Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Mają wyjątkową misję

Tak się składa, że od kilku lat doroczne spotkanie Arcybractwa Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa splata się z jubileuszem kolejnej wspólnoty. Tak też było i w tym roku.

Niedziela sosnowiecka 26/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Sosnowiec

bractwo

Najświętsze Serce Pana Jezusa

Piotr Lorenc

Członkowie straży z pocztami sztandarowymi

Zjazd wpisał się w świętowanie 30. rocznicy postania bractwa w parafii św. Joachima w Sosnowcu. Zjazd, który przygotował ks.  Stanisław Gruca SCJ – diecezjalny moderator straży, odbył się 13 czerwca w zagórskiej parafii św. Joachima. Rozpoczęła go konferencja diecezjalnego opiekuna na temat przeżywania życia w postawie ofiary i poświęcenia. Następnie przeprowadzona została adoracja z uczczeniem relikwii św. Małgorzaty Marii Alacoque. Centralnym punktem spotkania była Eucharystia z przyjęciem nowych członków do bractwa, której przewodniczył i homilię wygłosił bp Grzegorz Kaszak.

Ofiarowanie i poświęcenie

Jak przekonywał ks. Gruca podczas konferencji otwierającej zjazd, dla człowieka Starego Testamentu ofiara była nieodzownym elementem kultu, który składał Bogu. – To w ofierze widzieli szansę duchowo-osobowej łączności z Jahwe. Biblia mówi o różnych rodzajach ofiar: biesiadnej, całkowitej, całopalnej, dziękczynnej, pochwalnej itd. Możemy zapytać, dlaczego Izraelici składali ofiary Bogu? zapewne czynili to z bojaźni, może z wdzięczności za otrzymane dobro, być może z nakazu i tradycji, która się tworzyła. Czytając Stary Testament można zauważyć jeszcze jeden istotny motyw, otóż człowiek starotestamentalny składał dary i ofiary Bogu, ponieważ posiadał wyczucie świętości Boga. Jahwe nie jest dłużnikiem człowieka, co więcej Jahwe był dla Izraelity Bogiem wiernym. To człowiek czuł potrzebę przebłagania Boga za swoje grzechy i niewierność przymierzu – wyjaśniał sercanin. Jak podkreślił w drugiej części konferencji, dla nas jednak najdoskonalszym wzorem ofiarowania się jest Jezus Chrystus. – My, składając Ojcu swoje życie, powinniśmy upodobnić się wewnętrznie do ofiarującego się Zbawiciela, tzn. przyjąć postawę zawierzenia, ufnej miłości i posłuszeństwa. To właśnie w tych trzech słowach zawiera się istota każdego ofiarowania. Mówiąc „ofiarowanie”, mamy na myśli nie tyko modlitwy, ale to cały nasz styl życia. Tej potrójnej postawy uczy nas zwłaszcza św. Małgorzata Maria Alacoque – powiedział ks. Gruca.

Reklama

Świętująca jubileusz wspólnota liczy 25 członków.

Szczerość i modlitwa

W homilii bp Kaszak wskazał, że Straż Najświętszego Serca w sposób szczególny nawiązuje do tego momentu, który przeżył nasz Pan Jezus Chrystus – do modlitwy w Ogrójcu. – Po spożyciu Wieczerzy Paschalnej w Wieczerniku Jezus wraz z uczniami udał się do Getsemani. W Ogrodzie Oliwnym Jezus przeżył wyjątkowy niepokój. Ta scena pokazuje nam, że Jezus jest szczery przed Bogiem, mówi: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich” (Mt 26, 39). Po drugie wskazuje na modlitwę, na pełne otwarcie przez Bogiem. Jezus przetrwał lęk i niepewność. Szczera modlitwa dała Mu siłę. Nie musimy zatem udawać przed Bogiem kogoś, kim nie jesteśmy. Możemy uczciwie nazwać, co jest w nas, szczerze powiedzieć: boję się, nie chcę, trudno mi, byle nie przestać się modlić – nauczał hierarcha. Na koniec bp Kaszak zaapelował do wspólnot Straży Honorowej: – Macie wielkie zadanie – wynagradzać Jezusowi. Na pewno miłe Mu będzie rozważanie Jego męki, ofiarowanie jej za nas samych, za chorych, za dusze w czyśćcu cierpiące – podkreślił ordynariusz.

Świętująca jubileusz 30-lecia wspólnota z parafii św. Joachima została założona w 1990 r. Obecnie skupia 25 członków, a jej zelatorką jest Bogusława Szczawińska. Spotkania odbywają się w pierwszy czwartek miesiąca od godz. 18. Rozpoczyna je zawsze Msza św. i adoracja.

2020-06-24 09:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co ma facet do różańca?

Niedziela toruńska 40/2019, str. 1, 7

[ TEMATY ]

różaniec

bractwo

pcz

Bractwo różańcowe w Czerniewicach w tym roku obchodziło piątą rocznicę istnienia

Mężczyźni grupują się wokół tego, co uważają za ważne. Łączyć ich może pole bitwy, sport, biznes, zainteresowania czy nauka. I choć różnią ich cechy charakteru, wiek, zasobność portfela i aktywność zawodowa, to złączy ich tylko coś, co niesie w sobie jakąś wartość

Idę ulicą i widzę mężczyznę, który trzyma w ręku różaniec. Odruchowo myślę, że jest księdzem „po cywilu” albo dewotem. I że coś tu jest nie tak, cokolwiek podejrzany widok, wszak różaniec do męskiej dłoni nie pasuje. I… sam się na tym łapię. Bo właściwie kto mi każe tak myśleć, jaka fałszywa wizja męskości stoi za stereotypem? Na szczęście fakty są takie, że liczni mężczyźni nie tylko sięgają po różaniec, ale modlą się wspólnie.

Stąpać po ziemi

Członków Bractwa Różańcowego łączy wspólna modlitwa. Łączy nas oczywiście wiele więcej – należymy do tej samej parafii, jesteśmy sąsiadami na tym samym osiedlu, razem gramy w siatkówkę, współdzielimy doświadczenie mężów i ojców. Znamy się i spotykamy. Ale jako należących do bractwa łączy nas właśnie wspólna modlitwa. Choć jest chyba coś jeszcze. Swoją wydaną w 2013 r. książkę David N. Calvillo zatytułował „Real Men Pray the Rosary”. Jak przetłumaczyć użyte tu słowo „real”? Prawdziwi, realni, rzeczywiści? Chyba najlepiej tak: twardo stąpający po ziemi. Mężczyzna twardo stąpający po ziemi to zupełnie zwykły facet. Nie jest ideałem, lecz ugina się pod własnymi słabościami, nie jest lekkoduchem, lecz tak jak umie, bierze odpowiedzialność za żonę i dzieci, nie buja w obłokach, bo wyraźnie odczuwa trud rzeczywistości. Ale w tym wszystkim mężczyzna twardo stąpający po ziemi jakoś po swojemu czuje, że nie jest panem własnego losu, że sam nie da rady temu, co przed nim stoi. Łączy nas poczucie, że na swojej męskiej drodze do Boga każdy z nas potrzebuje wsparcia.

Bractwo

Bractwo Różańcowe pw. św. Józefa powstało w czerniewickiej parafii w 2014 r. na zasadach męskiej róży różańcowej z inicjatywy ks. Mariusza Stasiaka. Skupia grupę ok. 20 mężczyzn, z których każdy odmawia codziennie dziesiątkę Różańca. Raz w miesiącu wspólnie uczestniczymy w Eucharystii, po której bierzemy udział w spotkaniu formacyjnym. A po nim siadamy i gadamy o wszystkim, po męsku. Ufamy sobie. To, co wtedy powiedziane, zostaje w gronie braci.

W bractwie znajdujemy mobilizację do modlitwy. Zanurzonym w znojnej codzienności nie bywa nam łatwo poświęcić na nią należny jej czas. Pomaga świadomość, że pozostali bracia też się modlą. Podczas spotkań mamy okazję razem wypowiadać słowa tej samej modlitwy. W sercu zostaje ten chór głosów, należących do mężczyzn, których dobrze znasz. Mamy też wtedy okazję porozmawiać o Bogu, a to cenna okazja, bo ten temat nawet w naszych domach gości zbyt rzadko. Wspólnie szukamy inspiracji do męskiego przeżywania wiary, a także rozwijania czci do Najświętszej Maryi Panny. Byliśmy w Kaliszu, by od św. Józefa uczyć się męskości. Długo nie zapomnimy spotkania w Bieniszewie, ciszy eremu i opowieści brata Jana o życiu dla samego Boga. Odwiedziliśmy sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych w Rywałdzie Królewskim (po naszej wizycie w ogrodzie braci kapucynów ubyło sporo jabłek). W tym roku w Zamartem, u Karmelitów Bosych, słuchaliśmy świadectwa o. Michała o tym, jak czcić Maryję jako Siostrę.

Wizja męskości

Nie jesteśmy kołem wzajemnej adoracji, zbyt dobrze znamy swoje wady i zalety. Dołączają do nas nowi bracia i wciąż zapraszamy kolejnych. Aby zostać członkiem bractwa, nie trzeba wykazywać się jakimś szczególnym poziomem pobożności. Jest zgoła odwrotnie – im w gorszej sytuacji duchowej jesteś, tym szybciej powinieneś do nas przyjść. Potrzebna jest tylko wola wspólnej modlitwy.

Świadomość, że masz wokół siebie dwudziestu braci, naprawdę normalnych mężczyzn, których łączy wspólna modlitwa, jest niesłychanie budująca. Dzięki niej kształtuje się wizja męskości odpornej na atrakcyjne, lecz fałszywe wpływy. Wspólna, męska modlitwa różańcowa łączy mężczyzn, tych twardo stąpających po ziemi, ku chwale Pana Boga oraz na pożytek nas samych, naszych żon, dzieci, parafii i osiedla.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: nie wolno zmieniać formuły Chrztu św.

2020-08-06 12:42

[ TEMATY ]

chrzest

mylu/fotolia.com

Kongregacja Nauki Wiary stwierdziła, że chrzest udzielany z użyciem formuły „My ciebie chrzcimy, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” nie jest ważny i musi być powtórzony.

W dokumencie podpisanym przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kard. Luisa Ladarię, SJ oraz sekretarza tej dykasterii, abp. Giacomo Morandi, a zaaprobowanym przez Ojca Świętego, podkreślono, że wszelkie zmiany formuły Chrztu św. są sprzeczne z nauczaniem Kościoła, który stwierdza, że „gdy ktoś chrzci, sam Chrystus chrzci” (Sob. Watykański II, konst. Sacrosanctum Concilium, n. 7.) i to sam Pan działa w udzielanym sakramencie.

Przypomniano jasne nauczanie Soboru: „nikomu innemu, choćby nawet był kapłanem, nie wolno na własną rękę niczego dodawać, ujmować ani zmieniać w liturgii” (tamże, 22 § 3), zaś kapłan musi mieć przynajmniej wolę czynienia tego, co czyni Kościół. Nie może działać w imieniu innych osób, jak tylko w imię Chrystusa, jako znak Jego obecności w udzielanym sakramencie. Inna formuła oznacza brak zrozumienia samej natury posługi kościelnej, która jest zawsze służbą Bogu i Jego ludowi, a nie sprawowaniem władzy, która dopuszcza się wręcz manipulowania tym, co zostało powierzone Kościołowi przez akt należący do Tradycji – przypomniała Kongregacja Nauki Wiary.

CZYTAJ DALEJ

Do Kluczborka na jubileusz [40.PPW - dzień piąty]

2020-08-07 20:33

ks. Tomasz Płukarski

księża jubilaci

Tegoroczna Piesza Pielgrzymka Wrocławska ma swój jubileusz. Po raz 40-ty pątnicy z Wrocławia idą na Jasną Górę. Jednak nie ten jubileusz świętowano dziś w Kluczborku. Pielgrzymi dziś w sposób szczególny modlili się za ks. bpa Jacka Kicińskiego, ks. Jacka Tomaszewskiego i ks. Tomasza Czabatora, którzy obchodzili swoje 25-lecie kapłaństwa.

Bp Jacek przewodniczył Eucharystii i wygłosił słowo Boże. Jako pielgrzyma nie trzeba go przedstawiać. Obecność księdza biskupa Jacka na pielgrzymce to wielka łaska dla pątników, którzy mogą ramię w ramię iść ze swoim pasterzem.

Ks. Jacek Tomaszewski na Jasną Górę zmierza od wielu lat. Służy pielgrzymom jako medyk. Swoim uśmiechem i zdolnościami muzycznymi dzieli się zawsze z pielgrzymami.

Ks. Tomasz Czabator w tym roku prowadził grupę 4, ale przed laty wielokrotnie pielgrzymował na Jasną Górę.

Zanim jednak pielgrzymi dotarli do Kluczborka przeszli etap z Wierzbicy Górnej do Wołczyna:

GALERIA ZDJĘĆ nr 1

Drugi etap prowadził do bardzo gościnnych Smard Górnych:

Ostatni etap zakończył się w Kluczborku:

GALERIA ZDJĘĆ nr 2

Homilia ks. bpa Jacka Kicińskiego:

Niebawem następne materiały!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję