Reklama

Niedziela Częstochowska

Częstochowa będzie modlić się za śp. o. Jana Górę

[ TEMATY ]

modlitwa

GRAZIAKO/NIEDZIELA

Nie wszyscy mogą pojechać do Poznania czy na Pola Lednickie, by uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych o. Jana Góry. W przededniu ostatniego pożegnania, czyli we wtorek, 29 grudnia, w częstochowskiej Dolinie Miłosierdzia odbędzie się wieczorne czuwanie modlitewne w duchu lednickim. Całość zakończy Eucharystia z wyborem Chrystusa.

„Przez 19 lat Lednica gromadziła tłumy młodych. Jeździło tam także wielu mieszkańców Częstochowy i okolic. Pragniemy przez ten jeden wieczór wrócić do tamtejszego klimatu wiary i modlitwy” - mówi ks. Andrzej Partika, proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Częstochowie.

Jak dalej podkreśla ks. Partika, pomysł zorganizowania czuwania zrodził się z potrzeby serca.: „Jest taka staropolska tradycja, która dotyczy momentu, kiedy ktoś z naszych bliskich wyrusza w drogę. Wedle tego zwyczaju kiedy wszystko jest już spakowane, przygotowane do drogi, tuż przed odejściem zasiada się jeszcze na chwilę razem przy nakrytym białym obrusem dużym stole. Niewiele się wówczas mówi, ale to ważne, by jeszcze przez chwilę ze sobą pobyć”. Podobnie ma zadziać się już w najbliższy wtorek w Dolinie Miłosierdzia. „Zasmuceni tym odejściem, a jednocześnie pewni, w jakim kierunku odchodzi o. Jan Góra, chcemy w gronie przyjaciół o. Jana jeszcze przez chwilę z nim pobyć. Chcemy zasiąść przy dużym, nakrytym białym obrusem stole, by w czasie Eucharystii zawierzyć Miłosiernemu Bogu tego, który był nam bratem i ojcem” - kończy swoją refleksję częstochowski proboszcz.

Reklama

Czuwanie modlitewne przy ul. o. Kordeckiego 49 w Częstochowie rozpocznie się o godz. 20 przejściem przez Bramę Miłosierdzia. Później modlić się będziemy przy śpiewach lednickich. O godz. 21 rozpocznie się Eucharystia, podczas której nastąpi wybór Chrystusa. Po Mszy św. zostanie wyemitowany materiał filmowy zrealizowany przez studio telewizyjne Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, w którym o. Jan Góra wspomina swoją przyjaźń z Janem Pawłem II.

Spotkanie na Polach Lednickich już od 1997 r. gromadzą młodych Polaków, którzy chcą wyznawać i rozwijać swoją wiarę. Na przestrzeni 19 lat uczestniczyło w nich ok. 2 mln osób. Oprócz Spotkania Młodych organizowana jest także Lednica Dzieci, Lednica Seniora, Lednica Motocyklisty oraz letnie rekolekcje i weekendowe spotkania w ramach Uniwersytetu Wiary.

2015-12-23 21:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp P. Pizzaballa: nie oczekujmy od Boga szybkiego zakończenia pandemii

2020-04-06 13:26

[ TEMATY ]

modlitwa

koronawirus

Vatican News

Arcybiskup Pierbattista Pizzaballa

Administrator apostolski Łacińskiego Patriarchatu Jerozolimy abp Pierbattista Pizzaballa uważa, że oczekiwanie od Boga pomocy w szybkim uporaniu się z pandemią koronawirusa nie jest właściwe. W swoim przesłaniu na Niedzielę Palmową 5 kwietnia przypomniał, że opowieść o uroczystym wjeździe Jezusa do Jerozolimy, w której potem umarł na krzyżu, jest „także nauką, że istnieje rozbieżność między naszymi oczekiwaniami a odpowiedzią Boga”.

"Zwracamy się Boga wtedy, gdy dzieje się coś złego, gdy przeżywamy trudności, nagle wszyscy czujemy, że rodzą się w nas pytania, na które trudniej jest znaleźć odpowiedź" – stwierdził kaznodzieja. Wyjaśnił, że oznacza to po prostu życzenie, aby "Jezus stał się kimś w rodzaju króla i mesjasza, który rozwiąże nasze problemy: pokoju, pracy, naszego życia, że pomoże nam w trudnych sytuacjach". "Chcemy, aby nas uwolnił od koronawirusa i aby wszystko było tak, jak dawniej" – dodał.

Zaznaczył, że Jezus naprawdę odpowiada na nasze modlitwy i nie chce, aby nasze motywacje były bezpodstawne, bo przecież "przyszedł On na ten świat, aby szukać i ratować zagubionych". Zarazem jednak odpowiada On nam na swój sposób i właśnie dlatego mówi "tak" na nasze najgłębsze pragnienie i będzie musiał powiedzieć "nie" na nasze życzenia natychmiastowe - przekonywał arcybiskup. Zwrócił uwagę, że "mieszkańcy Jerozolimy chcieli proroka (...) i mesjasza, a on miał swój tron na pogańskim krzyżu, chcieli wyzwolenia od zła i ucisku, ale Jezus przyszedł, aby wybawić ich od Zła w całej jego głębi, nie tylko od panowania rzymskiego i wykorzystywania przez bogatych”.

Nieraz wydaje się, że Bóg nas nie słucha, ale głosząc takie poglądy "jesteśmy jeszcze dalecy od tej prostej i czystej wiary ubogich" – mówił dalej. Wskazał, że chcemy natychmiastowych zmian swego życia, a nie w dalszej przyszłości. "Chcemy Boga wszechmocnego i silnego, który daje nam pewność i bezpieczeństwo, który uspokoi nas na tym morzu lęków i niepewności, na którym obecnie się znajdujemy" – powiedział mówca.

Zaznaczył jednak, że Ewangelia uczy, iż „wiara chrześcijańska opiera się na nadziei i miłości, a nie na pewności” a "On nie rozwiąże wszystkich naszych problemów, nie da nam całej pewności, jakiej potrzebuje nasz natura ludzka, ale nie zostawi nas samych". "Wiemy, że On nas kocha i prośmy Go o łaskę zrozumienia, czego naprawdę potrzebujemy i o siłę konieczną do niesienia swego krzyża wraz z Nim" – zapewnił arcybiskup. Podkreślił też, że wjazd Jezusa do Jerozolimy „jest w rzeczywistości momentem, w którym rodzi się zbawienie”.

W Niedzielę Palmową hierarcha sprawował nabożeństwo Słowa Bożego w kaplicy „Dominus Flevit” (Pan zapłakał) na Górze Oliwnej. Asystowało mu kilku franciszkanów i seminarzystów. Następnie odmówił specjalną modlitwę o uchronienie przed pandemią koronawirusa oraz pobłogosławił Jerozolimę i cały świat relikwiami Krzyża Świętego.

Uroczystość odbyła się zamiast tradycyjnej procesji Niedzieli Palmowej, w której dotychczas uczestniczyły tysiące chrześcijan i pielgrzymów z całego świata. Prowadziła ona z sanktuarium w Betfage przez Górę Oliwną do kościoła św. Anny na jerozolimskim Starym Mieście.

W tym roku odwołano zarówno procesję jak inne uroczystości publiczne, w tym również religijne, że względu na pandemię wirusa COVID-19.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Krajewski: my, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy?

2020-04-01 20:34

[ TEMATY ]

Watykan

pomoc

Rzym

abp Konrad Krajewski

ubodzy

Piotr Drzewiecki

My, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy? - apeluje kard. Konrad Krajewski w rozmowie z włoskim dziennikiem "Avvenire". Papieski jałmużnik opowiada o wyjątkowo trudnej sytuacji i rosnących potrzebach osób ubogich i bezdomnych, jeszcze bardziej opuszczonych w czasie pandemii.

Jak podkreśla kard. Krajewski w rozmowie z dziennikiem, "Avvenire", ze względu na pustki na ulicach Rzymu, osoby ubogie i pozbawione dachu nad głową, znalazły się w jeszcze trudniejszej niż zazwyczaj sytuacji. "W tych dniach spotykamy wiele osób, które są głodne. Tak właśnie: głodne. Wcześniej nie słyszałem, by ktoś mówił mi: ojcze, jestem głodny" - mówi papieski jałmużnik, który każdego dnia przemierza ulice Wiecznego Miasta, niosąc pomoc najbardziej potrzebującym. "Dzwoni do nas wielu proboszczów, w związku z rodzinami w trudnościach. A my jedziemy. Zawozimy warzywa, oliwę, przecier pomidorowy, mleko. (...) Osoby bezdomne przeżywają wielkie trudności. Nie mogą prosić o jałmużnę, ponieważ na ulicach nie ma nikogo. Bary, które cokolwiek im dawały, są zamknięte. Nie znajdują też otwartych łazienek. Teraz bardzo trudno jest im przeżyć. Nie mają nic zupełnie" - wyjaśnia hierarcha.

W ostatnim czasie liczba osób, wspieranych przez Urząd Dobroczynności Apostolskiej, którym kieruje kard. Krajewski, wzrosła ze 120 do 250.

"Nie mogą przyjść do nas, więc to my jeździmy do nich. Spotykamy ich, przemierzając miasto. Zanosimy im wszystko to, co może im pomóc. Na szczęście nikt z nich nie zachorował. Prawdopodobnie dlatego, że nikt ich nie przytula, nie podaje ręki. Żyją odizolowani, między sobą" - mówi ze smutkiem kard. Krajewski. Przywołuje też historię kobiety, która przed kilkoma dniami zadzwoniła do niego, ponieważ nie mogła opuszczać mieszkania, a skończyły jej się pilnie potrzebne leki. "Po upewnieniu się, że jej się należą, wziąłem je z apteki watykańskiej, przejechałem miasto i jej je zawiozłem. Kiedy otworzyła mi drzwi, zobaczyłem kobietę, która naprawdę była schorowana, ale też szczęśliwa, ponieważ te leki były dla niej podstawową potrzebą".

Kard. Krajewski zachęca, na wzór św. Matki Teresy, do podejmowania drobnych gestów, które zebrane wspólnie tworzą ogrom pomocy dla potrzebujących. Zaznacza, że także do niego napływają prośby nie tylko z Rzymu, ale i z innych części kraju i zamkniętych stref, w których przebywają migranci.
Apeluje też do proboszczów parafii, posiadających łaźnie, o ich otwarcie i bycie blisko najbardziej potrzebujących. "My, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy?" - przypomina.

CZYTAJ DALEJ

Dobra współpraca Szpitala Wojewódzkiego i Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie

2020-04-07 21:56

[ TEMATY ]

gorzów

AJP

Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki

szpital.gorzow.pl

40 litrów płynu do dezynfekcji powierzchni – wyprodukowanego przez naukowców z Akademii im. Jakuba z Paradyża - otrzymał Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wlkp. Płyn wytworzony przy użyciu nanocząsteczek srebra ma właściwości odkażające i bakteriobójcze i będzie wykorzystany w Jednoimiennym Szpitalu Zakaźnym przy ul. Walczaka w Gorzowie Wlkp.

- Przekazana ilość wystarczy nam na około 2 tygodni – mówi Dorota Mądrawska, kierownik Działu Higieny Szpitalnej w lecznicy. - Tylko do dezynfekcji namiotów przy ul. Walczaka dziennie zużywamy około 5 litrów płynu.

Metodę wytwarzania płynu na bazie nanocząsteczek srebra naukowcy z Gorzowa opracowali już trzy lata temu. Teraz ją zmodyfikowali.

- Metody łukowe wytwarzania takich płynów są znane od lat 60. ubiegłego wieku - mówi Krzysztof Jankowski z laboratorium nanotechnologii i nanobiologii AJP w Gorzowie Wlkp. - My zmodyfikowaliśmy tę najbardziej powszechną. Zamiast prądu stałego wykorzystaliśmy prąd zmienny. Zamiast wysokiego amperażu i niskiego napięcia – niski amperaż i wysokie napięcie. To pozwoliło nam otrzymać odpowiednią dla naszych potrzeb charakterystykę napięciowo-prądową. Tym sposobem opracowaliśmy metodę na efektywne wytwarzanie płynu z właściwościami dezynfekującymi.

- Przekazując szpitalowi płyn zalecamy, aby był wykorzystywany do fumigacji (czyli zamgławiania) powierzchni przy użyciu areozolu - tłumaczy Joanna Jabłońska, doktorantka na Politechnice Poznańskiej. - Po jego użyciu należy odczekać około godziny, by pozwolić nanoczastkom dokładnie osiąść i działać. Dopóki nie zostaną one starte z powierzchni, z którą mają kontakt – skutecznie ją chronią. Przeprowadzone badania potwierdzają trwałość takiego zabezpieczenia na ok. 3 dni.

Wytworzenie 40 litrów gotowego do użycia płynu zajmuje naukowcom ok. 10 godzin.

Informacja i zdjęcie ze strony: szpital.gorzow.pl

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję