Reklama

Jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny

Koncepcja trójczłonowego systemu wydaje się najlepszym, najskuteczniejszym i optymalnym finansowo modelem, który realizujemy w ramach naszej armii.

Informacja przekazana przez Georgette Mosbacher, ambasador USA w Polsce – o decyzji lokowania dowództwa V Korpusu Armii Stanów Zjednoczonych w Poznaniu dopełnia formalnie podpisaną we wrześniu 2019 r. przez prezydentów Andrzeja Dudę i Donalda Trumpa wspólną deklarację na temat pogłębiania współpracy obronnej. Ostatnia, zaplanowana w tym porozumieniu jako siódma, lokalizacja na stacjonowanie wojsk naszego sojusznika staje się faktem stanowiącym coś więcej niż tylko wzmocnienie naszego bezpieczeństwa. To przede wszystkim wyraźna zmiana na geostrategicznej mapie Europy, przesunięcie ciężaru siły dowodzenia i realnej siły bojowej. Przeniesienie dowództwa V Korpusu z niemieckiego Heidelbergu do polskiego Poznania stanowi mentalne złamanie kilku barier: przede wszystkim przekroczenie silnego związku taktycznego dawnych granic na Łabie i Odrze, a poza tym wprowadzenie realnej siły bojowej, mogącej w krótkiej perspektywie realizować działania taktyczne we współdziałaniu z naszymi wojskami. To także kolejny dowód skuteczności realizacji naszych scenariuszy bezpieczeństwa.

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 38/2020 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu .

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ta fala już płynie

2020-08-25 13:39

Niedziela Ogólnopolska 35/2020, str. 65

[ TEMATY ]

felieton

Witold Gadowski

Archiwum prywatne

Archiwum prywatne

Rośnie młode pokolenie, dla którego pewniki, na jakich my się opieraliśmy, wcale już nie są tak bezdyskusyjne. Utraciliśmy wpływ na edukację naszych dzieci.

Kilka dni temu stałem na krakowskim Rynku nieopodal kościoła św. Wojciecha. Zatrzymał mnie tam nadciągający hałas. Było słoneczne popołudnie, turyści i krakowianie wolno snuli się wśród straganów i sklepów wypełniających centrum mojego miasta. Coś jednak nadciągało, i wcale nie był to świeży powiew letniego wiatru. W krótkim czasie na Rynek wlała się kilkusetosobowa grupa młodych, rozwrzeszczanych ludzi, którzy dumnie unosili nad sobą transparenty i flagi w kolorach tęczy. Byli głośni, walili w metalowe garnki, gwizdali i wrzeszczeli. Ze skandowanych przez nich haseł dowiedziałem się, że żądają tolerancji, wolnej miłości.

– Miłuj bliźniego swego jak siebie samego – wykrzykiwali w rytm kociej muzyki. Ich spojrzenia wcale jednak nie były pełne miłości. Ze złością mierzyli wzrokiem przyglądających się im przypadkowych przechodniów. Pełni energii krzyczeli o tym, że przyszłość będzie należeć właśnie do nich i ich lewicowych idoli. Było tam sporo młodych dziewcząt trzymających się za ręce i chłopców w dziwacznych uniformach – nie stronili nawet od damskich biustonoszy. Można powiedzieć: ot, akcja na zamówienie, zorganizowana przez aktywistów czerpiących środki z rozmaitych fundacji, do których obfitym strumieniem płyną pieniądze z zagranicy. To wszystko prawda, ale to niczego nie wyjaśnia. Co więcej – żywię coraz mocniejsze przekonanie, że wykrzykując hasła o tym, że przyszłość będzie należeć do nich – wcale się nie mylą!

Rośnie młode pokolenie, dla którego pewniki, na jakich my się opieraliśmy, wcale już nie są tak bezdyskusyjne. Utraciliśmy wpływ na edukację naszych dzieci, oddajemy pole w kulturze popularnej i mediach. To nie może pozostać bez wpływu na myślenie młodego pokolenia. Sztuczny świat neomarksizmu jest im aplikowany mocniej niż kiedyś komunistyczna propaganda, na którą mieliśmy skuteczne odtrutki w rodzinach. Wtedy zresztą mieliśmy namacalnego wroga. Dziś ten przeciwnik jest rozmyty, rozpylony w powietrzu jak nieuchwytny smok z wiersza Zbigniewa Herberta. Ten smok wolno, krok za krokiem, opanował uniwersytety, media, najważniejsze ośrodki kultury, a teraz – niestety – wpuszcza swoje trujące soki także w ciało kościoła. W naszym kościele coraz mniej jest postaw jednoznacznych, walecznych, a coraz więcej skłonności do fałszywych dyskusji i ustępstw w imię tchórzostwa, przedstawianego jako... miłość bliźniego. Cofamy się, licząc na to, że ominą nas nadchodząca cenzura, przemoc duchowa i werbalna. Liczymy na to, że ustępstwami kupimy sobie jeszcze trochę „świętego spokoju”. A ja wam powiem, jak to się skończy: oni naprawdę wygrają! Zapędzą nas najpierw do ciasnych cel politycznej poprawności, gdzie będziemy musieli trzebić swój język. Potem stworzą dla nas getta, a na końcu zostaniemy poddani przymusowej „resocjalizacji”, oczywiście na ich modłę. To nie jest wcale futurystyczna wizja. Obserwując rozwój siły „tęczowej zarazy”, jej coraz większą bezczelność i pewność siebie, widzę, że to stanie się w ciągu dziesięciu najbliższych lat. Ugodowość i ustępstwa na pewno nie uratują nas przed losem mieszkańców gett dla „heretyków, homofobów i faszystów”, jak nas z upodobaniem i bezkarnie nazywają.

Raz rozpędzonej machiny totalitaryzmu nie da się już zatrzymać i musi to doprowadzić do tragedii. Tęczowy totalitaryzm w Polsce dopiero krzepnie i podnosi głowę. Powoli formuje się janczarów, którzy bez wahania będą pędzić tłumy normalnych ludzi ku wpojonej im jedynej wizji świata, którą przyjmują codziennie swoimi młodymi umysłami. Oni naprawdę kiedyś uwierzą, że Ziemia jest płaska, jeśli tylko ideolodzy neomarksizmu tego zechcą, tak jak zechcieli, aby uwierzyli w istnienie 57 płci.

Niektórzy spośród czytelników zżymają się, że działaczy LGBT nazywam zboczeńcami. Nie jest to chęć ataku na nich, ani chęć poniżania ich. To ostrzeżenie starego psa, który niejedno widział w świecie, przed tym, co nadchodzi, przed postawami, które całkowicie zniszczą świat, który dawał nam szczęście. Fala nadchodzi, jej bryza już nas zalewa. Nie cofniemy jej niszczącej siły. Wiatr, który ją spowodował, wieje w świecie zbyt długo. Musimy się przygotować na jej uderzenie i możliwie najmocniej zatrzymać jej niszczący pływ. To jeszcze możemy zdziałać, aby znów wypłynąć na powierzchnię i zaczerpnąć świeżego oddechu. O ile starczy nam odwagi i sił...

CZYTAJ DALEJ

Odpust na Partynicach [ZAPOWIEDŹ]

2020-09-22 13:30

Fot. Anna Majowicz

Bp Jacek Kiciński udziela sakramentu bierzmowania w tej parafii w 2018 r.

Bp Jacek Kiciński udziela sakramentu bierzmowania w tej parafii w 2018 r.

23 września we wspomnienie liturgiczne św. Ojca Pio, parafia przy ul. Ołtaszyńskiej we Wrocławiu obchodzi swój odpust. Uroczystej Mszy św. o g. 18:30, połączonej z sakramentem bierzmowania przewodniczyć będzie bp. Jacek Kiciński.

Ta dosyć nowa parafia przygotowuje się duchowo już od kilku dni. Od niedzieli trwają rekolekcje przed odpustem, które prowadzi ks. Bartosz Świątkowski, student historii sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W wigilię Odpustu we wtorek 22 września przed Mszą św. o godz. 18.00 wspólnota wiernych modlić się będzie Koronką do Bożego Miłosierdzia podczas nabożeństwa wypominkowego za zmarłych.

W kościele znajdują się relikwie wielu świętych. - Patrona św. Ojca Pio czcimy każdego 23 dnia miesiąca, a na odpust zapraszamy właśnie we wrześniu. Szczególnie dwie święte prosimy o wstawiennictwo: każdego 11 dnia miesiąca św. Gemmę Galgani oraz św. Ritę - każdego 22 dnia miesiąca. Są z nami też św. Jan Paweł II, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, bł. Aniela Salawa i bł. Czesław. W pierwsze soboty miesiąca oraz 20 lutego modlimy się za pośrednictwem św. Hiacynty i Franciszka, a 7 czerwca i 9 lipca - Błogosławionych Męczenników - Zbigniewa i Michała. 26 sierpień poświęcony jest karmelitance św. Miriam - Małej Arabce, a 16 październik - św. Jadwidze – wylicza proboszcz parafii ks. dr Piotr Janusz.

Kościół dalej jest w budowie, ale święci pomagają. - Święci z nieba nam patronują, opiekują się, pomagając w trudnych sytuacjach. Kiedy jest ciężko w cudowny sposób rozwiązują problemy. Pamiętam sytuację, kiedy pilnie trzeba było zapłacić robotnikom za wykonane prace w kościele. Brakowało jeszcze nie małą sumę do pełnej kwoty. Zacząłem się modlić przy relikwiach św. Ojca Pio, żeby pomógł zdobyć na ten cel odpowiednią ilość pieniędzy. Nie musiałem długo czekać. W tym samym dniu przed Mszą św. pewna osoba przyniosła dokładnie taką sumę, o którą prosiłem. Nie wydaje mi się, żeby to był przypadek.

Jakie inwestycje stoją przed parafią? Na pewno dokończenie tynków wewnątrz kościoła, położenie posadzki granitowej w nawie głównej, dokończenie wieży kościelnej, elewacja zewnętrzna i wybudowanie plebanii. To są plany na kilka następnych lat, a cała inwestycja opiera się na datkach wiernych.

Proboszcz parafii ks. Piotr Janusz potwierdza, że parafianie starają się wspierać budowę w miarę swoich możliwości. Jednak potrzeby są tak duże, że każde wsparcie finansowe jest ogromną pomocą w realizacji tych trudnych zadań.

CZYTAJ DALEJ

W tajemnicy Wieczernika

2020-09-23 07:43

[ TEMATY ]

św. Jan Paweł II

Lindów

40. rocznica istnienia parafii

Beata Pieczykura/Niedziela

– To jest cząstka z jego ciała i krwi. Dlatego przychodzi do nas tutaj jako świadek Chrystusowej Ewangelii i Chrystusowego Kościoła – mówił abp Wacław Depo w parafii Zesłania Ducha Świętego w Lindowie podczas wprowadzenia relikwii św. Jana Pawła II.

Trudny początek i zmaganie o zaistnienie parafii Zesłania Ducha Świętego w Lindowie czynią ją bliską św. Janowi Pawłowi II, który jako metropolita krakowski walczył, by powstał m.in. kościół w Nowej Hucie. Znakiem tej bliskości i obecności są relikwie krwi świętego papieża wprowadzone do wspólnoty w Lindowie 22 września, w roku stulenia jego urodzin i 40. rocznicy erygowania parafii. Z tej okazji Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił abp Wacław Depo, który również udzielił młodzieży sakramentu bierzmowania oraz modlił się w intencji społeczności Zespołu Szkolno-Przedszkolnego im. św. Jana Pawła II w Lindowie.

– Zmagaliście się wraz ze swoimi duszpasterzami nie tylko o zaistnienie tego kościoła, ale przede wszystkim o Kościół duchowy jako wspólnotę ludzi zjednoczoną z Bogiem i pomiędzy sobą, i tym samym wspólnotą odpowiedzialną za siebie nawzajem – przypomniał metropolita częstochowski. Abp Depo postawił wiernym cztery podpowiedzi na kroczenie śladem św. Jana Pawła II po drogach wiary. Święty papież od Maryi nauczył się wskazywać na Chrystusa i do Jego prowadzić. Z mocą podkreślał, że Jezus jest fundamentem życia i jedynym Odkupicielem człowieka i świata, w Jego ręku są klucze życia i śmierci. Uczył też tajemnicy Kościoła i zapraszał, by każdy osobiście odkrył i potwierdził swoje miejsce w Kościele. Ostatnią katechezą, przez którą przeprowadził społeczność całego świata, to tajemnica jego cierpienia, odchodzenia i przechodzenia z życia do życia. Przez znak relikwii św. Jan Paweł II jest obecny w tej wspólnocie parafialnej i oręduje u Boga we wszystkich jej sprawach. Dlatego z wiarą w świętych obcowanie metropolita częstochowski podkreślił: – Mamy chodzić jego drogami, jego zawierzenia Bogu przez Maryję i przyzywać Ducha Świętego z Jego darami, zwłaszcza rozumu, odwagi i pobożności. Wzywajmy Ducha Świętego nie tylko do wyznawania wiary, lecz także do świadectwa życia i naszego świętego patrona.

Plany na przyszłość oraz porywy serc wiernych i duszpasterzy objaśnił ks. Michał Jaskuła, administrator parafii: – Niech nasza wspólnota mocą Ducha Świętego daje świadectwo o Bogu bogatym w miłosierdzie i Jezusie Chrystusie. Pragniemy żyć dziedzictwem zawartym w proroczym zawołaniu św. Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Zapowiedział także, że każdego 16. dnia miesiąca będzie miało miejsce nabożeństwo błagalne przez wstawiennictwo świętego papieża w intencjach zachowania wiary, rodzin, młodzieży, księdza arcybiskupa i archidiecezji częstochowskiej, a także nowych powołań kapłańskich.

Wierni z dumą opowiadają o swoim przywiązaniu do Boga i o początku powstania parafii. – O ten kościół ludzie walczyli, bo komuna nie chciała, by był na tym placu. Ludzie pracowali w nocy i pilnowali, głównie kobiety, by kościół powstał – wspomina Józef, od 16 lat strażak ochotnik. O niecodziennej uroczystości krótko powiedział Stanisław: – Takie wydarzenie zdąża się raz w życiu. Nasz papież jest w naszej parafii. Młode pokolenie kontynuuje dzieło poprzedników, którzy tworzyli wspólnotę parafialną. – Zostaliśmy naznaczeni znamieniem Ducha Świętego. Staliśmy się dojrzałymi chrześcijanami i będziemy bronić wiary – zapewnili bierzmowani wobec wszystkich zgromadzonych w świątyni. Źródło tego zapewnienia wyjaśniają słowa Jakuba: – Tak zostałem wychowamy, że Bóg jest w naszej rodzinie. Przyjęcie sakramentu bierzmowaniem jest ważnym wydarzeniem w moim życiu, jest zjednaniem z Bogiem i obdarowaniem.

Wprowadzenie relikwii poprzedziły rekolekcje prowadzone przez ks. prof. Jana Koclęgę. W uroczystości uczestniczyli m.in. kapłani z dekanatu, poprzedni proboszczowie, wspólnoty parafialne: Żywy Różaniec, chór, Rycerzy Kolumba, Apostolat Margaretka, ministranci, lektorzy, dzieci komunijne, Ochotnicza Straż Pożarna Strażaków, Koło Gospodyń Wiejskich i społeczność szkolna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję