Reklama

Niedziela Częstochowska

Jubileusz 50-lecia reaktywowanej Kapituły Wieluńskiej

[ TEMATY ]

kapituła

Zofia Białas

Z okazji jubileuszu w dniu 10 listopada w kolegiacie wieluńskiej została odprawiona Msza św. dziękczynna za 50 lat działalności reaktywowanej kapituły wieluńskiej. Eucharystię, której przewodniczył metropolita częstochowski abp Wacław Depo, a celebrowali wszyscy księża kanonicy (także seniorzy), dziekani, i księża goście w osobach ks. prof. Teofila Siudego, ks. Mariusza Trojanowskiego, ks. Mariana Szczerby, poprzedziła prelekcja zatytułowana 50 lat odnowionej kapituły wieluńskiej, którą wygłosił ks. prof. dr hab. Jan Związek. Prelekcji, księdza profesora, historycznej wędrówki przez początki tworzenia się wspólnot chrześcijańskich aż do powstania kapituł katedralnych, później na ich wzór, kapituł kolegiackich, przy kościołach, pod koniec średniowiecza, nazywanych kolegiatami, przy których zbierali się duchowni, by razem się modlić, mówić o potrzebach kościoła kolegiackiego, kapituły i niższego duchowieństwa, wysłuchali wierni, a wśród nich siostry zakonne, Bernardynki i Antoninki, przedstawiciele władz samorządowych w osobach Burmistrza Wielunia Pawła Okrasy, Starosty Andrzeja Stępnia, Radnego Sejmiku Wojewódzkiego Andrzeja Chowisa, dyrektora MZW Jana Książka, prof. Tadeusza Olejnika, honorowego Prezesa Wieluńskiego Towarzystwa Naukowego, delegacji Bractwa Matki Bożej Kalwaryjskiej z Praszki, ubogacającego liturgię chóru kolegiackiego.

Wraz z wprowadzeniem chrześcijaństwa do Polsk (966 chrzest Mieszka uznany za równoznaczny z chrztem Polski) i, po utworzeniu archidiecezji gnieźnieńskiej na przełomie lat 999/1000 i trzech kolejnych diecezji - krakowskiej, wrocławskiej, kołobrzeskiej w roku 1000, obok istniejącej od 968 r. diecezji poznańskiej, także w Polsce pojawiły się kapituły katedralne i kapituły kolegiackie w ważniejszych ośrodkach administracji państwowej i kościelnej.

Zofia Białas

Do jednych z najstarszych kapituł kolegiackich w Polsce należała kapituła kolegiacka w Rudzie (siedziba kasztelanii), ufundowana już w XII wieku. Z chwilą, kiedy Ruda traciła znaczenie ze względu, na swoje niedogodne położenie i inne trudności, siedzibę kasztelanii, później także siedzibę kolegiaty i związanej z nią kapituły przeniesiono do Wielunia. Przeniósł ją arcybiskup Mikołaj Trąba na kapitule generalnej w Gnieźnie, w marcu 1419 roku. Stosowny dokument był datowany na dzień 24 marca tegoż roku. Kolegium kanoników przeniesiono na podstawie dokumentu translacyjnego, wystawionego 25 marca 1420 r., także w Gnieźnie. Kościołem kolegiackim stał się wieluński kościół pw. św. Michała Archanioła, któremu przydano drugie wezwanie Nawiedzenia NMP( tytuł kolegiaty przeniesionej z Rudy). Obu nazw używano zamiennie jeszcze w XVI wieku. Kapituła kolegiacka i związane z nią archidiakonat i oficjalat, przetrwały do 17 kwietnia 1819 r. (dokument kasacyjny podpisany przez arcybiskupa Franciszka Malczewskiego), choć symptomy utraty jej znaczenia widoczne były pod koniec XVII wieku i w wieku XVIII. Na utratę znaczenia złożyły się głównie wojny i trudności ekonomiczne, powodujące nieobsadzanie prałatur i kanonii oraz nowa organizacja administracji kościelnej w Polsce, zapowiedziana bullą „Ex imposita nobis” z 1818 r., dopasowująca organizację kościelną do potrzeb trzech zaborców.

Reklama

Nieobecność kapituły wieluńskiej mocno doskwierała proboszczowi ks. Edwardowi Banaszkiewiczowi, następcy ks. Józefa Pruchnickiego (+ 1963). Z jego inicjatywy oraz ks. Walentego Patykiewicza, bp częstochowski Stefan Bareła i prymas Stefan Wyszyński zwrócili się prośbą do papieża Pawła VI o reaktywowanie kolegiaty i kapituły wieluńskiej. Bullę reaktywującą wieluńską kolegiatę i kapitułę wieluńską datowano na 20 X 1965 r. Ogłoszenie decyzji papieża przewidziano na 6 II 1966 r. I tak minęło 50 lat działalności odnowionej wieluńskiej kapituły, dziś złożonej z 3 prałatów, 1 prepozyta, 1 dziekana, 9 kanoników gremialnych i 9 honorowych.

Nawiązując do słów z Księgi Mądrości: „ Bóg stworzył człowieka do nieśmiertelności” i z Ewangelii wg św. Łukasza: „Tak też i wy, gdy czynicie to wszystko, co wam nakazano, mówcie sobie: Jesteśmy sługami nieużytecznymi. Zrobiliśmy to, co powinniśmy byli zrobić” (Przypowieść o powinności służby), ks. arcybiskup mówił o roli służebnej kapłana, o jego wierności własnemu powołaniu, o którą modli się w czasie każdej Mszy św. w cichej modlitwie, wypowiadając słowa; „Boże nie pozwól mi nigdy odłączyć się od Ciebie…”. Przed wami, członkami kapituły wieluńskiej, nowe zadania - łaska i miłosierdzie, dodał, które będą wam towarzyszyć cały kolejny rok liturgiczny, który będzie Rokiem Miłosierdzia.

Szczególnym momentem uroczystości, było odczytanie dekretów o nominacjach i wyróżnieniach dla czterech kapłanów. Otrzymali je: ks. kan. Jacek Zieliński - nominacja na prałata i kustosza Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Wieluniu, ks. Adam Tkacz proboszcz parafii pw. św. Joachima i Anny w Kraszkowicach nominacja na kapelana Państwowej Straży Pożarnej w Wieluniu i jednostek OSP powiatu wieluńskiego, księża Jacek Fryś, proboszcz parafii pw. Narodzenia NMP w Szynkielowie i ks. Mariusz Foltyński, moderator diecezjalny Ruchu Światło- Życie - tytuły honorowych członków kapituły wieluńskiej.

Za Eucharystię, homilię i życzliwość dla wieluńskiej kapituły podziękował głównemu celebransowi, ks. prepozyt Marian Mermer. Mówiąc m.in.: „Naszą mocą jest Chrystus. Wiemy to dziś i dlatego dziękując za 50 lat działalności odnowionej kapituły, będziemy jeszcze gorliwiej realizować swoje duszpasterskie powołanie…

Za zaufanie i nominacje, w imieniu wyróżnionych kapłanów, podziękował ks. kanonik, kustosz Sanktuarium, Jacek Zieliński.

Po uroczystym błogosławieństwie członkowie kapituły wraz z księdzem arcybiskupem udali się do kaplicy Matki Bożej Pocieszenia. Epilogiem był akt zawierzenia Matce Bożej Pocieszenia, Pani Ziemi Wieluńskiej wszystkich członków kapituły.

2015-11-12 09:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież do paulistek: w swoim DNA nosicie śmiałość misyjną

Do odważnego odpowiadania na wyzwania naszych czasów Papież wezwał paulistki z całego świata. Przypomniał im, że w trudnym czasie, jaki przeżywa obecnie życie zakonne trzeba wracać do korzeni i z nich czerpać. Franciszek mówił o tym w czasie specjalnej audiencji dla uczestniczek kapituły generalnej Zgromadzenia Sióstr Świętego Pawła, która obraduje w Rzymie.

Ojciec Święty przypomniał, że już Jan Paweł II mawiał, iż żyjemy w delikatnych i trudnych czasach, w których jak nigdy dotąd potrzebne jest świadectwo wiary. Zauważył, że życie zakonne przeżywa obecnie swoistą „zimę”. Brakuje powołań, wzrasta średni wiek sióstr i nie zawsze mogą już sprostać podjętym zobowiązaniom. „W tej sytuacji wielkim wyzwaniem jest przetrwanie zimy, tak by móc ponownie zakwitnąć i przynieść owoce” – mówił Papież do paulistek.

- Oziębłość panująca w społeczeństwie, a czasami wręcz w Kościele i samym życiu konsekrowanym popycha nas do pójścia do korzeni, do życia korzeniami. Zima, także w Kościele i życiu konsekrowanym, nie jest czasem jałowym i okresem śmierci, ale sposobnym czasem, który pozwala wrócić do tego, co zasadnicze – mówił Franciszek. – Dla was oznacza to odnalezienie na nowo elementów paulińskiego proroctwa, odkrycie drogi apostolskiej i misyjnej, której nie może brakować paulistkom, by mogły zamieszkiwać peryferie myśli i peryferie egzystencjalne. Zrodzone dla Słowa, by głosić wszystkim świetlaną drogę życia, którą jest Ewangelia Jezusa Chrystusa, w swoim DNA nosicie śmiałość misyjną. Niech wam nigdy nie zabraknie tej odwagi misyjnej, pamiętając przy tym, że protagonistą misji jest Duch Święty" - powiedział papież.

Franciszek zachęcił paulistki do podejmowania odważnych działań ewangelizacyjnych, szczególnie poprzez media. Apelował, by siostry nie dały się pokonać zniechęceniu i trudnościom, tylko siały Słowo z „fantazją”, odpowiadając na współczesne pragnienia i głód ludzi naszych czasów: pragnienie Boga i głód Ewangelii.

CZYTAJ DALEJ

O. Adam Szustak podbił Brzeg

2020-02-24 14:42

[ TEMATY ]

o. Adam Szustak

Agnieszka Bugała

- Na modlitwie zajmuj się tylko Bogiem, tak jak Eliasz, Mojżesz i przede wszystkim Jezus, wtedy będziesz płonąć, świecić, nieustannie przemieniać się, a twoje życie będzie pełne szczęścia – mówił o. Adam Szustak OP.

Trzy lata temu ks. Marcin Czerepak, proboszcz parafii p.w. Miłosierdzia Bożego w Brzegu zaprosił sławnego dominikanina do wygłoszenia rekolekcji. Przez trzy dni o. Adam przyciągnął tłumy i podbił Brzeg. Od 21 do 23 lutego odprawił dziewięć Mszy św. i na każdej wygłosił homilię, każdego wieczoru stawał też na schodach prezbiterium z konferencją. Kościół przeżywał oblężenie, również na parkingach w całej okolicy. – Jeśli Bóg znajdzie serce, które chce wsłuchać się w Jego Serce, to w życiu takiego człowieka dzieją się cuda – mówił o. Szustak. - Wspaniałe rekolekcje, warto było te trzy lata poczekać – mówili wychodzący z kościoła.

Zobacz zdjęcia: O. Adam Szustak OP w Brzegu

Tematy rekolekcyjnych rozważań przenikały się, ale ich wspólnym mianownikiem była historia proroka Eliasza i konieczność budowania osobistej relacji z Bogiem. Ojciec dużo miejsca poświęcił kondycji naszej relacji z Bogiem, traktowaniu Go jak maszynki do spełniania naszych życzeń i zachęcał do trwania przy Bogu sercem przy sercu. W ostatniej konferencji skupił się na obecności proroka Eliasza w czasie Przemienienia Pana Jezusa na Górze Tabor i postawił ważne pytanie: Dlaczego Jezus potrzebował wtedy Eliasza i Mojżesza? Co wspólnego mieli ci dwaj, że akurat ich towarzystwo było ważne?

Rozpoczął od fragmentu z Ewangelii Łukasza (Łk, 9, 28-36), gdy Pan Jezus zabrał trzech uczniów na górę Tabor i w ich obecności przemienił się.

– Piotr się przestraszył, zaczął jakieś bzdury gadać o tym, że będzie stawiał namioty dla gości, którzy nie żyją już parę tysięcy lat, jakby to było to, czego aktualnie potrzebują. Byli przerażeni, nie rozumieli co się dzieje – mówił o. Szustak. Ale może tak się działo wcześniej? Może za każdym razem, gdy Jezus szedł się modlić, przemieniał się w jasność, tylko że uczniowie, jak zwykle, spali i nie widzieli?

W tej scenie ważna jest obecność Eliasza i Mojżesza. Dlaczego akurat tych dwóch z Nim rozmawiało? Bo ci goście – mówił dominikanin – doskonale znają ten sposób bycia z Bogiem. - Im też się wszystko przemieniało, łącznie z twarzą, gdy z Nim przebywali. Jest taka scena, gdy Żydzi idą z Egiptu do Ziemi Obiecanej przez pustynię, 40 lat. Pamiętacie, że mieli namiot, a w tym namiocie trzymali Arkę Przymierza? I jak szli przez pustynię, to Mojżesz codziennie wchodził do tego namiotu. Codziennie tam się modlił, rozmawiał z Bogiem twarzą w twarz. Tak, jak się mówi z przyjacielem. A pamiętacie co się wydarzyło, gdy wychodził z tego namiotu? – pytał.

- Księga Wyjścia mówi, że gdy Mojżesz wychodził z namiotu, to mu tak jaśniała twarz, że musiał chustkę na głowę zakładać, bo Żydzi nie mogli znieść blasku jego twarzy. Tak mu świeciła przez cały dzień, a wieczorem bladła. Zasypiał, budził się rano, już wtedy było wszystko w porządku. Mógł wtedy normalnie chodzić z odsłoniętą twarzą. Szedł do tego namiotu, tam się „naładował” przez kilka godzin i znowu jak wychodził – lampa strasznie świeciła i musiał chustkę zakładać. Zobaczcie, Mojżesz zna takie samo doświadczenie, jakie Pan Jezus! Pan Jezus, kiedy się modlił, to cały jaśniał. Mojżesz, kiedy chodził się modlić, to mu twarz jaśniała. A Eliasz? Żeby zobaczyć Eliasza jaśniejącego, musimy trochę zawrócić w czasie i przejść z nim kawałek jego drogi życia, wtedy wszystko się wyjaśni – mówił o. Szustak.

Przypomniał zwycięstwo Eliasza nad prorokami Baala, list wysłany przez Izebel, w którym ta, w ramach zemsty, obiecuje mu śmierć.

- Znacie dobrze życiorys Eliasza, czy nie? Ktoś dobrze czyta Pismo Święte? Kojarzy o co tam chodzi, czy nie za bardzo? Dobra, widzę wasze oczy – mów człowieku o co chodzi! – zagadywał słuchaczy.

- Kochani, jedna z najważniejszych scen w życiu Eliasza, to jest taki moment, kiedy Eliasz dokonuje największego swojego zwycięstwa na Górze Karmel. Nie wiem czy to pamiętacie? Eliasz żyje w tzw. Królestwie Północnym. Izrael był podzielony na dwa królestwa. W Królestwie Północnym wszyscy odeszli od wiary w Boga Jahwe. Jest tam królowa Izabel, która rządzi w tym kraju, nie wierzy w ogóle w Boga i wszyscy ludzie idą za nią w tą niewiarę. I Eliasz robi „zawody”, jest jednym z nielicznych, którzy jeszcze wierzą w Boga i mówi tak: „Zróbmy zawody!”. Mówi tak: spotkajmy się na górze – ja i prorocy tego waszego boga, w którego sobie wierzycie i zrobimy zawody. Postawimy dwa ołtarze, położymy na nim ofiary i będziemy się modlić. Będziemy się modlić, żeby ogień spadł z nieba i żeby pochłoną ofiary. Kogo Bóg wysłucha, to ten Bóg prawdziwy. Jeżeli wasz bóg was wysłucha, to ja przejmuję waszą wiarę. Całkiem uczciwy zakład, prawda? Sprawdźmy – mówi Eliasz. Genialna scena! Spotykają się na górze Karmel, postawili dwa ołtarze. Był Eliasz, było 400 proroków.

Prorocy zaczęli się modlić, modlili się trzy czwarte dnia – od rana do popołudnia. Krzyczeli, modlili się, wołali o boga. I, oczywiście, nic się nie stało! Piękna scena – Eliasz na nich patrzy i mówi: „Może śpi? Albo gdzieś poszedł? Głośniej wołajcie!”. W końcu Eliasz, znudzony, mówi: To teraz popatrzcie. Podszedł do swojego ołtarza, kazał wykopać fosę dookoła i wszystko zalać wodą. A potem stanął, podniósł rękę, zdążył powiedzieć „Bądź błogosławiony Boże Abrahama, Izraela i Jakuba”… i jak nie uderzy z nieba!!!

Napisane jest, że spadł taki ogień z nieba, że pochłonął ofiarę, ołtarz i skałę! Znaczy skała się roztopiła od tego ognia, tak mówi Księga Królewska. Widzieliście taki ogień, który kamienie pali? Eliasz sam się trochę wystraszył, że ma taką moc. Księga Królewska mówi, że wpadł w taki szał, co jest trochę niezrozumiałe, że wymordował tych 400 proroków Baala.

- Eliasz schodzi z góry Karmel, jako największy prorok w historii Izraela, na którego jedno słowo ogień spada z nieba. Wtedy dostaje liścik od królowej Izebel. W tym liściku jest napisane bardzo prosto – tylko kobiety potrafią takie listy pisać. Jest napisane – „Chociaż Ty jesteś Eliasz, to ja jestem Izebel”. Zwięźle – „poczekaj, poczekaj!” Napisane jest, że tak się tego wystraszył Eliasz, że tego samego dnia poszedł na pustynię Beer- Szeby, położył się na tej pustyni z poprosił Boga, żeby go zabił – mówił o. Szustak.

Dominikanin wskazał, że biografia Eliasza jest pierwszą, udokumentowaną w historii osobowością depresyjną. Prorok leży w depresji pod krzewem janowca i mówi: „Ja tu Boże będę leżał, aż po prostu umrę tutaj i już nie wstanę”. Wtedy Bóg posyła anioła, który najpierw go kopie, a potem stawia przed nim dzban wody i chleb. Każe mu wypić i ruszać.

- Co robi Eliasz? Mówi księga prorocka – wypił tę wodę, zjadł bochen chleba i zrobił to, co zrobiłby każdy z nas – położył się z powrotem. Jest to genialna scena. Co mówi Biblia? Anioł trącił go po raz drugi, czyli kopnął go jeszcze raz, postawił mu drugi dzban, dał drugi bochen chleba i mówi – „Wypij to, zjedz to, wstawaj i idziemy”. Eliasz zjadł to, wypił, zorientował się, że z tym aniołem nie wygra i wyruszyli. Jest napisane, że szedł mocą tego pokarmu czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aż doszedł do bożej góry Horeb. Znalazł tam, w Bożej górze Horeb, jaskinię. I co zrobił? I się położył! Kochani. To jest jeden z najpiękniejszych obrazów zmagania człowieka, każdy z nas to zna - mówił kaznodzieja.

Opowiedział też o Bogu, który przychodzi do jaskini, wysłuchuje Eliasza i proponuje mu…spotkanie, twarzą w twarz, ale poza jaskinią. - Bóg był sprytny i genialny, chciał przede wszystkim wyciągnąć Eliasza z jaskini, ciemności, w której się znalazł – mówił o. Szustak. Eliasz nasłuchuje przechodzącego Boga, ale Ten nie idzie ani przez wichury, ani przez ogień, ani przez trzęsienie ziemi. – Rozległ się głos ciszy niedotykalnej i to w nim przyszedł Bóg, a Eliasz go rozpoznał. I wtedy urodził się prorok jak ogień, ze słowem płonącym jak pochodnia. Cały się zapalił. Tak płonął do końca życia, a przekazy mówią, że nie umarł, ale ognisty rydwan porwał go do nieba – mówił o. Adam i wyjaśnił dlaczego na Górze Tabor z Jezusem spotkali się właśnie Eliasz i Mojżesz (o którym tez Żydzi mówią, że nie umarł).

- Św. Grzegorz z Nyssy, Ojciec Kościoła, napisał bardzo odważny komentarz, w którym wyjaśnia obecność Mojżesza i Eliasza na Taborze. On pisze, że Bóg Ojciec posyła proroków, którzy przeszli przez śmierć, ale nie umarli, na spotkanie z Jezusem, aby opowiedzieli Mu o tym, jak to zrobić, bo przecież Bóg jedyne na czym się nie zna, to umieranie…On jest samym Życiem – cytował o. Adam. I zachęcał, aby podjąć trud stawania przed Bogiem dla Niego samego, wtedy będziemy jaśnieć i przemieniać swoje oblicz i wnętrze Jego światłem.

Wskazał, że historia Eliasza i Mojżesza, a przede wszystkim Jezusa, pokazuje, że najważniejsza w życiu człowieka jest relacja z Bogiem. Przebywanie z Nim dla Niego samego, stawanie z Nim twarzą w twarz.

- Kiedy przychodzisz do kościoła, albo idziesz na adorację, albo klękasz rano do pacierza, najczęściej zasypujesz Boga długą listą twoich spraw. Powinien ci załatwić to, albo to, no i jeszcze tamto, a jak Mu już wszystko zgłosisz, to…wychodzisz i uważasz, że się pomodliłeś. To jest bardzo złe! To jak małżeństwo, w którym mąż kazałby zajmować się tylko sobą…To jakbyś mówił Bogu: Boże, oto jestem, zajmijmy się mną – bo mnie boli, nie wychodzi, brakuje, itd. To nie jest modlitwa, to jest urząd. W modlitwie chodzi o relację przyjaźni, o przebywanie, o słuchanie Boga – mówił o. Adam i radził, by zaczynać modlitwę od słów: dzień dobry, Panie Jezu, co dziś u Ciebie? Mógłbym coś dla Ciebie zrobić dzisiaj?

- Na modlitwie zajmuj się tylko Bogiem, tak jak Eliasz, Mojżesz i przede wszystkim Jezus, wtedy będziesz płonąć, świecić, nieustannie przemieniać się, a twoje życie będzie pełne szczęścia. Chciałbym, aby to właśnie był owoc naszych rekolekcji – życzył uczestnikom o. Adam Szustak na zakończenie ostatniej konferencji rekolekcyjnej w Brzegu.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Gracias: Kuria Rzymska ma pomagać biskupom, a nie ich nadzorować

2020-02-25 17:18

[ TEMATY ]

Watykan

kard. Oswald Gracias

Kuria Rzymska

wikipedia.pl

Kard. Oswald Gracias

Kuria Rzymska ma pomagać biskupom całego świata, a nie ich nadzorować. Jej zadaniem jest służba papieżowi i biskupom, nie władza. Tak zasadniczą linię reform opisuje kard. Oswald Gracias, członek Rady Kardynałów, która pomaga Papieżowi w przygotowaniu konstytucji apostolskiej reorganizującej Kurię Rzymską.

Franciszek uczynił reformę Kurii Rzymskiej jednym z priorytetów swojego pontyfikatu. Krótko po wyborze na Stolicę Piotrową, w kwietniu 2013 roku powołał do życia Radę Kardynałów, która wspiera go w przeprowadzaniu reform. Ostatnie spotkanie tego gremium odbyło się w drugiej połowie lutego. Dyskutowano nad tekstem konstytucji apostolskiej reorganizującej nie tylko działania Kurii Rzymskiej, ale także jej charakter. Ostatni taki dokument zatytułowany „Pastor Bonus” („Dobry Pasterz”) opublikował Jan Paweł II w 1988 r. Nowa konstytucja nosi tytuł roboczy „Praedicate Evangelium” („Głoście Ewangelię”). Kard. Gracias zapewnia, że rada powinna przekazać papieżowi gotowy tekst podczas następnego spotkania w kwietniu.

Wstępny projekt konstytucji, który zaprezentowano latem ubiegłego roku, zakładał znaczną reorientację misji wielu urzędów watykańskich. Podkreślał, że Kuria Rzymska nie może uważać się za wyższą władzę, ale powinna pełnić rolę służebną wobec papieża i biskupów całego świata. „Ta reorientacja jest głównym celem naszych wysiłków. Wyraziliśmy to jasno i mam przekonanie, że takie spojrzenie spotkało się z akceptacją Rady i Ojca Świętego” – zapewnił kard. Gracias.

Jego zdaniem Kuria Rzymska nie powinna pełnić roli nadzorczej nad biskupami, ale ma być dla nich pomocą. „Podczas późniejszych spotkać nie dokonaliśmy zasadniczych zmian w brzmieniu dokumentu, poprawki miały raczej charakter stylistyczny” – zaznaczył arcybiskup Bombaju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję