Głębokie życie wiarą wiąże się z przyjęciem kerygmatu do swojego życia. Przez kerygmat rozumie się ogłaszanie tego, co Bóg dokonał dla człowieka nie tylko w historii ludzkości, ale też tego, co wciąż dla niego robi. Wydarzenia Chrystusa nie da się bowiem zamknąć w ramach Jego ziemskiej wędrówki, lecz jest ono obecne w „tu i teraz” Kościoła, a zwłaszcza w liturgii. Przyjąć kerygmat do swojego życia znaczy jasno i konkretnie odpowiedzieć Chrystusowi, który jest ciągłą obecnością w życiu swoich uczniów. Przyjąć kerygmat znaczy świadomie przyjąć Chrystusa do swojego życia, co sprawia, że w człowieku jest pragnienie, aby w jego osobistym życiu On zajął odpowiednie miejsce. Wtedy wiara nie będzie rozumiana jako wiedza o Bogu, Biblii i Kościele ani też nie będzie przyjmowana jedynie jako zbiór zakazów i nakazów, lecz będzie doświadczeniem żywej relacji.
Doświadczenie prawidłowo rozumianej wiary prowadzi człowieka do uznania, że jest on stworzeniem, a nie do stawiania się w miejsce Boga przez dyktowanie Mu swoich zasad. Taka wiara prowadzi do uznania, że człowiek nie jest w stanie sam się zbawić przez nawet najlepsze i najbardziej wymagające praktyki religijne, lecz że to Jezus jest Odkupicielem i Zbawicielem dokonującym tego dzieła bez pytania, czy i w jaki sposób człowiek się za to odwdzięczy. W końcu takie doświadczenie wiary pomaga człowiekowi zrozumieć, że miłości Boga do człowieka nie kupuje się przez najlepsze życie moralne, lecz że to właśnie Jego bezgraniczna miłość pobudza człowieka do odpowiedzenia na tę prawdę przez zmianę swojego życia na lepsze. Usłyszenie kerygmatu, przyjęcie go do swojego życia sprawia, że człowiek chce na to odpowiedzieć swoją postawą życiową. Taki porządek nie pozwala na podzielanie poglądów, że we wspólnocie Kościoła jedyne, co się robi, to się moralizuje, zakazuje i nakazuje. Porządek, w którym punktem wyjścia jest kerygmat, prawda o miłości Boga pozwala na głębsze przeżywanie wiary, która owocuje życiem moralnym i prowadzi do zdrowej i dojrzałej religijności.
W Piśmie Świętym nie brakuje paradygmatów uzasadniających taki porządek. Otóż Bóg nie daje od razu przykazań swojemu ludowi, najpierw przypomina mu, kim On dla niego jest, co dla niego zrobił: „Jam jest Pan Bóg twój, który cię wywiódł z niewoli, z ziemi egipskiej” (Wj 20, 1). Bóg najpierw przypomina o swojej miłości, a następnie ze względu na tę miłość wskazuje, jak żyć, co robić, a czego nie robić. Dekalog nie może być zatem rozumiany jako uciemiężenie przepisami, ale powinien być przyjmowany jako wyraz troski o godne życie. W Ewangelii Jezus, zapytany o najważniejsze przykazanie, wskazuje na miłość. Gdyby tylko domagał się od swoich uczniów postawy miłości, moglibyśmy mówić, że Jezus moralizuje. On natomiast najpierw pokazuje całym sobą, że sam jest miłością i dał największy dowód tej miłości na krzyżu. Chrześcijaństwo nie zaczyna się od dobrego zachowania, by uwierzyć i doświadczyć miłości Boga, lecz bierze swój początek z miłości Bożej. Głęboka wiara owocuje moralnością.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
