Reklama

Wiara

Pytaj, co się stanie po śmierci

„Kiedy nasłuchuję wieczności nad grobem moich rodziców, dochodzi mnie głos, jak mam żyć tu i teraz. Tylko wieczność wie, jak trzeba żyć w czasie”. O sensie życia i o jego przemijaniu w rozmowie z Krzysztofem Tadejem opowiada prof. Stanisław Grygiel.

Niedziela Ogólnopolska 44/2021, str. 16-18

[ TEMATY ]

śmierć

Krzysztof Tadej

Stanisław Grygiel

Stanisław Grygiel

Krzysztof Tadej: Panie Profesorze, rozmawiamy w Pańskim mieszkaniu tuż przy murach Watykanu. Obok Pałac Apostolski, w którym mieszkał Jan Paweł II, a na dole ulica, po której jeszcze niedawno chodzili: kard. Zenon Grocholewski, abp Zygmunt Zimowski, o. Marian Babula czy o. Hieronim Fokciński... Ich już tu nie ma. Umarli.

Prof. Stanisław Grygiel: Jest pogodnie smutno. Odeszli, aby przejść przez śmierć do życia na nowo stworzonego. Jestem w tym orszaku. Mam 87 lat. Ale jestem w nim od chwili poczęcia w łonie mojej matki.

Myśli Pan Profesor o śmierci?

Jeśli ktoś by nie myślał o śmierci, to tak, jakby w ogóle nie myślał. Z punktu widzenia filozofii człowieka pytanie, dlaczego człowiek umiera, jest pytaniem fundamentalnym. Bez niego człowiek nie myśli, tylko kalkuluje, jak urządzić się w tym życiu, nie narażając się nikomu. Człowiek myśli pytaniem, na które odpowiedzią jest dar, a nie wytwór ludzkiego rozumu. Paradygmatem naszego życia jest historia Hioba rzucającego w stronę Boga pytania, na które nie był w stanie sam odpowiedzieć: Dlaczego umieram, skoro we mnie jest tylko życie? Dlaczego właśnie ja? Jaka to sprawiedliwość, Boże, że dałeś mi życie, a teraz ma mnie tu nie być? Pytania Hioba jawią się jako bluźniercze, ale Pan Bóg widzi w nich modlitwę. Ja też pytam Boga od rana do wieczora, a teraz coraz częściej także w nocy: dlaczego żyję, skoro muszę umrzeć? Te pytania mnie przenikają, nimi się staję. One mnie przemieniają. Jakbym zaczynał myśleć...

Reklama

Czy to nie przygnębiające, że przemijamy?

Przemijamy, czyli żyjemy. Przemijanie to życie w czasie, który nam dano do dyspozycji. Poznaje prawdę życia ten, kto doświadcza przemijania i pyta o jego sens. O tym sensie mówi mi zawierzenie się Bogu i Jego Synowi. Z Bogiem rozmawiam o Nim samym, bo On jest odpowiedzią na moje pytanie o moje życie. Rozmawiam z Nim wspólnie z moimi przyjaciółmi, z osobami, które są lub były mi najbliższe. Dlatego kiedy tylko mogę, odwiedzam na cmentarzu moich rodziców, brata, rodzinę. Patrzę na ich groby i razem z nimi pytam o sens życia. Nasłuchuję...

Idzie Pan na cmentarz nie tylko dla tych, których nadal Pan kocha, ale również dla siebie?

Oczywiście. Sens życia, nowe życie to nasza wspólna sprawa. Oni wiedzą o sensie życia więcej niż ja. W ich obecności moje pytanie o ten sens się pogłębia, a to oznacza, że lepiej poznaję inność tego sensu.

To znaczy?

Odpowiem przykładem. Przypuśćmy, że dam komuś 1000 zł. Ta druga osoba odbierze pieniądze i schowa je do skrzyni lub do sejfu. Przez następne dni ciągle będzie myśleć tylko o tym, że ma 1000 zł, ale nic z nimi nie robi. Dla niej same te pieniądze są sensem. Innego sensu nie mają. Niczemu ani nikomu nie służą. Sensem pieniędzy bowiem nie są pieniądze, lecz jest nim coś innego, np. budowa domu, kupno lekarstw, biletu do teatru, prezentu dla bliskiej osoby. Tak samo jest z życiem. Jego sensem nie jest ono samo. Sensem życia nie jest tylko to, że żyjemy. Jego sensem jest to, po co, dla czego lub dla kogo żyjemy. Sensem życia jest to, do czego lub do kogo człowiek jest posłany. Jeżeli życie nie jest misją, to nie ma sensu w nim trwać...

Reklama

...czyli życie jest darem i mamy coś z tym darem zrobić. Ten dar jest misją, przemijanie musi więc mieć inny cel niż samo życie. To życie do czegoś zmierza.

Święty Jan Paweł II w Liście do artystów mówi, że z życia należy robić dzieło sztuki. Dzieło sztuki zawsze wskazuje na coś, co znajduje się poza nim i jest inne od niego samego. Moje życie jest tym większym dziełem sztuki, im lepiej wskazuje na inną rzeczywistość niż jego czasowo-przestrzenna faktura. W życiu ta inność wskazuje mi, jak mam żyć teraz, aby być lepszym dziełem sztuki, tzn. aby lepiej wskazywać na inne życie. To właśnie znaczy być dziełem sztuki. Kiedy nasłuchuję wieczności nad grobem moich rodziców, dochodzi mnie głos, jak mam żyć tu i teraz. Tylko wieczność wie, jak trzeba żyć w czasie. Z nią trzeba rozmawiać o najgłębszych problemach metafizyczno-moralnych. Pytania o nie decydują o naszym przemijającym życiu.

I tak dochodzimy do Boga?

Tak. Wiecznością jest Bóg. Mądrość wiary mówi nam, że wieczność nieustannie się nam objawia w akcie ciągłego stwarzania nas. Objawia się w historii narodu wybranego, w tajemnicy Zwiastowania i Wcielenia Chrystusa, w Jego życiu i w śmierci oraz w pustym grobie, tzn. w Zmartwychwstaniu. Coraz bardziej przekonuję się o tym, że Bóg objawia mi się w każdym wydarzeniu. Wszystko staje się znakiem Inności. Życie bez znaków nie miałoby sensu.

Kościół katolicki podkreśla, że życie nie kończy się wraz ze śmiercią, ale się zmienia.

Myślę, że ono nie tyle się zmienia, ile raczej jest na nowo stworzone. Chwila śmierci jest przejściem przez nicość do innego życia – do życia, które jest wiecznością. Nowe stworzenie – w nim widzę sens życia stwarzanego w czasie i mającego w nim coś do spełnienia.

Niektórzy bardzo boją się śmierci. Czy wynika to z faktu, że nie do końca wierzą, iż przechodzą z życia do życia?

Człowiek, który staje się pytaniem o sens życia, o sens śmierci – człowiek, który nie wie, po co ma żyć, nie wie także, po co ma umierać – boi się nie śmierci, lecz tego, co sam zadecyduje o sobie, kiedy zobaczy siebie w świetle Prawdy. Timor Dei, bojaźń Boża, wiąże się z nadzieją, że Bóg przyjmie do siebie skruszone serce człowieka. Może więc żyć znaczy przygotowywać się do śmierci, tak żeby była ona otwieraniem się na Miłosierdzie...

Wielu zobaczy swoje piękne życie...

Wierzę, że w życiu każdego człowieka była przynajmniej jedna chwila piękna, chwila zawierzenia się drugiej osobie, dla której miłosierdzie Boga będzie mogło przemienić człowieka. Z chwil brudnych trzeba się oczyszczać już w czasie. Może to, co czasem nazywamy karą Bożą, jest tylko miłosiernym oczyszczaniem nas dla wieczności. Nie jest problemem cierpienie – problemem jest to, czy umiemy cierpieć. Umie cierpieć, przekonywał Norwid, tylko człowiek wielki. On już jest szczęśliwy (beatus), jak szczęśliwy był Hiob, kiedy zobaczył, że na końcu życia czeka na człowieka ta sama Miłość, która jest na jego początku.

Trafimy do nieba, czyśćca lub piekła? Niektórzy teologowie mówią, że piekło będzie puste, bo przecież Bóg jest miłosierny...

Czasami mamy już tutaj doświadczenie piekła. Zdarza się, że wszystko we mnie kieruje mnie do drugiej osoby, aby się jej zawierzyć, a ja nie mogę wyjść z siebie i dokonać tego aktu miłości. A druga osoba przechodzi obok obojętnie. To jest zapowiedź piekła. Jego istotą jest nędza samotności. Piekło nie jest jakąś przestrzenią od... do... Piekło jest w człowieku. Piekło będzie w człowieku. Może być tak, że wszyscy będziemy razem, ale nie będziemy wiedzieli, że ten lub tamten zamknęli się na zawsze w nędzy samotności.

Jan Paweł II w swoim testamencie napisał m.in.: „Z możliwością śmierci każdy zawsze musi się liczyć. I zawsze musi być przygotowany do tego, że stanie przed Panem i Sędzią”. Przypominał również zdanie z Nowego Testamentu: „Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz przybędzie” (por. Mt 24, 42). Czy każdy z nas powinien myśleć o śmierci? Czy to nie będzie zbyt przygnębiające, gdy ciągle będziemy myśleli, że każda chwila zbliża nas do końca ziemskiego życia?

To jest życie w takiej szczęśliwości, której nie ma w disco polo. To jest życie w przyjaźni z Mądrością, czyli w najgłębszym tego słowa znaczeniu filo-sofia (przyjaźń z mądrością). Do tak żyjących ludzi idzie się po radę, jak żyć, aby być dziełem sztuki.

Powrócę do pytania: czy np. kierowca autobusu, sprzedawca, pani w kiosku powinni często myśleć o śmierci? Czy nie będzie to przygnębiające? Parafrazując zdanie z Ewangelii: „nawracajcie się i głoście Ewangelię”, czy powinniśmy mówić sami do siebie: „nawracajcie się i myślcie o śmierci”?

Oczywiście. W świetle pytania o Inność, o wieczność śmierć jest najważniejszym czynem w życiu. Nie należy się zamykać w swoim małym kiosku. Trzeba uczyć się z niego wychodzić, aby on nie zamienił się dla nas w Egipt faraonów. Trzeba wychodzić i szukać Boga. Pytanie skierowane do Niego jest znakiem, że On jest obok. Przypomnę słowa Pascala: „Nie szukałbyś Mnie, gdybyś Mnie nie był już znalazł”.

Pamiętam naszą rozmowę w 2005 r. Odchodził Jan Paweł II i tu, w Rzymie, i w Watykanie zobaczyliśmy, że świat jakby się zatrzymał. Zobaczyliśmy, że ludzie się zmieniali. Wybaczali sobie nawzajem, porzucali wobec siebie nienawiść. Można było odczuć, że ten proces, o którym mówi Pan Profesor – szukania prawdy, sensu, Boga zdecydowanie przyspieszył. A teraz rozmawiamy 16 lat później i np. w Polsce można zaobserwować coś diametralnie innego. Niemal każdego dnia w mediach słyszymy krytyczne opinie o kapłanach, o Kościele katolickim. Czy Pan Profesor jest zaniepokojony o Kościół katolicki w Polsce, o wiernych, o to, jak życie religijne będzie wyglądało za 30 czy 50 lat?

Lękam się o nas, a nie o Kościół. Kościół nie jest naszą własnością, Kościół jest Boży. Bóg jest Przyszłością i tę Przyszłość Kościół ma przed sobą. Zastanówmy się, czy dzisiejsza krytyka pod adresem ludzi Kościoła nie wynika stąd, że oni nie stają się pytaniem o sens życia, o wieczność, że nie wychodzą ze swoich kiosków.

Stanisław Grygiel filozof i wykładowca. Redaktor miesięcznika Znak (1963-80) i były wykładowca filozofii na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Był m.in. dyrektorem Polskiego Instytutu Kultury Chrześcijańskiej i profesorem antropologii filozoficznej w Papieskim Instytucie Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną w Rzymie, gdzie jeszcze jest dyrektorem Katedry im. Karola Wojtyły. Współzałożyciel włoskiego kwartalnika Il Nuovo Areopago. Były konsultor Zgromadzenia Specjalnego Synodu Biskupów dla Europy. Należał do grona przyjaciół papieża Jana Pawła II. 9 października 2021 r. otrzymał nagrodę „Totus Tuus” w kategorii „Propagowanie nauczania św. Jana Pawła II”. Od 1980 r. wraz z małżonką mieszka w Rzymie.

2021-10-26 12:17

Ocena: +6 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tyniec: z powodu COVID-19 zmarł o. Włodzimierz Zatorski OSB

[ TEMATY ]

śmierć

Tyniec

COVID‑19

materiał prasowy

Założyciel i wieloletni dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec o. Włodzimierz Zatorski zmarł 28 grudnia z powodu COVID-19. O śmierci współbrata poinformowali mnisi tynieccy na swojej stronie internetowej.

O. Włodzimierz Zatorski urodził się 27 czerwca 1953 r. w Czechowicach-Dziedzicach. Po ukończeniu liceum ogólnokształcącego w 1972 r. rozpoczął studia na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Represjonowany za działalność opozycyjną, w 1976 r. ponad sześć miesięcy spędził w więzieniu i został zawieszony w prawach studenta. Studia ukończył w 1980 r. na Uniwersytecie Jagiellońskim jako magister fizyki. Zaraz potem wstąpił do Opactwa Benedyktynów w Tyńcu.

CZYTAJ DALEJ

COMECE zadowolona z wycofania projektu wytycznych UE „usuwających” Boże Narodzenie

2021-12-01 08:03

[ TEMATY ]

Unia Europejska

EU flags/pl.fotolia.com

Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) z zadowoleniem przyjęła wycofanie projektu wytycznych komunikacji wewnętrznej Unii Europejskiej, które zalecały m.in. nieużywanie słów związanych z konkretną religią. O jego wycofaniu poinformowała po południu Helena Dalli, komisarz ds. równości, po tym, jak spotkał się on z krytyką, dotyczącą szczególnie zalecenia, by nie używać nazwy „Boże Narodzenie”.

Dokument Komisji Europejskiej wskazywał, że „każda osoba ma być równo traktowana”, niezależnie od „płci, pochodzenia etnicznego, rasy, niepełnosprawności i orientacji seksualnej”. Dlatego na przykład powinno zniknąć rozróżnienie na pannę (po angielsku: „Miss”) i panią („Mrs”), zastąpione przez jeden skrót „Ms”. Zamiast „panie i panowie” („ladies and gentlemen”) należy mówić „drodzy koledzy” („dear colleagues”). Do osób transseksualnych trzeba zwracać się tak, jak sobie tego życzą. Trzeba też unikać słowa „starzy” („the elderly”) i używać wyrażenia „ludzie starsi” („older people”). O niepełnosprawnych zaś trzeba mówić jako „osobach z niepełnosprawnością”.

CZYTAJ DALEJ

Sposób na szczęśliwe małżeństwo? 3 razy "r"

2021-12-02 10:18

[ TEMATY ]

rodzina

małżeństwo

Katarzyna Pieszak-Drapiewska

Na Instagramie pokazują, jak budować zdrowe i szczęśliwe relacje w rodzinie. Karolina i Maciej Piechowie nie mają wątpliwości, że punktem wyjścia do rozwiązania każdej trudności jest rozmowa.

Choć są jeszcze przed 30-stką, mogą się już pochwalić 6-letnim stażem małżeńskim i dwójką dzieci. Ich profil na Instagramie "Szczęśliwa Rodzina" śledzi 11 tys. osób. Prowadzą też kanał w serwisie YouTube i własną stronę internetową. Karolina i Maciej dzielą się ze swoimi obserwatorami nie tylko tym, co miłe i przyjemne. Wprost piszą o trudnościach i kryzysach, zwątpieniu i zmęczeniu. Pokazują sposoby na radzenie sobie z problemami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję