Reklama

Zmarł ks. Anton Srholec – dawny opozycjonista i więzień komunistyczny

2016-01-10 17:31

ts, kg (KAI) / Bratysława / KAI

www.lampart.sk

W wieku 86 lat zmarł 7 stycznia w Bratysławie po długiej chorobie salezjanin ks. Anton Srholec – były opozycjonista i więzień reżymu komunistycznego. Dla wielu mieszkańców Słowacji był on wzorem chrześcijańskiej miłości bliźniego, a ze względu na swoje zaangażowanie w pomoc więźniom politycznym, młodym ludziom w trudnych sytuacjach życiowych oraz bezdomnym, nazywany był „ojcem ubogich”.

Ks. Srholec „uczynił Słowację lepszą i piękniejszą” – oświadczył na wieść o jego śmierci prezydent tego kraju Andrej Kiska, który utrzymywał przyjacielskie kontakty ze zmarłym salezjaninem. Zaznaczył, że kapłan ten „pozostawił nam swoją wizję naszej Słowacji” i „zawsze chciał, aby kraj był prawdziwym domostwem dla ludzi, nie domem, z którego ludzie uciekają, ale domostwem, w którym jest ciepło, otwarte ramiona, chęć przebaczenia i proszenia o przebaczenie”.

O „wielkiej stracie” dla życia publicznego wspomniał też premier Robert Fico. Jego poprzedniczka na tym stanowisku Iveta Radičová z uznaniem wspomniała kazania, jakie ks. Srholec wygłaszał regularnie w kaplicy gmachu rządowego w Bratysławie. „Był moim spowiednikiem, zawsze gotowym służyć pomocą, kiedy potrzebowałam jego rady” – wyznała była premier Słowacji.

Z szacunkiem i wdzięcznością wspomniał zmarłego przewodniczący episkopatu Słowacji abp Stanislav Zvolenský. W oficjalnym oświadczeniu podziękował mu za całe dobro, jakie kapłan ten wyświadczył Kościołowi i całemu społeczeństwu, zwłaszcza „za jego pracę z ludźmi w trudnych sytuacjach życiowych, którymi często nikt się nie interesował”.

Reklama

O śmierci ks. Srholca poinformowało biuro prasowe episkopatu Słowacji. Rzecznik słowackiej prowincji salezjanów ks. Rastislav Hamráček podkreślił m.in. rolę Zmarłego w Kościele po 1989 roku. „Po aksamitnej rewolucji, kiedy ani zgromadzenie, ani diecezja nie włączyły go do duszpasterstwa, wykorzystał przestrzeń nowo zdobytej wolności do rozwijania działalności społecznej i duszpasterskiej wśród ludzi, którzy znaleźli się na marginesie Kościoła” – przypomniał rzecznik salezjanów. Wspominał swego współbrata zakonnego jako człowieka, który w swoim życiu „potrafił pokonywać trudności i przyjmować ciosy losu”, a jednocześnie „ze swoim nieodłącznym uśmiechem zachowywał trzeźwy osąd sytuacji”, co ułatwiało mu wiarygodność wobec innych ludzi.

Anton Srholec urodził się 12 czerwca w 1929 w wielodzietnej rodzinie rolniczej w Skalicy (w płd.-zach. Słowacji koło granicy z Czechami), a w 1946 wstąpił do zakonu salezjanów. W lutym 1950, gdy komunistyczne władze Czechosłowacji rozwiązały wszystkie zakony, spędził 3 miesiące w więzieniu. Wkrótce po wyjściu na wolność, w 1951 r. został zatrzymany z grupą innych kleryków podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy z Austrią, gdy chciał udał się na studia teologiczne do Włoch. Oskarżony o zdradę stanu został skazany na 12 lat więzienia, z których 8 spędził w czeskiej kopalni uranu w Jachymovie. Swoje przeżycia z tego okresu opisał w książce "Światło z głębin łagrów jachymovskich", przełożonej na kilka języków.

Po wyjściu na wolność w 1960 w wyniku amnestii, pracował jako robotnik w Skalicy, Ostrawie i Bratysławie, studiując jednocześnie w ukryciu teologię. W 1969, już po „Praskiej Wiośnie”, udało mu się wyjechać na studia na Uniwersytecie Papieskim w Turynie, a następnie do Rzymu i tam 17 maja 1970 Paweł VI wyświęcił go na kapłana. Przez zamkniętą granicę wrócił niebawem do kraju, gdzie szybko zyskał dużą popularność i sympatię jako duszpasterz i kaznodzieja. Za aktywną działalność duszpasterską i za zorganizowanie w 1985 dużej pielgrzymki do Velehradu (sanktuarium św. Cyryla i Metodego w Czechach) władze cofnęły mu państwową zgodę na pełnienie czynności kapłańskich i salezjanin musiał powrócić do pracy jako robotnik i w tym charakterze przeszedł w listopadzie 1989 na emeryturze.

Był to czas głębokich przemian polityczno-społecznych w całym kraju, dzięki którym Kościół odzyskał wolność. Ale władze kościelne nie były zainteresowane włączeniem go do normalnej posługi duszpasterskiej, toteż ks. Srholec osiadł w Bratysławie, gdzie zajął się działalnością socjalną. Założył tam stowarzyszenie dla bezdomnych Resota. Zaangażował się w międzynarodowy ruch ekumeniczny, dużo też pisał zarówno o sprawach społecznych, jak i o rozwoju demokracji i praw człowieka w swoim kraju.

Napisał ponadto kilka książek, m.in. wspomnienia z okresu uwięzienia w obozie pracy, a także rozważania na tematy duszpasterskie, duchowe i o rodzinie.

Tagi:
śmierć

Zmarł ks. Kazimierz Czulak SAC

2019-10-02 21:03

ks. Łukasz Gołaś SAC / Poznań (KAI)

W niedzielę 29 września zmarł ks. Kazimierz Czulak SAC. W latach 2005-2011 przełożony prowincjalny Prowincji Zwiastowania Pańskiego Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego (księża pallotyni).

DOM REKOLEKCYJNY PALLOTYNI ZĄBKOWICE ŚLĄSKIE

Ks. Kazimierz Czulak SAC urodził się 15 marca 1944 r. w Międzybrodziu Bialskim. Pierwszą konsekrację w Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego złożył 8 września 1963 w Ząbkowicach Śląskich. Formację seminaryjną musiał przerwać w latach 1964-1966, kiedy to odbył zasadniczą służbę wojskową. Święcenia prezbiteratu przyjął 14 czerwca 1970 w Ołtarzewie.

Po święceniach kapłańskich i rocznym studium pastoralnym (tirocinium) w Gdańsku Wrzeszczu został skierowany na studia specjalistyczne z teologii dogmatycznej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (1971-1978), podczas których odbył również roczne studium specjalistyczne w Instytucie Historycznym w Moguncji (1977-1978). Studia zakończył obroną doktoratu.

W 1978 został skierowany do wspólnoty Wyższego Seminarium Duchownego Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego w Ołtarzewie, gdzie podejmował obowiązki wykładowcy, radcy, prefekta alumnów (1982-1984) i przez trzy kolejne kadencje (w latach 1984-1993) rektora.

Podczas pobytu w Ołtarzewie powierzane mu były rozmaite zadania i funkcje, w tym między innymi: sekretarza Instytutu Apostolskiego, wiceprzewodniczącego zespołu redakcyjnego polskiego wydania Międzynarodowego Przeglądu Teologicznego Communio, referenta polskiej prowincji Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego ds. krajowych środków społecznego przekazu, wiceprzewodniczącego komisji ds. formacji, członka komisji ds. przygotowania i opracowania podziału polskiej prowincji Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego, członka rady wydawniczej przy Zarządzie Prowincjalnym. W latach 1990-1993 pełnił funkcję radcy prowincjalnego.

Po zakończeniu posługi rektora pallotyńskiego WSD w Ołtarzewie odbył rok sabatyczny (1994-1995), połączony z przygotowaniem do pracy w pallotyńskim Wyższym Seminarium Duchownym w Kamerunie, gdzie w latach 1995-1998 był wykładowcą i ojcem duchownym alumnów.

Po powrocie do Polski (we wrześniu 1998 roku) został ojcem duchownym w WSD SAC w Ołtarzewie, lecz po kilku tygodniach wyjechał do Rzymu, gdyż wybrano go na radcę generalnego Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego kadencji 1998-2004.

Do Polski wrócił na początku grudnia 2004 r. i ponownie został skierowany do WSD SAC w Ołtarzewie jako ojciec duchowny.

W latach 2004-2014 był członkiem komisji ds. pośrednictwa i arbitrażu przy Zarządzie Generalnym Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego.

Dnia 22 marca 2005 roku rozpoczął urzędowanie jako przełożony prowincjalny Prowincji Zwiastowania Pańskiego Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. Urząd ten sprawował prze dwie kolejne kadencje, do 25 marca 2011 roku.

Po zakończeniu urzędowania przełożonego prowincjalnego został skierowany do wspólnoty WSD SAC w Ołtarzewie, a następnie – w odpowiedzi na własną prośbę – do Tenango del Aire w Meksyku.

Od 15 września 2017 roku mieszkał w Ząbkowicach Śląskich, gdzie posługiwał jako spowiednik nowicjuszy oraz angażował się w działalność duszpasterską.

Zmarł nagle 29 września 2019 roku w drodze na doroczne rekolekcje kapłańskie.

Msza św. pogrzebowa w intencji śp. ks. Kazimierza Czulaka SAC zostanie odprawiona w sobotę 5 października o godz. 11.00 w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Ząbkowicach Śląskich (ul. Piastowska 7). Po Mszy św. odbędzie się pogrzeb na Cmentarzu Komunalnym w Ząbkowicach Śląskich (ul. Bohaterów Getta).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Sprawa” tragicznie zmarłego ks. Palimąki

2012-11-23 13:21

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 48/2012, str. 4-5

Ks. Stanisław Palimąka - pierwszy proboszcz Klimontowa, twórca tamtejszej parafii i budowniczy kościoła, należy do grona tych kapłanów, którzy ponieśli śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach. Tragiczne zdarzenie miało miejsce stosunkowo niedawno - w 1985 r., sprawę badały poważne gremia, m.in. tzw. Komisja Rokity i delegatura krakowska IPN. Postępowanie badawcze nie wniosło zbyt wiele. Faktem jest natomiast, że ks. Palimąka, przejechany ze skutkiem śmiertelnym przez własny samochód, staczający się po pochyłości do garażu, był kaznodzieją i katechetą, który nigdy się komunistom nie kłaniał, a jego kazania i wystąpienia publiczne zaowocowały specjalną teczką w aktach SB

Archiwum
Ks. Stanisław Palimąka

Był 27 lutego 1985 r. Rankiem, tuż po śniadaniu proboszcz ks. Stanisław Palimąka wsiadł w swojego niebieskiego Fiata 125, aby odwieźć katechetę (alumna Stanisława Olesińskiego) do pracy. Prowadząca mu gospodarstwo siostra - Otylia Kaczmarek, nie mogąc doczekać się powrotu brata, wyszła ok. 12.30 przed dom. Ksiądz leżał przy drzwiach garażowych, na których zatrzymał się samochód. Był martwy.

Tragiczne zdarzenie

Jak pisze ks. Daniel Wojciechowski w „Księża niezłomni. Diecezja kielecka” („Print”, Włoszczowa-Kurzelów 2011) „Według oficjalnej wersji auto staczając się do garażu z podjazdu o długości 12 m i o nachyleniu 12 stopni, najechało na ks. Palimąkę, powodując jego śmierć. Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Krakowie musiał się bardzo spieszyć z ustaleniem przyczyny zgonu kapłana, skoro już 30 marca 1985 r. umorzył dochodzenie, nie stwierdzając przestępstwa. Sekcja zwłok wykazała złamanie podstawy czaszki, stłuczenie mózgu, krwiak podpajęczynkowy, rany tłuczone twarzy po stronie prawej i złamanie prawego uda”.

Z Kroniki parafii Klimontów: „Ciało księdza spoczywało wbite w nowe, masywne drzwi garażowe Został przygnieciony przez półtoratonowego fiata. Zszokowana tym widokiem [siostra - przyp. red] najprawdopodobniej wykonała telefony na milicję, do Kurii w Kielcach i do brata Mieczysława do Kielc. Na miejscu tragedii szybko zjawił się tłum ludzi. Plac przed plebanią zapełnili nie tylko zrozpaczeni parafianie, ale także milicja, pogotowie, brat księdza i biskup kielecki. Śledztwo przejęła komenda krakowska. Oględziny wykonywali eksperci z Krakowa i Warszawy”. Sekcja została przeprowadzona w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Krakowie.

Pogrzeb ks. Stanisława Palimąki odbył się 2 marca 1985 r. w Klimontowie. Liturgii pogrzebowej przewodniczył bp Stanisław Szymecki, który wygłosił homilię, kończąc ją słowami św. Pawła Apostoła: „Czuwajcie, trwajcie mocno w wierze, bądźcie mężni i umacniajcie się. Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości” (1Kor 16, 13-14). Uczestniczyło około 290 kapłanów i tłumy wiernych nie tylko z parafii, ale i z okolicznych miejscowości.

Co na to śledztwo i Komisja?

Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do badania działań MSW, którą kierował poseł Jan Maria Rokita (zwana Komisją Rokity), dopatrzyła się wielu wątpliwości w orzeczeniach Urzędu ds. Wyznań. W raporcie napisano m.in.: „Postępowanie zostało ukierunkowane na niestwierdzenie przestępstwa już w momencie dokonywania pierwszych czynności procesowych. Dopuszczono do utraty (na skutek niezabezpieczenia) wielu istotnych dowodów (m.in. nie dokonano badań, czy na monecie blokującej dźwignię hamulca ręcznego znajdują się odciski palców). Nie przesłuchano wszystkich świadków, wykonane przez biegłych ekspertyzy są obarczone uchybieniami, nie odpowiadają na podstawowe pytania. Wreszcie nie przeprowadzono eksperymentu, który miałby określić wielkość siły uderzenia staczającego się samochodu na przeszkodę umieszczoną bezpośrednio pod drzwiami garażu”. Jaki z tego wniosek?

Ks. Daniel Wojciechowski badający tę sprawę uważa, że przyczyna „wypadku” mogła być złożona: patriotyczne, niewygodne dla aparatu władzy homilie ks. Palimąki i wiedza, jaką nabył podczas budowy kościoła i tzw. załatwiania materiałów budowlanych. Działało to, zdaniem księdza, jak katalizator. - To, że Proboszcz Klimontowa wiedział zbyt wiele, potwierdził słuchacz Radia Maryja, który zadzwonił do mnie, gdy byłem gościem „Rozmów niedokończonych”. Dzwonił z Krakowa, ze szpitala, nie chciał jednak podać danych personalnych - opowiada ks. Wojciechowski. Jako krewny zmarłego był na miejscu wypadku i dotąd ma przed oczami tamten tragiczny widok.

Na wniosek Komisji Rokity w 1991 r. sporządzono dodatkowo raport o działalności „grupy D” (do specjalnych działań dezintegracyjnych w walce z Kościołem), utajniony jednak przez MSW… Z kolei prokurator Aleksander Herzog z Prokuratury Generalnej uznał, że śledztwo było prowadzone nieprawidłowo. W „Gazecie Wyborczej” (nr 237/11 października 1990) ukazał się tekst pt. „MSW się spieszyło”, w którym tenże prokurator opiniuje: „Zbyt wcześnie, często przed wpłynięciem opinii biegłych, umarzano sprawy, nie brano pod uwagę wszystkich możliwych wersji popełnienia przestępstwa”. Obok ks. Palimąki wymienia sprawy: Piotra Bartoszcze, Grzegorza Przemyka, ks. Jerzego Popiełuszki, ks. Stanisława Zycha.

Z Kroniki parafii Klimontów: „W 2008 r. na polecenie IPN krakowska policja ds. kryminalnych przez dwa dni podejmowała czynności dotyczące miejsca i przebiegu tragicznej śmierci ks. Palimąki w Klimontowie. Istotnych zmian w tej sprawie do dzisiaj nie stwierdzono. Od czasu do czasu ukazują się jakieś artykuły w prasie małopolskiej dotyczące tej śmierci, które powielają uprzednie wersje i opinie, a jest ich tyle, ilu ludzi, a każdy uważa siebie za eksperta. Wydaje się, że tajemnicę okoliczności śmieci zabrał ks. Stanisław ze sobą. Być może, że nadejdzie taki czas, kiedy poznamy prawdę o tej śmierci”. Tak więc sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona.

Zanim został księdzem

Kim był tragicznie zmarły ks. Palimąka i w jaki sposób sprawował kapłańską posługę? Czy styl jego pracy mógł spowodować zabójstwo, jeśli wykluczy się tezę wypadku? Choć „sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona”, warto przyjrzeć się nie tylko okolicznościom „sprawy”, ale również tak tragicznie przerwanemu życiu ks. Stanisława Palimąki.

Urodził się 1 grudnia 1933 r. w Rębiechowie, należącym do parafii Węgleszyn, w rolniczej rodzinie. Gdyby żył, wkrótce świętowałby 79. urodziny. Rodzice - Piotr i Marianna z Dąbrowskich byli autentycznymi świadkami żywej wiary i w tym duchu wychowywali dzieci. Zawsze, pomimo odległości od kościoła, musiała być coniedzielna Msza św., a rano i wieczorem wspólny pacierz. Niewielu pozostało świadków tamtych lat; w Rębiechowie wciąż mieszka siostra śp. ks. Palimąki, w Kielcach żyje brat. - Pamiętamy o nim w wypominkach, w rocznicę tragicznej śmierci jest zawsze zamawiana Msza św. - mówi proboszcz z Węgleszyna, ks. Andrzej Żuber.

Po zdaniu matury w Liceum Ogólnokształcącym w Jędrzejowie (1954 r.) Stanisław Palimąka zdecydował się wstąpić na drogę kapłaństwa, rozpoczynając naukę i formację w WSD w Kielcach. Czas był szczególny - aresztowanie i proces bp. Czesława Kaczmarka musiały zapisać się w pamięci kleryka i odcisnąć ślad na kształcie późniejszej kapłańskiej posługi. Równie mocno utrwaliły się rozmowy w grupie szkolnych kolegów i nauczyciela historii z liceum w Jędrzejowie, gdzie potajemnie poznawano prawdę o Katyniu i innych zdarzeniach, o których milczała wówczas historia. Kleryk Palimąka zainteresowania historią Polski wyniósł także z domu rodzinnego. To był jeden aspekt jego dojrzewania, doroślenia. Poza tym koledzy kursowi z Seminarium zapamiętali go jako radosnego, pełnego optymizmu człowieka. Święcenia kapłańskie ks. Palimąka otrzymał z rąk bp. Czesława Kaczmarka 11 czerwca 1960 r. - Zawsze cechował go niesamowity humor. Był pełen energii, prędki - mówił, co myślał. Tę energię przekładał na duszpasterstwo - wspomina ks. Wojciechowski.

Odważne kazania w parafiach diecezji

Najpierw był wikariat w Łopusznie - trzy lata w rozległej terytorialnie parafii, z katechizacją dzieci w punktach dojazdowych, z głoszeniem odważnych kazań, co skutkowało nachodzeniem księdza przez ludzi w mundurach lub w cywilu i zadawaniem pytań, głównie o stosunek do PRL i jej władz. Potem był (krótko) Słaboszów k. Miechowa.

W Archiwum Diecezjalnym w Kielcach zachował się list do bp. Jana Jaroszewicza, dotyczący tamtego okresu, napisany przez 48-letniego rolnika ze Słaboszowa, który pisze m.in.: „Bardzo a bardzo pragnę podziękować za tak dobrego kaznodzieję, jakim jest ks. Palimąka, wikary parafii Słaboszów (…). Słyszę często, co ludzie mówią o jego kazaniach i co na nich działa i na mnie samego (…). Ksiądz wikary chce naprawdę dużo pracować i dużo może zrobić” (Akta personalne XP -56). W liście była także mowa o obowiązkowości księdza w doprowadzaniu dzieci na religię, szczególnie tych, które unikały katechezy.

W grudniu 1963 r. ks. Palimąka zainstalował się w Pierzchnicy. W związku z wygłoszonym przezeń kazaniem (z 11 kwietnia 1966 r.) Wojewódzki Urząd ds. Wyznań skierował do Kurii w Kielcach pismo o wszczęciu postępowania w sprawie działalności ks. Palimąki „szkodliwej dla państwa ludowego”. Wytoczony zarzut dotyczył „publicznego piętnowania historyków polskich za rzekome zniekształcanie prawdy historycznej narodu i Ojczyzny”. Ks. Palimąka nie zaprzeczał; ponadto nie chciał dopuścić świeckich władz oświatowych do wizytacji katechezy w punktach katechetycznych. SB przyglądała się coraz uważniej młodemu wikariuszowi...

W 1966 r. ks. Palimąka został mianowany wikariuszem w Białogonie k. Kielc. Po trzech latach przeniesiono go do Kazimierzy Wielkiej. Od 1972 r. jest już w Proszowicach, gdzie daje się poznać jako aktywny, zaradny i przedsiębiorczy kapłan.

Na probostwie w Klimontowie

Bp Jan Jaroszewicz w porozumieniu z ks. kan. Janem Kurczabem - proboszczem w Proszowicach zlecił ks. Stanisławowi Palimące organizację parafii i budowę kościoła w Klimontowie. - Do tego dzieła przystąpił z wiarą i entuzjazmem, mając nadzieję, że z pomocą Bożą i ludzi wykona zadanie - uważa ks. Daniel Wojciechowski. Zakupiono plac pod budowę, a 3 lipca 1977 r. została odprawiona pierwsza Msza św. na placu budowy kościoła. Sama budowa świątyni ruszyła wiosną 1978 r., a jesienią bp Jaroszewicz dokonał wmurowania kamienia węgielnego. Tempo pracy było szybkie, ksiądz dwoił się i troił, nie żałował zdrowia, które zaczynało szwankować, tym bardziej że budowa w tamtych czasach to było wyzwanie wymykające się normom, połączone z karkołomnymi zabiegami i tzw. „załatwieniami” wszystkiego, od pozwoleń po materiały.

Proboszcz był lubiany przez swoich parafian w Klimontowie i cieszył się ich szacunkiem. „Przyjaźnie nastawiony do każdego człowieka, wzbudzał zaufanie i łatwo nawiązywał kontakty. Był lubiany przez młodzież i dzieci. Te cechy jego charakteru pomagały mu przy budowie kościoła oraz tworzenia wspólnoty parafialnej. Parafianie podziwiali jego zaangażowanie w budowę i chętnie mu pomagali. Trud budowy kościoła i plebanii bez wytchnienia i wypoczynku przypłacił zawałem serca” - pisze w swej książce ks. Daniel Wojciechowski. Proboszcz dbał też o Kościół duchowy. Katechizacja, przepowiadanie Ewangelii - pozostawały na dobrym, ambitnym, zaangażowanym poziomie.

Od 1978 r. ks. Palimąka został samodzielnym duszpasterzem w Klimontowie. Równolegle z budową kościoła stawiano plebanię. Parafię pw. NMP Królowej Polski erygował bp Stanisław Szymecki 4 stycznia 1983 r. W tym samym roku bp Mieczysław Jaworski poświęcił cmentarz grzebalny. Od maja 1984 r. Proboszcz mieszkał już u siebie, na plebanii.

Życie parafialne potoczyło się wartkim, stabilnym nurtem, umacniały się więzi wspólnoty, parafia powoli krzepła. Proces w miarę spokojnego budowania wspólnoty przerwała nagła, tragiczna śmierć Księdza Proboszcza, 27 lutego 1985.

Ks. Palimąka został pochowany na cmentarzu, ale wkrótce ciało jego złożono w nowym grobie obok kościoła. Napis na nagrobku brzmi: „Oto miejsce mego odpoczynku na wieki” (Ps 131, 14). Bp Jan Gurda w 1990 r. poświęcił w kościele tablicę upamiętniającą postać tragicznie zmarłego kapłana. W czerwcu 2004 r. uporządkowano grób ks. Stanisława Palimąki wykonując nowe podesty granitowe i odkrywając mogiłę z zarośli. Teraz widnieje obok nowo wybudowanej kaplicy przedpogrzebowej. - Pamiętamy o kolejnych rocznicach śmierci, zamawiane są Msze św. 8 maja w dniu jego imienin czy we Wszystkich Świętych. Pozostaje nam obowiązek pamięci o nim - wyjaśnia proboszcz Klimontowa ks. Jan Kukowski. Postać tragicznie zmarłego Proboszcza przypominano m.in. w numerach pisma parafialnego „Klimontowska wspólnota”.

Dziękuję ks. Janowi Kukowskiemu za pomoc w zebraniu materiału do artykułu i udostępnienie zdjęcia.

W następnym numerze sylwetka Jadwigi Stano, wdowy konsekrowanej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krzyżyk z drewna wraku „Titanica” sprzedany za 11600 euro

2019-10-21 21:14

ts / Wiltshire (KAI)

Na aukcji w Wielkiej Brytanii sprzedano krzyż, wyrzeźbiony z drewna pochodzącego z wraku legendarnego „Titanica”. Jak poinformowały media brytyjskie, prosty, 13-centymetrowy krzyżyk, sprzedano 19 października w Wiltshire w pobliżu kurortu Bath. Nabywca zapłacił za niego 10 tys. funtów (około 50 tys. zł). Dom aukcyjny oczekiwał, że będzie to cena około 12-18 tys. funtów.

F.G.O. Stuart (1843-1923)/pl.wikipedia.org

Krzyżyk wyrzeźbiono w zakładzie Samuela Smitha. Był on członkiem załogi statku SS „Minia”, który po katastrofie zbierał na swój pokład zwłoki zmarłych pasażerów. Członkowie załogi zbierali także wyrzucone przez morze przedmioty, w tym części wraku z drzewa dębowego. Z tego drzewa Smith wyrzeźbił później krzyżyk, upamiętniający ponad 1500 ofiar zatopionego „Titanica”. Do czasu aukcji znajdował się on w posiadaniu potomków byłego marynarza.

Luksusowy parowiec „Titanic”, swego czasu największy statek świata, podczas swego pierwszego rejsu z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku w kwietniu 1912 r. zderzył się z górą lodową i zatonął. Przedmioty z wraku odkrytego w 1985 r. osiągają wysokie ceny na aukcjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem