Reklama

Pakistan: islamiści podpalili 14-letniego chrześcijanina

2015-04-14 20:09

RV / Lahaur / KAI

ontourwithben / Foter / CC BY

W Pakistanie młodzi muzułmanie pobili, a następnie podpalili 14-letniego chrześcijanina. Nauman Masih ma liczne obrażenia, lekarze walczą o jego życie. Do incydentu doszło w ubiegły piątek w Lahaurze.

Grupa młodych muzułmanów szła do meczetu na modlitwę. Po drodze spotkali Naumana Masiha. Kiedy dowiedzieli się, że jest chrześcijaninem, posypały się ciosy. Następnie oblano go benzyną i podpalono. Z pomocą przechodniów udało się ugasić ogień.

Incydent wywołał spore poruszenie u pakistańskich wyznawców Chrystusa. Nienawiść do chrześcijan musi być naprawdę wielka, skoro islamiści ośmielają się bez żadnego powodu spalić żywcem młodego człowieka, tylko dlatego, że jest chrześcijaninem – zauważa Nasir Saeed, dyrektor chrześcijańskiej fundacji, która zapewniła Masihowi pomoc prawną. Żyjemy w stałym lęku o własne życie – dodaje Saeed.

Reklama

Warto przypomnieć, że już w listopadzie doszło w Pakistanie do podobnej zbrodni. Wówczas rozwścieczony tłum muzułmanów za rzekomą obrazę Koranu spalił żywcem młode chrześcijańskie małżeństwo, które osierociło czwórkę dzieci.

Tagi:
islam

Zamordowani przez islamistów w Bagdadzie coraz bliżej beatyfikacji

2019-11-01 18:17

Łukasz Sośniak SJ /vaticannews / Bagdad (KAI)

Zakończył się diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego 48 Sług Bożych, zamordowanych przez islamskich terrorystów podczas Mszy w katedrze w Bagdadzie. Atak miał miejsce dziewięć lat temu, w przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych. Watykańska Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych bada sprawę pod kątem uznania ich męczeństwa.

BP KEP

Jeżeli dojdzie do beatyfikacji, wśród wyniesionych do chwały ołtarzy znajdzie się dwóch kapłanów oraz 46 osób świeckich: całe rodziny, matki i ojcowie, 11-letnia dziewczynka, 3-letni Adam, trzymiesięczny noworodek i nienarodzone dziecko, które zostało zamordowane razem z matką. Atak rozpoczał się około godziny 17, zaraz po odczytaniu Ewangelii. Pięciu uzbrojonych islamistów z Iraku, Syrii i Egiptu wtargnęło do syrokatolickiej katedry w Bagdadzie pod wezwaniem Wszystkich Świętych i wzięło ponad 150 zakładników, w tym kapłanów, diakonów, członków chóru i wiernych. W trakcie oblężenia kościoła terroryści strzelali w żyrandole, krzyże i obrazy. Terroryści domagali się uwolnienia członków Al-Kaidy. Zanim na miejsce przybyły irackie siły bezpieczeństwa wraz z żołnierzami z USA, minęły cztery godziny. Napastnicy kazali uczestnikom nabożeństwa położyć się na ziemi i rzucali pomiędzy nich granaty, w wyniku czego zginęły dziesiątki osób. Próba odbicia zakładników przez siły irackie i amerykańskie również zakończyła się masakrą. Łącznie zabito dwóch księży i 46 osób świeckich, ponad 70 osób zostało rannych.

Jako pierwsi zginęli dwaj młodzi księża. Ks. Waseem siedział w konfesjonale na tyłach kościoła, w pobliżu wejścia, więc gdy wkroczyli terroryści, próbował z nimi rozmawiać, ale został zabity z zimną krwią. Z kolei ks. Thaer odprawiał Mszę. Gdy zobaczył co się dzieje, wyszedł z prezbiterium, aby porozmawiać z napastnikami. Zapytał jednego z nich: „Czego chcesz? Porozmawiaj ze mną i zostaw wiernych”. Niestety także został natychmiast zastrzelony. Według zebranych świadectw, umierajac powiedział: „W twoje ręce oddaję ducha mego”. W tym czasie niektórym diakonom udało się ukryć w zakrystii biskupa Raffaela Quataimiego, a także około pięćdziesięciu wiernych. Atak ten do dziś jest uważany za najkrwawszą masakrę chrześcijan w Iraku od czasu upadku Saddama Husajna.

Szczególnie poruszający jest fakt możliwej beatyfikacji najmłodszych ofiar masakry, w tym nienarodzonego dziecka. „Wśród zabitych znalazł się trzyletni Adam. Należy do tych, którzy zginęli jako ostatni. Ciągle mówił do napastników: „przestańcie, wystarczy”. Terroryści, aby uciszyć jego krzyk i płacz, zamordowali go w ramionach jego matki, która przeżyła masakrę” – powiedział postulator procesu, ks. Luis Escalante. „Uroczystość Wszystkich Świętych nabrała dla tych męczenników dosłownego znaczenia. Wszyscy oni weszli w życie wieczne w wigilię tego święta” – dodał.

„Badanie wątku męczeństwa jest w tym przypadku bardzo trudne, ponieważ – jak wspomniał ks. Escalante – sprawa jest jak układanie puzzli, nie ma zbyt wielu informacji na temat niektórych ofiar, gdyż po ataku dwie trzecie społeczności syrokatolickiej opuściło Irak”.

Ks. Escalante wiąże duże nadzieje z przybyciem Papieża Franciszka do Iraku. Liczy na to, że Ojciec Święty uzna męczeństwo 48 zamordowanych. Ma również nadzieję, że wizyta Papieża rozbudzi wiarę tamtejszych wiernych. „Chrześcijanie, którzy decydują się pozostać, stanowią niewielką mniejszość, która wciąż się kurczy. Oni potrzebują pomocy. Muszą czuć, że nie są sami, a uznanie tego męczeństwa pomogłoby” – powiedział Escalante.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nabierzcie ducha!

2019-11-13 08:09

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 31

stock.adobe.com

Zapowiedź zburzenia świątyni i podboju Jerozolimy przez pogan już dawno się spełniła. Czekamy na spełnienie obietnicy co do powtórnego przyjścia Chrystusa. To dla nas intrygujące, jak dużo mówi Pan o tym, co poprzedzi Jego powrót i jakie „zjawiska” będą się intensyfikować w końcu dziejów. Znaki zwiastujące koniec dopełniających się „czasów ostatecznych” trudno jest interpretować. Obserwując to, co się dzieje w kilku ostatnich dekadach (czy paru wiekach), możemy twierdzić, że liczne są znaki końca i bliskiej Paruzji. Nikt jednak nie wie – i wiedzieć nie może – jakie zamiary ma jeszcze Bóg wobec świata i ludzkiej historii. Znamy rzecz najważniejszą – historia ludzkości nie jest linią biegnącą z nieskończoności w nieskończoność. Ma ona swój początek i kres. Nie jest też zamkniętym kręgiem z cyklicznymi powrotami...

Życie człowieka kończy się śmiercią. Koniec mieć będzie też ludzkość jako całość. Także ziemia, mimo osadzenia w potężnym i genialnym akcie stwórczym Boga, jest tylko czasowa (nie wieczna). Bezpowrotnie przeminie. Niezależnie od naszej woli (wyobrażeń czy oczekiwań) nadchodzi ostatnia godzina ludzkich dziejów. Stoimy przed kurtyną, która w każdej chwili może zostać podniesiona! Ukaże się wtedy wspaniałość naszego Zbawiciela!

Tak, jeszcze jesteśmy tu, unoszeni wartkim strumieniem zdarzeń... Uczniowie Jezusa liczą się z tym, że zanim powróci Pan „z wielką mocą i chwałą”, będą musieli wiele wycierpieć. Owszem, bywały dla wierzących okresy spokojniejsze, ale w czasach ostatecznych nic nie będzie im oszczędzone. Pojawią się fałszywi prorocy i religijni szarlatani. Będą wojny, rewolucje, trzęsienia ziemi, głód i zarazy, prześladowania i więzienia, rozdarcia i zdrady, także ze strony bliskich. Blisko końca „ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie” (Łk 21, 11). Wierzący w Chrystusa już doświadczają tego wszystkiego w nadmiarze! Co za ból i współczucie!

Ale pociechą i ostoją są słowa Jezusa: „(...) nie trwóżcie się (...). To najpierw musi się stać” (Łk 21, 9). „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 28).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tuchów: Na drodze do wolności ze św. Markiem

2019-11-18 09:17

Aleksander Ćwik CSsR

15 listopada br. w tuchowskiej bazylice odbyło się kolejne czuwanie młodzieżowe z serii „Droga wewnętrzna”. Tym razem młodym patronował św. Marek Ewangelista.

Aleksander Ćwik CSsR

"Droga do wolności" była tematem przewodnim listopadowego spotkania. Konferencję do zgromadzonych wygłosił o. Paweł Zyskowski CSsR – duszpasterz tuchowskiego sanktuarium.

Spotkanie rozpoczęła wspólna Eucharystia, podczas której celebrans, nawiązując do czytań, przypomniał, że każde dzieło, jakie możemy podziwiać świadczy o jego stwórcy. Mądry człowiek nie zatrzymuje się na samym dziele, chociażby było najpiękniejsze, ale robi krok dalej i zastanawia się, kto mógł je stworzyć.

Następnie miała miejsce liturgia słowa, podczas której diakon odczytał fragment Ewangelii wg św. Marka opowiadający o kobiecie cierpiącej na krwotok. Ojciec Paweł zwrócił uwagę, iż często przeżywamy różne choroby. Męczymy się, nierzadko latami, z naszymi nałogami czy słabościami. Musimy zachować się jak bohaterka Ewangelii. Dotknąć się szaty Jezusa i zaufać, że On ma moc, by nas uzdrowić.

Nie mogło zabraknąć również wspólnego spotkania na jadalni pielgrzyma, gdzie jak zwykle można było zamienić kilka słów w gronie przyjaciół i znajomych.

Czuwanie zakończyło się adoracją w duchu Taizé, podczas której każdy mógł wpatrywać się w Jezusa i zawierzyć mu samego siebie i swoje życie.

Kolejne czuwanie planowane jest na 20 grudnia br., a tematem przewodnim będzie Brama do Życia.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem