Reklama

Rodzina

O co chodzi z kartą rodzin?

Karta Praw Rodzin uchwalana jest przez samorządy w całej Polsce, co bardzo mocno irytuje lewicowych aktywistów. Manipulują i chwytają się wszelkich sposobów, by zdyskredytować ten prorodzinny dokument.

Karta Praw Rodzin powstała jako odpowiedź wielu samorządów na warszawską Deklarację LGBT+, którą prezydent stolicy Rafał Trzaskowski podpisał ze środowiskami homoseksualnymi. – Aktywiści chyba nie przeczytali tych dokumentów, bo Samorządowa Karta Praw Rodzin (SKPR) została tak przygotowana, by nie była skierowana przeciwko komukolwiek, a jedynie podkreśliła prawa rodziny zapisane m.in. w Konstytucji RP – mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

W ostatnich tygodniach sądy rozpatrywały kilka skarg Rzecznika Praw Obywatelskich na samorządowe uchwały, w których zadeklarowano „przeciwdziałanie ideologii LGBT”. Sędziowie jednoznacznie uznali, że skargi RPO są niezasadne, bo uchwały są odzwierciedleniem poglądów większości radnych, ale nie powodują skutków prawnych. – Orzeczenie w sprawie gminy Lipinki w Małopolsce jest pierwszym, które potwierdza w sposób jednoznaczny, że deklaracje sprzeciwu wobec ideologii LGBT w ogóle nie mają charakteru dyskryminującego wobec jakiejkolwiek grupy osób – wskazuje prezes „Ordo Iuris”.

Nikogo nie dyskryminują

Reklama

Samorządy, które przyjęły prorodzinną uchwałę SKPR, są pomawiane także o to, że tworzą strefy wolne od LGBT i dyskryminują homoseksualistów. Tymczasem w karcie nie ma na ten temat ani słowa, a jedynie są podkreślone konstytucyjne prawa rodziców do wychowania swoich dzieci. – Te ataki oparte na kłamstwie są wymierzane tylko po to, by zniechęcić samorządy. Dlatego też w takich sprawach będziemy interweniować sądownie, by w ten sposób bronić SKPR oraz praw polskich rodzin – podkreśla mec. Kwaśniewski.

W ostatnim czasie ofiarą innej politycznej manipulacji stała się Karta Praw Rodzin w Nowym Sączu. Miasto zostało wpisane przez aktywistów LGBT do tzw. atlasu nienawiści. Instytut „Ordo Iuris” już wystąpił na drogę sądową wobec lewicowych działaczy, bo niezgodnie z prawdą sugerują w „atlasie nienawiści”, że Karta Praw Rodzin dyskryminuje osoby homoseksualne. – To jest nieprawda, bo nasza karta jest jedynie afirmacją praw rodziny, które przecież są gwarantowane przez konstytucję. Nie ma słowa o LGBT i homoseksualistach – mówi Niedzieli Iwona Mularczyk, przewodnicząca Rady Miasta Nowego Sącza.

Polityczna intryga

Niestety, wiele wskazuje na to, że Nowy Sącz stał się ofiarą politycznej intrygi międzynarodowych organizacji LGBT, a swoje pięć groszy dorzucił także prezydent Ludomir Handzel. W efekcie powielanego kłamstwa niemieckie miasto Schwerte zerwało partnerską współpracę z Nowym Sączem. Jak do tego doszło?

Reklama

Środowiska LGBT w Polsce są aktywnie wspierane przez swoich zagranicznych „przyjaciół”. Dzięki nim sytuację w Polsce monitoruje stowarzyszenie Lesben und Schwulenverband in Deutschland, czyli Związek Lesbijek i Gejów w Niemczech. Aktywiści z LSVD wysłali alarmujące pisma do prawie wszystkich niemieckich miast, które mają partnerskie miasta w Polsce. Większość burmistrzów miast w RFN sprawdziło nierzetelne informacje LSVD i odpowiedziało, że rozumieją troskę o prawa homoseksualistów, ale ich partnerskie miasta nikogo nie dyskryminują. Inaczej i pochopnie postąpił jedynie Dimitrios Axourgos, burmistrz Schwerte.

Nie sprawdził on treści nowosądeckiej Karty Praw Rodzin albo został wprowadzony w błąd przez swojego partnera w Polsce. „Decyzja waszej rady stoi w sprzeczności z naszą europejską ideą różnorodności, a tym samym z wymogiem międzynarodowego porozumienia” – napisał burmistrz Axourgos w liście do Ludomira Handzla. Niemiecki samorządowiec dodał, że „dyskryminacja osób różniących się pod względem seksualnym jest nie do przyjęcia” i „obecnie nie widzi podstaw do utrzymania relacji partnerskich”.

Donos na Polskę

O tym, że sprawa zerwania partnerskich stosunków może mieć drugie dno, świadczą słowa prezydenta Nowego Sącza, który jest politycznie skonfliktowany z większością rady w swoim mieście. W listownej odpowiedzi Handzla jest mowa o „skomplikowanej sytuacji wewnętrznej w kraju” oraz o tym, że „frustracje, kompleksy, agresja, realizacja partyjnych i partykularnych interesów nielicznych lokalnych polityków, ale manipulujących większością, przekładają się na relacje z miastami partnerskimi”. Co więcej, prezydent Handzel stwierdził, że Karta Praw Rodzin może narazić miasto na „antychrześcijańskie postawy”, ale on ma nadzieję, że „wartości chrześcijańskie i europejskie powrócą do Nowego Sącza”.

Po wymianie korespondencji między Nowym Sączem i Schwerte widać, że sprawa ma podtekst polityczny, a całość ma niewiele wspólnego z prawdą, bo przecież promocja praw rodziny nigdy nie jest sprzeczna z chrześcijaństwem. – Dziwię się, dlaczego prezydent Nowego Sącza zechciał odpowiadać na oczywistą prowokację i jeszcze ubolewając na międzynarodowym forum, z żalem w tonie donosu, rozwodzi się nad Polską i rodzimymi samorządami, które opowiedziały się za obroną wartości chrześcijańskich i katolickiej nauki społecznej Kościoła, która chroni tradycyjny model rodziny – podkreśla Iwona Mularczyk.

Karta w Siedlcach?

W propagowanie Samorządowej Karty Praw Rodzin zaangażowało się wiele środowisk katolickich, wspólnot chrześcijańskich oraz stowarzyszeń prorodzinnych. Jasno to zdefiniował ostatnio ordynariusz diecezji siedleckiej. „W obliczu dokonujących się ideologicznych ataków na rodzinę i małżeństwo Instytut na rzecz Kultury Prawnej «Ordo Iuris» 18 kwietnia 2019 r. opracował Samorządową Kartę Praw Rodzin. Karta ta w zamyśle jego twórców ma stanowić instrument dający rodzicom realny wpływ na wychowanie dzieci zgodnie z własnym sumieniem i wartościami chrześcijańskimi. Jest ona praktycznym zobowiązaniem rządzących w gminie czy mieście, by w procesie wychowania dzieci i młodzieży dawać pierwszeństwo rodzicom, którzy będą mogli poprzez realny wpływ na szkołę, kształtować środowisko wychowawcze swoich dzieci (...). Pragnę serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy poparli tę inicjatywę, zwłaszcza dziesięciu Radnym głosującym za przyjęciem Samorządowej Karty Praw Rodzin w naszym mieście” – napisał w liście do wiernych biskup siedlecki Kazimierz Gurda.

Pierwsza próba uchwalenia w Siedlcach SKPR się nie powiodła, ale lokalni politycy twierdzą, że będą kolejny raz wnosić tę sprawę pod obrady. „Wyrażam nadzieję, że nie jest to ostatnia próba realnej ochrony rodziny przez samorząd naszego miasta. Zwracam się z prośbą do wszystkich rodziców o podjęcie wszelkich możliwych działań w celu ochrony konstytucyjnego i ogólnoludzkiego prawa rodziców do wychowania własnych dzieci zgodnie z wartościami, na których buduje się chrześcijańską rodzinę” – podkreślił bp Gurda.

2020-07-21 12:05

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Największym skarbem jest rodzina” - jutro Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin na Jasną Górę

2020-09-25 10:10

[ TEMATY ]

Jasna Góra

rodzina

pielgrzymka

Adobe Stock

Pod hasłem „Największym skarbem jest rodzina” zaczerpniętym z nauczania kard. Stefana Wyszyńskiego, w sobotę i niedzielę odbędzie się 36. Ogólnopolska Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin na Jasną Górę. Oprócz modlitwy zaplanowano też dyskusję na temat zadań duszpasterstwa rodzin na najbliższe lata. Odbędzie się także odnowienie przyrzeczeń małżeńskich.

Mowa będzie m.in kwestiach bioetycznych, które nurtują polskich katolików, zwłaszcza takich jak aborcja, poronienie czy zapłodnienie in vitro – zapowiedział w rozmowie z KAI ks. Dr Przemysław Drąg. Dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin (KODR) dodał, że spotkanie posłuży wypracowaniu strategii duszpasterstwa rodzin uwzględniającej specyfikę religijną poszczególnych diecezji, bo inaczej np. wygląda ona na południu, odmiennie zaś na północy Polski.

Obecnym wyzwaniem duszpasterstwa rodzin jest właściwa formacja świeckich, tak, aby wartości życia, rodziny, małżeństwa pielęgnowali w swoim codziennym życiu małżeńskim, a także w relacjach z dziećmi i wobec swego otoczenia – wyjaśnia ks. Drąg. Dodaje, że chodzi też o profesjonalną formację rodzin, żeby wiedziano co jest prawdą, a gdzie jest fałsz.

Ks. Drąg zwrócił uwagę, że duszpasterze muszą posiadać odpowiednie przygotowanie wobec problemów bioetycznych, z jakimi zwracają się dziś wierni, takich jak aborcja, poronienie czy zapłodnienie in vitro. „Chodzi o pokazanie w jaki sposób mówić do tych osób, jak im pomagać i gdzie ich kierować” – tłumaczy duchowny. Zdaniem ks. dyrektora KODR konieczne jest zwiększenie liczby katolickich poradni służących profesjonalną pomocą w kwestiach bioetycznych, tak, aby dotarcie do nich nie nastręczało większych problemów.

36. Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin na Jasna Górę rozpocznie się 26 września o godz. 15.30 sprawowaną w kaplicy Matki Bożej. Liturgii przewodniczyć będzie bp Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady KEP ds. Rodziny. Wydarzenie zakończy się zaś Mszą św., którą w niedzielę, 27 września o godz. 11.00 odprawi biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński.

Podczas Mszy św. nastąpi odnowienie przyrzeczeń małżeńskich, ślubowanie nowych doradców życia rodzinnego oraz zawierzenie małżeństw i rodzin Matce Bożej Królowej Polski.

Pielgrzymce towarzyszyć będzie wystawa pt. Rodzina Bogiem silna”, poświęcona nauczaniu Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Ekspozycję będzie można zobaczyć w auli o. Augustyna Kordeckiego.

CZYTAJ DALEJ

Prymas samotny, lecz nie osamotniony

Niedziela Ogólnopolska 31/2014, str. 11-14

[ TEMATY ]

kardynał

kard. Stefan Wyszyński

Archiwum Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek

Prymas w Komańczy

Prymas w Komańczy

Podczas badań związanych z opracowywaniem dokumentacji o heroiczności cnót sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego odkryto nieznane materiały z okresu jego uwięzienia w Rywałdzie Królewskim

W 1953 r. po brutalnym aresztowaniu i uwięzieniu Prymasa w celi klasztoru Kapucynów w Rywałdzie Królewskim nawet okno mu zaklejono z przekonaniem, że nikt się o tym nie dowie. Ksiądz Prymas w swoich „Zapiskach więziennych” zamieścił następującą informację: „«Pan osłaniał bibułkami szyby moich okien, żeby kto nie dostrzegł Prymasa Polski. Tych okien nikt nie zdoła przed światem ukryć. I tak wszyscy będą wiedzieli, gdzie mnie więzicie». – «Przesada» – wygłosił mój rozmówca. «Nie przesada, tylko stwierdzenie rzeczywistości, której wy nie znacie, bo zamykacie na nią oczy. Pozycja Prymasa Polski więcej znaczy w świecie aniżeli każdego innego hierarchy na Wschodzie Europy, i na to rady nie ma. Świat interesuje się losami każdego kardynała – i na to również rady nie ma. Kto zna choć odrobinę Europę, wie, że to nie są pojęcia martwe. Trzeba wielkiego zaślepienia, by strzelać do obywatela z ciężkich dział, zamiast użyć ludzkiej mowy»” (28 września 1953 r.).

Przeczytaj także: Rocznica uwięzienia Prymasa Wyszyńskiego

Czas uwięzienia prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego na pewno wywołał w nim poczucie osamotnienia. Jak dowodzą archiwa, z całą pewnością można powiedzieć, że hierarcha nie był w tym czasie osamotniony. Polscy biskupi wielokrotnie podejmowali próby jego uwolnienia, zarówno gremialnie, jak i indywidualnie. Zachowały się listy poparcia, protesty i prośby. Z zachowanych dokumentów wynika też, że nikt z grona polskiego Episkopatu nie zachował się nieprzyzwoicie. Tezę o rzekomym osamotnieniu Księdza Prymasa musieli zatem rozpowszechniać komuniści. Ostatnia kwerenda w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej i Sekretariatu Episkopatu Polski wskazuje na to, że polscy biskupi wobec nasilającej się ateizacji i niszczenia Kościoła zachowywali się stanowczo, godnie i niezwykle powściągliwie, zaś przedkładane do podpisu dokumenty przyjmowali jedynie do wiadomości, niczego nie podpisując. Powyższą tezę potwierdza prof. Jan Żaryn. Również jego zdaniem, stan badań w tym zakresie na początku roku 2014 pozwala na ostrożne przyjęcie wniosku: Nie ma potwierdzenia, że było inaczej. Innymi słowy – nie posiadamy w archiwach dokumentu, na którym widnieją podpisy biskupów.

Biskupi niczego nie podpisywali

Tak właśnie było z oświadczeniem wydanym po aresztowaniu Prymasa Polski w dniu 27 września 1953 r., kiedy to biskupi, wezwani przez premiera Józefa Cyrankiewicza, zapoznali się jedynie z tekstem przygotowanego dokumentu, ale go nie podpisali. Pod oświadczeniem widniał tylko jeden podpis: Józefa Cyrankiewicza. Prawdopodobny scenariusz tej dramatycznej sytuacji wyglądał następująco: biskupi, wezwani telefonicznie przez pracowników kancelarii premiera, stawili się w umówionym dniu. Premier podjął gości prawdziwą kawą, co w ówczesnych latach było nie lada luksusem i zapewne zachętą do rozmowy oraz podpisania dokumentu. Po chwili premier przedłożył swoim gościom do podpisu tekst przygotowanego wcześniej oświadczenia Episkopatu, zapewne podyktowanego poprzedniego dnia pracownikom swojej kancelarii. Sam też złożył wcześniej swój podpis. Biskupi: Zygmunt Choromański, Michał Klepacz i Tadeusz Zakrzewski zapoznali się z tekstem, po czym podziękowali za poczęstunek i wyszli, przyjmując treść dokumentu jedynie do wiadomości. Niczego nie podpisali! Takiego biegu wydarzeń premier nie przewidział. Nie ukrywał wówczas swego zdenerwowania i wzburzenia. Swoich gości pożegnał bardzo oschle, już w niewybrednych słowach, oczywiście grożąc aresztowaniem. Jeszcze tego samego dnia polecił pracownikom kancelarii, aby rzekomo wspólny tekst oświadczenia podany został do publicznej wiadomości. Następnego dnia zostało ono opublikowane przez dzienniki partyjnej propagandy, wydawane w milionowych nakładach: „Trybunę Ludu”, „Żołnierza Wolności” i „Życie Warszawy”.

Zobacz zdjęcia: Maryjne drogi kard. Wyszyńskiego

Wobec dramatycznych i brutalnych okoliczności niepodpisanie dokumentu było aktem wielkiej odwagi ze strony polskich biskupów. Wiedzieli, co im grozi, a mimo to pozostali nieugięci i oświadczenia nie podpisali. Niestety, te okoliczności jak dotychczas nie zostały wyjawione. A szkoda.

Ksiądz Prymas o faktach rzekomego podpisywania dokumentu dowiedział się dopiero w Komańczy, podczas pierwszych odwiedzin biskupów Choromańskiego i Klepacza. Można przypuszczać, że w takich okolicznościach zapewne poprosił swoich gości o absolutną dyskrecję, z czego biskupi wywiązali się znakomicie. Nigdy też publicznie nie ujawnili, jak było naprawdę.

Nie ustawali również w staraniach o uwolnienie Prymasa Polski. Począwszy od pierwszych dni po jego aresztowaniu i uprowadzeniu, zabiegali najpierw o złagodzenie warunków izolacji, potem o przeniesienie, aż do uzyskania możliwości częstszego kontaktu z Prymasem, co nastąpiło pod koniec 1955 r. w Komańczy.

O uwięzieniu Prymasa do Polonii

Przywołajmy w tym miejscu innego polskiego biskupa – Józefa Gawlinę, opiekuna duchowego Polaków na uchodźstwie, protektora emigracji polskiej, od roku 1947 rektora polskiego kościoła pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Rzymie. To on był współorganizatorem wieców protestacyjnych w Rzymie, on też wygłosił wiele przemówień w środowiskach polonijnych, przedstawiając prawdziwe powody aresztowania i uprowadzenia Prymasa Polski. Jednym z takich wystąpień było przemówienie do kleryków polskich studiujących w Rzymie w dniu 1 października 1953 r. Oto jego fragmenty:

„Hiobowa wieść wstrząsnęła naszymi duszami. Niemal w oktawę siedemsetlecia kanonizacji św. Stanisława Biskupa i Męczennika bezbożny reżim usunął Najdostojniejszego Księdza Kardynała Prymasa Stefana Wyszyńskiego, oderwał Pasterza od trzody, dążąc do przecięcia węzła łączącego Polskę ze Stolicą Apostolską, jako że Ojciec Święty nadał Księdzu Kardynałowi Prymasowi przywileje, by w zastępstwie swoim i z autorytetu swojego kierował losami Kościoła w Polsce.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że stało się to z rozkazu Moskwy. Wiadomości wrogiej prasy głoszą co prawda, jakoby się to stało na skutek interwencji Episkopatu. Piętnujemy to publicznie jako kłamstwo, które ma podkopać autorytet moralny biskupów polskich. Uczyniła to Moskwa przez UB i przy cichym akompaniamencie tzw. świeckich katolików, zasługujących wreszcie na jawne napiętnowanie. Już fałszywy proces Księdza Biskupa Kaczmarka wykazał ogrom perfidii i kłamstwa, przed którym wzdryga się każda uczciwa dusza.

Proces ten był zapowiedzią, że na wierną Ojcu Świętemu Hierarchię Polską spadną dalsze prześladowania. W nocy z piątku na sobotę wtargnęło UB do pałacu prymasowskiego i przeprowadziło skrupulatną rewizję. (...) Nad ranem aresztowano Księdza Prymasa. (...) Tego więc dnia Ksiądz Prymas przypieczętował swój los i udał się świadomie na drogę wygnania. Wszystkie podane przez reżim powody są obłudnymi wymysłami, w które nikt w Polsce nie wierzy. (...)

Gdybyż bezbożna władza miała przynajmniej tyle odwagi, by się przyznać do istotnych zamiarów swoich. Mówią, że nie walczą z Kościołem, a tylko ze szkodliwym duchowieństwem. Ułożyli sobie tzw. prawo, które jest skrajnym bezprawiem, na podstawie którego mogą uderzyć każdego biskupa, proboszcza, każdego księdza. Gwałt i obłuda wstydzi się własnego oblicza i otacza się pozorami prawnymi, które ją jeszcze bardziej poddają pogardzie uczciwych ludzi. Tak zakuwa się Kościół w kajdany, zamyka mu się usta, a w dodatku jeszcze wymusza się na jego przedstawicielach, aby na to bezprawie wyrazili zgodę. Chcą oni Kościół zdezorientować, rozdzielić i zniszczyć, chcą rozbić spoistość Episkopatu polskiego, aby przejście jednych biskupów ułatwiło zniewolenie reszty; chcą Polskę oderwać od Rzymu.

I tak wydłubują oni z Korony Kościoła brylanty, by je zastąpić marnymi szkiełkami. Czyż tak nie jest? Jeżeli ja kłamię, wtedy oni są pobożnymi owieczkami, jeśli zaś jest, jak mówię, tedy są antychrystami. Otóż zebrali się, by obchodzić misteria swej przewrotności.

Kurtyna się podniosła, a aktorzy dramatu już są na widowni. Cezaropapizm pod berłem Moskwy, oto sens tej nieboskiej komedii. A jej cel? Kościół w ręku antychrysta!

Episkopat Polski chciał zawrzeć układ z reżymem, chciał dać niezbity dowód swej dobrej woli: Episkopat szczerze wykonał wszystkie obowiązki wynikające z układu, lecz próba ta dała wynik absolutnie negatywny: ośrodki dywersji przeciwko Hierarchii, zlaicyzowanie Caritasu, grupa świeckich katolików, «Dziś i Jutro», komisje księży przy ZBoWiD-zie, usuwanie administratorów apostolskich, odrywanie biskupów od diecezji, narzucanie najmitów, proces Biskupa Kaczmarka, usunięcie Księdza Prymasa, otwieranie drogi do apostazji i herezji, oto smutny wynik tej próby. Gdzie się to skończy? Gdzie kres tej drogi? Czy dyplomatyzowaniem coś się osiągnie? (…)

Wolność rodzi się tylko w modlitwie i walce, a Kościół nasz jest Kościołem walczącym. Bóg jest nad nami, a palec Boży wyraźnie wskazuje sługi antychrysta. Czyż nie daje nam do myślenia że sędziów i zdrajców ks. kard. Mindszenty’ego dotknęła już ręka Pańska? Jedni ulegli czystce, drudzy zginęli samobójstwem, inni przepadli. «Nolite tangere Christos meos» – nie tykajcie pomazańców moich – taka jest mowa Ducha Świętego. Wczoraj Stolica Apostolska rzuciła klątwę na wszystkich, którzy się do uwięzienia Księdza Prymasa przyczynili.

Tobie zaś, czci najgodniejszy Prymasie Polski, składamy hołd i korną wdzięczność. «Soli Deo» – takie jest Twoje hasło. Z Twej wierności Bogu płynie wierność dla Ojca Świętego, dla Narodu polskiego. (...) Naszym zaś, Drodzy Bracia, obowiązkiem jest modlitwa za Prymasa naszego. Do tej modlitwy porwijmy świat cały, Rodaków i obcych, każdą uczciwą duszę. Piszmy do Ojca Świętego, przedłóżmy Mu swoją udrękę i pocieszmy Głowę Kościoła we wspólnym smutku.

Nie dajmy się szatanowi od modlitwy odwieść, albowiem taki już zawsze jest podstęp szatana, że prześladuje on, męczy i kusi świętych, aby oni nie mogli czystych rąk swoich wznosić do Boga; wie on bowiem, że modlitwa świętych za świat pokój rodzi, a na przewrotnych gniew Boży sprowadza i karę. (...) Módlmy się przeto za prześladowane Królestwo Boże i za ukochanego Prymasa naszego” („Duszpasterz Polski Zagranicą” 1954, nr 1, s. I-IV).

Starania o uwolnienie Prymasa

W Polsce wiele prób uwolnienia Księdza Prymasa podejmował bp Michał Klepacz, przewodniczący Konferencji Episkopatu w latach 1953-56. Zabiegał też u władz partyjno-rządowych o uwolnienie pozostałych biskupów, zwłaszcza bp. Antoniego Baraniaka, którego aresztowano kilka godzin później po uprowadzeniu Prymasa Polski z Miodowej i osadzono w więzieniu na Rakowieckiej 27 września 1953 r. Niespełna dwa miesiące po jego aresztowaniu, z nadzieją spędzenia z Prymasem Polski świąt Bożego Narodzenia, bp Klepacz wystosował 11 listopada 1953 r. list do premiera Bolesława Bieruta następującej treści:

„Wielmożny Panie Premierze!

W czasie wizyty przedstawicieli Episkopatu u Pana Premiera zwróciłem się do Niego z prośbą, abym mógł po pewnym czasie złożyć podanie na Jego ręce w sprawie odwiedzenia Księdza Kardynała Wyszyńskiego. Pan Premier był łaskaw zgodzić się na tę propozycję.

I oto teraz właśnie zwracam się z uprzejmą prośbą o pozwolenie mi udania się w czasie świąt Bożego Narodzenia do Księdza Prymasa i spędzenia z nim Wigilii i pierwszego dnia świąt. Prośbę tę motywuję w następujący sposób:

Święta Bożego Narodzenia są świętami największymi w całym chrześcijańskim świecie; są to święta miłości i pojednania, a zarazem święta jakby rodzinne. Miło więc będzie zarówno Księdzu Prymasowi, jak i nam móc mu choć w ten sposób uprzyjemnić te święta. Czyli racje czysto humanitarne przemawiają za uwzględnieniem takiej prośby.

Poza tym wizyta moja u Księdza Prymasa spotka się z dobrym oddźwiękiem wśród duchowieństwa i katolików świeckich. Ma to też niemałe znaczenie dla współżycia między Kościołem i Państwem.

Jeszcze raz ponawiając moją prośbę, mam nadzieję, że Pan Premier zechce się przychylić do niej” (Archiwum Sekretariatu Prymasa Polski).

Trzeba było wielu wysiłków, aby sprawę uwolnienia Księdza Prymasa komuniści poważnie rozważyli. Oczywiście, wiele w tej sprawie uczynili robotnicy poznańscy w czerwcu 1956 r. – jako jedno z pierwszych żądań wysunęli uwolnienie kard. Wyszyńskiego. Podobne żądania wysuwali pracownicy Warszawskiej Fabryki Samochodów na Żeraniu, którzy byli świadkami pokazowego procesu bp. Czesława Kaczmarka, transmitowanego przez Polskie Radio we wrześniu 1953 r., zakończonego skazaniem ordynariusza kieleckiego na 12 lat więzienia. Notabene biskup, torturowany psychicznie i fizycznie, przyznał się do nigdy niepotwierdzonych i nieudowodnionych zarzutów. Komuniści zaś chełpili się swoim sukcesem, wmawiając polskiemu społeczeństwu swoje racje.

Starania o uwolnienie Prymasa Polski podjęły zgromadzenia żeńskie i męskie, a także księża diecezjalni. Już od połowy 1955 r. przygotowywano petycje i prośby składane na ręce bp. Michała Klepacza o uwolnienie kard. Wyszyńskiego. Sekretariat Episkopatu naturalnie gromadził te wszystkie dokumenty, których liczba sięgała ok. 30. Bp Klepacz na ich podstawie przygotował kolejny wniosek o uwolnienie Księdza Prymasa.

Słowa otuchy dla Prymasa i perswazje do rządu PRL

Biskupi polscy postanowili po raz kolejny wystąpić do władz z prośbą o uwolnienie kard. Wyszyńskiego. Było to w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze (26 sierpnia 1956 r.). Po zakończonej Mszy św. sprawowanej na jasnogórskim Szczycie przygotowali dwa listy. Pierwszy do uwięzionego Prymasa Polski (w oryginale na s. 13), drugi – do premiera Józefa Cyrankiewicza z prośbą o jego uwolnienie.

Oto treść drugiego listu:

„Panie Premierze,

Już kilkakrotnie za pośrednictwem swych przedstawicieli zwracaliśmy się ustnie i w pismach do Rządu PRL o wrócenie wolności Jego Eminencji Księdzu Kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu, Arcybiskupowi Warszawskiemu i Gnieźnieńskiemu, Prymasowi Polski, pozbawionemu wolności w dniu 25 września 1953 r.

Wprawdzie od listopada r[oku] ubiegłego Księdzu Prymasowi zmieniono nieco na lepsze warunki życia, ale nadal nie może pełnić swego urzędu pasterskiego. Rząd PRL przez wypowiedzi swych przedstawicieli sam niejednokrotnie dał do zrozumienia, że w życiu państwowym będzie kierował się zasadami praworządności, które przez czynniki administracyjne często bywały naruszane. Uznał też Rząd prawo do obiektywnej i twórczej krytyki jako jednej z gwarancji panowania prawa sprawiedliwości. Dążność do demokratyzacji jest znowu elementem umożliwiającym obywatelowi obronę swych praw. Ksiądz Prymas, pełniąc swój wysoki urząd, nie mógł nie apelować do czynników państwowych, gdy bywały naruszane prawa Kościoła, i to wbrew przepisom Konstytucji, Porozumienia i obowiązującej Ustawy o wolności sumienia, wskazując jedynie na to, że naruszane były zasady prawa i sprawiedliwości społecznej. Dlatego też przy dziś respektowanych przez państwo przemianach jesteśmy przekonani, że Rząd PRL zmieni swój stosunek do internowanego Księdza Prymasa i pozwoli mu dalej pełnić swoje obowiązki.

Nie potrzebujemy dodawać, że wpłynie to bardzo na uspokojenie opinii wiernych i kleru, którzy nie mogą zrozumieć, dlaczego Ksiądz Prymas w okresie, w którym nastąpiło tyle rehabilitacji, w dalszym ciągu jest izolowany.

Nieustannie ludzie świeccy, duchowieństwo świeckie i zakonne zapytują nas, dlaczego Kardynał Prymas wciąż pozbawiony jest wolności i domagają się od Episkopatu, «by nie ustawał w staraniach o zwolnienie Księdza Prymasa».

Episkopat Polski zebrany na Jasnej Górze w imieniu całego duchowieństwa katolickiego i wiernych prosi Rząd PRL o wrócenie Księdzu Kardynałowi wolności i umożliwienie pełnienia swych obowiązków kościelnych”.

Wydaje się, że list ten, podpisany przez rządców polskich diecezji, w stopniu istotnym przyczynił się do podjęcia przez partię i rząd decyzji o uwolnieniu Prymasa Polski.

Apele duchowieństwa

I jeszcze jeden dokument, odnotowany przez watykański dziennik „L’Osservatore Romano”, który nie znalazł zrozumienia wśród ówczesnych władz PRL. Otóż 7 lipca 1956 r. premier Józef Cyrankiewicz otrzymał petycję podpisaną przez 362 proboszczów z diecezji gorzowskiej w sprawie natychmiastowego uwolnienia Prymasa Polski. Odważny apel duchowieństwa został zignorowany i zapewne wrzucony do kosza. Jak czytamy w petycji, „kapłani nawołują rząd Polski Ludowej do zakończenia stanu, który masy ludowe katolickiej Polski doprowadza do rozgoryczenia, ponieważ organy rządowe pozbawiły J. Em. Ks. Kard. Wyszyńskiego, Prymasa Polski, wolności wykonywania jego władzy arcybiskupiej”.

I dalej piszą proboszczowie parafii gorzowskich: „Powszechnie znany jest fakt, że Kler Polski w ciągu tysiąclecia naszej historii zawsze wiernie bronił suwerenności i niepodległości Narodu Polskiego. Nie mniej znany jest fakt, że Lud Polski zrósł się ze swym Duchowieństwem w jedno serce i jedną duszę na codzienny trud życia narodowego. Stąd Duchowieństwo Polskie najlepiej zna uczucia i pragnienia społeczeństwa polskiego.

Dziś przede wszystkim Naród Polski pragnie wolności religijnej w całym tego słowa znaczeniu. Zaś jako dowód rzeczowy takiej wolności religijnej społeczeństwo nasze chce widzieć Prymasa Polski, sprawującego swój urząd bez żadnych przeszkód ze strony władz świeckich. Czynniki urzędowe, które trwałyby przy swoim postanowieniu pozbawienia Prymasa Polski wolności w sprawowaniu swego posłannictwa w życiu naszego Narodu, niech wiedzą, że są w błędzie.

W oparciu o znajomość opinii publicznej, sądzimy, że Rząd Polski Ludowej nie ma żadnych korzyści z uwięzienia Jego Eminencji Księdza Kardynała Wyszyńskiego. Natomiast Rząd Polski Ludowej może mieć tę pewność, że przez aresztowanie Najdostojniejszego Księdza Prymasa Polski splamił karty historii ojczystej aktem bezprawnym, który również w przyszłości, jeśli natychmiast nie zostanie naprawiony, przyniesie szkodę i czynnikom rządzącym, i całemu społeczeństwu polskiemu właśnie przez rozgoryczenie katolików, a co za tym idzie – przez brak zgody i jedności w Narodzie” (F.A. [Federico Alessandrini], „Tre anni di relegazione” [Trzy lata odosobnienia] „L’Osservatore Romano” 1956, nr 223).

Uwolnienie Prymasa Polski nastąpiło dwa miesiące później (28 października 1956 r.). Komuniści, w wydanym następnego dnia komunikacie, cały sukces związany z powrotem Prymasa do Warszawy naturalnie przypisali sobie. Tymczasem właściwym podmiotem do świętowania tego sukcesu było polskie społeczeństwo, stanowczo domagające się uwolnienia kard. Stefana Wyszyńskiego, polscy biskupi i kapłani, którzy nie ustawali w wysiłkach na rzecz powrotu Prymasa Polski do Gniezna i Warszawy.

Warto zajrzeć do dwóch artykułów tych autorów, zamieszczonych w „Niedzieli” nr 12 z datą 23 marca 2014 r. oraz nr 21 z datą 25 maja 2014 r.

CZYTAJ DALEJ

W tej archidiecezji nie będzie tradycyjnych wizyt kolędowych

2020-09-25 21:02

[ TEMATY ]

kolęda

Katowice

Ks. Krzysztof Hawro

Co roku na drzwiach naszych mieszkań pojawia się znak błogosławieństwa

Co roku na drzwiach naszych mieszkań pojawia się znak błogosławieństwa

O tym, że w tym roku nie będzie tradycyjnych wizyt kolędowych w domach wiernych archidiecezji katowickiej poinformował Wydział Duszpasterski katowickiej Kurii Metropolitalnej.

Powodem jest aktualna sytuacja epidemiczna. Natomiast w okresie Bożego Narodzenia odprawiane będą msze święte w intencji parafian z poszczególnych ulic.

Wydział Duszpasterski katowickiej Kurii Metropolitalnej informacje w tej sprawie przesłał do wszystkich parafii archidiecezji katowickiej.

"Aktualna sytuacja epidemiczna uniemożliwia przeprowadzenie tzw. kolędy w tradycyjnej formie. Odwiedziny duszpasterskie ograniczamy wyłącznie do błogosławieństwa nowych domów i mieszkań na zaproszenie gospodarzy" - czytamy w komunikacie.W tym roku w okresie Bożego Narodzenia ma jednak pojawić się nietypowa forma modlitwy za wiernych z poszczególnych osiedli i ulic.

"Jednocześnie zachęcamy duszpasterzy do celebracji w okresie Bożego Narodzenia (jeśli to konieczne – także w czasie Adwentu) Eucharystii w intencji parafian z poszczególnych ulic oraz kolędowych Nieszporów (wieczorów), z uwzględnieniem stosownych przepisów sanitarnych" - brzmią zalecenia katowickiej kurii.Aktualnie w województwie śląskim na kwarantannie z powodu koronawirusa przebywa 2 261 osób, w szpitalach jest 192 pacjentów. Służby sanitarne informują o 22 050 osobach z wynikiem dodatnim po przeprowadzonych testach, z czego wyzdrowiało 20 688 osób, a zmarło 537.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję