał je za wiarę Chrystusową. I to był znamienny rys jego pobożności, którą ówczesne pokolenia dostrzegały i zachowały, jako przydomek".

Henryk II Pobożny (ur. 1196/1207 - zm. 9 kwietnia 1241) był księciem śląskim, krakowskim i wielkopolskim w latach 1238–1241 (do 1239 tylko w południowej Wielkopolsce po linię rzeki Warty). Przez cały okres panowania nad ziemią kaliską i wieluńską (rudzką) sprawował wyłącznie opiekę nad małoletnimi książętami. W latach 1238–1239 rządził w księstwie opolskim i był regentem w sandomierskim. W 1238 odziedziczył po ojcu Henryku I Brodatym księstwo krakowskie. Kontynuował starania o koronę królewską. W czasie najazdu mongolskiego w 1241 stanął na czele koalicji wojsk wielu księstw polskich. Poległ w bitwie pod Legnicą.

Tagi:
błogosławiony

Problemy ze sprowadzeniem relikwii

2019-10-02 07:28

Artur Stelmasiak

Błogosławiony ks. Michał Woźniak jest największym bohaterem Kutna. Gdy odnaleziono jego szczątki w Monachium, to jedna z parafii rozpoczęła staranie o sprowadzenie urny z jego relikwiami

Archiwum parafii
Przy tym ołtarzu ma spocząć urna z relikwiami bł. ks. Michała Woźniaka

W Niemczech sprawę parafii pw. Michała Archanioła w Woźniakowie-Kutnie prowadzi mec. Stefan Hambura, Polak który ma kancelarię w Berlinie. Prawnik od kilku miesięcy wymienia dokumenty z urzędnikami w Monachium, gdzie w maju 2019 r. na cmentarzu Perlacher Forst odkryto urny z prochami polskich błogosławionych męczenników II wojny światowej. - Po niemieckiej stronie widzę bardzo dużo dobrej woli i nie byłoby problemu z przekazaniem urny z prochami bł. ks. Michałach Woźniaka. Oni tylko proszą, by oficjalnie pozytywną opinię wydał Konsulat RP w Monachium - mówi "Niedzieli" mec. Stefan Hambura.

Okazuje się, że niemieccy urzędnicy z Monachium skierowali sprawę do Konsulatu RP, a ten do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Natomiast MSZ zapytało o opinię Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. I tu zaczęły się przysłowiowe "schody". Dziennik Rzeczpospolita dotarł do opinii MKiDN, z której wynika, że wszystkie ofiary zamordowane w obozach koncentracyjnych znajdujące się na terenie dzisiejszych Niemiec „są trwałym świadectwem okrucieństwa", a „ekshumacje do Polski mogą spowodować powolne zanikanie śladów zbrodniczej działalności w miejscu, gdzie miała ona miejsce". Z tego powodu ministerstwo jest przeciwne ekshumacji i sprowadzenia szczątków błogosławionego męczennika do Polski. - Przecież można sprowadzić relikwie do Polski, a na miejscu upamiętnić niemiecką zbrodnię na polskich kapłanach. A jeżeli są jakieś nieścisłości to poprośmy naszych świetnych historyków z IPN, aby je wyjaśnili - podkreśla mec. Hambura.

Przed wojną bł. ks. Michał Woźniak sprowadził salezjanów do Kutna i ufundował ośrodek opiekuńczy dla młodzieży ze szkołą i kaplicą. W tym miejscu jest obecnie parafia pw. Michała Archanioła, która czci błogosławionego ks. Woźniaka, a wierni chcieliby sprowadzić także relikwie. Proboszcz wspólnoty ks. Józef Pietrusik SDB już kilkukrotnie wysyłał oficjalne pisma do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, by podległa resortowi placówka konsularna w Monachium wsparła jego starania o sprowadzenie relikwii. Na razie nie ma żadnych efektów. - W naszym kościele mamy już gotowy ołtarz bł. ks. Michała Woźniaka, gdzie mogłaby zostać umieszczona urna z jego relikwiami - mówi "Niedzieli" ks. Józef Pietrusik. - Kilka lat temu razem z lokalną społecznością nawet zmieniliśmy nazwę miejscowości na przedmieściach Kutna z Gnojna na Woźniaków. Teraz wszyscy chcą, by do Polski wróciły relikwie patrona naszego Woźniakowa - dodaje ks. Pietrusik.

Z zapisków, które bł. Woźniak pozostawił jako proboszcz głównej parafii w Kutnie pw. św. Wawrzyńca wynika, że był on świadomy tego, że może ponieść męczeńską śmierć. Bł. ks. Woźniak wiedział, że zostanie aresztowany. Miał nawet propozycję ucieczki i ukrycia się, ale z tego nie skorzystał. - Ja jestem tutaj proboszczem. A parafia to jest mój posterunek, na który skierował mnie biskup. Dlatego tu pozostanę do końca - wyznał ks. Woźniak 5 października 1941 roku. Następnego dnia rano został aresztowany i już nigdy do Polski nie powrócił.

Ks. Michał Woźniak został zamordowany w niemieckim obozie koncentracyjnym w Dachau k. Monachium w maju 1942 roku, a w 1999 roku św. Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym Kościoła. Od tej chwili nie są to tylko szczątki ofiary wojennej, ale relikwie błogosławionego męczennika Kościoła, który oddał życie za wiarę. Dlatego wierni powinni mieć możliwość modlitwy przed relikwiami, by jego kult się dalej rozrastał. A jeśli będą kolejne łaski i potwierdzone cuda, to bł. Michał Woźniak może mieć otwartą drogę do świętości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czym jest doświadczenie „nocy ciemnej” w życiu duchowym?

2019-10-16 15:25

mp, ps / Kraków (KAI)

- Dogłębne wewnętrzne nawrócenie to proces a zarazem jedno z ważniejszych zadań „nocy ciemnej”. Wymaga on gotowości do poświęcenia, zaparcia się samego siebie, ofiary – mówi KAI Piotr Słabek, współorganizator sesji „Kiedy nastaje mrok. Doświadczenie nocy ciemnej w życiu codziennym”, organizowanej w świetle duchowości św. Jana od Krzyża, która odbędzie się od 22 do 24 listopada br. w Lubogoszczy. Słabek wyjaśnia przy okazji jaka jest różnica pomiędzy duchową „ciemną nocą” – która jest okazją do wzrostu, a depresją, wymagającą specjalistycznego leczenia.

©Alex Motrenko/fotolia.com

A oto tekst rozmowy:

- Kogo dotyczy „noc ciemna” w życiu duchowym?

Piotr Słabek: Zaproszenie dotyczy wszystkich, którzy zakochali się w Bogu i chcą się z nim jak najściślej zjednoczyć. „Noc ciemna” pomoże im w oderwaniu się od rzeczy tego świata, które rozpraszają i oddalają od Stwórcy.

Bo przecież noc ułatwia zwrócenie wzroku jedynie w kierunku Boga. Paradoksalnie to bliskość i intensywność światłości sprawia, że nic nie widzimy i postrzegamy nieskończoną jasność jako nieprzeniknioną ciemność.

Natomiast każde szczere pragnienie bliskości Boga, wcześniej czy później nieodłącznie wiąże się z oczyszczeniem, odsunięciem od siebie wewnętrznych i zewnętrznych rzeczy, spraw, które rozpraszają i oddalają od Boga.

Oczyszczanie jest głównie skierowane przeciw korzeniom namiętności, pożądań. Według Ewagriusza z Pontu są nim egoizm i miłość własna. Doświadczenie „nocy” pomaga pokonywać egoizm, lenistwo, niecierpliwość, zazdrość, osądzanie bliźnich, obmowę, szukanie siebie we wszelkich praktykach pobożnych. W procesie tym dokonuje się oczyszczenie z uzależnień, wyzwolenie się z ciasnych schematów myślowych oraz różnorakich przywiązań, przyzwyczajeń, uprzedzeń.

- Czy w życiu codziennym można przeżywać „noc ciemną”?

- W jakimś stopniu ”noc ciemna” wpisuje się w życie każdego chrześcijanina, a szczególnie w życie codzienne. Dlaczego tak jest? Przede wszystkim z tego powodu, że podczas nocy sam Bóg oczyszcza nas i przemienia na głębokim poziomie naszego serca. To poziom, do którego sami nie jesteśmy w stanie dotrzeć.

To zasadnicza różnica między tzw. oczyszczeniem czynnym, (tym którego dokonujemy naszymi siłami) a biernym (którego dokonuje Bóg). Oczyszczenie bierne dotyczy głębi serca, podświadomości.

W najskrytszych zakamarkach naszego serca - jak wyjaśniał św. Jan od Krzyża - jest „tron”. A na nim wygodnie siedzi nasze „ja” i nie zamierza nikomu ustąpić miejsca. Jeśli zaprosimy tam Boga, to doświadczenie Jego miłości zintegruje nas wewnętrznie i stopniowo pozwoli zdetronizować nasze „ja”. Jeśli Bóg jest na swoim miejscu tzn. na tronie naszego serca i życia, to wszystko inne jest również na swoim miejscu.

Trzeba więc pozwolić „dać się przemieniać” przez Boga na Jego obraz. I to jest trudne bo nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Człowiek podświadomie nie chce oddać inicjatywy Bogu. Nie chce, by Bóg działał w jego wnętrzu i przemieniał go. Nasze "ja" chce wyznaczyć kierunek naszemu życiu, chce zawsze mieć inicjatywę.

Dogłębne wewnętrzne nawrócenie to proces a zarazem jedno z ważniejszych zadań „nocy ciemnej”. Wymaga on gotowości do poświęcenia, zaparcia się samego siebie, ofiary.

- W jaki sposób możemy kroczyć poprzez „noc ciemną”? Kto jest naszym przewodnikiem na tej drodze?

- Przewodnikami jest pragnienie, tęsknota za Bogiem i przede wszystkich wiara, ciągle oczyszczana w „nocy ciemnej”.

Droga pozornej ciemności, pustki i nicości jest w istocie drogą poznania Boga. Jest to droga przebóstwienia dokonującego się w życiu codziennym - tu i teraz.

Paradoksalnie noc ciemna jest jakąś formą kontemplacji Boga, można by powiedzieć „kontemplacji ciemnej”. Rozwinięta szczególnie w tradycji wschodniej teologia negatywna tzw. teologia apofatyczna, ciągle wskazuje na to, że Bóg jest nieskończoną tajemnicą, jest nieskończenie inny od nas i od tego co nas otacza. O wiele więcej o Nim nie wiemy niż wiemy. Na drogę modlitwy kontemplacyjnej wkraczamy przez zachwyt i zauroczenie się Bogiem.

- Jak rozeznać czym jest „noc ciemna” a czym nie jest?

- Doświadczeniu „nocy” towarzyszy oschłość, bezradność, brak pewności, pokusy, załamania. By przetrwać ten rodzaj biernego oczyszczenia, konieczna jest stałość, ufność, zawierzenie Bogu, cierpliwość, wytrwałość, pokorna nadzieja.

Każdy człowiek przeżywa swój rodzaj nocy. Jest ona wcześniej czy później doświadczeniem każdego, kto pragnie pójść za Bogiem i prowadzić głębokie życie duchowe. Kto szuka bliskich relacji z Bogiem i tęskni za Nim, ten jej doświadczy.

Człowieka wtedy otacza niezmierzona światłość, którą odbiera się jako nieprzenikniętą ciemność. Jest to czas, gdy trudno odczuć obecność Boga, która naznaczona jest przede wszystkim milczeniem. Mamy wówczas doświadczenie nieobecności Boga.

- Czy istnieją różnice miedzy doświadczaniem „nocy ciemnej” a doświadczeniem depresji?

- Zarówno w depresji jak i w „ciemnej nocy” ludzie doświadczają własnej bezsilności, bezbronności, samotności, opuszczenia i wyobcowania. Czują się bezwartościowi, wewnętrznie odwróceni, winni i grzeszni. Przeżycie to jest przesycone lękiem, beznadziejnością i bezsensownością. Na tym jednak kończą się podobieństwa.

Lekką depresję można często pomylić z „acedią” (duchową depresją), nie z „nocą ciemną”. Istnieje zasadnicza różnica między depresją zwłaszcza głęboką, a „nocą ciemną”.

„Noc ciemna” jest poprzedzona duchowym doświadczeniem. Jest to przede wszystkim religijne doświadczenie ludzi pragnących Boga, którzy idą w Jego kierunku. Ból i cierpienie jest spowodowane brakiem odczuwalnego doświadczenia Bożej obecności. Tam gdzie jest autentyczna „noc ciemna”, tam jest prawdziwe doświadczenia duchowe. W sytuacji tej, mimo bólu, cierpienia, człowiek stawia czoła swojemu codziennemu życiu, nie zaniedbuje swoich obowiązków. Głęboka depresja, często ze względu na swój przebieg jest w stanie tak osłabić cały organizm człowieka, że jakakolwiek aktywność zawodowa czy rodzinna jest w zasadzie wykluczona.

Doświadczenie „nocy ciemnej” może osłabiać naszą aktywność zawodową, ale jej zupełnie nie wyklucza, jest to bowiem doświadczenie duchowe a nie choroba łącząca objawy psychiczne z fizjologicznymi.

Przykładem tego zjawiska było długotrwałe przeżywanie „nocy ciemnej” św. Matki Teresy, przy jednoczesnym, mocnym zaangażowaniu w pomoc potrzebującym i niezwykłą aktywność dotyczącą akcji charytatywnych jak i kierowania zgromadzeniem zakonnym.

Duchowe doświadczenie ma psychologiczne podstawy. Depresja wpływa na ludzką psychikę, podobnie jak szereg innych chorób np. cukrzyca, niedoczynność tarczycy itp. Nie ma jednak powodu by przeakcentować jej wymiar duchowy. Na depresję mogą cierpieć osoby religijne, podobnie jak chorują na inne różne choroby w tym i choroby psychiczne.

Depresję trzeba leczyć farmakologicznie i psychoterapeutycznie, bo prowadzi do zrujnowania psychiki i ciała, wyniszcza cały organizm, uniemożliwia radzenie sobie z codziennością.

Natomiast „Noc ciemna” poddaje w wątpliwość obraz własnej osoby, obraz Boga. Oczyszcza duchowo z różnych iluzji religijnych, jednak nie eliminuje z życia codziennego i nie prowadzi do długiej hospitalizacji.

Jednym z elementów, pozwalających odróżnić czy ktoś cierpi na depresję, czy przeżywa noc ciemną jest wewnętrzna wolność. Ciężkiej depresji towarzyszy apatia i wyczerpanie organizmu, pacjent opada z sił, czuje się wewnętrznie przymuszony czy zniewolony swym psychicznym stanem do smutku i beznadziei. Najbardziej niebezpieczny moment jest przy leczeniu farmakologicznym wtedy, gdy pacjent nabiera więcej sił fizycznych – pozostawiony bez opieki może zrealizować często występujące w tej chorobie myśli samobójcze.

W „nocy ciemnej” cierpienie wiąże się z wewnętrzną pustką i brakiem doświadczenia Boga. Jest to noc próby wiary czy nawet jej okresowej utraty. Nie czuje się, że Bóg w ogóle istnieje. Z braku doświadczania Boga wynika doświadczenie małości, grzeszności i słabości. Ma ono jednak inny wymiar niż postawy depresyjne, gdzie człowiek całkowicie widzi wszystko w czarnych kolorach, jest odcięty od siebie i od obecności drugiego człowieka, pełen rozpaczy.

Nawet pośrodku ciemnej nocy, można się czuć mimo wszystko wolnym. Pragnienie i tęsknota Boga są jednocześnie powodem olbrzymiego cierpienia jak i większej miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Dec: świętość jest dla wszystkich

2019-10-17 08:50

ako / Targoszyn (KAI)

- Świętość jest dla wszystkich. Nie tylko dla osób duchownych, także dla świeckich, małżonków - mówił bp Ignacy Dec, przypominając życiorys św. Jadwigi Śląskiej. Ordynariusz świdnicki przewodniczył Mszy św. odpustowej w kościele pw. św. Jadwigi Śląskiej w Targoszynie w parafii Rogoźnica. W homilii zwrócił uwagę, że św. Jadwiga Śląska jest patronką dnia wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

W homilii bp Dec przypomniał życiorys patronki Śląska. - Wraz z jej wspomnieniem wracamy do dwunastego wieku. Przybyła do Wrocławia w trzynastym roku życia z Bawarii, by poślubić księcia śląskiego Henryka Brodatego. Urodziła w małżeństwie kilkoro dzieci. Jedni mówią, że pięcioro, inni, że siedmioro, dokładnie nie wiemy, bo wśród historyków zdania są podzielone. Oprócz jednego dziecka pochowała wszystkie. Możemy sobie wyobrazić, co przeżywa matka uczestnicząca w pogrzebie swojego dziecka... - mówił.

Podkreślił, że św. Jadwiga była człowiekiem modlitwy, codziennie uczestniczyła we Mszy św., starała się pełnić wolę Bożą i służyć ludziom.

Ordynariusz diecezji świdnickiej przypomniał też, że posługa papieska Jana Pawła II związana była ze św. Jadwigą Śląską przez to, że został wybrany na biskupa Rzymu właśnie 16 października.- Św. Jadwiga, patronka dnia wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża, to apostołka pokoju, miłosierdzia i pełnienia woli Bożej. Bądźmy jej naśladowcami - zachęcał biskup.

Podczas Eucharystii bp Dec poświecił nowy dzwon ufundowany z okazji 15-lecia diecezji świdnickiej i 50-lecia kapłaństwa Pierwszego Biskupa Świdnickiego oraz poświecił nową kropielnicę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem