Reklama

Kościół

Między heroizmem a małością

Pandemia COVID-19 ujawniła, w jak ekstremalnych warunkach działa nasza służba zdrowia i jacy ludzie w niej pracują, a także jacy my jesteśmy, gdy czujemy się zagrożeni.

Już od kilku tygodni rośnie liczba chorych na COVID-19. Normą stały się dni, gdy koronawirus rozpoznawany jest w Polsce u kilku tysięcy nowych osób. Eksperci podają, że to druga fala pandemii. Jednocześnie wraz z przedstawicielami rządu uspokajają, że raczej nie zagraża nam scenariusz, który podczas pierwszej fali COVID-19 obserwowaliśmy we Włoszech czy Hiszpanii. Ochronić ma nas przede wszystkim osobista odpowiedzialność, zawierająca się w trzech słowach: dystans, dezynfekcja, maseczki. Na obiektywnie trudniejszą sytuację niż pół roku temu przygotowano także nową strategię walki z pandemią. Zakłada ona m.in. przeprowadzanie większej liczby testów i nową strukturę szpitali, w których jest więcej respiratorów i łóżek dla chorych na COVID-19 – powiedziała Niedzieli Małgorzata, pielęgniarka z 15-letnim stażem.

Pomoc, brawa i ...

Małgorzata pracuje w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie. Placówka ta po wybuchu pandemii została zamieniona w tzw. szpital jednoimienny. – Wtedy dominowały strach i panika. Poinformowano nas, że następnego dnia rano przywiozą pierwszych chorych, a śluzy zaczęto budować dopiero dzień wcześniej, po południu. W ostatnich chwilach wyznaczano korytarze „czyste” i „brudne” (tylko dla transportu pacjentów zarażonych – przyp. A.T.). Wtedy nie miałyśmy też wystarczającej ilości środków ochrony osobistej – zauważyła Małgorzata.

Reklama

– Zawsze chciałam być pielęgniarką i realizuję się w tej pracy, ale w marcu myślałam, czy nie złożyć wypowiedzenia – wyznała Agata, także pielęgniarka ze szpitala MSWiA.

– Chyba każda z nas tak myślała. Ja zastanawiałam się z mężem, czy nie wziąć zwolnienia na dziecko, ale doszliśmy do wniosku, że nie. Przecież po czymś takim nie mogłabym spojrzeć innym pracownikom szpitala w twarz – dodała Małgorzata.

Na początku pandemii podobne dylematy przeżywało wielu pracowników ochrony zdrowia zatrudnionych w szpitalach jednoimiennych, na SOR-ach czy w karetkach pogotowia wożących zakażonych koronawirusem. To oni stanęli na wysokości zadania i zgodnie z etosem zawodu nieśli pomoc potrzebującym. W niektórych przypadkach zapłacili za to najwyższą cenę. Siedemdziesięcioletni lekarz ze szpitala MSWiA zmarł na skutek zarażenia się koronawirusem.

Reklama

Z ostatnich danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że od początku trwania pandemii do połowy września zakażenie koronawirusem stwierdzono u 986 lekarzy, prawie 2,4 tys. pielęgniarek i ponad 200 położnych, co oznacza, że co 20. osoba zakażona w Polsce była pracownikiem służby zdrowia. Jeszcze więcej osób musiało pójść na kwarantannę – prawie 9 tys. lekarzy, 18,5 tys. pielęgniarek oraz 1,6 tys. położnych. Na COVID-19 zmarło 7 lekarzy i 6 pielęgniarek.

Dla osób walczących z koronawirusem na pierwszej linii restauratorzy przygotowywali darmowe posiłki, hurtownicy oddawali produkty ze swoich magazynów, a siostry zakonne z wielu zgromadzeń szyły maseczki, które zanosiły do szpitali. W marcu i kwietniu w całym kraju organizowano dla nich akcje #BrawaDlaWas czy #BrawaBohaterom.

„Wszystkim, którzy ratują życie i zdrowie, szczególnie w tym trudnym czasie, DZIĘKUJĘ! Jesteście naszymi Bohaterami” – napisał prezydent Andrzej Duda.

...hejt

Obok postawy wdzięczności rozwinął się także ostracyzm wobec pracowników ochrony zdrowia. – Gdy sąsiad dowiedział się, że pracuję w szpitalu MSWiA, przestał rozmawiać nawet z moim mężem – powiedziała Małgorzata. W Płocku samozwańczy komitet lokatorski napisał list do pielęgniarki, w którym „poprosił” ją o opuszczenie mieszkania, ale łaskawie nie na zawsze. „(...) w momencie ustania zagrożenia pozwolimy pani wrócić i wieść normalne życie sąsiedzkie”. Kartka z równie „miłą prośbą” zawisła na jednej z poznańskich piekarni. „Personel medyczny i osoby zainfekowane prosimy o powstrzymanie się od zakupów” – napisali jej autorzy. W Warszawie w jednym z przedszkoli rodzice nie chcieli, aby chodziły do niego dzieci lekarzy. W Skarżysku-Kamiennej o „rozlewanie zarazy” w mieście oskarżono pielęgniarkę, która zaraziła się w szpitalu. Kobieta była załamana, ale przeżyła. Inaczej niż profesor ginekologii z Kielc, który popełnił samobójstwo po tym, jak został kłamliwie oskarżony o zarażanie pacjentek.

Skali hejtu, jaki wylał się na pracowników ochrony zdrowia w mediach społecznościowych, nie sposób ocenić. Zareagowały na to Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych oraz Okręgowe Izby Lekarskie, powołując m.in. infolinie i maile interwencyjne „Stop hejtowi”.

– To było jak dwa światy. Z jednej strony bezinteresowna pomoc, a z drugiej – przebijanie opon w samochodach czy naklejanie obraźliwych naklejek – podsumował w rozmowie z Niedzielą dr Rafał Hołubicki z Naczelnej Izby Lekarskiej.

Odwołane badania i operacje

W pierwszym okresie po wybuchu pandemii wykonywano jedynie operacje pilne i konieczne dla ratowania życia. W bardzo trudnej sytuacji znalazły się osoby oczekujące na transplantacje, których operacje zaczęły być odkładane w obawie przez zarażeniem koronawirusem. W kwietniu wykonano zaledwie 54 transplantacje – to ponad dwa razy mniej niż rok wcześniej.

W podobnej sytuacji znaleźli się chorzy na raka. W maju Fundacja Onkologiczna Alivia skontaktowała się z 640 placówkami wykonującymi kluczową dla chorych na nowotwory diagnostykę obrazową (tomografię, rezonans magnetyczny i PET-CT – przyp. A.T.). Okazało się, że w co piątej placówce nie prowadzono zapisów. Paradoksalnie jednak kolejki się skróciły. Czas oczekiwania np. na rezonans magnetyczny zmniejszył się z 88 dni w lutym do 70 dni w czerwcu. Jak to wyjaśnić? – Krótsze kolejki wzięły się stąd, że co trzecie badanie bądź wizyta zostały odwołane. Ludzie bali się zakażenia, a są przecież nadal chorzy – powiedziała Magdalena Sulikowska z fundacji Alivia. W chorobach onkologicznych późniejsza diagnoza zmniejsza szansę na skuteczne leczenie. To dlatego prof. Cezary Szczylik (jeden z najbardziej znanych w kraju onkologów i hematologów – przyp. A.T.) powiedział, że obawia się, iż czeka nas armagedon.

Głuchy telefon

Zupełnie inny armagedon zaczął się – i to od momentu wprowadzenia stanu zagrożenia epidemiologicznego – w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta. Tylko w marcu pracownicy Telefonicznej Informacji Pacjenta (800 190 590) odebrali ponad 17,7 tys. sygnałów. Co trzecia dzwoniąca osoba skarżyła się na złą pomoc w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej.

– Pacjenci najczęściej zgłaszali brak możliwości odbycia wizyty w przychodni ze względu na zagrożenie epidemiczne. W wielu wypadkach wskazywali, że niejednokrotnie jedyną proponowaną przez placówki formą konsultacji była teleporada, pomimo zaistnienia podstaw do osobistej wizyty – powiedział Niedzieli Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta (RPP).

W drugiej połowie września Biuro RPP razem z NFZ postanowiło sprawdzić krytyczne sygnały, zalewające obie instytucje. Po tygodniu kontroli przeprowadzonych w części przychodni POZ w województwie mazowieckim stwierdzono, że aż w 79% sprawdzanych placówek nie można zarejestrować się do lekarza osobiście, do 12% nie można się w ogóle dodzwonić, a z kolejnymi 8% placówek POZ kontakt jest utrudniony. W 13% przychodni pomimo kontaktu telefonicznego nie było możliwości uzyskania świadczenia zdrowotnego zarówno w dniu zgłoszenia, jak i w kolejnych dniach.

Podobne kłopoty jak na Mazowszu, a nawet jeszcze większe, mają pacjenci w innych województwach. Portal gostyn24.pl opisał przypadek kobiety, która wykonała 131 połączeń, zanim dodzwoniła się do przychodni. Lekarz odebrał telefon i powiedział chorej, żeby... zadzwoniła później.

Opłata „covidowa” i pakiet lekarstw

Dla porównania, w Niemczech, gdzie zakażonych jest więcej niż u nas – nie tylko w liczbach bezwzględnych, ale i proporcjonalnie do liczby mieszkańców – wszystkie przychodnie przyjmują pacjentów. Chorzy, gdy udają się do tzw. Praxis, muszą zachować 1,5 m odstępu między sobą i być w maskach. Za wizytę i leczenie Niemcy nie płacą, bo przychodnie mają podpisane umowy z kasami chorych.

Za to w naszym kraju w mediach społecznościowych można zobaczyć filmy, w których ludzie opowiadają, że nie dostali się do przychodni, ale do gabinetu prywatnego już tak. Szkopuł w tym, że w jednym i w drugim miejscu pracuje ten sam lekarz. W przychodni doktor musiałby postawić diagnozę za darmo, w gabinecie trzeba za wizytę zapłacić.

Od czasu pandemii w gabinetach prywatnych do dawnej stawki doliczana jest tzw. opłata covidowa, która czasami wynosi nawet 80 zł. Czy aż tyle kosztuje maseczka i para rękawiczek? – Nie można tak prosto patrzeć na ten problem. Proszę zauważyć, że na początku pandemii maseczki i rękawiczki oraz środki do dezynfekcji były towarem deficytowym. Ich cena była znacznie większa. Teraz ceny są niższe – skomentował Rafał Hołubicki, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, i przypomniał: – Osoba, która doświadczyła nieetycznego wzrostu cen wizyty, powinna to zgłosić do rzecznika odpowiedzialności zawodowej.

Z tego prawa korzysta jednak niewielu pacjentów. Dlaczego? – Z niewiedzy, ale jeszcze bardziej z obawy, bo przecież znowu będziemy musieli tam pójść – odpowiedziały zgodnie pielęgniarki Małgorzata i Agata, opisując przykład koleżanki, która za wizytę zapłaciła dodatkowo 150 zł: – Podczas długiego noszenia na dłoniach rękawiczek jednorazowych zmienia się ich kolor. Nasza koleżanka to zauważyła, ale nic nie powiedziała, bo czeka ją jeszcze kilka wizyt u tego lekarza.

Może w powyższym przypadku było to tylko jednostkowe zapomnienie, a nie chęć nieetycznego zarobku... Ale nie ma wątpliwości, że właśnie żądza dodatkowego zysku przyświecała menadżerowi jednej z sieci aptek. Przysłał on podległym mu kierownikom instrukcje, aby razem z lekami sprzedawali w pakiecie suplementy diety. Dzięki temu lek stawał się pełnopłatny, a zysk aptek większy.

– W Norwegii nie wydaje się na suplementy prawie żadnych pieniędzy, a ich reklamowanie jest zakazane – podkreślił dr Konrad Hennig, autor raportu „Gdzie wyciekają pieniądze z naszej służby zdrowia?”.

Szczepionki na...

Zdaniem dr Henniga, koronawirus zweryfikował zdolności naszego systemu ochrony zdrowia, ukazał jego mocne strony, ale i mielizny.

– Uważam, że w pierwszej kolejności powinna być zmieniona organizacja systemu badań laboratoryjnych. Teraz lekarze od razu bez diagnostyki przepisują antybiotyki, a to są przecież najcięższe działa w leczeniu. Niestety, ich skutek jest taki, że jako naród mamy obniżoną odporność – powiedział dr Hennig.

Co i jak jeszcze musi się zmienić w naszym systemie zdrowia – to zadanie stojące przed rządzącymi. Ale tak naprawdę wyzwanie to stoi przed całą klasą polityczną, bo nie wiadomo, kiedy powstanie szczepionka przeciw COVID-19. Rozwiązania szukają naukowcy na całym świecie. Żadne laboratorium nie pracuje jednak nad szczepionkami przeciw: małości, nikczemności, hejtowi czy chciwości...

Tymczasem jeśli nie poradzimy sobie z wirusami ludzkiej natury w relacjach społecznych, to trudniej będzie nam – obecnym i przyszłym pacjentom oraz pracownikom ochrony zdrowia – razem walczyć z drugą falą koronawirusa. A już dzisiaj obserwujemy, że będzie ona większa i bardziej niebezpieczna.

* imiona pielęgniarek zostały zmienione

2020-10-20 21:53

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Czerny: świat po pandemii potrzebuje waszej bezinteresowności

2020-11-27 20:10

[ TEMATY ]

młodzież

migracja

pandemia

bezinteresowność

Vatican News

Kard. Michael Czerny

Kard. Michael Czerny

Kard. Michael Czerny z watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka wziął udział w wirtualnej konferencji z udziałem młodzieży na Uniwersytecie Sophia w Tokio. Tematem spotkania była sytuacja migrantów i uchodźców w czasach pandemii oraz wyzwania stojące przed młodym pokoleniem w związku ze wzrostem migracji. Spotkanie miało też na celu przybliżenie młodzieży nauczania Papieża Franciszka zawartego w najnowszej encyklice Fratelli Tutti. Konferencja odbyła się w rocznicę wizyty Ojca Świętego na Uniwersytecie Sophia.

Podsekretarz w sekcji ds. migrantów i uchodźców zaznaczył, że kluczową cechą potrzebną do budowania lepszego świata po pandemii będzie bezinteresowność, którą Papież Franciszek definiuje jako „zdolność do robienia pewnych rzeczy tylko dlatego, że są dobre same w sobie, bez troski o zysk czy rekompensatę". Kard. Czerny przypomniał, że ta ewangeliczna postawa była niezwykle ważna dla św. Ignacego z Loyoli, który napisał, że żyć Ewangelią to „dawać i nie liczyć kosztów”. „Ta cecha pozwala nam przyjąć obcego, nawet jeżeli nie przynosi nam to natychmiastowych korzyści. Kiedy myślimy interesownie, migranci są postrzegani jako uzurpatorzy nie mający nic do zaoferowania” – powiedział kard. Czerny.

Zaznaczył, że problemem są także wszelkie formy nacjonalizmu stanowiące skrajny wyraz niezdolności do uchwycenia znaczenia bezinteresowności. „Mylą się ci, którzy myślą, że mogą rozwijać się sami, nie zważając na krzywdy innych, że zamykając drzwi będą lepiej chronieni. To rozłożone w czasie samobójstwo, bo – jak podkreśla Papież w swojej nowej encyklice – „przyszłość ma tylko taka kultura, która dobrowolnie i z hojnością przyjmuje innych” – zaznaczył kard. Czerny.

Podkreślił, że encyklika Fratelli Tutti wzywa nas do wypełnienia dwóch obowiązków wobec uboższych narodów: pierwszym jest pomoc w ich rozwoju, wsparcie niesione na miejscu, w ich ojczyznach; zaś drugim – znalezienie miejsca dla tych, którzy z tych ojczyzn zmuszeni byli uciekać i zaspokojenie ich podstawowych potrzeb. Purpurat zaznaczył, że migranci, to nie wyłącznie „ciężar na barkach bogatszych państw”, ale szansa na wzajemne ubogacenie się, jaką zawsze daje spotkanie z odmienną kulturą.

Jego zdaniem encyklika Fratelli Tutti daje nam „moralną mapę drogową”, jak stawać się silniejszym, mniej bojaźliwym i bardziej ludzkim w stosunku do innych osób, również odległych od nas kulturowo. „To w rękach młodych ludzi leży kształtowanie przyszłości poprzez wyciągnięcie ręki w stronę migrantów, uchodźców i wszystkich ludzi bezradnych i zmarginalizowanych. Czy jesteście w stanie sprostać temu zadaniu?” – pytał młodzież kard. Czerny.

CZYTAJ DALEJ

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Niedziela łowicka 49/2004

[ TEMATY ]

święty

pl.wikipedia.org

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Papież ponownie wyraził sprzeciw wobec kary śmierci

2020-11-30 18:01

[ TEMATY ]

Franciszek

kara śmierci

Grzegorz Gałązka

Papież Franciszek ponownie wyraził sprzeciw wobec kary śmierci. - Zdecydowane odrzucenie kary śmierci pokazuje, jak bardzo możliwe jest uznanie niezbywalnej godności każdego człowieka - podkreślił w dzisiejszym wpisie na Twitterze.

- Pamiętajmy, że nawet zabójca nie traci swej osobowej godności i Bóg sam czyni się jej gwarantem (por. "Evangelium vitae", 9). Zdecydowane odrzucenie kary śmierci pokazuje, jak bardzo możliwe jest uznanie niezbywalnej godności każdego człowieka. #FratelliTutti #NoDeathPenalty - napisał papież.

Dzisiaj obchodzony jest Dzień „Cities for Life” (Miasta za Życiem). Obchody organizuje Wspólnota św. Idziego (Sant’Egidio) we współpracy z organizacjami obywatelskimi. Celem tej – jak twierdzą organizatorzy – największej na świecie mobilizacji miast i obywateli jest „humanitarność i taki system prawny, który zawsze będzie szanował życie”.

Liczba krajów świata, w których prawnie lub w praktyce kara śmierci nie jest stosowana, wzrosła w ostatnich latach do 142.

CZYTAJ DALEJ
NIE PRZEGAP
#NiezbednikAdwentowy

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję