Reklama

Uroczystości lubelskich Wołyniaków

Piotr Klejny
Edycja lubelska 39/2003

31 sierpnia br. lubelskie środowisko 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej przeżywało ważne wydarzenie. W kościele Świętego Krzyża na lubelskich Bronowicach odsłonięto dwie tablice. Jedną - ku pamięci zmarłego w ubiegłym roku Leona Karłowicza, wieloletniego prezesa środowiska, drugą - upamiętniającą 60. rocznicę mordu ludności polskiej na Wołyniu. Z tej okazji dla żołnierzy, ich rodzin i przyjaciół odprawiona została Msza św., koncelebrowana przez ks. kan. Zbigniewa Staszkiewicza, kapelana środowiska lubelskich Wołyniaków i ks. kan. Mariana Dumę, proboszcza parafii Świętego Krzyża.

27. WDP AK powstała w 1944 r. z samodzielnie operujących na Wołyniu oddziałów partyzanckich i placówek samoobrony, ratujących ludność polską przed krwawymi napadami Ukraińców z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery (OUN-Banderowcy) i Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA). W czasie czystek etnicznych, których apogeum przypadło na lipiec 1943 r., na kresach południowo-wschodnich ówczesnej Rzeczypospolitej okrutnie zamordowano ok. 120 tys. Polaków (na Wołyniu od 60 do 70 tys.). Tworzenie Wołyńskiej DP do walki z Niemcami zbiegło się z rozpoczęciem akcji „Burza”. W ciągu miesiąca walk frontowych na Wołyniu, na ponad 50-kilometrowym odcinku w trójkącie Kowel - Włodzimierz - Luboml trzy razy przerwano niemieckie okrążenie. Walczono też na Polesiu i północnej Lubelszczyźnie, aż do chwili podstępnego rozbrojenia przez armię sowiecką i NKWD pod Skrobowem k. Lubartowa w lipcu 1944 r. 27. WDP AK była najliczniejszą formacją wojskową Polski Podziemnej na terenie kraju w czasie wojny (7300 oficerów i żołnierzy pod jednym dowództwem). Na całym, liczącym ponad 500 km szlaku walk zginęło 1000 żołnierzy. Wielu zaginęło bez wieści. 27. Dywizja AK posiadała różne służby pomocnicze, m.in. łączność, kwatermistrzostwo, duszpasterstwo, kompanię saperów, służbę zdrowia. Po wkroczeniu Armii Czerwonej Dywizję zmuszono do złożenia broni. Oficerów w większości zesłano do łagrów w ZSRR lub uwięziono. Część żołnierzy wstąpiła do oddziałów współpracującego z Rosjanami gen. Zygmunta Berlinga, niektórzy podzielili los swoich dowódców, inni zmuszeni zostali do ukrywania swojej AK-owskiej przeszłości przez długie lata.
Lubelskie środowisko 27. WDP AK najpierw spotykało się w kościele św. Jadwigi w Lublinie. Od 1990 r. siedzibą Wołyniaków jest parafia Świętego Krzyża. W ostatnią niedzielę każdego miesiąca odprawiana jest w ich intencji Msza św. W spotkaniach, zwłaszcza z okazji Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy, uczestniczy ok. 60 osób. Obecnie kapelanem środowiska jest ks. kan. Zbigniew Staszkiewicz, prezesem Eugeniusz Piątek, a sekretarzem Irena Zamościńska. „Leon Karłowicz był człowiekiem ogromnej kultury osobistej, prawdziwym humanistą, wielkim Polakiem i katolikiem. Niezwykle życzliwy i skromny, powszechnie szanowany, przez całe życie wierny najwyższym wartościom: Bóg - honor - Ojczyzna” - wspomina swojego serdecznego przyjaciela ks. Staszkiewicz, ps. Jan, łącznik dostarczający broń, leki i środki opatrunkowe podczas okrążenia Kowla, odznaczony Krzyżem AK, Krzyżem Partyzanckim i złotą odznaką Światowego Związku Żołnierzy AK. „To z inicjatywy Leona na Ukrainie w Zasmykach, w miejscu zburzonego kościoła, wybudowano kaplicę oraz - przez postawienie krzyża i odsłonięcie tablicy - po 58 latach uszanowano miejsce spoczynku żołnierzy poległych w trakcie przeprawy przez Prypeć”. „Jesteśmy zadowoleni, że szacunek dla historii i troska o zachowanie od zapomnienia losów Polaków walczących o wolność Ojczyzny wyrażane są w naszym kościele tak namacalnie. Duża w tym zasługa spotykających się w naszej parafii żołnierzy 27. WDP AK” - powiedział ks. kan. Marian Duma. Tablica ku czci ofiar ludobójstwa będzie przypominać przemilczaną przez dziesięciolecia historyczną prawdę o eksterminacji Polaków przez nacjonalistów OUN-UPA. Prawda zaś jest podstawą prawidłowych relacji i wzajemnego porozumienia.

Por. Leon Karłowicz, ps. Rydz (1926-2002) - urodzony i wychowany na Wołyniu. Do AK przyjęty w 1942 r. Na początku był w niej łącznikiem i kolportował podziemną prasę. W czasie eksterminacji Polaków w 1943 r. zgłosił się do oddziału samoobrony, z którego powstał potem oddział partyzancki i batalion 27. WDP AK. Walczył na szlaku od rodzinnych Zasmyk, przez lasy mosurskie nad Bugiem, Polesie, Lubelszczyznę, aż do Skrobowa k. Lubartowa - miejsca rozbrojenia Dywizji. Ranny podczas walk. Po wojnie został w Lublinie. Absolwent Wydziału Nauk Humanistycznych KUL (1953). Wychowawca i nauczyciel w Liceum Pszczelarskim w Pszczelej Woli. Długoletni prezes lubelskiego środowiska 27. WDP AK. Pisarz i publicysta opisujący dywizyjnych dowódców, obyczaje, partyzantkę na Wołyniu i Kresach Wschodnich oraz losy deportowanych na Sybir, do Kazachstanu, więzionych i mordowanych. Autor ponad 20 książek (m.in. Gen. Franciszek Rohland i jego potomkowie, Nie zostawiajcie mnie tu..., Ciernista droga). Poeta. Człowiek o wielkim sercu. Pochowany w Pszczelej Woli.

Reklama

Jak prymas Wyszyński papieża wybierał

2019-10-16 12:28

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 26-27

14 października 1978 r. do Kaplicy Sykstyńskiej wchodzi 111 kardynałów z 49 krajów. Nikt z nich nie przeczuwa, że za 2 dni zmienią bieg historii

Instytut Prymasowski Stefana Kardynała Wyszyńskiego
Bachledówka k. Zakopanego, lipiec 1973 r

Śmierć Jana Pawła I, po zaledwie 33-dniowym pontyfikacie, jest ogromnym szokiem także dla kardynałów. Zastanawiają się, co przez to doświadczenie chciał im powiedzieć Duch Święty. Nie mają czasu na dogłębne analizy, bo termin nowego, drugiego już konklawe w 1978 r. zbliża się wielkimi krokami.

Do Kolegium Kardynalskiego dociera informacja o manifeście wybitnych ojców soborowych, którzy domagają się charyzmatycznego pasterza. Kardynałowie mają świadomość, że nowy papież powinien być człowiekiem o silnej, wyrazistej osobowości, który byłby zdolny zahamować kryzys w Kościele. Kryzys, który – jak zauważył założyciel Wspólnoty św. Idziego prof. Andrea Riccardi – wynika nie z zewnętrznych sił bądź czynników, jak w czasach rewolucji francuskiej czy polityki państw ateistycznych, ale pochodzi z wnętrza Kościoła.

Nie do końca spełniają te wymagania i oczekiwania dwaj główni faworyci mediów, jak również większości elektorów: arcybiskup Genui kard. Giuseppe Siri, który z trudem przyjmuje zmiany posoborowe inicjowane przez Pawła VI, oraz arcybiskup Florencji kard. Giovanni Benelli, zdolny zachować ciągłość linii tego papieża.

Wojtyła powodem konfliktu z Sowietami?

Niektórzy z wpływowych kardynałów niewłoskich stawiają na kandydatów spoza Włoch. Arcybiskup Sao Paolo kard. Paulo Evaristo Arns oświadcza wprost, że najlepszym pretendentem byłby kard. Karol Wojtyła. O metropolicie krakowskim dużo się mówi przed konklawe w kręgach Kurii Rzymskiej. Cieszy się on tam opinią wspaniałego człowieka, zdolnego pasterza, ale nikt poważnie nie bierze pod uwagę jego kandydatury. Dlaczego? Bo – jak wspomina w niedawnym wywiadzie dla PAP znakomity watykanista Luigi Accattoli – ich zdaniem, „wybór papieża z kraju komunistycznego byłby wielkim zagrożeniem, gdyż mógłby doprowadzić do konfliktu z sowieckim systemem”.

Daleki od takiego myślenia jest arcybiskup Wiednia kard. Franz König, który jeszcze przed konklawe daje niedwuznacznie do zrozumienia, że sytuacja w Kościele dojrzała do tego, by papieżem mógł zostać nie-Włoch. Kardynał dobrze się orientuje w realiach socjalistycznych, bo jako pierwszy purpurat z Zachodu w charakterze nieformalnego przedstawiciela papieża odwiedza kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Zna abp. Wojtyłę z jego wizyt w Wiedniu i ze swoich rewizyt w Krakowie. Ceni jego intelekt, walory moralne i talenty duszpasterskie. W rozmowach z członkami Kolegium Kardynalskiego sonduje możliwość wyboru nie-Włocha i w tym kontekście wymienia nazwisko Wojtyły, lobbując, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, za jego kandydaturą.

Dlaczego Prymas odmówił

Kardynał König rozmawia także na ten temat z kard. Wyszyńskim. Wedle znanej anegdoty, słowa arcybiskupa Wiednia o godnym następcy św. Piotra z Polski Prymas odnosi do siebie, choć jedzie na konklawe z absolutnym przekonaniem, że papieżem powinien zostać Włoch. Znane są jego wypowiedzi sprzed konklawe na ten temat, zapisuje także to przekonanie w „Pro memoria”.

Kiedy dwaj główni faworyci włoscy blokują się nawzajem, bo żaden z nich nie może uzyskać wymaganej większości głosów, w przerwie między głosowaniami zgłasza się do Prymasa grupa elektorów z pytaniem, czy przyjąłby wybór. Kardynał Wyszyński zdecydowanie odmawia i po raz kolejny wyraża przekonanie, że papieżem powinien zostać Italczyk. Tłumaczy się ponadto zaawansowanym wiekiem, brakiem wszechstronnego przygotowania oraz koniecznością obrony Kościoła na Wschodzie, co określa jako swoje życiowe zadanie. „Do mnie należy nawet paść na granicy polsko-sowieckiej, gdyby Bóg tego ode mnie zażądał” – czytamy w „Pro memoria”. Mówi jednak kardynałom: „Gdyby wybór padł na kard. Wojtyłę, uważam, że miałby obowiązek wybór przyjąć, gdyż jego zadania w Polsce są inne”. Kiedy Prymas się orientuje, że szanse metropolity krakowskiego rosną, staje się gorącym rzecznikiem jego kandydatury.

To Jej dzieło!

Drugiego dnia konklawe, wobec niemożności uzyskania przewagi jednego z włoskich kandydatów, kard. König podczas posiłków wymienia nazwisko kard. Wojtyły, czym daje do zrozumienia, że będzie na niego głosował.

Nazajutrz, 16 października, po obiedzie, jak wynika z lakonicznych zapisków Prymasa, przejmuje on inicjatywę. Staje się, używając języka piłkarskiego, głównym rozgrywającym. W „Pro memoria” zapisuje: „Po obiedzie długa moja rozmowa z kard. Królem, a później z kard. Königiem. Nic więcej! Później z kardynałami niemieckimi. Nic więcej!”. Co to oznacza – wiadomo. Wymienieni należą do grona wpływowych purpuratów, których kard. Wojtyła ma po swojej stronie. Można się domyślić, że dyskutują o tym, jak zmobilizować do postawienia na metropolitę krakowskiego elektorów niezdecydowanych. Czas poobiedniego wypoczynku jest dla nich bardzo pracowity. „Czuło się ożywienie na korytarzach” – notuje kard. Wyszyński.

„Grupa Prymasa” okazuje się skuteczna, bo ósme głosowanie jest formalnością. Kardynał Wyszyński przesuwa się do metropolity krakowskiego, który siedzi za nim w drugim rzędzie, i prosi go o przyjęcie wyboru. „Gdyby Księdza Kardynała wybrano, proszę pomyśleć, czy nie przyjąć imienia Jana Pawła II. Dla włoskiej opinii publicznej byłoby to obrócenie na dobro tego kapitału duchowego, który zebrał Jan Paweł I” – czytamy w „Pro memoria”.

Podczas homagium obaj płaczą. Prymas wspomina po powrocie do Polski w jednym z kazań: „(...) usta nasze niemal jednocześnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej: to Jej dzieło! Wierzyliśmy w to mocno i wierzymy nadal”.

Później Prymas wypowie prorocze słowa, które Papież zapisze w swoim testamencie, a po latach powtórzy w Gorzowie Wielkopolskim: „Masz teraz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie”.

Opatrznościowy udział

Choć Prymas i Papież są przekonani, że wynik konklawe to „sprawa” Madonny Jasnogórskiej, to jednak Jan Paweł II docenia rolę czynnika ludzkiego. Świadczy o tym jego niepublikowany dotąd odręczny list do kard. Wyszyńskiego z 3 listopada 1978 r., w którym dziękuje Księdzu Prymasowi za „tak opatrznościowy udział w ostatnim konklawe”. Czytamy w nim m.in.: „Nie muszę już więcej pisać, Wasza Eminencja sam wie, o co chodzi, o czym myślę. To są drogi Boże, które tym bardziej nam się uświadamiają, im bardziej objawia się ich zobowiązujące znaczenie. Ksiądz Prymas wie, że miał bezpośredni udział w objawieniu się tego właśnie zobowiązującego znaczenia na tle całego przebiegu konklawe, a w szczególności w dniu 16 października, w uroczystość św. Jadwigi”. Prymas i Papież rozumieli się „w pół słowa”. Ale i my po przeczytaniu tego fragmentu nie mamy wątpliwości, że Jan Paweł II dziękuje kard. Wyszyńskiemu za to, że w sposób zasadniczy przyczynił się do jego wyboru na papieża.

Po konklawe Prymas „na gorąco” wyraża przypuszczenie, że wybór papieża z Polski może „przyhamować akcję ateistyczną, płynącą z ZSRR, gdy Moskwa zorientuje się, że w centralnej Europie wyrosła niespodziewanie nowa siła”. I dodaje za starcem Symeonem: „Teraz puszczasz w pokoju swego sługę, Panie, ponieważ moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś przed obliczem wszystkich narodów” (por. Łk 2, 29-31).

Zanim to się stanie, Prymas przeżyje chwile wielkiej chwały, kiedy podczas homagium 22 października 1978 r. Papież w bezprecedensowym geście podniesie go z klęczek i ucałuje jego ręce, i kilka miesięcy później, kiedy w czerwcu 1979 r. będzie gospodarzem pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitewne popołudnie u św. Barbary w Wieluniu

2019-10-22 21:49

Zofia Białas

22 października w parafii św. Barbary w Wieluniu stał się dniem szczególnym. W tym dniu zbiegły się tu trzy ważne ewangelizacyjne wydarzenia: Różaniec Święty dla dzieci, wspomnienie św. Jana Pawła II i inauguracji jego pontyfikatu oraz comiesięczne nabożeństwo i Eucharystia ku czci św. Rity.

Zofia Białas

Wszystkim modlitwom towarzyszyły Relikwie św. Rity i św. Jana Pawła II oraz wiele róż, w tym jeden bukiet szczególny - bukiet wdzięczności dla św. Rity od młodej matki za cud narodzenia dziecka i decyzji narzeczonego o zawarciu sakramentalnego małżeństwa.

Nabożeństwo różańcowe dla dzieci zakończyło się mini sprawdzianem wiadomości na temat tajemnic światła. Pomocą były piękne ilustracje ze scenami chrztu w Jordanie, cudu w Kanie, nauczania Pana Jezusa, przemienienia na Górze Tabor i ustanowienia Eucharystii. Mini sprawdzian przeprowadziła jedna z matek, która przed każdą tajemnicą czytała proste rozważania wyjaśniające tajemnice życia Jezusa i Jego Matki.

Tuż po Różańcu rozpoczęło się nabożeństwo do św. Rity połączone Litanią, koronką, prośbami i podziękowaniami. Było to już 10. Nabożeństwo w tym roku i 11. od chwili uroczystego wprowadzenia Jej Relikwii do kościoła w grudniu 2018 roku.

Ilość wiernych na nabożeństwie i Eucharystii ku Jej czci z miesiąca na miesiąc jest coraz większa. Coraz więcej czcicieli świętej od spraw beznadziejnych przybywa z różami, które po Eucharystii są uroczyście poświęcane.

Coraz więcej czcicieli świętej Rity zabiera do domów książeczki z modlitwami na każdy miesiąc i coraz więcej z nich wie, że trzeba mieć silną wiarę, modlić się sercem i być w modlitwie wytrwałym, bo tylko taką ufną modlitwę święta zaniesie przed Boży tron.

Eucharystia zakończyła się błogosławieństwem relikwiami św. Jana Pawła II i ucałowaniem Relikwii świętej Rity.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem