Reklama

Hagia Sophia zniszczenie symbolu

Na decyzji tureckiego rządu ucierpi wizerunkowo nie tylko Turcja, ale także islam.

2020-07-28 08:21

Niedziela Ogólnopolska 31/2020, str. 45

Osvaldo Gago / pl.wikipedia.org

Kiedy w lipcu 1967 r. przebywający z wizytą w Turcji papież Paweł VI uklęknął w świątyni Hagia Sophia w Stambule na krótką modlitwę, wywołało to oburzenie miejscowej opinii publicznej. Dwanaście lat później nikt nie zauważył, jak w tym samym miejscu Jan Paweł II, kontemplując piękno niezniszczonych przez muzułmanów bizantyjskich mozaik, dyskretnie przesuwał palce po paciorkach różańca. Prawo tureckie zabrania bowiem modlitwy w miejscach publicznych, a takim była do 24 lipca, jako muzeum, perła wspaniałej kultury bizantyjskiej Hagia Sophia, która przez 916 lat odgrywała rolę chrześcijańskiej świątyni, a przez 482 lata służyła jako meczet.

Dawno nie było tak licznych i zgodnych protestów i głosów oburzenia jak z powodu zamienienia Hagii Sophii w meczet. Jednym, zdecydowanym głosem przemówiły solidarnie lokalne Kościoły prawosławne, rządy wielu państw i UNESCO – świątynia zaliczana jest bowiem do światowego dziedzictwa ludzkości; głos zabrali także prominentni przedstawiciele różnych Kościołów chrześcijańskich. Sprzeciw wyraziła nawet Unia Europejska, nieskora do protestów, kiedy gwałcone są prawa chrześcijan. Decyzję tureckiego rządu odebrano jako odejście od dialogu i przejaw odradzania się fanatyzmu religijnego.

Czy powodem zmiany statusu dumy i symbolu dawnej wspaniałości chrześcijańskiego Bizancjum było zaspokojenie potrzeb religijnych muzułmanów? Bynajmniej. Jeszcze rok temu prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan mówił, że trudno jest wypełnić wiernymi pobliski meczet sułtana Ahmeda, więc absurdem byłoby otwieranie Hagii Sophii dla muzułmańskiego kultu. Od dawna było jednak wiadomo, że rządząca Partia Sprawiedliwości i Rozwoju miała takie rozwiązanie w swoich planach.

Reklama

Tureckie władze zapewniają, że wnętrze Hagii Sophii pozostanie nienaruszone; mozaiki i ikony nadal będą cieszyć oczy odwiedzających. Wątpliwości jednak pozostają. Czy będzie to do pogodzenia z muzułmańskim kultem, który wyklucza wizerunki Boga? Jak będzie możliwe zwiedzanie, skoro wyznawcy islamu pięć razy dziennie zbierają się na modlitwę?

Czy środowiska nacjonalistyczne w pewnym momencie nie zażądają usunięcia reliktów wspaniałej kultury bizantyjskiej? Aż strach pomyśleć, gdyby się tak stało, bo oznaczałoby to cios dla światowego dziedzictwa.

Nie można zapomnieć, że stosunek Turków do chrześcijańskiego dziedzictwa w nie tak dalekiej przeszłości cechowała wrogość. Po inwazji tureckiej na Cypr w 1974 r. doszło nie tylko do czystek etnicznych, ale także do bezprzykładnego niszczenia chrześcijańskiej kultury. W zaanektowanej północnej części wyspy zbezczeszczono ponad 550 prawosławnych cerkwi i monasterów. Niektóre z nich zostały zamienione w meczety, muzea, centra rozrywki, hotele, magazyny i koszary tureckiego wojska. Podobny los spotkał ormiańskie świątynie. Tysiące bezcennych ikon i fresków usunięto ze ścian oraz sprzedano na zagranicznych aukcjach.

Reklama

Prezydent Erdogan nie wygląda na takiego, co by się liczył ze światową opinią publiczną. W swych pierwszych oświadczeniach podkreślił, że nikt nie ma prawa ingerować w wewnętrzne sprawy Turcji. Wybranie przez niego daty 24 lipca na przywrócenie muzułmańskiego kultu w Hagii Sophii wydaje się prowokacją, demonstracją siły i lekceważenia praw mniejszości – tego bowiem dnia w 1923 r., po klęsce imperium osmańskiego w I wojnie światowej, podpisany został traktat w Lozannie, ustanawiający granice państwa tureckiego. Znalazła się tam klauzula o ochronie praw mniejszości chrześcijańskiej.

Hagia Sophia jako muzeum była znakiem pokojowego współistnienia chrześcijan i muzułmanów, co w sytuacji narastania antyislamskich nastrojów na świecie wskutek działań muzułmańskich terrorystów stanowiło wartość nie do przecenienia. Dlatego na decyzji tureckiego rządu ucierpi wizerunkowo nie tylko Turcja, ale także islam.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Kawa: czas, abyśmy z odwagą mówili: „jestem człowiekiem wierzącym”

2020-08-12 20:54

[ TEMATY ]

wiara

chrześcijanin

franciszkanie.pl

Przyszedł czas, abyśmy z odwagą mówili: jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu – mówił bp Edward Kawa ze Lwowa podczas Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla.

W homilii bp Kawa pytał, dlaczego dzisiaj, jako ludzie wierzący, „tak często jesteśmy smutni, tak często boimy się bronić swoich wartości, tak często się lękamy, aby ktoś o nas źle nie mówił?”

– Często nawet boimy się przyznać się do tego, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Może właśnie przyszedł czas, abyśmy z odwagą razem za Maryją mówili te słowa: Wielbi dusza moja Pana, moje życie jest uwielbieniem Pana, jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu, które Bóg włożył mi w serce. I chcę, aby te wartości były naprawdę wszędzie tam, gdzie ja jestem: w moim domu, w mojej ojczyźnie. I nikt i nic, żaden system, żadna ideologia, żadna propaganda medialna czy żaden inny system nie może nam tego zniszczyć – podkreślił bp Kawa.

Nawiązując do fragmentu Ewangelii o nawiedzeniu św. Elżbiety przez Maryję, kaznodzieja ocenił, że w takim stanie, w jakim była św. Elżbieta, znajduje się Kościół katolicki w Polsce i na świecie. Odniósł się w ten sposób do ostatnich wydarzeń w Warszawie, gdzie doszło do profanacji symboli religijnych i patriotycznych.

– To są rzeczy, które są niedopuszczalne, które godzą nie tylko w naszą godność chrześcijan i katolików, ale to są rzeczy, które tak naprawdę godzą w naszą tożsamość. I nie możemy milczeć. Nie możemy być pasywnymi czy obojętnymi. „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli” - jest to słowo, które dzisiaj bardzo mocno jest dla nas aktualne – podkreślił.

Lwowski biskup pomocniczy stwierdził, że w matce Jana Chrzciciela możemy odnaleźć siebie, ponieważ u każdego z nas rodzi się wiele pytań na temat obecnej sytuacji i każdy z nas odczuwa pewną samotność – i to nie tylko teraz, kiedy panują obostrzenia związane z epidemią.

– Przeżywamy teraz czas wielkiej samotności, kryzys. Czujemy się bardzo często niepotrzebni, jeśli nie jesteśmy produktywni, jeśli nasze życie nie przynosi sukcesów. Jeśli nie nadążamy za tym światem, to bardzo często jesteśmy właśnie w takim stanie jak Elżbieta. Wpatrując się w Elżbietę można dzisiaj dla siebie znaleźć bardzo dużo odpowiedzi. Ta, która całe życie uchodziła za przeklętą, stała się błogosławioną, dlatego że poczęła życie w swoim łonie, pod swoim sercem. Bóg zmienia przekleństwo w błogosławieństwo. I dzisiaj Bóg chce dokonać takiej przemiany w naszym życiu. Chce to, co dzisiaj jest dla nas największym ciężarem przekleństwem, aby stało się dla nas wielkim darem – mówił.

Zdaniem hierarchy, dzisiaj Kościół jest tak jak św. Elżbieta – ma w sobie życie, ale jest bardzo izolowany i marginalizowany.

Bp Kawa podkreślił, że tak jak do Elżbiety, tak dzisiaj Maryja „śpieszy dzisiaj, aby przybyć do nas, abyśmy nie byli samotni, abyśmy się nie czuli odrzuceni, czy zapomniani”.

Tegoroczny odpust jest przeżywany w wyjątkowych okolicznościach z kilku powodów. Pierwszym jest trwająca pandemia, z powodu której program uroczystości został mocno okrojony. Kolejny to uroczyste ogłoszenie dekretu o podniesieniu kościoła w Kalwarii Pacławskiej do godności bazyliki mniejszej. Dokona tego nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio podczas Mszy św. 13 sierpnia o godz. 18.00.

W tym roku przypada również 400. rocznica urodzin Andrzeja Maksymiliana Fredry, fundatora Kalwarii Pacławskiej, który rozpoczął w 1665 r. budowę pierwszego kościoła oraz klasztoru i dróżek kalwaryjskich, a w 1668 r. zaprosił franciszkanów, aby opiekowali się tym miejscem i przybywającymi pielgrzymami.

Franciszkanie chcą także uczcić 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Z tej okazji 13 sierpnia o 20.45 na placu kościelnym odbędzie się prawykonanie oratorium „Otwórzcie drzwi Chrystusowi” autorstwa Andrzeja Głowienki.

Obchody odpustu kalwaryjskiego potrwają do 15 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

110. rocznica urodzin „Wujka”

2020-08-13 13:44

Archiwum Procesu Beatyfikacyjnego

Sługa Boży ks. Aleksander Zienkiewicz, którego wewnętrzny kompas idealnie wskazywał kierunek na niebo

12 sierpnia w katedrze wrocławskiej modlono się z okazji 110 rocznicy urodzin Sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza.

Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył o. dr hab. Jerzy Tupikowski CMF, prorektor ds. studenckich Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. - Jest nas tutaj więcej niż dwóch, trzech, jak wybrzmiewa to w dzisiejszej Ewangelii. Zatem mamy pewność wiary, że Pan Jezus jest tutaj z nami, słucha nas i możemy z nim rozmawiać. Jest to bardzo ważne, szczególnie w kontekście dzisiejszego Słowa, że Bóg kocha nas bardziej niż my potrafimy kochać siebie samych. Jest to bardzo ważna prawda w naszym życiu duchowym, ponieważ jest to zbieżne z tym do czego zachęca nas dzisiaj Jezus w odniesieniu do nas samych, ale też do naszych bliźnich, rodziny czy sąsiadów – mówił o. Tupikowski.

Wspomniał o Ewangelii, która mówi jasno, żebyśmy troszczyli się o innych, mając oczy duszy szeroko otwarte. Tak jak to podobnie czynił Sługa Boży ks. Aleksander Zienkiewicz. - Jezus zachęca nas do upomnienia braterskiego oraz do wspólnej i zgodnej modlitwy, dwóch, trzech lub więcej osób – mówił kaznodzieja.

Nawiązując do swoich osobistych rozmów, zadał pytanie co w życiu jest najważniejsze? Otrzymał od znajomego księdza odpowiedź, że jest to zbawienie i wewnętrzna wolność.

O. Tupikowski w homilii rozwinął temat upomnienia, do którego trzeba podejść z dobrym, ewangelicznym usposobieniem. - Jak zapewniał Pan Jezus, takie upomnienie może być dla kogoś zbawienne, może pomóc otworzyć oczy na coś, czego do tej pory nie dostrzegał – mówił prorektor ds. studenckich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję