Reklama

Pięknieje historyczna Kalwaria na Karczówkę

A. D.
Edycja kielecka 39/2003

Z entuzjazmem i wprawą, zdobytą podczas 5-letniej rekonstrukcji historycznej drogi krzyżowej na Karczówce, montowano płaskorzeźbę XIV stacji, w kapliczce usytuowanej tuż pod klasztorem, na skraju polany widokowej.

- Scena przedstawia złożenie Pana Jezusa do grobu. Czy nie jest to bodaj najbardziej wymowna scena Męki Pańskiej - mówi Bogdan Klikowicz, prezes Towarzystwa Przyjaciół Karczówki. - Tak się złożyło, że montujemy ją właśnie we wrześniu, nacechowanym bolesnym wspomnieniem września 1939 r. Dla mnie jest to czytelna przenośnia...
W kapliczce został także wmurowany kamień z Grobu Bożego w Jerozolimie.
Dzięki inicjatywie i staraniom Towarzystwa Przyjaciół Karczówki, prace nad historyczną drogą krzyżową prowadzącą ze wzgórza katedralnego do kościoła pw. św. Karola Boromeusza na Karczówce zbliżają się ku końcowi. Brakuje pięciu stacji. Być może jeszcze w tym roku uda się zakończyć jedną z nich. Odnowione kapliczki, dawniej zwane „świadkami”, wypiękniały, wydają się stać tutaj od zawsze.
Pierwsza wzmianka o miejskiej drodze krzyżowej pochodzi z 1645 r. Odnajdujemy ją w Inwentarzu, gdzie czytamy m. in.: „W pobliżu stajen biskupich stała «Boża Męka Antiquitus» zmurowana”. Stajnie mieściły się w okolicach obecnych budynków powięziennych, na południe od ul. Zamkowej. Fundacja tej Kalwarii jest zapewne związana z dziękczynieniem za ocalenie miasta od zarazy. Mogła ona powstać w związku z przeniesieniem w uroczystej procesji relikwii św. Karola Boromeusza z kieleckiej kolegiaty na Karczówkę w 1628 r. Według innej hipotezy, fundacja drogi krzyżowej nastąpiła dopiero w 1631 r., po osiedleniu się na wzgórzu ojców bernardynów.
Jeszcze w XIX w. mieszkańcy Kielc odprawiali nabożeństwo Drogi Krzyżowej w intencji uniknięcia zarazy.
Trudno odtworzyć całą historię tej kieleckiej Kalwarii, gdyż wiele zapisanych faktów zaginęło (istnieje jedynie archiwalna mapa austriackiego geodety z XVII w.). Obecna ulica Karczówkowska i położenie parkowego stawu miały zupełnie inny charakter niż obecnie. Droga była nieutwardzona, nie było linii kolejowej, a staw sięgał bliżej dzisiejszego ronda. Stan urokliwych kapliczek - „świadków” pogarszał się z każdym rokiem, szczególnie w latach PRL-u. Ale już od 1998 r. ponownie ulicami Kielc przechodzi Droga Krzyżowa. Wskrzeszenie kapliczek, jak i tradycyjnego nabożeństwa ulicami miasta, zawdzięczamy inicjatywnie i pracy wielu ludzi, głównie z Towarzystwa Przyjaciół Karczówki. Pierwsza Droga Krzyżowa ulicami Kielc, po tak długiej przerwie, ruszyła dokładnie w 20-lecie Papieskiego Pontyfikatu. Od tego czasu kielczanie przechodzą nią w trzeci piątek każdego miesiąca. Zanim zostały zrekonstruowane kapliczki, uzupełnione cyfry i płaskorzeźby, ludzie już umieszczali w nich obrazy i figurki, zapalali lampki, stawiali bukiety kwiatów. I droga krzyżowa zaczęła żyć własnym, jak się okazuje, potrzebnym życiem.
Prace przy kapliczkach posuwały się naprzód nie tylko dzięki determinacji entuzjastów z TPD, ale i sprawdzonej ekipie. Autorem montowanej w ten wrześniowy, deszczowy poranek płaskorzeźby jest Józef Piekoszewski z Pińczowa, od 40 lat pracujący w kamieniu i prowadzący firmę o starych, kamieniarskich tradycjach. Krzątający się przy montażu panowie: Józef, Marek, Daniel, Henryk i Julian, to stała i niezawodna brygada. Dzięki takim ludziom marzenia się urzeczywistniają, choć przecież zawsze na ich realizacje brakuje pieniędzy...

Nabierzcie ducha!

2019-11-13 08:09

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 31

stock.adobe.com

Zapowiedź zburzenia świątyni i podboju Jerozolimy przez pogan już dawno się spełniła. Czekamy na spełnienie obietnicy co do powtórnego przyjścia Chrystusa. To dla nas intrygujące, jak dużo mówi Pan o tym, co poprzedzi Jego powrót i jakie „zjawiska” będą się intensyfikować w końcu dziejów. Znaki zwiastujące koniec dopełniających się „czasów ostatecznych” trudno jest interpretować. Obserwując to, co się dzieje w kilku ostatnich dekadach (czy paru wiekach), możemy twierdzić, że liczne są znaki końca i bliskiej Paruzji. Nikt jednak nie wie – i wiedzieć nie może – jakie zamiary ma jeszcze Bóg wobec świata i ludzkiej historii. Znamy rzecz najważniejszą – historia ludzkości nie jest linią biegnącą z nieskończoności w nieskończoność. Ma ona swój początek i kres. Nie jest też zamkniętym kręgiem z cyklicznymi powrotami...

Życie człowieka kończy się śmiercią. Koniec mieć będzie też ludzkość jako całość. Także ziemia, mimo osadzenia w potężnym i genialnym akcie stwórczym Boga, jest tylko czasowa (nie wieczna). Bezpowrotnie przeminie. Niezależnie od naszej woli (wyobrażeń czy oczekiwań) nadchodzi ostatnia godzina ludzkich dziejów. Stoimy przed kurtyną, która w każdej chwili może zostać podniesiona! Ukaże się wtedy wspaniałość naszego Zbawiciela!

Tak, jeszcze jesteśmy tu, unoszeni wartkim strumieniem zdarzeń... Uczniowie Jezusa liczą się z tym, że zanim powróci Pan „z wielką mocą i chwałą”, będą musieli wiele wycierpieć. Owszem, bywały dla wierzących okresy spokojniejsze, ale w czasach ostatecznych nic nie będzie im oszczędzone. Pojawią się fałszywi prorocy i religijni szarlatani. Będą wojny, rewolucje, trzęsienia ziemi, głód i zarazy, prześladowania i więzienia, rozdarcia i zdrady, także ze strony bliskich. Blisko końca „ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie” (Łk 21, 11). Wierzący w Chrystusa już doświadczają tego wszystkiego w nadmiarze! Co za ból i współczucie!

Ale pociechą i ostoją są słowa Jezusa: „(...) nie trwóżcie się (...). To najpierw musi się stać” (Łk 21, 9). „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 28).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Boliwia: wiele rodzin nie ma co włożyć do garnka

2019-11-17 20:18

Ks. Szymon Zurek (Vaticanews) / Santa Cruz del Sierra (KAI)

W Boliwii kontekst Światowego Dnia Ubogich w tym roku jest zupełnie wyjątkowy. Trwający trzy tygodnie kryzys rządowy, spowodował zwiększenie niepokoju w społeczeństwie i masowe protesty. W kraju rośnie bieda i wiele rodzin nie ma co jeść. W pomoc potrzebującym aktywnie włączają się Caritas i inne organizacje kościelne.

Galyna Andrushko/pl.fotolia.com

Pokojowy, ale jednak protest, blokady, niemożność realizowania codziennych obowiązków, podjęcia pracy: wszystko to przyczyniło się do tego, że w peryferyjnych dzielnicach np. dwumilionowego miasta Santa Cruz de la Sierra, wiele rodzin nie ma co włożyć do garnka. Należałoby właściwie wskazać, że Dzień Ubogich trwa w tutejszych parafiach od ponad dwóch tygodni. Sąsiedzi organizują między sobą tzw. „olla común” czyli wspólne gotowanie, mając na względzie przede wszystkim te rodziny, którym nie starcza pieniędzy na zakup żywności. "Jest to piękne świadectwo solidarności między sąsiadami, bez względu na wyznanie wiary czy przekonania polityczne" – uważa pracujący tam polski kapłan ks. Szymon Zurek.

W parafiach grupy Caritas rozeznawały w tych dniach konkretne potrzeby najbardziej potrzebujących rodzin, by móc przygotować na Niedzielę Ubogich obiady i zanieść je do dzielnic. Np. w parafii św. Franciszka z Asyżu przygotowano ponad 450 porcji obiadów. W całe to dzieło byli zaangażowani członkowie wszystkich grup parafialnych: katechiści, grupa młodzieżowa, grupy muzyczne, lektorzy, animatorzy Kościelnych Wspólnot Podstawowych, Legion Maryi.

Ks. Zurek podkreślił, że w tym szczególnie trudnym czasie dla Boliwijczyków, możliwość podzielenia się z najbardziej potrzebującymi braćmi i siostrami, jest piękną okazją do praktykowania przykazania miłości, przelania wiary, którą żyją, która im dała tyle siły w trudnych dniach kryzysu, w konkretny czyn miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem