Reklama

Czynić dobro w duchu porozumienia i wzajemnego szacunku dla naszej Ojczyzny

Z senatorem Janem Chojnowskim rozmawia Tadeusz Szereszewski
Edycja podlaska 13/2001

TADEUSZ SZERESZEWSKI: - Jaka jest rola i zadania biura senatorskiego?

SENATOR JAN CHOJNOWSKI: - Przede wszystkim mają one spełniać funkcje komórki informacyjnej o pracach parlamentarzystów, rządu, jak i szeroko rozumianej administracji państwowej. Bazując cały czas na świadomości, przez kogo został wybrany dany poseł lub senator, są one po to ustanowione, aby mogły służyć ludziom. Wyborca ma prawo, a co więcej i obowiązek dowiadywać się o pracy posła czy senatora, a także przekazywać przez osobę parlamentarzysty swoje niepokoje, problemy i postulaty. Wyborcy nie mogą być zostawieni sami sobie, dlatego też niezbędne jest istnienie takich miejsc jak biura parlamentarne. Jeżeli chodzi o moje biuro senatorskie , to istnieje ich kilka oddziałów - zasadnicze w Białymstoku przy ul. Kilińskiego 12/9, tel./fax (0-85) 7324-260, gdzie dyżury odbywają się w każdy poniedziałek w godz. 16.00-18.00. Czynne jest ono oczywiście codziennie w godz. 9.00-16.30. Można tu przyjść, zasięgnąć informacji, przedstawić swoje prośby, postulaty. Każdy wyborca i jego sprawa jest zapisywany do księgi interesantów i od tej pory mamy z nim kontakt. Zawsze, w każdej sprawie interweniujemy do właściwego organu, zapewnia to prawo, art. 19 i 20 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. O tych interwencjach informujemy danego interesanta listownie, jesteśmy też w kontakcie telefonicznym. Jako senator ziemi podlaskiej postanowiłem także rozwinąć patronat kulturalny nad pewnymi wydarzeniami artystycznymi. I tak od 2 lat przyznawana jest nagroda literacka senatora Jana Chojnowskiego za kultywowanie i podtrzymywanie wartości rodzinnych i narodowych. Angażuję się z tytułu piastowanej funkcji w sponsorowanie wielu koncertów, promocje książek, jak chociażby wydanie albumu Białystok - miastem Miłosierdzia. Staram się również angażować w teraźniejsze życie miasta Białegostoku uczestnicząc czynnie w wielu imprezach ważnych dla jego rozwoju. Nie sposób tu oczywiście, choćby po części, przedstawić wszystkiego czym zajmuję się ja i moje biuro. W celu szczegółowego zapoznania się z tą problematyką zapraszam do odwiedzania biura jak i kontaktowania się osobistego ze mną. Z racji tego, iż wielu mieszkańców naszego regionu postulowało o kontakt ze mną, stworzyliśmy także przedstawicielstwa biura senatorskiego w Czarnej Białostockiej, ul. Piłsudskiego 9, tel. (0-85) 7102-382; w Hajnówce ul. 3 Maja 24, tel. ( 085) 682-4305; w Suwałkach, ul. Kościuszki 59, tel. (0-87) 566-3937, a także w Bielsku Podlaskim, ul. 3 Maja 17, tel. (0-85) 730-2892.

- Z jakimi problemami spotyka się Pan Senator ze strony zainteresowanych osób?

- Pytanie jest zbyt szerokie aby odpowiedzieć na nie w sposób wyczerpujący. Gdybym miał odpowiedzieć, że spotykam się z tymi wszystkimi sprawami, które towarzyszą w codziennym życiu, to byłoby to prawdą. Ludzie przychodzą z różnymi sprawami, począwszy od tych, które stanowią sprawę ogólnonarodową, postulują różne rzeczy, proponują poprawki do projektów ustaw, przychodzą z zapytaniami, z wątpliwościami a także bardzo często z żalem i rozczarowaniem sytuacją w kraju. Staram się wytłumaczyć im jak najwięcej, jednakże jest to oczywiste, że bardzo trudno jest przejść z języka ustaw na język praktyki. Jestem do tego w części przyzwyczajony, gdyż jestem również adwokatem. Nie ukrywam również, że przychodzący do biura interesanci sugerują się również i tym, że jako prawnik pomogę im rozwiązać wiele spraw dnia codziennego. Kalejdoskop spraw jest tu wielki, wystarczy spojrzeć do wykazu, jakie prowadzi nasze biuro. Każda sprawa jest podejmowana i w większości przypadków pozytywnie załatwiana.

- Jak Pan ocenia strategię rozwoju województwa podlaskiego i jakie są kierunki tego rozwoju?

- Jestem w tej mierze optymistą. Obecna sytuacja na rynku pracy jest trudna. Niemniej w planach strategicznych rozwoju naszego województwa starano się ująć i wzmocnić najsilniejsze jego walory. Przede wszystkim jest korzystne położenie przygraniczne ułatwiające kontakty z zagranicą, a co za tym idzie występuje tu różnorodność kulturowo-narodowościowa, czyste i naturalne środowisko mogące przyczynić się do rozwoju na szeroką skalę turystyki krajowej i zagranicznej, produkcji zdrowej żywności. Są tu liczne powiązania infrastrukturalne, np.; komunikacyjne, elektroenergetyczne, gazownicze, dające możliwości rozwoju gospodarczego. Jak wiadomo województwo podlaskie ma teraz swoje przedstawicielstwo przy Unii Europejskiej, a jest to związane także z funkcjonowaniem funduszy strukturalnych, które są niewątpliwie szansą dla rozwoju naszego regionu. Myślę, że jeszcze w świadomości społecznej nie jest zakorzenione całe bogactwo jakie posiadamy jako region. Ludzie nie mają często pojęcia skąd brać fundusze na inwestycje, na rozwój. Na szczęście zaczyna się to zmieniać, ważna przy tym jest polityka informacyjna Urzędu Wojewódzkiego oraz władz samorządowych. Sam zapis formalny kierunków rozwoju i planów strategicznych jest tylko podstawą tego, co winno być realizowane w praktyce. Zasadniczo to społeczności lokalne zobligowane być powinny do interesowania się sprawami swego terenu, wychodzenia z konkretnymi planami, szukania w tej mierze sponsoringu, uzyskiwania maksimum informacji w danej materii i możliwości egzekwowania danych wcześniej obietnic rozwojowych. Jeżeli wcześniej te prawa zostaną uzmysłowione, tym efektywniej odbiją się w życiu społeczności naszego regionu. Mimo żywionych obaw o rozwój terenów Bielska Podlaskiego, Hajnówki czy Siemiatycz jestem optymistą. Widzę bowiem prężność tych społeczności. One naprawdę wyróżniają się na tle innych miejscowości naszego województwa.

- Czy Pana zdaniem mniejszości w naszym regionie są dyskryminowane?

- Na to pytanie odpowiem bardzo krótko i treściwie - absolutnie nie. Wydaje mi się, że ta tematyka jest bardzo naciągana, zwłaszcza przez tych ludzi, którzy mają w podawaniu negatywnych informacji osobisty interes. Nasz region ma wielowiekową tradycję życia w różnorodności kulturowej. Jak to bywa przy takiej sytuacji, ludzie dyskutują ze sobą, czasami się nawet kłócą, ale jest to rzecz normalna, zupełnie naturalna, co więcej - inicjująca jakiś dialog między nimi. Proszę zwrócić uwagę na inne regiony świata, na konflikty, wojny, tragedie jakie rozgrywają się na naszych oczach, za przyzwoleniem elit i możnych tego świata. Proszę na to wszystko spojrzeć i porównać nasz region, gdzie nie rozgrywają się żadne wojny religijne i tak naprawdę każdy znajduje tu swoje miejsce. Wiadomym jest, że Polska otwiera się na świat, na Europę - nie ma innego wyjścia, ale i naturalną reakcją jest, że chce w tym otwarciu bronić własnych interesów. Oczywiście zawsze znajdą się ludzie, którzy chcą zakłócić dialog i podsycać nienawiść bazując na emocjach i naciągniętych wersjach zdarzeń. Nie na tym według mnie rzecz polega, aby wzajemnie się obwiniać bez końca, ale na tym, aby działać w duchu porozumienia i wzajemnego szacunku dla tej ziemi.

- Czy Pana zdaniem prawdą jest opinia, że dziś radny, poseł, senator jest bezradny wobec kształtowania się sytuacji społeczno-politycznej kraju?

- Jak w każdej opinii i tutaj jest coś z prawdy jak i coś z fałszu. W naszym kraju mamy system wyborów proporcjonalnych, co w praktyce oznacza, że już z samej zasady głos jednostki nie ma takiego znaczenia, szczególnie gdy chodzi o konkretne rozstrzygnięcia. Niestety, pozostaje tu odwieczny dylemat, co winno mieć znamiona słuszności i sprawiedliwości - czy większość, która jest wypadkową wielu głosów, czy może mniejszość składająca się z "osobistości", ludzi powszechnie uznanych jako autorytety w swojej dziedzinie. Opinia przedstawiona przez Pana wydaje się być trochę naciągnięta. Jest to niesłuszne. Zależy tylko od inicjatywy działalności danej osoby. Może ona zabiegać, interweniować, inicjować. Czasami rozmijają się te działania z oczekiwaniami wyborców, którzy pamiętając o przedwyborczych obietnicach zmian, czują się oszukani i bezradni. Warto jednak zauważyć, że bardzo często bywa w życiu rozdźwięk pomiędzy chęciami, pragnieniami a realnymi możliwościami. Zanim zostałem senatorem działałem przez długie lata na niwie samorządowej. Wiem z praktyki, że jak ma się zgrany zespół ludzi, którzy patrzą w tym samym kierunku to można bardzo wiele zrobić. Podstawą jest tu otwartość na współpracę i dobra wola czynienia tego, co zostało obiecane. Dlaczego tak czasami się nie dzieje - trudno powiedzieć. Myślę, że ludzie intuicyjnie czują dlaczego. Gdy brak jest porozumienia między wybranymi przedstawicielami społeczeństwa, nie zwalnia się reprezentantów z działania, zabiegania i forsowania postulatów przedstawionych im przez wyborców.

- Czy zechciałby Pan przedstawić problematykę związaną z obowiązującą ustawą o repatriacji?

- Ustawa ta weszła w życie 1 stycznia 2001 r. Zgodnie z tą ustawą wiza repatriacyjna może być wydana osobie polskiego pochodzenia, która przed dniem wejścia w życie ustawy zamieszkiwała terytorium szczegółowo wyliczonym w tej ustawie (chodzi o państwa byłych republik azjatyckich ZSRR). Za osobę polskiego pochodzenia ustawa uznała tego, kto deklaruje narodowość polską, którego co najmniej jedno z rodziców lub dziadków albo dwoje pradziadków było narodowości polskiej lub posiadało obywatelstwo polskie, ponadto tego, kto wykaże swój związek z polskością, w szczególności przez pielęgnowanie polskiej mowy, polskich tradycji i zwyczajów. Osoby ubiegające się o repatriację do Polski powinny przedstawić dowody o warunkach osiedlenia się. Jest to dokument świadczący o posiadaniu lub zapewnieniu lokalu mieszkalnego i źródeł utrzymania w Polsce. Osobie, która nie ma zapewnionego powyższego ale spełnia pozostałe warunki do uzyskania wizy repatriacyjnej, konsul wydaje decyzję o przyrzeczeniu wydania wizy repatriacyjnej. Takiej osobie konsul może zapewnić pokrycie kosztów uczestnictwa w kursie języka polskiego. O uznanie za repatrianta mogą ubiegać się osoby polskiego pochodzenia, składając do wojewody stosowny wniosek w terminie 12 miesięcy od wejścia w życie ustawy. Dotyczy to tych, którzy przed dniem wejścia w życie ustawy nabyli obywatelstwo polskie na podstawie przepisów ustawy z 15 lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim, a w dniu uzyskania zezwolenia na osiedlenie się na terytorium RP byli obywatelami ZSRR lub jednego z państw powstałych po jego rozpadzie, a także osób, które przebywają w Polsce na podstawie zezwolenia na osiedlenie się i do 1991 r. zamieszkiwały na stałe, przez co najmniej 5 lat na terytorium azjatyckiej części byłego ZSRR. Możliwość uzyskania statusu repatrianta mają również osoby, które przed dniem wejścia w życie ustawy mieszkały na stałe w azjatyckiej części byłego ZSRR a obecnie przebywają na terytorium RP na podstawie zezwolenia na zamieszkanie na czas oznaczony, udzielonego w związku z pobieraniem nauki w szkole wyższej jako stypendyści strony polskiej. Odpowiedni wniosek do wojewody winien być złożony w terminie 12 miesięcy od ukończenia szkoły wyższej. Ustawa zapewnia repatriantom udzielenie jednorazowej pomocy ze środków budżetu państwa na pokrycie kosztów przejazdu do miejsca osiedlenia, zagospodarowanie i bieżące utrzymanie oraz pokrycie kosztów związanych z podjęciem nauki przez dzieci podlegające obowiązkowi szkolnemu. Zapewnia się pokrycie kosztów remontów, kursy języka polskiego. Na podstawie umowy zawartej pomiędzy zarządem gminy a pracodawcą przez okres nie dłuższy niż 5 lat od dnia nabycia obywatelstwa, gmina może refundować pracodawcy część kosztów poniesionych na wynagrodzenia, nagrody, składki ubezpieczeniowe, wyposażenie stanowiska pracy. Gmina, która zapewni lokal mieszkalny repatriantowi i członkom jego najbliższej rodziny otrzyma dotację celową z budżetu państwa na podstawie porozumienia zawartego z wojewodą. W sprawie bardziej szczegółowych rozwiązań odsyłam zainteresowanych do lektury samego tekstu ustawy jak i wydanych do niej rozporządzeń. W tym celu zawsze można skontaktować się z moim biurem, w którym zasięgnąć można informacji.

- Jaki jest w Pana ocenie obraz polskiej prawicy?

- Przede wszystkim było błędem, że tuż po wyborach w 1997 r. AWS nie został przekształcony w jeden, zwarty polityczny podmiot.

Nieporozumienia, o których słyszymy, są często wyolbrzymiane. Różnice poglądów między ludźmi są naturalną sprawą. Osobiście chcę tutaj dodać, że ciągle wierzę, iż wyklaruje się sytuacja, w której prawica polska będzie silna swoją prawością i skutecznością.

- Dziękuję za rozmowę i życzę Panu wielu dobrych pomysłów i skutecznych działań.

Kard. Konrad Krajewski: trzeba pamiętać o tym, co nam mówił Jan Paweł II

2019-08-24 17:10

Ks. Mariusz Frukacz

Jan Paweł II jest świętym i myślę, że bardziej niż na rocznice, to trzeba nam zwrócić uwagę na to, co nam mówił – podkreślił 24 sierpnia w rozmowie z „Niedzielą” kard. Konrad Krajewski, papieski jałmużnik, który po raz kolejny uczestniczył w Pieszej Pielgrzymce Łódzkiej na Jasną Górę. Kard. Krajewski odniósł się w ten sposób do zbliżającej się setnej rocznicy urodzin św. Jana Pawła II.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

– Stolica Apostolska nie jest Polską. Żyje swoimi problemami i kiedy przyjdzie czas stulecia urodzin św. Jana Pawła II na pewno będzie ten czas godnie obchodzony. W żadnym kraju Jan Paweł II nie był tyle razy, co w Polsce – zaznaczył kard. Krajewski i dodał: „Św. Jan Paweł II napisał encyklikę o miłosierdziu a papież Franciszek ogłosił Rok Miłosierdzia. Obaj się uzupełniają. Bez jednego nie byłoby drugiego”.

Zobacz zdjęcia: Kard. Konrad Krajewski: trzeba pamiętać o tym, co nam mówił Jan Paweł II

Zapytany o to, jakie znaczenie dla niego ma pielgrzymowanie Papieski Jałmużnik powiedział: – Najpierw byłem pielgrzymem, potem księdzem, biskupem i kardynałem. Papież Franciszek każdego roku mi przypomina o pielgrzymce. Ojciec Święty uważa, że to, co nas stworzyło nigdy nie może nam być obojętne i nigdy nie możemy tego porzucić, co dało nam fundament – podkreślił kardynał i dodał: „Ja się wychowałem na pielgrzymkach. I gdybym przestał to robić, wówczas pokazałbym, że to wszystko było nieważne. Idę na pielgrzymkę, by nie oderwać się od korzeni”.

– Pielgrzymka to ciągłe zmaganie się. To kierunek na pewno jest dobry. Patrzę też na innych. Do nieba nikt nie dostanie się osobiście. Tylko wspólnotowo idzie się do nieba. Jeśli ktoś chce zobaczyć czym jest Kościół, to wystarczy wyruszyć na pielgrzymkę. Ja pielgrzymką oddycham, a tlen jest nam bardzo potrzebny. Dlatego czekam na pielgrzymkę, wspólny różaniec, świadectwa ludzi. Te świadectwa pomagają mi także rozwiązywać różnego rodzaju problemy. Pielgrzymka jest manifestacją wiary. Podczas drogi jest także dużo gestów miłości, kiedy ludzie pomagają sobie wzajemnie – kontynuował kardynał.

Kard. Krajewski wyznał, że niesie ze sobą intencje ludzi bezdomnych – Z naszą grupą idzie 12 osób bezdomnych z ośrodka sióstr św. Matki Teresy z Łodzi. A zatem jestem pośród swoich – podkreślił Papieski Jałmużnik.

Piesza Łódzka Pielgrzymka na Jasną Górę po raz pierwszy wyruszyła w 1926 roku i odtąd zawsze udaje się na Uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielka pielgrzymka tarnowska

2019-08-25 21:19

BPJG

37. Piesza Pielgrzymka Tarnowska dotarła niedzielnym popołudniem, 25 sierpnia przed jasnogórski Szczyt. W tym roku pielgrzymowało w niej aż 8 tys. 130 pątników - to najliczniejsza dziś grupa pielgrzymkowa, a całym sezonie druga co do wielkości (po Pielgrzymce Krakowskiej, liczącej 8 tys. 500 osób). Pielgrzymka Tarnowska pochwalić się może także większą niż w ubiegłym roku liczbą pielgrzymów - aż o tysiąc osób.

BPJG

W całej pielgrzymce szło aż 164 księży, 50 kleryków i 44 siostry zakonnych. Razem z pątnikami wędrował w tym roku bp Stanisław Salaterski, biskup pomocniczy diec. tarnowskiej. Ks. biskup, razem z ordynariuszem tarnowskim bpem Andrzejem Jeżem, wprowadzili całą pielgrzymkę na Jasną Górę. „Dziękujemy za każdą pielgrzymkę, pielgrzymów przybywa, ponad 8 tys., cieszy, że są to przede wszystkim bardzo młodzi ludzie - mówi bp Andrzej Jeż - W kontekście naszego 5. Synodu Diecezji Tarnowskiej koncentrowaliśmy się na znaczeniu Kościoła w naszym codziennym życiu i myślę, że te rekolekcje bardzo zmieniły spojrzenie na Kościół, zwłaszcza wśród młodych ludzi”.

„Chciałem podziękować im, ponieważ modlili się w intencji Kościoła lokalnego, diecezjalnego, w mojej także intencji. Chciałem prosić ich, żeby ta pielgrzymka przedłużała się w ich codziennym życiu, aby te wszystkie doświadczenia, które tutaj podjęli, Boże doświadczenie miłości, przedłużało się w ich codzienności, gdy wrócą do swoich zajęć, do swoich domów” – mówił bp Andrzej Jeż.

Hasłem rekolekcji w drodze były słowa: „Parafia wspólnotą uczniów Chrystusa”. „Hasło to także program związany w Synodem, który przeżywamy w naszej diecezji, i w ten sposób łącząc się w modlitwie, w rekolekcjach w drodze, chcieliśmy rozważać także nasze miejsce w parafii. Ale też na pielgrzymce staliśmy się taką wielką parafią wspólnoty pielgrzymów w liczbie 8 tys. 130” - mówi ks. Roman Majoch, kierownik trasy PP Tarnowskiej i rzecznik prasowy.

„Tegoroczne pielgrzymowanie upływało nam pod hasłem ‘Parafia wspólnotą uczniów Chrystusa’. Zastanawialiśmy się nad rolą każdego z nas we wspólnocie, jaką stanowi parafia. Każdy z nas starał się odpowiedzieć na pytanie, jakie jest jego zadanie w parafii, jak mógłby się bardziej zaangażować, ale przede wszystkim prosić o światło Ducha Świętego w tym natchnieniu, odszukiwaniu głębi wspólnoty z Chrystusem poprzez niedzielną Eucharystię - opowiada ks. Kamil Kopyt, wikariusz parafii św. Mateusza, Ewangelisty i Apostoła w Mielcu, przewodnik grupy 16. - Motywy pielgrzymowania są przeróżne, jedni proszą o zdrowie, inni o zdane egzaminy, jeszcze inni, aby Maryja rozwiązała ich problemy rodzinne, jeszcze inni proszą o uleczenie z chorób czy uzależnień, jeszcze inni proszą o wskazanie drogi życiowej, powołania życiowego, każdy z pielgrzymów idzie z inną intencją”.

Pielgrzymi pokonali ok. 236 km w dziewięć dni. Nad przebiegiem pielgrzymowania czuwał ks. Zbigniew Szostak, dyrektor Pielgrzymki Tarnowskiej. Najmłodsze dzieci na pielgrzymce miały 4 i 5 miesięcy, a najstarszy pątnik - 86 lat.

Podczas Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej na Jasną Górę cztery pary wypowiedziały sakramentalne „tak”. Ich gośćmi i świadkami były tysiące pielgrzymów. Dwa śluby odbyły się w Zabawie, gdzie znajduje się sanktuarium bł. Karoliny. Związek małżeński zawarli tam Krzysztof i Anna z grupy nr 14 oraz Kinga i Łukasz z grupy nr 19. Dwa śluby miały też miejsce w sanktuarium w Okulicach. Słowa przysięgi małżeńskiej wypowiedzieli tam Paweł i Małgorzata z grupy nr 7 oraz Adrian i Katarzyna z grupy nr 12. „Drugi dzień naszej pielgrzymki to taki szczególny znak, kiedy spoglądamy na rodzinę, i modlimy się za rodzinę, i w naszej wspólnocie jest takie wydarzenie, jak śluby na pielgrzymce. To są ci pielgrzymi, którzy poznali się na pielgrzymce, i chcieli wobec wszystkich pielgrzymów powiedzieć o swojej miłości” - opowiada ks. Roman Majoch.

Jedną z par, która wzięła sakrament małżeństwa drugiego dnia pielgrzymki, byli Katarzyna i Adrian z grupy 12: „Poznaliśmy się cztery lata temu na pielgrzymce, więc postanowiliśmy, że chcemy wrócić na trasę jako małżeństwo. Ślub na pielgrzymce przebiega bardzo tradycyjnie. Pogoda nam dopisywała, a z mężem u boku pielgrzymowało się zdecydowanie lepiej” – mówi Katarzyna.

„Pielgrzymowanie wciąga, droga do Matki Bożej, która nas później prowadzi przez cały rok, atmosfera, która jest na pielgrzymce jest niepowtarzalna i do tego chce się wrócić” – podkreśla Katarzyna. „Naszą główną intencją jest opieka nad naszym nowo zawartym małżeństwem” – dodaje Adrian.

W 37. Pieszej Pielgrzymce Tarnowskiej szło ok. 700 dzieci. „Jest to takim znakiem naszego pielgrzymowania, że w czasie każdej pielgrzymki mamy dość dużą ilość dzieci, które wędrują ze swoimi rodzicami. Więc to nie tylko dzieci, ale całe rodziny, które wędrują na Jasną Górę. I to jest też taki szczególny znak na dzisiejsze czasy – że te rekolekcje w drodze nie przeżywają tylko osoby dorosłe, czy młodzież, ale całe rodziny” - podkreśla ks. kierownik trasy.

Na szlaku Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej obecni byli także misjonarze diecezjalni i zakonni pracujący w Afryce, Ameryce Południowej i Rosji. Pielgrzymi także w tym roku materialnie wspierali misje. Pielgrzymów odwiedzał na trasie bp Mirosław Gucwa z Republiki Środkowoafrykańskiej, który modlił się szczególnie o pokój na świecie.

Jedną z intencji pielgrzymki była intencja wynagradzająca za zniewagi wobec Obrazu Matki Bożej jasnogórskiej, z tej okazji pielgrzymi nieśli cała drogę obraz Matki Bożej Jasnogórskiej: „Z tego, co się dzieje w Polsce, wiadomo jak pokazywany jest Obraz (Matki Bożej jasnogórskiej przyp. red.), więc my od samego Tarnowa niesiemy Ikonę Matki Bożej cały czas. Były modlitwy wynagradzające i przepraszające za to, co się dzieje” - opowiada Elżbieta Czernik, która pielgrzymuje 31. raz na Jasną Górę.

„Po raz pierwszy kiedy poszłam na pielgrzymkę i miałam okazję leżeć krzyżem przed Jasną Górą, to mnie urzekło, i od tej pory co roku wracam. Wydaje mi się, że to jest jakaś siła, która powraca co roku - opowiada Maria Barnaś, po raz 5. na pielgrzymce – Modlitwa jest czymś takim na pielgrzymim szlaku, dzięki czemu możemy się oderwać od rzeczywistości. Według mnie pielgrzymka jest czymś, co nas zamyka od tego świata zewnętrznego, czymś, co nam pozwala znaleźć swój środek”.

„Dużą motywacją dla mnie są pielgrzymi, którzy nie tylko w czasie pielgrzymki, ale przez cały rok się przygotowują, organizują, pytają kiedy, jak, spotkania, są motorem napędowym całej pielgrzymki – podkreśla ks. Kamil Kopyt – Zawsze, kiedy wchodzimy do Częstochowy i widzimy wieżę klasztorną, to nasza grupa oddaje pierwszy pokłon Maryi poprzez uklęknięcie, a tutaj to już tylko łzy, wzruszenie, radość, najbliżsi, którzy nas witają”.

Piesza Pielgrzymka Tarnowska składa się z dwóch części, które podążają co Częstochowy dwoma różnymi trasami. Trasy te niejednokrotnie się przecinają i pokrywają, mimo to w dość znaczący różnią się od siebie. W skład części „A” wchodzą grupy od 1 do 13. W skład części „B” wchodzą grupy od 14 do 25.

Jak co roku na trasie pielgrzymki towarzyszyło pątnikom diecezjalne Radio RDN Małopolska i Radio RDN Nowy Sącz.

Pielgrzymi z Tarnowa spotkali się na wspólnej Mszy św. o godz. 17.00 na jasnogórskim Szczycie. Eucharystii przewodniczył bp Andrzej Jeż, ordynariusz tarnowski, a koncelebrował bp Stanisław Salaterski, biskup pomocniczy, który wędrował pieszo, a w czasie pielgrzymki głosił nauki rekolekcyjne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem