Jeszcze nie tak dawno pierwsze samodzielne wyjazdy młodych ludzi były czymś naturalnym. Nastolatki podróżowały pociągami do rodziny, wyjeżdżały na wakacje z przyjaciółmi, spędzały czas poza domem, by uczyć się samodzielności przez doświadczenie. Dziś wielu rodziców z niepokojem reaguje już na samą myśl o kilkudniowym wyjeździe dziecka bez opieki dorosłych. Z jednej strony wzrosła świadomość zagrożeń, z drugiej jednak coraz częściej obserwujemy zjawisko nadmiernej ochrony, która niekiedy utrudnia młodym ludziom zdobywanie doświadczeń niezbędnych do wejścia w dorosłość.
W jakim wieku?
Reklama
Pytanie o to, czy zgodzić się na pierwszy samodzielny wyjazd nastolatka, pojawia się w wielu rodzinach. Rodzice zastanawiają się, czy 15-letni syn może pojechać z kolegami pod namiot, czy 16-letnia córka jest gotowa na kilkudniowy wyjazd z grupą przyjaciół, czy może rozsądniej byłoby poczekać, aż ukończy 18 lat. Odpowiedź nie jest jednak tak prosta, jak mogłoby się wydawać, ponieważ dojrzałość nie przychodzi wraz z kolejnymi urodzinami. W pracy pedagoga i doradcy rodzinnego wielokrotnie spotykam rodziców, którzy szukają jednej, uniwersalnej granicy wieku. Tymczasem znacznie ważniejszym pytaniem od tego, ile lat ma nastolatek, jest pytanie o to, jak funkcjonuje na co dzień. Można spotkać 15-latka, który odpowiedzialnie wywiązuje się z obowiązków, potrafi przewidywać skutki swoich decyzji i umie prosić o pomoc, gdy jej potrzebuje. Można również spotkać 18-latka, który nadal oczekuje, że ktoś będzie podejmował za niego większość decyzji. Sam wiek nie jest więc wystarczającym kryterium.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Nie oznacza to, oczywiście, że wiek nie ma znaczenia. Z perspektywy rozwojowej większość specjalistów zgadza się, że całkowicie samodzielne wyjazdy bez obecności dorosłych opiekunów wymagają określonego poziomu dojrzałości emocjonalnej i społecznej, który najczęściej rozwija się w późniejszych latach adolescencji. W praktyce oznacza to, że wyjazd 15- czy 16-latka może być dobrym doświadczeniem rozwojowym, jeśli poprzedzony jest odpowiednim przygotowaniem i jeśli młody człowiek wykazuje cechy odpowiedzialności. Sam fakt ukończenia 18 lat nie gwarantuje jeszcze gotowości do samodzielnego funkcjonowania.
Budowanie tożsamości
Reklama
Pierwszy wyjazd bez rodziców należy postrzegać przede wszystkim jako element procesu dorastania. Psychologowie mówią o okresie separacji i indywiduacji, czyli naturalnym oddzielaniu się młodego człowieka od rodziców. Proces ten nie oznacza odrzucenia rodziny ani osłabienia więzi. Przeciwnie – jego celem jest stopniowe budowanie własnej tożsamości przy jednoczesnym zachowaniu bliskich relacji z najważniejszymi osobami. Nastolatek potrzebuje doświadczeń, które pozwolą mu przekonać się, że potrafi poradzić sobie poza bezpośrednią opieką rodziców. Jeśli nie otrzyma takich możliwości, może wejść w dorosłość z przekonaniem, że świat jest zbyt trudny, a on sam niewystarczająco kompetentny, by sobie z nim poradzić. Jednocześnie nie można mylić samodzielności z pozostawieniem młodego człowieka samemu sobie. Wielu rodziców popełnia jeden z dwóch błędów. Jedni nie pozwalają dziecku na niemal żadne samodzielne doświadczenia, drudzy uznają, że skoro dziecko ma już kilkanaście lat, powinno radzić sobie całkowicie samo. Tymczasem zdrowe wychowanie opiera się na stopniowym przekazywaniu odpowiedzialności. Młody człowiek powinien mieć możliwość podejmowania decyzji, ale jednocześnie potrzebuje wiedzieć, że rodzice pozostają obecni i gotowi do wsparcia.
Kilka pytań
Zanim zapadnie decyzja o wyjeździe, warto przyjrzeć się codziennemu funkcjonowaniu dziecka. Czy potrafi dotrzymywać ustaleń? Czy wywiązuje się z obowiązków bez ciągłego przypominania? Czy rozsądnie gospodaruje pieniędzmi? Czy umie zadbać o własne bezpieczeństwo? Czy przyznaje się do błędów? Równie istotne jest przygotowanie nastolatka do możliwych trudności. Wielu rodziców skupia się na organizacji wyjazdu, zapominając o rozmowie dotyczącej odpowiedzialności. Tymczasem młody człowiek powinien wcześniej przeanalizować różne scenariusze. Co zrobi, jeśli zgubi telefon? Jak zachowa się w sytuacji konfliktu w grupie? Jak zareaguje, gdy ktoś zaproponuje alkohol lub inne substancje psychoaktywne? Jak postąpi, jeśli poczuje się zagrożony? Takie rozmowy nie powinny przybierać formy straszenia ani moralizowania. Ich celem jest rozwijanie zdolności przewidywania konsekwencji i podejmowania rozsądnych decyzji. Szczególnego znaczenia nabiera tutaj wpływ grupy rówieśniczej, gdyż nastolatek niejednokrotnie staje przed wyborem między własnymi przekonaniami a pragnieniem przynależności do grupy. Dziecko, które zna swoje wartości, ma większą szansę oprzeć się presji otoczenia niż to, które jedynie nauczyło się posłuszeństwa wobec rodziców.
Rola rodziców
W tym miejscu dochodzimy do niezwykle ważnego zagadnienia, jakim jest autorytet rodzicielski. Współczesna kultura często proponuje wybór między kontrolą a przyjaźnią. Tymczasem zdrowa relacja rodzicielska nie opiera się ani na jednym, ani na drugim. Nastolatek potrzebuje rodzica, który pozostaje blisko, ale jednocześnie nie rezygnuje ze swojej roli wychowawczej. Autorytet nie polega na wydawaniu poleceń ani na nieustannym monitorowaniu dziecka. Rodzi się z konsekwencji, wiarygodności i jakości relacji budowanej przez lata. Jeżeli rodzic chce wiedzieć o wszystkim wyłącznie dlatego, że nie ufa swojemu dziecku, trudno mówić o wychowaniu do odpowiedzialności. Jeżeli jednak interesuje się jego życiem, rozmawia z nim, zna jego przyjaciół i wspólnie ustala zasady, buduje przestrzeń, w której wolność idzie w parze z odpowiedzialnością.
Sprawdzam!
Z perspektywy chrześcijańskiej temat samodzielnych wyjazdów prowadzi nas do jeszcze głębszej refleksji nad istotą wychowania. Celami rodzicielstwa nie są przecież zatrzymanie dziecka przy sobie ani ochrona przed wszystkimi możliwymi trudnościami. Zadaniem rodziców jest przygotowanie młodego człowieka do życia, w którym będzie potrafił podejmować dobre decyzje również wtedy, gdy nikt nie będzie go obserwował. Święty Jan Paweł II wielokrotnie przypominał, że wolność nie oznacza możliwości czynienia wszystkiego, na co ma się ochotę. Prawdziwa wolność jest zdolnością wybierania dobra. To właśnie podczas pierwszych samodzielnych wyjazdów młody człowiek zaczyna sprawdzać, czy wartości przekazywane przez rodziców stały się częścią jego własnego świata wewnętrznego. Dlatego najważniejszym pytaniem nie jest to, czy uda nam się uchronić dziecko przed każdym błędem. Takie zadanie jest niemożliwe. Znacznie ważniejsze jest to, czy stworzyliśmy taką relację, w której nastolatek będzie miał odwagę zwrócić się do nas o pomoc, gdy pojawią się trudności. Dom rodzinny powinien pozostać miejscem, do którego można wrócić nie tylko z sukcesami, ale również z porażkami, pomyłkami i doświadczeniem własnej słabości.
Autorka jest pedagogiem specjalnym, doradcą rodzinnym, prezesem Fundacji Esencja Wsparcia.
