Reklama

Wiadomości

Dwa lata wojny i co dalej?

Jeszcze jest czas, by nie pozwolić rosyjskiej armii na zrealizowanie celów politycznych. W przeciwnym wypadku za 2-4 lata będziemy świadkami kolejnej wojny oraz eskalacji żądań wobec NATO i Polski – ostrzega gen. Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego.

Niedziela Ogólnopolska 8/2024, str. 6-9

[ TEMATY ]

Ukraina

wojna

pixabay.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Artur Stelmasiak: Jak można podsumować 2 lata pełnoskalowej wojny na Ukrainie?

Gen. Leon Komornicki: Rosja nadal jest bezkarna, a rosyjski przemysł zbrojeniowy coraz lepiej funkcjonuje, niczym naoliwiona machina wojenna. Z drugiej strony te 2 lata są czasem wielu zaniedbań i zmarnowanych szans na polu walki. Za każdym razem gdy Ukraińcy mieli przewagę, to brakowało im techniki wojskowej i wystarczającej ilości amunicji, aby kontynuować działania zaczepne.

Ale przecież Ukraińcy obronili Kijów. I nawet odbili Chersoń...

Ukraińskie wojsko miało dwie okazje, by skutecznie rozbić Rosjan. Pierwszy raz na początku wojny, gdy Rosjanie wycofywali się z zachodniego frontu po przegranej bitwie o Kijów. Gdyby wówczas Ukraińcy mieli wystarczającą ilość rakiet dalekiego zasięgu, artylerii oraz lotnictwa, to nie pozwoliliby im się bezkarnie wycofać. Niestety, wówczas zabrakło odwodów i sprzętu wojskowego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

A kontrofensywa charkowska?

To był sukces ukraińskiego dowództwa i żołnierzy, który był możliwy dzięki dostawom sprzętu z Europy Środkowej. Powiedzmy sobie szczerze, że gdyby Polska nie przekazała swoich czołgów, artylerii i amunicji, to tych działań ofensywnych w ogóle by nie było, a ukraińska armia przegrałaby wojnę już w 2022 r. Gdyby Ukraińcy mieli latem 2022 r. do dyspozycji zachodni sprzęt i amunicję, który otrzymali dopiero w 2023 r., to udałoby się rozwinąć działania ofensywne, spotęgować uderzenie i dotrzeć do Morza Azowskiego. Niestety, zabrakło refleksji na Zachodzie i kolejny raz została bezpowrotnie utracona wielka szansa.

Dlaczego w 2023 r. nie udało się powtórzyć takiego sukcesu na froncie?

Z powodu braku ciągłości dostaw Rosjanie zyskali pauzę strategiczną, czyli 8 miesięcy na budowanie umocnień, zaminowanie terenu od Zaporoża po Krym, poprawili swoją logistykę, a także zmobilizowali 370 tys. żołnierzy. Ponad 70 tys. km2 stało się strefą śmierci. Cały ten teren stał się orężem rosyjskiej armii, który spotęgował jej zdolności obronne aż siedmiokrotnie. Rosjanie czekali, aż Ukraińcy zaczną atakować, tracić sprzęt, amunicję i co najważniejsze – ludzi. Tak zwana ukraińska kontrofensywa z 2023 r. była nieprzygotowana i prowadzona niezgodnie ze sztuką wojenną przez działania taktyczne rozproszone, które okazały się zwykłym awanturnictwem polityczno-wojskowym. Cele postawione ukraińskiej armii były ponad jej możliwości.

Reklama

Czy Zachód już się pogodził z tym, że jego koncepcja prowadzenia wojny poniosła klęskę na Ukrainie?

Na to duma Zachodu nie pozwala. Przecież oni w 2023 r. przekazali „doskonałe” zachodnie uzbrojenie, a natowscy generałowie jeździli do Kijowa i mówili, że kontrofensywa idzie zgodnie z planem. Osobiście znam polską sztukę wojenną oraz rosyjską sztukę operacyjną i na tej podstawie cały czas mówiłem, że bez wystarczającej ilości sprzętu, lotnictwa, rakiet dalekiego zasięgu i zapasów amunicji ukraińska kontrofensywa bardzo źle się skończy. Anglosaska sztuka wojenna nie przystaje do europejskiego teatru działań wojennych, bo nie uwzględnia uwarunkowań historycznych, społecznych i geograficznych, a jednocześnie przecenia udział techniki na polu walki. W tych anglosaskich koncepcjach myślenia występuje swoiste bałwochwalstwo techniki nad człowiekiem. Taka sztuka wojenna jest adekwatna w ekspedycjach wojskowych, ale nie na wojnie z Rosją.

Ale amerykańskie symulacje wojenne pokazywały, że ta ofensywa powinna się udać.

Generał Załużny powiedział, że Amerykanie pokazywali mu gry wojenne i symulacje, że Ukraińcy powinni pokonać Rosjan w 2023 r. Te zdigitalizowane procesy są bardzo ważne i powinny wspierać wojskowych w wypracowaniu decyzji i dowodzeniu na polu walki, ale nie mogą zastąpić wyobraźni i doświadczenia dowódców wykuwanych w trakcie ćwiczeń. W symulacjach brakuje właściwego wizerunku morale żołnierzy, stanu terenu, czynników atmosferycznych. Gry wojenne i symulacje nie uwzględniają także stanu morale przeciwnika i jego sztuki operacyjnej.

Reklama

Czy NATO nie potrafi skutecznie prowadzić konwencjonalnej wojny z Rosją?

Jak dotychczas nie było takiej potrzeby ani okazji, by się nauczyć i zweryfikować sposób prowadzenia wojny z Rosją. Przecież nawet prof. Zbigniew Brzeziński pisał, że Anglosasi nie rozumieją istoty prowadzenia wojny na europejskim teatrze wojennym. Niestety, na Ukrainie została narzucona właśnie taka sztuka wojenna oparta na symulacjach komputerowych, której opłakane skutki dziś widzimy. Ta anglosaska i natowska maniera także w Polsce bardzo mocno zawładnęła myśleniem naszych wojskowych. Oczywiście, nie krytykuję NATO, bo ono jest potrzebne, ale krytykuję sposób wojskowego myślenia, które jest nieadekwatne do istoty rosyjskiej agresji w Europie Środowej. Należy mówić o polskiej sztuce wojennej i ukraińskiej sztuce wojennej, a nie bezmyślnie naśladować rozwiązania, które są nieskuteczne w wojnie z rosyjską armią.

Co czeka nas w najbliższych miesiącach?

Ukraina będzie próbowała przeprowadzić mobilizację 500 tys. żołnierzy, których będzie trzeba wyszkolić i uzbroić. Morale w szeregach spada, żołnierze są coraz słabsi, a do tego brakuje amunicji. Jeżeli do wiosny nie trafią na front wyszkoleni nowi żołnierze i amunicja, to ukraińska armia straci zdolność prowadzenia skutecznej obrony. W mojej ocenie, rosyjska armia wykorzysta tę sytuację i na początku lata przejdzie do kontrofensywy, której celem będzie ostateczne rozbicie ukraińskiej armii.

Politycy coraz bardziej straszą wojną z NATO. Czy możliwy jest atak na Polskę?

Jeżeli ktoś uważa inaczej, to nie powinien piastować żadnych ważniejszych stanowisk państwowych ani wojskowych. Z kolei szef MSZ Radosław Sikorski ostatnio powiedział, że gdyby Putin zaatakował NATO, to byłby szaleńcem. Taką narrację w Europie mamy od dekad. Podobnie mówiono jeszcze na początku 2022 r., że szaleństwem byłby atak na Ukrainę. I co – Putin jest szaleńcem, czy nie? Wszystkim na Kremlu o to chodzi, byśmy właśnie w taki sposób interpretowali ich politykę. Należy bowiem wiedzieć, że Putin jest szaleńcem w naszym rozumieniu świata, ale w Rosji to jego „szaleństwo” jest czymś całkowicie normalnym i społecznie pożądanym.

Reklama

Rosja może wysłać na front ok. 100 kolejnych czołgów miesięcznie, a w Europie produkujemy w tym czasie dwa czołgi. Z amunicją jest podobnie. Dlaczego europejskie NATO nadal się nie zbroi?

Nie ma dostatecznej woli politycznej, wyobraźni i wiedzy, aby to robić. Zachodni politycy nie rozumieją, czym jest Rosja, czym jest jej przemysł zbrojeniowy i jak działa to państwo, gdy przestawia gospodarkę na tryb wojenny. Nie rozumieją też celów imperialistycznej polityki Putina, które są oparte na nihilistycznej ideologii. A przecież on o tych celach mówi od chwili przejęcia władzy na Kremlu. Jedyną nowością jest fakt, że obecnie przystąpił on fizycznie do realizacji tych celów.

Zachodni politycy nie rozumieją Rosji czy nie chcą zrozumieć?

Pamiętam moje spotkanie w latach 90. ubiegłego wieku z jednym z najwyższych niemieckich oficerów – gen. Hartmutem Baggerem, który był inspektorem wojsk lądowych Bundeswehry. Mówiłem mu, że w Polsce budujemy potencjał obronny państwa, którego główny potencjał ma być skupiony na wschodniej granicy, bo z tego kierunku spodziewamy się zagrożenia. Tłumaczyłem mu, że za 20-30 lat musimy być gotowi do wojny z Rosją, bo nasza historia mówi nam, iż taka jest natura tego państwa. Generał Bagger zaprotestował, odpowiadając, że Rosja jest już pokojowa i nie będzie już w Europie prowadzić wojen, bo to przecież nie jest Związek Radziecki. Tłumaczył, że Rosja jest płucami Europy, której sercem są Niemcy. Niestety, także wielu polskich oficerów dało się nabrać na taką narrację, że Rosja w koszarach wojskowych trzyma gołębie pokoju, a NATO to panaceum na nasze wszystkie zagrożenia.

Reklama

Jak będzie wyglądał koniec tej wojny?

Końca nie widać, ale ten etap wojny może się zakończyć po wyborach prezydenckich w USA. Moim zdaniem, Rosjanie nie będą zdobywać i okupować całej Ukrainy. Tylko „wyzwolą” te tereny, które w 2022 r. oficjalnie zostały uznane za terytorium Federacji Rosyjskiej, czyli obwody zaporoski, ługański, chersoński i doniecki. Myślę, że może im się to udać już na jesieni 2024 r.

Czy wtedy nastanie pokój?

Nie. Armia ukraińska będzie rozbita, a Putin zażąda kapitulacji i wróci do swoich żądań z grudnia 2021 r. Warunkami wstrzymania dalszych działań zbrojnych będą postulat całkowitej demilitaryzacji Ukrainy, a także zgoda na brak jej aspiracji do członkostwa w NATO i innych zachodnich strukturach. Ukraina straci Krym i Donbas, będzie kadłubowym państwem w rosyjskiej strefie wpływów. Jeżeli Kijów albo Zachód nie zgodzą się na żądania Kremla, to Rosja przystąpi do realizacji dalszych działań.

Jakich?

Może np. zaatakować NATO, czyli państwa bałtyckie, aby sprawdzić, jak zareaguje Sojusz. Po prostu sprawdzi, czy NATO jest gotowe umierać za Wilno, Rygę albo Tallin. Szansę na europejską odsiecz państwom bałtyckim oceniam na jakieś 10%, bo na Zachodzie nie będzie takiej woli zarówno społeczeństw, jak i polityków. Kolejne pytanie to postawa USA: czy Amerykanie wejdą w tę wojnę i czy pozwolą wejść w nią innym członkom NATO? Tu, oczywiście, wiele zależy od sytuacji na Pacyfiku, wokół Tajwanu i na Bliskim Wschodzie.

Reklama

Kupujemy broń na potęgę. A może Putin zaatakuje Polskę, zanim zdążymy się uzbroić?

Moim zdaniem, w pierwszej kolejności może być Mołdawia, a w ślad za tym państwa bałtyckie, bo są łatwiejszym celem, a poza tym były częścią ZSRR, które Putin chce odbudować. Gdybyśmy weszli w wojnę, broniąc np. Litwę, to, oczywiście, także nas by zaatakował.

Co będzie, jeśli nikt nic nie zrobi w obronie członków NATO?

Moim zdaniem, to będzie koniec NATO. My zaś zostaniemy z Rosją sam na sam. Ta wojna jest rozpisana na etapy i ma swoje cele, które zostały dokładnie opisane przez Ławrowa w 2021 r. Wówczas Moskwa zażąda m.in. wycofania wszystkich wojsk NATO z terytorium Polski, będziemy musieli oddać systemy obrony przeciwlotniczej, skasować systemy tarczy antyrakietowej, zezłomować HIMARS-y i samoloty F-35.

A jeśli tych żądań nie spełnimy?

To Rosja nas zaatakuje, tak jak zrobiła to na Ukrainie. Putin wielokrotnie mówił, że Podlasie to Białoruś, Podkarpacie to ziemie ruskie, Mazury to Prusy, a ziemie odzyskane to dar Stalina. Dla niego idealnym modelem jest pozostawienie swoistego Księstwa zależnego od Rosji.

Co może nas przed tym uchronić?

Bardzo dużo zależy od procesów politycznych w zachodniej Europie i USA. Zachód musi się obudzić, by z kopyta zacząć produkować oraz dostarczać uzbrojenie i amunicję walczącej Ukrainie. Jeszcze jest czas, by nie pozwolić rosyjskiej armii na zrealizowanie celów politycznych Moskwy. W przeciwny wypadku za 2-4 lata będziemy świadkami kolejnej wojny i eskalacji żądań wobec NATO.

Sytuacja na ukraińskim froncie pokazuje, jak ważnym elementem jest fortyfikacja terenu. Czy my mamy czym umocnić i zaminować naszą wschodnią granicę?

Na razie mamy groźne miny naszych polityków i generałów... Kozły betonowe i różne blokady możemy wyprodukować sami, ale także powinniśmy produkować miny i operacyjnie opracować tereny przygraniczne pod kątem ataku pancernego. W czasie pokoju te umocnienia mogą być nieaktywne, a gdy pojawia się zagrożenie, to się je uzbraja i aktywuje. Poza tym wszystkie nowe inwestycje powinny być spójne z realizacją operacyjnego przygotowania tego obszaru zgodnie z wytycznymi Sztabu Generalnego WP.

Jak liczne wojsko powinna mieć Polska?

Przynajmniej 300 tys. wojska zawodowego i milion rezerwistów. Dlatego musimy przywrócić pobór do powszechnej służby wojskowej. Dobry przykład jest w Szwajcarii, gdzie ci, którzy uchylają się od tej służby wojskowej, płacą wyższe podatki, ale także można ograniczyć im dostęp do stanowisk publicznych oraz w biznesie. Służba wojskowa powinna być prawem, obowiązkiem i przywilejem. Kolejnym aspektem jest odbudowa obrony cywilnej państwa, bo fundamentem systemu obronnego państwa jest społeczeństwo – dobrze przygotowane i gotowe na okoliczność obrony. Musimy, oczywiście, budować schrony, szkolić społeczeństwo i przygotowywać je psychologicznie do podejmowania działań w systemie powszechnej obrony państwa zdefiniowanej w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego 2020.

Leon Komornicki - generał dywizji Wojska Polskiego w stanie spoczynku. Był dowódcą Warszawskiego Okręgu Wojskowego, był szefem Inspektoratu Szkolenia i zastępcą szefa Sztabu Generalnego WP. Przewodniczący zarządu Fundacji Poległym i Pomordowanym na Wschodzie, współtwórca Pomnika Katyńskiego w Warszawie, wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego, Członek Gospodarczego Gabinetu BCC.

2024-02-20 14:07

Ocena: +4 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trynitarze: kiedyś wykupywali niewolników, dziś docierają do ukrytych chrześcijan

[ TEMATY ]

wojna

chrześcijanie

wojna na Ukrainie

Karol Porwich/Niedziela

Zostali założeni w XII w. jako zakon, który zajmował się wykupem chrześcijańskich niewolników z rąk muzułmanów. Wierni swemu pierwotnemu charyzmatowi trynitarze śpieszą na pomoc chrześcijanom, którym odmawia się prawa do wyznawania swej wiary.

Dziś w Rzymie dobiega końca kongres stowarzyszenia Międzynarodowa Solidarność Trynitarna, które wspiera prześladowanych chrześcijan. Wczoraj spotkał się z nim Ojciec Święty.

CZYTAJ DALEJ

Papież prosi o modlitwę w intencji Światowego Dnia Dziecka

2024-04-14 13:07

[ TEMATY ]

Dzień Dziecka

Grzegorz Gałązka

Po odmówieniu wielkanocnej modlitwy „Regina Caeli” i udzieleniu apostolskiego błogosławieństwa Ojciec Święty przypomniał, że za ponad miesiąc, 25 i 26 maja odbędzie się w Watykanie po raz pierwszy Światowy Dzień Dziecka i zachęcił do modlitwy w jego intencji.

Pozdrawiam serdecznie dzieci z różnych części świata, które przybyły, aby przypomnieć nam, że w dniach 25-26 maja Kościół będzie przeżywał pierwszy Światowy Dzień Dziecka. Dziękuję! Zachęcam wszystkich do towarzyszenia modlitwą w drodze do tego wydarzenia - Pierwszego Światowego Dnia Dziecka - i dziękuję wszystkim, którzy pracują nad jego przygotowaniem. A wam, chłopcy i dziewczęta, mówię: czekam na was! Na was wszystkich! Potrzebujemy waszej radości i waszego pragnienia lepszego świata, świata pokoju. Módlmy się, bracia i siostry, za dzieci, które cierpią z powodu wojen - jest ich bardzo wiele! - na Ukrainie, w Palestynie, w Izraelu, w innych częściach świata, w Mjanmie. Módlmy się za nie i o pokój… - zaapelował Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Życie jest najważniejsze [Felieton]

2024-04-15 14:00

Karol Porwich/Niedziela

Temat życia i śmierci od zawsze budzi dużo emocji. I nie chodzi tylko o moment odejścia z tego świata. Każdego dnia toczy się walka o ludzkie życie, to najbardziej niewinne, a coraz bardziej rozochocona lewicowa machina próbuje udawać, że to wszystko dla dobra Polek.

Bardzo często, kiedy pojawia się temat aborcji, mam przed oczami panią w podeszłym wieku, która zapłakana chodziła po ulicach wrocławskiego Ostrowa Tumskiego. Byłem wtedy diakonem, a ona zapytała się, czy w katedrze może się wyspowiadać z zabicia swojej dwójki dzieci. I zaczęła opowiadać, że gdy w latach 60-tych dokonywała aborcji mówiono jej, że to nic takiego. “Wiedzy nie mieliśmy wtedy żadnej. Mówili, że to dla mojego dobra. A dziś po latach, gdy widzę, jaka to straszna rzecz, cały czas to do mnie wraca. Zabiłam swoje dzieci”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję