Reklama

Wiadomości

Niebezpieczna dwuwładza

Konstytucja z 1997 r. była pisana w czasach tzw. końca historii, gdy dopiero wychodziliśmy z komunizmu. Dziś potrzeby ustrojowe Polski i wyzwania geopolityczne są zupełnie inne.

2026-05-12 14:51

Niedziela Ogólnopolska 20/2026, str. 34-35

[ TEMATY ]

konstytucja

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Konstytucja III RP napisana została przeciwko prezydentowi Lechowi Wałęsie. Została ukształtowana przez Sejm zdominowany przez postkomunistyczną lewicę w taki sposób, aby stworzyć model bardziej parlamentarno-gabinetowy, w którym prezydent ma mniejsze możliwości samodzielnego kształtowania polityki państwa, niż miało to miejsce w latach 1990-95. Ustawa zasadnicza została przygotowana praktycznie bez udziału polityków prawicowych i konserwatywnych, a na czele Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego stanął Aleksander Kwaśniewski, który po wygranych wyborach w 1995 r. sam wpadł w „sidła” ograniczonej władzy prezydenckiej.

Polacy po wyjściu z komunizmu nie chcieli silnej władzy, a czasy rozkładu ZSRR i przystąpienia Polski do NATO sprawiały wrażenie, że jesteśmy świadkami tzw. końca historii, czyli przekonania, iż będziemy żyć w świecie bez wojen. – Dzisiaj zmieniło się wszystko na świecie, a za naszą wschodnią granicą trwa wojna – powiedział prezydent Karol Nawrocki w czasie obchodów Święta Narodowego Trzeciego Maja, gdy zapowiedział prace nad konstytucją. Jego zdaniem, ustawę zasadniczą trzeba naprawić albo napisać od nowa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bezpieczeństwo państwa

Reklama

System polityczny w Polsce zużył się na tyle, że ustrój, w którym władza wykonawcza podzielona jest między dwa ośrodki, okazuje się coraz mniej efektywny. Z kadencji na kadencję spór polityczny między „dużym” i „małym” pałacem się zaostrza, a przecież sytuacja geopolityczna wokół Polski również jest coraz bardziej niespokojna. – Potrzebujemy dziś władzy, która będzie dbała o nasze bezpieczeństwo i brała za to pełną odpowiedzialność jednocześnie w czasach pokoju i w czasach – nie daj Boże – wojny. Potrzebujemy zdecydowanego dowództwa Siłami Zbrojnymi Rzeczypospolitej, a nie ciągłego rozdrobnienia na dwa ośrodki władzy administracyjnej i państwowej – podkreślił prezydent Nawrocki.

Przykłady wojny między dwoma ośrodkami można mnożyć bez końca – od słynnego sporu o samolot w czasach prezydenta Lecha Kaczyńskiego aż po rozdzielenie wizyt w 2010 r. i katastrofę smoleńską. Kolejny przykład dotyczący bezpieczeństwa pochodzi z czasów Andrzeja Dudy, gdy w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie prezydenckiego projektu ustawy ws. odporności państwa. Niestety, ten ważny projekt utknął w sejmowej „zamrażarce”. Podobny klincz od lat trwa w kwestii przyjęcia kluczowego dokumentu, tzn. Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. – Na bazie strategii powinno się budować polityczno-strategiczną dyrektywę obronną i dopiero na tej podstawie armia buduje plany operacyjne, decyduje o tym, co ma kupić. U nas dzieje się odwrotnie – stwierdził gen. Roman Polko, były dowódca GROM-u.

Reklama

Gołym okiem widać też rozdźwięk w polityce międzynarodowej, na której oparte są m.in. nasze sojusze obronne. Prezydent stawia na związki wojskowe z USA i zwiększenie obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce, a premier – na europejskich partnerów. W praktyce prezydent, który jest Najwyższym Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej i uczestniczy w szczytach NATO, nie ma wystarczających prerogatyw, by skutecznie prowadzić politykę obronną państwa. Z kolei polityczna logika polaryzacji premiera sprawia, że w Waszyngtonie nadal nie mamy nawet ambasadora. – Państwo w tak trudnych czasach geopolitycznych, z jakimi się obecnie mierzymy, gdy musi się przygotowywać do konfliktu zbrojnego, powinno działać sprawnie i mieć silne instytucje – zaznaczył dr hab. Krzysztof Szczucki, polityk PiS, prawnik i autor książki Tyrania praworządności. O potrzebie nowej konstytucji.

Kanclerz czy prezydent?

Prezydent w trakcie wystąpienia powiedział, że obecną konstytucję należy poprawić albo napisać od nowa. Chodzi jednak nie o drobne korekty, ale o sprawy ustrojowe. Powinniśmy wreszcie rozstrzygnąć, czy Polska ma mieć system kanclerski, jak np. w Niemczech, czy prezydencki, jak we Francji, w USA lub w Ukrainie. – Nie odpowiem dzisiaj narodowi, jaki system powinniśmy wybrać: czy system premierowski, czy system prezydencki. Ale (...) tak dalej być nie może, że władza w Polsce rozkłada się na dwa ośrodki – oświadczył prezydent Nawrocki.

Eksperci i politycy z wielu środowisk są zgodni, że konstytucja z 1997 r. jest wadliwa i po 30 latach należałoby ją zmienić albo poprawić. Kanwą prawicowej dyskusji na temat nowej konstytucji stała się książka Krzysztofa Szczuckiego. – Ja proponuję rozwiązanie systemu prezydenckiego, który byłby podobny do koncepcji Charles’a de Gaulle’a, czyli ustroju V Republiki Francuskiej, w którym prezydent jest liderem władzy wykonawczej. Prezydent powołuje rząd i ma prawo do rozwiązywania Sejmu, by chronić Polskę przed obstrukcją parlamentarną i np. wetem marszałkowskim – tłumaczył prof. Szczucki.

Reklama

System premierowski, w którym rząd jest emanacją różnych stronnictw politycznych, które zawarły koalicje, sprawdza się w czasach względnego spokoju na arenie międzynarodowej. W latach 90. ubiegłego wieku, gdy pisana była konstytucja, Polacy po długim okresie PRL-u mieli awersję do silnej władzy, wojska oraz wielu instytucji państwowych. Dziś jest inaczej, bo oczekujemy sprawnego i silnego państwa, które będzie odporne w czasach militarnego zagrożenia ze Wschodu. W tym kontekście wydaje się, że ustrój prezydencki, jak we Francji czy choćby w walczącej Ukrainie, jest lepiej przystosowany niż ustrój premierowski, w którym szef rządu musi się zmierzyć z zewnętrznym zagrożeniem i jednocześnie zaspokajać ambicje polityczne swoich koalicjantów.

Bez realnej szansy

W gronie powołanej przez prezydenta Rady Nowej Konstytucji znalazł się konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski, który słynie z tego, że krytykował rządy PiS-u za łamanie konstytucji, a teraz krytykuje za to samo rząd Donalda Tuska. Jego zdaniem, należy konstytucję nie zmieniać, ale poprawić. – Obecna konstytucja nie wymaga zasadniczych zmian. Przydałyby się korekty mające zapobiegać blokadom wynikającym z tej stałej dążności: albo my ich, albo oni nas. Gdybyśmy wyzbyli się tej skłonności, to obecna konstytucja zupełnie by wystarczyła – wyjaśnił prof. Piotrowski.

W obecnej architekturze politycznej szanse na zmianę konstytucji, a tym bardziej na zmianę ustrojową, są raczej mizerne. Podział w polskim społeczeństwie i w klasie politycznej jest tak ostry, że trudno wyobrazić sobie znalezienie większości konstytucyjnej, która porozumiałaby się ws. zmiany ustawy zasadniczej. Przy obecnych podziałach i całej grze politycznej na polaryzację nie ma praktycznie szansy na porozumienie i dokonanie zmiany.

Pomysłem na to, by presja na polityków była większa, jest organizacja referendum na temat konstytucji i ustroju Polski. Marcin Mastalerek, były szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy, wyszedł z pomysłem, by wraz z wyborami parlamentarnymi w 2027 r. zorganizować referendum z pytaniem: czy Polacy chcą systemu kanclerskiego, czy prezydenckiego? – Chcemy zebrać jak najwięcej podpisów pod wnioskiem referendalnym, by rządzący politycy poczuli się przymuszeni do jego zorganizowania. Coraz więcej Polaków widzi, że nasz system polityczny się nie sprawdza, bo nie można dojść do porozumienia ani w sprawie bezpieczeństwa, ani w sprawie ambasadorów. To jest przepis na paraliż państwa – podkreślił Mastalerek.

Pierwsza Rzeczpospolita upadła, bo wtedy również władza była rozproszona i paraliżowała decyzyjność państwa. Król dążył do wzmocnienia państwa z władzą centralną, realnymi dochodami i armią, a magnateria chciała zachowania swoich wpływów i przywilejów. Ta dwuwładza była słabością, która została wykorzystana przez Rosję. Konstytucja 3 maja była próbą naprawy naszego państwa, ale reformy przyszły za późno, by uratować Polskę przed upadkiem. Warto podjąć wysiłek debaty nad ewentualną reformą konstytucji i ustroju naszego państwa, żeby podobna historia się nie powtórzyła.

Ocena: +11 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Polsce łamana jest Konstytucja i praworządność w imię „prawa - tak, jak my je rozumiemy”

[ TEMATY ]

Solidarność

abp Marek Jędraszewski

konstytucja

praworządność

43. rocznica stanu wojennego

Archidiecezja Krakowska

Abp Marek Jędraszewski

Abp Marek Jędraszewski

- Solidarność trzeba zdobywać zawsze na nowo, nie tylko posiadać, bo przychodzi jako dar, utrzymuje się przez zmaganie - mówił, odwołując się do kard. Karola Wojtyły, abp Marek Jędraszewski, który w 43. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce przewodniczył Mszy św. w katedrze na Wawelu. Hierarcha stwierdził, że dziś w Polsce łamana jest Konstytucja i praworządność w imię „prawa - tak, jak my je rozumiemy”.

W kazaniu metropolita krakowski nazwał noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku „nocą wielkiej krzywdy”, która dotknęła nie tylko poszczególne osoby, ale cały polski naród. Wskazał, że wprowadzony przez komunistów stan wojenny był wyrazem konfliktu politycznego i geopolitycznego, ekonomicznego, antropologicznego a przede wszystkim światopoglądowego.
CZYTAJ DALEJ

#LudzkieSerceBoga: Poznaj Serce Jezusa, tak bliskie każdemu z nas - rozważania czerwcowe

Tak często myśląc o Bogu czujemy stres i strach. Odległy Stwórca Wszechrzeczy karzący ludzi za ich potknięcia - wielu z nas taki właśnie obraz Boga nosi w sercu. A jaki naprawdę jest Bóg? Jakie jest Jego serce?

Czerwiec to w Kościele miesiąc szczególnie poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Nabożeństwa z litanią, zwane potocznie czerwcowymi, mają za cel zbliżyć nas do serca Boga. Ukazać Jego miłość do nas.
CZYTAJ DALEJ

USA: „cudowne narodzenie” dzięki modlitwom rodziców

2026-06-07 19:56

[ TEMATY ]

modlitwa

wiara

Adobe Stock

Na początku 2025 roku Keishera i Greg Joubert z wielką radością dowiedzieli się, że spodziewają się drugiego syna. Jednak w 19. tygodniu ciąży ich szczęście zostało zachwiane przez druzgocącą diagnozę: u dziecka wykryto zespół wrodzonej niedrożności górnych dróg oddechowych (CHAOS), rzadką i zwykle śmiertelną wadę, w której gruba błona blokuje drogi oddechowe. Małżonkowie, żarliwi katolicy nie zamierzali się poddawać i ich dziecko urodziło się “za drugim razem”. Uważają, że „Bóg przemienił nasze największe cierpienie w postępy nauk medycznych.”

Nadzieję znaleźli u dr. Emanuela Vlastosa z Orlando Health Winnie Palmer Hospital for Women & Babies. Gdy standardowa operacja prenatalna nie zdołała przeciąć blokującej błony, lekarz zaproponował radykalne, pionierskie rozwiązanie. W 25. tygodniu ciąży lekarze częściowo wydobyli małego Cassiana przez cesarskie cięcie, na zewnątrz znalazły się jedynie jego głowa i ramiona. Nadal połączony z łożyskiem matki i otrzymujący dzięki niemu tlen, chłopiec przeszedł niezwykle precyzyjną tracheotomię, która utworzyła drożne drogi oddechowe. Następnie został ponownie umieszczony w łonie matki, aby dalej się rozwijać.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję