Reklama

Konferencja SKOK pod hasłem „Ku niezależności finansowej”

2015-06-19 14:11

Mimo zmiany otoczenia prawnego SKOK-ów w sposób, który dla każdej instytucji nie byłby łatwy, wyniki Kas poprawiają się, spółdzielcze kasy mają się coraz lepiej i tak, jak w 101 krajach na świecie służą społeczeństwu, a przede wszystkim są realną alternatywą wobec instytucji komercyjnych.

Na konferencji prasowej związanej z odbywającą się w Gdyni XXIII Krajową Konferencją spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych pod hasłem „Ku niezależności finansowej” wskazano niedociągnięcia obecnego otoczenia prawnego w którym przyszło funkcjonować Kasom oraz przedstawiono najnowsze wyniki finansowe.

By pomóc, potrzebne są narzędzia

Reklama

Misją SKOK-ów jest m.in. walka z tzw. wykluczeniem finansowym, a więc pozostawaniem części społeczeństwa w gronie osób pozbawionych możliwości korzystania z usług finansowych oraz walka z lichwą, która wiele polskich rodzin doprowadza do bardzo trudnej sytuacji. Jednym z głównych elementów, który stoi na przeszkodzie tego, aby Kasy mogły w pełni realizować swoją misję są obecne przepisy prawa.

Sytuację w jakiej znalazły się SKOK-i od października 2012 r. czyli od momentu kiedy weszła w życie nowa ustawa o SKOK, warto porównać z sytuacją, z jaką mieliśmy w Polsce do czynienia w połowie lat 90-tych, kiedy zmieniano ustawę o bankach spółdzielczych. Wtedy tzw. okresy przejściowe którym podlegały banki spółdzielcze (czas na przystosowanie się do nowych przepisów) wynosiły po kilka lat. W jednym ze skrajnych przypadków nawet lat 10. SKOK-i nie miały okresów przejściowych, a jeśli już to w minimalnym zakresie. Dlatego trudno było im sprostać nowym przepisom, a wyniki finansowe nagle zaczęły na papierze wyglądać gorzej. Życie pokazało w jaki sposób Kasy są dyskryminowane.

17 lipca 2014 r. Komisja Nadzoru Finansowego zdecydowała o zawieszeniu działalności SKOK Wspólnota z siedzibą w Gdańsku. Kasa Krajowa złożyła skargę na tę decyzję KNF. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, postanowieniem z 10 czerwca 2015 r. postanowił wstrzymać wykonanie zaskarżonej decyzji. W uzasadnieniu WSA stwierdził m.in. „(…) okoliczności podniesione przez skarżącą (Kasę Krajową) we wniosku o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji Komisji Nadzoru Finansowego, wypełniają ustawowe przesłanki zastosowania ochrony tymczasowej. Niemożność prowadzenia działalności gospodarczej skutkować będzie nie tylko stratami finansowymi, ale spowoduje niewątpliwie odpływ konsumentów do innych instytucji finansowych, a w efekcie utratę pozycji Kasy na rynku usług finansowych, co może wywołać trudne do odwrócenia skutki”.

Z kolei 16 czerwca 2015 r. Trybunał Konstytucyjny rozpoznał wniosek grupy posłów na Sejm dotyczący zbadania konstytucyjności przepisów prawa spółdzielczego m.in. zezwalających na przekształcenie spółdzielni pracy w spółki prawa handlowego. Wniosek wprawdzie nie został rozpatrzony, ale Trybunał umarzając to postępowanie w swoim komunikacie po wyroku zasygnalizował że: „(…) Szereg rozwiązań przyjętych w zaskarżonych łącznie przepisach o przekształceniach budzi poważne zastrzeżenia konstytucyjne”.

- To pokazuje, że apele, które wielokrotnie kierowaliśmy do organów decydujących o tym, jak wygląda prawo w Polsce, znajdują swoje potwierdzenie w decyzjach niezawisłego sądu i Trybunału Konstytucyjnego. Bez wątpienia należy znaleźć czas i energię na to, aby pochylić się ponownie nad przepisami prawa, które regulują funkcjonowanie Kas tak, aby wprowadzić do nich zmiany niezbędne dla zagwarantowania poprawnego i płynnego funkcjonowania spółdzielczych kas w Polsce. Podkreślam, że my nie apelujemy i nie zabiegamy o to, aby Kasy otrzymały jakieś przywileje czy ulgi. Nasze apele dotyczą tego, aby obowiązujące nas przepisy prawa umożliwiały nam prowadzenie działalności na równych zasadach z innymi podmiotami, które działają w sektorze finansowym, dla których SKOK-i powinny być realną konkurencją. Jeżeli funkcjonujemy w ramach gospodarki wolnorynkowej to jednym z jej fundamentów jest właśnie wolna konkurencja.

Dobre wyniki finansowe

Najnowsze wyniki wyraźnie wskazują na stabilizację sytuacji spółdzielczych kas. Z usług Kas korzysta obecnie 2 160 000 Członków i ten poziom utrzymuje się. Wcześniejsza redukcja bazy członkowskiej wynikała z likwidacji Kas decyzją KNF, a nie z fizycznej rezygnacji ludzi z członkostwa w Kasach.

SKOK-i obecnie operują aktywami w wysokości 12 869 000 000 zł - miesiąc do miesiąca nastąpił wzrost o prawie 56 000 000 zł. Nastąpił przyrost depozytów - obecnie wynoszą 11 629 000 000 zł. Pożyczki utrzymują się na stabilnym poziomie 8 156 000 000 zł, choć tu także zanotowano niewielki przyrost.

- Należy przypomnieć, że niedawny spadek wyników Kas był w przeważającej mierze wynikiem kilkakrotnych zmian systemu rachunkowości dla spółdzielczych kas i znaczącego zwiększenia obciążeń z tytułu różnego rodzaju odpisów aktualizujących czyli rezerw, wzrostu kosztów działania bez możliwości wprowadzenia okresów dostosowawczych - przypomina Wiktor Kamiński, zastępca dyrektora generalnego Kasy Krajowej.

Warto również zwrócić uwagę na to, że Kasa Krajowa udzieliła wymagającym tego Kasom pomocy w wysokości prawie 400 milionów zł. Na tej podstawie zostały objęte udziały w Kasach. Zostały również udzielone Kasom pożyczki na zasadach zobowiązania podporządkowanego.

- Te działania doprowadziły do tego, że Kasy które uzyskały tę pomoc osiągnęły wymagane przepisami minimalne poziomy kapitałów własnych z jednym zastrzeżeniem: wciąż jeszcze mamy sporą grupę Kas do których KNF nie podjęła decyzji umożliwiającej im zaliczenie tej udzielonej przez Kasę Krajową pomocy do funduszy własnych - podkreśla Wiktor Kamiński. - Kasy czekają od kilku do już nawet kilkunastu miesięcy na decyzje KNF, które umożliwiłyby im spełnienie wymagań stawianych przez ustawę w odniesieniu do funduszy własnych. W tym momencie mielibyśmy już tylko dwie Kasy które ewentualnie wymagałyby jakichś działań pomocowych. Nie są nam znane powody dla których tak przewlekły jest proces decyzyjny w KNF w tym obszarze, mimo, że wydaje się, że wszystkie warunki do zaliczenia tej pomocy zostały przez Kasy spełnione.

Warto przypomnieć, że depozyty w Kasach są objęte dokładnie takimi samymi gwarancjami jak depozyty składane w bankach komercyjnych czy spółdzielczych, czyli gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Więź członkowska to nie fikcja

- W ostatnim czasie wielu tzw. ekspertów wypowiadało się na temat tego, że SKOK-i są w trudnej sytuacji. Chciałbym zwrócić uwagę na jedną, niezwykle istotną okoliczność. Na przełomie marca i kwietnia br. polskie Kasy przeszły największy stress test w warunkach naturalnych jaki tylko można sobie wyobrazić - mówi prezes Rafał Matusiak. - Przypomnę, że po 9 marca rozpoczął się zakrojony na niespotykaną skalę atak polityczno-medialny na sektor SKOK. Atak który miał spowodować pojawienie się w przestrzeni publicznej informacji stawiających pod znakiem zapytania naszą wydolność i renomę. Chyba nie jest dla nikogo żadną zagadką, że ten atak niestety stał się elementem prezydenckiej kampanii wyborczej. Z całą stanowczością należy odnotować i zaakcentować, że Kasy zdały ten stress test z oceną bardzo dobrą.

Często w wypowiedziach na temat Kas pojawiały się sformułowania podważające istnienie tzw. więzi członkowskiej pomiędzy osobami korzystającymi z usług spółdzielczych kas.

- Dla mnie najlepszym przykładem na to, że więź członkowska nie jest żadną fikcją, był właśnie ten okres marca i kwietnia, kiedy przez kilka długich tygodni praktycznie codziennie spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe były przedmiotem różnego rodzaju doniesień medialnych oraz często bardzo nieodpowiedzialnych wypowiedzi różnych polityków. Jeżeli w wyniku takiego działania nie doszło do upadku tego sektora, to właśnie m.in. dzięki temu, że ta więź członkowska istnieje, że Członkowie mają zaufanie do SKOK-ów i że nadal są gotowi powierzać im swoje oszczędności - podsumowuje prezes Kasy Krajowej.

Tagi:
konferencja SKOK

Reklama

UKSW zakłada Interdyscyplinarną Sieć Badań nad Migracją

2019-06-11 20:59

lk / Warszawa (KAI)

Wykorzystanie badań do edukacji społeczeństwa i realizowania konkretnych inicjatyw o tematyce migracyjnej przez sektor pozarządowy ma służyć Interdyscyplinarna Sieć Badań nad Migracją - nowa inicjatywa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. O jej założeniach dyskutowano we wtorek na konferencji „Migracje do Unii Europejskiej. Wyzwania polityczne, prawne i społeczno-kulturowe”.

W dyskusji nad głównym tematem konferencji uczestnicy postulowali konieczność większej edukacji polskiego społeczeństwa, zwłaszcza jego najmłodszych pokoleń, na temat niuansów koegzystencji obywateli naszego kraju i osiedlających się w Polsce osób różnego pochodzenia etnicznego, odmiennej wiary i kultury.

Brakuje też osób, które umiałyby wyjaśnić istotę różnorodności kulturowej, która zaczyna być widoczna w naszym kraju: nauczycieli, wykładowców akademickich i liderów opinii.

Polacy skupiają się na tym, co ich od migrantów odróżnia, a nie na tym, co może nas łączyć pod względem kulturowym i religijnym. Przełamanie strachu i szacunek wobec obcego zaczyna się w momencie, gdy obie strony się poznają - podkreślali m.in. uczestniczący w dyskusji Polacy z bagażem życia w krajach muzułmańskich oraz cudzoziemcy, którzy mieszkają w naszym kraju od wielu lat.

Za istotne wyzwanie uznano także przełamywanie nastrojów antyuchodźczych prowokowanych w mediach społecznościowych, m.in. także poprzez powielanie tzw. fake newsów.

Wykładowczyni UKSW prof. Irena Lipowicz, b. rzecznik praw obywatelskich, porównała atmosferę towarzyszącą powołaniu Sieci Badań nad Migracją do okresu formowania się pierwszej „Solidarności” w 1980 roku.

„Towarzyszyło nam wtedy głębokie poczucie niezgody i frustracji, że tak dalej być nie może oraz poczucie bezsilności i upokorzenia. Czuliśmy też, że mierzymy się z czymś, co jest potężniejsze od nas, a dziś to potężniejsze ma silnego sprzymierzeńca, jakim są nowe technologie i tych, którzy pracują bardzo aktywnie nad tym, aby skłócać społeczeństwo, polaryzować nastroje, podsycać wzajemną wrogość” – mówiła prof. Lipowicz.

Prof. Lipowicz zaznaczyła, że powołaniu Sieci Badań nad Migracją towarzyszy idea przejścia od dyskusji akademickiej do konkretnych działań zmierzających zrozumieniu zjawiska kryzysu uchodźczego przez całe społeczeństwo.

Sieć Badań nad Migracją ma mieć charakter nie tylko naukowy, ale integrujący różne dziedziny życia społecznego: edukację na różnych poziomach systemu oświaty, administrację publiczną oraz m.in. media.

„Cały problem polega polskiej nauki polega na tym, że nie znajdujemy przekładni na szkolenia nauczycieli, urzędników państwowych oraz ludzi mediów” – tłumaczyła prelegentka.

Jej zdaniem, zanim rozpoczęłaby się powszechna edukacja społeczeństwa na temat problemów związanych ze zjawiskiem migracji w naszym kraju, potrzebni są tzw. multiplikatorzy, w tym wykładowcy uczelni wyższych, którzy naświetlą to zagadnienie w kręgach akademickich (i studentom) oraz zintegrują się w celu skuteczniejszego badania zjawiska.

„Możemy zrobić coś pozytywnego. Nie skupiajmy się na tym, dlaczego ukraińska wspólnota w Polsce albo muzułmanie nie są źli. Przejdźmy do ofensywy” – zachęcała prelegentka.

Zadaniem Sieci Badań nad Migracją ma być m.in. wymiana danych dotyczących tego zjawiska w Polsce, Europie i na świecie, wzajemna promocja naukowa uczelni wyższych i badaczy, pozyskiwanie grantów na projekty naukowe poświęcone temu zagadnieniu, wymiana staży na uniwersytetach oraz przede wszystkim integracja środowiska wspólnie zmierzającego do lepszego zrozumienia kwestii dotyczących migracji oraz do obalania w społeczeństwie krzywdzących stereotypów.

„Napisałeś ciekawy artykuł? Opublikowałeś książkę? Prowadzisz badania? Niech wiedzą o tym inni, niech cię cytują, niech podają tę wiadomość dalej” – wyjaśniła Irena Lipowicz.

Sieć ma też pozwalać na wykorzystanie badawczych wniosków do edukacji społeczeństwa oraz realizowania konkretnych inicjatyw o tematyce migracyjnej przez sektor pozarządowy. – Zbyt często jest w Polsce tak, że mamy działalność naukową i fantastyczne organizacje pozarządowe, a między nimi zieje przepaść. One bardzo często robią świetne rzeczy, o których nauka nie wie, albo z kolei w środowisku naukowym istnieją badania wymagające pomocy – dodała prof. Lipowicz.

Przynależność do Sieci ma być dobrowolna i darmowa, a efekty jej prac promowane wewnątrz jej członków, zarówno indywidualnych, jak i instytucjonalnych, czyli przez odpowiednie komórki naukowe uczelni wyższych, think-tanki i innego rodzaju środowiska eksperckie oraz organizacje pozarządowe.

Bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek oraz delegat KEP ds. imigracji stwierdził, że brak przełożenia akademickiej dyskusji na konkretne działania był do tej pory wielkim mankamentem zaangażowania się Kościoła w to zagadnienie.

- Brakowało profesjonalnej kadry, która umiałaby rzeczowo rozmawiać o tym, z czym mamy do czynienia – powiedział, zaznaczając, że w debacie publicznej na temat migracji dominuje przekaz medialny, w którym prym wiedzie spojrzenie stricte polityczne, odzwierciedlające głównie narrację polskiego rządu, ale także odnoszące się do sytuacji w całej Unii Europejskiej.

„To nie jest sprawa tylko Polski, że mamy ksenofobię i islamofobię, bo już dziś nikt nie ma wątpliwości, że ten temat i reakcje nań jest obecny w całej Europie” – dodał bp Zadarko.

Biskup nawiązał do nauczania papieża Franciszka na temat migracji, które uznał za podstawę tego, jak współcześnie Kościół powinien reagować na to zjawisko.

„Od samego początku nauki Kościoła temat migrantów i uchodźców brzmi jednoznacznie: należy ich przyjmować, pytanie tylko jak? Z tym mamy dziś problem nie tylko w Polsce, ale też choćby w Stanach Zjednoczonych. To, co robi Donald Trump na granicy z Meksykiem, pokazuje, że to nie jest tylko sprawa polska” – dodał bp Zadarko.

Jego zdaniem, choć Jan Paweł II i Benedykt XVI poruszali kwestie migracyjne, to „nikt tak konkretnie, w detalach nie pokazał nauki Kościoła, jak papież Franciszek”. Przypomniał, że swego rodzaju nakreślenie jednego z priorytetów jego pontyfikatu dokonało się podczas pierwszej podróży apostolskiej, która miała miejsce na włoskiej wyspie Lampedusa – symbolu europejskiego kryzysu uchodźczego.

Bp Zadarko przypomniał także wskazania na temat migrantów, jakie Franciszek przekazał w listopadzie 2017 r. przedstawicielom uczelni katolickich z całego świata.

Przede wszystkim poprosił ich, aby zajęli się problemem uchodźczym, gdyż wcześniej nie był on przedmiotem większego zainteresowania, a na początku XXI wieku jest największym wyzwaniem na świecie. Franciszek poświęca temu zagadnienie niemal każdą środową audiencję generalną oraz każdą wizytę apostolską.

- Papież mówi: musimy znać przyczyny tego kryzysu, wiedzieć, dlaczego ludzie od dawna migrują lub są wypędzani ze swoich krajów. Tylko z pozoru chodzi o wojny, różnice polityczne, ekonomiczne i religijne. Jest wiele innych przyczyn dużych ruchów migracyjnych – mówił bp Zadarko.

Po drugie, zdaniem Franciszka, istotna jest refleksja nad negatywnymi reakcjami wobec migrantów, zwłaszcza w krajach od dawna chrześcijańskich. Takim krajem jest m.in. Polska, ale chodzi też np. o Niemcy czy Francję. Refleksja ta jest potrzebna, aby tworzyć programy formacji sumień.

„Jeśli mam w ramach Episkopatu zaproponować księżom biskupom oraz duszpasterzom coś, co mamy robić, to muszę wiedzieć, z czym mamy do czynienia. Nie mogę tworzyć teoretycznych, nawet najbardziej wysublimowanych teologicznie propozycji. Oprócz tego muszę znać przyczyny społeczne, kulturowe, politycznym i globalnym” – wyjaśnił.

Trzecim wskazaniem Franciszka jest właśnie tworzenie akademickich sieci badawczych dotyczących migracji. - One są potrzebne do tego, by dać uzasadnienie duszpasterstwu migrantów i uchodźców jako odpowiedź na znak czasu. My, jako duszpasterze, potrzebujemy właśnie takiej wiedzy. Badania nad migracją są potrzebne politykom, ludziom kultury czy tym, którzy tworzą lokalne społeczności, ale też księdzu. Chodzi o przetłumaczenie wiedzy akademickiej na język duszpasterski – wyjaśnił bp Zadarko.

Badania nad migracjami, zdaniem bp. Zadarki, mają się też przyczynić do podniesienia społecznej świadomości na temat zjawiska migracji. A ta jest w naszym kraju słaba, a politykom nie zależy na zmianie tego stanu rzeczy.

„Mamy najlepszy rząd socjalny od dziesięcioleci, który zajął się gruntownie opieką społeczną i szczyci się tym. Natomiast, gdy zejdziemy do konkretów, to w sprawach migrantów i uchodźców mamy gigantyczny powód do wstydu, ponieważ mamy tylko jedną odpowiedź: nie ma żadnego przyjmowania uchodźców.

„Mnie najbardziej interesuje uchwała Episkopatu o organizowaniu korytarzy humanitarnych jako minimum odpowiedzi na wyzwania wobec uchodźców. Niestety odpowiedź jest jednoznaczna: nie będziemy organizować korytarzy humanitarnych, będziemy pomagać na miejscu. Znamy to wszyscy, bo to jest takie sakramentalne stwierdzenie” – powiedział bp Zadarko.

Bp Krzysztof Zadarko zaprosił do współpracy w ramach Sieci Badań wszystkich dysponujących adekwatną wiedzą na temat migracji. - Kościół to nie tylko księża, wiec cała nadzieja w tych, którzy będą chcieli w tej tematyce zaistnieć – zauważył.

Ks. prof. dr hab. Wojciech Necel, koordynator Sieci Badań nad Migracją zaapelował, że stworzenie tej inicjatywy jest konieczne, aby niwelować dystans wobec przybysza, jakim jest uchodźca, a dialog zaczyna się od słuchania.

„Tym, co nas łączy, jest człowieczeństwo. Nie szukajmy tego, co nas dzieli, ale tego, co łączy. To jest podstawowe zadanie Sieci” – powiedział. Dodał, że Kościół ma wyczulać na inność, która jest wokół nas, i to niezależnie, czy żyjemy w Warszawie czy w małych wioskach i parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wiedeń: skandaliczne zachowanie austriackich piłkarek powodem odwołania meczu z reprezentacją Watykanu

2019-06-22 21:27

ts (KAI) / Wiedeń

W Wiedniu miał się odbyć dziś mecz piłki nożnej kobiet, w którym po raz pierwszy za granicą miała zagrać reprezentacja Watykanu. Niestety, mecz nie doszedł do skutku ze względu na skandaliczne zachowanie zawodniczek austriackich, poinformowała telewizja ORF.

AnnRos/pixabay.com

Według tej informacji, na wiedeńskim stadionie miały się zmierzyć zawodniczki nowo utworzonej reprezentacji FC Watykan i wiedeńskiego klubu FC Mariahilf. Przeszkodziła w tym postawa zwolenniczek aborcji wśród zawodniczek austriackich w czasie, gdy odgrywano hymn Państwa Watykańskiego.

Obecny na stadionie nuncjusz apostolski w Austrii, Pedro Lopez Quintana, zadecydował o wycofaniu reprezentacji watykańskiej.

Towarzyski mecz, który miał zostać rozegrany wczesnym popołudniem, poprzedziła wspólna Msza św. i poświęcenie boiska. „Jednak od hymnu sprawy potoczyły się gwałtownie” - poinformowała ORF.

Podczas hymnu watykańskiego kilka zawodniczek austriackich podniosło koszulki „pokazując wymalowane na brzuchach jajniki oraz hasła wzywające do legalizacji aborcji”.

W reakcji nuncjusz apostolski wraz z towarzyszącymi mu osobami natychmiast opuścili stadion. Mimo, iż po hymnach zawodniczki zwyczajowo uścisnęły sobie ręce, nie odezwał się gwizdek rozpoczynający grę, a watykański trener wezwał swoje zawodniczki na ławkę. Publiczność natomiast poinformowano w krótkim komunikacie, że piłkarska reprezentacja kobieca z Watykanu nie wystąpi.

Przedstawicielka austriackich zawodniczek uczestniczących w akcji Luise H. powiedziała w rozmowie z ORF, że grupa zupełnie nie zdawała sobie sprawy z konsekwencji ich akcji i chętnie rozegrałaby mecz.

Dziennikarzom organizatorki akcji rozdały ulotki mówiące o tym, że aktywistki nie utożsamiają się z negatywnym stanowiskiem Kościoła wobec aborcji oraz „małżeństw” osób tej samej płci.

Według ORF, tłumaczyły, że nie były świadome tego, iż „ich akcja podczas odgrywania hymnu Watykanu i w obecności nuncjusza apostolskiego jest szkodliwa dla idei sportu i może zniszczyć wielotygodniowe przygotowania”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy europejski szlak pielgrzymkowy: od Bałtyku do Rzymu

2019-06-24 17:58

vaticannews / Akwilea (KAI)

Do Rzymu będzie można dojść pieszo również przez Alpy Wschodnie. Trwają starania o odtworzenie dawnego szlaku pielgrzymkowego, po którym do grobów apostołów zmierzali pątnicy z krajów bałtyckich, Polski, Czech i Austrii.

pixabay.com

Dziś w Akwilei spotkali się założyciele stowarzyszenia "Romea Strata", które stawia sobie za cel reaktywacje ruchu pątniczego po tej właśnie drodze. Są to przedstawiciele pięciu włoskich regionów, przez które wiedzie szlak, zanim w Toskanii połączy się z główną trasą pielgrzymkową do Rzymu Via Francigena. Obecne są także delegacje z Austrii, Czech i Polski, a także przedstawiciel Stolicy Apostolskiej, ks. Eugenio Bruno z Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji.

Zapewnia on, że Watykan popiera odnowę starych tras pielgrzymkowych. Doświadczenie drogi do świętego miejsca jest bowiem sprawdzonym sposobem na ewangelizację. W ten sposób Kościół wychodzi na zewnątrz, może spotkać tych, którzy poszukują sensu życia i zbawienia – mówi ks. Eugenio Bruno.

"Odwieczne prawdy o człowieku nie przemijają, są wciąż te same. Okazuje się, że pod pewnymi względami pielgrzymi średniowieczni i współcześni pątnicy są do siebie podobni. Zmienił się sposób pielgrzymowania, aspekty organizacyjne, ale nie zmienia się to, co skłania człowieka do wyruszenia w drogę. Patrząc powierzchownie, można by sądzić, że dla wielu pielgrzymka to doświadczenie czysto turystyczne, bo nie ujawniają na zewnątrz zainteresowania sprawami duchowymi. Jeśli jednak przebijemy się przez te pozory, jeśli dotrzemy do prawdziwych pytań, jakie stawiają sobie ci ludzie, okazuje się, że jest to wciąż ten sam człowiek, taki sam, jak w średniowieczu. Również we współczesnych pielgrzymach jest poszukiwanie sensu, pragnienie zakorzenienia w historii, kulturze. I to właśnie ci piesi pielgrzymi pokazują nam, że sama turystyka już nie wystarcza. Widzimy, że turyści chcą być pielgrzymami, dążą do jakiegoś sensu, kultury integralnej. A Europa jest matką takiego pielgrzymowania” - powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Eugenio Bruno.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem