Reklama

Polska

Prymas Polski: Rok Miłosierdzia to kolejna szansa na nasze, na moje nawrócenie

„Miłosierdzie Boga nie jest tanią pociechą. Nie jest też przysłowiowym przymknięciem oka wobec ludzkiej słabości i grzechu. Nie jest aprobatą dla naszej ułomności. Jest wyzwoleniem i wybawieniem człowieka” – powiedział w rozmowie z KAI Prymas Polski abp Wojciech Polak.

[ TEMATY ]

prymas Polski

Rok Miłosierdzia

B. Kruszyk/archidiecezja.pl

KAI: Zamachy, śmierć, wojna, falach uchodźców, strach, a w tym wszystkim Rok Miłosierdzia, w który niebawem wejdziemy. Symboliczne?

- Papież Franciszek w bulli ogłaszającej Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia zauważył, że tajemnica miłosierdzia jest "dla nas źródłem radości, ukojenia i pokoju". W obliczu tak wielu trudnych wyzwań, które dziś przeżywamy, rzeczywiście w miłosierdziu możemy znaleźć – jak wskazuje papież – ukojenie i pokrzepienie. Odkrywamy w ten sposób oblicze Boga, który jest z nami solidarny, który wychodzi nam naprzeciw, który okazuje nam swoją miłość, potężniejszą niż śmierć, niż ludzki grzech. W miłosierdziu rozpoznajemy obecność Boga pośród trudnych doświadczeń ludzkości. Nie jest to na pewno jakaś tania pociecha dla nas, ale ciągła świadomość, że – cytuję za bullą Misericordiae vultus - "Bóg będzie zawsze w ludzkiej historii jako Ten, który jest obecny, bliski, opatrznościowy, święty i miłosierny". Świadomość Bożej obecności to jednocześnie wezwanie, aby dla siebie nawzajem być miłosiernymi: jedni wobec drugich, aby szukać bliskości, solidarności, przebaczenia, otwarcia, przyjęcia innych.

- Co chciał powiedzieć światu papież ogłaszając Rok Miłosierdzia? Co chciał powiedzieć nam, chrześcijanom?

- Myślę, że papież Franciszek nie tylko chciał nam coś o miłosierdziu powiedzieć czy też nam o nim przypomnieć. Ogłaszając Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia zapragnął najpierw zanurzyć nas samych w miłosierdziu Boga, odsłonić nam oblicze Miłosiernego Ojca, ukazać – jak napisał – że "miłosierdzie Boga jest Jego odpowiedzialnością za nas". A to znaczy, że trzeba odkryć w swoim życiu i otworzyć się na tajemnicę Boga, który w Jezusie Chrystusie, w Jego życiu i nauczaniu, w Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu, rzeczywiście pragnie naszego dobra i chce nas widzieć szczęśliwymi, napełnionymi radością i pokojem. To jest to właśnie zasadnicze przesłanie dla nas chrześcijan: poznajcie prawdziwe oblicze Boga, Ojca Miłosierdzia. Dajcie się zanurzyć w Bożym miłosierdziu. Przyjmijcie zaofiarowany wam dar miłości i przebaczenia. I trzeba pamiętać, że nie łatwo swoje serce na tę Bożą ofertę otworzyć.

- Czy my właściwie rozumiemy, czym jest miłosierdzie Boga? I z drugiej strony, czym jest miłosierdzie wobec bliźnich, owa wyobraźnia miłosierdzia, o której mówił Jan Paweł II?

- Na pewno miłosierdzie Boga nie jest nigdy jakąś tanią pociechą. Nie jest też przysłowiowym przymknięciem oka wobec ludzkiej słabości i grzechu. Nie jest aprobatą dla naszej ułomności. Jest wyzwoleniem i wybawieniem człowieka, albowiem – jak to trafnie ujął papież Franciszek – Bóg nigdy nie uważa się za zwyciężonego, dopóki nie sprawi, że poprzez współczucie i miłosierdzie zniknie grzech i pokonane zostanie odrzucenie. Ceną miłosierdzia jest ofiara krzyżowa. Miłosierdzie możemy rozpoznać po tym, że Jezus nas umiłował i samego siebie za nas wydał. Miłosierdzie jest czynem Boga. Dlatego papież Franciszek przypomina nam, że miłość i miłosierdzie Boga nie jest abstrakcyjną ideą, ale faktem, konkretnym działaniem, z którym wiąże się i który wyrażają czułość i współczucie, odpuszczenie i przebaczenie. Na przedłużeniu zaś tej prawdy leży z kolei wszystko to, co wyraża naszą postawę wobec bliźnich. A żeby nie było to tylko uniesienie oparte na wzruszeniu czy emocjach, potrzeba pewnej stałej, wewnętrznej postawy, którą za świętym Janem Pawłem II nazywamy właśnie wyobraźnią miłosierdzia. To znacznie więcej niż jednorazowy akt, nawet pewnego heroizmu. To stała postawa w naszym życiu, naznaczona wrażliwością na drugiego człowieka. To – jak mówi nam papieska bulla – "intencje, zachowania, postawy, które przyjmujemy w codzienności". To miłość miłosierna dostrojona z doświadczaną wpierw miłością Boga wobec nas.

- Papież kilkakrotnie prosił, abyśmy żyli miłosierdziem, abyśmy zanieśli je w różne zakątki życia społecznego. Na zachętę dodawał nawet dziarsko „naprzód!”. Co mamy robić? Konkretnie.

- Ciekawą jest rzeczą, że jeśli chodzi o konkret działania, sam papież Franciszek proponuje nam powrót do uczynków miłosierdzia względem duszy i ciała. Ważną rzeczą jest tylko to, abyśmy je dziś na nowo odczytali, właśnie w kontekście teraźniejszych wyzwań życia społecznego. Warto sięgnąć więc po takie współczesne próby odczytania tych uczynków. Jako przykład mogę podać za Anselmem Grunem, że jeden z uczynków co do duszy, a mianowicie wezwanie, aby krzywdy cierpliwi znosić, trzeba rozumieć również jako wezwanie do cierpliwego znoszenia trudnych osób. Trzeba w tym wypadku, wskazuje autor, zapytać się, co to dziś dla nas konkretnie znaczy, jakie są granice takiej postawy, gdzie – mówiąc językiem współczesnym – okazujemy szacunek cierpiącej osobie, a gdzie zaczyna się toksyczność takiej postawy, czy takiego związku, itp.

- W Polsce Rok Miłosierdzia zbiegnie się z Rokiem Jubileuszowym 1050. rocznicy Chrztu Polski.

- I tutaj widzę wielką szansę nie na pewien dodatek do rocznicowych uroczystości, ale na konkretną aplikację, czyli rozwinięcie tej rzeczywistości, jaką określa fakt przyjętego przez nas chrztu świętego. Rok Jubileuszowy oprócz refleksji i celebracji, musi także skłaniać nas i otwierać na konkretne świadectwo. Ochrzczony jest świadkiem miłosierdzia. Przez sakrament chrztu świętego sam doświadcza Bożego miłosierdzia, a więc owoców męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Jest w nie – mówiąc za świętym Pawłem – przez chrzest po prostu zanurzony. Wracając do bulli papieskiej możemy powiedzieć, że w tym najpełniej wyraziło się przecież miłosierdzie Boga wobec nas. Przez chrzest święty mamy udział w Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Zostało nam podarowane nowe życie w Chrystusie. Jest to życie człowieka, który ma być w swym życiu miłosierny jak Ojciec. Jubileusz 1050. rocznicy Chrztu Polski to okazja, aby za ten dar Bogu podziękować. To także nadzieja, by poprzez sakrament pojednania i pokuty odnowić w sobie łaskę chrztu świętego, aby w ten sposób dotknąć – jak mówi papież Franciszek – wielkości miłosierdzia. Ta odnowiona i pogłębiona świadomość chrztu świętego będzie z kolei mogła przyczynić się i pobudzić do nawrócenia te osoby, o których papież Franciszek mówi, że znajdują się daleko od łaski Boga ze względu na sposób, w jaki żyją.

- Czym dla Księdza Prymasa osobiście będzie ten święty rok?

- Mam nadzieję, że skorzystam z owoców Roku Miłosierdzia. Widzę w nim szansę dla siebie na ponowne odkrycie Boga bogatego w miłosierdzie. Widzę też wezwanie, aby przemyśleć sobie, co to znaczy, że główną belką, na której wspiera się życie Kościoła, jest miłosierdzie. Papież Franciszek mówi tutaj o duszpasterskim działaniu Kościoła, które powinno zostać otulone czułością, z jaką kieruje się do wiernych. Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia to czas łaski, a więc kolejna szansa na moje nawrócenie. To jest czas – powie papież – aby pozwolić dotknąć Bogu swego serca, ucieszyć się darem Jego ojcowskiej miłości i w codzienności żyć miłosierdziem. I kończąc swoją bullę papież Franciszek z właściwym sobie wdziękiem dodaje jeszcze, aby w tym Jubileuszu dać się Bogu po prostu zaskoczyć. Otwiera się więc przed nami piękna, bo Boża przygoda.

2015-11-19 16:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prymas Polski: Kard. Wyszyński swym pasterskim posługiwaniem kształtował ducha naszego narodu

2020-01-28 19:44

[ TEMATY ]

prymas Polski

Prymas Tysiąclecia

kard. Wyszyński

Prymas Tysiąclecia nie tylko podziwiał – jak sam mówił - wspaniały w swej przeszłości naród, ale swym pasterskim posługiwaniem kształtował ducha naszego narodu. Ze Stolicy Prymasów w Gnieźnie wielokrotnie nam przypominał, że mamy kochać Naród, jego dzieje, zdrowe obyczaje, jego język i kulturę. Dodawał zaraz jednak, że jako chrześcijanie pamiętamy o tym, że Bóg jest Ojcem wszystkich narodów - mówił 28 stycznia Prymas Polski abp. Wojciech Polak podczas homilii na Mszy św. w warszawskiej katedrze, sprawowanej w ramach przygotowania do beatyfikacji kard. Wyszyńskiego

Każdego 28. dnia miesiąca od listopada 2019 do maja 2020 w archikatedrze warszawskiej zaplanowano przygotowanie pastoralne do beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski.

Jako datę cyklicznych spotkań w archikatedrze specjalnie wybrano 28 dzień miesiąca, aby w ten sposób nawiązać do daty śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego 28 maja 1981 r. Niewykluczone, że w przyszłości, jeśli tak zdecyduje papież, będzie to dzień liturgicznego wspomnienia Prymasa Wyszyńskiego. Dotychczas, co miesiąc 28. dnia w stołecznej archikatedrze wierni modlili się o jego beatyfikację, a teraz proszą Boga o owoce tej beatyfikacji.

Poniżej pełna treść homilii Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka:

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia,

1. Od początku swej publicznej działalności, wzywając do nawrócenia i do wiary w Ewangelię, Jezus przyciągał do siebie rzesze ludzi. Byli wśród nich i tacy, którzy – jak przedstawia nam już na początku Ewangelista Marek – zdumiewali się Jego nauką. Widzieli bowiem, że to, czego Jezus naucza, co ukazuje im, i co im objawia, jakże różne jest od tego, co do tej pory wielokrotnie już słyszeli. Dostrzegali więc – jak wspomni święty Marek – że uczy ich jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Byli przy tym świadkami nie tylko tego, czego Jezus ich uczył, co do nich mówił i do czego ich zachęcał.

Widzieli również, w jaki sposób działał, a raczej, w jaki sposób to, co im mówił, znajdowało potwierdzenie i odbicie w konkretnym ludzkim życiu. Gdy więc Jezus wypędzał złe duchy czy uzdrawiał, sami rozpoznawali – jak wówczas mówili sami do siebie – że to nowa jakaś nauka z mocą. Dlatego tam, gdzie Jezus przychodził, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych, a wielu z nich dosłownie – jak zapisze Ewangelista – cisnęło się do Niego, aby samemu się Go dotknąć.

W tym wszystkim doszło już nawet i do tego, że Jezus tak był zajęty, że nawet nie mógł się posilić. Wciąż – jak przedstawia nam również dzisiejszy fragment Ewangelii według świętego Marka – tłum ludzi siedział wokół Niego. Nie może nas więc dziwić, że Maryja i krewni Jezusa, chcieli Go zobaczyć. Chcieli Mu w ten sposób jakoś pomóc, a nawet – widząc rosnącą falę tego wszystkiego, co się z Nim i wokół Niego dzieje – wybrali się – zauważy wprost święty Marek – żeby Go powstrzymać. Tak zatroskani, przyszli do Niego. Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie. A Jezus, głosząc Ewangelię Bożą i przyciągając rzesze ludzi do siebie, nie tylko uspokaja, niepokojących się o Niego najbliższych.

Nie tylko więc jakoś mówi im, że wszystko z Nim dobrze. Nie tylko jakoś zapewnia ich, że wszystko idzie przecież w dobrym kierunku. Ludzie otwierają swoje serca i pociągnięci Jego słowem, schodzą się do Niego, towarzyszą Mu i przecież tak chętnie Go na razie słuchają. Wykorzystując jednak nadarzającą się i tym razem taką właśnie sytuację, sam Jezus poszerza perspektywę. Swoim bliskim i wszystkim siedzącym dookoła Niego mówi, że w istocie to, co Boże, przekracza naturalne więzy krwi, pochodzenia czy rasy. Nie zamyka się w dziejach i historii jednego narodu czy grupy wybranych ludzi. To, co Boże jest uniwersalne, jest powszechne, w każdym czasie i dla każdego.

Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką. Tak zawiązuje się nowa rodzina, w której centrum jest Bóg, jest Jezus i Jego Ewangelia. Tylko to „zwycięża świat” w życiu człowieka – powie nam w jedynym ze swych kazań wygłoszonych z gnieźnieńskiej stolicy prymasów Polski Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński – co się w nim z Boga narodziło, co jest w nim Boże, co odrodziło się z wody i z ducha, co pozwoliło wejść do nowej rodziny dzieci Bożych, i co ostatecznie nas wciąż wzywa – jak mówił Prymas Tysiąclecia – aby żyć według łaski, którą otrzymaliśmy, według daru Chrztu Świętego.

2. Umiłowani w Panu Siostry i Bracia! Wskazując na rodzinę dzieci Bożych, Jezus mówi nam o pełnieniu woli Bożej. Chodzi więc o to, aby chcieć tego, czego chce sam Bóg. Chodzi o to, aby kierować się w życiu wolą Pana Boga. Chodzi o to, aby Bogu zaufać i zobaczyć, że to, czego On pragnie, jest we wszystkim dla naszego dobra. Oczywiście, takie zaufanie nie wyklucza nigdy, i nie może wykluczać naszych ludzkich zmagań i poszukiwań.

Nie wyklucza naszych pytań, cierpliwego poznawania i odkrywania woli Bożej, a także nabywania w życiu umiejętności jej odczytywania, i – jak radził nam jeszcze Prymas Tysiąclecia – z daru woli, wypielęgnowania w nas samych rozumnej i dobrej woli (…) Nam, Polakom – zauważył jeszcze wtedy bardzo trafnie nasz Pasterz – najbardziej bowiem potrzeba ludzi z dobrą i mocną wolą. Oprócz wody Chrztu – tłumaczył – wymaga to krwi trudu i ofiary na każdy dzień, aż do męczeństwa. Wymaga więc cierpliwego przełamywania siebie, pokonywania naszych własnych oporów i ograniczeń.

Wymaga otwierania najpierw siebie na to, czego chce i w naszym życiu sam Bóg. Wymaga odważnego i mężnego dorastania do Bożych zamiarów i nie zniechęcania się w ciągłym powracaniu i nawracaniu się ku temu, co jest Jego wolą. Myślę, że tak we wszystkim odczytywał swe życie i swe pasterskie posługiwanie sam Prymas Tysiąclecia. Tak, choćby, rozumiał właśnie swoje pasterskie posłanie i posługiwanie w Gnieźnie i w Warszawie. W swym liście na ingres na stolice biskupie w Gnieźnie i w Warszawie wyznawał bowiem, że schylając pokornie i z ufnością głowę swoją przed tą mocną wolą Bożą, idę do Gniezna i do Warszawy z tą samą uległością i gotowością służenia wam Dobrą Nowiną, z jaką szło tym utartym szlakiem apostolskim tylu moich poprzedników.

Wiemy, że niełatwy był to wówczas szlak posługi, bo przecież jego pasterskie posługiwanie dotyczyło pracy w dwóch oddalonych od siebie archidiecezjach. A jednak sam Prymas dostrzegał – jak mówił – że Stolica Apostolska wczuła się w te głębokie nurty dziejowe narodu i dlatego związała latorośl odradzającej się z gruzów Warszawy z krzewem winnym – Gnieznem, aby nowa Polska – jak mówił – nadal budowała z żywych i wybranych kamieni, na fundamencie apostołów i proroków, gdzie głównym kamieniem węgielnym sam Jezus Chrystus.

Aby Polska budowała na wodzie chrztu świętego i na męczeńskiej krwi świętego Wojciecha. I choć dziś, już przecież w nowej rzeczywistości i w nowych realiach, dzięki posłudze Prymasa Tysiąclecia i jego następców, ta warszawska latorośl z początków jego pasterskiego posługiwania, przekształciła się – jak wiemy i widzimy - w naprawdę dorodny, pełen własnego dynamizmu i życia, krzew winny, to jako pasterz Świętowojciechowego Kościoła, przygotowując się wraz z wami, Drodzy Siostry i Bracia, tutaj, w katedrze warszawskiej, do radosnego dnia uroczystej beatyfikacji Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, biorąc teraz za swoje jego słowa, chciałbym wam powtórzyć, że tutaj przywiozłem ducha Gniezna, ducha Wojciechowego, jako pocałunek pokoju.

Tak bowiem mówił wtedy Prymas Tysiąclecia, gdy przybywając w początkach lutego 1949 roku, po swym gnieźnieńskim ingresie właśnie tutaj, do Warszawy, przypominał, że przecież tam, u stóp świętego Wojciecha w Gnieźnie, jeszcze raz sam zrozumiał, jak wspaniały jest w swej przeszłości nasz naród. Nie jest on narodem od wczoraj – tłumaczył wówczas zebranym w warszawskiej prokatedrze – choć jest dziwienie młodym ludem. Jak Chrystus – Ojciec przyszłego wieku, tak i naród, gdy z Chrystusem, Ojcem przyszłych wieków – żyje. Dostojeństwo dziejów narodu – dodał jeszcze – czuje się w Gnieźnie. Jest to wciąż dla nas niezasłużony dar i wielkie zobowiązanie. Dar, który nas zobowiązuje.

3. Siostry i Bracia w Chrystusie Panu! Prymas Tysiąclecia nie tylko podziwiał – jak sam mówił - wspaniały w swej przeszłości naród, ale swym pasterskim posługiwaniem kształtował ducha naszego narodu. Ze Stolicy Prymasów w Gnieźnie wielokrotnie nam przypominał, że mamy kochać Naród, jego dzieje, zdrowe obyczaje, jego język i kulturę. Dodawał zaraz jednak, że jako chrześcijanie pamiętamy o tym, że Bóg jest Ojcem wszystkich narodów. I choć to prawda, że pewnie bardziej – jak sam zauważył – trzeba nam kochać to, co Naród sam przez wiarę wykształtował, to jednak mamy też szanować oraz pielęgnować i to, co skądinąd do nas przyszło dobrego.

Rozeznawał bowiem, że w swej Opatrzności Bóg nas związał wspólnym darem ojczystej mowy i ojczystej kultury, i wszyscy – jak w zadumie dodawał – tworzymy piękną łąkę, przyozdobioną wspaniałym kwieciem. I właśnie dlatego z szacunku do własnego narodu, z miłości i szacunku dla jego dziejów, dla jego historii i tradycji, musi wypływać również nasz szacunek i nasze otwarcie na innych. Albowiem Ojciec Niebieski – mówił Prymas Tysiąclecia – ma najrozmaitsze dzieci, i to całe miliardy, a każde swoje dziecko woła po imieniu i o każdym pamięta.

Dla Niego biskup biały, czarny czy żółty, Polak, Murzyn czy Chińczyk – to jedno. Wszak to są Jego umiłowane dzieci, odkupione tą samą, bezcenną Krwią Chrystusa. Trzeba zatem żyć w pokoju i budować pokój. Trzeba darzyć się nawzajem szacunkiem i o wzajemny szacunek zabiegać. Trzeba wyzbywać się uprzedzeń i niszczącej nas nienawiści. Nie do twarzy Narodowi polskiemu – mówił ze Wzgórza Lecha w Gnieźnie Prymas Tysiąclecia – wszelki gwałt i przemoc. To nie godzi się z naszą kulturą narodową (…) Jesteśmy narodem, który miłuje wolność. To jest dla nas właściwa atmosfera, którą zdolni jesteśmy utrzymać.

Trzeba tylko zrozumieć ducha naszego Narodu, to, co jest mu potrzebne, co Naród ceni, co uszanuje i przyjmuje z uległością, gdy zajdzie tego potrzeba. Ale wszelka przemoc, gwałt i dyskryminacja są obce naszej duchowości i naszej kulturze narodowej. Przyrzekaliśmy w Ślubach Jasnogórskich walczyć o to, aby Polska wolna była od krzywd społecznych, wyzysku i dyskryminacji.

4. Umiłowani Siostry i Bracia! Usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu z jak wielką radością sprowadził Dawid Arkę Bożą do Miasta Dawidowego. Oczekując na wyniesienie na ołtarze Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, i my, w ciągu tych miesięcy wspólnej modlitwy i rozważania jego pasterskiego nauczania, zbliżać się będziemy do radosnego dnia beatyfikacji.

Sprowadzenie Arki Pana do Jeruzalem, stało się źródłem błogosławieństwa, którym Dawid obdarzył lud w imieniu Pana Zastępów. Niech to nasze duchowe przygotowanie do beatyfikacji Kardynała Stefana Wyszyńskiego będzie już dziś dla nas wszystkich źródłem łaski i Bożego błogosławieństwa. Wchodząc w rozwarte ramiona (…) murów katedry Świętego Jana Chrzciciela – wołał Prymas Tysiąclecia – wznośmy oczy duszy naszej aż do tronu Bożego, gdzie Chrystus króluje po prawicy Ojca. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: Polak nuncjuszem w ojczyźnie papieża

2020-02-22 12:40

[ TEMATY ]

nuncjusz

Argentyna

Nuncjusz Apostolski

papież Franciszek

Polak

Krzysztof Tadej

Abp Mirosław Adamczyk, nuncjusz apostolski w Panamie, z numerem „Niedzieli” zapowiadającym Światowe Dni Młodzieży

Ojciec Święty mianował nuncjuszem apostolskim w swej ojczyźnie- Argentynie abp Mirosława Adamczyka, który dotychczas był jego przedstawicielem w Panamie – poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Abp Mirosław Adamczyk urodził się 16 lipca 1962 w Gdańsku. Święcenia kapłańskie przyjął 16 maja 1987 z rąk abp Tadeusza Gocłowskiego. Jest kapłan diecezji gdańskiej. Po dwóch latach pracy wikariuszowskiej w parafii św. Ignacego w Gdańsku – Starych Szkotach został skierowany na studia na Papieskiej Akademii Kościelnej. Po ich ukończeniu 1 lipca 1993 rozpoczął pracę w służbie dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej, pełniąc posługę w nuncjaturach na Madagaskarze, w Indiach, na Węgrzech, w Belgii, Republice Południowej Afryki i w Wenezueli. Po powrocie do Watykanu pracował m.in. w Sekcji ds. Stosunków z Państwami Stolicy Apostolskiej.

22 lutego 2013 roku Benedykt XVI mianował go nuncjuszem apostolskim w Liberii. 8 czerwca tego roku Franciszek mianował go swoim przedstawicielem w Gambii, a 21 września 2013 w Sierra Leone. 12 sierpnia 2017 roku został nuncjuszem w Panamie.

W tym charakterze gościł Ojca Świętego w budynku nuncjatury podczas odbywających się w tym kraju w styczniu 2019 roku Światowych Dni Młodzieży.

Abp Adamczyk przyjął sakrę biskupią 27 kwietnia 2013 roku w katedrze oliwskiej z rąk kard. Kazimierza Nycza. Oprócz polskiego zna języki: włoski, angielski, francuski i hiszpański.

CZYTAJ DALEJ

Biskupi potępiają ataki gazowe na cywilów w Zambii

2020-02-22 17:30

[ TEMATY ]

biskupi

Zambia

atak

źródło: vaticannews.va

Zambijscy biskupi potępili falę ataków gazowych na ludność cywilną w ich kraju, których dopuszczają się nieznane gangi przestępcze. Jak do tej pory miały one miejsce w pięciu prowincjach. Nieznana jest także dokładna liczba ofiar. Zambijska prasa pisze o setkach rannych i zabitych. Biskupi określili ataki jako „typowe akty terroryzmu” i wezwali do natychmiastowego ich przerwania. Policja poinformowała, że udało jej się aresztować osobę stojąca za atakami.

Zdaniem biskupów powodem działania przestępców może być desperacja wynikająca z warunków życia w Zambii, próba wzbudzenia strachu i podważenia istniejącego porządku społecznego. „Bezrobocie, głód, wysokie koszty utrzymania, spadek zaufania ludzi do policji i wojska – to wszystko przyczynia się do destabilizacji społecznej” – czytamy w liście.

Biskupi nazwali ataki „brakiem szacunku dla człowieczeństwa” i przyznali, że wyglądają one na dobrze zorganizowane i skoordynowane. „Wyrażamy naszą modlitewną bliskość z rodzinami, które straciły swoich ukochanych, a także z tymi, które nadal żyją w strachu, drżąc o swoje życie i mienie” – napisali.

Akty terroryzmu, które zdarzają się w Zambii od prawie dwóch miesięcy, doprowadziły do masowych protestów i samosądów nad podejrzanymi. Panikę podsycały posty umieszczane w mediach społecznościowych alarmujące o kolejnych przypadkach gazowania. W związku z niepokojami społecznymi prezydent kraju zdecydował o wyprowadzeniu wojska na ulice. Policja zapewnia, że zwiększyła ilość patroli rozmieszczonych na obszarach, na których zgłoszono przypadki domniemanego gazowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję