Reklama

Jan Paweł II

Rodzina - wielki temat Karola Wojtyły

Jan Paweł II od czasów wczesnego kapłaństwa poświęcił się refleksji o miłości, małżeństwie i rodzinie. On, który w wieku 9 lat stracił matkę, a jako 21-latek nie miał już nikogo z najbliższych, także jako biskup krakowski a następnie papież poświęcił sprawie rodziny szczególnie wiele uwagi. Ta fascynacja, nie zawsze rozumiana i akceptowana przez świat trwała przez cały pontyfikat. Pod hasłem "Jan Paweł II – Patron Rodziny" w niedzielę 11 października obchodzony będzie XV Dzień Papieski.

[ TEMATY ]

rodzina

Robert Kneschke/Fotolia.com

Miłować ludzką miłość

Sam Papież przyzna w rozmowie z wybitnym francuskim intelektualistą André Frossardem: "Miłość ludzka: narzeczeńska, małżeńska, rodzicielska, stała się w związku z całym doświadczeniem mojego życia - naprzód wyboru własnej drogi, a potem towarzyszenia ludziom, którzy wybierali inną drogę - szczególnym tematem mojej refleksji, tematem wielu wypowiedzi. Tak było dawniej - i tak jest również teraz. Jest to wielki temat, którym poniekąd nie przestaje się zajmować".

Szczególne zainteresowanie Karola Wojtyły sprawami ludzkiej miłości sięga początków jego kapłaństwa. "Jako młody kapłan nauczyłem się miłować ludzką miłość" - wyzna po latach. Zaczęło się w parafii św. Floriana w Krakowie dokąd przybył w marcu 1949 roku. Prowadził katechezy dla studentów i przygotowywał młode pary do małżeństwa. "Jako kapłan i duszpasterz byłem zawsze szczególnie blisko związany z ludźmi młodymi, chłopcami i dziewczętami, którzy wzajemnie znajdowali siebie, dokonywali wyboru, zakładali rodziny - wspomni już jako Papież. - Błogosławiłem ich małżeństwa ale przedtem starałem się ich do tego sakramentu przygotować. Mieli do mnie zaufanie. Rozmawialiśmy wiele i o wszystkim. W tym duchu przeżywałem z nimi ich młode ojcostwo i macierzyństwo. Udzielałem chrztu dzieciom, które przychodziły na świat".

Reklama

Czy jednak sam Karol Wojtyła nim zdecydował się na kapłaństwo, nigdy nie myślał o małżeństwie? To pytanie zadał Papieżowi Frossard zaintrygowany scenami Jana Pawła II przytulającego dzieci. "Odpowiem krótko: więcej w tej dziedzinie doznałem Łaski niż musiałam stoczyć walki. Pewnego dnia stało się dla mnie sprawą wewnętrznie oczywistą, że życie moje nie spełni się w tej miłości, której piękno skądinąd zawsze odczuwałem".

Miłość odpowiedzialna

Na początku lat 50. zaczyna powstawać tzw. Rodzinka, grupa studentów nad którą ks. Wojtyła sprawuje szczególną pieczę. Katechezy i dyskusje prowadzone przy kościele, na wycieczkach górskich i podczas spływów kajakowych dotyczą kwestii filozoficznych, religijnych, moralnych. Młodzi ludzie stają się dla ks. Wojtyły swoistym laboratorium w jego pracy duszpasterskiej i naukowej szczególnie skoncentrowanej na kwestii ludzkiej miłości. Pierwszymi czytelnikami pisanej wówczas książki "Miłość i odpowiedzialność" są uczestnicy spływu kajakowego - zaprzyjaźnieni z ks. Wojtyłą młodzi małżonkowie oraz ci, którzy dopiero myślą o wspólnej przyszłości. Atmosfera tych spotkań była bardzo otwarta, szczera i nie pozbawiona humoru.

"Miłość i odpowiedzialność" wyrosła na doświadczeniach akademickiego duszpasterza i spowiednika młodzieży. Był on przekonany, że kościelna etyka seksualna wymaga prezentacji i rozwinięcia, także dlatego, że - w powszechnym odbiorze - Kościół koncentruje się na zakazach. Natomiast ks. Wojtyła pragnął raczej uzasadniać, tłumaczyć i wyjaśniać. Książka o miłości odpowiedzialnej podejmowała m.in. kwestie prokreacji podkreślając, że godziwa moralnie regulacja poczęć winna opierać się na wykorzystaniu naturalnego cyklu płodności z wykluczeniem środków mechanicznych czy chemicznych. Autor "Miłości i odpowiedzialności" nie pisze, że jest to łatwa nauka, przeciwnie, podkreśla iż wymaga poświęcenia a nawet heroizmu. Dyskusje były gorące. Także dlatego, że w plenerowych dyskusjach nad "Miłością i odpowiedzialnością" uczestniczyły nie tylko osoby akceptujące katolicką wykładnię małżeńskiej moralności ale też młodzi ludzie, których związek z Kościołem był bardzo luźny.

Z drugiej strony tezy "Miłości i odpowiedzialności" wywołały niezadowolenie części teologów katolickich, włącznie z krytyką ks. Wojtyły na łamach prasy katolickiej. W tamtych przedsoborowych latach czymś nader odważnym na gruncie Kościoła było podkreślenie, iż obok prokreacji, elementem budującym więź małżeńską jest miłość cielesna. Ekspresja seksualna - pisze autor "Miłości i odpowiedzialności" - ma pogłębić relację między małżonkami, do czego przyczynia się dar przyjemności. Właśnie "prawo daru" stanie się jednym z podstawowych sformułowań Karola Wojtyły. Będzie się nim posługiwał przy opisywaniu różnych sfer ludzkiego życia. Lektura "Miłości i odpowiedzialności" podsycała ciekawość skąd młody kapłan czerpie tak wszechstronną wiedzę o wszelkich aspektach miłości: nie tylko jej wymiarze duchowym, uczuciowym ale i całej sferze biologiczno-fizjologicznej. Wszelkie wątpliwości rozwiewa sam autor pisząc we wstępie o praktyce spowiednika oraz spotkaniach z młodymi ludźmi. "On żył tymi problemami - mówi prof. Jerzy Gałkowski z KUL, uczestnik wakacyjnych wypadów z ks. Wojtyłą. - Ponieważ młodzi ludzie tak bardzo żyją miłością, więc on także żył miłością tych młodych".

Znak sprzeciwu

Wykłady, które ks. Wojtyła prowadził na KUL od 1957 roku koncentrowały się wokół etyki seksualnej. Zamiar kontynuowania tej problematyki na uniwersytecie w Louvain w Belgii uniemożliwiły władze odmawiając ks. Wojtyle paszportu. Fascynacje Karola Wojtyły owocują jednak nie tylko wykładami i tekstami naukowymi. W tym samym roku co "Miłość i odpowiedzialność" ukazuje się jego dramat "Przed sklepem jubilera. Medytacja o sakramencie małżeństwa". Należąca do kręgu ks. Karola znana dziś publicystka Halina Bortnowska podkreśla, że utwory literackie ks. Wojtyły odzwierciedlały jego spojrzenie na młodzież z punktu widzenia duszpasterza.

W latach, gdy bp Wojtyła rozwija i pogłębia swoje nauczanie o miłości, małżeństwie i rodzinie, świat Zachodu - w miarę postępującego dobrobytu - coraz wyraźniej objawia niechęć wobec nauki Kościoła o czystości przedmałżeńskiej, nierozerwalności małżeństwa i prokreacji. Nauka ta zostaje jednoznacznie potwierdzona przez II Sobór Watykański, w którym uczestniczy także bp Wojtyła. Kontestacja osiąga apogeum podczas rewolty, jaka przetoczyła się w 1968 roku przez Paryż i przez amerykańskie uniwersytety. Ośmieszona zostaje propagowana przez Kościół etyka seksualna, zaś gloryfikowana "wolna miłość" bez obciążeń i zobowiązań. Proaborcyjne lobby staje się coraz silniejsze. W lipcu 1968 roku ukazuje się encyklika Pawła VI "Humanae vitae" - o zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego. Encyklika idzie pod prąd coraz silniejszym tendencjom zachodniego świata i opowiada się jednoznacznie przeciwko przerywaniu ciąży i za regulowaniem poczęć wyłącznie w oparciu o naturalny rytm płodności. Przygotowując encyklikę Paweł VI konsultował się m.in. z grupą polskich teologów, wśród których był oczywiście biskup Wojtyła, autor "Miłości i odpowiedzialności". Podobnie jak on w swej książce, tak Paweł VI w encyklice pisze, że nauka ta może wydać się trudna a nawet niemożliwa do zaakceptowania. Zwraca uwagę na mocną proaborcyjną propagandę mass mediów, ale przywołuje ewangeliczne proroctwo o Chrystusie - iż będzie on znakiem, któremu sprzeciwiać się będą.

Wielka "teologia ciała"

Kiedy Jan Paweł II przybył o Rzymu na konklawe, które w sierpniu 1978 wybierało następcę Pawła VI, miał ze sobą teksty, w których rozwijał i pogłębiał refleksję o ludzkiej miłości. Czy mógł przypuszczać, jak niezwykły użytek przyjdzie mu zrobić z nich już niedługo, że będzie je stopniowo ogłaszał światu jako papież? Opracowywane wówczas teksty to pierwsze katechezy z ogromnego cyklu, w którym Jan Paweł II przedstawi jeden z fenomenów swego pontyfikatu, wielką wizję, którą jego biografowie określą mianem teologii ciała. On, który od wczesnego kapłaństwa pragnie towarzyszyć ludzkiej miłości, już jako papież decyduje się na poświęcenie temu tematowi 130 katechez - co tydzień przez 5 lat!

Najpoważniejszy biograf Jana Pawła II, George Weigel uważa zbiór tych katechez za jedną z najśmielszych od stuleci redefinicji teologii katolickiej. Nauki te zebrane w czterech tomach pt. "Mężczyzną i niewiastą stworzył ich" stanowią wielowątkową refleksję nad tajemnicą bycia mężczyzną i kobietą, nad miłością, małżeństwem, rodzicielstwem i powoływaniem nowego życia. Powracają tu echa "Miłości i odpowiedzialności", choćby w przywoływaniu kategorii prawa Daru.

Także kard. James F. Stafford, były przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich uważa zbiór tych katechez za bezprecedensową kartę w dziejach Kościoła, ale nie łudzi się, że nauki te zostaną natychmiast przyswojone: "Uważam, że współczesny świat lepiej rozumie czy przyswaja nauczanie Ojca Świętego o prawach człowieka, zwłaszcza tych, które odwołują się do sprawiedliwości ekonomicznej i społecznej, niż rozumie jego nauczanie o znaczeniu ludzkiego ciała: to wielkie nauczanie rozpoczęte w roku 1979, a zakończone w 1984. Jest ono prawdopodobnie fundamentalne dla stosunku Kościoła do antropologii kobiety w nadchodzącym stuleciu, w miarę jak Kościół zaczyna pogłębiać swoje rozumienie istoty osoby ludzkiej jako mężczyzny i kobiety. Tak więc antropologia teologiczna Ojca Świętego jego nauczanie o istocie mężczyzny i kobiety nie jest rozumiane. A ono właśnie stanowi według mnie najistotniejszy wkład Jana Pawła II w antropologiczne podstawy Kościoła".

W trzecim roku wygłaszania katechez o mężczyźnie i kobiecie Papież ogłasza adhortację "Familaris consortio" - o zadaniach rodziny w świecie współczesnym. Zdaniem George'a Weigla, jest to ulubiona adhortacja Jana Pawła II. Dwadzieścia lat po "Miłości i odpowiedzialności" powstaje jeszcze bardziej wszechstronna analiza problemów, zagrożeń ale i szans współczesnej rodziny. Tym bardziej, że sytuacja rodziny wydaję się coraz bardziej zagrożona. Jan Paweł II zwraca uwagę na destrukcyjną w tym względzie rolę mediów, wzmagających egoizm i relatywizm. Papież przypomina czym jest małżeńska miłość i odpowiedzialne rodzicielstwo, mówi o odpowiedzialności matki i ojca a także dzieci względem rodziców. Przede wszystkim jednak, bez względu na nazwane zagrożenia, dokument jest wielką pochwałą instytucji rodziny, która ma do wypełnienia ogromne posłannictwo "w państwie ludzkim i Państwie Bożym".

Wolność, która zniewala

Odpowiedzią na wzrastające zagrożenie niekontrolowanych eksperymentów biomedycznych jest wydana w 1987 roku instrukcja Kongregacji Nauki Wiary "Donum vitae" o warunkach przekazywania życia. Dokument przypomina, że "dar ludzkiego życia powinien być podejmowany tylko w małżeństwie poprzez akty właściwe wyłącznie małżonkom, według praw wpisanych w ich osoby i w ich zjednoczenie". Oznacza to m.in. jednoznaczne odrzucenie technik zapłodnienia w probówce.

Papież wiedział, że jego słowa spotykają się często z odrzuceniem i negacją świata, ale od początku pontyfikatu głosił ewangeliczną naukę także na terenie szczególnie trudnym, np. w Stanach Zjednoczonych. 3 października 1979 roku w Filadelfii przypomniał, że wolność "nie może służyć za pretekst do anarchii moralnej, ponieważ każdy przypadek moralny musi być związany z prawdą".

Niespełna rok później Papież odbędzie bezprecedensowy w historii Kościoła dialog z młodzieżą podczas wizyty we Francji. Duża część pytań dotyczyć będzie spraw szczególnie nurtujących młodzież na całym świecie: miłości, etyki seksualnej, aborcji.

Jan Paweł II pamiętając zachętę św. Pawła, głosił naukę "w porę i nie w porę". To samo orędzie o miłości odpowiedzialnej wygłaszał na wszystkich kontynentach. Nauczanie Kościoła w dziedzinie etyki seksualnej i poszanowania życia staje się we współczesnym świecie coraz bardziej niepopularne, ale Papież nie cofał się. Gorzkie słowa kierował nawet do rodaków. Podczas pierwszej pielgrzymki do wolnej Polski, apelował o właściwe rozumienie wolności, dostrzegał bowiem tendencje do pozbawiania wolności jakichkolwiek kryteriów moralnych. Dlatego 3 czerwca 1991 roku w Kielcach, odchodząc od przygotowanego tekstu, mówił podniesionym głosem: "Nie można tutaj mówić o wolności człowieka, bo to jest wolność, która zniewala. Tak, trzeba wychowania do wolności, trzeba dojrzałej wolności. Tylko na takiej może się opierać społeczeństwo, naród, wszystkie dziedziny jego życia, ale nie można stwarzać fikcji wolności, która rzekomo człowieka wyzwala, a właściwie go zniewala i znieprawia. Z tego trzeba zrobić rachunek sumienia u progu III Rzeczypospolitej!".

W roku 1988 na fali wzbierających dyskusji o roli kobiety i wzrastającej roli feminizmu Papież ogłosił list apostolski "Mulieris dignitatem" - o powołaniu kobiety. Jest to zdecydowany głos upominający się o właściwy obraz kobiety we współczesnym społeczeństwie. Szerokim echem odbiło się papieskie sformułowanie, w którym wychwala "geniusz" kobiety. Ogromny postęp technologiczny współczesnego świata, pisze papież, może oznaczać awans jednych i marginalizację innych, których potrzeby przestają być dostrzegane. "W tym sensie przede wszystkim nasze czasy oczekują na objawienie się owego "geniuszu kobiety", który zabezpieczy wrażliwość na człowieka w każdej sytuacji: dlatego, że jest człowiekiem!"

Batalia z możnymi tego świata

Tymczasem prawdziwa konfrontacja papieskiej wizji prokreacji z coraz mocniej lansowanymi rozwiązaniami jakie w tej dziedzinie proponowali możni tego świata - miała dopiero nadejść. Jan Paweł II stoczył prawdziwą batalię o to, by nie traktować aborcji jako remedium na przeludnienie świata. W Roku Rodziny w szczególnie dramatyczny sposób upomniał się o jej prawa.

W tygodniach poprzedzających kairską Konferencję ONZ w sprawie Zaludnienia i Rozwoju Jan Paweł II podejmuje szereg kroków mających na celu zminimalizowanie szkodliwej według niego wymowy przygotowywanego dokumentu końcowego. Nie zawahał się wejść w otwartą polemikę z autorami projektu, który - jak napisał Papież w liście do głów państw - przyjął z "bolesnym zaskoczeniem". Papież zaniepokojony jest duchem dokumentu, z którego wynika akceptacja prawa do aborcji bez żadnych ograniczeń. Ponadto - pisze Jan Paweł II - "mamy tu do czynienia z próbą narzucenia wszystkim stylu życia pewnych warstw społeczeństw rozwiniętych, materialnie bogatych i zsekularyzowanych". Papież apeluje do uczestników konferencji o rzetelny namysł nad sprawami "od których zależy wzrost lub rozpad naszych społeczeństw".

Do cierpień duchowych, jakich przysporzył Papieżowi kairski dokument, doszedł ból fizyczny spowodowany upadkiem w łazience i nieudaną do końca operacją stawu biodrowego. Interpretacja tego faktu przez samego papieża jest niezwykle poruszająca. Przed modlitwą "Anioł Pański" 29 maja, Jan Paweł II rozważa "powody" swojego cierpienia: "Dlaczego w tym roku rodziny? Właśnie dlatego, że rodzina jest zagrożona, dlatego że jest atakowana. Papież również musi być atakowany, musi cierpieć, żeby każda rodzina i cały świat zobaczył, że jest Ewangelia, powiedziałbym »wyższa Ewangelia« - Ewangelia cierpienia, z którą musi przygotować przyszłe trzecie tysiąclecie rodzin, każdej rodziny, wszystkich rodzin".

Podczas kolejnych niedzielnych rozważań, Jan Paweł II m.in. "rozprawia się" z niektórymi mitami jakie na temat katolickiej wizji prokreacji lansują opiniotwórcze kręgi Zachodu. 17 lipca Papież podkreśla, że nie jest prawda jakoby Kościół propagował ideę "nieograniczonej" prokreacji: "Nie można traktować tego co dotyczy poczęcia życia ludzkiego tak, jakby chodziło jedynie o jakieś wydarzenie biologiczne, którym można by manipulować. Na tej fundamentalnej bazie antropologicznej i etycznej opiera się nauka Kościoła dotycząca odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa. Niestety, ten punkt myśli katolickiej jest często rozumiany mylnie. Tak jakby Kościół głosił ideologię niepohamowanej płodności, popychając małżonków do prokreacji bez żadnego wyboru i planu. Ale wystarczy uważna lektura wystąpień [papieskich] i magisterium, by zauważyć, że tak nie jest. W rzeczywistości w poczęciu życia małżonkowie realizują jeden z największych wymiarów ich powołania: są współpracownikami Boga. Właśnie dlatego są zobowiązani do odpowiedzialnej postawy w podejmowaniu decyzji by począć lub nie począć [życie]". Ostatecznie w dokumencie końcowym znalazły się sformułowania, które Stolica Apostolska przyjęła z uznaniem (tezy przeciwko wszelkim formom przymusu w polityce ludnościowej) ale też takie, które wywołały jej ubolewanie (uznanie aborcji za element polityki ludnościowej).

Chociaż głos Stolicy Apostolskiej nie wpłynął znacząco na ostateczny kształt dokumentu, to jednak cały świat był świadkiem batalii jaką w obronie każdego życia stoczył wówczas Kościół.

Papieska obsesja?

Świat często nie rozumiał racji, dla których Papież nieugięcie trwał przy prawie do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. W książce "Przekroczyć próg nadziei" Jan Paweł II podkreśla, że legalizacja przerywania ciąży to uprawnienia dane dorosłemu człowiekowi do pozbawienia życia człowieka nie narodzonego czyli tego, który nie może się bronić. "Trudno pomyśleć sytuację bardziej niesprawiedliwą i trudno tu naprawdę mówić o obsesji - odpowiada Papież krytykom - gdy w grę wchodzi podstawowy nakaz prawego sumienia: to znaczy obrona prawa do życia ludzkiej istoty - niewinnej i bezbronnej".

Ukoronowaniem papieskiej wizji miłości, małżeństwa, rodziny a przede wszystkim godności każdego ludzkiego życia - od poczęcia po naturalna śmierć - była ogłoszona w 1995 roku encyklika "Evangelium vitae" - o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego.

Kwestia obrony życia staje się dziś coraz bardziej paląca a nawet dramatyczna, bowiem niekiedy dzieli członków tego samego Kościoła. W 1998 roku Jan Paweł II zmuszony był upomnieć biskupów niemieckich, by katolickie poradnie rodzinne w tym kraju nie uczestniczyły w wydawaniu wymaganych przez prawo zaświadczeń mówiących o odbyciu konsultacji przez matki pragnące dokonać aborcji. Część biskupów niemieckich argumentowała, że konsultacja taka odwodzi wiele niewiast od powziętego zamiaru przerwania ciąży. Dla Jana Pawła II byłby to jednak niegodziwy moralnie proceder ułatwiający zabójstwo poczętego dziecka. Większość kobiet nie zmieniała bowiem podjętej uprzednio decyzji i z zaświadczeniem z katolickiej poradni kierowała się do aborcyjnej kliniki.

Wciąż "wielki temat"

Pomimo obojętności a nawet sprzeciwu świata wobec papieskiej wizji miłości, małżeństwa i prokreacji Jan Paweł II pozostawał optymistą. Ponadto świat, którego znacząca część kontestuje jego nauczanie dostrzegał entuzjazm jaki papież Wojtyła budził wśród młodych chrześcijan. Przed prawie pięćdziesięciu laty jego poligonem doświadczalnym w pracy duszpasterza i wykładowcy była grupa studentów, która podczas górskich wędrówek i kajakowych spływów dyskutowała z młodym księdzem o miłości i rodzinie. Pół wieku później autor "Miłości i odpowiedzialności" jako "laboratorium wiary XXI wieku" określi spotkanie młodzieży, która przybyła do Rzymu z całego świata na swój jubileusz. Kto wie, czy przemawiając w tę sierpniowa noc do niezwykłego milionowego audytorium na Tor Vergata nie przypominał sobie rozmów ze studentami, tymi od św. Floriana, kajaków, gór? Halina Bortnowska jest tego prawie pewna. "Czujemy echa naszych dawnych rozważań w tym, co mówi do młodzieży teraz, jako Papież. A wśród tych młodych ludzi są już nasze dzieci i wnuki".

Rzeczywiście, w papieskich dokumentach nietrudno odkryć ślady dawnych prac ks. docenta Wojtyły. "Odpowiedzialne rodzicielstwo jest postulatem miłości człowieka, jest też postulatem autentycznej miłości małżeńskiej, bo miłość nie może być nieodpowiedzialna. Jej piękno zawiera się właśnie w odpowiedzialności. Kiedy jest odpowiedzialna, jest też prawdziwie wolna" - tak pisał Jan Paweł II w książce "Przekroczyć próg nadziei". Zaraz potem z wdzięcznością wspomniał swoich młodych rozmówców, z którymi niegdyś debatował nad "Miłością i odpowiedzialnością".

2015-10-08 11:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Słowacja: wiec przeciwko ratyfikacji konwencji stambulskiej, która zdaniem uczestników zagraża rodzinie

2020-02-16 10:05

[ TEMATY ]

rodzina

Słowacja

LGBT

©Studio Romantic – stock.adobe.com

Kilkuset Słowaków wyraziło sprzeciw wobec rozpowszechnianiu ideologii LGBT zawartego, ich zdaniem, w konwencji stambulskiej podczas pokojowego wiecu przed pałacem prezydenckim w Bratysławie. Wcześniej uczestnicy wydarzenia, wśród których byli studenci oraz osoby starsze, odmówili Różaniec na stołecznym Placu Wolności.

Szacuje się, że trzygodzinny wiec przyciągnął od 500 do 700 osób z całej Słowacji. Wyrazili oni zażądanie, by słowacki rząd jednoznacznie zadeklarował, że nie ratyfikuje tzw. konwencji stambulskiej. Przeciwnicy tego dokumentu, określający go jako ideologiczny, uważają, że osłabia on definicję małżeństwa, czyli związku mężczyzny i kobiety.

Słowacki parlament w marcu 2019 r. zagłosował przeciwko ratyfikacji konwencji, co spotkało się ze słowami zadowolenia ze strony biskupów katolickich. Podnoszono wówczas, że konwencja stambulska, która oficjalnie ma być bronią w zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet, jest niezgodna ze słowacką konstytucją, ponieważ pozwala na wprowadzenie małżeństw osób tej samej płci. W listopadzie ub. roku Słowacja powtórzyła swe negatywne stanowisko przed Radą Europy.

Wiec, na którym odśpiewano m.in. pieśni katolickie, zorganizowała „Słowacka Konwencja na rzecz Rodziny” (Slovenský dohovor za rodinu), znana z wcześniejszych prorodzinnych gestów poparcia i akcji modlitewnych na terenie całej Słowacji.

Grupa ta rozpowszechniła petycję przeciwko konwencji stambulskiej. Zdaniem przedstawicieli grupy, europejska umowa osłabia definicję tradycyjnego małżeństwa. Przypominają oni, że rodzina jest podstawową jednostką społeczeństwa, a rodzice mają prawo wychowywać swoje dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami religijnymi i filozoficznymi.

Jak zauważył w rozmowie z LifeSiteNews uczestnik wiecu Matúš Belák, opór Słowacji wobec ideologii LGBT nie jest tak silny jak Polski czy Węgier. „Chociaż 70 proc. Słowaków to katolicy, tylko około 15 proc. z nich to osoby praktykujące” – wyjaśnił i zaznaczył, że o losach konwencji stambulskiej zdecyduje nowy parlament, którego przedstawicieli wyłonią wybory 29 lutego br. Belák jest przekonany, że Słowacja „powoli budzi się z głębokiego snu”. Na 23 lutego br. zapowiedziano tymczasem kolejne duże wydarzenie –„Różaniec dla Słowacji”. Udział w nim może wziąć kilka tysięcy osób – szacują organizatorzy.

Konwencja stambulska została zawarta w 2011 r. Formalnie dotyczy ona zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet, w rzeczywistości jednak zawarto w niej zapisy zobowiązujące do przyjęcia niektórych postulatów ideologii gender. Wprowadza na przykład nowe definicje płci, otwierając tym samym przestrzeń prawną dla bezpodstawnych roszczeń środowisk LGBT.

Konwencję stambulską przyjęło 36 krajów, ale ratyfikowało tylko 16.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: pogrzeb Jerzego Gruzy

2020-02-21 17:18

[ TEMATY ]

Warszawa

pogrzeb

Jerzy Gruza

youtube.com

"Nasze życie wieczne rozpoczyna się teraz. Nie po śmierci. Żyjemy życiem wiecznym" - mówił o śp. Jerzym Gruzie, ks. Andrzej Luter. Dziś w warszawskim kościele środowisk twórczych odbyły się uroczystości pogrzebowe słynnego polskiego reżysera i scenarzysty. Reżyser m.in. "Czterdziestolatka" i "Wojny domowej" zmarł w niedzielę w wieku 87 lat.

W świątyni zgromadziła się rodzina, przyjaciele, przedstawiciele świata sztuki, nauki i polityki oraz liczni wielbiciele talentu zmarłego artysty.

Przed liturgią miała miejsce oficjalna część państwowa, podczas której odczytano list Prezydenta RP, odczytano postanowienie prezydenta o pośmiertnym uhonorowaniu zmarłego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za znamienite zasługi dla polskiej kultury, przeczytano także list ministra Kultury i dziedzictwa Narodowego Piotra Glińskiego.

- Śmierć śp. Jerzego Gruzy oznacza symboliczne domknięcie pewnego rozdziału w dziejach filmu i teatru. Odszedł arcymistrz komedii, reżyser, scenarzysta, aktor. Przez całe swe twórcze życie dbał o to, aby poprawiać nastrój Polakom, co zwłaszcza w czasach PRL nie było zadaniem łatwym" – napisał prezydent Andrzej Duda.

Ks. Grzegorz Michalczyk, rektor kościoła środowisk twórczych, wprowadzając do liturgii powiedział: „Chrześcijański pogrzeb jest też dziękczynieniem za życie, za każdy dar, za dobro, które Bóg człowiekowi daje, a ten korzystając ze swoich talentów daje innym. Jest wreszcie chrześcijański pogrzeb wyrażeniem wiary, nadziei na zmartwychwstanie. Chrystus zmartwychwstał, jest Tym który zwycięża grzech i śmierć. Niech w tym zwycięstwie nasz brat Jerzy ma swój udział”.

W kazaniu pogrzebowym ks. Andrzej Luter wskazał, że Eucharystia jest czymś niezwykłym w wierze chrześcijanina, bo podczas jej sprawowania staje przed nami życie i śmierć, i zmartwychwstanie. "Eucharystia uczy także człowieka, aby dobrze rozumiał każdą chwilę swojego życia, ażeby mierzył ją miarą właściwą – mówił dodając, że Eucharystia świadczy o Bogu, ale świadczy także o człowieku, „o tym, że mimo upadków jest to jednak istota zdolna do wierności. I stąd płynie nasza nadzieja”.

Kaznodzieja stwierdził, że dzięki zmarłemu artyście nasza doczesność była lepsza, „piękniejsza, oryginalniejsza, dowcipniejsza, radosna, ale i mądrzejsza, czasami weselsza, a niekiedy smutna, refleksyjna”. - Można z Jerzym było pogadać, mówiąc slangiem kościelnymi „ubogacić się” jego słowem, nawet wtedy, gdy trochę albo mocno ironizował, szydził delikatnie, albo mniej delikatnie, najczęściej z poważną miną ale można też było wspólnie posiedzieć przy stoliku w Czytelniku i sobie mądrze pomilczeć. Naprawdę z Jerzym, i z Januszem Głowackim, jego przyjacielem, i innymi stolikowiczami, swobodnie rozmawiało się o wszystkim i swobodnie milczało się, też o wszystkim. Pamiętam nasze niezliczone dysputy teologiczne, Jerzy lubił prowokować”.

Omawiając twórczość zmarłego, ks. Luter przytoczył nie tylko popularne seriale, ale również ważniejsze filmy, spektakle teatru telewizji, programy rozrywkowe czy działalność jako dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni.

- Był bardzo wrażliwy - i chcę to mocno podkreślić - na łajdactwo, niesprawiedliwość, podłość ludzką. Obawiał się tych wszystkich "grzeszników usprawiedliwionych przez wiarę", dla których własna dziejowa doniosłość jest funkcją cudzego upadku. Jerzy nigdy nie moralizował, patrzył jedynie z wielką przenikliwością na świat i człowieka. Wiele pisze się teraz i mówi o ironii Jerzego, jego dowcipie i humorze, anegdotach, którymi sypał jak z rękawa, niewiele zaś o tonacji współczucia i pochylenia się nad losem bliźniego, współobecnej w jego twórczości na zasadzie paradoksu z ironią, a nawet z szyderstwem – mówił ks. Luter.

Duchowny przypomniał, że Jerzy Gruza pisał dzienniki, ale również opowiadania: „Jakiś czasu temu przysłał mi opowiadanie „Wiary - godność”. Niezwykła proza, wstrzelił się w czas. Wczoraj jeszcze raz ją przeczytałem. To opowiadanie o Jezusie. Rzecz dzieje się w teatrze. Historia ostatnich siedmiu dni z życia Chrystusa z muzyką rockową” - mówił ks. Luter.

Kaznodzieja przytoczył dłuższy fragment poruszającego opowiadania, po czym podzielił się refleksją: „mądre i przejmujące opowiadanie o Jezusie. Bo przecież gdyby On, Jezus, dzisiaj przyszedł, teraz, do nas, do takiej Polski, przyszedłby w tych wytartych dżinsach na przykład, i głosiłby te swoje teorie, czy nie zostałby odrzucony? Czy nie usłyszelibyśmy potępieńczych krzyków, że to bluźnierca i antychryst, albo, że to czarnosecinny fanatyk albo wariat? Pytania retoryczne? Dzięki Ci Jerzy za twoją ‘wiary godność’" - mówił duchowny.

- Tak, śmierć jest wszędzie, obok nas i w nas. Ale, rzecz paradoksalna. Mimo tego skazania na śmierć całym swym jestestwem, całym swoim sercem stoimy po stronie istnienia, po stronie życia. Tak jak śp. Jerzy. Tu leży istota chrześcijaństwa. W Chrystusie wszystko do tego zmierzało, żeby tam wtargnąć, żeby zmartwychwstać. Chrystus wtargnął w ten nasz nieunikniony konflikt między życiem i śmiercią – powiedział ks. Andrzej Luter.

Ciało zmarłego spoczęło w grobie na Alei Zasłużonych na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

*** Jerzy Gruza (ur. 4 kwietnia 1932 w Warszawie, zm. 16 lutego 2020 w Pruszkowie) – absolwent Wydziału Reżyserii PWSF w Łodzi, reżyser i scenarzysta filmowy i teatralny. Twórca wielu programów i widowisk telewizyjnych; do wyreżyserowanych najpopularniejszych seriali należą "Wojna domowa", "Czterdziestolatek", "Pierścień i róża". Był dyrektorem Teatru Muzycznego w Gdyni, gdzie reżyserował musicale.

CZYTAJ DALEJ

Paradyskie Dni Duszpasterskie

2020-02-22 14:37

[ TEMATY ]

Paradyskie Dni Duszpasterskie

Ks. Adrian Put

Spotkaniu przewodniczył bp Tadeusz Lityński

W Wyższym Seminarium Duchownym w Paradyżu odbyły się Paradyskie Dni Duszpasterskie. Spotkaniu przewodniczył bp Tadeusz Lityński.

Dni Duszpasterskie zostały zaplanowane na 21 i 22 lutego. Gromadzą one wszystkich księży pracujących w naszej diecezji. Na początku zebrani uczestniczyli w modlitwie brewiarzowej, a także wysłuchali konferencji na temat "Kapłaństwo spełnione na przykładzie życia bł. Wincentego Frelichowskiego".

Po krótkiej przerwie księża rozpoczęli blok wykładów i konferencji, które przybliżają problem budzenia powołań w Kościele, a także sprawę koronacji obrazu Matki Bożej Paradyskiej.

Dni Duszpasterskie organizowane są dwa razy w roku: w lutym oraz w sierpniu. Spotkanie odbywa się zawsze pod przewodnictwem biskupa diecezjalnego, a jego celem jest zaplanowanie i omówienie najważniejszych działań duszpasterskich w regionie

Zobacz zdjęcia: Paradyskie Dni Duszpasterskie (21-22 luty)

Dni Duszpasterskie to także spotkanie formacyjne dla wszystkich kapłanów. Zawsze jest czas na wspólną modlitwę, spowiedź czy konferencję ascetyczną. W części pastoralnej omówiono aktualne działania i projekty związane z duszpasterstwem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję