Reklama
Na początek małe wyjaśnienie: pytanie z okładki tego numeru nie dotyczy wyłącznie księży – dotyczy ono przede wszystkim tych, którzy przynoszą niemowlę do kościoła i decydują o chrzcie swojego dziecka. Czyli rodziców. A oni dzielą się na tych, którzy wiedzą, jak cenny jest dar wiary i jak ważne jest wychowanie dziecka w atmosferze wiary, wpojenie mu wartości duchowych, i na tych, którym jest to zupełnie obojętne. Niestety, rośnie liczba rodziców, którzy nie przywiązują należytej wagi do chrztu swoich dzieci. Traktują ten sakrament jako element zwyczaju, czasem nadają mu niemal magiczno-ochronne znaczenie. Skąd się to bierze? Wiadomo, że najczęściej po prostu z braku wiary, z obojętności na „sprawy kościelne”. Niektórzy bowiem uważają religię raczej za zbiór nawyków, dziwnych rytuałów, babcinych przyzwyczajeń niż za spotkanie z Bogiem żywym. Stąd wyznawanie wiary nie pobudza ich do specjalnych przeżyć religijnych. To, że się wierzy lub nie wierzy, może być według nich efektem wychowania lub skutkiem zbiegu okoliczności, a nie świadomą decyzją osobistą. Człowiekowi czasem może upłynąć całe życie, a on nie pojmie, jaki był ostateczny motyw wielu jego czynów, i nigdy się nie zatrzyma, aby spojrzeć w głąb siebie. Ta powierzchowność sprawia, że jedynie unosi się na wodzie, nie mając pojęcia, co kryje się pod taflą. Jeśli już się go zapyta, to odpowie, że wiara jest sprawą wyłącznie prywatną, kategorią czysto duchową – nie dopuszcza myśli, że to jest konkretna relacja, która ma realny wpływ na codzienność.
Reklama
„Jakość życia oznacza jakość relacji, które stanowią treść życia. Jakość relacji zależy od jakości komunikowania na wszystkich poziomach, także z Panem Bogiem” – mawiał mędrzec naszych czasów Enzo Bianchi, zmarły kilka dni temu (s. 7). Ten człowiek, choć nigdy nie przyjął święceń kapłańskich, stał się dla wielu, także tych „pod koloratką”, duchowym przewodnikiem, mentorem. Założył prężną ekumeniczną wspólnotę monastyczną w Bose w Italii, ale nie stronił od świata – gdziekolwiek się pojawiał przekonywał, by zwracać baczną uwagę na życie wewnętrzne, które współczesny człowiek łatwo zaniedbuje. W świecie zdominowanym przez pozory, powierzchowność, iluzje ważne staje się słowo „relacja”. Ta między ludźmi, ale zwłaszcza ta z Bogiem. Wiara nie może się zrodzić, dojrzewać ani być przekazywana poza relacją. „Wiara to relacja najzupełniej konkretna i eklezjalna” – powtarzał papież Benedykt XVI. Nikt nie staje się wierzący sam z siebie. Jeszcze trzy dekady temu tych relacji szukało się we wspólnocie Kościoła, w dynamicznie działających parafiach. Było w nas przekonanie, że kościół jest miejscem, gdzie wiara staje się doświadczeniem. Dziś nie wystarczy gotowość, ważna jest determinacja, żeby poszukać tych, którzy zechcą o Bogu słuchać. Iść tam, gdzie można ich spotkać, zwłaszcza młodych, i znaleźć sposób na to, by zatrzymać ich uwagę, zainteresować.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
To niełatwe zadanie. Nie wystarczy bowiem postępować tak, jak robili to nasi rodzice. Świat zmienia się z szybkością niespotykaną w dziejach – to, co działało kilka dekad temu, dziś zawodzi. Tak jest i nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Jedno nie uległo zmianie – jeśli dzieci widzą, że Jezus stał się prawdziwą pasją rodziców, jeśli to właśnie z wiary w Niego wynikają całe dobro, cała miłość, których od nich doświadczają, to wówczas jest duża szansa, że pójdą za Jezusem z własnej woli, z własnego wyboru, pociągnięci przykładem rodziców. Pociągnięci, przekonani, świadomi sami będą prosić o chrzest dla swojego dziecka.
Tymczasem jesteśmy dziś świadkami cichej katastrofy w przekazywaniu wiary i nie da się już owijać w bawełnę tej przykrej prawdy. Co więc robić? Proszę skorzystać z naszych rad zamieszczonych kilka stron dalej. Co zrobić, by wiara mogła popłynąć z serc dziadków do wnuków i rodziców do dzieci? W jaki sposób mówić dzieciom o Bogu w epoce cyfrowej? (s. 10-15). Autentyczność, cierpliwe odpowiadanie na pytania i wątpliwości, budowanie zaufania w relacji, spójność tego, co się głosi, z tym, jak się żyje – to tylko niektóre praktyczne wskazania, które mogą prowadzić do zwycięstwa nad obojętnością czy odrzuceniem życiowej więzi z Bogiem. Warto spróbować...
