Reklama

Z Bełza na Jasną Górę

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że od kilkunastu lat z większych ośrodków duszpasterskich naszych diecezji wędrują na Jasną Górę pielgrzymkowe grupy. Jeśli nie możemy uczestniczyć w takiej pielgrzymce, to nieraz ze łzą w oku podziwiamy wiarę, miłość do Matki Bożej i pielgrzymi trud uczestniczących w wędrówce, a wiele życzliwych osób udziela pielgrzymom na całej trasie hojnej gościny. Jednak przeważająca większość czcicieli Jasnogórskiej Pani udaje się do Jej tronu korzystając z różnych środków lokomocji. Każdy niemal Polak pragnie pokłonić się Tej, którą Bóg dał narodowi polskiemu jako pomoc i obronę. Stojąc przed Jej umiłowanym Jasnogórskim Wizerunkiem wdzięczni jesteśmy za ponad 600 lat pobytu na wybranym przez Nią miejscu na naszej polskiej ziemi. Rzadko jednak sięgamy dalej w przeszłość, mało myślimy o tym, że zanim zaistniała Jasna Góra z wizerunkiem Królowej Polski, Maryja w tym obrazie musiała tam jakoś „dotrzeć”.
Początki obrazu częstochowskiego okryte są tajemnicą. Pewne jest to, że ostatnim miejscem przechowywania tego obrazu, czczonego już przez wiernych, był Bełz, wówczas miasto wojewódzkie na Rusi, stanowiące część polskich ziem. Około 1382 r. książę Władysław Opolczyk przewiózł obraz do Częstochowy, przekazując go w opiekę sprowadzonym z Węgier i ulokowanym na Jasnej Górze ojcom paulinom. Warto zatem przeanalizować trasę, jaką przebył Opolczyk przez ówczesną ziemię ruską i sandomierską, obecnie południową Lubelszczyznę.
Bełz leży około 45 km na południe od Hrubieszowa, tuż za obecną granicą z Ukrainą i tyle samo od Tomaszowa Lubelskiego w kierunku wschodnim, z małym odchyleniem ku południowi. Do książęcego Opola na Śląsku trasa wiodła przez Szczebrzeszyn, Zawichost n. Wisłą i Częstochowę. Był to stary, utarty szlak. Wytyczmy go sobie dokładniej. Z Bełza droga wiodła przez Rzeplin do Małoniża, gdzie wówczas istniała parafia przeniesiona później do Łaszczowa. Następnie przez Rachanie - Lipsko (wczesnośredniowieczne grodzisko) do Szczebrzeszyna. Należy przypuszczać, że po przebyciu około 85 km nastąpił pierwszy nocleg. Miejsce to było znane Opolczykowi z czasów dawniejszych, gdy był namiestnikiem króla Węgier i Polski Ludwika Węgierskiego na Rusi. Ze Szczebrzeszyna wydeptany dobrze trakt prowadził przez Sąsiadkę, dawniej Sutiesk - grodzisko z VIII w., przeżywające swój rozkwit w wieku XI-XII. Kolejnymi miejscowościami na szlaku były: wieś parafialna Czernięcin, która tę nazwę otrzymała od przechowywanej w jego kościele cząstki ciernia z korony Pana Jezusa i Turobin, posiadający obronny zameczek.
Wyjeżdżając z Turobina książę Władysław miał do wyboru dwie drogi. Główna droga, którą należało pojechać, prowadziła przez Tarnawę i Targowisko, miejscowości znane w XII i XIII w. ze zjazdów polsko-ruskich do Batorza - starego grodziska, stamtąd przez Blinów do Stróży, w której przy starym trakcie handlowym znajdowała się strażnica z istniejącą już w połowie XIII w. parafią. W sąsiedztwie Stróży leżał Kraśnik, w którym, po przebyciu 65 km, należało przenocować. Stamtąd do Zawichostu pozostało już tylko 30 km przez Gościeradów. W pobliżu Zawichostu znajdował się znany, uczęszczany bród przez Wisłę.
Opolczyk mógł pojechać tą właśnie drogą. Ale od 1373 r. w Goraju - Ładzie miał swoje włości z zameczkiem niejaki Dymitr, podskarbi królewski, a później marszałek królestwa. Ów Dymitr przebywał razem z Władysławem Opolczykiem na dworze króla Ludwika Andegaweńskiego. Obaj więc znali się dobrze. Trudno powiedzieć, czy się przyjaźnili. I oto teraz Władysław z Opola miał wspaniałą okazję, by odwiedzić swego dworskiego kolegę. Musiałby tylko z Turobina lub Tarnawy skręcić 12 km na południe do Goraja. Czy ominąłby taką okazję? Raczej wątpliwe. Z Goraja prowadziła uczęszczana droga do Słupia przez Białą, w której od ponad stu laty istniała parafia, koło powstałego później Janowa Lub. Tu na skrzyżowaniu dróg, gdzie w późniejszym czasie powstały Modliborzyce, była strażnica. Kolejnymi etapami wędrówki Opolczyka byłyby Zdziechowice k. Zaklikowa i przeprawa na Wiśle obok Borowa wprost na Zawichost. Odległość obu tych tras była jednakowa, obie przejezdne. Którą wybrał Opolczyk? Trudno powiedzieć.
Dla nas najważniejsze jest to, że przez nasze tereny książę Władysław przewiózł obraz Matki Bożej Częstochowskiej, pokonując odcinek około 180 km. A przejeżdżając ewentualnie przez teren późniejszego Janowa, Matka Boża upodobała sobie to miejsce na objawienie się w 1645 r. W związku z tą peregrynacją obrazu Matki Bożej Częstochowskiej istnieje legenda, którą przytacza ks. prof. Czesław Bartnik w swej książce pt. Mistyka wsi. Pisze on, że w jego rodzinnych stronach Źrebce k. Szczebrzeszyna, obok których jechał Opolczyk z obrazem, do dziś ludzie mówią, że strojną karocę z obrazem pszczoły przyozdobiły koroną, uczynioną z płatków kwietnych połączonych miodem. To legenda tylko, ale należy przypuszczać, że Matka Boża w wiezionym obrazie błogosławiła tej ziemi i jej mieszkańcom.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zakończył się 21. Przystanek Jezus

2021-08-02 19:58

[ TEMATY ]

Przystanek Jezus

Przystanek Jezus/Facebook

Zakończył się Przystanek Jezus. Jego 21. edycja trwała od poniedziałku 26 lipca do niedzieli 1 sierpnia w Płotach, gdzie odbywał się tegoroczny festiwal Pol’and’Rock.

W czasie przedpołudniowej Mszy św. 1 sierpnia „przystankowicze” dziękowali Bogu za mieszkańców Płotów, za ich otwarte serca i domy.

CZYTAJ DALEJ

Powstanie Warszawskie. „To nie była tylko walka” - wspomnienia łączniczki

2021-08-01 11:22

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

Anna Przewoźnik

"Wiśka" - Bogumiła Kulik, z domu Rankowska

"Wiśka" - Bogumiła Kulik, z domu Rankowska

"Wiśka" - Bogumiła Kulik, z domu Rankowska. Do powstania poszła mając lat 16. Dziś jest ostatnią mieszkającą w Częstochowie uczestniczką Powstania Warszawskiego. Mimo swoich 93 lat doskonale pamięta tamte dni. Jej wojenny życiorys jest podobny wielu nastolatkom z pierwszego pokolenia II Rzeczpospolitej, wychowanych w patriotycznych rodzinach wspieranych przez szkołę. Rzetelna edukacja i miłość ojczyzny dała im siłę, by z determinacją bronili jej niepodległości. Bogumiła Kulik, choć urodzona w Poznaniu, dzieciństwo i młodość spędziła na warszawskiej starówce. Od 1946 r. jest mieszkanką Częstochowy.

Rodzina

CZYTAJ DALEJ

Łódź: Ojczyzna była dla Nich najważniejsza

2021-08-03 15:39

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Roman Piwowarczyk

„ Walczyliśmy o wolność, niepodległość i suwerenność Polski. Ojczyzna była dla nas najważniejsza - powiedział Jan Pietrzak w komentarzach do wykonywanych 1 sierpnia piosenek. I mówił w imieniu obrońców Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję