Reklama

Kościół

Mjetek z Zimbabwe

„Mjetek” wyznaje, że Afryka nauczyła go na nowo bycia księdzem. To tu zrozumiał, że Pan Bóg i ludzie oczekują od niego po prostu bycia dobrym człowiekiem.

2024-08-13 13:57

Niedziela Ogólnopolska 33/2024, str. 58-60

[ TEMATY ]

wiara

Afryka

pl.wikipedia.org

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Obejrzałem film DVD pokazujący sylwetkę „Mjetka” – o. Macieja Malickiego, werbisty, który od ćwierć wieku związany jest z Zimbabwe. Poznałem go chyba już dwa dziesiątki lat temu. Łamał powszechny stereotyp wzoru powołania kapłańskiego i misyjnego, nie tylko realizując misję Kościoła, ale również odkrywając i rozwijając swoje talenty zakonne. Dziś 55-letni gdańszczanin ze swoimi długimi włosami przypomina gwiazdora muzyki pop. Kiedy wsiada na swoją yamahę virago 750 czy wzlatuje na motolotni albo zaczyna grę na gitarze w stylu hard rock, aż trudno uwierzyć, że to duchowny. Kościół misyjny na progu XXI wieku zmienia zasady swojej działalności, przechodzi od misji dla ubogich do misji z ubogimi. – My nie jedziemy, aby nawracać – podkreśla o. Maciej. – Nie burzymy ich świata, chcemy go oprzeć na Ewangelii, miłości i pojednaniu. Staramy się rozwijać wiarę wśród ludności żyjącej bez jasno wytyczonej drogi, ufającej dawnym wierzeniom we wszechpotężne bóstwa, które rzekomo chronią ich domostwa od wszelkich złych wpływów.

Wśród potomków Zulusów

Reklama

Parafianie otaczają go szacunkiem. Podobnie jak jego współbracia dużo czasu poświęca na ożywienie działalności społecznej i charytatywnej. Wybudował przedszkole, ośrodek zdrowia i dom opieki nad niepełnosprawnymi dziećmi i starcami; dba o ich właściwe funkcjonowanie i rozwój. Ludzie potrzebują tam wyrozumiałego wsparcia i opieki duszpasterskiej, dobrych samarytan, którzy pośpieszą im z pomocą. Na Czarnym Kontynencie „Mjetek” zastał nowy wymiar katolicyzmu, wieloaspektowość życia religijno-chrześcijańskiego. Mógłby liczyć na akceptację potomków Zulusów tylko wówczas, gdyby przyjął ich sposób zachowania się, ich styl bycia. – Nieraz ze strachem próbowałem odnaleźć granice akceptacji ich wierzeń, których nie wolno mi przekroczyć – zwierza się. – Z czasem wydeptałem ścieżkę do ich serc, co znaczy, że docenili białego księdza.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Relacje między kapłanem i osobą świecką tradycyjnie są u nas zimne, co jest nie do pomyślenia na misjach, gdzie mówimy o Bogu w każdych warunkach w sposób najprostszy – zauważa. – Księża w parafiach wciąż wyrażają sceptyczność wobec ewangelizacji w rozumieniu afrykańskim. Tu na liturgicznych spotkaniach ludzie się modlą i zwracają do Boga w atmosferze radości i kolorów, śpiewając i tańcząc. W Polsce jest potrzeba ciszy i skupienia – zaznacza misjonarz. W naszym kraju ludzie często widzą Kościół jako instytucję, w której zbyt wielką wagę przywiązuje się do skostniałych struktur, zbyt mało zaś do pociągania ludzi w stronę Boga. Na pewno księża powinni dać przykład zdystansowaniem się od dóbr materialnych, od wystawnych siedzib i luksusowych aut.

Biały ksiądz w Afryce

Reklama

Na wzgórzu Matobo, usytuowanym w spokojnej okolicy pełnej dzikiej przyrody, u grobu brytyjskiego polityka Cecila Johna Rhodesa, „Mjetek” opowiada o tym, że misjonarzom nie przelewa się w Afryce. Środki finansowe otrzymywane z miejscowych diecezji zawsze są niewystarczające. Także niestabilna sytuacja i klimat nie należą do zbyt przychylnych dla białego człowieka. Przy kuflu zimnego piwa o. „Mjetek” wyznaje, że Afryka nauczyła go na nowo bycia księdzem. To tu zrozumiał, że Pan Bóg i ludzie, wśród których żyje, oczekują od niego po prostu bycia dobrym człowiekiem. Ten cel realizuje dzięki wyjątkowym aktywnościom: fotografowaniu i promocji prawdziwego wizerunku Afryki, nagrywaniu materiałów ewangelizacyjnych w założonym przez siebie studiu muzycznym, realizacji teledysków do wcześniej nagranej muzyki i pracy wydawniczej dla potrzeb Kościoła lokalnego.

Dzisiejsze Zimbabwe

A jak wygląda kraj, w którym o. Malicki egzystuje? Kiedy byłem tutaj po raz pierwszy, nazywał się on Rodezją Południową. Żyło się tu dostatnio, miasta były czyste i dobrze utrzymane. Poczynał sobie dobrze przemysł wydobywczy i rozkwitały nowoczesne plantacje. Uprawiano kukurydzę, której nadwyżki sprzedawano w krajach ościennych. Wszystko to dzięki geniuszowi finansjery brytyjskiej Cecilowi Johnowi Rhodesowi, który w 1889 r., na czele 200 Afrykanerów i 700 policjantów z Afryki Południowej, zawładnął niezbadanym krajem i nazwał go Rodezją, dzisiaj Zimbabwe. Potem wszystko się zmieniło. 18 kwietnia 1980 r. nadeszła niepodległość, rządy przejął Mugabe, którego uważano za nadzieję i wzór do naśladowania dla reszty Afryki. Dwa lata później lider z bohatera ludowych pieśni stał się uosobieniem wszystkich przywar afrykańskich satrapów. Tutejszy model socjalizmu rozwijał się w kierunku dyktatury, destrukcji i wszechobecnej korupcji. Kraj pogrążał się w nędzy.

Reklama

W lutym 2000 r. rozpoczęła się akcja okupowania przez weteranów partyzanckiej wojny z rasistowskim rządem w ówczesnej Rodezji Południowej białych wysoko produktywnych farm, które stanowiły jeden z filarów gospodarki kraju. Ziemie trafiały jednak nie do bezrolnych, tak jak obiecywał prezydent, lecz do zasłużonych działaczy partyjnych. Farmy wymagają fachowych rąk do pracy, potrzebują ludzi z inicjatywą, pracowitych, miłujących ziemię. Nowi właściciele nie potrafili na niej pracować. Nic dziwnego, że coraz częściej spotykało się zdewastowane i porzucone farmy. Żyzne ziemie leżały odłogiem, a tysiące miejsc pracy w rolnictwie zostało utraconych.

Zimbabwe, niegdyś kwitnące państwo, stało się w krótkim czasie areną jednej z największych katastrof ekonomicznych i społecznych w historii świata. Ma jednak duży potencjał turystyczny, który mimo wewnętrznych konfliktów i wysokiej inflacji oferuje przybyszom niewiarygodnie bogatą i urozmaiconą gamę atrakcji i krajobrazów. Mam na myśli zapierający dech w piersiach widok Wiktorii – jednego z najbardziej widowiskowych wodospadów na świecie, gdzie rzeka Zambezi, osiągająca w tym miejscu ponad 2 km szerokości, wpada z hukiem na serię bazaltowych progów. Tutaj też, w ruinach Wielkiego Zimbabwe, w masywnych kamiennych ścianach, można znaleźć ślady tajemniczej średniowiecznej cywilizacji. Niewątpliwie największymi atutami kraju są duża liczba parków narodowych i bogaty świat zwierzęcy, który jawi się jako terytorium idealne na safari.

Na zakończenie wyrażę mój szczery szacunek i uczucie wdzięczności dla wszystkich misjonarzy służących na misjach na całym świecie. Życzę im zdrowia, optymizmu i wiary w sens poświęcenia się.

reporter, eksplorator

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wiara w wielkim mieście

Niedziela warszawska 8/2020, str. VI

[ TEMATY ]

wiara

Warszawa

miasto

religijność

Łukasz Krzysztofka

Mimo panującej anonimowości, tysiące warszawiaków uczestniczy w procesjach Bożego Ciała czy Drogach Krzyżowych na ulicach miasta

Mimo panującej anonimowości, tysiące warszawiaków uczestniczy w procesjach Bożego Ciała czy Drogach Krzyżowych na ulicach miasta

Dane na temat religijności mieszkańców warszawskich diecezji są podobne do tych z innych regionów Polski. I mogą być powodem i do radości, i do troski.

Informacje przedstawione przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w Polsce wskazują, że liczba chodzących do kościoła za bardzo nie zmienia się. Dane opracowano na początku tego roku, ale oparte są na badaniach przeprowadzonych w 2018 r. Możliwe, że nie oddają całej prawdy: wszak ostatni rok był szczególnie trudny dla Kościoła, ataki szczególnie silne. Z pewnością miały wpływ na wiernych i ich zachowania.
CZYTAJ DALEJ

Reguły języka katolika. Ortografia słownictwa religijnego

2024-09-11 21:37

[ TEMATY ]

język polski

Andrzej Sosnowski

Adobe Stock

Język religijny to ważna część polskiego dziedzictwa kulturowego. Choć jest obecny w codziennym życiu wierzących, wielu z nas ma trudności z poprawnym zapisem terminów związanych z chrześcijaństwem. Pisownia słownictwa religijnego opiera się na kilku prostych zasadach, które warto znać, by unikać błędów. Jednym z kluczowych elementów jest stosowanie wielkich i małych liter. Norma jest stosunkowo prosta: co do zasady wielką literą piszemy to, co odnosi się bezpośrednio do Boga, osoby Jezusa Chrystusa lub innych świętych postaci. O szczegółach i wyjątkach chrześcijańskiej lingwistyki poniżej.

Słownictwo religijne obejmuje sferę sacrum. Nic więc dziwnego, że wielokrotnie użytkownicy języka, by wyrazić szacunek dla wartości duchowych, które stoją za religijnymi terminami czy nazwami, stosują wielkie litery. Często są to jednak nieuzasadnione zachowania. Normy stosowania określonych form reguluje bowiem państwowa instytucja – Rada Języka Polskiego. To kolegialne ciało złożone z wybitnych polskich językoznawców, którzy ujednolicili pisownię słownictwa religijnego. Za pożądane uznali ograniczenie użycia wielkiej litery, jednak z zachowaniem możliwości jej zastosowania ze względów grzecznościowych, emocjonalnych lub dla podkreślenia szczególnej ważności. Eksperci w dziedzinie normy ortograficznej konsultowali swoje propozycje rozstrzygnięć z Radą Naukową Konferencji Episkopatu Polski oraz z Komisją ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski.
CZYTAJ DALEJ

Duchowni też przeżywają kryzysy

2024-09-12 07:26

[ TEMATY ]

kapłaństwo

Karol Porwich/Niedziela

My nie spadamy z nieba, jesteśmy ludźmi, rodzimy się w konkretnych rodzinach, mamy swoje obciążenia, zranienia, żadnej gwarancji, że nie zachorujemy - na przykład na depresję - powiedział PAP ks. Tomasz Marek Trzaska, suicydolog, ekspert Biura Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, odnosząc się do zachowań samobójczych wśród duchownych.

PAP: W jaki sposób ksiądz trafił do Biura Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję