Reklama

"Brat naszego Boga" w "Niedzieli"

Tekst i fot.: Anna Wyszyńska
Edycja częstochowska 25/2003

Ponad 40 lat temu ks. Karol Wojtyła napisał dramat Brat naszego Boga, poświęcony postaci br. Alberta Chmielowskiego. Tę trudną, filozoficzną sztukę włączyła do swojego repertuaru młodzież z Teatru Źródło działającego w Gimnazjum nr 1 im. Jana Pawła II w Radomsku. Brat naszego Boga został wystawiony po raz pierwszy jesienią ub. roku z okazji uroczystości odsłonięcia tablicy Patrona szkoły, po raz drugi w auli redakcji Niedzieli z okazji 83. rocznicy urodzin Ojca Świętego.
"Sięgnęliśmy po tę sztukę z pewną obawą, czy uda się ją wystawić w naszych warunkach, czy uda się oddać głębokie studium przemiany człowieka na drodze do świętości - mówi Danuta Zawadzka, polonistka, reżyser przedstawienia. - Praca nad spektaklem była fascynująca i bardzo wiele dała naszym uczniom. Sądzę, że bliski kontakt z myślą Jana Pawła II, poznanie Papieża jako twórcy dramatów pozwoli na lepsze zrozumienie jego nauczania i z pewnością zaowocuje w dorosłym życiu".
Już wcześniej uczniowie z tej szkoły z powodzeniem wystawili inną sztukę Papieża: Przed sklepem jubilera, a także sceniczną adaptację Pana Tadeusza oraz poświęcony zbrodni katyńskiej spektakl pt. Pamięć nie dała się zabić. Wszystkie spektakle powstały przy dyskretnej inspiracji i wydatnej pomocy dyrektora szkoły Andrzeja Kucharskiego.
Zwracającym uwagę widzów fenomenem Źródła jest zaangażowanie do współpracy dużej liczby uczniów. W Bracie naszego Boga bierze udział 50 wykonawców, w wystawionym w kwietniu br. Misterium Męki Pańskiej - 80.
Widzowie, którzy mieli okazję zobaczyć Brata naszego Boga w auli naszej redakcji - wśród nich: redaktor naczelny Niedzieli ks. inf. Ireneusz Skubiś, Bracia Albertyni z Częstochowy (do spektaklu wypożyczyli albertyńskie habity), uczniowie Szkoły Polskiej z Łotwy, Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego oraz LO im. C. K. Norwida w Częstochowie - są zdania, że jest to kolejny sukces uczniowskiego teatru "Źródło".

Inwigilowała ks. Blachnickiego dziś walczy z dyskryminacją

2019-08-22 09:01

Artur Stelmasiak

Internauci rozpoznali niebezpieczną współpracowniczkę komunistycznej służby, która stoi na czele stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

Chodzi o TW ps. "Panna", czyli Jolantę Gontarczyk, która na poczatku lat 80. rozpracowywała Solidarność, a później środowisko Polonii w RFN. Wraz z mężem inwigilowała Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który po wprowadzeniu stanu wojennego osiadł w Carlsbergu w Niemczech Zachodnich. - Wtedy Gontarczyk grała najbardziej katolicką i najbardziej patriotyczną kobietę w tym polonijnym środowisku - mówi "Niedzieli" Agnieszka Wolska z Kolonii, która od lat przypatruje się działalności TW "Panny".  

W latach 90. Jolanta Gontarczyk stała sie aktywistką feministyczną i ważnym członkiem warszawskiego SLD, gdzie pełniła wiele funkcji rządowych i samorządowych. Została odsunięta, gdy w 2005 roku ujawniono jej mroczną przeszłość, a IPN wszczął śledztwo ws. tajemniczej śmierci ks. Blachnickiego.

Internauci rozpoznali Jolantę Gontarczyk pod zmienionym nazwiskiem, jako Jolantę Lange. Przez kilka lat była ona w prezydium Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, gdzie lobbowane są m. in. postulaty aktywistów LGBT. Obecnie jest także prezesem stowarzyszenia zajmującego się programami antydyskryminacyjnymi m. in. na zlecenie warszawskiego ratusza. Zmianę nazwiska z Gontarczyk na Lange potwierdza odpis z Krajowego Rejestru Sądowego. W zarządzie stowarzyszenia w 2008 r. zmieniło się nazwisko Jolanty, ale numer PESEL kobiety pozostał ten sam.

Jolantę Lange, jako Jolantę Gontarczyk rozpoznaje wiele osób z niemieckiej Polonii. - Mój mąż, jako członek Solidarności wyemigrował do RFN jeszcze przed stanem wojennym. W Carlsbergu poznał ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwo Gontarczyków. Wiele osób doskonale pamięta i rozpoznaje panią Gontarczyk, która znalazła sobie nową niszę dla swojej działalności - mówi Agnieszka Wolska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik Episkopatu: ambona miejscem głoszenia Ewangelii

2019-08-23 17:36

BPKEP / Warszawa (KAI)

Zgodnie z prawem kościelnym ambona jest miejscem głoszenia Ewangelii i przekazywania nauczania Kościoła katolickiego. Wykorzystywanie jej do innych celów jest nadużyciem – przypomina rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

„Zarówno Msza święta, jak i nabożeństwa oraz liturgie, to czas modlitwy. Świątynie są miejscami spotkania człowieka z Bogiem, bez żadnych wyjątków i taka jest ich rola. Kościelne ambony są przeznaczone do głoszenia Ewangelii, pocieszania strapionych, napominania, przypominania prawd wiary i magisterium Kościoła katolickiego” – zaznacza rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik dodaje, że przypadki, w których ambony są wykorzystywane do innych celów są sprzeczne z prawem Kościoła katolickiego i nie powinny mieć miejsca. „Świątynia nie jest odmianą Areopagu, gdzie każdy może przyjść i wygłaszać swoje poglądy. W kościele człowiek otrzymuje sakramenty, doświadcza bliskości Boga, słyszy ewangeliczne prawdy. Wszelkie inne formy działalności, które wykraczają poza prawo kościelne są nadużyciami” – zaznacza rzecznik Episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem