Reklama

Franciszek

Papież wysyła dwa autokary z bezdomnymi do Turynu

Papież Franciszek sfinansował wyjazd dwóch autokarów z rzymskimi bezdomnymi do Turynu z okazji wystawienia słynnego Całunu. Poinformował o tym w rozmowie z włoskim dziennikiem „La Stampa“ jałmużnik papieski, abp. Konrad Krajewski. "Pielgrzymka bezdomnych jest jednym z etapów przygotowań do papieskiej wizyty w tym mieście, która odbędzie się 21-22 czerwca br." - zaznaczył jałmużnik papieski.

[ TEMATY ]

papież

całun turyński

Franciszek

Monika Książek

Katedra Metropolitalna Św. Jana Chrzciciela w Turynie

"Papież chce aby ubodzy Rzymu mogli jeszcze przed nim zobaczyć całun" - powiedział abp Krajewski. Całą podróż sfinansował Franciszek. Pierwsza grupa 50 bezdomnych wyruszyła do Turynu dzisiaj rano. Kolejna grupa, 70 osób będzie pielgrzymować w przyszłym tygodniu.

Franciszek spędzi w stolicy włoskiego Piemontu dwa dni: 21 i 22 czerwca. Głównym punktem podróży będzie oczywiście nawiedzenie słynnego Całunu, które nastąpi pierwszego dnia rano. Wydarzenie to zostanie poprzedzone spotkaniem ze światem pracy w pobliżu katedry.

Po modlitwie przed turyńską relikwią Ojciec Święty odprawi na Piazza Vittorio Mszę, na której zakończenie odmówi Anioł Pański. Obiad w siedzibie arcybiskupa Franciszek zje w towarzystwie grupy więźniów z miejscowego zakładu karnego dla nieletnich.

Reklama

Po obiedzie przewidziano odwiedziny w sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia i bazylice Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, gdzie Papieża oczekiwać będzie rodzina salezjańska, oraz w ośrodku opiekuńczym dla chorych i niepełnosprawnych, założonym przez św. Józefa Cottolengo. Ostatnim punktem tego dnia będzie wieczorne spotkanie z młodzieżą.

Na następny dzień (21 czerwca) przewidziano w pierwszym rzędzie ekumeniczną wizytę w turyńskim kościele waldensów – wspólnoty protestanckiej mającej nowożytne korzenie właśnie w Piemoncie. Potem w siedzibie arcybiskupa Franciszek ma prywatnie spotkać się ze swoimi włoskimi krewnymi, z którymi też zje obiad.

Przed odjazdem na lotnisko Papież pożegna się z komitetem odpowiedzialnym za wystawienie Całunu Turyńskiego. Jeszcze tego samego dnia wieczorem Ojciec Święty powróci do Watykanu.

2015-06-03 13:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: 150 lat temu ogłoszono dogmaty o prymacie i nieomylności papieża

2020-07-19 16:19

[ TEMATY ]

papież

Watykan

Margita Kotas

Przed 150 laty, na zakończenie Soboru Watykańskiego I, 18 lipca 1870 ogłoszono konstytucję dogmatyczną „Pastor Aeternus”, zawierający dwa wzajemnie uzupełniające się dogmaty: o prymacie papieża i o jego nieomylności w sprawach wiary i moralności. Zatwierdziło ją jednogłośnie 535 ojców soborowych, obecnych w sali obrad „po długich, gwałtownych i namiętnych dyskusjach”, jak to określił prawie sto lat później św. Paweł VI w czasie audiencji ogólnej 10 grudnia 1969. W głosowaniu nie wzięło udziału 83 pozostałych delegatów.

Ogłoszenie konstytucji nastąpiło w bardzo dramatycznych okolicznościach, gdyż już nazajutrz wybuchła wojna francusko-pruska i np. biskupi francuscy i niemieccy musieli wracać do swoich krajów; ponadto dobiegały końca działania na rzecz zjednoczenia ziem włoskich, zakończone wkroczeniem do Rzymu 20 września tegoż roku zwolenników zjednoczenia Włoch, co oznaczało kres istnienia Państwa Kościelnego. Sobór został przerwany i zawieszony bez formalnego zamknięcia go. Konstytucja o Wieczystym Pasterzu odzwierciedlała wspomniane długie i zażarte dyskusje i w pewnym sensie miała charakter kompromisowy, gdyż np. odmawiała nieomylności encyklikom i innym dokumentom papieskim o charakterze doktrynalnym.

Treść obu dogmatów oznaczała sformalizowanie odwiecznego przekonania, obecnego w Kościele powszechnym już od czasów apostolskich, że św. Piotr i jego następcy – biskupi Rzymu – sprawują pełną władzę w Kościele oraz że są i mają być nieomylni w sprawach wiary i moralności. Taka bowiem była wyraźna wola Jezusa, gdy powiedział swemu uczniowi Szymonowi, że jest on opoką, na której powstanie Kościół i gdy zapewnił go, że modlił się za niego, aby nie ustała jego wiara i że ma on „utwierdzać [w niej] braci” (por. Łk 22, 32). Jednocześnie należy pamiętać, że również od początku nie wszyscy chrześcijanie podzielali w pełni ten pogląd, szczególnie na Wschodzie, gdzie zwracano większą uwagę na kolegialność biskupów i ich równość w sprawowaniu władzy.

Obie prawdy wiary wyrastały z innego ważnego dogmatu – o racjonalności i nadprzyrodzoności wiary, zawartego we wcześniejszej soborowej konstytucji dogmatycznej, zatytułowanej „Dei Filius” i ogłoszonej 24 kwietnia 1870. W punkcie 20. stwierdzała ona m.in., że „Boga, początek i cel wszystkich rzeczy, na pewno można poznać z rzeczy stworzonych naturalnym światłem rozumu ludzkiego, «albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła»”.

Dogmat ten, jak przypomniał w 1969 św. Paweł VI, przyznaje, iż „rozum własnymi swymi siłami może dojść do niezawodnego poznania Stwórcy na podstawie stworzeń”. Kościół broni w ten sposób „w wieku racjonalizmu wartości rozumu”, uznając z jednej strony „wyższość objawienia i wiary nad rozumem i jego zdolnościami", z drugiej zaś głosząc, że „nie ma sprzeczności między prawdą wiary a prawdą rozumu, gdyż to Bóg jest źródłem jednej i drugiej” – podkreślił papież Montini.

Konstytucja „Pastor Aeternus” składa się z 4-punktowego wprowadzenia i 4 rozdziałów, z których trzy pierwsze poświęcone są prymatowi apostolskiemu św. Piotra i biskupa Rzymu, a czwarty – najdłuższy (13 punktów) – mówi „o nieomylnym nauczaniu biskupa Rzymu”; łącznie cały dokument liczy 37 punktów. Na początku papież przypomina modlitwę Jezusa do Ojca, aby Jego uczniowie stanowili jedno, podkreślając, że Piotr i jego następcy tworzą „trwałą zasadę i widzialny fundament” jedności Kościoła.

Dlatego już w pierwszym (a piątym konstytucji, licząc od wstępu) punkcie I rozdziału (O ustanowieniu prymatu apostolskiego [w osobie] św. Piotra) jego autor naucza i wyjaśnia, iż „Chrystus Pan bezpośrednio i wprost przyrzekł oraz udzielił św. Piotrowi Apostołowi prymatu jurysdykcji nad całym Kościołem Bożym”. I tylko jemu „udzielił Jezus po swym zmartwychwstaniu jurysdykcji najwyższego pasterza i zarządcy całej owczarni, mówiąc: «Paś baranki moje... Paś owce moje»” – przypomniał Ojciec Święty. Jednocześnie zauważył, że „tej, jakże jasnej nauce Pisma Świętego, zawsze w ten sposób rozumianej, otwarcie sprzeciwiają się fałszywe opinie tych, którzy odrzucając formę rządów, ustanowionych przez Chrystusa w Jego Kościele, przewrotnie zaprzeczają, że tylko sam Piotr przed pozostałymi apostołami (…) został przez Chrystusa wyposażony w prawdziwy i właściwy prymat jurysdykcyjny”.

W drugim rozdziale (O ciągłości prymatu św. Piotra w biskupach Rzymu) papież zaznaczył, że „to, co książę pasterzy i wielki pasterz owiec, Jezus Chrystus, ustanowił w [osobie] św. Piotra dla zbawienia wiecznego i trwałego dobra Kościoła, musi ustawicznie trwać w Kościele, który z Jego woli założony na skale, nieprzerwanie będzie stał mocno aż do końca wieków”. Dlatego też każdy, „ktokolwiek na tej katedrze [rzymskiej] następuje po Piotrze, ten z ustanowienia samego Chrystusa otrzymuje prymat Piotra w Kościele powszechnym”. Oznacza to także, iż „cały Kościół, to znaczy ci, którzy gdziekolwiek są wierzącymi”, winni przyłączać się do Kościoła rzymskiego „za względu na jego znamienitsze pierwszeństwo” – podkreślił Pius IX.

W rozdziale III (O wartości i zasadzie prymatu biskupa Rzymu) wskazał on na obowiązek „hierarchicznego podporządkowania się i prawdziwego posłuszeństwa wszystkich duszpasterzy i wiernych wszelkiego obrządku i godności biskupowi Rzymu, i to nie tylko w tym, co należy do wiary i moralności, ale także w sprawach dotyczących dyscypliny i kierowania Kościołem rozproszonym po całym świecie”. W ten sposób, zachowując jedność „zarówno wspólnoty, jak i wyznawania tej samej wiary z biskupem Rzymu, Kościół Chrystusowy będzie jedną owczarnią wokół jednego najwyższego pasterza”. „To jest nauka prawdy katolickiej, od której nikt nie może odstąpić bez utraty wiary i zbawienia” – dodał papież.

I wreszcie w rozdziale IV (O nieomylnym nauczaniu biskupa Rzymu) zaznaczył, że „w prymacie apostolskim, posiadanym w całym Kościele przez biskupa Rzymu jako następcy św. Piotra, Księcia Apostołów, zawiera się także najwyższa władza nauczania”. Potwierdzały to zawsze Stolica Święta, stała praktyka Kościoła i sobory powszechne, przede wszystkim te, na których Wschód i Zachód spotykały się w jedności wiary i miłości” – przypomniał Ojciec Święty.

Przywołał w tym kontekście orzeczenie Soboru Konstantynopolskiego [Chalcedońskiego; 451] o tym, iż „w Stolicy Apostolskiej zawsze była wiernie zachowywana religia katolicka i publicznie podawana święta nauka”, jak również uchwały późniejszych soborów, z II tysiąclecia. Wszystkie one jednoznacznie wskazywały na głoszenie przez biskupów Rzymu „zbawiennej nauki Chrystusa wobec wszystkich ludów ziemi i z jednakową troską czuwali nad tym, aby tam, gdzie została [ona] przyjęta, była zachowywana czysta i bez skazy”.

W tej sytuacji „my, zatem, wiernie zachowując tradycję otrzymaną od początku wiary chrześcijańskiej, na chwałę Boga, naszego Zbawiciela, dla wywyższenia religii katolickiej i dla zbawienia narodów chrześcijańskich, za zgodą świętego soboru, nauczamy i definiujemy jako dogmat, objawiony przez Boga, że gdy biskup Rzymu przemawia ex cathaedra, to znaczy, gdy wykonując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich chrześcijan, na mocy swego najwyższego autorytetu apostolskiego określa naukę dotyczącą wiary lub moralności obowiązującą cały Kościół, dzięki opiece Bożej obiecanej mu [w osobie] św. Piotra, wyróżnia się tą nieomylnością, w jaką boski Zbawiciel zechciał wyposażyć swój Kościół dla definiowania nauki wiary lub moralności” – tak brzmi pełny tekst samego dogmatu o nieomylności papieża. Dodatkowo podkreśla on, że „takie definicje biskupa Rzymu są nieomylne same z siebie, a nie na mocy zgody Kościoła”.

Wszystkim stwierdzeniom konstytucji „Pastor Aeternus” towarzyszą łącznie cztery groźby wyklęcia z Kościoła tych, którzy podważaliby którekolwiek z powyższych postanowień tego dokumentu.

W tym miejscu należy przypomnieć i podkreślić, że nieomylność w Kościele oznacza taką cechę osoby, społeczeństwa czy dzieła, która pozwala rozeznawać i przekazywać prawdę jako charyzmat, pochodzący od Boga i związany z obecnością (asystencją) Ducha Świętego. Tak rozumiana i przekazywana prawda jest wolna od błędu w sprawach dotyczących wiary i moralności, a charyzmat ten Pan Jezus przekazał Kościołowi, przede wszystkim papieżowi i pozostającemu z nim w łączności kolegium biskupów. Nieomylne są dogmaty, określane i ogłaszane przez papieży i/lub sobory powszechne, a także Pismo Święte jako teksty powstałe pod natchnieniem Bożym tam, gdzie chodzi o zbawienie ludzi. Pozbawiony błędu jest również Kościół jako Ciało Mistyczne, założony przez Jezusa, choć jednocześnie tworzą go ludzie grzeszni i pełni wad.

W tym kontekście warto przywołać wypowiedź św. Jana Pawła II, który podczas audiencji ogólnej 24 marca 1993 podkreślił, że „nieomylność przysługuje Biskupowi Rzymu nie jako osobie prywatnej, ale [tylko wtedy], gdy pełni on urząd pasterza i nauczyciela wszystkich chrześcijan. Ponadto cieszy się on nią nie na mocy władzy samej w sobie i przez siebie samego sprawowanej, ale «ze względu na swą najwyższą władzę apostolską»” oraz „z Bożą pomocą, obiecaną mu w św. Piotrze”.

Mimo tych wszystkich zastrzeżeń i uwarunkowań ogłoszenie dogmatu o nieomylności papieża wywołało głęboki podział w ówczesnym Kościele i doprowadziło do powstania nowego odłamu w chrześcijaństwie w postaci starokatolicyzmu. Jest to nurt, wywodzący się wprawdzie z katolicyzmu rzymskiego, który jednak w ciągu wieków z różnych powodów, zarówno doktrynalnych, jak i ambicjonalnych, zrywał z papiestwem i niektórymi podstawami wiary katolickiej. Przez wiele lat były to na ogół małe grupki duchownych i wiernych, nieodgrywające większej roli w chrześcijaństwie zachodnim. Dopiero w 1716 doszło do pierwszych święceń kapłanów bez zgody Rzymu w Utrechcie w Holandii a w 8 lat później – 15 października 1724 został konsekrowany pierwszy biskup tego miasta, niezależny od papieża, ale z ważną sukcesją apostolską. Tak powstał niezależny, narodowy Kościół katolicki Utrechtu, który stał się później „matką” innych podobnych, odrębnych od papiestwa Kościołów narodowych.

I do niego odwołali się później przeciwnicy uchwał Vaticanum I, tworząc wspomniany starokatolicyzm. Chociaż chronologicznie jest najmłodszym odłamem chrześcijaństwa, ma w sobie przymiotnik „stary”, gdyż – jak wyjaśnił jeden z jego twórców, niemiecki teolog i historyk Kościoła ks. Ignaz von Döllinger (1799-1890) – na Soborze powstał „nowy Kościół”, toteż jego przeciwnicy wracają do korzeni, czyli do „starego” katolicyzmu. Gwoli sprawiedliwości należy zaznaczyć, że początkowo przeciwnikami nowego dogmatu byli też niektórzy biskupi, głównie niemieckojęzyczni (m.in. Karl Josef von Hefele [1809-93) z Rottenburga i Josip Juraj Strossmayer [1815-1905] z Đakova w Chorwacji), którzy jednak później pogodzili się z papieżem i nie przystąpili do starokatolicyzmu. Zresztą sam von Döllinger również nie stał się wyznawcą nowej wiary, nie wierzył bowiem w jej trwałość.

Z czasem do starokatolicyzmu dołączyło kilka innych niezależnych od Rzymu grup katolickich, które jednak zerwały z papiestwem nie na znak sprzeciwu wobec dogmatu z 1870, ale z powodów administracyjno-narodowych, np. dzisiejszy Polski Narodowy Kościół Katolicki w USA i Kanadzie, powstały na przełomie XIX i XX w. wskutek sporów z biskupem i duchowieństwem pochodzenia niemieckiego i irlandzkiego w diecezji Scranton. Na podobnych zasadach narodziły się inne Kościoły narodowe, np. w Czechach, Szwajcarii, we Francji i w innych krajach.

Dodajmy jeszcze na zakończenie jako ciekawostkę, że w chwili ogłaszania dogmatów o prymacie i nieomylności papieskiej nad Rzymem, w tym nad bazyliką św. Piotra, przeszła gwałtowna burza z piorunami. Niektórzy odebrali to jako Boże potwierdzenie konstytucji „Pastor Aeternus”, inni – przeciwnie – jako znak sprzeciwu z nieba. Ci ostatni, dla potwierdzenia słuszności swego poglądu, powołują się na to, że papież sam zdawał się ulegać takiej interpretacji, dlatego pospiesznie zakończył obrady soborowe.

CZYTAJ DALEJ

Anatom: jako chrześcijański artysta czuję się dyskryminowany

2020-08-06 13:44

[ TEMATY ]

LGBT

dyskryminacja

facebook.com/anatom

- Przeczytałem właśnie artykuł w którym znane, szanowane przeze mnie postacie ze środowiska hip-hopowego wypowiadały się na tematy dotyczące aktualnej sytuacji ludzi identyfikujących się jako osoby LGBT+. Mam na ten temat kilka przemyśleń od jakiegoś czasu i pragnę się nimi z Wami podzielić – pisze na swoim profilu raper Anatom.

Jak czytamy w dalszej treści postu nowotarskiego artysty:

- Jestem też przekonany, że stanowisko wszystkich ludzi wierzących, zostało mówiąc kolokwialnie wrzucone ‚do jednego wora’ z faszystami, pedofilami, wojującymi starszymi (lub nie) duchownymi, którzy mocno pogubili się w swojej retoryce i, świadomie lub nie, propagują nienawistne poglądy przecząc Ewangelii.

To tak jakbyśmy wszystkich homoseksualistów postawili w jednym szeregu z tymi, którzy na marszach w celach dla mnie niezrozumiałych profanują religijne symbole. Byłoby to, delikatnie mówiąc, mocno nieuczciwe.

Szanuję każdą osobę tak samo, niezależnie od wierzeń, poglądów czy preferencji seksualnych. Już w czasach gimnazjalnych, gdy moje poglądy nie były jasno ukształtowane, miałem dwóch kolegów homoseksualistów, z którymi zawsze miałem dobre relacje. Dzisiaj, z tego co wiem, nie mieszkają już w Nowym Targu i nie mam z nimi kontaktu, natomiast moje spojrzenie na nich nie zmieniło się. Wręcz przeciwnie, odkąd staram się być osobą świadomie żyjącą według nauki płynącej z Ewangelii, mam do takich ludzi jeszcze więcej miłości i otwartości.

Boli mnie, gdy jakikolwiek człowiek jest krzywdzony, niesprawiedliwie traktowany, gdy się go dyskryminuje, poniża, odbiera prawo głosu, gdy się go terroryzuje psychicznie, gdy stosuje się wobec niego fizyczną przemoc w imię jakichkolwiek idei. To złe postępowanie i nie zgadzam się z nim! Podzielam zdanie wielu raperów, którzy zabrali głos w wyżej wspomnianym artykule jak np. Pezeta czy Solara.

Odnoszę jednak wrażenie poparte wieloma doświadczeniami, że akceptacja osób o odmiennych od większości poglądach zdaje się być skierowana mocno w jedną stronę (jasne, rozumiem, że broni się mniejszości) a publiczne manifestowanie swojego poparcia dla środowiska LGBT+ stało się globalnym trendem, jakkolwiek brutalnie to brzmi.

Skąd takie przekonanie? Ano stąd, że od sześciu lat jestem osobą deklarującą się jako Chrześcijanin w świecie muzyki. Można powiedzieć, że sześć lat temu przeżyłem swego rodzaju coming out i jest to określenie idealnie obrazujące to, z czym później musiałem się zmagać i co towarzyszy mi do dzisiaj. Oczywiście przyznaję się do tego, że z początku moja ofensywna postawa jako radykalnego neofity była nie do przyjęcia, do czego przyznałem się w hot16challenge2 ale wielokrotnie już wcześniej odcinałem się od tych zachowań, które najprawdopodobniej nie były motywowane czystą Miłością a podświadomym poczuciem wyższości, co było złe.

Czuję się jednak dyskryminowany. Czuje się wykluczony ze środowiska hip-hopowego w którym spędziłem ponad połowę swojego życia. Raperzy z którymi na tzw. backstage’u mam dobry kontakt niechętnie się dogrywają nie chcąc za bardzo identyfikować się z raperem uznawanym przez ogół za chrześcijańskiego.

Duże wytwórnie, których szeregi zasilają już prawie wszyscy raperzy, którzy otarli się o mainstream nie są zainteresowane współpracą, gdyż nie wiedzą jak sprzedać muzykę kogoś o takim wizerunku jak mój. Media niechętnie informują ludzi o premierach moich singli czy albumów.

Nie mam jak dotrzeć do ludzi ukazując im, że środowisko tych prawdziwie wierzących wcale nie pała nienawiścią do reszty świata myślącej nieco inaczej.

Artyści jawnie określający się jako muzułmanie w najlepsze rozwijają swoje kariery w kraju, w którym znaczna większość deklaruje się jako katolicy. Mniejszości homoseksualne są wspierane przez wielkie wytwórnie, przez wielkich artystów będących głosem pokolenia młodych.

I DOBRZE! Cieszę się, że każdy w dzisiejszych czasach może mieć głos i walczymy o prawa wszystkich…

A jednak nie wszystkich bo artyści chrześcijańscy celowo są pomijani przez główny nurt kulturowy ze względu na swoje przekonania i przynależność do Kościoła.

Nie chcę tłumaczyć sobie tego męczeństwem za wiarę, bo chciałbym żyć pośród ludzi, mieć z nimi relację, robić wspaniałe rzeczy i wzajemnie darzyć się szacunkiem i miłością. Jednak nie mogę bo jestem a priori zepchnięty na margines jako ‚katol faszysta z mózgiem wypranym przez kościół księży pedofilów i złodziei.’

To przykre i boli mnie fakt, że walcząc o prawa jednej mniejszości, w ich miejsce spychamy innych.

Warto się nad tym zastanowić.

No offense jak zawsze (uśmiech)

Anatom

CZYTAJ DALEJ

W Japonii trwa modlitwa o pokój

2020-08-06 15:32

[ TEMATY ]

Japonia

Ed Jones/AFP/East News

Płacząca kobieta podczas Mszy św. sprawowanej przez papieża Franciszka w Nagasaki w Japonii

W Japonii rozpoczął się czas modlitwy o pokój. Modlitwy trwają co roku od 6 do 15 sierpnia, czyli od rocznicy zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę do uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, która jest równocześnie rocznicą kapitulacji Japonii w 1945 roku.

W odmawianej podczas Mszy „Modlitwie o pokój” wierni proszą Pana Boga o pomoc w utworzeniu społeczeństwa wolnego od dyskryminacji, szanującego życie i prawa człowieka. Proszą o możliwość prowadzenia dialogu, zrozumienie i współpracę między krajami i narodami. Zwracają się z prośbą o przezwyciężenie obojętności i o umiejętność rozwiązania problemów różnic majątkowych i biedy na świecie. Wierni zabiegają o poszanowanie dla środowiska naturalnego i świat wolny od broni.

Konferencja Biskupów Japonii wydała oświadczenie, w którym z okazji 75 rocznicy ataku atomowego na Hiroszimę i Nagasaki nawołuje do poszanowania każdego życia i zaniechania zbrojeń. Kościół japoński zorganizował wspólne z Kościołem w USA obchody rocznicy ataku atomowego online. Przewodniczący Konferencji biskupów japońskich, abp Joseph Mitsuaki Takami podkreślił, że Kościół w Japonii popiera ratyfikację przez Japonię „Traktatu o zakazie użycia broni jądrowej”. Arcybiskup przypomniał słowa papieża Jana Pawła II i słowa papieża Franciszka wypowiedziane w Hiroszimie i Nagasaki.

W zeszłym roku Franciszek powiedział, że posiadanie i użycie broni jądrowej jest niemoralne. Arcybiskup Takami ogłosił, że w odpowiedzi na słowa papieża, w Japonii powstała Fundacja Świata Wolnego od Broni Jądrowej. Została powołana z inicjatywy biskupa Hiroszimy Alexisa Mitsuru Shirahamy. Będzie wspierać działania zmierzające do ratyfikacji Traktatu o zakazie użycia broni jądrowej.

Kościół japoński prowadzi coroczne 10-dniowe „Modlitwy o pokój” inspirując się wpływem „Apelu pokoju” wypowiedzianego 39 lat temu w Hiroszimie przez Jana Pawła II. Papież powiedział wówczas: „Wspominać wydarzenia z przeszłości to brać odpowiedzialność za przyszłość”. Podkreślił wtedy, że wojna jest dziełem człowieka i oznacza śmierć. Jego słowa zostały wygrawerowane w wejściu do muzeum pokoju w Hiroszimie.

Konferencja Biskupów Japonii ustanowiła „Modlitwy o pokój” uznając, że pragnieniu pokoju musi towarzyszyć konkretne działanie, czyli modlitwa o pokój, refleksje i rozmowy o tym, czym jest pokój. W tym roku ze względu na pandemię koronawirusa większość odbywających się normalnie imprez została odwołana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję