Pierwszy tatuaż Leandro de Souza zrobił w wieku 13 lat. Przez dwie kolejne dekady ponad 170 wzorów pokrywało 95% jego ciała. „Zrobiłem to z całkowitego bałwochwalstwa. Ubóstwiałem artystów tego świata, prowadziłem życie seksu, zniewolenia i rock’n’rolla, aż spotkałem Jezusa” – powiedział w rozmowie z portalem news.com.au .
Tatuaże Leandro inspirowane były jego miłością do takich zespołów rockowych, jak: Nirvana, Metallica oraz Guns N’Roses. Po nieudanym małżeństwie i rozwodzie postanowił, że całe swoje ciało pokryje kolorowymi i mrocznymi rysunkami. W 2023 r. zdobył nagrodę dla najbardziej wytatuowanego mężczyzny na Międzynarodowych Targach Tatuaży w Santa Rosa w Brazylii.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W jego życiu był seks, alkohol i narkotyki. Otarł się też o bezdomność i przez kilka miesięcy mieszkał w miejscowym schronisku. W jego codzienności nie było miejsca dla Boga. „Nie mogłem już znieść życia, które prowadziłem. Byłem atrakcją na wydarzeniach i festynach, w których uczestniczyłem i czułem się jak cyrkowa atrakcja” – opowiadał w rozmowie z dailymail.co.uk .
Reklama
Punktem zwrotnym było nawrócenie. De Souza postanowił zmienić dotychczasowe życie i zapewnić lepszą przyszłość sobie i swojemu synowi. Z dnia na dzień rzucił alkohol, narkotyki oraz zrezygnował z palenia papierosów. Zdecydował się także na usunięcie tatuaży, które przez wiele lat były symbolem buntu, zniewolenia, braku pewności siebie i akceptacji.
Leandro przechodzi obecnie zabiegi laserowego usuwania tatuaży. Tłumaczy, że w ten sposób chce, by jego ciało odzwierciedlało przemianę duchową. Każda sesja trwa do 40 min i jest bardziej bolesna niż proces wykonywania tatuaży. „Boli trzy razy bardziej, niż kiedy robiłem tatuaże. Z każdym zabiegiem odzyskuję jednak nie tylko część skóry, ale także spokój” – tłumaczy.
Przyznaje, że nawet znieczulenie nie pomaga złagodzić bólu. Wyjaśnia, że usuwanie tatuaży, zwłaszcza kolorowych z twarzy, stanowi poważne wyzwanie. „Według ekspertów, proces ten jest złożony i wymaga intensywnej opieki, aby uniknąć komplikacji. Sesje laserowe, wykonywane co trzy miesiące, są bolesne i kosztowne, ale jestem zdeterminowany” – dodaje.
Brazylijczyk apeluje do młodych ludzi, aby dobrze zastanowili się przed wykonywaniem tatuaży na ciele. „Pomyśl dobrze, zanim zrobisz sobie takie rysunki na twarzy, bo ja tego żałuję. Nie potępiam tego całkowicie, ale po nawróceniu widzę, że są ważniejsze rzeczy do zrobienia, drodzy bracia” – podkreśla.
Mężczyzna przyznaje, że kiedy odnalazł Boga, zyskał też nowe poczucie celu. Swoją przemianą i świadectwem dzieli się w mediach społecznościowych. „Chcę, żeby mój wygląd zewnętrzny odzwierciedlał człowieka, którym Bóg czyni mnie wewnątrz” – mówi.
Leandro de Souza mieszka obecnie w rodzinnym Bagé w południowej Brazylii. Pracuje jako fotograf i wiedzie spokojne życie. Jego historia jest przykładem tego, że zmiana zawsze jest możliwa. Świadectwo 36-latka to nie tylko opowieść o tatuażach. Mężczyzna pokazuje, że bolesny proces usuwania atramentu jest tak naprawdę symbolem czegoś o wiele głębszego – odkupienia, odzyskanej godności i siły oraz odwagi, aby nie bać się zacząć życia od nowa.
Źródła: en.newsner.com , news.com.au , dailymail.co.uk , Leandro de Souza Bless/Instagram , mirror.co.uk .
