Reklama

Świat

Abp Szewczuk: Chodzi o naszą i waszą wolność!

- Przyjechałem do waszego kraju aby podziękować Polakom i polskiemu Kościołowi za pomoc - mówi KAI arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Dodaje, że robi wszystko, aby rozwiązać konflikt z Kościołem rzymskokatolickim na Ukrainie w sporze o nie oddane katolikom świątynie.

[ TEMATY ]

Ukraina

pl.wikipedia.org

KAI: Czy spotkanie w tym tygodniu na szczycie najbardziej rozwiniętych państw świata G 7 w Elmau w Bawarii, na których jednym z głównych tematów była Ukraina, spełniły oczekiwania Księdza Arcybiskupa?

Abp Światosław Szewczuk: I tak i nie. Z jednej strony jesteśmy wdzięczni za poparcie, które jest wyrażone w deklaracji po zakończeniu konferencji. Kraje G7 zgodnie potępiły działania Moskwy i prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy. Członkowie grupy opowiedzieli się też za utrzymaniem sankcji wobec Rosji, a jeśli zajdzie taka potrzeba - za ich zaostrzeniem.
Widzimy, że państwa G7 są świadome tego, że konflikt na Ukrainie nie jest problemem lokalnym ale jest to wyzwanie dla całej społeczności międzynarodowej, ponieważ poprzez aneksję Krymu złamano elementarne zasady prawa międzynarodowego.
Niestety podczas szczytu G7 nie usłyszeliśmy nic na temat konkretnych zobowiązań wynikających z podpisanego w 1994 r. Memorandum Budapeszteńskiego o Gwarancjach Bezpieczeństwa. Przecież na ich mocy USA, Wielka Brytania i Rosja zobowiązały się do respektowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej. Ukraina zobowiązała się do przekazania strategicznej broni nuklearnej Rosji i przystąpienia do układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Widzimy, że państwa te powinny być gwarantami suwerenności i integralności naszego kraju. Podczas szczytu w ogóle o tym nie wspomniano, zwłaszcza teraz gdy Ukraina została zaatakowana i tym bardzie potrzebuje takich gwarancji.
Cieszy nas wielkie zainteresowanie i troska o to, co dzieje się na Ukrainie, mamy różne deklaracje ale teraz potrzebujemy konkretnych kroków poparcia dla naszego kraju i w sferze obronności i gospodarki. Wojna rujnuje naszą gospodarkę i w tej chwili największym wyzwaniem jest kryzys ekonomiczny. Po prostu ludzie nie mają za co żyć. Wspólnota międzynarodowa musi to wyraźnie widzieć i pomóc Ukrainie.

- Na wschodniej Ukrainie każdego dnia giną ludzie... Czy nie obawia się Ksiądz Arcybiskup eskalacji konfliktu? A w związku z tym czy mamy już do czynienia z katastrofą humanitarną?

- Porozumienia jakie zostały podpisane w lutym br. w Mińsku, jak na razie nie zostały wcielone w życie, a przecież powinny one być przestrzegane. Nie działa mechanizm w ramach którego miały być utworzone mniejsze grupy odpowiedzialne za konkretne sprawy dotyczące ekonomii, wojska i polityki. Wojna trwa.
Wielkie zaniepokojenie budzi fakt, że po podpisaniu porozumień z Mińska na granicy i terytoriach okupowanych przez rosyjskich separatystów zwiększyła się ilość czołgów i broni ciężkiej. Mówi się, że siły separatystów i armii rosyjskiej na wschodzie Ukrainy liczą już ponad 40 tys. osób oraz dysponują prawie 600 czołgami. Sam prezydent Ukrainy poinformował o tym i nie kryje wielkiego zaniepokojenia, że wcześniej czy później siły te mogą być użyte. Eskalacja wojny jest bardzo prawdopodobna. Tydzień temu byliśmy świadkami ataku na Marjinkę pod Donieckiem podczas którego zginęła spora liczba ludzi po obu stronach. Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk wprost powiedział, że z Moskwy przyszedł nakaz aby rozpoczęto ofensywę na terytorium Ukrainy. Sytuacja jest wysoce niestabilna i rośnie ryzyko eskalacji.
Jeżeli wycofano by większość ciężkiej broni z regionu Doniecka i prawdziwie przestrzegano porozumienia o zawieszeniu broni oraz rozpocząłby się poważny polityczny proces wyjścia z konfliktu, wtedy mielibyśmy do czynienia z deeskalacją i moglibyśmy z nadzieją patrzeć w przyszłość. Niestety na obecnym etapie tego nie ma.

- Do czego dąży Rosja? Czy międzynarodowe sankcje wobec niej powinny być utrzymane a nawet rozszerzone?

- Sankcje międzynarodowe to mniej czy bardziej efektywny sposób na powstrzymanie rosyjskiej agresji. Czy one są wystarczające to pokaże czas. Prezydent Władimir Putin podczas swojej ostatniej kampanii wyborczej zadeklarował, że chce wskrzeszenia Związku Radzieckiego. Powiedział to otwarcie i klarownie. Nie możemy zatem w sposób pasywny obserwować tego jak on to robi.
Z drugiej strony musimy dostrzec wielkie kłopoty Rosji. Wiemy, że kraj ten coraz bardziej pogrąża się w kryzysie ekonomicznym. Podkreślmy, że taktyka wychodzenia z kryzysu jest inna na Zachodzie i inna w Rosji. Zachód stara się rozwiązać wszelkimi metodami problemy ekonomiczne, a przede wszystkim rozwijać gospodarkę.
Natomiast receptą Rosji na rozwiązywanie problemów jest wojna. Przypomnijmy, że tak było z wojną w Czeczenii, Gruzji i tak jest teraz w przypadku Ukrainy. Taka jest strategia tego kraju, która daje mu możliwość usprawiedliwienia swojego postępowania. Rosyjskie władze wmawiają swoim obywatelom, że wrogiem kraju jest wróg zewnętrzny i to on jest winny kryzysowej sytuacji. A skoro tak jest, to wówczas trzeba zmobilizować całe społeczeństwo aby całą nadzieję pokładało w swoim wodzu, który dzięki "magicznej różdżce" rozwiąże problemy narodu. W historii Rosji to nic nowego, tak było za czasów carskich, później sowieckich i tak jest teraz.

- Nie raz Ksiądz Arcybiskup zwracał uwagę na niewielkie zaangażowanie watykańskiej dyplomacji w rozwiązanie konfliktu na wschodniej Ukrainie. Czego można oczekiwać od Watykanu w tej sprawie?

- Dla nas bardzo ważna jest klarowność terminologii jakiej powinno się używać mówiąc o naszym konflikcie. Trzeba przestać mówić o "bratobójczej wojnie" a powiedzieć szczerze, że Ukraina jest ofiarą otwartej agresji ze strony Rosji. Bardzo cenimy sobie misję pośrednictwa Stolicy Apostolskiej w rozwiązaniu naszej dramatycznej sytuacji, w tym ostatnie spotkanie papieża z prezydentem Rosji, w trakcie którego mówiono dużo o Ukrainie. Dostaliśmy po raz kolejny mocne wsparcie od Ojca Świętego, który w rozmowie z Putinem podkreślił, że należy zaangażować się w szczery i wielki wysiłek, aby realizować pokój. Ponadto papież wskazał na konieczność przywrócenia klimatu dialogu i zobowiązania się wszystkich stron do przestrzegania układów z Mińska. W naszym sumieniu chrześcijańskim wierzymy, że Pan Bóg jest zawsze po stronie ofiar, gdyż sam Jezus Chrystus poniósł taką ofiarę na krzyżu dla naszego zbawienia. Jeśli Bóg jest po naszej stronie to i dyplomacja kościelna będzie zawsze po naszej stronie.

- Jak wygląda sytuacja grekokatolików na wschodzie Ukrainy?

- Sytuacja naszego Kościoła na Krymie i w Donbasie jest różna. Na Krymie nie toczy się wojna. Za tamtejszą sytuację odpowiadają okupacyjne władze Federacji Rosyjskiej. Na Krymie mamy pięć parafii, które w miarę normalnie funkcjonują. Nasi księża mogą pełnić posługę ale niestety nie mają prawa stałego pobytu. Mogą tylko przebywać tam trzy miesiące z tej racji, że są obywatelami Ukrainy. Muszą co trzy miesiące wracać do kraju i strać się ponownie o rosyjską wizę. Większość naszych wiernych nie chce opuszczać Krymu.
Jeżeli chodzi o Donbas, który jest objęty działaniami wojennymi to tam mamy 12 parafii i tylko trzy z nich, w samym Doniecku są obsadzone kapłanami. Na przykład podczas Świąt Wielkanocnych w mieście tym nie było kapłanów obrządku rzymskiego więc wierni Kościoła łacińskiego korzystali z posługi kapłanów grekokatolickich. Niestety inne parafie w tym regionie pozostają bez opieki duszpasterskiej.
Zadaję sobie pytanie dlaczego separatyści tolerują naszych księży? Moim zdaniem tak jest dlatego, że nasi księża pełnią ważną posługę socjalną i humanitarną. Na tamtym terytorium brakuje przede wszystkim żywności i to właśnie nasi księża swoimi samochodami przekraczając linię demarkacyjną wożą tam żywność. Mieszkańcy obwodu donieckiego bardzo cenią sobie obecność naszych księży. Dzielą oni z nimi radości i smutki.
Przypomnijmy, że terytorium okupowane obejmuje jedną czwartą powierzchni naszego donieckiego egzarchatu. Nasz biskup nie rezyduje w Doniecku gdyż jego siedziba została zajęta przez separatystów. Przeniósł się on do Zaporoża i rezyduje w siedzibie biskupa rzymskokatolickiego. Jak możemy staramy się pomagać uchodźcom, którzy mieszkają na obszarach wzdłuż linii demarkacyjnej po stronie ukraińskiej. Oficjalne statystyki mówią o półtora milionie uchodźców, ale moim zdaniem realna ich liczba to - 3 mln. Nasza Caritas ma pełne ręce roboty udzielając pomocy humanitarnej.

- Jak ocenia Ksiądz Arcybiskup wsparcie Polski, polskiego Kościoła dla Ukrainy?

- Między innymi przyjechałem do waszego kraju aby podziękować Polakom i polskiemu Kościołowi za pomoc. W obecnej sytuacji dostrzegamy jedną bardzo ważną sprawę: jak bardzo się nawzajem potrzebujemy.
Będąc na Jasnej Górze podziękowałem ojcom paulinom za modlitwę w intencji Ukrainy. Dziękuję też biskupom za ideę współpracy w ramach partnerstwa parafii. Po raz pierwszy w historii chodzi o współpracę nie tylko pomiędzy parafiami rzymskokatolickimi ale także pomiędzy parafiami rzymskokatolickimi i greckokatolickimi.
Z naszej strony podczas ostatniego posiedzenia Synod Biskupów naszego Kościoła podziękował polskiemu episkopatowi i Polakom za modlitewne wsparcie, solidarność i pomoc materialną. Utworzyliśmy wspólną grupę biskupów ds. kontaktów z Episkopatem Polski. Z naszej strony koordynatorem jest biskup Wasyl Tuczapec z Charkowa. Przypomnijmy też, że w tym roku obchodzimy 10-lecie ogłoszenia w Warszawie i we Lwowie wspólnego listu pasterskiego z okazji aktu wzajemnego przebaczenia i pojednania biskupów greckokatolickich Ukrainy i rzymskokatolickich Polski. Po tych dziesięciu latach wzajemnie odczuwamy, że nie wszystko co zostało ogłoszone zostało wypełnione.
Musimy bardzo dużo wspólnie pracować aby nasze zamiary nie pozostały tylko na poziomie deklaracji ale aby były wcielane w życie. Nie chodzi tu tylko o współpracę materialną, która też jest ważna ale chodzi także o kontakty międzyludzkie, kontakty pomiędzy młodzieżą naszych krajów. Kiedy ludzie się nawzajem poznają i szanują to wtedy upadają uprzedzenia oraz obalane są mury.

- Czy poprawiają się relacje grekokatolików z łacinnikami na Ukrainie?

- - Przy okazji odpowiedzi na to pytanie chciałbym zwrócić uwagę na bardzo wiele mitów o Ukrainie, które propaguje rosyjska propaganda. Jednym z nich jest mit o tym, że w naszym kraju trwa woja domowa. Drugi mit to to, że jest to wojna religijna a trzeci, że mamy też konflikt między grekokatolikami a łacinnikami. Jest faktem, że istnieje konflikt dotyczący kościoła matki Bożej Gromnicznej we Lwowie i świątyni w Komarnie. Chodzi o konflikt lokalny, który dla kogoś nam nieżyczliwego staje się konfliktem globalnym.
Obecnie robimy wszystko aby te konflikty rozwiązać. Nadal wielkim problemem na Ukrainie jest to, że nie ma ustawy o restytucji własności kościelnych. Obecnie właścicielami kościoła Matki Bożej Gromnicznej jest parafia greckokatolicka. Miejscowy biskup niestety nie ma prawa ingerować w zmianę statusu użytkowania parafii i stąd problem.

- Jak zatem rozwiązać ten trwający od lat konflikt?

- Wystosowałem list w tej sprawie do naszego metropolity lwowskiego. Podejmuje on kroki aby kościół mógł zostać przekazany wiernym Kościoła rzymskokatolickiego. Z tego co wiem nie jest to wcale takie łatwe. Są poważne obawy, że może dojść do poważnego konfliktu między parafią i biskupem. Jeśli nie będziemy umiejętnie postępować i zmierzać do pozytywnego rozwiązania to może dojść do jeszcze większej konfrontacji.

- Podobną sytuację mieliśmy w Przemyślu w 1991 r. kiedy wybuchły protesty przeciwko oddaniu kościoła karmelitów Kościołowi greckokatolickiemu. Wtedy Jan Paweł II podczas Mszy św. w Przemyślu przyznał w wieczną własność grekokatolikom, kościół garnizonowy, znajdujący się 50 m. od okupowanego przez protestujących Karmelu.....

- Przemyśl jest dobrym przykładem. Ale nie zawsze jest łatwo przekonywać parafian. Podkreślmy raz jeszcze, że celem pojednania polsko-ukraińskiego jest łamanie uprzedzeń. Zwróćmy przy tym uwagę, że w kontekście całej Ukrainy nasze relacje są naprawdę bardzo dobre. Jestem niezwykle wdzięczny biskupom rzymskokatolickim, że w wielu regionach kraju udostępniają grekokatolikom kościoły do celów liturgicznych i modlitewnych.

- Ustępujący prezydent RP Bronisław Komorowski był bardzo zaangażowany w relacje polsko-ukraińskie. Jakie nadzieje Ksiądz Arcybiskup wiąże z nowym prezydentem elektem Andrzejem Dudą?

- Przede wszystkim gratuluję wyboru nowemu prezydentowi RP. Na jego barkach spoczywa wielka odpowiedzialność. Czego oczekujemy od nowego prezydenta? Jako ukraińskie społeczeństwo pragniemy przede wszystkim aby nowy prezydent podtrzymywał obecne przyjacielskie i dobrosąsiedzkie relacje. Nadal będziemy robić wszystko aby współpraca między nami się rozwijała jak najszerzej. Przypomnijmy słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w 1991 r. w Przemyślu. Papież mówił wtedy m. in. "Wzniecanie dawnych nacjonalizmów i niechęci byłoby działaniem przeciwko chrześcijańskiej tożsamości. Byłoby również rażącym anachronizmem, niegodnym obu wielkich narodów. O jakże serdecznie pragnę, aby się wzajemnie miłowali katolicy obydwóch obrządków". Oczekujemy aby Polska była naszym strategicznym partnerem i adwokatem przy Unii Europejskiej.
Wielki ból napełnił nasze serca gdy doszło do katastrofy smoleńskiej w 2010 r. , w której zginęli przedstawiciele polskiej elity z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim. Bardzo ważne jest dotarcie do całej prawdy o tej katastrofie. Podobnie musimy mówić całą prawdę o tym, co dzieje się na Ukrainie. Tylko prawda może nas uzdrowić i jednoczyć.
Przede wszystkim zapraszamy pana prezydenta Dudę aby jak najszybciej odwiedził Ukrainę. W tym roku konferencje biskupów Polski i Niemiec będą obchodzić 50 rocznicę wymiany listów o pojednaniu i przebaczeniu między oboma narodami.
W kontekście tego historycznego wydarzenia musimy spojrzeć także na relacje polsko-ukraińskie. Należy patrzeć nie tylko na przeszłość ale także budować przyszłość. Musimy w tym duchu zrobić w Polsce i na Ukrainie kolejny krok na przód tak aby sprawa pojednania nie była inicjatywą kilku biskupów z jednej i z drugiej strony, ale obudzić w naszych relacjach "pospolite ruszenie", abyśmy zrozumieli, że wolna Ukraina jest niezbędna dla wolnej Polski i odwrotnie. Dzisiaj chodzi o naszą i waszą wolność!

- Na ile prawdopodobna jest bliska wizyta Franciszka na Ukrainie? Czy i jakie działania zostały podjęte w tym kierunku?

- Pracujemy nad tym. Podczas tegorocznej wizyty ad limina w Watykanie jako jeden Kościół biskupi rzymskokatoliccy i greckokatoliccy zaprosiliśmy papieża do złożenia wizyty w naszym kraju. Zrobił to również nasz prezydent. Niedawno był w Watykanie minister spraw zagranicznych Ukrainy, Pawło Klimkin, który również złożył ponowne zaproszenie dla papieża. Jak na razie nie otrzymaliśmy pozytywnej odpowiedzi, ale nie spotkaliśmy się też z odmową. Ze swej strony stale modlimy się mając nadzieję, że papież odwiedzi nasz kraj.

- Jak liczny będzie udział młodych Ukraińców na Światowym Dniu Młodzieży w Krakowie?

- Ukraińska młodzież od dawna intensywnie przygotowuje do Światowego Dnia Młodzieży w Krakowie. Myślę, że z tej okazji może przyjechać ok. 30 tys. młodych Ukraińców. Podczas wizyty na Jasnej Górze miałem okazję podziękować bp Henrykowi Tomasikowi, delegatowi episkopatu polski ds. ŚDM m. in. za to, że język ukraiński stał się jednym z oficjalnych języków tego wielkiego wydarzenia.

2015-06-12 15:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nadzieja na pokój na Ukrainie

2020-07-30 19:23

[ TEMATY ]

Ukraina

Rosja

konflikt

Donbas

Vatican News

Zmęczeni przedłużającym się konfliktem mieszkańcy Donbasu modlą się o pokój. Rosną też nadzieje na zakończenie konfliktu. Od 27 lipca na Ukrainie obowiązuje bowiem porozumienie w sprawie całkowitego przerwania ognia w trwającym od sześciu lat konflikcie zbrojnym na Donbasie. Zostało ono wypracowana w Mińsku przez negocjatorów z Ukrainy, Rosji i OBWE. Papież Franciszek wyraził zadowolenie z zawieszenia broni i zapewnił o modlitwie w intencji pokoju w tym regionie.

Wśród mieszkańców Donbasu co raz bardziej zauważa się zmęczenie trwającym od 2014 r. konfliktem. W wielu miejscach trwa modlitwa o pokój. Tak o sytuacji w Donbasie mówi bp Jan Sobiło, biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej, na terenie której toczy się konflikt.

„Ludzie mają wielką nadzieję. Szczególnie ci, których synowie są na linii frontu, tak z jednej, jak i z drugiej strony. Ożyły nadzieje na to, że choć kryzys może nie do końca będzie jeszcze rozwiązany, ale przynajmniej będą wstrzymane działania wojenne. Jest szansa, że nie będą ginąć żołnierze – mówi bp Sobiło. – W tej chwili bardzo dużo ludzi się modli, zwłaszcza krewni żołnierzy, którzy mogą być w każdej chwili posłani na front, a nie wszyscy wracają stamtąd cali i zdrowi. Wczoraj przyszła do mnie pewna kobieta. Chodzi do prawosławnych, ale mówiła, że podoba się jej to, co Franciszek robi na rzecz pokoju. Podkreślała, że jest to sprawiedliwy pasterz, który dba o dobro, życie i o pokój wszystkich ludzi”.

Szacuje się, że od początku konfliktu w Donbasie, zginęło tam ponad 13 tys. osób.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

[ TEMATY ]

modlitwa

nowenna

Wiesław Podgórski

Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do...

2020-08-15 00:18

[ TEMATY ]

polityka

5 pytań do...

Adobe Stock

5 pytań do… Pana Mecenasa Marka Markiewicza, adwokata, dziennikarza, posła na Sejm I i III Kadencji

Piotr Grzybowski: Panie Mecenasie, jesteśmy cały czas w powyborczej aurze. Pan Andrzej Duda uzyskał mandat Polaków na drugą kadencję. Chciałem zapytać o Pana pierwszą powyborczą refleksję…

Marek Markiewicz: Wielka, wielka radość i poczucie, że - choć niezręcznie powiedzieć - sprawiedliwość zwyciężyła, bo niewątpliwie pan prezydent Duda był kandydatem: i lepszym, i lepiej przygotowanym, a poza tym myślącym w kategoriach prezydenta RP. Nie muszę mówić, że oglądałem i słuchałem całej kampanii i byłem zmartwiony płaskim poziomem widzenia spraw polskich przez kontrkandydata. Nie mam nic do niego, nigdy go nie spotkałem, szanuję tak, jak każdego człowieka, ale różnica była niezwykle wyraźna. Nie można publicznie mówić, że prezydent w nocy podpisuje ustawy, których nie czyta. Skąd on to wie? Dlaczego zasiewa tyle strachu u ludzi, co jest właśnie odwrotnością powinności prezydenta?. Jeżeli powiada, że zwoła radę programową w tydzień po wyborach, po zaprzysiężeniu i wtedy zobaczy, co PiS ukrywa - to dowodzi, jak strasznie to jest naiwne z jednej strony, a z drugiej jak łatwo wzbudzić strach i obawy u ludzi. Trzeba naprawdę uważać. Prezydent ma być czynnikiem stabilizującym, a nie jątrzącym jednych przeciwko drugim. Tak więc powiem, że poczucie sprawiedliwości było pierwsze. Rzeczywiście obawiałem się, nie wyobrażając sobie sytuacji, gdyby jeszcze raz za mojego życia miało to się wszystko odwrócić w drugą stronę, którą ja dość dobrze znam i która mnie martwi. Nie chcę mówić o tym z niechęcią, ale z troską.

PG: Jaka, zdaniem Pana, będzie 2 kadencja Prezydenta Andrzeja Dudy. Czego Pan oczekuje?

MM: Ja myślę, że Prezydent w tej chwili ma mandat nieporównanie mocniejszy niż wcześniej, ale także bardzo wyraźnie opisaną swoją rolę. Ja po wystąpieniu w Grupie Wyszehradzkiej zobaczyłem, że pierwszy raz pojawiła się wyraźna teoria relacji między Polską, a UE. Tego Pan Prezydent unikał wcześniej, teraz natomiast wyraźnie widać było pomysł, aby Polska - akcentując swoją obecność - wywalczyła sobie takie miejsce, na jakie zasługuje. To bardzo ważne wystąpienie, które przeszło bez echa, przyciśnięte miazgą wyborczą. Sądzę też, że Pan Prezydent przez mocniejszą pozycję oraz przez zdobyte doświadczenie, będzie silniej akcentował swoją rolę w polityce zagranicznej. To jest niezwykle ważne. Ujawniła się też nowa cecha (co dla mnie jest bardzo ciekawe) - skłonność do korzystania z inicjatywy ustawodawczej. Prezydent taką inicjatywę ma i w czasie pandemii wyraźnie zaznaczył swój sposób myślenia o gospodarce i o sprawach społecznych. Bardzo jestem ciekaw, do jakiego zaplecza odwoła się (bo musi się odwołać, a widać wyraźnie, że chce skonstruowania jakiegoś planu ustawodawczego, który wyraźnie zapowiedział), czy uzyska wystarczające wsparcie ze strony obozu własnego. To jest przedmiot mojej obawy, bo bardzo na to zasługuje, natomiast wcale nie widzę wyraźnej chęci wsparcia tej jego pozycji, którą sam sobie wypracował. Ja mam głębokie poczucie, że Prezydent sam sobie zawdzięcza zwycięstwo, bo takiego samozaparcia, takiej pracy nie od każdego można byłoby oczekiwać, a on to pokazał: wyraźnie zdobył sobie sympatię ludzi, niezależnie od struktur partyjnych. Bardzo jestem z tego zadowolony, a zobaczymy, jak to wykorzysta, jak będzie wyglądała sytuacja w najbliższym czasie. Niewątpliwie Polska będzie wystawiona, jako państwo, na bardzo ciężką próbę w relacjach z UE. To widać już wyraźnie. Dla mnie nadzieją jest wyraźny związek, czy porozumienie między Panem Prezydentem, a Panem Premierem, który nawet jakby usunął się na bok w czasie kampanii wyborczej. Jeżeli ten duet będzie dalej tak funkcjonował, to patrzę z nadzieją w przyszłość.

PG: Powszechną w społeczeństwie jest krytyka wymiaru sprawiedliwości. Jak postrzega to środowisko prawnicze?

MM: Trudno mówić o środowisku, które ja reprezentuję, ponieważ raczej jestem outsiderem. Środowisko prawnicze jest raczej niechętne reformie i próbie zmiany układu sił. To jest temat na bardzo długą rozmowę. Jest liczny zespół niechętny PiS-owi i Panu Prezydentowi, co bardzo utrudnia funkcjonowanie wewnątrz grupy zawodowej. Możemy się różnić, ale nie „nie lubić” (mówię o środowisku adwokackim). Natomiast to rzeczywiście był silny hamulec dalej idących reform, układających się na kilku poziomach. Najbardziej podstawowym jest czysto organizacyjny sposób funkcjonowania sądów. Kiedy pracowałem w telewizji, a nie wiedziałem, jaki temat „z miasta” przywieść, to mówiłem ekipie: jedźcie do dowolnego sądu pod salę, gdzie wyznaczono rozprawę o 9.00 i popatrzcie, o ile później ona się rozpocznie. Nie byłem w stanie tego pojąć, ponieważ jest to sprawa do najłatwiejszego załatwienia. Drugą sprawą jest bardzo proste pytanie, które każdy sobie powinien postawić, mówiąc w ogóle o funkcjonowaniu państwa: utarło się przekonanie, że prawo reguluje wszystko, a prawo reguluje tylko bardzo niewielką część życia społecznego. Nie ma np. żadnego przepisu prawa rodzinnego, który by nakazywał rodzicom kochać dzieci. Nie ma czegoś takiego, a na tym się opiera rodzina, ale także ocena tej rodziny. Ocena jest sferą pewnego uznania sędziego, jego doświadczenia życiowego (w procedurze karnej i cywilnej są w przepisach odniesienia do doświadczenia życiowego sędziego, do jego wiedzy, również poza prawnej). Tu są bardzo często problemy, gdy oceniamy wyroki i zastanawiamy się, do jakiej sfery wartości odwołuje się sędzia. Zawsze się zastanawiam: być może ja źle rozumiem, ale szereg rozstrzygnięć będzie odbiegało od tego, jakie są normy zła czy dobra w życiu społecznym i to jest największy problem. Tu nawet nie można oskarżać sędziów, dlatego że po wielu latach, co każdy powie, pojawia się pewien rodzaj rutyny. Ja nie mógłbym być sędzią, bo bym się zapłakał zawsze nad racjami „za i przeciw”, ale widzę, że po kilku latach skazywania ludzi na cierpienie, jakim jest więzienie następuje znieczulenie sędziów. Bez tego nie można by nawet funkcjonować, ale czasami powoduje to odpłynięcie od oceny rzeczywistości. Sędziowie bardzo często nadają w wyrokach pewne znamię własnego pojmowania polityki, czy historii. Teoretycznie tak może być, ale nie może to być wbrew racji stanu państwa, czy widzeniu historii. Co się niestety zdarza. Dlatego już Rousseau wspominał - o czym rzadko kto mówi - że sędziowie powinni być wybieralni, kadencyjni, że powinni mieć poczucie, że nie jest to urząd dożywotni, który kostnieje w swej własnej mądrości. Ja nie stawiam tego, jako postulat, bo to by była zmiana całego ustroju. Jednak dobrze byłoby, żeby sędziowie pamiętali, że istnieje funkcja czasu… I wreszcie trzecia rzecz, która jest konsekwencją poprzednich: stan sędziowski wyrodził się jako samodzielna władza. To bardzo trudna sprawa, dlatego że przy opresyjnej władzy zamknięcie się stanu sędziowskiego gwarantuje pewną stabilność jego działania, ale z drugiej strony powoduje eliminacje. Tak to mamy w Polsce. Ja nie jestem w stanie pojąć, dlaczego prawie połowa Polaków uwierzyła, że to sędziowie sami siebie mają wybierać na stanowiska sędziowskie i i tworzyć drogę awansu. KRS - przecież nie organ państwowy w rozumieniu władzy - jest organem, który (tak się to utarło w Polsce po okrągłym stole) wybierany był przez sędziów. Teraz postanowiono, żeby był on wybierany przez organ władzy suwerennej, czyli przez Parlament - i o to poszedł cały spór, że ktoś z zewnątrz ośmiela się ingerować w wymiar sprawiedliwości. Nikt nie zwrócił uwagi, że od lat np. TK jest wybierany właśnie przez Parlament, nie przez siebie. Natomiast potrzeba budowania kasty zamkniętej w sobie przerosła zdrowy rozsądek, a wtedy bardzo łatwo doprowadzić do konfliktu władzy sądowniczej z władzą państwową, której przecież elementem ta władza sądownicza jest. Nie jestem w stanie pojąć buntu sędziów przeciwko władzy wybranej w demokratycznych wyborach. W pewnych warunkach można założyć, że to jest element korekcji, jakiejś ochrony podstawowych wartości prawa, ale to nie może być systemowe przeciwstawienie, kiedy sędziowie ze świeczkami w rękach protestują przeciwko Parlamentowi, dopiero co wybranemu w powszechnych wyborach. Wtedy my pytamy: to kto wybrał sędziów? Skąd się wzięła ich moc? Z wielkiej nauki? Wcale nie, kształcenie sędziów nie wymagało wielkiej selekcji, a co gorsza - było od lat obarczone strasznym błędem, że kariera sędziowska była najniżej notowaną karierą w zawodach prawniczych. Powinno być odwrotnie: to sędzia powinien być na czele drabiny zawodowej. Tymczasem przez lata w PRL- u trzeba było najpierw skończyć aplikację sędziowską, zdać egzamin sędziowski, by potem rozpoczynać odrębną nową aplikację np. adwokacką. W związku z tym wykształcenie adwokata było podwójnie głębokie w stosunku do sędziego. To jest nierozważne i do dzisiaj cierpimy, ponieważ często młodzi sędziowie tylko czekają na moment, żeby uciec do lepiej płatnych prac gdzieś w korporacji. Z punktu widzenia społecznego to jest absolutne nieszczęście i trzeba powiedzieć, że wszystko, co wzmacnia pozycję zawodową sędziego służy państwu. Dopiero jak się te wszystkie czynniki zbierze, widać jak jest. Jak niedobrym był pomysł, aby zwalniać wszystkich sędziów, a minister miałby powoływać nowych do SN. Miał więc rację Prezydent, że to zawetował, ale to pokazało, że początek reformy nie był pomyślany systemowo, w imieniu całej formacji. Teraz to się już ujednolica, ale jest to – i długo jeszcze będzie – problem.

PG: Parę dni temu doszło do bezprecedensowego zbezczeszczenia figury Chrystusa przed Bazyliką św. Krzyża. Jaka powinna być reakcja zwykłych ludzi, służb, wymiaru sprawiedliwości?

MM: Jednoznaczna. Pan mówi, że bezprecedensowa, w pewnym sensie precedensowa: już od kilku lat, a na pewno od wielu miesięcy mamy do czynienia z prowokacjami w manifestacjach, gdzie profanowane były symbole, wizerunek Matki Boskiej. To, co stało się w Warszawie było konsekwencją pewnej bezkarności, czy braku reakcji na wcześniejsze - nie to, że drobniejsze, ale nie aż tak strasznie znaczące wydarzenia, jakie miały miejsce. No i to jest początek wojny. Moim zdaniem ks. Abp. Jędraszewski rok temu, cytując wiersz o czerwonej zarazie, kiedy mówił o konflikcie, o tęczowej zarazie, wyraźnie powiedział o ideologii, która zaczęła się kształtować - jak to często w dziejach lewicy, która chce zmienić istniejący porządek. Wyraźnie mówił, że LGBT godzi w dotychczasowy kształt rodziny, dotychczasowe relacje i cele stawiane rodzinie, związkom rodzinnym, związkom krwi, związkom szczepu, na których cała cywilizacja jest oparta. To jest - jak zwykle w lewicy - pragnienie stworzenia nowego świata, pytanie tylko: jakiego i czy lepszego? Tak dziwnie się składa, że porywy następują, kiedy wymiera pokolenie, które widziało totalną klęskę myślenia w poprzedniej edycji. Bolszewicy chcieli stworzyć świat, w którym wierność Pawlika Morozowa konsulowi była większa niż jego związek z ojcem. Pawlik Morozow donosił na własnego ojca, bo tego wymagał interes socjalizmu. Najgorsze jest to, że rzadko kto przypomina, że lewicowe widzenie świata - chociaż czasami może i atrakcyjne - zbankrutowało kompletnie. Pan Prezydent mówiąc, że LGBT to nie ludzie, a ideologia powiedział głęboką prawdę. Ludzie odmienni, czy nie heteronormatywni żyją wokół nas od tysięcy lat i to nie powoduje, większych - poza komunistami i faszystami reakcji publicznych. Natomiast ideologia, która stawia równość między związkiem homoseksualnym, a rodziną - to jest już pewien - fatalny zresztą – atak na społeczeństwo, oparty na zniszczeniu wszystkiego, co istnieje. Wtedy to się nazywa ideologia, która jednoczy pewną część tego środowiska i doprowadza do prowokacji, mającą wyzwalać walkę czy wojnę religijną. Tyle razy w historii to już przecież było i teraz, niestety, dożyliśmy tego, co przewidział abp. Jędraszewski i co bardzo trafnie opisał Prezydent w czasie kampanii wyborczej. Każdy rozsądny człowiek wie, że nie jest to wymierzone przeciwko konkretnemu człowiekowi, nad którym KKK każe się pochylić, któremu każe pomóc, co wyraźnie zawiera nauka Kościoła. Każdy kto tego nie dostrzega, udaje tylko, że należy do Kościoła. Nie musi w to wierzyć, ale taki jest porządek, przy jednoczesnym uznaniu za grzeszne praktyki homoseksualne. Te są jednoznacznie i w opisie funkcjonowania związków rodzinnych, społecznych kryje się mądrość wieków. Nie wymyślono sobie na przykład, że kazirodztwo jest lepsze czy gorsze. Wiadomo z doświadczenia, do jakich zniekształceń genetycznych i innych ono prowadzi. Jeżeli ktoś chce to zmieniać - proszę bardzo, to jest jego prawo, ale nie może dochodzić swoich racji drogą barbarzyńskiego atakowania tego, co jest bliskie innym ludziom.

PG: Panie Mecenasie, czy Konwencja Stambulska stanowi realne zagrożenie dla polskiego systemu prawnego?

MM: Konwencja, jak każda ratyfikowana konwencja międzynarodowa, jest częścią prawa wewnętrznego i w niej są zawarte nakazy, czy zobowiązania państwa (jak np. w art. 12 do wykorzenienia pewnych stereotypów, które do tej pory kształtowały życie społeczna). Wystarczy tylko te stereotypy opisać i nagle pojawia się czysto prawne zobowiązanie. Rodzi się bardzo poważne pytanie, co miał w głowie prezydent Komorowski, że tę konwencję ratyfikował. Widocznie miał więcej niż Węgrzy, Czesi, Litwini, Brytyjczycy także, którzy widzieli, że to jest manifest rewolucyjny, który nabrał cech prawnych. Do tej pory nikt nie domagał się realizacji postanowień prawnych, ale to jest otwarta sprawa, bo za chwilę się może pojawić i ja to niebezpieczeństwo rozumiem. Nasze państwo powinno działać według pewnego porządku. Nie jest tak, że Minister Sprawiedliwości występuje do Ministra Rodziny o wypowiedzenie konwencji, bo tu jest właśnie kompetencja premiera, prezydenta. To jest zbyt poważna sprawa, żeby z takich czy innych powodów (nie chcę tego oceniać), zaraz po wyborach Minister Sprawiedliwości czynił sztandar pewnej walki, która także ma podtekst polityczny. Sprawa jest zbyt poważna, żeby była obarczona podejrzeniem, że ktoś komuś chce jakoś dokuczyć, a wydaje mi się, że tak trochę jest. W tym sensie to, co Pan Premier zrobił, odwołując się do pojęcia godności ludzkiej zawartego w art. 30 Konstytucji - że jest ona nienaruszalna, podlega ochronie władz publicznych - to jest rzeczywiście poważny problem. Chcę powiedzieć, że to jest jedyny w moim przekonaniu przepis nowy, w stosunku do poprzednich Konstytucji. Tego nie było, to jest ustrojowy przepis wskazujący pierwszeństwo jednostki w stosunku do władz. Władze mają chronić godność człowieka i nie mają prawa urządzać krucjat, które by zmieniały zwyczaje ludzi i to w trybie prawnie nakazanym. To jest sprzeczne w ogóle w ideą zapisu Konstytucji, o którym bardzo mało się mówi, ale on jest bardzo ważny i tu Pan Premier ma oczywistą rację. Natomiast w Konwencji pojawia się jeszcze jedno: struktura międzynarodowych ekspertów, komitetu doradczego. W związku z tym mamy kolejną strukturę ponadpaństwową, która ma niejasne, ale silne kompetencje w stosunku do władz publicznych. To z tego może być straszny problem. Można by na to machnąć ręką, bo takich dokumentów pojawiało się wiele, gdyby nie to, że mamy do czynienia z konfliktem między UE a Polską. To nie jest konflikt historyczny, czy jakiś inny, tylko konflikt czysto ideowy. Jeżeli w wystąpieniach posłów deputowanych parlamentu pojawiają się oskarżenia o faszyzm w Polsce, jak to Polska jest niepraworządna, jest to coś strasznie niesprawiedliwego i odbieramy to bardzo jasno. Znałem bardzo dobrze premiera Buzka, którego pozycji obecnie nie pojmuję i nie rozumiem, jak on może z ludźmi z lewicy tworzyć sojusz ideowy w parlamencie. Zapytałem go, jak to jest, że on był na najwyższym stanowisku w PE, gdy oskarżano Polskę o odpowiedzialność za holokaust (co jest nieprawdą i co on doskonale wie) nie pisnął ani słowa. Odpowiedzi nie było. Jeżeli w tym duchu, przy udziale wspólnych pieniędzy unijnych polscy deputowani występują przeciwko własnemu krajowi w sprawie jego interesów, to znaczy, że konflikt ideowy w tych relacjach jest bardzo silny, dotyczy praworządności. Powiedziałem: jeżeli tak, to dlaczego nie mówimy o praworządnym naprawieniu szkód wojennych w stosunku do Polski ? Tego też wymaga praworządność, czy cywilizowane relacje między Polską, a Niemcami. Pan Timmermans pochodzi z kraju, który wystawił formacje wspierające Hitlera i oni mają Polskę pouczać o faszyzmie? To może nie były wielkie formacje, ale były złożone z obywateli tamtych państw i jakoś nigdy nie słyszałem w parlamencie, aby ktoś się od nich odcinał w sposób zdecydowany W Polsce krzyczą niektórzy, że żądania tyle lat po wojnie są haniebne. A kiedy one mają się pojawić? W związku z tym, jeżeli w sposób nieuprawniony, w moim przekonaniu pojawiają się takie ideowe podstawy konfliktu, buduje się konflikt między Polską, a UE. W interesie Polski jest być w UE i to jest oczywiste, ale nie do takiej Unii ludzie szli kiedyś w referendum, kiedy była mowa, że Unia jest związkiem państw. Teraz powolutku ona się zmienia w państwo związkowe, stając się jednolitym tworem z jednolitą filozofią, a nie wszyscy to akceptują. To jest jakaś ironia historii albo niewiedza rzeczy: upływ czasu powoduje, że siła ideologicznych przekonań jest ponad rozum.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję