Reklama

Książki

Pisze książki familijne

O tym, że chrześcijańskie wartości mogą się przeplatać z przygodami detektywistycznymi, opowiada Renata Czerwińska autorka książek nie tylko dla dzieci.

Niedziela Ogólnopolska 49/2025, str. 56-57

[ TEMATY ]

pisarz

niedziela z kulturą

ksiązki

Ewa Melerska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ewa Melerska: Jak zrodziło się u Ciebie zamiłowanie do pisania opowiadań, książek?

Renata Czerwińska: Myślę, że otrzymałam to w genach po moich przodkach. Moja babcia Klara – od strony taty – bardzo lubiła pisać i tworzyła cudowne listy, które czytała cała rodzina. A dziadek Cesiek – ze strony mojej mamy – zawsze mówił, że lubi historię i historię świętą, czyli opowieści biblijne. W podstawówce miałam świetną polonistkę, p. Elżbietę Rutkowską, która u wszystkich uczniów usiłowała zaszczepić bakcyl pisania. A w życiu dorosłym ciągle pracuję ze słowem – piszę artykuły, sprawdzam teksty... I tak to musiało się skończyć.

Jakie wartości chciałabyś przekazać w swojej twórczości?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Moje książki powstają po to, żeby dawać ludziom nadzieję – zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Chcę pokazywać, że nie ma sytuacji bez wyjścia albo bez szans na rozwiązanie. W fabule przeplatam też osoby, które zmagają się z jakimiś problemami, niepełnosprawnością, trudami w codzienności. Na przykład w Dziwnych przypadkach kota Mruczysława pojawia się postać bardzo kreatywnego copywritera, który chodzi o kulach, a w Podróżach kota Mruczysława jest kot bohater w lekkim spektrum autyzmu, ale jest kimś wyjątkowym i ratuje Toruń. Sam tytułowy Mruczysław przyznaje się, że ma problemy z trawieniem niektórych produktów, np. laktozy. Czasami spotykam dzieci, które nie mogą czegoś jeść lub robić jak inni rówieśnicy, i chcę im pokazać, że wszyscy jesteśmy okej. Czasami dzieci doświadczają przykrości ze względu na swoją inność, ale przecież każdy, jest kochany przez Pana Boga i On go właśnie takim stworzył.

Czyli Twoje książki są wielowymiarowe. Dzieci mogą poczuć się akceptowane, rodzice dostają wskazówki, jak świat widzą młodsi...

Jedna z moich recenzentek napisała, że to książki familijne – zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Dzieci znajdą w nich ciekawe historie, poszukają zaginionych skarbów, odnajdą siebie, a dorośli dowiedzą się, jak dodawać skrzydeł swoim pociechom, albo że rola babci i dziadka jest bardzo ważna w dziecięcym życiu.

Zaczynałaś od pisania książek o świętych. Skąd pomysł na pisanie opowiadań skierowanych do dzieci?

Wcześniej napisałam dwie biografie świętych, później miałam dużą przerwę w pisaniu, ale bardzo chciałam do tego wrócić i się udało. Mój kolega podsunął mi pomysł o napisaniu opowiadania na konkurs literacki, później zaczęłam tę bajkę rozwijać – i tak powstała książka Dziwne przypadki kota Mruczysława. Teraz w książkach, które piszę, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych, także pojawiają się święci. W poprzednich publikacjach – Święte księżniczki i Rycerze Jezusa – święci są nam bliscy i można tak jak oni odkrywać swoje talenty i relacje z Panem Bogiem. Z kolei u kota Mruczysława święci też robią swoje, np. sługa Boży Bernard z Wąbrzeźna wyprowadza bohaterów z trudnych tarapatów, a św. Rita w nieoczekiwany sposób ratuje nie tylko organy, ale i skarb bydgoski.

Reklama

W swojej twórczości przeplatasz wątki ze swojego regionu i diecezji...

Tak, wspominałam o bł. Jucie z Bielczyn, Ludwiku Makowskim. W pierwszej części Mruczysława pisałam o Zbrodni Pomorskiej albo o chłopcu o imieniu Leon, który otrzymał to imię nie po św. Leonie, tylko po kapłanie z toruńskich Wrzosów, ks. Leonie Dzieniszu. Rodzicom spodobało się, że był to proboszcz zaangażowany całym sercem w budowanie kościoła i wspólnoty. Cała opowieść o Mruczysławie, kocie detektywie, zakotwiczona jest w naszym regionie. Akcja dzieje się w: Wąbrzeźnie, Toruniu, Kowalewie Pomorskim, Ostromecku, Bydgoszczy. Chciałam tym pokazać, że nasz region jest bardzo ciekawy i że jest tu wiele do odkrycia.

Twoje książki pokazują wiarę w Boga i relację z Nim oraz postaci świętych w bardzo przystępny sposób. Święci nie są tylko osobami z obrazka czy ołtarza.

To prawda, wiara może przenikać naszą codzienność, prosimy Pana Boga, rozmawiamy z Nim, uwielbiamy Go, spotykamy świętych, są oni dla nas przykładem – bohaterami, ale też przyjaciółmi, którzy mogą nam pomagać.

Jak powstają postacie, o których piszesz? Czy są odbiciem osób, które Cię otaczają?

Reklama

Świętych było najłatwiej wybrać, ponieważ księżniczki musiały być szlachciankami, a co najmniej mieć „wyższe urodzenie”, jak nasza diecezjalna bł. Juta z Bielczyn; a u Rycerzy Jezusa dobór odbywał się przez świętych związanych ze św. Ignacym z Loyoli. U kota Mruczysława chciałam, żeby pojawiły się osoby zwariowane, pasjonaci. Tutaj bohaterowie są zróżnicowani, np. jeden ekstrawertyk, a drugi bardzo poukładany. Czasem jakaś osoba staje się inspiracją do rozdziału, np. rozdział o Bydgoszczy pisałam z myślą o koleżance z tego miasta, którą poznałam na Przystanku Jezus. Ma w sobie ogrom dobra, współczucia do innych osób – trudno mówić o „konflikcie” toruńsko-bydgoskim, kiedy znamy bydgoszczan o tak wspaniałym sercu.

Jakie reakcje dzieci lub dorosłych w odniesieniu do Twojej twórczości najbardziej zapadły ci w pamięć?

Moja koleżanka powiedziała mi kiedyś, że jej dzieci śpią z Księżniczkami i Rycerzami pod poduszką. Najbardziej jednak poruszyła mnie recenzja chłopca, który w moich książkach dostrzegł tych najmniejszych, których Pan Bóg prowadzi i którymi się opiekuje – pomaga im zwyciężać w życiu. Cieszę się, że te książki chcą czytać całe rodziny i że ludzie widzą w tych opowieściach ciepło, wdzięczność, wartości, przyjaźń, odpowiedzialność. Ktoś napisał, że są to historie, które „uczą patrzeć sercem”, a ktoś inny – że jest w nich ukazana wiara w małych gestach. Jedną z moich znajomych poruszyła scena, w której niewierzący policjant został zauważony i zaproszony do wspólnej rozmowy przez osoby wierzące – mógł on wtedy poczuć, że Pan Bóg naprawdę go kocha i jest przy nim. Myślę, że każdy z nas właśnie tego pragnie: być dostrzeżonym, przyjętym.

Czy masz jakieś marzenia związane z literaturą dziecięcą i przekazywaniem wartości chrześcijańskich?

Bardzo bym chciała, żeby były wydawnictwa, które chcą szerzyć takie treści. Jest wielu wierzących pisarzy, którzy szukają wydawców chętnych do publikowania powieści chrześcijańskich. Dotarcie do tych książek nieraz jest trudne, bo są wydawane w różnych wydawnictwach, trafiają do różnych księgarni albo odkładane są na najniższe półki i nawet nie wiemy o ich istnieniu. A tymczasem jest sporo osób, które są zainteresowane taką tematyką.

Więcej informacji na www.renataczerwinska.pl

Renata Czerwińska pisarka, dziennikarka toruńskiej edycji Niedzieli, pasjonatka fotografii i historii regionalnej

2025-12-02 13:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na własne oczy

Słowa wojny
reż. James Strong

Lista ofiar reżimu Putina się wydłuża, są na niej m.in. Aleksiej Nawalny, Borys Niemcow, Aleksandr Litwinienko i Anna Politkowska. Zamordowanie – 19 lat temu, w dzień urodzin Putina – dziennikarki Nowoj Gaziety wstrząsnęło zachodnią opinią publiczną, na ogół niemą na dramatyczne wieści z Rosji. Opowieść o Politkowskiej (w tej roli Maxine Peake) skupia się na jej pracy dziennikarskiej w czasie interwencji w Czeczenii, daleko wykraczającej poza zwykłą działalność reportera, nawet wojennego, demaskującej zbrodnie rosyjskiego reżimu w zbuntowanej republice i niosącej pomoc mordowanemu narodowi. Politkowska nie ma w sobie wiele z Richarda Boyle’a, portretowanego przez Jamesa Woodsa w filmie Olivera Stone’a Salwador; nie ma w niej brawury, choć odwagi jej nie brakuje, czego dowodem był sam pobyt na wojnie w Czeczenii i próba mediowania w czasie ataku na teatr na Dubrowce. Na własne oczy widziała wojnę, w której cierpią zwykli ludzie, głównie Czeczeńcy, ale i Rosjanie, a korzystają z niej żołdacy i watażkowie, przede wszystkim jeden z nich. „Ta wojna nie toczy się po to, aby zapanować nad zbuntowaną republiką. Ona ma służyć tylko jednej osobie, prezydentowi, który chce wyrosnąć na przywódcę, jakiego Rosja dawno nie miała. To próżny, brutalny, łaknący władzy tyran” – napisała Politkowska o Putinie po przyjeździe z Czeczenii, co z zaskoczeniem czyta filmowy Dmitrij Muratow, szef Nowoj Gaziety, późniejszy pokojowy noblista (w tej roli Ciarán Hinds). Wstrząsający film o Politkowskiej nie jest wielkim dziełem artystycznym; tak dzieje się z kinem politycznym, gdy pokazuje walkę oczywistego dobra z oczywistym złem. /w.d.
CZYTAJ DALEJ

Jest zawiadomienie do prokuratury w sprawie „abortomatu” w Warszawie

2026-10-07 14:27

[ TEMATY ]

abortomat

Adobe Stock

Fundacja Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia zwróciła się do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego z prośbą o zbadanie legalności działania tzw. abortomatu, czyli automatu rozprowadzający środki poronne w Warszawie. Inspektorat wysłał zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa - wynika z informacji przekazanych KAI.

Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia w piśmie do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, powołując się na informacje w mediach napisał, że tabletki w „abortomacie” mają być zamawiane za pośrednictwem Women Help Women, a po konsultacji internetowej odbiorca otrzymuje kod PIN umożliwiający samodzielny odbiór z urządzenia. Nie ma dokumentów pozwalających ustalić odbiorcę płatności, charakter prawny płatności ani rzeczywisty przebieg dostaw. Brakuje też potwierdzenia istnienia albo braku wymaganych zezwoleń ani danych identyfikujących konkretne produkty. Dlatego Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia wnosi o zbadanie, czy funkcjonuje tu „stały mechanizm zaopatrywania odbiorców w produkty lecznicze” czy jedynie techniczny odbiór wcześniej nadanych, indywidualnych przesyłek.
CZYTAJ DALEJ

Różaniec to "Ewangelia" przełożona na modlitwę

2026-10-08 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk/Niedziela

Bp Maciej Małyga

Bp Maciej Małyga

Modlitwa różańcowa od wieków pozostaje jedną z najważniejszych praktyk duchowych Kościoła. Skąd się wywodzi, dlaczego Maryja tak często zachęca do jej odmawiania i jak przeżywać ją owocnie? O tym opowiada bp Maciej Małyga.

Zdaniem biskupa Macieja Małygi, korzeni różańca należy szukać przede wszystkim na kartach Pisma Świętego. - Początków modlitwy różańcowej możemy się dopatrywać w Ewangelii. Właściwie większość modlitwy Zdrowaś Maryjo to są słowa, które do Maryi wypowiedział Archanioł Gabriel, jak nam przekazuje św. Łukasz, czyli: “Bądź pozdrowiona”, to znaczy “Raduj się”, czyli “Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą”. Tam są też słowa Elżbiety do Maryi, do Matki Bożej. Jeśli chodzi o same tzw. zdrowaśki, to właśnie one pochodzą z Ewangelii. Oczywiście cała modlitwa Ojcze nasz, czyli początek każdej dziesiątki, jest zupełnie ewangelijna. To modlitwa, której nauczył swoich uczniów Pan Jezus, czyli także nas.”
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję