Chwili zmartwychwstania Jezusa nikt nie widział. Ewangelie informują o tym, co nastąpiło potem, ale nie o tym, co działo się w zamkniętym grobie. Nie określają też dokładniej czasu tego wydarzenia. Wiemy tylko, że Jezus, ukrzyżowany w piątek, powstał z martwych przed świtem w niedzielę, bo wtedy grób był już pusty.
Ewangeliści opisują natomiast odkrycie pustego grobu przez kobiety w niedzielny poranek. Opisują, jak przybiegli tam Piotr i uczeń umiłowany i stwierdzili, że ciała Jezusa nie ma, a zostały płótna, w które było ono owinięte. Wspominają spotkania z aniołami – widziały ich kobiety, widzieli strażnicy. Przedstawiają dość liczne zjawienia się Chrystusa Zmartwychwstałego – najpierw w pobliżu grobu, potem wobec Apostołów i innych uczniów. Nowy Testament potwierdza, że fakt zmartwychwstania był od początku kluczowym punktem Dobrej Nowiny głoszonej przez Apostołów oraz wiary pierwotnego Kościoła.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Co się stało?
W tej sytuacji o naturze powstania z martwych możemy tylko wnioskować z tego, co wydarzyło się potem. Okazało się, że Jezus żyje! Według Ewangelii, nie wrócił jednak do życia fizycznego tego rodzaju, co przed śmiercią. Jeżeli uczniowie znaleźli w grobie pozostawione płótna, to znaczy, że Jego ciało zniknęło.
Reklama
Jezus opuścił ten świat zgodnie ze swoją zapowiedzią, że idzie do Ojca. Żeby jednak upewnić swoich uczniów, Jezus jakby wracał na trochę z nieba, ukazując się w ciele przemienionym, które można było zobaczyć. Można było również Go dotknąć; Jezus jadł przy uczniach, a zarazem mógł zniknąć, unieść się, przenikać ściany. Był na tyle inny, że trudno było Go rozpoznać.
Życie Jezusa od chwili zmartwychwstania było więc życiem nowym, niebiańskim i wiecznym, a nie ziemskim. To wynika z Ewangelii. Fizyka naszego świata materialnego nie jest w stanie go wyjaśnić. Nasz świat poznał tylko odblaski tego zjawiska w postaci objawiania się Jezusa. Jeśli uznać autentyczność Całunu Turyńskiego, momentowi powstania z martwych mógł ewentualnie towarzyszyć w naszym świecie błysk energii, która pozostawiła delikatny ślad na płótnie.
Wobec tajemnicy
W gruncie rzeczy wspaniałość zmartwychwstania Jezusa umyka naszym zdolnościom badawczym i naszej wyobraźni. Dotyczy to i innych spraw należących do wiary. Nie wiemy dokładnie, jak ma wyglądać życie przyszłe. Mamy żyć w ciele podobnym do ciała Jezusa Zmartwychwstałego: „(...) jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała” (Flp 3, 20-21). Ale nie za bardzo umiemy sobie to wyobrazić.
Ta niewiedza nie bierze się tylko stąd, że nie wszystko Bóg nam objawił. W naszym języku może brakować słów, które by to opisały. „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9).
Reklama
Z tego powodu teksty biblijne, które dotyczą przyszłości, posługują się językiem symboli i obrazów. Przykładem może być Apokalipsa św. Jana, której rozumienie naiwnie dosłowne jest błędne. Jest to wizja poetycko-symboliczna, a nie relacja z kolorowego filmu o końcu świata. Poezja i wyobraźnia mają tu większe możliwości niż język sprawozdawczy.
Spojrzenie apokryfów
Tym tropem poszli autorzy apokryfów, powieściowych i fantazyjnych utworów nawiązujących do Ewangelii i innych ksiąg Nowego Testamentu. Taka natura apokryfów sprawia, że ich treści do wiary nie należą. Poprzez literacką przesadę ich autorzy przekazują jednak coś ważnego. Wykorzystują ją bowiem do pokazania niezwykłości Jezusa, Jego narodzin, życia i zmartwychwstania.
Dobrze to widać np. w utworze zwanym Ewangelią Piotra, spisanym ok. stu lat po prawdziwych Ewangeliach. Zmartwychwstanie przedstawiono tam jako publiczne i efektowne:
„W nocy, gdy świtał dzień Pański, a grobu strzegły straże kolejno po dwóch, odezwał się wielki głos w niebie. I ujrzeli, jak otwarło się niebo, i dwu mężów zstąpiło stamtąd odzianych wielkim blaskiem, i zbliżyło się do grobu. A ów kamień, który zamykał wejście, stoczywszy się, sam odsunął się na bok, grób się otworzył i obydwaj młodzieńcy weszli doń. Gdy więc owi żołnierze ujrzeli to, obudzili centuriona i starszych – oni bowiem tam byli, pełniąc straż – i gdy opowiedzieli im, co ujrzeli, zobaczyli znowu trzech mężów wychodzących z grobu, dwu podtrzymywało jednego, krzyż im towarzyszył, a głowy dwu sięgały aż do nieba, podczas gdy głowa tego, który był przez nich prowadzony, przewyższała niebiosa. I usłyszeli głos z nieba mówiący: Czy zwiastowałeś tym, którzy śpią? I dała się słyszeć odpowiedź z krzyża: Tak”.
Reklama
Inne apokryfy też dodawały do relacji Ewangelii nowe, barwne szczegóły i cudowności. Było tych utworów sporo, przy czym jedne korzystały z drugich, stąd jest w nich dużo powtórzeń. Były one popularne na chrześcijańskim Wschodzie, dlatego obok tekstów greckich, tłumaczonych też na łacinę, istnieją apokryfy w językach: syryjskim, ormiańskim, gruzińskim, koptyjskim w Egipcie, etiopskim i arabskim. Greckie utwory były wcześniejsze i dostarczały wzorów późniejszym.
Tak zwana Ewangelia Nikodema po grecku, która rozwija wątki z Ewangelii kanonicznych, dodaje do nich świadectwo żołnierzy strzegących grobu o zmartwychwstaniu Jezusa. Miał Go też spotkać po zmartwychwstaniu Józef z Arymatei. Wymieniono ponadto imiona Żydów, którzy mieli być świadkami wniebowstąpienia Jezusa na Górze Oliwnej. Z kolei przeciwnicy Jezusa na wiadomość, że On jednak żyje, mieli zarządzić Jego poszukiwania po kraju, które okazały się bezowocne.
W tymże utworze znajdziemy obszerną relację o tym, jak po zmartwychwstaniu Jezus zstąpił do otchłani, gdzie przebywali zmarli dawno temu sprawiedliwi. Patriarchowie poznali Jezusa, który potem triumfalnie wkroczył do piekła i poskromił szatana. Następnie spotkał zastępy świętych, których archanioł Michał poprowadził do raju.
Motyw zejścia Jezusa do otchłani, uwolnienia świętych i konfrontacji z piekłem i szatanem (Beliarem) musiał się podobać, bo pojawia się też w dalszych apokryfach. Była np. grupa tekstów na ten temat powołująca się na apostoła Bartłomieja.
Inne apokryfy przedstawiają nowe objawienia Jezusa Zmartwychwstałego, których świadkami miały być różne osoby – Apostołowie, Maria Magdalena, a nawet Judasz. Są to jednak zmyślenia, które dotyczą zwykle rzekomych tajemnic niebiańskich przedstawionych w duchu heretyckiego gnostycyzmu. Z Ewangeliami mają wspólny tylko tytuł. Odróżniają się one od pobożnych, choć fantazyjnych i nieraz naiwnych rozwinięć motywów wspomnianych w Nowym Testamencie.
Twórczość apokryficzna była bardzo obfita, aczkolwiek znaczna większość tych utworów zaginęła w ciągu wieków. Wydanie polskie z objaśnieniami liczy sześć sporych tomów, a i tak mniej ważne pisma tylko streszcza. Do prawdziwych Ewangelii nie dodają one jednak prawie wcale wiadomości historycznych. Są natomiast nieraz świadectwem szczerej pobożności.
Autor jest biblistą, emerytowanym profesorem na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, zajmuje się też kulturą starożytną i etyką społeczną.
