Reklama

W Kleszczowie otwarto Dom Pomocy Społecznej im. św. Barbary

2015-12-03 20:08

Ks. Mariusz Frukacz

Ks. Mariusz Frukacz

„Wdzięczność i miłosierdzie to są dwa słowa, które nas dzisiaj tutaj gromadzą”- mówił abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który 3 grudnia dokonał uroczystego otwarcia i poświęcenia Domu Pomocy Społecznej im. św. Barbary w Kleszczowie.

„To dzieło pokazuje ja ważne jest szukanie wspólnego dobra, a tym dobrem jest konkretny człowiek” - kontynuował abp Depo i zwrócił uwagę na dwa słowa: radość i nadzieja.

„Radość musi być dzielona z innymi i nie zatrzymana tylko dla siebie. Nadzieja to sposób dobrego widzenia przyszłości, a nie tylko spodziewanie się przyszłości. W krzyżu Chrystusa jest fundament budowania” - podkreślił Metropolita częstochowski.

Reklama

Zobacz zdjęcia: DPS w Kleszczowie

W uroczystym otwarciu DPS wzięli udział m. in. władze samorządowe na czele z wójtem gminy Kleszczów Sławomirem Chojnowskim, przedstawiciele Rady Gminy, Artur Dąbrowski prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej, ks. Jarosław Rodzik, pallotyn, redaktor naczelny „Apostoła Miłosierdzia Bożego”, ks. Andrzej Pękalski proboszcz parafii w Kleszczowie, ks. radca Krzysztof Góral z parafii Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w Kleszczowie, przedstawiciele instytucji społecznych, kulturalnych, senator Ryszard Majer.

Następnie ks. Sławomir Bednarski, prezes Fundacji Servire Homini, wikariusz w parafii w Kleszczowie i inicjator budowy DPS podkreślił, że „było wiele osób, które w trudzie i z życzliwością pochylały się nad tym dziełem”. .

Na uroczyste otwarcie DPS w Kleszczowie okolicznościowe listy przesłali: poseł Andrzej Gawron, poseł Robert Telus oraz Andrzej Dera sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, który podkreślił, że Dom Pomocy Społecznej w Kleszczowie „to przykład służby człowiekowi w potrzebie” - Poszanowanie osób starszych powinno być w centrum życia młodego pokolenia - napisał Andrzej Dera.

„Kościół od początku istnienia głosząc Ewangelię prowadził działalność charytatywną i troszczył się o cierpiących. Ten Dom to powrót do korzeni życia chrześcijańskiego, które objawia się troską o drugiego człowieka” - podkreślił również Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej.

Ks. Jarosław Rodzik, pallotyn, redaktor naczelny „Apostoła Miłosierdzia Bożego” życzył, aby to nowe dzieło było „domem pomocy miłosiernej”.

Natomiast ks. Andrzej Pękalski przypomniał, że „siła państwa i społeczeństwa jest to, że w centrum ich działania jest troska o człowieka starszego, chorego i cierpiącego”.

W pierwszej części uroczystości jej uczestnicy wysłuchali wykładu senatora Ryszarda Majera nt. „Polityka społeczna wobec starości i starzenia się społeczności lokalnych”, w którym Parlamentarzysta zwrócił uwagę na problem demograficzny w Polsce - Jesteśmy świadkami zmiany demograficznej. Rodzi się coraz mniej dzieci - mówił senator Ryszard Majer.

Odnosząc się do danych statystycznych prelegent podkreślił, że w 2000 r. w Polsce było 15 procent populacji w wieku 60 plus, a w 2050 r., o czym mówią prognozy demograficzne, będzie 36 procent populacji w wieku 60 plus - Obserwujemy w Polsce malejącą populację i zmiany strukturalne wewnątrz populacji - dodał senator Majer.

Prelegent przedstawił również różne modele polityki społecznej wobec starości i wyróżnił politykę minimalną, czyli politykę przetrwania i politykę dobrostanu.

Na zakończenie uroczystości abp Wacław Depo przewodniczył Mszy św. ku czci św. Barbary w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Anielskiej w Kleszczowie. W Mszy św. uczestniczyli również górnicy Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów, która w tym roku obchodzi 40-lecie swojego istnienia.

„Św. Barbara jest znakiem naszej solidarności z drugim człowiekiem. Jest dla nas wzorem wytrwania przy Bogu do końca” - mówił w homilii abp Depo i podkreślił, że „Jezus nas tutaj zwołał i to jest pierwszy dar” - Do tej tajemnicy wprowadza nas św. Barbara. Wprowadza nas w głębię budowania swojego życia na Chrystusie - dodał abp Depo.

Arcybiskup nawiązując do tekstu Ewangelii pytał co znaczy budować swoje życie na skale? „Budować na skale to przede wszystkim budować na Chrystusie i z Chrystusem. Jezus mówi: «Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale» (Mt 7, 24). Nie chodzi tu o puste słowa, wypowiedziane przez kogokolwiek, ale o słowa Jezusa. Nie chodzi o słuchanie kogokolwiek, ale o słuchanie Jezusa. Nie chodzi o wypełnianie czegokolwiek, ale o wypełnianie słów Jezusa. Budować na Chrystusie i z Chrystusem znaczy budować na fundamencie, któremu na imię miłość ukrzyżowana” - odpowiadając na pytanie przypomniał abp Depo słowa Benedykta XVI wypowiedziane podczas spotkania z młodzieżą na Błoniach w Krakowie, 27 maja 2006 r.

„W sercu każdego człowieka, moi przyjaciele, jest pragnienie domu. Tym bardziej młode serce przepełnia przeogromna tęsknota za takim domem, który będzie własny, który będzie trwały, do którego będzie się nie tylko wracać z radością, ale i z radością przyjmować każdego przychodzącego gościa. To tęsknota za domem, w którym miłość będzie chlebem powszednim, przebaczenie koniecznością zrozumienia, a prawda źródłem, z którego wypływa pokój serca. To tęsknota za domem, który napełnia dumą, którego nie trzeba będzie się wstydzić i którego zgliszczy nigdy nie trzeba będzie opłakiwać” - mówił wówczas Benedykt XVI.

Metropolita częstochowski przypomniał również jak ważna jest modlitwa w imię Jezusa do Ojca, jak również przyjęcie codziennego krzyża. Arcybiskup przypomniał słowa, które kard. Adam Kozłowiecki zapisał w swoich wspomnieniach z obozów koncentracyjnych Auschwitz i Dachau pt. „Ucisk i strapenie” : „Jakże inaczej w obozie powtarzaliśmy słowa „Ojcze nasz, bądź wola Twoja, chleba naszego daj nam, przebacz nam jak i my przebaczamy i nie dopuść abyśmy ulegli złemu”

„Trzeba złożyć nadzieję w Bogu na zawsze, bo różne wichry uderzają w dom naszego serca, Ojczyzny i Kościoła” - zaapelował Arcybiskup i dodał: „Przetrwamy jeśli będziemy ufać Bogu w każdej sytuacji. Jeśli życie nasze ma wydać owoc zbawienia musi być budowane na skale”.

Metropolita częstochowski otrzymał od górników Medal 40-lecia Kopalni Węgla Brunatnego Bełachatów.

Na zakończenie Mszy św. abp Depo udzielił błogosławieństwa relikwiami św. Barbary.

Budowa Domu Pomocy Społecznej im. św. Barbary w Kleszczowie z inicjatywy wikariusza parafii ks. Sławomira Bednarskiego, aktualnie prezesa Fundacji Servire Homini, rozpoczęła się w 2012 r. Przeznaczeniem obiektu jest godne i spokojne przeżycie ostatniego etapu życia dla ludzi starszych. Dom może pomieścić 65 starszych ludzi, którzy z różnych powodów potrzebują opieki i pomocy w codziennych życiowych sprawach. Dodatkowo w zamiarze jest także przyjmowanie każdego dnia 20 osób na pobyt wyłącznie dzienny.

Ks. Mariusz Frukacz

Tagi:
pomoc dom pomocy społecznej

Dobre wakacje w dobrym towarzystwie

2019-07-10 09:42

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 28/2019, str. VI

Ks. Mieczysław Puzewicz
Abp Stanisław Budzik wśród dzieci podczas „Dobrych wakacji”

Cały świat Sandry to ulice Zgodna, Składowa i Parkowa. Przy czym Zgodna jest bardzo niezgodna, co wieczór słychać na niej wrzaski i awantury, dla Sandry rzecz normalna. Najdalej chodzi przez Kąpielową nad Bystrzycę, gdzie może poleżeć na trawniku. W drugą stronę przez Ceglaną idzie z koleżankami pod tory kolejowe, ale nie za blisko, bo tydzień temu pociąg przejechał tam pijanego sąsiada ze Skibińskiej. Takich dzieci jak Sandra na lubelskich Bronowicach jest ponad sto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dania ma swoje drzewo w Yad Vashem

2018-02-16 08:31

Sonia Janiec

Archiwum
Duńskie drzewo pamięci w Yad Vashem

Raz po raz pada publicznie idea, aby Polska jako „jedyna” miał swoje drzewo zasadzone w Gaju Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata na terenie kompleksu Instytutu Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie.
Jak powszechnie wiadomo, choć jak się okazuje nie wszystkim, jako jedyna ma swoje drzewo w tym miejscu i od wielu lat – Dania.
Naród duński uznany został „in gremio” za sprawiedliwy wśród narodów świata.

Za co?

W sierpniu 1943 roku, w związku z nasileniem działalności ruchu oporu, namiestnik III Rzeszy Obergruppenfuhrer Werner Best wydał polecenie kolaboracyjnemu rządowi Danii polecenie wprowadzenie stanu wyjątkowego nakładającego na społeczeństwo szereg restrykcji. Zostaje wprowadzona kara śmierci za ich nieprzestrzeganie. Zarówno rząd jak i król Danii Chrystian X odmawiają. Sędziwy monarcha, przejdzie do historii, jako ten, który w geście solidarności z Żydami każe sobie naszyć na mundur, w którym chodzi, żółtą Gwiazdę Dawida.

Uczą się o tym w szkołach dzieci nie tylko w Danii.

29 września rabin Marcus Melchior dowiaduje się o zakończeniu tajnych przygotowań do masowej akcji deportacji Żydów do obozów śmierci. Natychmiast to ogłasza. Reakcja Duńczyków jest natychmiastowa. Rusza akcja wywożenia kutrami i łodziami Żydów do neutralnej Szwecji. Z prawie 50 portów i przystani na wybrzeżu duńskim na ponad trzystu jednostkach pływających zostanie wywiezionych 7220 Żydów i prawie siedmiuset ich nieżydowskich współmałżonków. Przeciętnie każda jednostka odbędzie trzy kursu pomiędzy Danią i Szwecją. W dziesięć dni nie ma już w kraju żadnego zagrożonego wywiezieniem do obozu Żyda.

Muzeum Narodowe Danii
Nawet takimi łodziami Duńczycy wywozili Żydów do Szwecji

Wśród przykładów ludzkiej solidarności wymieniani są m.in. luterańscy pastorzy zaciągający pożyczki na finansowanie operacji przerzutowej, dzielni rybacy czy zwykli ludzie posiadający łodzie i jachty.

Używając opisu statystycznego, licząca w 1943 roku 3,95 miliona ludności Dania uratowała z Holocaustu 7,92 tysiąca istnień ludzkich.

Yad Vashem uhonorował ten ogólnonarodowy akt duńskiej solidarności drzewem dla całego narodu – People of Denmark.
Warto o tym wiedzieć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czemu nie uwierzyć w siebie?

2019-07-15 21:42

Anna Majowicz

O przyczajonych tygrysach, dwóch stronach medalu i mocnej relacji z Bogiem – Sylwia Jaśkowiec poruszyła serca uczestników 26. Salwatoriańskiego Forum Młodych w Dobroszycach.

Anna Majowicz
Sylwia Jaśkowiec

- Od szkolnych lat uprawiam sport, a moją wiodącą dyscypliną są biegi narciarskie. W 2010 roku pojechałam na swoje pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie do Vancouver. One otworzyły mi drzwi do świata sportu. Miałam potencjał, ludzie mówili o dużym talencie, uzyskiwałam dobre wyniki sportowe. I nagle w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Po powrocie z sezonu zimowego do akademika w Katowicach, gdzie studiowałam na Akademii Wychowania Fizycznego, przydzielono mi pokój z dziewczynami, które na co dzień formowały się we Wspólnocie Przymierza Rodzin ,,Mamre”. Dziewczyny namówiły mnie na wyjazd na Mszę św. o uzdrowienie do Częstochowy. I tu muszę wspomnieć, że po powrocie z igrzysk miałam dobry moment sportowy, ale psychicznie czułam, że coś się kończyło, bo dążyłam do tego, aby zakończyć współpracę z trenerem, z którym bardzo dużo osiągnęłam. Wiedziałam, że nasza dalsza współpraca nie podniesie mojego sportowego poziomu, że mnie nie rozwinie. Człowiek miał w sobie ogromne sportowe ambicje, a przede wszystkim marzył nie tylko o igrzyskach, ale i o medalu mistrzostw świata i medalu olimpijskim. Te moje marzenia powodowały, że muszę iść dalej, wziąć sprawy w swoje ręce. Na tej Mszy św. stało się coś niesamowitego - pierwszy raz w życiu doświadczyłam żywego Pana Boga. Ten żywy Bóg powiedział mi ostre słowa.

Mała retrospekcja z dzieciństwa. W mojej rodzinie nie działo się dobrze. Nie doświadczyłam ojcowskiej miłości, tata nadużywał alkoholu. Moje serce było podziurawione, poranione, a braki miłości odcisnęły na mnie piętno. Byłam pogubiona, wrażliwa i nie potrafiłam poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj mówimy o tym, czemu nie uwierzyć w siebie? Ja tej pewności siebie, wysokiej samooceny i poczucia własnej wartości nie zdobyłam w domu. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg dał mi sport jako narzędzie, w którym rozpoczęłam budowanie swojej samooceny.

Mój sportowy potencjał objawił się we wczesnych latach szkoły podstawowej. Chwała Bogu za człowieka, którego postawił na mej drodze – wuefistę Stanisława Gubałę. To był człowiek ogromnej pasji, ogromnego serca, a przede wszystkim ogromnej miłości. Od pierwszych zawodów do kolejnych okazało się, że jestem dobrą biegaczką i potrafię dobrze grać w zespołach drużynowych. Moje serce podbiły biegi narciarskie. Ten sport faktycznie dawał mi poczucie spełnienia, ale przede wszystkim motywował mnie do tego, że jest to moja szansa w życiu na bycie kimś, żeby uwierzyć w siebie, swoje możliwości i na wydobycie z siebie tego, co we mnie najlepsze. Wymagało to ode mnie ciężkiej pracy, wytrwałości, niezłomności, częstych upadków, ale i powstawania z tych upadków. Sport stał się dla mnie najważniejszą rzeczą w życiu. Niestety, przez emocjonalne braki w miłości rzuciłam się całkowicie w wir pracy. To był mój mechanizm obronny. To było kosztem wielu wyrzeczeń, ale i też niestety kosztem niezdrowej ambicji sportowej. Doszłam do poziomu, gdzie zaczęłam gardzić słabszymi ode mnie. Wygrywałam z rówieśnikami z dużą przewagą, co powodowało, że rosła we mnie wartość samej siebie. Wiedziałam, że dochodzę do tego własną pracą, własną siłą, własnym psychicznym zaangażowaniem, upartością i niezłomnością. Jak możecie zauważyć nie było w tym wszystkim Boga, bo byłam ja. Moje budowanie wartości opierało się tylko i wyłącznie na tym, że to jest efekt mojej ciężkiej pracy. To było coś, co później Pan Bóg w sposób sobie właściwy wyciągnął, uświadomił mi, że moje serce było przepełnione pychą i egoizmem.

Kiedy dochodzi się do szczytu sportu wyczynowego, kiedy startuje się w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, to ma się świadomość, że jest się obserwowanym, ale i ty cały czas obserwujesz to, jak wygląda konkurencja, jaki poziom prezentuje, jak się odżywia, itd. Cały czas byliśmy jak takie przyczajone tygrysy, obserwujące się nawzajem. To prowadziło do skrajności. Bo w sporcie niestety występuje doping, anoreksja, bulimia – tylko dlatego, by być doskonałym w tym co się robi. To ciemne strony sportu, ale tak to już jest w życiu, że są dwie strony medalu. Wybór należy do nas. Ja niestety, w tym pierwszym okresie dążenia do perfekcji wycięłam z życia Pana Boga.

Punktem zwrotnym w moim życiu był wyjazd do Częstochowy. Pojechałam na Mszę św. i moje serce zostało zalane Bożą miłością. Usłyszałam, że może nie było ze mną ziemskiego ojca, ale Pan Bóg był cały czas obecny w moim życiu, że Jego obecność była nieustanna i On się cały czas o mnie troszczył. Usłyszałam od Boga, że wszyscy mogą o mnie zapomnieć, ale nie On, bo oddał za mnie życie na krzyżu.

Przyjęłam do swojego życia Pana i Zbawiciela i to jest cudowne. To był najważniejszy wybór w moim życiu. Wybór, który obrócił moje życie do góry nogami!

Posłuchaj całego wystąpienia:

https://drive.google.com/file/d/1Q333Es_IerOrY9adtMYx4V-A89ww6hMN/view?usp=sharing

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem