Reklama

Projekty Andrzeja Dudy łatwe do sfinansowania

2015-05-19 08:22

Artur Stelmasiak

Leszek Sosnowski: Prorządowi dziennikarze wpadli w straszny kłopot i zmartwienie: skąd Andrzej Duda weźmie finanse na to, co obiecał ludziom w kampanii wyborczej? Wszak nieomylna władza, rządząca teraz krajem mówi wprost, że na takie szalone pomysły pieniędzy w państwie nie ma. Spróbujemy udowodnić, że władza może się w tej kwestii mylić. Tak samo zresztą, jak w wielu innych sprawach. Zaczniemy może od rezerw. Gdzie ich szukać?

Janusz Szewczak: Myślę, że dzisiaj nie ma już żadnej alternatywy - albo przyjmujemy program uwzględniający elementy gospodarcze kandydata Andrzeja Dudy, miejmy nadzieję nowego prezydenta, albo dajemy zgodę na status półkolonii gospodarczej, głównie niemieckiej, ale nie tylko. Półkolonii, która jest doskonałym dostarczycielem dużej ilości kapitału za granicę, czyli jego transferu z Polski. Jesteśmy wielkim rynkiem zbytu, ale nie dla produktów polskich, tylko niemieckich i ogólnie europejskich, i oczywiście chińskich. Jesteśmy też w środku Europy bardzo dużym obozem taniej siły roboczej i rezerwuarem młodego pokolenia pracowników. Możemy dziś powiedzieć: „Panie Prezydencie Duda! W Polsce, mimo dwudziestu pięciu lat rabunku tego kraju, bardzo dobrze zorganizowanego, jeszcze jest dużo pieniędzy!”.

Leszek Sosnowski: Ale chyba nie do zrabowania, mam nadzieję?

- Oczywiście, że nie do zrabowania. To są jednak pieniądze, które do tej pory były i są w dalszym ciągu dla obcych. Bo dla Polaków ich nie ma i nie było. Można pokazać, jaka jest skala marnotrawstwa publicznych pieniędzy, szastania bez ładu i składu dziesiątkami, setkami miliardów. Jaka jest skala patologii w spółkach skarbu państwa, z których uczyniono pewnego rodzaju folwarki władzy, Platformy i PSL-u w tym przypadku. Żeby z tego dzbana finansowego nalać i napoić Polaków, trzeba najpierw zatkać w nim wszystkie dziury powodujące, że wyciekają zeń bezpowrotnie miliardy złotych. Dziś jest to zadanie podstawowe.

Leszek Sosnowski: Coś podobnego mówią również obecnie rządzący. Przy czym oni uważają, że Polacy sami są winni, bo unikają płacenia podatków i przez nich państwu zaczyna pieniędzy brakować - sugerując, że to jest główna przyczyna niedostatku.

- To nie jest oczywiście prawda. To znaczy spada efektywność ściągania podatków, owszem. Wielkość zaległości podatkowych wraz z odsetkami na dzień dzisiejszy to jest kwota - proszę sobie wyobrazić - 50 miliardów złotych. Jednak to nie są zaległości podatkowe od „Kowalskich”, od tych najdrobniejszych, najsłabszych, od małych i średnich przedsiębiorstw, bo te przecież ledwo dyszą.

Leszek Sosnowski: I te łatwo zmusić do płacenia.

- Ależ oczywiście. W stosunku do nich represyjność fiskusa jest największa. Tymczasem łączna kwota tzw. ulg i zwolnień podatkowych w Polsce, dotycząca wszystkich firm i osób prywatnych, wynosi aż 81 miliardów złotych!

Leszek Sosnowski: Na VAT-cie też straty…

- Szacuje się - nie ekspert Szewczak, lecz Komisja Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy - że straty w Polsce na VAT-cie można ocenić na kwotę 50 miliardów złotych. Rokrocznie! To są tzw. VAT-owskie karuzele podatkowe, czyli wyłudzenia VAT-u przez firmy, które w ogóle nie istnieją. To jest zjawisko masowe, skala gigantyczna. Międzynarodowy Fundusz Walutowy oskarża rząd PO o to, że aparat skarbowo-fiskalny jest niewydolny, nieprofesjonalny i musi - jak oni to określili - nastąpić moralno-etyczna zmiana w tym aparacie. (…) Widzę tego zatroskanego o polską kasę sztukmistrza z Londynu, byłego ministra finansów - Jana Vincenta-Rostowskiego, martwiącego się, skąd ten niepoważny Duda weźmie 15 miliardów złotych na te 500 złotych dla biednego dziecka w biednej rodzinie. A jak zmartwił go problem obniżenia wieku emerytalnego z 67 lat na 65 i 60. Widzę to i powiem tak: albo Rostowski opowiada „bajki z mchu i paproci”, bo nie rozumie mechanizmów ekonomicznych, a jeśli rozumie - to znaczy, że wchodzi w rolę lobbysty i dba o cudze interesy, o zyski obcego kapitału w Polsce i nie chce odpowiedzieć uczciwie na pytanie, skąd te pieniądze wziąć. W czasie swoich rządów człowiek ten narobił nam nowego długu na ponad 400 miliardów złotych. To jest rzecz niespotykana - jeden minister narobił przez 8 lat prawie tyle długów, co kilkunastu ministrów finansów przez poprzednie niecałe 20 lat... I to jeszcze przy dopływie środków unijnych…

Leszek Sosnowski: Dodajmy, że na tych długach ktoś jednak zarabia.

- Wielu żeruje. Od 25 lat jest prawdziwe eldorado dla kapitału lichwiarsko-bankowego. Fantastycznie się tu zarabia. Do tego jeszcze nas okradają. Proszę zauważyć, że według raportu znanej waszyngtońskiej fundacji, Global Financial Integrity (GFI) - Polska jest w niechlubnej światowej czołówce najbardziej drenowanych finansowo krajów świata. Kwota szacowana przez GFI to blisko 10 miliardów dolarów rocznie, czyli prawie 40 miliardów złotych.

Leszek Sosnowski: Wytłumaczmy na czym polega ten drenaż, jak te 40 miliardów złotych wypływa z Polski?

- Wcześniej jeszcze chciałbym powiedzieć, że co roku transferowanych jest z Polski w postaci zysków, dywidend oraz manipulacji kosztami ok. 70 miliardów złotych przez koncerny zagraniczne i banki zagraniczne działające w Polsce. To jest legalne. Natomiast te 40 miliardów zł, które szacuje GFI powstaje w wyniku różnego rodzaju przestępstw, pralni pieniędzy, oszustw podatkowych i finansowych - to odrębna kategoria.

Leszek Sosnowski: Nie chodzi o to, żeby firmy czy osoby prywatne nie zarobiły tych 70 miliardów, tylko żeby te pieniądze pozostały w kraju i tutaj zostały zainwestowane czy nawet spoczywały w banku, ale w polskim i by na ten bank pracowały.

- Oczywiście. Ekonomia to nie tylko buchalteria, księgowość. Ekonomia i poszukiwanie źródeł finansowania to jest pewien łańcuch przyczynowo-skutkowy. Niechby ci zapłakani nad koncepcjami gospodarczymi Andrzeja Dudy pochylili się np. nad zasadą mnożnikową, nad mnożnikiem konsumpcji, który wykazuje, że z tych 15 miliardów, które trafiłyby do rodzin w postaci 500 złotych na dziecko w biednej rodzinie, zwróci się często dużo więcej.

Leszek Sosnowski: Dzięki temu, że te pieniądze powrócą do obiegu gospodarczego, bo biedny człowiek nie będzie przecież ich chomikował.

- Ależ oczywiście. Prof. Jerzy Żyżyński, wybitny ekonomista, bardzo wszystko to dokładnie policzył i stwierdził, że z tych 15 miliardów ponad 12 trafiłoby od razu na rynek, co oznaczałoby bardzo dodatni wpływ na koniunkturę, wzrost dochodów, wpływy z podatku VAT na produkcję i inwestycje. Jeśli przedsiębiorca ma zbyt, czyli sprzedaje, to się rozwija, zaciąga kredyt, itd. Według profesora również podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. złotych dałoby na rynku dodatkowo 36 miliardów złotych.

Leszek Sosnowski: Trzeba zaznaczyć, że wpływy z podatku dochodowego nie są największym wpływem do budżetu państwa, są one nieporównywalnie mniejsze niż wpływy z VAT-u.

- Nawet dużo mniejsze niż wpływy z akcyzy. Wpływy akcyzowe z paliw silnikowych to ok. 27 miliardów złotych, wpływy z tytułu rynku tytoniowego to ok. 17 miliardów zł, z rynku alkoholowego ok. 7 miliardów. Piwo przynosi z akcyzy ok. 3 miliardy - w sumie olbrzymie kwoty. Ale jeśli dokonuje się ciągłych podwyżek tych akcyz, to wpływy podatkowe zaczynają maleć i rośnie szara strefa; szacowana jest ona obecnie na prawie 15-20 proc. PKB. Łatwo policzyć - jest to między 300 a 350 miliardów złotych. Oczywiście nie ma kraju bez szarej strefy, ale czy musi być ona aż tak wielka? To bardzo uszczupla dochody państwa.

Leszek Sosnowski: Jakie elementy, jakie zjawiska sprzyjają szarej strefie?

- M.in. to, co powiedziałem: systematyczne podwyżki akcyzy przy niskich dochodach, płacach, wynagrodzeniach, rentach i emeryturach Polaków. Rząd podniósł akcyzę nie podnosząc kwoty wolnej od podatku i progów podatkowych czy zryczałtowanych kosztów uzyskania przychodu. Wracając do pytania, skąd ma brać pieniądze pan Andrzej Duda, chciałbym zapytać, jakim cudem rząd pani Kopacz, prezydent Komorowski, pan prezes Marek Belka, pan minister Szczurek znaleźli 8 miliardów euro czyli 32 miliardy złotych na dołożenie się do planu Junckera? My, Polacy, dokładamy 32 miliardy złotych, a więc tyle samo, co najbogatsze w Europie Niemcy i Francja, bo one też zadeklarowały po 8 miliardów euro.

Leszek Sosnowski: Dodajmy, że z planu Junckera prawdopodobnie w żadnym stopniu nie skorzystamy, bo ma się on przyczynić do rozwoju przemysłu głównie w strefie euro, a nie złotówki.

- Tak! Ale te 32 miliardy jakoś się nagle znalazły. Nie ma 15 miliardów na polskie rodziny, żeby dostały po 500 złotych, a tu wydamy aż 32 miliardy. Na co? Na rozbudowę przemysłu w Hiszpanii, Portugalii, Irlandii, Niemczech, Francji i we Włoszech. No przecież to jest jakiś absurd ekonomiczny, albo po prostu rabunek i oszustwo. A jak Andrzej Duda mówi, że trzeba i można skrócić wiek emerytalny, to środków nie ma. (…) Mówili o tym, że nie ma pieniędzy. No dobrze, ale skąd bierze się prawie 40 miliardów rocznie na obsługę kosztów zadłużenia? To jest praktycznie całość pieniędzy, jakie wpływają z podatku PIT, podatku dochodowego od osób fizycznych. Czyli wszyscy Polacy pracują na spłatę odsetek, a nie kapitału! Na to pieniądze muszą być. Inne pytanie: skąd ta władza bierze pieniądze - skoro ich nie ma - na utrzymanie aż 700 tysięcy urzędników? To przecież są gigantyczne koszty.

Leszek Sosnowski: Do tego wlicza się też policję, nauczycieli itd.?

- Nie, tu mówimy tylko o urzędnikach państwowych i samorządowych. Idzie na nich corocznie ok. 20 miliardów złotoch, a łączna kwota zaległych składek zusowskich - blisko 55 miliardów.

Leszek Sosnowski: To są prawdopodobnie pieniądze nie do ściągnięcia. To nie są pieniądze, których nie zapłacił Kowalski czy jakaś mała firma, tylko pieniądze, których nie płacą giganci.

- Andrzej Duda zaczął coraz śmielej mówić o opodatkowaniu w Polsce wielkich sieci handlowych, głównie zagranicznych. Mają obroty około 130-140 miliardów złotych. Przy tej kwocie płacą z tytułu podatku CIT około 1 miliarda złotych. Przecież to nie jest nawet 1 proc. Mało tego, są w Polsce wielkie sieci handlowe, którym podatek się zwraca.

Leszek Sosnowski: Dodajmy, że cały czas funkcjonuje ustawa wprowadzona na początku transformacji, zgodnie z którą wielka firma handlowa wchodząca do Polski jest przez 10 lat w ogóle zwolniona z podatku dochodowego.

- To nie dotyczyło tylko firm handlowych, ale też produkcyjnych. Np. firma Fiat otrzymała na 20 lat zwolnienie z podatku i ceł! Pan Olechowski, założyciel Platformy Obywatelskiej, był bardzo szczodry jako minister finansów. Każdy polski przedsiębiorca chciałby płacić takie podatki, jakie płacą w praktyce wielkie sieci handlowe, czyli 1 proc. (…) Można by zadawać wiele pytań, np. jak to się dzieje, że kopalnie węgla, te rzekomo nierentowne, deficytowe, ta kula u nogi, płacą w Polsce więcej podatków niż wielkie dochodowe banki?!

Leszek Sosnowski: Jest 31 różnych elementów finansowych, które obciążają kopalnie.

- Tak jest. Łącznie daje to kwotę około 7 miliardów złotych za 2014 r., a wielkie banki zapłaciły - około 4 miliardów złotych mając 16,2 miliardów zysku netto! No więc są te pieniądze, czy ich nie ma? Skoro te rzekome kule u nogi potrafią zapłacić 7 miliardów, to dlaczego banki płacą prawie o połowę mniej? Tu widać jak wielkie są rezerwy finansowe w państwie, jak dużo pieniędzy można by mieć, gdyby był dobry gospodarz i ktoś, kto umie liczyć.

Leszek Sosnowski: Niektórzy liczą bardzo dobrze, np. ci, którzy forsowali przed laty kredyty frankowe…

- Ano właśnie. Dzisiaj ich wysokość stanowi równowartość około 155 miliardów złotych. Problem dotyczy około 500-600 tysięcy kredytobiorców, także właścicieli polisolokat, licząc z rodzinami będzie to pewno ponad milion osób. Ja twierdzę, że banki ostrzygły Polaków na co najmniej 40 - 50 miliardów złotych. Gdyby był w Polsce gospodarz, gdyby był właściwy nadzór finansowy, gdyby Komisja Nadzoru Finansowego zajmowała się takimi sprawami, a nie głównie SKOK-ami, to byłoby dzisiaj w polskiej gospodarce te 50 miliardów złotych. Pan Andrzej Duda powinien powiedzieć wyraźnie, że jedną z jego inicjatyw ustawodawczych będzie projekt przewalutowania kredytów frankowych po kursie z dnia zawarcia umowy. Tak jak się to dzieje w wielu innych krajach; w Polsce na razie nie.

Leszek Sosnowski: Nie tylko na Węgrzech?

- Nie, również w Chorwacji i Hiszpanii te próby zostały podjęte. Austriacy zastanawiają się nad tą kwestią, prawdopodobnie również we Francji będzie załatwione to w podobny sposób. Jak pytają pana Dudę, skąd ma wziąć pieniądze, wystarczy powiedzieć: jak będzie uczciwy, przyzwoity gospodarz, nie będziemy budować w Polsce najdroższych autostrad na świecie, najdroższego metra na świecie i nie będziemy robić najdroższych ekranów autostradowych, szczególnie w lesie czy szczerym polu. Na to wszystko idą ciężkie pieniądze. To wielki rezerwuar, ale trzeba byłoby gospodarsko, oszczędnie, uczciwie postępować, a nie działać na zasadzie kręcenia lodów na wszystkim na czym się da.

Leszek Sosnowski: Gdzie jeszcze należy szukać pieniędzy?

- Olbrzymia góra pieniędzy jest do zagospodarowania przez pana Andrzeja Dudę i propolski profesjonalny rząd w konsekwencji ograniczenia przemytu towarów akcyzowych. Według różnych szacunków przemyt wódki, papierosów, paliw oraz tzw. hazard on-line, powoduje straty na poziomie 10-15 miliardów złotych rocznie. Czyli gdyby nieco ukrócić tę przestępczą działalność, bo to jest czarna, nie szara strefa, to trochę miliardów można by natychmiast przeznaczyć np. na dofinansowanie polskich rodzin.

Leszek Sosnowski: Ale kraj nasz wzbogaci się podobno dzięki prostytucji…

- To jest kwestia tzw. nowych zasad rachunkowości ESA 2010. Od września zeszłego roku wprowadzono nowy system liczenia Produktu Krajowego Brutto, który przewiduje, że do polskiego PKB można doliczać wpływy z prostytucji, obrotu narkotykami i przemytu towarów akcyzowych. Byłem specjalnie w GUS-ie, by dowiedzieć się czy to prawda, bo nie chciało mi się w to wierzyć. GUS oszacował to łącznie na ok. 15 miliardów złotych.

Leszek Sosnowski: Ale jak takie rodzaje działalności przestępczej można w ogóle liczyć do PKB?

- Można, Unia Europejska wprowadza tę zasadę jako obowiązkową.

Leszek Sosnowski: W jakim celu to liczenie?

- Moim zdaniem w takim, żeby kraje, które są w Unii Europejskiej płaciły większą składkę do budżetu unijnego, ponieważ składki, które płacą poszczególne kraje, są uzależnione od wielkości PKB. Im wyższe PKB, tym wyższa składka. A więc popierajmy prostytucję, przemyt i narkotyki, to polski PKB urośnie w siłę. Absurd, ale fakt. Kolejna sprawa. Wyłączenia prądu kosztują nas co roku prawie 1,5 miliardów złotych. Mało tego, mam bardzo złą wiadomość dla rządu: po raz pierwszy od 25 lat w tym roku Polska zaimportowała energię elektryczną.

Leszek Sosnowski: Myśmy ją dotychczas eksportowali. Od kogo kupujemy?

- Od Niemców, ale to idzie przez Czechy. Dalej: podpisanie pakietu klimatycznego przez panią Kopacz będzie nas kosztować co najmniej 100 miliardów złotych. Nas, czyli firmy, zwłaszcza przemysł ciężki. Nie tylko górnictwo, bo i cementowy, chemiczny oraz hutniczy, który jest na skraju załamania. Kolejny przykład na to, gdzie są pieniądze - mamy jedne z najwyższych w Europie prowizji za korzystanie z kart płatniczych. Policzyłem, że przez około 10 lat straciliśmy na tym my, obywatele, między 12 a 15 mld zł. Nawet nasze sklepy niewiele na tym zarabiały. Zarabiały korporacje zagraniczne, kartowe. Dojono nas przy pomocy tych opłat prowizyjnych nieprawdopodobnie.

Leszek Sosnowski: Bez sprzeciwu władzy.

- Przy pełnej jej akceptacji.

Leszek Sosnowski: Gigantyczne zyski notują w Polsce zagraniczne banki…

- Tu jest ich eldorado. Przez ostatnie 10 lat (2004-2014) banki, w 70 proc. zagraniczne, zarobiły netto100 mld zł, z czego co najmniej połowa została wytransferowała za granicę.

Leszek Sosnowski: Banki te zarabiają obecnie więcej na opłatach, którymi obciążają ludzi, niż na gospodarowaniu pieniądzem.

- Gdyby te banki były polskie i zarobiły 100 mld zł, to w coś by tutaj zainwestowały. A nawet gdyby zainwestowały na rynkach finansowych zagranicznych, to ciągle byłyby to polskie pieniądze. Ale jak się sprzedaje dojną krowę, to mleko też idzie do kupca. W krajach Unii Europejskiej, w których dba się o swoje interesy, nie w półkoloniach gospodarczych, tak jak w Polsce i w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, udział kapitału zagranicznego w sektorze bankowym waha się od 5 do maksymalnie 20 proc.

Leszek Sosnowski: Andrzej Duda mówi o naprawie państwa polskiego i ponownym uprzemysłowieniu Polski, jako o rzeczy nieodzownej.

- Kraj, który nie ma przemysłu, nie ma przyszłości. Niemcy już dawno się o tym przekonali, a Francuzi i Amerykanie ściągają z Chin swoje przedsiębiorstwa, żeby produkować u siebie. Żeby mieć zyski, trzeba mieć firmę. Żeby mieć firmę, trzeba ją zbudować. A my przez 25 lat tylko sprzedawaliśmy firmy. Proszę sobie wyobrazić, że z 8,5 tysiąca polskich firm, które mieliśmy w 1989 r., do ewentualnego sprzedania, pozostało tylko 250. Czyli majątku narodowego mamy jeszcze 2-3 proc. (…)

Leszek Sosnowski: W naszej rozmowie powraca stale ten sam motyw: wielkie marnotrawstwo publicznego grosza, brak prawdziwego gospodarza.

- Żeby pokazać skalę marnotrawstwa publicznych pieniędzy, podam jeszcze jeden fakt: przez ostatnie 4 lata zniszczono w Polsce 300 tys. litrów krwi; za granicą kupujemy rocznie krwi za 150 milionów złotych. Dlaczego? Bo nie mamy fabryki osocza. W związku z tym tę polską krew, najbardziej cenną rzecz na świecie, w ilości 300 tys. litrów utylizowaliśmy przez ostatnie lata. To pokazuje skalę upadku tego państwa. Myślę, że z tych pieniędzy na dzieci, rodziny wielodzietne, na podniesienie kwoty wolnej od podatku, która jest w Polsce niższa niż w Kolumbii, Wietnamie i Kambodży, jest jeszcze dużo. Trzeba lepiej gospodarować groszem publicznym, lepiej zarządzać spółkami skarbu państwa, o których nieraz Pan mówił i pisał. Polska nie może być prywatnym folwarkiem jakiejś partii lub paru osób z władzy.

Leszek Sosnowski: Które na dodatek nie znają się na tym, co robą.

- No bo są ze służb, a nie z ekonomii. (…) Trzeba dokonać repolonizacji sektora bankowego i zacząć godziwie płacić Polakom, bo bez godziwej płacy, nie będzie godziwych emerytur.

Leszek Sosnowski: I nie będzie godziwych dochodów podatkowych.

- Jak są nowe fabryki, to są nowe miejsca pracy; wtedy program Dudy nie będzie kosztował miliardów, tylko te miliardy da się Polakom zarobić. Tym samym te miliardy przeznaczy się na własny rozwój, dobrobyt, a nie na rozwój czy emerytury w Holandii, Belgii, we Francji, jak to ma miejsce obecnie. To wszystko są w olbrzymiej sferze obowiązki nowego rządu, a nie prezydenta. Ale niewątpliwie inicjatywa i pewien przykład powinien iść z góry. Prezydent ma prawo pilnować, ma obowiązek stać nie tylko na straży konstytucji, gdzie jest zapisane, że zwierzchnia władza należy do narodu oraz że mamy równość obywateli wobec prawa. Jest też równość podmiotów gospodarczych i prezydent ma stać również na straży bezpieczeństwa ekonomicznego Polaków. Bo jak nie ma bezpieczeństwa ekonomicznego, to państwo jest zagrożone. Są powiaty, zwłaszcza wzdłuż zachodnich granic Polski, w których 60 proc. ziemi rolnej znajduje się w rękach obcych spółek (przez podstawione osoby). To są nieprawdopodobne wielkości. Ale PSL nie widzi w tym oczywiście żadnego zagrożenia. Wybór Dudy oznacza dla Polaków być albo nie być, niezależnie od tego jak wypadają debaty telewizyjne; nie chodzi bowiem o wizerunki telewizyjne prezydenta, lecz o przyszłość Polski. Andrzej Duda musi powiedzieć Polakom wprost: nie będzie dalszej wyprzedaży i wygaszania Polski.

Tagi:
finanse projekt Duda Andrzej

Reklama

Głogów: projekt #SpołecznieOdpowiedzialni

2019-09-20 20:11

Marek Staroń

Jak jeździć bezpiecznie? Na to i inne pytania odpowiadali sobie uczniowie czterech głogowskich szkół w ramach realizacji projektu #SpołecznieOdpowiedzialni. Przez dwa dni blisko czterysta osób dowiedziało się o najczęstszych błędach, jakie popełniają kierowcy na sześciu skrzyżowaniach w Głogowie.

Marek Staroń

Prelekcje w Zespole Szkół Samochodowych i Budowlanych, Zespole Szkół Ekonomicznych, Zespole Szkół Politechnicznych oraz Zespole Szkół Przyrodniczych i Branżowych poprowadził pan Władysław Drozd – były wieloletni instruktor nauki jazdy, egzaminator, autor wielu publikacji z zakresu bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz były Prezes Krajowego Towarzystwa Egzaminatorów.

Wszyscy uczestnicy spotkań otrzymali broszury z omówieniem lokalizacji miejsc niebezpiecznych, a dodatkowo szkoły zostały wyposażone w podręczniki z zakresu zachowania w ruchu drogowym. Zdecydowana większość uczniów jest mieszkańcami Głogowa, więc dobrze znali omawiane lokalizacje. Wśród słuchaczy byli zarówno kierowcy jak i osoby, które dopiero przystąpią do egzaminu. - Dowiedzieliśmy się tutaj wielu nowych rzeczy. Na pewno przydadzą się na egzaminie – mówili uczniowie. W wychowaniu młodego kierowcy ważne jest nie tylko poprawienie błędów, ale przede wszystkim profilaktyka, czyli zapobieganie im. Inicjatywa ma na celu zwrócenie uwagi na zachowania w ruchu drogowym, ale także przygotowanie młodych ludzi do zachowań, które uchronią ich przed negatywnymi konsekwencjami.

Ponadto 19 września w Zespole Szkół Samochodowych i Budowlanych im. Leonarda da Vinci w Głogowie odbyła się konferencja prasowa poświęcona projektowi pn. „Bezpiecznie i odpowiedzialnie”.

W konferencji wzięli udział:

– dyrektor Zespołu Szkół Samochodowych i Budowlanych – Sylwia Chodor,

– dr inż. Władysław Drozd,

– Marek Rychlik – lider grupy inicjatywnej projektu “Bezpiecznie i odpowiedzialnie”

Młodzieżowa Agencja Informacyjna MAIKA objęła patronatem medialnym tę inicjatywę.

Niniejszy projekt pod tytułem Bezpiecznie i odpowiedzialnie przygotowany został w ramach projektu pod nazwą: #SpołecznieOdpowiedzialni, realizowanego przez Fundację „KATOLICKA INICJATYWA BERIT”, który dotyczy wsparcia grup nieformalnych i samopomocowych oraz młodych organizacji pozarządowych, działających na terenie województwa dolnośląskiego.

„Projekt #SpołecznieOdpowiedzialni finansowany jest ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich realizowanego przez Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego”.

W ramach projektu powstał także film edukacyjny na temat bezpiecznego i odpowiedzialnego poruszania się na drodze:

https://maika.pl/jak-jezdzic-bezpiecznie/

Zobacz zdjęcia: Głogów: projekt #SpołecznieOdpowiedzialni (wrzesień 2019)
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kiciński: Św. Jadwiga postępowała jak Maryja

2019-10-17 00:12

Agata Pieszko

Kościół 16 października wspomina św. Jadwigę, patronkę Polski, Śląska i archidiecezji wrocławskiej. Wspomina także dobrą żonę, kochającą matkę i mądrą władczynię, która pojawiła się we Wrocławiu w 1190 r.

Agnieszka Bugała
Zdjęcie wizerunku św. Jadwigi z Bazyliki pw. Św. Jadwigi w Trzebnicy

Uszanowała polskość

Gdy Jadwiga trafiła na dwór księcia Bolesława Wysokiego, ojca jej przyszłego męża, Henryka I Brodatego, zaraz nauczyła się języka polskiego i biegle się nim posługiwała. To bardzo cenne, że dziewczyna urodzona w Andechs w Niemczech przyjęła nasze zwyczaje oraz język!

Dobra żona i kochająca matka

Jadwiga i Henryk byli przeciwieństwem małżeństwa zawartego z rozsądku, czy dla skrzyżowania się wielkich rodów królewskich. Naprawdę się kochali, a owocem ich miłości było siedmioro dzieci. Niestety jednak czworo z nich zmarło. Mimo ogromnej miłości, małżonkowie byli związani ślubem czystości zawartym w 1209 r. roku przed biskupem wrocławskim Wawrzyńcem (źródła historyczne podają, że księżna mogła mieć wtedy około 33 lat, a Henryk Brodaty około 43 lat).

Uczy, jak znosić krzyż

Jadwiga doświadczyła w swoim życiu wiele cierpienia – utrata dzieci, śmierć męża, śmierć siostry Gertrudy za sprawą morderstwa, czy hańba ściągnięta na rodzinę przez siostrę Agnieszkę, która była matką dzieci z nieprawego łoża. Mimo tych dopustów Bożych, Jadwiga nadal z pokorą modliła się i czyniła dobro.

Mądra władczyni

Trzeba nam pamiętać, że na dworze świętej nie brakło ciepła oraz dobrych zwyczajów. Księżna dbała o służbę i czuwała nad tym, by chronić uciśnionych oraz najuboższych. Budowała szpitale, domy opieki, kościoły, klasztory, miejsca, w których ludzie jednali się ze sobą. Popierała szkołę katedralną we Wrocławiu, słała więźniom żywność i ubrania. Mówi się także o tym, jakoby zamieniała więźniom karę śmierci czy długich lat więzienia na prace przy budowie kościołów lub klasztorów. Sama Jadwiga wraz ze swoim mężem ufundowała klasztor cysterski. Bazylikę św. Jadwigi w Trzebnicy możemy odwiedzać do dzisiaj, szczególnie w trakcie sierpniowej i październikowej pielgrzymki.

Jak Maryja

– Św. Jadwiga straciła wszystko. Została z niczym. Umierała w wielkim opuszczeniu, ale tak naprawdę umierała z Jezusem i z Maryją w ręku, której tak bardzo się trzymała. Zobaczcie, że Jadwiga na każdym etapie swojego życia postępowała tak, jak Maryja. Kiedy miała rodzinę, kochała męża i swoje dzieci, kiedy straciła dzieci, stała się matką dla wszystkich ludzi. Była najszczęśliwsza na świecie, dając siebie innym – mówił we wspomnienie św. Jadwigi o. bp Jacek Kiciński na mszy wspólnotowej młodych małżeństw. Jadwiga była tak posłuszna mężowi, że mimo swoich racji, zawsze pozostawiała mu ostatnie zdanie. Henryk Brodaty chętnie przystawał jednak na jej mądre, sprawiedliwe i dobre decyzje. Czy to nie przypomina relacji Jezusa z Maryją?

Biskup Jacek poskreślał także, że szczęśliwa kobieta to taka, która pokocha samą siebie tak, jak kocha innych. Św. Jadwiga była tym bardziej szczęśliwa, im bardziej cierpiała.

– To była chodząca dobroć, ona zapominała o sobie. Skąd czerpała siły? Odpowiedź jest prosta: Jadwiga czerpała swoje siły z modlitwy. Sam się zastanawiam, co robię, gdy nie mam sił? Co wy robicie, kiedy nie macie już siły – pytał o. Jacek.

Jadwiga u swojego kresu zamieszkała w klasztorze cysterek w Trzebnicy, gdzie prowadziła bardzo ascetyczne życie, pełne pokuty, postu i wyrzeczeń. Dobrze jest uciekać się do niej w trudnych sprawach, szczególnie prosząc o łaskę pokoju i pojednania. Polecajmy jej Wrocław, który także powinien cechować się właściwymi obyczajami i walką o sprawiedliwość oraz dobro, ponieważ taki był dwór św. Jadwigi Śląskiej, mądrej patronki naszej archidiecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem