Reklama

Warszawa: Spotkanie Rady KEP ds. Środków Społecznego Przekazu

2015-10-07 19:35

mp / Warszawa / KAI

Bożena Sztajner/Niedziela

Medialna obsługa wizyty Ojca Świętego w Polsce i ŚDM w Krakowie, przygotowania do jubileuszu 1050-lecia chrztu Polski, stan radiofonii katolickiej w Polsce oraz problemy ośrodków regionalnych TVP znalazły się wśród głównych tematów spotkania Rady KEP ds. Środków Społecznego Przekazu, jakie dobyło się 7 października w Warszawie pod przewodnictwem abp. Wacława Depo.

Problemy ośrodków regionalnych TVP

Pierwszym tematem spotkania była sytuacja ośrodków regionalnych TVP, w których zaledwie po części jest realizowana umowa zawarta między TVP a Sekretariatem Konferencji Episkopatu, dotycząca czasu poświęconego emisji programów o tematyce religijnej. Zwracano uwagę, że w zdecydowanej większości regionalnych ośrodków TVP można zaobserwować proces stopniowej ich eliminacji, co motywowane jest przez TVP brakiem środków finansowych. Abp Sławoj Leszek Głódź podkreślił, że TVP w ośrodkach regionalnych stosuje wobec Kościoła katolickiego politykę "co łaska", traktując obecność programów religijnych jako rodzaj "łaski" ze strony TVP - a nie obowiązku wynikającego z ustawy o radiofonii i telewizji oraz z umowy z Episkopatem. Przyznał, że jedynym ośrodkiem regionalnym TVP, w którym audycje o charakterze religijnym nie są wycofywane, jest Białystok, a to dzięki silnej obecności na tym terenie wyznawców prawosławia. TVP respektuje tam w pełni zawarte umowy jedynie dlatego, że obawia się, że zostanie oskarżona o ograniczanie praw mniejszości narodowych.

O wewnętrznej sytuacji w TVP oraz o stopniu korupcji w jej łonie mówiła Anna Pietraszko z Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Wedle dokonanej przez nią analizy olbrzymie środki są marnotrawione przez korupcyjny układ wewnątrz tej instytucji, a ludzie, którzy chcieliby uzdrowić tę sytuacje, są wyrzucani bądź marginalizowani. Celowi temu służy m. in. przeniesienie dużej części dziennikarzy i twórców telewizyjnych do zewnętrznej spółki Leasing Team, co stanowi tylko formę opóźnionego ich usunięcia.

Stan sieci radiostacji katolickich

Ks. Tomasz Olszewski, dyrektor Radia Nadzieja z Łomży, stojący na czele Forum Niezależnych Stacji Katolickich poinformował, że obecnie do sieci tych stacji należą już 23 rozgłośnie diecezjalne. Swym zasięgiem obejmują one niemal trzy czwarte terytorium Polski. Obecnie - jak zauważył - dobiegają końca prace nad uruchomieniem wspólnego systemu wymiany informacji pomiędzy stacjami. Zapowiedział, że sieć niezależnych stacji będzie pełnić bezpośrednią obsługę radiową Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Zostanie do tego zaangażowana specjalna ekipa dziennikarska, złożona z najlepszych dziennikarzy tych stacji, która będzie dysponować m. in. czterema wozami transmisyjnymi.

Reklama

Adam Hlebowicz, dyrektor Radia PLUS w Gdańsku, mówił z kolei o znaczeniu i roli, jaką odgrywa sieć radia PLUS, która zrzesza 21 stacji, obecnych w głównych polskich metropoliach m. in. w Gdańsku, Warszawie, Szczecinie, Poznaniu, Gnieźnie, Krakowie, Łodzi i Warszawie, nie licząc mniejszych ośrodków.

Medialna obsługa wizyty papieża Franciszka i ŚDM w Krakowie

Marcin Przeciszewski z KAI, odpowiedzialny ze strony Episkopatu za organizację obsługi medialnej wizyty Ojca Świętego w Polsce w 2016 r., zapowiedział, że spodziewana jest obecność w tym czasie ponad 6 tys. dziennikarzy z całego świata oraz ok. dwustu stacji telewizyjnych, które będą bezpośrednio transmitować Światowe Dni Młodzieży.

Do organizacji obsługi prasowej wizyty papieża oraz ŚDM w Krakowie zostały powołane dwie agencję: PAP ze strony rządowej oraz KAI ze strony Kościoła. Agencje te zbudują centra prasowe we wszystkich miastach, które odwiedzi papież, a główne w Krakowie, obsługujące Światowe Dni Młodzieży. Centra prasowe zostaną zorganizowane wedle najwyższych standardów światowych: każdy dziennikarz będzie miał miejsce do pracy, korzystać będzie też z bezpośredniej transmisji wydarzeń, symultanicznych tłumaczeń oraz otrzymywać będzie aktualizowane teksty przemówień w wielu językach. W tym celu KAI powoła specjalny zespół tłumaczy oraz wyspecjalizowaną służbę tekstów. W miejscach uroczystości czekać będą na dziennikarzy sektory prasowe oraz zwyżki dla fotoreporterów i kamer. Teksty, dźwięki oraz transmisje konferencji prasowych będą dostępne również na wspomnianej platformie internetowej, która ma spełniać rolę "wirtualnego centrum prasowego".

Od lutego 2016 r. zostanie uruchomione przez KAI biuro akredytacji w Warszawie, które drogą elektroniczną przyjmować będzie zgłoszenia dziennikarzy z całego świata. Umożliwi to specjalna platforma w internecie, która będzie miejscem komunikacji z redakcjami oraz ważnym miejscem promocji Polski i Kościoła w Polsce.

Przeciszewski poinformował ponadto, że jedynym oficjalnym producentem obrazu transmisyjnego z uroczystości będzie Telewizja Polska S. A. a jedynym oficjalnym producentem dźwięku Polskie Radio S. A. Wszystkie stacje świata będą mogły dokonywać transmisji wykorzystując do tego obraz TVP i dźwięk Polskiego Radia. Innym polskim stacjom obraz i dźwięk będzie przekazywany gratis, w tym TV TRWAM, stacjom zagranicznym w zależności od umów jakie zawarły z TVP.

U progu jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski

Ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik archidiecezji poznańskiej, poinformował o programie ogólnopolskich obchodów 1050-lecia chrztu Polski, jakie odbędą się od 14 do 16 kwietnia 2016 r. w Gnieźnie i Poznaniu. Rocznicowe obchody rozpoczną się uroczystościami w Gnieźnie z udziałem Episkopatu Polski. Podczas Mszy w katedrze gnieźnieńskiej, w czwartek 14 kwietnia, Episkopat będzie dziękować za Chrzest Polski. Po południu biskupi udadzą się na Ostrów Lednicki nad jezioro Lednica, gdzie w czasach pierwszych Piastów znajdował się jeden z głównych ośrodków obronnych i administracyjnych ówczesnej Polski. Tam, przy palatium Mieszkowym, po raz pierwszy zabrzmi jubileuszowy dzwon, ogłaszając 1050. rocznicę Chrztu Polski.

Na następne dwa dni obchody przeniosą się do Poznania. W piątek 15 kwietnia na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich planowane są uroczyste obrady Sejmu i Senatu oraz okolicznościowe przesłanie Zgromadzenia Narodowego. W tym samym miejscu zaprezentowane zostanie jubileuszowe oratorium skomponowane na zlecenie władz samorządowych. Wieczorem w katedrze poznańskiej odprawiona zostanie uroczysta Msza św. z udziałem biskupów polskich oraz przedstawicieli Episkopatów z zagranicy.

Następnego dnia, 16 kwietnia, w gmachu poznańskiego seminarium odbędzie się kolejna część zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski. Potem zaplanowano dwa wydarzenia na Stadionie Miejskim (czyli poznańskiego Lecha): spotkanie ewangelizacyjne, które przygotowuje m.in. Zespół KEP ds. Nowej Ewangelizacji, oraz Mszę św. Dopełnieniem Eucharystii, sprawowanej także przez przedstawicieli zagranicznych episkopatów, będzie odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. W wydarzeniach na stadionie weźmie udział ok. 42 tys. wiernych – tyloma miejscami dysponuje bowiem poznańska arena. Obecni będą m.in. delegaci Polonii oraz przedstawiciele innych Kościołów chrześcijańskich, których zaproszono też do współtworzenia spotkania ewangelizacyjnego.

Kwietniowe obchody jubileuszu 1050-lecia poprzedzi X Zjazd Gnieźnieński, który odbędzie się 11-13 marca pod hasłem: "Europa nowych początków. Wyzwalająca moc chrześcijaństwa". Zarówno hasło kongresu, jak i tematyka skłaniać mają do refleksji nad duchową przyszłością Starego Kontynentu i miejscem, jakie w tej przyszłości zajmą chrześcijanie.

Prof. Andrzej Drzycimski zaprezentował zgromadzonym nadzwyczaj interesującą refleksję związaną ze zbliżającym się jubileuszem. Podkreślił, że czas poprzedzający chrzest Polski, czyli przełom IX i X wieku w Europie był czasem wyjątkowego przełomu. Okres ten przez wielu historyków określany jest mianem kształtowania się europejskiej "Republica christiania" (Rzeczypospolitej chrześcijańskiej), która jest także czasem niezwykłego rozwoju cywilizacyjnego, w tym kultury i nauki. "Myśl państwowa - jak podkreślił Drzycimski - spotyka się z myślą chrześcijańską i jego zasadami". Państwa sprawują opiekę nad Kościołem, a Kościół - jako główny ośrodek kultury i myśli naukowej - niezbędny jest ówczesnym państwo. Dochodzi więc do twórczej harmonii obu tych instytucji.

Polska - co podkreślił Drzycimski - od momentu chrztu włącza się aktywnie do tego nowego europejskiego organizmu. A zawdzięcza to w dużej mierze męczeństwu św. Wojciecha, który był świętym należącym do najwyższych elit europejskich. Jego męczeńska śmierć i rychła beatyfikacja umożliwia organizację Zjazdu Gnieźnieńskiego w roku 1000, który owocuje powołaniem metropolii gnieźnieńskiej i podporządkowanych jej biskupstw w Krakowie, Kołobrzegu i Wrocławiu. Dzięki temu zaledwie w ćwierć wieku później możliwa staje koronacja polskiego księcia, Bolesława Chrobrego.

Zdaniem Drzycimskiego czas obecny - który symbolicznie wyznacza jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski - jest czasem równie głębokiego przełomu w Europie. A jego początkiem było powstanie polskiej "Solidarności" w 1980 r. "Solidarność" - zdaniem Drzycimskiego - była jedynym ruchem w historii świata, który dokonał zmiany dotychczasowego systemu w sposób całkowicie bezkrwawy. Z tego jednak powodu nie można wskazać jednej cezury granicznej, która oznaczałaby definitywny koniec dawnego systemu. Jest to jedna z przyczyn, że w ciągu 26 lat wolności nie został wypracowany model państwa polskiego, z którym do końca identyfikowałoby się społeczeństwo. Państwo polskie wciąż oczekuje reformy w wielu najbardziej podstawowych sektorach. A społeczeństwo podzieliło się w takim stopniu jak nigdy wcześniej w historii. Jednym z ubocznych skutków jest brak zainteresowania dużej części obywateli tym, co wspólne, w tym polityką. Najbardziej widoczne jest to wśród młodego pokolenia, które emigruje za granicę, bądź dokonuje częstej "emigracji wewnętrznej". Są to zjawiska niepokojące dla dalszego bytu narodu i państwa oraz kształtu polskiej demokracji.

Egzaminu z wolności - zdaniem Drzycimskiego - nie zdał także Kościół, gdyż brak jest mu dalekosiężnej strategii działania. Podkreślił, że wśród wielkich wyzwań, jakie stoją dziś przed Kościołem w Polsce - poza ewangelizacją - jest odbudowa jedności polskiego społeczeństwa, a o tym Kościół wydaje się zapominać.

Prelegent apelował też o większą obecność Kościoła w internecie i sieciach społecznościowych, które stanowią główną platformę informacji i komunikacji dla młodego pokolenia.

Radzie KEP ds. Środków Społecznego Przekazu przewodniczy Przewodniczący abp Wacław Depo. Jej członkami są: bp Tadeusz Bronakowski, bp Adam Lepa i bp Józef Szamocki a konsultorami: Andrzej Drzycimski, Lidia Dudkiewicz, ks. Marek Gancarczyk, Adam Hlebowicz, ks. Robert Nęcek, Marcin Przeciszewski, Sylwia Sułkowska, ks. Maciej Szczepaniak, ks. Piotr Zaborski i ks. Henryk Zielński.

Tagi:
media abp Wacław Depo biskupi

Cenzura prewencyjna w Empiku. Wycofanie „Gazety Polskiej” ze sprzedaży narusza Konstytucję

2019-09-20 11:59

Notatka prasowa

Decyzja władz Empiku o wycofaniu ze sprzedaży jednego z wydań „Gazety Polskiej” narusza konstytucyjną wolność prasy. Stanowi także dyskryminację części społeczeństwa ze względu na poglądy. Do czasopisma dołączona była naklejka sprzeciwiająca się ideologii ruchu LGBT. Praktyka kierownictwa sieci sklepów może prowadzić do sytuacji, w której każdy konserwatywny tytuł będzie bezprawnie cenzurowany przez sprzedawcę.

pl.wikipedia.org

Działanie Empiku stanowi swego rodzaju cenzurę prewencyjną, a więc kontrolę treści prasowych przed ich publikacją oraz godzi w zapisaną w art. 14 Konstytucji zasadę wolności prasy. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu jest na gruncie ustawy zasadniczej wyraźnie zabroniona (art. 54 ust. 2). Kontrola jeszcze nieopublikowanych treści jakiej dopuścił się Empik, narusza także wolność posiadania i wyrażania poglądów, której istotnym elementem jest możliwość pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Bez zagwarantowania prawnego tej wolności i faktycznej jej realizacji kształtowanie własnych poglądów jest niemożliwe. Decyzja władz sieci sklepów stanowi też przykład dyskryminacji licznej grupy obywateli ze względu na wyznawane poglądy.

Działania Empiku wymierzone były przede wszystkim w dodatek do „Gazety Polskiej” – naklejkę, której nadano treść i znaczenie odbiegające od właściwej jej interpretacji. Arbitralnie uznano, że dystrybucja nalepki godzi w tzw. antydyskryminacyjną politykę przedsiębiorstwa, podczas gdy uniemożliwienie posługiwania się naklejką czytelnikom magazynu, stanowi naruszenie ich wolności słowa, w tym wolności wyrażania poglądów krytycznych wobec postulatów politycznych czy społecznych. W konsekwencji dochodzi do dyskryminacji tych osób, które poprzez posługiwanie się naklejką chciały wziąć udział w debacie społecznej dotyczącej istotnych i aktualnych tematów.

Ponadto, firma dostarczająca prasę do Empiku, przed publikacją jednego z następnych numerów „Gazety Polskiej” domagała się od wydawcy czasopisma przedstawienia wizualizacji naklejki, która miała być dołączona do tego wydania. Nalepka przedstawiała wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Nie ma informacji o tym, czy inne tytuły były w podobny sposób kontrolowane.

„Działanie Empiku stanowi ingerencję w treści publikowane w prasie. Empik jest jednym z głównych sprzedawców prasy w Polsce, dlatego jego arbitralne decyzje o odmowie sprzedaży konkretnego wydania gazety, przekładają się na dotkliwe straty finansowe wydawcy. Takie działanie może wywołać tzw. efekt mrożący polegający na zniechęceniu wydawców do publikowania określonych treści w przyszłości” – skomentował Łukasz Bernaciński z Centrum Analiz Ordo Iuris.

Instytut Ordo Iuris analizuje możliwość podjęcia działań w związku z nagannymi praktykami Empiku m.in. na gruncie prawa prasowego oraz ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przew. Konferencji Rektorów: Homoseksualista nie zostanie przyjęty do seminarium

2019-09-19 08:41

KAI

– Kryteria Kościoła są tu bardzo jasne. Dokumenty Stolicy Apostolskiej mówią, że jeśli ktoś ma głęboko zakorzenione skłonności homoseksualne, to nie powinien być w seminarium – powiedział KAI ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. Rektor WSD w Koszalinie wyjaśnia na czym będą polegać wprowadzane obecnie reformy kształcenia przyszłych kapłanów, m. in. rok propedeutyczny. Jest świadom kryzysu powołań kapłańskich i analizuje jego przyczyny.

Graziako
Marcin Przeciszewski (KAI): Czy możemy mówić o kryzysie powołań kapłańskich w Polsce?

Ks. Wojciech Wójtowicz: Faktycznie, w gronie rektorów seminariów duchownych odczuwamy obawy w związku z malejącą ilością powołań. Dwa lata temu w wywiadzie dla KAI zdystansowałem się wobec kategorii „kryzys” . Dziś mówię odważniej: mamy w Polsce kryzys liczebny powołań kapłańskich. W różnym jednak stopniu dotyka on nasze diecezje i wspólnoty, bowiem tu i ówdzie sytuacja jest bardziej optymistyczna, a prezbiterzy wykonują zadania, które swobodnie można byłoby powierzyć także osobom świeckim.

KAI: Jakie są przyczyny tego kryzysu? Czy generują go nagłaśniane ostatnio skandale molestowania osób małoletnich przez księży?

– Skandale to tylko jeden z faktorów wpływających na stan powołań. Nie bez znaczenia pozostaje ich oddźwięk medialny. O ile słuszna krytyka nadużyć może wspomóc procesy oczyszczenia, o tyle natarczywe i celowe eksponowanie tylko złych stron, zasiewa pośród rozeznających powołanie zwątpienie oraz dystans. Z trudem bowiem poświęca się życie dla wartości, które w przestrzeni publicznej stają się przedmiotem ciągłego ataku czy złośliwej ironii.

Wspomniany kryzys jest jednak zjawiskiem o wiele szerszym. Najpierw stoi za nim słaba demografia. Po wtóre, także sytuacja rodzin. To pewien paradoks, ale w katolickiej Polsce decyzja o kapłaństwie coraz częściej kontestowana jest przez najbliższych. Zdarza się, że kandydat znajduje uznanie w grupie niewierzących rówieśników, podczas gdy rodzina sprzeciwia się jego wyborowi. Jedni, w domach gdzie nie praktykuje się wiary, przekonują że nie warto w ten sposób tracić życia. Inni, wywodzący się z tzw. wysokich sfer życia społecznego, narzucają dzieciom drogę lepszej „kariery”. To prawdziwa walka duchowa, pośrodku której młodym czasem brakuje sił.

Podziwiam tych, którzy mimo to się decydują. Dawniej ksiądz cieszył się dużym kredytem społecznego zaufania. Dziś jesteśmy świadkami upadku tego modelu, z czym wiąże się jednak duża szansa, czy wręcz łaska. Każe ona nie oczekiwać dłużej na respekt z automatu, a stanowi zaproszenie do życia wiarygodną, kapłańską miłością pasterza.

KAI: Przed laty do seminariów wstępowała głównie młodzież wiejska, dziś jest inaczej?

– Najwięcej powołań to kandydaci pochodzący z miast. Wielu wywodzi się z grona ministrantów bądź ze wspólnot i ruchów kościelnych. Rośnie grupa kandydatów przychodzących do seminarium w wieku późniejszym, często już po studiach. Nie w każdym wypadku oznacza to większą dojrzałość. Kondycja młodego pokolenia jest bowiem dziś tak mocno nadwątlona, że niektórzy badacze proponują przesunięcie progu pełnej męskiej dojrzałości nawet do wieku 35 lat. Widać to tak pośród powołanych do kapłaństwa, jak i wśród rozważających decyzję o małżeństwie.

KAI: A czy polskie seminaria są przygotowane do odpowiedzi na te nowe wyzwania?

– Ostatnia dekada przyniosła sporo pozytywnych zmian w formacji. Wiele środowisk szuka nowych dróg. Opierając się na fundamencie wiary i Ewangelii, chcemy także słuchać, co do powiedzenia nam mają szeroko pojęte nauki o człowieku.

Nowe szanse niesie ze sobą także dobre i odpowiedzialne przepracowanie sytuacji kryzysowych. Wspominane już nadużycia uwrażliwiają nas w aspekcie pracy nad dojrzałością ludzką i rodzą konieczność mądrej weryfikacji dotychczasowych modeli. W tym względzie warto jednak zwrócić uwagę, że jeszcze trzy dekady temu, nie tylko w Kościele, ale w całym społeczeństwie, niektóre aspekty ludzkiej seksualności obciążone były potężnym tabu. Otwarcie kwestii zeszło się jednak w czasie ze zjawiskiem silnej erotyzacji kultury i mediów. Dziś to w życiu wielu mężczyzn obszar wielkiej walki o wolność, stąd oczywistym jest, że w sferze psychopedagogicznej w seminariach musi dokonywać się ogromna praca.

KAI: Jak ona wygląda? Chodzi mi szczególnie o kształtowanie dojrzałości w dziedzinie seksualnej.

– Podzielę się doświadczeniem mojego, koszalińskiego środowiska. Korzystamy z szansy, jaką stanowi rok wstępny. W zespole ludzi pracujących na tzw. propedeutyku (rok propedeutyczny) jest ojciec rodziny, doktor nauk medycznych kilku specjalizacji, także tej z seksuologii, który prowadzi zajęcia nt. dojrzałej, wolnej od uzależnień męskości. Mamy też panią psychiatrę, matkę rodziny, która prowadzi warsztaty o różnicach w przeżywaniu płciowości, w sposobach komunikowania się, ucząc tym samym odpowiedzialnych relacji z kobietami. Prowadzone są też warsztaty rozwoju osobowościowego o znacznie szerszym charakterze. Tematyka ta powraca jednak stale, w ciągu całej formacji.

Bywa, że alumni muszą skorzystać ze specjalistycznej terapii. I to nie tylko na polu zmagania się z własną męskością czy czystością (wstrzemięźliwością seksualną), ale także w innych sferach. Szukamy więc pomocy psychologów, lekarzy, słowem kompetentnych ludzi.

KAI: Mówi Ksiądz o warsztatach dotyczących relacji księdza z kobietami. Jak młody ksiądz powinien zachowywać się wobec kobiet, szczególnie tych młodych, przez które często jest adorowany?

– Gdzie Duch Pański tam wolność, więc znakiem dojrzewania będzie serce coraz bardziej spokojne. Drugim, zasadniczym kryterium budowania relacji księdza i kobiety, nie tracąc nic z tożsamości prezbitera, jest zdolność do postawienia się w roli ojca albo brata, bez sztucznej pozy i kokieterii, a kiedy indziej, w odniesieniu do kobiet starszych, także syna. Jest to wyzwanie, do którego stale się dorasta, także przez wyciąganie wniosków z popełnianych błędów.

KAI: Stale powraca pytanie czy możliwa jest przyjaźń między kobietą a duchownym? Wspomnijmy chociażby św. Franciszka i św. Klarę.

– Oboje świętych cechowała wielka wolność duchowa. Już wcześniej, mówiąc za św. Pawłem, wszystko co dokonywało się w ich życiu poza Chrystusem uznali za śmieci. Warunkiem „sine qua non” jest więc najpierw mocne trwanie przy Chrystusie. Drugi warunek to dojrzała osobowość. W nawiązywaniu relacji między kapłanem a kobietą potrzeba dużo jasności. Niezbędny jest transparentny komunikat, na jakich zasadach opierają się te relacje i jakie są granice, których nie można przekroczyć.

KAI: Podejmijmy temat homoseksualizmu pośród kandydatów do kapłaństwa. Dzisiaj jest to ważny problem, poczynając od decyzji o przyjęciu do seminarium duchownego.

– Kryteria Kościoła są tu bardzo jasne. Dokumenty Stolicy Apostolskiej mówią, że jeśli ktoś ma głęboko zakorzenione skłonności homoseksualne, to nie powinien być w seminarium.

REKLAMA

KAI: Zgoda, ale co to znaczy „głęboko zakorzenione”?

– Przywołam tych psychologów i seksuologów, którzy uważają, że praktyki natury homoseksualnej, które nie są jednorazowe i wykraczają poza ramy incydentalnego, niechcianego czy nieoczekiwanego zdarzenia, to pierwszy, mocny argument do uznania skłonności za „głęboko zakorzenioną”. Wstępnym kryterium oceny stają się więc mechanizmy utrwalenia. To głos, z którym moim zdaniem należy się bardzo mocno liczyć. Jako przełożeni, z jednej strony wysoce roztropni, a z drugiej wolni od jakichkolwiek fobii, w ocenie takich przypadków liczymy na pomoc i diagnozę specjalistów szanujących fundamenty chrześcijańskiej antropologii.

KAI: Ale jeśli na furtę zgłosi się człowiek o utrwalonej tendencji homoseksualnej, a przekonany o autentycznym powołaniu… Co wtedy?

– Doświadczenie przekonuje, że osoby o utrwalonej tendencji homoseksualnej, potwierdzonej praktyką, nie są zdolne do życia w celibacie. Inaczej, gdy chodzi o osoby mające lęki, dylematy czy napięcia w tej sferze, zwłaszcza w okresie rozwojowym, na etapie dojrzewania do pełnej identyfikacji.

Nie ma wątpliwości, że takie kwestie powinny zostać podjęte już na wstępnym etapie rozeznawania powołania, w szczerej, pełnej szacunku rozmowie rektora i kandydata. Pamiętamy też o jasnym głosie papieża Franciszka, który często podkreśla, że droga powołania do kapłaństwa i życia w celibacie nie jest drogą dla osób homoseksualnych. Ufam, że aktualnie w naszych seminariach żaden formator ani kierownik duchowy nie zamyka tych dylematów w formie konkluzji „poczekamy, zobaczymy” albo „przemódl to”, choć z pewnością i czas, a tym bardziej modlitwa, są niezbędnymi elementami procesu rozeznania.

KAI: Skoncentrujmy się na formacji seminaryjnej w szerszym wymiarze. Uczestniczył Ksiądz w pracach komisji i zespołów przygotowujących polską wersję „Ratio institutionis sacerdotalis”, czyli nowych zasad formacji do kapłaństwa. Co – zdaniem Księdza – należy szczególnie docenić w reformach, które ma przynieść ten dokument?

– Nowe „Ratio” podkreśla mocno znaczenie wymiaru kerygmatycznego na wszystkich etapach formacji. Nie ma kapłaństwa bez doświadczenia osobistego spotykania się z Jezusem Zbawicielem, z Chrystusem Kapłanem i Sługą. Pierwszy więc owoc dobrej formacji naszych alumnów to po prostu widoczna w ich życiu radość zbawionych. Ostatecznie chodzi o to, aby przyszli kapłani przynosili duchowe owoce, w jasny sposób komunikując sobą: to nie ja, to On – to Bóg. Drugi ważny aspekt dokumentu, to postulat seminarium, które formując do kapłaństwa hierarchicznego, nie kreuje tożsamości funkcyjnej, ale kształtuje mocno ducha służebności i chrześcijańskiego braterstwa; to także seminarium, w którym pierwszą troską nie jest przekaz reguł rządzących kościelnymi instytucjami, ale kształtowanie poczucia wspólnotowości. Tak rozumiana przestrzeń formacyjna przestaje być głównie systemem kontrolno-weryfikacyjnym, a staje się najpierw przestrzenią wielowymiarowego, osobistego rozwoju.

Mój biskup, gdy zostawałem rektorem, powiedział mi: pamiętaj, kapral wychowa z dużym prawdopodobieństwem drugiego kaprala; starszy brat i mistrz we wierze, choć to zdecydowanie trudniejsze, może wychować brata we wierze. Ten dokument próbuje oddać takiego właśnie ducha.

KAI: A druga część dokumentu, dotycząca studiów, tzw. „Ratio studiorum”?

– To przede wszystkim przegląd i weryfikacja treści wykładowych, ujednolicenie systemów, odciążenie niektórych środowisk od przerostu godzin dydaktycznych, mnożonych niekiedy z tytułu potrzeby zagwarantowania etatów pracownikom naukowym. To także nachylenie pastoralne całej dydaktyki i postulat otwartości młodych teologów na inne dziedziny nauki, które pozwalają w prawdzie i całej rozciągłości spojrzeć na świat.

KAI: Wróćmy do zasad wedle których kształtowany jest kandydat do kapłaństwa. Zacznijmy od roku propedeutycznego.

– Episkopat Polski już kilka lat temu podjął decyzję o wprowadzeniu roku propedeutycznego w formie przewidzianej przez Stolicę Apostolską, ale wymóg ten wciąż rodzi wiele obaw, a nawet pytań o samą zasadność takiego projektu. Wszystkie seminaria zakonne od dawna mają nowicjaty. W diecezjach wielu martwi się jednak, że wydłużenie formacji o rok będzie odstraszało kandydatów. Na dziś nie znamy ani jednego takiego przypadku. Ostatnio mówi się o małej ilości kleryków, ale temu można akurat zaradzić organizując formację propedeutyczną np. dla wszystkich seminariów metropolii. Rok wstępny, poza główną siedzibą seminarium i poza tokiem studiów sześcioletnich, został do tej pory ustanowiony tylko w kilku diecezjach: w Koszalinie, Katowicach, a ostatnio w Poznaniu, Łodzi i Gnieźnie. Formatorzy zgodnie dostrzegają jego dużą wartość.

KAI: Na czym więc polega walor tej propozycji?

– Jest to czas pogłębionego rozeznawania decyzji i położenia solidnych, kerygmatycznych podwalin pod życie duchowe. To pierwsze kroki na drodze ascezy i metodycznej, regularnej pracy nad sobą. Nasi klerycy rozpoczynają formację jako uczestnicy rekolekcji ewangelizacyjnych, a na koniec roku udają się na ignacjański fundament. Potem chodzi także o wspominane już przeżywanie siebie w człowieczeństwie, również poprzez zaangażowanie w formy wolontariatu czy pracy hospicyjnej. Dalej, to również wzmocnienie szans edukacyjnych, wyrównanie wiedzy katechizmowej czy integracja wewnątrz rocznika, na razie bez szerokich odniesień do reszty seminaryjnych kolegów.

Osobiście, za duży walor roku propedeutycznego uznaję progresywność proponowanej w jego trakcie formacji. Jest to „rok pomostowy” pomiędzy światem z jakiego przychodzą kandydaci, a codziennym życiem seminaryjnym. Wyobraźmy sobie młodego człowieka, który od dzieciństwa spędza wiele godzin z komórką, telewizorem bądź z komputerem. Kiedy będzie on gotów do wieczornej, seminaryjnej ciszy, tzw. silentium sacrum? Z naszych doświadczeń wynika, że klerycy bez udawania wchodzą w ciszę dopiero po 3 – 4 miesiącach. Tyle czasu potrzeba im na wyjście ze świata szumów i interioryzację, usensownienie tej praktyki. Jeszcze inna sprawa, to w ogóle zasady roztropnego korzystania ze środków komunikacji. Podobnie z życiem modlitwy. Nie wkładamy im od razu brewiarza w dłonie, choć niekiedy się tego dopominają. Zaczynamy od nauki prowadzenia wspólnotowego pacierza. I wcale nie jest oczywiste, że dobrze go znają choćby ci, którzy formowali się w różnych grupach. Zamiast porannej medytacji, najpierw proponujemy lekcje ogólnego zapoznania się z Biblią i kilkanaście godzin warsztatu „lectio divina”. Potem moderator przez kilka tygodni prowadzi tzw. rozmyślanie głośne. Krok po kroku, cierpliwie, ku formom, które są w macierzystym seminarium.

Inny ważny aspekt tego etapu, to atmosfera domu, ważna zwłaszcza wtedy, gdy samo już słowo „dom” było obciążone negatywnymi uczuciami. Idzie o odkrycie piękna życia wspólnotowego i czerpanie z tego radości. W naszym domu klerycy uczą się także gotowania i troski o estetykę codziennego życia. W mojej diecezji to niezmiernie ważne, bowiem większość proboszczów nie może pozwolić sobie na zatrudnienie kogokolwiek do prac na plebanii. Czasem to także szkoła mycia podłogi, prania skarpetek czy krojenia chleba, bo w domu była mama… Na tę naukę jest czas, choćby dlatego, że nie ma jeszcze tylu obowiązków związanych ze studiami.

KAI: Nowe „Ratio Fundamentalis” nie tyle mówi już o wymiarach formacji ludzkiej, intelektualnej, co o etapach formacyjnych. Proszę je scharakteryzować.

– Kolejnym etapem jest „stawanie się uczniem Chrystusa”. Franciszek powtarza: zanim staniesz się misjonarzem, najpierw bądź uczniem Chrystusa. Zanim wystąpisz jako Kościół nauczający, naucz się być Kościołem słuchającym. Dwa lata tego okresu, zbiegające się z formacją filozoficzno-humanistyczną, to droga przejścia od subiektywnej, indywidualistycznej wizji kapłaństwa do doświadczenia wybrania przez niezasłużoną łaskę i miłosierdzie.

Następnym jest etap „upodobnienia się do Chrystusa”. Zajmuje on kolejne trzy lata. Wzniosła zasada teologiczna mówi nam, że kapłan ma być „alter Christus” (drugim Chrystusem). Etap ten to zatem czas uczenia się miłości służebnej i nabywania gotowości do dźwigania krzyża, aby posłusznie pójść za Barankiem, dokądkolwiek idzie. Źle pojęta kategoria „alter Christus” może tymczasem przysłużyć się do kształtowania w duchu klerykalizmu. Powołany powinien więc odkryć, że sam z siebie nie jest nikim wyjątkowym, ale niepojęta jest Jezusowa łaska, którą przynosi i dlatego szczególne jest jego powołanie.

W końcu następuje formacja do bycia „misjonarzem”. Jest to etap o charakterze pastoralnym, kiedy alumn przygotowuje się do zadań duszpasterskich, przejmując stopniowo odpowiedzialność za wspólnotę. Dzieje się to na szóstym roku formacji, gdy przychodzi także pora na ewaluację dotychczasowej wędrówki i na decyzje o święceniach.

Wszystkim tym etapom towarzyszą różne praktyki. Odbywane są one w hospicjach, więzieniach, domach pomocy, na oazach i pielgrzymkach. Klerycy zdobywają także doświadczenia w ramach różnych dzieł ewangelizacyjnych i praktyk katechetycznych. Słowem wszędzie tam, gdzie będą potrzebni jako kapłani.

KAI: A czy duży jest odsiew kleryków podczas formacji?

– Różnie bywa, w niektórych seminariach 40%, a w innych nawet 60%. Większość z występujących rezygnuje sama. Czasem jednak decyzję muszą podjąć przełożeni.

KAI: W oparciu o jakie kryteria?

– Stara tradycja Kościoła mówiła o trzech „s”, w postaci wymogów stawianych kandydatom do święceń: sanus, sapiens i sanctus (zdrowy, mądry i święty). Są one wciąż aktualne, aczkolwiek brzmią być może nieco patetycznie czy idealistycznie. Urzeczywistniają się one w procesie, który w życiu kapłana ma trwać do grobowej deski. Pokusą dla nas, formatorów, może być oczywiście chęć natychmiastowej oceny alumnów według wysokich miar. Nigdy jednak nie będziemy w stanie stwierdzić ostatecznie, na ile wielkie ideały urzeczywistniają się w życiu kleryka. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że badamy raczej poziom szczerości i stan gotowości do wyruszenia w drogę.

Jeśli alumn zgłasza się z problemami albo diagnozuje je sama wspólnota, otrzymuje szansę wzrostu na drodze towarzyszenia duchowego, kolokwiów formacyjnych, czy w końcu poprzez skorzystanie z pomocniczych wobec formacji narzędzi psychologicznych. Podstawową płaszczyzną, na której dokonuje się proces decyzyjny, jest jednak płaszczyzna wiary i modlitwy.

Gdy brak aspiracji albo środki zaradcze nie przynoszą skutku, wówczas podejmowana jest decyzja, że trzeba odejść. Ostateczną decyzję o dopuszczeniu do święceń podejmuje biskup, ale na wcześniejszych etapach olbrzymia odpowiedzialność spoczywa na osobie rektora i całego zarządu seminarium.

Decyzje co do święceń zawsze związane są z ryzykiem. Dlatego podejmujemy je z bojaźnią i drżeniem. Znane są przypadki ryzyka na korzyść kandydata, ryzyka wręcz błogosławionego. Tak było w przypadku ks. Jerzego Popiełuszki, który został wyświęcony dzięki osobistej decyzji kard. Stefana Wyszyńskiego, wbrew bardzo dużemu sceptycyzmowi formatorów.

KAI: Nowym fenomenem w Polsce jest stosunkowo duża ilość rezygnacji z kapłaństwa, już po święceniach. Czym można go tłumaczyć i jakoś mu zaradzać?

– Każde odejście, to indywidualna historia, na którą trzeba spoglądać w duchu pokory i wrażliwości wobec skomplikowania ludzkich losów. Poważny niepokój budzi jednak ostentacyjny styl tychże odejść. Pojawiają się tacy ich świadkowie, którzy występując w roli kibiców i oklaskując rezygnację, wydają się podśpiewywać „nic się nie stało, katolicy, nic się nie stało”. Tymczasem – mówię to najpierw z pozycji doświadczenia własnych słabości – każda niewierność to rana na Chrystusowym Ciele, a jej początkiem bardzo często bywa kryzys wiary i załamanie się osobistej relacji z Bogiem. To wskutek jej braku kapłan traci najgłębszą motywację, która daje mu siłę do konfrontacji z trudnościami jakie napotyka. Złamany celibat, różne formy ucieczki, niechęć czy brak odwagi w poszukiwaniu pomocy, to nierzadko tylko symptomy o wiele głębszych problemów.

Pośród środków zaradczych warto wskazać na konieczność uczenia alumnów gotowości do ofiary. Ta zaś jest kategorią niepopularną w dzisiejszym świecie. Tymczasem nie ma chrześcijaństwa bez drogi paschalnej, nie ma kapłaństwa bez ofiary. Brak ducha ofiary skutkuje w każdym z nas nową, selfistyczną religijnością, w której najważniejszą rolę pełni własne „ja” i jego potrzeby.

KAI: Jaka więc winna być tożsamość kapłańska dziś, w tym świecie, który nas otacza?

– Jej kształt wskazują ostatni papieże. Pierwsza sprawa to pokora i duch służebności. Po drugie, będąc człowiekiem wyraźnej ortodoksji, kapłan powinien być człowiekiem słuchania i dialogu. To duże wyzwanie. Zdarzają się bowiem ortodoksi miewający tendencje fundamentalistyczne, niezdolni do wysłuchania inaczej myślących. Z kolei ci, którzy chętnie dialogują, zapominają niekiedy o fundamencie jasnej tożsamości katolickiej. Pięknie byłoby obie te wartości w sobie zintegrować. Żywym ich przykładem był św. Jan Paweł II: otwarty na świat, a jednocześnie mocno zakorzeniony w żywej Ewangelii Jezusa Chrystusa. Wciąż aktualne jest też wezwanie Benedykta XVI, aby kapłan był przede wszystkim specjalistą od Boga: nie od polityki czy ekonomii. Wierni nie cierpią, gdy wkraczamy w nie swoje obszary kompetencyjne. Trzeci zaś element, to Franciszkowy apel o kapłana gotowego by pójść na peryferie, na spotkanie udręczonej ludzkości, zdolnego do umywania nóg braciom.

Nie zapominajmy jednak, że absolwent seminarium nie jest „gotowym produktem”. Formacja jego tożsamości po zakończeniu studiów zmienia styl, ale się nie kończy. Wiele zależeć będzie od przełożonych, do których trafi po święceniach. Niezmiernie ważni dla jego wzrostu będą też mądrze krytyczni i wspierający go pięknym świadectwem oraz modlitwą świeccy.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

I Pallotyńskie Forum Ewangelizacyjne: Odpowiedzialni. Nowa Huta+

2019-09-23 20:08

Św. Wincenty Pallotti odkrył, że w dziele ewangelizacji potrzebne są współpraca i współdziałanie różnych grup w Kościele: kapłanów, osób konsekrowanych i świeckich. Był przekonany, że współdziałanie wszystkich ochrzczonych, a więc wszystkich odpowiedzialnych za Kościół, może przyspieszyć jego rozwój i przyczynić się do odniesienia sukcesu w dziele ewangelizacji.

Pallotti FM

Pallotti zrozumiał, że każdy chrześcijanin, w łączności z Jezusem, ma obowiązek podejmowania zadań na rzecz Kościoła i świata. Sami biskupi i księża nie mogą dźwigać całej odpowiedzialności za ewangelizację. Pallottiemu zależało, aby wszyscy poczuli się odpowiedzialni za „ożywianie wiary, rozpalanie miłości i jednoczenie wysiłków”. Dlatego też pallotyńska Parafia w Krakowie pw. Matki Bożej Pocieszenia oraz Radio Pallotti.FM wychodząc na potrzeby dzisiejszego świata, organizuje spotkanie: Pallotyńskie Forum Ewangelizacyjne dla młodych duchem ODPOWIEDZIALNI. NOWA HUTA+

PLAN SPOTKANIA

8.30-12.00 ewangelizacja dla seniorów i nie tylko

8.30 kawa

9.00 Rozpoczęcie spotkania

9.30 1 konferencja: bp Janusz Mastalski – Być Apostołem w dzisiejszym świecie.

10.00 przerwa

10.30 2 konferencja: Wincenty Podobiński – św. Michał Archanioł, Patron Kościoła.

11.00 3 konferencja: Jan Budziaszek – Jezus dał nam do pomocy swoją Matkę.

12.00 Anioł Pański, przerwa

12.00-14.00 impreza towarzysząca, warsztaty.

14.00-21.30 ewangelizacja dla młodych duchem

14.00 Rozpoczęcie 2 części spotkania

14.15 4 konferencja: Michał Bukowski PAX – Jestem odpowiedzialny za Kościół!

15.00 Koronka do Bożego Miłosierdzia – Marysia Krawczyk

15.15 przerwa

16.00 5 konferencja: ks. Mikołaj Konarski – Jak ma wyglądać odpowiedzialność ludzi wierzących za kształt wiary i miłości w świecie?

17.30 przerwa

18.00 6 konferencja: ks. Krzysztof Kralka SAC – Co Duch Święty mówi do Kościoła?

19.15 Msza Święta: Przewodniczenie i Homilia ks. Zenon Hanas SAC

20.00 Koncert ewangelizacyjny GSUS PROJECT

Modlitwa uwielbienia i wstawiennicza

Stoiska: Radio Pallotti.FM, Salvatti.pl, Pallotyńskie Centrum Młodzieży, Pallotyński Sekretariat Misyjny, Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego.

Zgłoszenia przyjmujemy do 11 października 2019 r w następujące sposoby:

1) ELEKTRONICZNIE: (w celu zgłoszenia swojego udziału w rekolekcjach proszę wypełnić zamieszczony na stronie www.pallotti.fm)

2) TELEFONICZNIE: dzwoniąc pod nr telefonu: 12 680 39 00 w godzinach 8.00-13.00

3) OSOBIŚCIE: Parafia Matki Bożej Pocieszenia, ul. Bulwarowa 15a, Kraków (po każdej Mszy Świętej oraz w czasie trwania kancelarii parafialnej: od poniedziałku do piątku 16.00-17.30 oraz sobota 19.00-19.30)

W czasie całego wydarzenia będą miały miejsce targi pallotyńskie, możliwość zakupu kawy, herbaty, napojów oraz przekąsek.

12 października (sobota) 2019, Hala Wanda Kraków (ul. Odmogile 1B)

Organizatorzy: Parafia Matki Bożej Pocieszenia, Radio Pallotti.FM

Patronat honorowy: Metropolita Krakowski abp Marek Jędraszewski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem