Reklama

Polska

Pierwszy taki spis

Za kilka dni zakończy się Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań. Pierwszy taki spis w niepodległej Polsce przeprowadzono równo 100 lat temu.

2021-09-22 07:48

Niedziela Ogólnopolska 39/2021, str. 62-63

[ TEMATY ]

Narodowy Spis Powszechny

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wrzesień 1921 r. obfitował w wydarzenia. W gazetach długo komentowano pierwszy amerykański konkurs piękności w Atlantic City i katastrofę przemysłową w zakładach BASF w Niemczech, w której zginęło ponad pół tysiąca osób. W Polsce upadł rząd Wincentego Witosa i powstał Antoniego Ponikowskiego. Rada Ambasadorów debatowała nad ostatecznym podziałem Górnego Śląska, a we Lwowie pod koniec miesiąca dokonano nieudanego zamachu na Józefa Piłsudskiego. W nawale wiadomości na pierwszych stronach zabrakło miejsca dla informacji o pierwszym powszechnym spisie ludności Rzeczypospolitej, który miał się odbyć na początku października.

Po co ten spis?

Odrodzona w 1918 r. Rzeczpospolita Polska była strasznie zniszczona. Przez jej terytorium przebiegały fronty I wojny światowej, wojny z bolszewikami i konflikty ze wszystkimi sąsiadami. W dużym stopniu zniszczona została wówczas także dokumentacja urzędowa w gminach i powiatach. Dla sprawnej odbudowy państwa niezbędne były informacje statystyczne dotyczące liczby ludności, jej płci, wieku, narodowości, wyznania, wykonywanej pracy, stanu posiadania, a także mieszkań i zwierząt domowych.

Reklama

O konieczności przeprowadzenia spisu powszechnego Sejm zdecydował już w 1919 r., wielką przeszkodą okazała się jednak wojna. Dokonanie go w czerwcu 1921 r., w miesiącu dogodnym do badania stosunków rolnych, także się nie powiodło – administracja państwowa nie była w stanie poradzić sobie z wydrukowaniem na czas wielu milionów egzemplarzy kwestionariuszy spisowych. Ostatecznie ustalono datę rozpoczęcia spisu na 30 września, mimo że z wielu względów nie była ona najszczęśliwsza. Przede wszystkim nie obejmował on całego terytorium państwa. Wileńszczyzna nie była jeszcze bowiem włączona do Polski, a losy Górnego Śląska nie były wówczas znane.

W dodatku na wsi była to pora kopania ziemniaków, zbierania kapusty i buraków, siewu ozimin, przygotowania drewna na opał zimowy i przywożenia go z lasu. To wszystko sprawiało, że znaczna część ludności wiejskiej mogła znajdować się poza domem. Poza tym na początek października przypadały święta żydowskie – szabat i Nowy Rok. Minister spraw wewnętrznych zalecił w związku z tym, żeby w dzielnicach żydowskich spis rozpoczął się dopiero w sobotę 1 października po upływie pięciu kwadransów po zachodzie słońca i był kontynuowany w niedzielę do zachodu słońca, a później dopiero po żydowskim Nowym Roku. Ta decyzja doprowadziła w niektórych miejscowościach do wystąpień ludności chrześcijańskiej protestującej konsekwentnie przeciwko spisowi w niedzielę. Ale przełożyć spisu na późniejszy termin się nie dało. Na Kresach Wschodnich obchodzenie okręgów spisowych późną jesienią i zimą z powodu chłodu oraz zadymek było niewykonalne. A władze państwowe chciały mieć dane statystyczne jak najszybciej.

Same problemy

Zdecydowano, że kwestionariusze spisowe będą wypełniać specjalnie powołani komisarze. Wprawdzie wcześniej, w czasie spisów dokonywanych przez państwa zaborcze, mogli to robić sami obywatele, ale nie zawsze dawało to dobry rezultat. Niektórzy nie rozumieli pytań, inni traktowali to jako dobrą zabawę. W Krakowie w czasie spisu powszechnego w 1910 r. wpisywano np. szczury i myszy jako zwierzęta domowe. Ktoś wpisał „żebrak” jako zawód, a stanowisko pracy: „przy kościele karmelitów”. We Lwowie na jednej z kart spisowych było dwóch głównych lokatorów: „bo my obydwa sydymy pod tym numerom” i dopisek: „jest także 2 kobity, 8 kaczki i 1 prosię – wszystko Rusiny”.

Reklama

Kandydatów na komisarzy spisowych nie było łatwo znaleźć, a potrzeba było ich wielu. Zaangażowano więc dużą liczbę urzędników, studentów, a nawet uczniów. Próbowano także zachęcać ludzi materialnie – zwykły komisarz za pracę otrzymywał 2 tys. marek polskich, ale nie była to kwota oszałamiająca, jeśli się weźmie pod uwagę, że bochenek chleba kosztował wówczas 122 marki, za ciepłe męskie palto trzeba było zapłacić prawie 8 tys. marek, a za kamasze – ponad 5 tys.

W dodatku praca komisarza spisowego była ciężka i niewdzięczna. Trudno było zorganizować przejazdy, w wielu okolicach padały deszcze – komisarze brnęli w błocie, chodząc od chaty do chaty. Na wschodzie szerzyły się choroby i epidemie. Nic dziwnego, że wielu zrzekało się obowiązków w czasie spisu lub wykonywało je niedokładnie. W Częstochowie prezydent miasta Józef Marczewski jeszcze 30 września apelował o zgłaszanie się do pracy przy spisie, ponieważ „zagraża nam niewykonanie zarządzonego pierwszego powszechnego spisu ludności w niepodległej ojczyźnie nader ważnego dla odbudowy państwa”. W wielu rejonach kraju dochodziły do tego kwestie narodowościowe. Niemcy chętnie brali udział w spisie. Ich czasopisma zachęcały do tego i radziły, jak odpowiadać na pytania, żeby odsetek ludności niemieckiej był duży. W Cieszynie na życzenie niemieckich członków Rady Miejskiej chodziło razem dwóch komisarzy spisowych – Polak i Niemiec. Organizacje ukraińskie natomiast zdecydowały się nawoływać do bojkotu i uciekania do lasów przed komisarzami, a im samym groziły czasem pobiciem i śmiercią.

Wielu polskich chłopów także obawiało się spisu. Powszechnie uważano, że służy on jedynie do podniesienia podatków i w wielu przypadkach oszukiwano, ile się tylko dało. Nie pomagało chodzenie po domach z sołtysem, czasem z policją. Gospodarze najczęściej kłamali, podając liczbę zwierząt domowych: koni, krów, świń i drobiu, pamiętali bowiem jeszcze rekwizycje dokonywane w okresie wojennym na rzecz różnych armii.

Problem jednak był nawet z tymi, którzy chętnie odpowiadali na pytania. W powiecie konstantynowskim nikt ze starszych osób nie umiał powiedzieć, kiedy się urodził, a matki pytane o to, kiedy na świat przyszły ich dzieci, mówiły, że było to w poniedziałek albo: „jak raz na drugi dzień jakeśmy wieprza bili”, ewentualnie „tak kole jak się wianki puszcza”. Podobnie było z określeniem ilości posiadanej ziemi. Często chłopi nie potrafili podać areału w morgach więc używali określeń typu: oziemki, zagony, kusnyki albo porównywali swoje pole z polem sąsiada. Zresztą i tak na wszelki wypadek podawali mniej niż mieli.

Czy warto było?

Mimo tych wszystkich trudności spis przeprowadzono. W niektórych rejonach trwał on kilka dni, a w innych więcej. Do niektórych gospodarstw komisarze przychodzili nawet kilkanaście razy, żeby trafić na kogokolwiek, mimo że odmowa wzięcia udziału w spisie kosztowała 600 marek lub miesiąc więzienia. Wiele danych trzeba było sprawdzać i korygować. Trwało to długo. Tymczasowe wyniki spisu ogłoszono dopiero po 2 latach, a na dokładne, opublikowane w 29 tomach, czekano 10 lat. W tej chwili stanowią one doskonały materiał porównawczy dla statystyków i planistów, a dla historyków są nieocenionym źródłem wiedzy.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wkrótce Narodowy Spis Powszechny – GUS zapyta m.in. o wyznanie i stan cywilny

Od 1 kwietnia do 30 września 2021 r. zostanie w całej Polsce przeprowadzony Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań. Rachmistrzowie Głównego Urzędu Statystycznego zapytają mieszkańców naszego kraju m.in. o stan cywilny, narodowość czy wyznanie, a więc przynależność do Kościoła lub związku wyznaniowego. Ze względu na pandemię spis zostanie przeprowadzony głównie w formie samospisu internetowego, ale w niektórych przypadkach rachmistrzowie pojawią się także w polskich domach.

Rachmistrzowie GUS zbiorą w czasie spisu przede wszystkim podstawowe dane biograficzne, jak płeć, wiek, adres zamieszkania, kraj urodzenia i kraj obywatelstwa oraz stan cywilny.

CZYTAJ DALEJ

Liechtenstein: arcybiskup odmawia uczestnictwa w procesie synodalnym

2021-10-18 19:33

[ TEMATY ]

synod

arcybiskup

flickr.com/archidiecezjakrakow

Arcybiskup Vaduz, stolicy Liechtensteinu, Wolfgang Haas odmawia uczestnictwa w procesie synodalnym, otwartym przed tygodniem przez papieża Franciszka, a w miniony weekend we wszystkich diecezjach świata. Na stronie internetowej tej niewielkiej, liczącej niespełna 30 tys. katolików, archidiecezji wyraził obawę, że ta „złożona i czasem skomplikowana procedura” mogłaby przybrać ideologiczną postać.

Jego zdaniem dyskusje i debaty, do których wzywa papież, nie są w Liechtensteinie konieczne, gdyż bliskie relacje w parafiach umożliwiają szybki wzajemny i prosty kontakt między duchownymi i świeckimi. – Intelektualna i duchowa wymiana była więc i jest zawsze możliwa – przekonuje 73-letni abp Haas.

Podziel się cytatem

CZYTAJ DALEJ

Kard. Nycz przed wizytą ad limina: najważniejsze jest słuchanie, mentalność zmienia się powoli

2021-10-18 17:13

[ TEMATY ]

ad limina

papież Franciszek

kard. Kazimierz Nycz

Karol Porwich/Niedziela

Kard. Kazimierz Nycz

Kard. Kazimierz Nycz

Najważniejsze jest słuchanie, mentalność zmienia się powoli - mówi kard. Kazimierz Nycz w specjalnym wywiadzie przed wizytą ad limina Apostolorum i inauguracją diecezjalnego etapu synodu biskupów o synodalności.

Kard. Kazimierz Nycz: Mam przygotowany, jeśli oczywiście w czasie, kiedy będę leciał do Rzymu z wizytą ad limina Apostolorum nie zmienią się jakieś przepisy polskie czy włoskie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję