Reklama

Kościół

Dlaczego Maryja przemówiła po polsku?

Czy odpowiedź na kryzys wiary w Polsce od 149 lat znajduje się w Gietrzwałdzie? Tymczasem my wciąż bardziej fascynujemy się Fatimą i Lourdes niż tym, co Maryja powiedziała na Warmii... Ewa K. Czaczkowska, autorka książki "Odkryć Gietrzwałd na nowo", w rozmowie z Ireneuszem Korpysiem, pokazuje, że ta historia nie jest zamkniętym rozdziałem, ale stanowi wciąż żywy znak nadziei. Czy ten znak przemówi do Polaków i całego Kościoła?

Niedziela Ogólnopolska 24/2026, str. 34-35

[ TEMATY ]

Maryja

Znak-Warszawa/Wikipedia, mat.prasowy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ireneusz Korpyś: Mamy w Polsce jedyne uznane przez Kościół objawienia maryjne, a jednak dla większości Polaków pozostają one niemal nieznane. Jak to możliwe, że przez 149 lat nie potrafiliśmy opowiedzieć historii Gietrzwałdu ani światu, ani nawet samym sobie?

Ewa K. Czaczkowska: Rzeczywiście, objawienia Maryi w Gietrzwałdzie należą do 31 objawień na świecie oficjalnie uznanych przez Kościół, są jednak nie tylko najmniej z nich międzynarodowe, ale też mało znane nawet w Polsce. Przyczyn jest wiele, poczynając od tego, że zostały zaaprobowane przez Kościół dopiero po 100 latach, na co z kolei wpłynęły czas zaborów, prześladowania Kościoła w okresie kulturkampfu i wreszcie to, że Gietrzwałd z Warmią wróciły do Polski dopiero w 1945 r. Dopiero gdy ustały przeszkody natury politycznej, przyszedł czas na uznanie tych objawień. Od tego momentu minie niebawem pół wieku, a one wciąż nie mają właściwego miejsca na duchowej mapie Polski. Wygląda tak, jakbyśmy zamknęli je w przeszłości, w XIX stuleciu.

We wstępie do książki Odkryć Gietrzwałd na nowo zauważyła Pani, że impulsem do powstania tej publikacji było poczucie zawstydzenia. Czy można powiedzieć, że najpierw sama musiała Pani odkryć Gietrzwałd na nowo?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Tak, to prawda. Po raz pierwszy odwiedziłam Gietrzwałd dopiero 3 lata temu, a stało się to po tym, jak podczas pobytu w Lourdes, w czasie przypadkowej rozmowy poczułam ogromny wstyd, że odwiedziłam wiele sanktuariów w kraju i na świecie, a w gietrzwałdzkim nigdy nie byłam. Już w czasie pierwszej wizyty w Gietrzwałdzie uległam urokowi tego miejsca i zrozumiałam, że muszę coś zrobić, aby więcej osób je poznało – stąd ta książka.

Objawienia miały miejsce w czasie zaborów. Na ile były one wydarzeniem religijnym, a na ile dawały Polakom nadzieję na zachowanie własnej tożsamości?

To było bez wątpienia wydarzenie religijne. Matka Boża przyszła z konkretnym religijnym przesłaniem. Ukazała się jako Niepokalanie Poczęta i zachęcała do codziennej modlitwy różańcowej. Zażyczyła sobie także, aby w miejscu Jej objawień postawić kapliczkę z Jej figurą. To było główne przesłanie całego orędzia gietrzwałdzkiego. Maryja, jak we wszystkich objawieniach, rozmawiała z widzącymi – Barbarą Samulowską i Justyną Szafryńską – w ich rodzimym języku, czyli po polsku. Ten fakt był niezmiernie ważny dla polskich Warmiaków, zarówno w kształtowaniu ich ogólnopolskiej świadomości narodowej, jak i dla budowania jedności wszystkich Polaków żyjących pod zaborami, którzy spotykali się w Gietrzwałdzie. Jednocześnie trzeba podkreślić – o czym w książce mówi mariolog dr hab. Monika Waluś – że narodowa interpretacja objawień gietrzwałdzkich, w tamtym czasie uzasadniona i zrozumiała, sprawiła, iż zostały z nich niejako wyłączone inne narodowości. Dlatego dzisiaj te objawienia są najmniej międzynarodowe ze wszystkich.

W centrum orędzia znajduje się wezwanie do codziennego odmawiania Różańca. Dlaczego właśnie tak proste przesłanie okazało się wtedy tak poruszające?

Reklama

Matka Boża, co podkreślają też moi rozmówcy – teolodzy, przyszła do najbardziej zmarginalizowanej grupy w ówczesnym społeczeństwie pruskim, którą byli Polacy. Ukazała się na zapomnianej Warmii, wśród ubogich materialnie, ale i duchowo mieszkańców, którzy cierpieli także z powodu prześladowania Kościoła Katolickiego w okresie kulturkampfu. I tym ludziom Maryja mówi: jestem z wami, odmawiajcie codziennie Różaniec. Maryja ich katechizuje i formuje. Wzywa do regularnej modlitwy, która zmienia wewnętrznie i sprawia, że człowiek zaczyna kształtować swoje życie na wzór Maryi, zaczyna rozwiązywać codzienne problemy przez pryzmat wiary. Matka Boża daje tamtym ludziom nadzieję, której tak bardzo potrzebują. „Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę przy was” – te słowa muszą poruszać.

Jednym z fascynujących wątków książki są losy Justyny Szafryńskiej i Barbary Samulowskiej. Co najbardziej zaskakuje w ich późniejszym życiu?

To, że obie wstąpią do zgromadzenia zakonnego, można było przewidzieć, ale na pewno nie to, co stanie się z nimi później. Siostra Barbara Samulowska jako szarytka przez ponad pół wieku pracowała w Gwatemali, a dziś czeka na beatyfikację, Justyna Szafryńska natomiast wystąpiła ze zgromadzenia, a było to w Paryżu, po czym wyszła za mąż. Informacje o niej urywają się w 1914 r. Nie wiemy więc, kiedy zmarła i gdzie jest grób jednej z dwu gietrzwałdzkich wizjonerek.

Czy Barbara Samulowska zostanie wkrótce wyniesiona na ołtarze? Co ten fakt zmieniłby w postrzeganiu samych objawień?

Prawdopodobnie s. Samulowska już niedługo zostanie ogłoszona błogosławioną. Leon XIV potwierdził uznanie heroiczności jej cnót, a w Watykanie toczy się proces o uznanie cudu za jej wstawiennictwem. Beatyfikacja jednej z wizjonerek byłaby kolejnym potwierdzeniem prawdziwości objawień w Gietrzwałdzie, uznaniem, że wszystko, co 12-letnia Barbara zeznała w 1877 r., było prawdą.

Czy można powiedzieć, że Gietrzwałd ma jeszcze niewykorzystany potencjał duchowy i duszpasterski dla Kościoła w Polsce?

Reklama

Na pewno. Gietrzwałd wciąż jest w naszym polskim Kościele zmarginalizowany. Nawet bliska – 150. rocznica tych objawień nie stała się impulsem do zmiany. A przecież nie były one dane tylko na tamten czas, ale są dla nas wszystkich także na dzisiaj i na jutro. To w nich powinniśmy szukać odpowiedzi na nasze dzisiejsze problemy i wyzwania. W tych objawieniach znajdziemy wiele na temat przemieniającej siły modlitwy, ale także na temat wspólnoty, hierarchii wartości, sensu życia, uzależnień – ten wątek jest w gietrzwałdzkim sanktuarium mocno akcentowany – czy posłuszeństwa Kościołowi. Dlaczego np. wzorem nabożeństw fatimskich nie wprowadzimy w naszym Kościele 27. dnia miesiąca – bo wtedy rozpoczęły się objawienia – nabożeństw gietrzwałdzkich? Dlaczego nie są propagowane tak ważne i pełne nadziei słowa Maryi: „Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę przy was”? Jako wspólnota mamy w tej kwestii dużo do zrobienia.

Wielu pielgrzymów mówi, że z Gietrzwałdu wracają wewnętrznie odmienieni. Na czym polega fenomen duchowości tego miejsca?

Trudno oddać słowem odczucia związane z wyjątkowością tego miejsca, które jest naznaczone obecnością Maryi, omodlone przez miliony pielgrzymów. W duchowych przeżyciach na pewno pomagają też urokliwa przyroda oraz prostota tego terenu, nieskażonego jeszcze mocno przez komercję. Przyciąga też mały kościół z cudownym obrazem Matki Bożej Gietrzwałdzkiej o łagodnym uśmiechu.

2026-06-09 14:07

Ocena: +9 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wspomożycielka nasza

Niedziela Ogólnopolska 20/2025, str. 20-21

[ TEMATY ]

Matka Boża

Maryja

commons.wikimedia.org

Obraz Tomasza Lorenzone, Matka Boża Wspomożycielka Wiernych

Obraz Tomasza Lorenzone, Matka Boża Wspomożycielka Wiernych

Z krzyża Jezusa Maryja zostaje dana jako Matka dla wszystkich; staje się więc Tą, która jest blisko każdej ludzkiej potrzeby.

Kolekta mszalna na wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych odzwierciedla głęboką wiarę w szczególną bliskość Maryi w ludzkim życiu i w Jej pomoc. Wiara ta obecna była już w starożytnej refleksji chrześcijańskiej – u św. Efrema Syryjczyka, który napisał: „Maryja jest orędowniczką i wspomożycielką dla grzeszników i nieszczęśliwych”, a także u św. Grzegorza z Nazjanzu, który nauczał, że jest Ona „nieustanną i potężną Wspomożycielką”. Ta głęboka ufność wyrastała z kontemplacji ewangelicznych wydarzeń, w których Maryja staje w sercu ludzkiego losu. Widzimy Ją, gdy pośpiesznie idzie do starszej krewnej Elżbiety, by pomóc jej w czasie oczekiwania na narodzenie dziecka. W Kanie Galilejskiej w swojej delikatności i wrażliwości dostrzega zatroskanie nowożeńców, którym zabrakło wina, i przedstawia Synowi ich potrzeby. Jej prośba i ufność sprawiają, że może trwać piękna radość wspólnoty nowej rodziny, radość społeczności, która przeżywa swoje święto. W sposób szczególny jednak wiara w bliskość Maryi wypływała z rozważania tajemnicy Golgoty i krzyża. Doświadczenie cierpienia, opuszczenia, śmierci – tego wszystkiego, co najtrudniejsze w ludzkim życiu, a co w różnym wymiarze przeżywa każdy człowiek – buduje zaufanie do Tej, która jest najbliższym świadkiem ukrzyżowania i śmierci Jezusa. Doświadcza Ona bólu, w którym zawarte są wszystkie cierpienia człowieczego serca, powtarzające się w dziejach kolejnych pokoleń. A z krzyża Jezusa Maryja zostaje dana jako Matka dla wszystkich; staje się więc Tą, która jest blisko każdego ludzkiego krzyża i każdej ludzkiej potrzeby.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Kolbe

Karol Porwich/Niedziela

Nowenna do św. Maksymiliana M. Kolbego w oparciu o teksty z "Pism" świętego. Modlitwę rozpoczynamy 5 sierpnia.

Święty Maksymilianie, zapalony miłością Boga, opromieniony światłem Niepokalanej Dziewicy, wskazywałeś ludowi Bożemu rozliczne formy apostołowania do zwycięstwa dobra i dla rozszerzenia królestwa Bożego na całym świecie. Uproś nam światło i siłę, abyśmy mogli czynić dobro i pociągać innych do Chrystusowej miłości. Wstaw się do Pana o łaskę dla nas, abyśmy owładnięci tym samym zapałem miłości, wiarą i czynem mogli świadczyć o Chrystusie wśród naszych braci i dojść razem z Tobą do posiadania Boga w chwale wiecznej. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Katarzyna Niewiadoma-Phinney - z Ochotnicy Górnej na szczyt Mont Ventoux

2026-08-07 20:00

[ TEMATY ]

kolarstwo

Katarzyna Niewiadoma‑Phinney

PAP/Grzegorz Momot

Katarzyna Niewiadoma

Katarzyna Niewiadoma

Katarzyna Niewiadoma-Phinney odniosła w piątek jeden z najpiękniejszych sukcesów w kolarskiej karierze, wygrywając po samotnej, ponad 8-kilometrowej ucieczce kończący się na Mont Ventoux siódmy etap kobiecego Tour de France i obejmując prowadzenie w klasyfikacji generalnej wyścigu.

Kasia, bo tak nazywają ją nie tylko bliscy, ale również koleżanki i rywalki z tras, przeszła długą drogę od pierwszych kroków w sporcie do sukcesów stawiających ją w gronie najlepszych zawodniczek świata. Na rowerze spróbowała sił w wieku 6 lat zachęcona przez rodziców, szczególnie ojca Stanisława, wielkiego miłośnika kolarstwa, który do dziś z zapałem jeździ na rowerze, a w piątek dopingował córkę na zboczu słynnej Góry Wiatrów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję