Reklama

Wiara

Święty nie rodzi się po śmierci

Kiedy umierał wczesnym rankiem 28 maja 1981 r., w cieniu strapienia związanego z niedawnym zamachem na Jana Pawła II, ofiarowywał swoje cierpienie w intencji papieża.

Niedziela Ogólnopolska 22/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

kard. Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

W czasie pogrzebu kard. prymasa Stefana Wyszyńskiego na jednym z wieńców przykuwał uwagę napis: „Niekoronowany król”. To o takich Adam Mickiewicz napisał: „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie”, a prymas Wyszyński mówił w kontekście powstańców warszawskich, że jeśli o nich zapomnimy, to „kamienie wołać będą”. Dlatego modlimy się i dziś o zachowanie nas od „grzechu niepamięci, co pozwala zarastać grobom ojców naszych”.

Oddawać swe cierpienia Kościołowi

Był człowiekiem, który ukochał Kościół i jako wierny jego syn budował go i bronił, żyjąc duchem Ośmiu błogosławieństw. Dał żywe świadectwo tego, że z pomocą łaski Bożej w realnym, pełnym trudów i wyzwań życiu można żyć radykalnie Ewangelią. Stanowił wzór kapłana i służby kapłańskiej oddanej bez reszty Bogu, gotowej na największe ofiary. W czasie uwięzienia w Prudniku zanotował w Zapiskach: „Gdybym dziś narodził się na nowo, a zapytany – jaką drogę życia obrałbym – bez chwili wahań wszedłbym na drogę kapłaństwa, choćbym od początku jasno wiedział, że skończę w okowach Chrystusowych, we wzgardzie szubienicy”.

Mimo podejmowanych przez komunistów prób rozbicia jedności Kościoła oraz dzielenia opinii katolickiej, a także trudnych momentów, zwłaszcza w okresie stalinowskim, obronił niezależność Kościoła. Na tym polu nie brakowało kompromisów i prób dialogu z komunistami, a jak trzeba było – również stanowczego oporu, za który płacił swoim internowaniem, znoszeniem nieprzerwanych ataków, życiem w otoczeniu licznych agentów bezpieki. Co więcej, w tak skrajnych warunkach stał się dla Polaków największym autorytetem, nie tylko moralnym. W żadnym kraju poddanym kontroli sowieckiej Kościół nie odgrywał takiej roli jak w Polsce, a prymas nie był tak poważnym autorytetem, z którym komuniści zmuszeni byli stale się liczyć.

Reklama

Dostosowując aplikację nauk soborowych do polskich warunków, oszczędził polskiemu Kościołowi kryzysu, który był udziałem wielu wspólnot w krajach Zachodu. Nie szczędzono mu za to krytyki, zwłaszcza w środowiskach inteligencji katolickiej.

Dla Jana Pawła II rola prymasa w jego drodze na Stolicę Apostolską i w czasie elekcji była niepodważalna. Dzień po inauguracji pontyfikatu nowy biskup Rzymu powiedział do prymasa: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, (...) gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła”.

Po Bogu największa miłość to Polska

Należał do pokolenia, którego próg dojrzałości przypadł na początki niepodległej Polski. Walcząc niezłomnie o fundamentalne prawa człowieka, Kościoła i narodu w okresie komunistycznego zniewolenia, przeprowadził nas, tak jak Mojżesz Żydów, przez „morze czerwone”. Dwa lata po śmierci kard. Wyszyńskiego Jan Paweł II powiedział w katedrze warszawskiej, że był on „człowiekiem wolnym i uczył nas, swoich rodaków, prawdziwej wolności”. Sam odnalazł najgłębsze źródło swej wolności w najbardziej intymnej relacji z Maryją, a przez Nią – z Jej Synem. I tą drogą prowadził swoją owczarnię przez ponad 3 dekady. Dlatego też często mówi się o zmarłym prymasie jako o „ojcu naszej wolności” czy „ojcu wolnych ludzi”, których wyrywał z oportunizmu i lęku.

Reklama

Swoją heroiczną wiarą, czytelnym świadectwem kapłańskiego życia, wiernością Bogu i powołaniu, mądrością i odwagą płynącą z relacji z Bogiem obronił miejsce Boga w życiu narodu. Po strasznym doświadczeniu wojny, mimo bardzo trudnych warunków, powstrzymał ateizację narodu, wygrał walkę o „rząd dusz” z komunistycznym reżimem. Wielkie znaki tego zwycięstwa oglądał w czasie milenium chrztu Polski, pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do naszego kraju oraz w czasie sierpniowych strajków w 1980 r., kiedy ku zdziwieniu całego świata na terenie strajkujących zakładów przedstawiciele pokolenia milenium organizowali Msze św.

Duchowy przewodnik narodu

Umocnił więź narodu z Maryją i nadał jej nowy wymiar. Oddając się sam w duchową niewolę Maryi w czasie uwięzienia w Stoczku Warmińskim – 8 grudnia 1953 r., otworzył drogę do odnowienia przymierza narodu z Matką Boga w formie ślubów na Jasnej Górze w 1956 r., a następnie peregrynacji kopii Jej jasnogórskiego obrazu po kraju w czasie Wielkiej Nowenny i roku milenium. Na nowo potwierdził rolę Jasnej Góry jako „twierdzy warownej ducha Narodu” i „Stolicy Łaski”, której obrona oznacza „obronę duszy chrześcijańskiej Narodu”.

Mówił za naród, był jego duchowym przewodnikiem, wyrażał jego ból, jego aspiracje i był dlań ojcem. Jednocześnie uczył patriotyzmu. Tuż przed aresztowaniem w 1953 r. powiedział: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Po doświadczeniach wojny, która przyniosła tyle krwi, wychowywał do nowego patriotyzmu: „Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata”. Kochał polską historię, w której – jak pisał – tkwi duch narodu. Był z niej dumny, nie wstydził się z niej czerpać żywotnych sił, tak bardzo potrzebnych wspólnocie wystawionej na kolejną wielką próbę. Bronił naszej tradycji, tożsamości i kultury głęboko zakorzenionej w wierze i związku dziejów Kościoła z dziejami narodu. Publicznie przyrzekał walkę o to, aby ojczyzna „Polską była! Aby w Polsce po polsku się myślało!”. Odwoływał się do pojęcia Polaka katolika, widząc w nim skuteczną tarczę przed ateizacją narodu. Jako ojciec stawiał jednak także wymagania – kazał stawać w prawdzie, gromił wady i złe nawyki, nad którymi jego rodacy mieli pracować, podejmując wysiłek w walce „z wrogiem, który jest w nas”, w ramach wielkich programów duszpasterskich, takich jak np. Wielka Nowenna czy Społeczna Krucjata Miłości.

Istota przebaczenia

Akceptując projekt listu biskupów polskich do niemieckich z okazji milenium, podpisując go i broniąc jego chrześcijańskiego przesłania w atmosferze brutalnej nagonki propagandowej, przyczynił się do przełomu w stosunkach polsko-niemieckich. A przecież sam mówił: „Przebaczenie i prośba o wybaczenie nie oznaczają zapomnienia”. Bez klimatu, który stworzył list, nie byłyby możliwe wizyta kanclerza Willy’ego Brandta w Polsce w 1970 r. i rozpoczęcie dialogu politycznego, który doprowadził do normalizacji wzajemnych stosunków i uznania przez RFN polskiej granicy zachodniej.

Prymas Wyszyński przyczynił się także do integracji ziem zachodnich z resztą kraju, dbając o Kościół na tych ziemiach, odwiedzając je często oraz podkreślając ich historyczne związki z macierzą.

„Święty nie rodzi się po śmierci”, gdyż buduje swoją świętość przy pomocy Bożej łaski, świadectwem własnego życia, w konfrontacji z wyzwaniami, mnożącymi się przeszkodami. Uczy się od Jezusa służyć i tracić życie, aby wydać obfite owoce. Wreszcie – pozwala „własną historię (...) napisać Bogu”. Takim pozostanie w naszych sercach, również jako nasze zobowiązanie.

2020-05-26 18:00

Ocena: +5 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wolni pod opieką Maryi

2020-06-30 10:09

Niedziela Ogólnopolska 27/2020, str. 20-22

[ TEMATY ]

beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

Maryjne drogi kard. Wyszyńskiego

kard. Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Akt Oddania został odmówiony po raz pierwszy 3 maja 1966 r.

Po aresztowaniu kard. Wyszyński zawierza Maryi całe swoje życie i oddaje się Jej w niewolę. Chce się stać sługą Matki Najświętszej, wejść w krąg Jej współdziałania z Bogiem, zaangażować się w to, co najważniejsze – w sprawę zbawienia ludzkości.

Budowa całego programu przyszłych losów Kościoła i ojczyzny na haśle „niewola” to chyba jedna z najbardziej ryzykownych decyzji prymasa. To słowo za bardzo boli Polaków – i to od wielu pokoleń! Dla nas najcenniejsza była zawsze wolność, nasi przodkowie za nią umierali, a teraz mamy się jej dobrowolnie wyrzec?

Wyszyński zażądał właśnie tego.

Nawet dogłębna edukacja społeczeństwa nie jest w stanie spiłować ostrych krawędzi tego słowa – „niewola” nie przestaje ranić. Zdaniem prymasa, tak właśnie ma być. To słowo ma nami potrząsnąć – pomóc zrozumieć, że Matce Najświętszej trzeba oddać nie to, co nic nas nie kosztuje, ale to, co jest dla nas najcenniejsze. Właśnie wolność.

Wie, że jest coś cenniejszego niż własne życie, że istnieje coś, za co warto poświęcić nawet własny naród.

„Szalony”... Jan Paweł II pochwali go jednak za to „szaleństwo”.

W chwilę po aresztowaniu kard. Wyszyński zawierza Maryi całe swoje życie i oddaje się Jej w niewolę. Chce się stać sługą Matki Najświętszej, wejść w krąg Jej współdziałania z Bogiem, zaangażować się w to, co najważniejsze – w sprawę zbawienia ludzkości. Pragnie, by Ona, która – jak naucza Kościół – jest „początkiem nowego świata”, rozszerzała w świecie Boży krąg łaski, rajski krąg zbawienia. Niech znajdzie się w nim jak najwięcej ludzi.

W Zapiskach... prymasa znajdujemy refleksję, która ukazuje, że wciąż jeszcze żyjemy w niewoli zła, że wciąż nie wybraliśmy niewoli świętej. Kardynał wierzy jednak, że przyjdzie taka chwila, gdy naród polski zrozumie, dojrzeje, raz jeszcze powie: „Oto jestem”. Pisze: „Mój Naród jest ciągle w męce. Brnie z niewoli w niewolę. Ale nadal pozostaje prawda – nawet wśród największej niewoli – że Królową Narodu niewolniczego jest Maryja”.

Czas Wielkiej Nowenny pozwala mu dostrzec wskazaną przez Pana drogę. Wie, że „nowy, lepszy świat” powstanie tam, gdzie ludzie zapatrzą się w piękno Maryi i pozwolą Jej zwyciężyć w swoim życiu. Kluczowe jest dla niego słowo „pozwolić”. Prymas chce, by naród polski wszedł w drugie tysiąclecie swego istnienia w radykalnie nowy sposób: Polacy mają się oddać Matce Bożej do pełnej dyspozycji i stać się Jej narzędziem w realizowaniu planów nieba, przygotowanych na współczesne czasy.

Narodowe wotum

Niewielu rozumie prymasa. Tymczasem on jest pewien, że uroczyste ślubowanie, które zapoczątkuje epokę maryjnej niewoli narodu, zmieni świat. Ranga tego wydarzenia jest dla niego tak wielka, że chce, by Akt oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi – Matki Kościoła za wolność Kościoła Chrystusowego został odmówiony 3 maja 1966 r. w obecności papieża. Wyszyński pragnie, aby przy samym najwyższym pasterzu złożono wielkie narodowe wotum – zobowiązanie polskiego narodu do ratowania Kościoła nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie.

Władze komunistyczne odmawiają Pawłowi VI zezwolenia na przyjazd, prymas zatem postanawia, że powstaną dwa oryginały tego aktu: jeden zostanie włożony do specjalnej tuby i umieszczony przy Cudownym Obrazie Matki Bożej, a drugi – ofiarowany Ojcu Świętemu. Paweł VI umieści go potem w Bazylice Watykańskiej – w samym sercu Kościoła. Uczyni to przekonany, że ten akt nie jest tylko „polski”, że wiąże się z całym Kościołem powszechnym i jest dla niego ważny.

Niebawem papież napisze do prymasa i narodu polskiego urzędowy list, tzw. breve ogłoszone ad perpetuam rei memoriam (na wieczną rzeczy pamiątkę). Stwierdzi w nim, że żaden naród w świecie chrześcijańskim nie dokonał tego, czego Polacy dokonali w czasie swego milenium – 3 maja 1966 r.

Naród – żertwa

Na jakiej drodze stawia prymas swój naród? Akt oddania się w niewolę za wolność Kościoła w Polsce i na świecie oznacza, że mówimy Bogu: zrób z nami, co tylko chcesz, byleby ocalić Kościół. Czegokolwiek zażądasz, czy to będzie cierpienie, prześladowanie, więzienie, śmierć, klęska – jeżeli Maryja chce się posłużyć takimi narzędziami, mówimy: „Oto jesteśmy”.

Kardynał Wyszyński wprowadza naród na drogę bezwarunkowego oddania się Bogu – aż po złożenie każdego z nas i całego narodu jako żertwy ofiarnej za ocalenie Kościoła w świecie.

Godzi się na wszystko. Kościół jest dla niego najważniejszy, ważniejszy nawet niż umiłowana ojczyzna... Czyżby w duchu proroczym przeczuwał, że nadchodzą czasy, w których Kościół, atakowany od wewnątrz i od zewnątrz, pogrąży się w kryzysie, jakiego nie znały ostatnie wieki? I czy prymas już w latach 60. poprzedniego stulecia znał sposób na jego duchowe odrodzenie?

To już jest oddanie najwyższej próby, to już „szaleństwo”, które jest usprawiedliwione jedynie przez wiarę i ma sens tylko w wierze. Sam kard. Wyszyński woła do Matki Najświętszej: „Jeśli Ci to potrzebne, zabij mnie, byleby tylko Kościół w Polsce i naród był wolny, żył i pracował dla Twojej chwały”.

Przed tak samo wysoką poprzeczką stawia swój naród. Wierzy, że za ocalenie Kościoła Polacy są gotowi zapłacić każdą cenę.

„Bohaterski” program. „Szalony” program

Trzynaście lat później Jan Paweł II będzie mówił o zaproponowanej przez kard. Wyszyńskiego idei niewolnictwa jako o „odważnym” i „bohaterskim” programie. Bo prymas jest odważny aż po przekroczenie ostatniej z granic lęku. Dla niego to nietrudne, skoro ożywia go prawdziwa wiara. Pierwszym odważnym jest on sam, ale program wymaga nie tylko jego zaangażowania, odwagi, ofiary... Prymas chce pociągnąć cały naród.

Nie jest to proste. Chyba wie, że wybrana w 1966 r. „niewola” to bardziej zadanie niż fakt, a „maryjna rewolucja” to nie oczywistość, ale możliwość.

Kościół polski w 1966 r. sam jest zagrożony zniszczeniem, atakowany i prześladowany, a prymas mówi, że przez całkowite oddanie się Maryi do Jej dyspozycji ubezpieczymy „Kościół święty na drugie tysiąclecie”. To może jeszcze nie byłoby szaleństwem... Wyszyński mówi więcej: „nienaruszony skarb wiary” przekażemy następnym pokoleniom i w ten sposób mocami Maryi ocalimy wolność Kościoła w Polsce i w świecie. Kardynał mówi: uczynimy to: ja, ty, nasz naród...

Program podjęty w Polsce ma zaowocować „zwycięstwem przez Maryję”, a kiedyś stać się manifestem całego Kościoła. Intuicja wiary zapewnia prymasa, że droga zwycięstwa przez Maryję objawi się najpierw w naszej ojczyźnie, by kiedyś stać się drogą Kościoła powszechnego. To nieomal „iskra”, która może sprawić, że cały Kościół zapłonie. Czym ma on zapłonąć? Prymasowska odpowiedź brzmi: niewolnictwem Maryi, które zmieni świat. Ktoś musi być pierwszy, ktoś musi zacząć. Wyszyński sprawia, że jest to Polska.

Jedyny „naród Totus Tuus”

Od 1966 r. słowa: „Jesteśmy niewolnikami Maryi”, odnoszą się do całego narodu. Wówczas staliśmy się jedynym na świecie „narodem Totus Tuus”, oddaliśmy się całkowicie do dyspozycji Matki Bożej już nie jako poszczególne jednostki, ale jako naród. Prymas wie, że jest to nie tylko wielkie zobowiązanie, ale i zapowiedź wielkich łask. Aż po otrzymanie – jak uczył św. Ludwik – wszystkiego, co jest w Maryi, bo Ona na mocy tego aktu staje się dla narodu polskiego „Tota Tua” – „cała Twoja, Polsko!”.

Po uroczystościach milenijnych kard. Wojtyła, a 12 lat później papież Jan Paweł II, powie: „Tu i teraz (...) pragniemy Ci, Matko Chrystusowa, oddać całą naszą przyszłość. Czynimy to bardzo skrupulatnie i bardzo gruntownie (...), bo chcemy stworzyć mocny fundament dla przyszłości naszego narodu (...). Ten mocny fundament znajdujemy w doskonałym nabożeństwie do Ciebie, Matki Chrystusowej, Bogarodzicy. (...) Jesteś fundamentem, na którym budujemy i zawierzamy Ci naszą przyszłość (...). Zawierzamy Ci tych, którzy po nas przyjdą, ażeby mieli jednego z nami ducha, ażeby tego ducha nikt i nic nie zgasiło. (...) W Twoich rękach cała nasza przeszłość i w Twoich rękach cała nasza przyszłość. Amen”.

„Mocny fundament dla przyszłości naszego narodu” znajdujemy „w doskonałym nabożeństwie” do Maryi. To narodowe niewolnictwo maryjne...

Jasnogórski archiwista o. Melchior Królik zastanawia się, czy kiedy spoglądamy na jasnogórski wizerunek naszej Królowej, nie warto przenieść wzroku na Milenijny Akt Oddania. Ten akt – mówi paulin – „ciągle nam przypomina, że jesteśmy własnością Maryi, że podjęliśmy zobowiązanie, by przez Maryję ratować Polskę i cały świat”.

Konsekwencja i długomyślność prymasa

Akt z 1966 r. to fundament, na którym ma być budowana przyszłość Kościoła. We wprowadzeniu do aktu oddania Matce Bożej z 4 czerwca 1979 r. Jan Paweł II powie: „Pragnę na tej Jasnej Górze mej ziemskiej Ojczyzny, Polski, przede wszystkim potwierdzić (...) i ponowić milenijny Akt jasnogórski z dnia 3 maja 1966 r., w którym oddając się Tobie, Bogurodzico, w macierzyńską niewolę miłości, biskupi polscy pragnęli przez to służyć wielkiej sprawie wolności Kościoła nie tylko we własnej Ojczyźnie, ale i w całym świecie”. Papież doda coś jeszcze: „W kilka zaś lat później, w dniu

5 września 1971 r., oddali Ci, jako Matce Kościoła, ludzkość całą, wszystkie narody i ludy współczesnego świata, swoich pobratymców w wierze, języku, we wspólnocie dziejowych losów, rozszerzając swe polskie zawierzenie do owych najdalszych granic miłości, jak tego domaga się Twoje Serce: Serce Matki, które ogarnia każdego i wszystkich, wszędzie i zawsze”.

Do czego nawiązuje Ojciec Święty? Kardynał Stefan Wyszyński jest konsekwentny, cechuje go dalekowzroczność, myśli o programie dla całego Kościoła powszechnego; przekonuje Pawła VI, by ten dokonał kolegialnego zawierzenia Kościoła i rodziny ludzkiej macierzyńskiemu Sercu Maryi – Matki Kościoła. A żeby ten akt był dojrzały i świadomy, proponuje, by dokonały go wcześniej wszystkie episkopaty poszczególnych krajów.

Błaga Matkę Najświętszą, by wzięła pod swą opiekę cały Kościół. Zapłatą za to jest gotowość polskiego narodu do każdej ofiary...

W akcie z 1971 r. czytamy: „(...) czujemy się zobowiązani, aby (...) wzywać [Cię] na pomoc światu. (...) Przychodzimy do Ciebie, Matko, po ratunek. Aby go uprosić, pragniemy Ci oddać Kościół Chrystusowy i cały świat. (...) Z Twojego przecież natchnienia oddaliśmy na Jasnej Górze Milenijnym Aktem cały naród, (...) w Twą macierzyńską niewolę miłości za wolność Kościoła w Polsce i w świecie. W duchu tego Aktu czujemy się przynagleni do obowiązku spieszenia z nadprzyrodzoną pomocą Kościołowi i światu. (...) Prosimy Cię – działaj! (...) Przybądź na ratunek rodzinie ludzkiej!”.

Atak na prymasa

Propagowana przez prymasa narodowa droga maryjna jest od początku krytykowana i kontestowana przez wielu ludzi, także w Kościele. Wyszyński zostaje przedstawiony jako człowiek zbyt konserwatywny, próbujący cofnąć czas o kilka wieków, zaś o idei „niewolnictwa” mówi się jako o czymś przestarzałym i obcym duchowości Polaków.

Zdecydowanego poparcia udziela kard. Wyszyńskiemu i proponowanej przez niego formie pobożności abp Karol Wojtyła. Zarówno Wyszyński, jak i Wojtyła podjęli wspólną zasadę: „Ciągnąć wóz ojczystego Kościoła” razem.

Zadanie

Prymas spogląda w przyszłość i mówi: „Wszak wszystko w Polsce oddaliśmy w Jej dłonie. Idzie teraz o to, aby jak najwięcej ludzi włączyło się świadomie w ten promienny nurt oddania wszystkiego w Polsce w dłonie Maryi”.

Wie, że przed Kościołem w Polsce ściele się długa i trudna droga, że idea narodowego niewolnictwa, czyli tej gotowej na wszystko służby Maryi, bardziej przypomina zasiane ziarno niż dojrzały owoc. Wie jednak i to, że najlepszym czasem na siew tej myśli, która jest w stanie zmienić świat – przez Polskę – jest rok 1966. Kończy się Wielka Nowenna – wielkie przygotowanie narodu. Do czego? Już znamy odpowiedź. Wyszyński wyznaczył drogę i fundament na całą przyszłość!

Może z ofiarnego ołtarza zdążyliśmy już niejednokrotnie zejść. Prymas wiedział, że zapragniemy „odzyskać wolność”, by samemu decydować o swoim losie. Zdumiewa to, że jego idea jest dziś wśród Polaków tak żywa – nawet wśród tych, którzy nie znają „milenijnego znaku”. Gdy Kościół powszechny potrzebuje dziś ludzi, którzy oddadzą się jako żertwa ofiarna za jego wolność i uzdrowienie, w naszym narodzie tysiące głosów powtarza słowa kard. Wyszyńskiego: „Jestem gotowy na wszystko”.

CZYTAJ DALEJ

Ryba

[ TEMATY ]

chrześcijanie

symbol

ryba

MAGDALENA NIEBUDEK

Znak ryby jest tym symbolem, którym Pan Jezus posłużył się wiele razy. Już na początku do upatrzonych rybaków powiedział:

„Pójdźcie za Mą, a uczynię was rybakami ludzi” (Mt 4, 19).
Przejętego Piotra pocieszył:
„Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił” (Łk 5, 10).

Słuchającą i wygłodniałą rzeszę ludzi nakarmił chlebem i rybami przez cudowne rozmnożenie. Pieczoną rybę przygotował uczniom czekając na nich po zmartwychwstaniu.


Pierwsi chrześcijanie otaczali ten symbol szacunkiem. Dla nich znak ryby przypominał chrzest, podczas którego byli zanurzani w wodzie, aby stać się nowym człowiekiem. W sztuce tego czasu rybakiem jest szafarz sakramentu, zaś neofita rybą. Rybak, który często przypominał św. Piotra, nie tylko włącza do Kościoła, ale też pomaga w rozwoju i przygotowuje do królestwa Bożego. Chrześcijanie przejęli symbolikę ryby od ludów starożytnych, ale poszerzyli jej znaczenie. Chętnie posługiwali się tym znakiem, ponieważ wyznawca Chrystusa zanurzony w Nim przez chrzest i umocniony Eucharystią ma życie łaski uświęcającej i nie dosięga go śmierć druga.

Na nagrobkach chrześcijan II wieku znajdują się rysunki ryby i grecki napis ICHTHYS, co tłumaczone na język polski się tłumaczy: „I – Jezus, CH – Chrystus, TH – Boży, Y – Syn, S – Zbawiciel”.


Jak tym znakiem posługiwali się chrześcijanie w życiu katakumbowym, opisuje Henryk Sienkiewicz w powieści „Quo vadis”. Symbol ryby narysowany na piasku przez nieznanego człowieka oznaczał, że spotkało się chrześcijanina. Pozostaje jeszcze jeden ważny symbol biblijny ryby. Jest nim osoba proroka Jonasza i ryby, w której przebywał przez trzy dni. Jonasz jest symbolem Chrystusa przebywającego w grobie, który przezwyciężył niebezpieczeństwo śmierci i zmartwychwstał dnia trzeciego.

CZYTAJ DALEJ

Zielonogórsko-Gorzowska Piesza Pielgrzymka A. D. 2020

2020-07-15 11:13

[ TEMATY ]

piesza pielgrzymka

Archiwum Aspektów

Ubiegłoroczna Pielgrzymka Gorzowska na Jasną Górę

W tym roku ze względu pandemię koronawirusa Diecezjalna Piesza Pielgrzymka na Jasną Górą nie odbędzie się w tradycyjnej formie. Przewodnicy grup proponują jednodniowe pielgrzymki w podanych niżej terminach.

Uwaga!

• Chętni muszą wcześniej zapisać się na listę, wypełnić wszystkie dane wymagane przez Głównego Inspektora Sanitarnego dla organizatorów ruchu pielgrzymkowego podczas stanu epidemii COVID-19 w Polsce z dnia 5 czerwca 2020 r. wydane na podstawie art. 8a ust. 5 pkt 2 ustawy z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (Dz. U. z 2019 r. poz. 59, z późn. zm.).

• Uczestnicy będą poddani mierzeniu temperatury oraz zobowiązani do podpisania i przestrzegania wytycznych GIS

• Nie ma możliwości pielgrzymowania bez wcześniejszego wpisania się na listę pielgrzymów.

• Istnieje możliwość zapisania się na listę Duchowych Pielgrzymów. Jest to główna forma pielgrzymowania w tym roku.

• Szczegóły informacji w parafiach, z których wychodzą grupy oraz na stronach internetowych i profilach społecznościowych poszczególnych grup.

1 sierpnia

GRUPY GORZOWSKIE

Biało-Niebieska, Biało-Czerwona, Akademicka i Brązowa z Gorzowa Wlkp.

Tęczowa z Kostrzyna n Odrą

Srebrna ze Strzelec Krajeńskich

Trasa: Gorzów Wielkopolski – Skwierzyna

• 7.30 – zbiórka na placu przy katedrze

• 18.00 – Msza św. w kościele w Skwierzynie i poczęstunek

Amarantowa z Rzepina

Trasa: Rzepin – Trzemeszno Lubuskie

• 6.00 – Msza św. w kościele parafialnym w Rzepinie i wyjście

Grupy z Sulechowa i Świebodzina

Trasa: Świebodzin – Paradyż

• 8.00 – wyjście z parafii pw. św. Michała Archanioła w Świebodzinie

• 12.00 – Msza św. w kościele seminaryjnym w Paradyżu

GRUPY ZIELONOGÓRSKIE

Trasa: Zielona Góra – Otyń

• 8.00 – Msza św. w konkatedrze pw. św. Jadwigi i wyjście

• 16.30 – Otyń

GRUPY GŁOGOWSKIE

Trasa: Głogów – Piersna

• 8.00 – wyjście z parafii pw. św. Mikołaja w Głogowie

• 12.00 – Msza św. w Piersnej

8 sierpnia

GRUPY GORZOWSKIE

Biało-Niebieska, Biało-Czerwona, Akademicka i Brązowa z Gorzowa Wlkp.

Trasa: Gorzów Wielkopolski – Bledzew

• 7.30 – zbiórka na placu przy katedrze

• 18.00 – Msza w kościele w Bledzewie

Amarantowa z Rzepina

Trasa: Rzepin – Słubice

• 8.00 – zbiórka przy kościele parafialnym w Rzepinie i wyjście

• 16.00 – Msza św. w kościele pw. Ducha Świętego w Słubicach.

Grupa Tęczowa z Kostrzyna n. Odrą

Trasa: Kostrzyn n. Odrą – Słońsk

• 7.30 – wyjście z parafii pw. NMP Matki Kościoła

• 12.00 – Msza św. w Górzycy

• ok. 20.00 – Apel Jasnogórski w Słońsku

Grupa Srebrna ze Strzelec Krajeńskich

Trasa: Strzelce Krajeńskie – Lubiewo

GRUPY ZIELONOGÓRSKIE

Trasa: Zielona Góra – Otyń

• godz. 8.00 – Msza św. w konkatedrze pw. św. Jadwigi i wyjście

• godz. 16.30 – Otyń

GRUPY GŁOGOWSKIE

Trasa: Głogów – Grodowiec

• 7.00 – Wyjście z parafii św. Mikołaja w Głogowie

• 12.00 – Msza św. w sanktuarium w Grodowcu

12 sierpnia

WSZYSTKIE GRUPY

Trasa: „Górka przeprośna” – Jasna Góra

• 8.00 – Spotkanie pielgrzymów na „górce przeprośnej” pod Częstochową i wyjście na Jasną Górę (ok. 8km)

• 12.00 – Msza św. na Jasnej Górze

• Uwaga! Zapisy w parafiach, z których wyruszają grupy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję