Reklama

W wolnej chwili

Zmierzył „cząsteczkę życia”

O sztuce, tlenku azotu i rewolucji w kardiologii z prof. Tadeuszem Malińskim rozmawia Piotr Grzybowski.

2020-06-24 09:57

Niedziela Ogólnopolska 26/2020, str. 48-49

[ TEMATY ]

nauka

medycyna

Archiwum

Piotr Grzybowski: Panie Profesorze, zacznijmy od początków...

Prof. Tadeusz Maliński: Urodziłem się w Śremie, 40 km od Poznania. Ciągle wracam tam wspomnieniami, bo młodość, choć w trudnych czasach, należała do najpiękniejszych okresów mojego życia. Tam, dosyć wcześnie, zafascynowałem się sztuką. Zacząłem malować i rysować na podobno dobrym poziomie, nie jak dziecko, więc można powiedzieć: profesjonalnie, używając, oczywiście, materiałów, które były wtedy dostępne, np. zamiast pędzli malarskich – pędzli do golenia lub innych. Udawało się realizować całkiem porządne scenografie.

Dlaczego więc nie wybrał Pan studiów z zakresu sztuki?

To były zupełnie inne czasy. Wówczas w całej Europie na wydziały sztuki przyjmowano bardzo małą liczbę studentów, którzy mieli pracować z mistrzami. Technicznie byłem prawdopodobnie wystarczająco dobry, dlatego złożyłem podanie o przyjęcie do poznańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych, ale równocześnie tzw. podanie rezerwowe na Uniwersytet Adama Mickiewicza, na Wydział Chemii. Nie lubię się angażować w projekty, które od początku są dla mnie stracone, dlatego podszedłem do tego całkowicie pragmatycznie, choć nie było żadnego racjonalnego uzasadnienia, i wybrałem chemię. Nie zostałem profesjonalistą w dziedzinie, którą kocham najbardziej, a którą jest sztuka.

Jak się potem okazało, Pański wybór stał się ważny dla ludzkości.

Skończyłem chemię, rozpocząłem doktorat na Politechnice Poznańskiej i jednocześnie wykładałem sztukę i technikę, naukę o materiałach i technologiach dla studentów V roku wydziałów sztuki. Już wtedy mówiliśmy o wykorzystaniu mikrosensorów do badania dzieł sztuki.

Doktorat Pana Profesora, według ekspertów, wyprzedzał naukę w Polsce i na świecie o 15-20 lat...

Doktorat i badania dotyczyły pomiarów lepkości w preparatach krwiozastępczych. Albert Einstein twierdził, że najważniejsza jest wyobraźnia, a ja zawsze miałem bardzo dużą wyobraźnię, stąd może łatwość angażowania się w projekty, które potem okazywały się odkrywcze. Przyjąłem zasadę amerykańskiego naukowca Ernesta Rutherforda: „Liczy się tylko fizyka, wszystko inne jest jak zbieranie znaczków”, i tej zasady się trzymałem. Kiedy zaczynałem jakiś projekt, nie mógł on być wbrew prawom fizyki i musiał dawać perspektywy wykorzystania dla nauki, dla medycyny.

W 1979 r. otrzymał Pan Profesor zaproszenie na Uniwersytet Michigan. Jak Pana przyjęła Ameryka?

Ameryka – zwłaszcza w nauce, ale też w dziedzinach artystycznych – jest bardzo brutalnym krajem. Oni zapraszają naukowców z całego świata, przyznają im stypendia, ale wymagają, żeby za te pieniądze dać im jak najwięcej, a w Ameryce to „najwięcej” oznacza więcej, niż wydaje się możliwe. To jest motyw, który napędza amerykańską naukę. Ja przyleciałem z dwoma kolegami z różnych krajów i mieliśmy kilka dni na zaprezentowanie planów, co chcemy robić. Z tej grupki zostałem tylko ja... Pracowałem nad kwasami rybonukleinowymi. Na tamte czasy to były całkiem nowe badania. Miały dostarczyć informacji na temat przeniesienia elektronu w kwasach nukleinowych, czyli dotyczyły procesu redukcji i utleniania kwasów. Teraz wiemy, że są to badania zasadnicze dla genetyki, mogące wpływać na jakość genów, np. długość życia.

W tamtych latach rozpoczął Pan Profesor badania nad tym, co później miało się okazać kluczowym odkryciem, czyli cząsteczką tlenku azotu...

Tak. To jest cząsteczka bardzo podobna do cząsteczki tlenu, ale to ona jest kluczowa dla życia. Uważa się, że tlenek azotu jest trucizną – i to jest prawda. Kojarzenie go z żywymi organizmami, z życiem człowieka wydawało się zatem kompletnym absurdem, nikt więc nie zwracał uwagi na jego możliwą obecność w ludzkim organizmie. W 1982 r. prof. Robert Furchgott pracował nad kurczeniem i rozkurczaniem naczyń krwionośnych. Przez błąd techniczny, przypadkowo, odkryto, że w naszych naczyniach istnieje „coś”, co powoduje ich rozkurczanie, ale nie można było tego zidentyfikować. Nazwano to „coś” endothelium-derived relaxing factor – czynnikiem wydzielanym w komórkach śródbłonka. Tych komórek jest kilkaset m2. Wyściełają one cały nasz układ krwionośny, łącznie z sercem, i pełnią w naszym organizmie biologiczną funkcję teflonu, który reguluje średnicę naczyń, a jednocześnie zapobiega przyklejaniu się czegokolwiek do ścian naczyń. Jeżeli ten mechanizm nie działa dobrze, to wtedy przyklejają się cholesterol, komórki rakowe, wirusy – w tym znany ostatnio wszystkim koronawirus czy wiele innych groźnych dla organizmu.

Panu Profesorowi udało się zmierzyć tę „cząsteczkę życia”.

To były odkrycia lat 80. ubiegłego wieku. W tym czasie nie mogłem jednak kontynuować badań w USA, ponieważ dostałem z Politechniki Poznańskiej list z pogróżkami, co mi zrobią, jeśli nie wrócę. Więc wróciłem. Tyle że moje laboratoria zastałem ogołocone i rozgrabione i nie miałem już tu czego szukać. Dostałem natomiast zaproszenie na Uniwersytet Houston, na 3-dniową konferencję. Poleciałem, z tygodniowym prawem pobytu, i tam, w czasie tego wyjazdu, zastał mnie stan wojenny. Badania nad tlenkiem azotu kontynuowałem już po przeniesieniu z Houston na Uniwersytet Oakland. Wtedy był taki czas, że tlenek azotu uzyskał rozgłos. Wiele osób starało się publikować prace, w których udowadniało, jak on się porusza, do czego jest przyczepiony. Ja wtedy miałem już urządzenia do pomiarów, które nazywaliśmy mikroczujnikami czy sensorami. To były urządzenia o wymiarach 700-1000 razy mniejszych od średnicy włosa, które zrobiliśmy do analizy obrazów starych mistrzów...

Po raz kolejny krzyżują się drogi Pańskiej pasji i badań naukowych... Czy można zatem powiedzieć, że badanie sztuki przyczyniło się do tego, iż dokonał Pan Profesor wielkich odkryć w zakresie biochemii?

Absolutnie tak. Dzięki temu udało się zmierzyć, określić działanie cząsteczki tlenku azotu. To było bardzo ciekawe przejście – od badania dzieł sztuki do medycyny. W latach 90. zrobiliśmy nanosensory do badania obrazów przez pęknięcia w warstwie malarskiej, mieliśmy więc systemy do dokonywania pomiarów medycznych. Nie nazywam tego szczęściem, ale rzeczywiście, kiedy przyszła potrzeba – byliśmy na właściwym miejscu we właściwym czasie. Kiedy okazało się, że tlenek azotu odgrywa tak ważną rolę w układzie krwionośnym, w mózgu, mieliśmy już przyrządy gotowe do zastosowania. W 1990 r. dokonaliśmy pierwszego pomiaru stężenia tlenku azotu w pojedynczej komórce. To było ważne odkrycie, zauważone przez świat – przez wiele, wiele krajów, z wyjątkiem Polski. Stało się „bestsellerem” i do dzisiejszego dnia jest traktowane jako jedno z ważniejszych odkryć w kardiologii. Oczywiście, wywołało to również lawinę badań, ponieważ my zmierzyliśmy i pokazaliśmy, że tlenek azotu, będący trucizną w dużych stężeniach, w małych ma zupełnie inną cechę – żywotność. Uzmysłowiliśmy też sobie, że Alfred Nobel był prawdopodobnie pierwszym pacjentem, który leczył się na serce nitrogliceryną.

No właśnie – dlaczego podajemy nitroglicerynę pod język?

Nitrogliceryna jest metabolicznie przekształcana w tlenek azotu. To jest dosyć duża cząsteczka, która wprowadzona do krwi produkuje przez jakiś czas tlenek azotu. Nie może być jednak przyjmowana stale, ponieważ organizm bardzo szybko się do niej przyzwyczaja i po kilku dniach nie ma już wpływu na serce.

W 2016 r., kiedy prezydent Międzynarodowej Akademii Kardiologii w Bostonie ogłaszał laureatów, okazało się, że świat kardiologii, największych sław, przyznał nagrodę Panu Profesorowi.

Spośród wielu nagród, które otrzymałem, ta jest dla mnie szczególnie znacząca. Nie jestem przecież kardiologiem, nie jestem z wykształcenia lekarzem. W całej historii nagrody jestem pierwszym Polakiem wśród laureatów.

Panie Profesorze, skupiliśmy się na tlenku azotu, a Pańskie niezliczone badania obejmują bardzo szerokie spektrum: choroby genetyczne, zespół Downa, choroby Parkinsona, Alzheimera, witaminę D3 czy frakcje cholesterolu. Podsumowaniem naszej rozmowy niech będą słowa Einsteina: „Wszyscy wiedzą, że czegoś się nie da zrobić. Przychodzi jeden, który tego nie wie – i to robi”.

(śmiech) Bardzo dziękuję.

Prof. Tadeusz Maliński
Urodził się w 1946 r. w Śremie. W latach 1960-64 uczęszczał do tamtejszego Liceum Ogólnokształcącego im. gen. Józefa Wybickiego, gdzie zdał maturę. W latach 1964-69 studiował na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po studiach pracował na Wydziale Chemii Politechniki Poznańskiej. W 1975 r. obronił pracę doktorską nt. pomiarów lepkości w preparatach krwiozastępczych. W latach 1975-79 pracował na Wydziale Chemii w Poznaniu. W 1979 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Początkowo, przez cztery lata, pracował na Uniwersytecie Michigan w Ann Arbor w stanie Michigan oraz na Uniwersytecie Houston w stanie Teksas. Wkrótce otrzymał stały etat profesorski na Uniwersytecie Oakland w Rochester, w stanie Michigan. Od 1995 r. jest Visiting Profesor Uniwersytetu w Bernie w Szwajcarii, a od 1997r. pełni tę godność na Uniwersytecie Wiedeńskim. W 2000 r. objął zaszczytną imienną profesurę na Uniwersytecie Ohio w Athens, w stanie Ohio.
Otrzymał szereg nagród i zaszczytów w wielu krajach, od Stanów Zjednoczonych po Polskę, w tym: Presidential Medal of Honor od prezydenta USA, Kawalerski Krzyż Orderu Zasługi od prezydenta RP, doktoraty honoris causa Uniwersytetów w Sao Paulo, Wiedniu, Zurychu, Gdańsku, godność Honorowego Członka Polskiego Towarzystwa Lekarskiego.
Był dwukrotnie nominowany do Nagrody Nobla (w dziedzinie medycyny i chemii). Jedną z nagród jest prestiżowa Gemi Award 2003 r. za najbardziej innowacyjne odkrycie w medycynie.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na pomoc tarczycy

2020-06-24 09:57

Niedziela Ogólnopolska 26/2020, str. 61

[ TEMATY ]

zdrowie

medycyna

Adobe Stock

Rak tarczycy to najczęściej występujący nowotwór układu dokrewnego. Choroba jest podatna na terapię i z reguły bardzo dobrze rokuje.

Obecnie wykrywa się nawet do czterech-pięciu razy więcej przypadków nowotworów tarczycy niż w latach 80. XX wieku. Wraz z postępem technologii diagnostycznych i zwiększonym dostępem do badań ultrasonograficznych rozpoznaje się coraz mniejsze zmiany nowotworowe w obrębie tarczycy. Dzięki sprzętowi dostępnemu w gabinetach lekarza rodzinnego pacjent może zostać szybko skierowany na konsultację do endokrynologa i poddany biopsji cienkoigłowej. Badanie jest bezbolesne, nie wymaga wcześniejszego przygotowania ze strony pacjenta. Procedura trwa zaledwie kilka minut i można ją wykonać podczas wizyty w poradni specjalistycznej. Wyniki badania są dostępne po kilku dniach.

Dobrze rokujący i podatny na leczenie

Większość nowotworów tarczycy ma dobre rokowanie. Zdecydowana większość guzków – nawet tych większych, wyczuwalnych pod palcami – to zmiany łagodne, takie jak torbiele, które można obserwować lub w razie potrzeby opróżnić za pomocą strzykawki. Zachorowalność na raka tarczycy plasuje go na 8. miejscu wśród wszystkich nowotworów (u kobiet rak tarczycy znajduje się nawet na trzecim miejscu), a jeśli chodzi o przyczyny zgonów spowodowane chorobami nowotworowymi, to jest to już 25. miejsce, czyli bardzo daleka pozycja, biorąc pod uwagę częstość występowania tej choroby. W przypadku raka tarczycy śmiertelność jest naprawdę niska.

Skuteczna terapia radioizotopowa

W Polsce jest kilka ośrodków terapii radioizotopowej. Podczas hospitalizacji pacjent przyjmuje odpowiednią dawkę jodu radioaktywnego, który podawany jest w postaci kapsułek. Przez kolejnych kilka dni pacjent przebywa w izolacji na specjalnym oddziale. Chodzi o to, by nie narażać osób postronnych na emitowane przez pacjenta promieniowanie.

Przez kilka dni radioizotop wbudowuje się w komórki raka tarczycy. Pozostałości preparatu są wydalane z organizmu pacjenta, głównie z moczem. Ścieki radioaktywne są przechowywane w specjalnym zbiorniku do czasu, aż poziom promieniowania nie obniży się do zera. Po ok. trzech dniach, z zachowaniem określonych środków ostrożności, nakierowanych przede wszystkim na ograniczenie kontaktu z innymi (zwłaszcza z dziećmi i kobietami w ciąży), pacjent może wrócić do domu.

Po leczeniu z zastosowaniem jodu radioaktywnego nowotwory tarczycy w zdecydowanej większości przypadków nie nawracają. Nie pojawiają się nowe ogniska choroby ani przerzuty do węzłów chłonnych czy też przerzuty odległe.

Radioizotopem prosto w cel

Tkanka tarczycowa potrzebuje jodu do produkcji hormonów tarczycy. Komórki nowotworowe wywodzą się z tkanki tarczycowej i na ogół zachowują zdolność do naturalnego wychwytu jodu. Dzięki temu mechanizmowi radioaktywny jod wbudowuje się do komórek, a emitując promieniowanie beta, powoduje uszkodzenie materiału genetycznego i obumieranie komórek nowotworowych. W większości przypadków leczenie uzupełniające jodem radioaktywnym powoduje całkowite unieszkodliwienie komórek nowotworowych. Po zastosowanej terapii pozbawiony tarczycy pacjent ma niedoczynność tarczycy i z tego względu pozostaje pod stałą opieką endokrynologa.

Leczenie jodem radioaktywnym jest bezpieczne. Terapia nie powoduje skutków ubocznych i jest dobrze tolerowana przez pacjentów. Nawet wiele lat po przebytym leczeniu u pacjentów nie rozwijają się nowotwory wynikające z zastosowania promieniowania.

CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Matki Bożej Szkaplerznej

2020-07-07 08:31

[ TEMATY ]

nowenna

szkaplerz

Matka Boża Szkaplerzna

Archiwum parafii

Od 7 lipca - trwa Nowenna do Matki Bożej Szkaplerznej

Modlitwa na początek Nowenny

O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędow­niczko Szkaplerza świętego, Matko Boga! Oto ja, Two­je dziecko, wznoszę do Ciebie błagalnie ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza świętego, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja.

Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich po­trzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wie­ków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko strapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz moje cierpienia, ulecz, uspokój mą duszę, o Matko pełna litości! Ja zaś wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na Twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.

Dzień pierwszy — 7 lipca

„Miłujcie Maryję! Z tej miłości nie przestawajcie czer­pać siły dla waszych serc. Niech Ona okazuje się dla was i przez was Matką wszystkich, którzy tak bardzo spragnieni są tej macierzyńskiej opieki".

Jan Paweł II

Maryjo, Kwiecie Karmelu i Matko nasza! Ukazałaś się niegdyś prorokowi Eliaszowi w postaci jasnego obłoku, który wzniósłszy się nad morzem, użyźnił spragnioną ziemię obfitym deszczem. Pokornie Cię błagamy, racz nam wyjednać obfite zdroje łask niebieskich, które ubogacą nasze dusze, aby wydawały stokrotny plon świętych cnót i dobrych uczynków i abyśmy słu­żąc Bogu w wierze oraz miłości, już w tym życiu mo­gli się cieszyć błogą nadzieją oglądania Go w szczęśliwej wieczności.

Składamy w Twoje Matczyne ręce nasze potrzeby i intencje tej nowenny, ufni, że nie odrzucisz naszej prośby, najlepsza i najczulsza Matko. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień drugi — 8 lipca

„Nie bójmy się, że Maryja przesłoni nam Chrystusa, Ona jest po to, aby do Niego prowadzić".


Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Gwiazdo Karmelu i Matko nasza, która pałając szczególną miłością ku dzieciom odzianym Szkaplerzem świętym, nawiedzasz ich dusze, pocie­szasz je słowem i przykładem, uproś nam, o Królowo nasza, aby Syn Twój, a Pan nasz, Jezus Chrystus, swą Boską światłością rozproszył ciemności naszych umysłów; abyśmy poznali wartość Jego miłości ku nam zwróconej i serdecznie Go miłowali, abyśmy zrozu­mieli doniosłość naszych obowiązków i sumiennie je wypełniali, abyśmy wszystkie myśli, słowa i czyny kierowali ku większej chwale Bożej i zbudowaniu naszych bliźnich.

Pokornie powierzamy Ci wszystko, co nas dręczy, niepokoi i boli. Ufamy, że przyjmiesz to jak Matka i dasz naszym duszom i sercom niezmącony pokój! Amen.
Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień trzeci — 9 lipca

„Matka nigdy nie odchodzi — ani od kołyski, ani z Kalwarii, ani od grobu swojego dziecka".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Mistrzyni Karmelu i Matko nasza, prze­pełniona dobrocią dla nas, która raczyłaś przyjąć ofia­ry złożone Ci przez synów Twego zakonu, błagamy Cię, o Pani nasza, przemień nasze dusze w świątynie Boga żywego, aby przyozdobione kwiatami cnót i do­brych uczynków mogły godnie przyjąć Boski Maje­stat; abyśmy wielbiąc i miłując Boga, mogli wiernie Mu służyć i nigdy naszych świątyń duszy nie skalać grzesznym przywiązaniem do stworzeń.

O Matko! Tyle w nas słabości, tyle nędz i mroków! Ty możesz umocnić nasze dusze i serca. Zawierzamy Ci całkowicie. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień czwarty— 10 lipca

„Równowaga stojącej pod krzyżem Maryi pomaga całemu światu".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Chwało Karmelu i Matko nasza, która w do­wód szczególnej miłości do dzieci odzianych Twą świę­tą szatą, raczyłaś zaszczycić je mianem Twego najsłod­szego Imienia, prosimy Cię pokornie, obudź w naszych sercach pragnienie, abyśmy we wszystkich uciskach i dolegliwościach życia u Ciebie szukali wsparcia, ulgi i pociechy. Zachęcaj nas Twym życiem i przykładem do pełnienia dobrych uczynków i spraw, o Matko Miło­sierdzia, abyśmy naśladując Twoje święte cnoty, stali się godni zaszczytnej nazwy synów Twoich; abyśmy zapisani zostali w księdze żywota, pomiędzy Twymi dziećmi i braćmi Jezusa Chrystusa. Usłysz nasze błagania. Ty na Kalwarii w wielkim bólu stałaś się dla nas Matką. Ty najlepiej rozumiesz nasze cierpienia. Osłaniaj nas przed pokusami złego i zaprowadź nas do Twego Syna, Jezusa Chrystusa. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień piąty — 11 lipca

„Jak bardzo postać Maryi promieniuje światu właśnie dziś, gdy tylu mądrych i roztropnych ludzi żenuje się mówić o ubożuchnym Dziewczęciu, które Bóg wypa­trzył sobie w Nazarecie i uczynił Matką Syna Swego".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Twierdzo Karmelu, która pośród ataków nieprzyjacielskich osłaniałaś tarczą swej opieki zakon karmelitański i ocaliłaś go od upadku, prosimy Cię po­kornie, o Pani i Orędowniczko nasza, broń nas od nie­przyjaciół duszy i ciała: abyśmy służyli Bogu w poko­ju i bezpieczeństwie na większą Jego cześć i na chwa­łę Twoją. Królowo Karmelu! Przychodzimy do Ciebie i skła­damy w Twoje Matczyne dłonie nasze przyszłe losy, losy Kościoła i naszej Ojczyzny. Ulżyj nam w dźwi­ganiu krzyża, który nosimy, i ukaż blask zwycięstwa prawdy, dobra, piękna i pokoju. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień szósty — 12 lipca

„Bóg nie chce inaczej udzielać się światu, jak tylko z ramion Maryi".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Królowo Karmelu i Matko nasza, która swe­go wiernego sługę Szymona zaszczyciłaś świętym Szkaplerzem — znakiem zbawienia i synostwa Twe­go, przyobiecując niezliczone zdroje łask i błogosła­wieństw Bożych tym wszystkim, którzy będą poboż­nie tę szatę nosić i należycie wypełniać obowiązki swego powołania, a naśladując Twoje święte cnoty, będą się stawali wiernymi Twoimi sługami, spraw, abyśmy przez wierność podjętym zadaniom, korzystali w życiu i po śmierci z Twoich obietnic, a przez to zo­stali dopuszczeni do chwały wiecznej.

Spraw, Królowo Szkaplerza świętego, aby nosząc Twój Szkaplerz, dusze nasze upodabniały się coraz bardziej do Ciebie, a przez Ciebie do Chrystusa, i aby wzrastała w nas ufność, że Ty każdej naszej potrzebie zaradzisz i osłonisz przed burzami życia. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień siódmy — 13 lipca

„Zawsze, gdy jest szczególnie ciężko, gdy ciemności ogarniają ziemie, a słońce już gaśnie i gwiazdy nie dają światłości, trzeba wszystko oddawać Maryi".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Strażniczko Karmelu i Matko! Tyś nas za­pewniła, że święta Twa suknia, jeżeli ją godnie nosimy, będzie nam puklerzem i tarczą przeciwko pociskom nieprzyjacielskim i że uchroni nas od wszelkiego zła. Prosimy Cię gorąco: niech nas zachowa Twoja potęż­na obrona nie tylko od niebezpieczeństw ciała, ale przede wszystkim od niebezpieczeństw duszy i wiecz­nego potępienia. Spraw za swoją przemożną przyczy­ną, abyśmy nie popełnili takiej winy, przez którą mo­glibyśmy być odrzuceni przez Boga. Kornie upadając przed Tobą, ufamy, że nie będzie takiego bólu, którego byś nie ukoiła, nie będzie takiej zasadzki, której byś nie oddaliła, bo jesteś najbardziej kochającą Matką. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień ósmy — 14 lipca

„Po Bogu w Trójcy Jedynym, nie mamy nikogo bliższego nad Matkę Słowa Wcielonego. Gdy wiec szukamy w naszych myślach modlitewnych, z kim mielibyśmy rozmawiać, komu mielibyśmy się zwie­rzyć, z kim naszą samotność dzielić, to chyba z Nią".

Stefan kard. Wyszyński

Maryjo, Ozdobo Karmelu i Matko nasza! Dając nam tę szlachetną odznakę Twojej miłości — Szkaplerz święty, nie tylko chciałaś widzieć w nas swoje sługi, ale zapragnęłaś jeszcze przybrać nas za swoje córki i za swoich synów i raczyłaś nas tak nazwać. Błagamy Cię, wyjednaj nam u Jezusa tę łaskę, abyśmy nigdy nie byli dla Ciebie powodem smutku, ale Twoją rado­ścią i Twoją chwałą! Chcemy też być dobrymi Twymi braćmi, jak tego sobie życzyłaś. Dzięki pomocy takiej Matki, która wszystko rozumie — wyzwolimy się ze wszystkiego, co nas od Ciebie oddala, co nie podoba się Chrystuso­wi Panu. „Bądź z nami w każdy czas, wspieraj i ratuj nas". Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Dzień dziewiąty— 15 lipca

„Matko Kościoła!... Daj nam odradzać się wciąż ca­łym pięknem świadectwa dawanego Krzyżowi i Zmart­wychwstaniu Twego Syna".

Jan Paweł II

Maryjo, Opiekunko Karmelu i Matko nasza! Wie­my, że nigdy nie opuszczasz wiernych swoich. Spraw, abyśmy zawsze byli wierni Tobie. Opiekuj się naszy­mi sercami, oczyść je z wszelkich brudów grzechowych, przystrój je w wonne kwiaty cnót. Niech Jezus Chrystus zamieszka w nas na zawsze, aby w godzinie śmierci naszej szatan odstąpił od nas, widząc Jezusa w naszych sercach. A kiedy dusze nasze rozłączą się z ciałami, daj nam pociechę oglądania Twego święte­go Oblicza i zaprowadź nas do przybytku wiecznego szczęścia. Matko Szkaplerza świętego! Przyobiecałaś, że nie będzie potępiony ten, kto pobożnie nosił Twój Szkaplerz. Przypominaj nam nieustannie o tym, abyśmy w ostatniej godzinie ziemskiego życia ucałowali Twój znak zbawienia i stali się uczestnikami wiecznej chwa­ły. Amen.

Ojcze nasz...Zdrowaś Maryjo...Chwała Ojcu...

Modlitwa do Matki Bożej Szkaplerznej (na zakończenie nowenny)

Bogarodzico Dziewico! Królowo Szkaplerza świę­tego i Matko nasza! Nieustannie przywołujesz nas do Siebie. Pani i Królowo nasza! Jak niegdyś przez dar Szkaplerza świętego ocaliłaś swój umiłowany zakon karmelitański od rozbicia i upadku, a nam wszystkim dałaś znak szczególnej opieki, tak dzisiaj stań na drogach ludzkości odcho­dzącej od Boga jako znak pojednania i ratunku dla świata. Bądź ocaleniem dla całej ziemi, Kościoła i naszego narodu. Odnów znaki i powtórz cuda! Otrzyj łzy cier­piącym, ochraniaj niewinność dzieci, broń wiary świę­tej w sercach młodzieży; rodzinom naszym uproś po­kój i miłość wzajemną, i ducha ofiary! Naszej całej Ojczyźnie, którą tak bardzo umiłowałaś, błogosław od tronu Twej łaski. Niech będzie pociechą dla Twego Serca! Wyjednaj nam dar wytrwania w wierze ojców na­szych, byśmy Cię mogli chwalić teraz i w wieczności. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Duda: wygrać wybory prezydenckie przy 70 proc. frekwencji to niebywała wiadomość, jestem wzruszony

2020-07-12 21:09

[ TEMATY ]

prezydent

Andrzej Duda

TVP Info

Wygrać wybory prezydenckie przy 70 proc. frekwencji, to niebywała wiadomość, jestem wzruszony; taka frekwencja wystawia piękne świadectwo naszej demokracji - mówił prezydent Andrzej Duda podczas wieczoru wyborczego w Pułtusku.

Według wyników Exit poll Ipsos w II turze Andrzej Duda uzyskał 50,4 proc., Rafał Trzaskowski - 49,6 proc.

"Niech żyje Polska" - zaczął swoje wystąpienie prezydent, który na scenie pojawił się wraz z pierwszą damą i córką.

"Widzieliście tę wspaniałą frekwencję, prawie 70 proc. - dziękuję z całego serca. Wygrać wybory prezydenckie. przy 70 proc. frekwencji, to jest niebywała wiadomość, jestem ogromnie wzruszony, dziękuje z całego serca wszystkim moim rodakom" - dodał Andrzej Duda.

Dziękował rodakom, którzy poszli do wyborów. "Taka frekwencja wystawia nam piękne świadectwo, wystawia piękne świadectwo naszej demokracji" - dodał prezydent. (PAP)

autor: Mateusz Roszak, Rafał Białkowski, Sonia Otfinowska

mro/ rbk/ sno/ mrr/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję