Reklama

Papież do dyplomatów: chronić osobę ludzką i jej godność oraz otoczyć troską imigrantów

2016-01-11 12:28

tłum. st (KAI) / Watykan / KAI

Grzegorz Gałązka

Kryzys związany z migracjami oraz ochrona osoby ludzkiej i jej godności to główne akcenty przemówienia Franciszka do korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej. Papież wyraził przekonanie, że "obecny Rok Jubileuszowy może być dobrą okazją, aby zimna obojętność wielu serc została przezwyciężona przez ciepło miłosierdzia, będące cennym darem Boga, który zamienia obawy w miłość i czyni nas budowniczymi pokoju”. Tradycyjnie z okazji nowego roku papież spotkał się z ambasadorami w Sali Królewskiej Pałacu Apostolskiego.

Publikujemy tekst papieskiego przemówienia:

Ekscelencje, Panie i Panowie,

Serdecznie Państwa witam na tym dorocznym spotkaniu, stwarzającym mi okazję do złożenia wam życzeń na Nowy Rok. Pozwala mi też ono zastanowić się wraz z wami nad stanem naszego świata, pobłogosławionego i umiłowanego przez Boga, a mimo to udręczonego i nękanego wielu bolączkami. Dziękuję nowemu dziekanowi Korpusu Dyplomatycznego, Jego Ekscelencji Panu Armindo Fernandes do Espírito Santo Vieira, ambasadorowi Angoli za uprzejme słowa, skierowane do mnie w imieniu całego korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej. Równocześnie chciałbym przypomnieć w sposób szczególny - prawie miesiąc po jego śmierci - świętej pamięci ambasadora Kuby, Rodneya Alejandro López Clemente.

Reklama

Przy tej okazji chciałbym szczególnie serdecznie powitać osoby uczestniczące po raz pierwszy w tym spotkaniu, odnotowując z zadowoleniem, że w ciągu ostatniego roku powiększyła jeszcze się bardziej liczba ambasadorów rezydujących Rzymie. Jest to istotny znak uwagi, z jaką wspólnota międzynarodowa śledzi aktywność dyplomatyczną Stolicy Apostolskiej. Kolejnymi tego dowodami są umowy międzynarodowe podpisane i ratyfikowane we właśnie zakończonym roku. W szczególności chciałbym wspomnieć o szczególnych porozumieniach w kwestiach opodatkowania podpisanych z Włochami i Stanami Zjednoczonymi Ameryki, świadczącymi o coraz większym zaangażowaniu Stolicy Apostolskiej na rzecz szerszej transparencji w kwestiach ekonomicznych. Nie mniej ważne są umowy o charakterze ogólnym, mające na celu regulację istotnych aspektów życia i działalności Kościoła w różnych krajach, takich jak umowy podpisane w Dili z Demokratyczną Republiką Timoru Wschodniego.

Podobnie, pragnę przypomnieć wymianę dokumentów ratyfikacyjnych umowy z Czadem w sprawie statusu prawnego Kościoła katolickiego w tym kraju, a także umowę podpisaną i ratyfikowaną z Palestyną. Chodzi o dwie umowy, które między innymi ukazują, w jaki sposób możliwe jest pokojowe współistnienie wyznawców różnych religii, tam gdzie uznawana jest wolność religijna i zapewniona jest realna możliwość współpracy w budowaniu dobra wspólnego, we wzajemnym poszanowaniu tożsamości kulturowej każdego obywatela.

Z drugiej strony, wszelkie doświadczenie religijne przeżywane autentycznie może jedynie promować pokój. Przypomina nam o tym niedawno obchodzone Boże Narodzenie, podczas którego kontemplowaliśmy narodziny bezbronnego dziecka, nazywanego „Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju” (por. Iz 9,5). Tajemnica Wcielenia ukazuje nam prawdziwe oblicze Boga, dla którego moc nie oznacza siły i zniszczenia, ale miłość; sprawiedliwość nie oznacza zemsty, ale miłosierdzie. To właśnie w tej perspektywie zechciałem ogłosić Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, zainaugurowany wyjątkowo w Bangi, podczas mojej wizyty apostolskiej w Kenii, Ugandzie i Republice Środkowoafrykańskiej. W kraju długo doświadczanym głodem, ubóstwem i konfliktami, gdzie bratobójcza przemoc ostatnich lat pozostawiła głębokie rany w duszach, rozdzierając wspólnotę narodową i rodząc nędzę materialną i moralną, otwarcie Drzwi Świętych w katedrze w Bangi miało być znakiem zachęty, aby wznieść spojrzenie, aby podjąć na nowo drogę i odnaleźć motywy dialogu. Tam, gdzie imię Boga było wykorzystywane, by dopuszczać się niesprawiedliwości, chciałem potwierdzić wraz ze wspólnotą muzułmańską Republiki Środkowoafrykańskiej, że „kto twierdzi, iż wierzy w Boga musi być także człowiekiem pokoju” (1), a zatem człowiekiem miłosierdzia, ponieważ nigdy nie wolno zabijać w imię Boga. Tylko ideologiczna i wypaczona forma religii może myśleć o wymierzaniu sprawiedliwości w imię Wszechmogącego, rozmyślnie mordując bezbronnych ludzi, tak jak to miało miejsce w krwawych atakach terrorystycznych w ciągu ostatnich miesięcy w Afryce, Europie i na Bliskim Wschodzie.

Miłosierdzie było jakby „nicią przewodnią” kierującą moimi podróżami apostolskimi już w ubiegłym roku. Mam na myśli przede wszystkim wizytę w Sarajewie, mieście głęboko zranionym przez wojnę na Bałkanach i stolicy Bośni i Hercegowiny, kraju który ma szczególne znaczenie dla Europy i dla całego świata. Jako skrzyżowanie kultur, narodów i religii z pozytywnym skutkiem dąży on do budowania coraz nowych mostów, dowartościowania tego, co łączy i postrzegania różnic jako szansy pogłębiania szacunku dla wszystkich. Jest to możliwe poprzez dialog cierpliwy i ufny, potrafiący przyswoić sobie wartości kultury każdego i przyjmować dobro pochodzące z doświadczeń innych (2).

Moja myśl biegnie następnie ku podróży do Boliwii, Ekwadoru i Paragwaju, gdzie spotkałem narody, które nie poddają się w obliczu trudności i z odwagą, determinacją i w ducha braterstwa stawiają czoła wielu wyzwaniom powodującym ich cierpienia, począwszy od powszechnego ubóstwa i nierówności społecznej. Podczas podróży na Kubę i do Stanów Zjednoczonych Ameryki mogłem odwiedzić dwa kraje, które od dawna były rozdzielone, a które postanowiły napisać nowy rozdział historii, podejmując proces zbliżenia i pojednania.

W Filadelfii, z okazji Światowego Spotkania Rodzin, a także podczas podróży do Sri Lanki i Filipin oraz niedawnego Synodu Biskupów przypomniałem znaczenie rodziny, która jest pierwszą i najważniejszą szkołą miłosierdzia, w której uczymy się odkrywania miłującego oblicza Boga i gdzie nasze człowieczeństwo rośnie i się rozwija.

Niestety, znamy wiele wyzwań, z jakimi rodzina musi się zmierzyć w tym czasie, w którym jest „zagrożona przez coraz liczniejsze usiłowania niektórych, by na nowo zdefiniować samą instytucję małżeństwa przez relatywizm, kulturę rzeczy ulotnych, brak otwarcia na życie” (3). Istnieje dzisiaj rozpowszechniona obawa przed definitywnością, jakiej wymaga rodzina a płacą za to zwłaszcza najmłodsi, często wątli i zdezorientowani, a także starsi o których się w końcu zapomniana i zostają opuszczeni. Wręcz przeciwnie, „z braterstwa przeżywanego w rodzinie rodzi się solidarność w społeczeństwie”(4), która prowadzi nas do bycia odpowiedzialnymi jedni za drugich. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy w naszych domach, a także w naszych społeczeństwach nie pozwalamy, by utrwaliły się znużenie i urazy, ale dajemy miejsce dla dialogu, który jest najlepszym antidotum na indywidualizm tak powszechny w kulturze naszych czasów.

Drodzy Ambasadorowie,

Duch indywidualistyczny jest podatnym gruntem dla dojrzewania tego poczucia obojętności na drugiego, które prowadzi do traktowania go jedynie jako przedmiotu transakcji handlowej, pobudzającego do braku zainteresowania człowieczeństwem innych i doprowadzającego w końcu do uczynienia ludzi bojaźliwymi i cynicznymi. Czyż nie są to być może uczucia, które często żywimy wobec ubogich, zepchniętych na margines, ostatnich członków społeczeństwa? A jakże wielu ostatnich mamy w naszych społeczeństwach! Myślę wśród nich zwłaszcza o imigrantach, z ich brzemieniem trudności i cierpień, wobec których stają codziennie, poszukując niekiedy rozpaczliwie miejsca, gdzie można by żyć w pokoju i godnie.

Dlatego chciałbym zastanowić się dziś z wami na temat krytycznej sytuacji migracyjnej, przed którą stoimy, aby dostrzec przyczyny, nakreślić rozwiązania, przezwyciężyć nieuchronny strach, który towarzyszy zjawisku tak masowemu i ogromnemu i które w roku 2015 dotyczyło głównie Europy, ale także różnych regionów Azji oraz Ameryki Północnej i Środkowej.

„Nie bój się i nie lękaj, ponieważ z tobą jest Pan, Bóg twój, wszędzie, gdziekolwiek pójdziesz” (Joz 1,9). Tę obietnicę Bóg składa Jozuemu. Ukazuje ona, jak bardzo Pan towarzyszy każdemu człowiekowi, zwłaszcza tym, którzy są w trudnej sytuacji, jak osoby podróżujące do obcego kraju. Rzeczywiście, cała Biblia opowiada nam historię ludzkości w drodze, ponieważ bycie w ruchu jest charakterystyczne dla człowieka. Jego historia składa się z wielu migracji, czasami będących skutkiem dojrzewania świadomości prawa do swobodnego wyboru, często podyktowanych okolicznościami zewnętrznymi. Od wygnania z Raju do Abrahama podążającego do Ziemi Obiecanej; od opisu Wyjścia po niewolę babilońską Pismo Święte opisuje trudy i cierpienia, nadzieje i pragnienia, które są wspólne dla tych setek tysięcy ludzi w drodze, aż do dnia dzisiejszego, z taką samą determinacją jak Mojżesz, aby dotrzeć do „ziemi opływającej w mleko i miód” (por. Wj 3,17), gdzie można żyć w wolności i pokoju.

Zatem słyszymy dziś, tak jak w owych czasach krzyk Racheli opłakującej swoje dzieci, bo ich już nie ma (por. Jer 31,15; Mt 2,18). Jest to głos tysięcy ludzi płaczących, uciekając przed straszliwymi wojnami, przed prześladowaniami i łamaniem praw człowieka, lub niestabilnością polityczną czy społeczną, które często czynią życie w ojczyźnie niemożliwym. Jest to wołanie tych, którzy są zmuszeni do ucieczki, aby uniknąć niewypowiedzianego barbarzyństwa, jakie dokonywane jest wobec osób bezbronnych, takich jak dzieci i osoby niepełnosprawne, czy męczeństwa jedynie z powodu przynależności religijnej.

Tak jak wówczas, słyszymy głos Jakuba, który mówi do swoich dzieci: „idźcie tam i zakupcie dla nas zboża, abyśmy przetrwali i nie pomarli” (Rdz 42,2). Jest to głos tych, którzy uciekają przed skrajną nędzą, z powodu niemożliwości nakarmienia rodziny czy dostępu do opieki medycznej i edukacji, od poniżenia bez perspektyw jakiegokolwiek postępu, a nawet z powodu zmian klimatu i ekstremalnych warunków pogodowych. Niestety wiadomo, że głód jest wciąż jedną z najgorszych plag naszego świata, z milionami dzieci, które umierają każdego roku z jego powodu. Trzeba jednak z bólem stwierdzić, że często ci migranci nie są objęci międzynarodowymi systemami ochrony na mocy umów międzynarodowych.

Jakże w tym wszystkim nie widzieć owocu owej „kultury odrzucenia”, zagrażającej osobie ludzkiej, składającej mężczyzn i kobiety na ofiarę bożkom zysku i konsumpcji? Poważną sprawą jest przyzwyczajenie się do owych sytuacji ubóstwa i potrzeby, do dramatów wielu osób i sprawienie, by stały się „normalnością”. Ludzie nie są już postrzegani jako wartość podstawowa, którą należy szanować i chronić, szczególnie jeśli są oni ubodzy i niepełnosprawni, jeśli „nie są jeszcze potrzebni” – jak dzieci nienarodzone - lub „nie są już potrzebni” - jak osoby starsze. Staliśmy się niewrażliwi na wszelkie formy marnotrawstwa, począwszy od trwonienia żywności, które jest jednym z najbardziej zasługujących na potępienie, podczas gdy istnieje wiele osób i rodzin, które cierpią na skutek głodu i niedożywienia(5).

Stolica Apostolska pragnie, aby pierwszy Światowy Szczyt Humanitarny, zwołany na maj bieżącego roku przez Narody Zjednoczone, potrafił w smutnym dzisiejszym kontekście konfliktów i katastrof zrealizować swój zamiar umieszczenia osoby ludzkiej i jej godności w centrum każdej interwencji humanitarnej. Konieczny jest wspólny wysiłek, który zdecydowanie zniweczyłby kulturę odrzucenia i działania wymierzone w ludzkie życie, aby nikt nie czuł się pominięty lub zapomniany oraz aby inne ludzkie istnienia nie były poświęcane z powodu braku środków, a przede wszystkim braku woli politycznej.

Niestety dziś, podobnie jak wówczas słyszymy głos Judy sugerującego, aby sprzedać swego brata (por. Rdz 37,26-27). Jest to arogancja możnych, którzy traktują słabych w sposób instrumentalny, sprowadzając ich do przedmiotów dla celów egoistycznych lub z powodu rachunków politycznych i strategicznych. Tam, gdzie nie jest możliwa migracja uregulowana, często migranci są zmuszeni, by zwrócić się do osób trudniących się handlem [trafficking] lub przemytem [smuggling] ludzi, pomimo, że w znacznej części są świadomi niebezpieczeństwa utraty podczas podróży dóbr, godności a nawet życia. W tej perspektywie, ponawiam raz jeszcze apel o powstrzymanie handlu ludźmi, który zamienia osoby ludzkie w towar, zwłaszcza osoby słabe i bezbronne. Na zawsze pozostaną wpisane w nasze umysły i serca obrazy dzieci zmarłych w morzu, będących ofiarami ludzkiego cynizmu i nieprzychylności przyrody. Osoby, które później przeżyją i dotrą do jakiegoś kraju, który je przyjmie, noszą nieusuwalne głębokie blizny tych doświadczeń, oprócz tych związanych z okropnościami, jakie zawsze towarzyszą wojnom i przemocy.

Podobnie jak wtedy, słyszymy dziś anioła mówiącego: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem” (Mt 2, 13). Jest to głos, jaki słyszy wielu migrantów, którzy nigdy nie opuściliby swego kraju, gdyby nie byli do tego zmuszeni. Wśród nich jest wielu chrześcijan, którzy w ostatnich latach coraz bardziej masowo opuścili swe ziemie, gdzie zamieszkiwali od początków chrześcijaństwa.

Wreszcie, także dziś słyszymy głos Psalmisty powtarzającego: „Nad rzekami Babilonu - tam myśmy siedzieli i płakali, kiedyśmy wspominali Syjon” (Ps 136 [137], 1). To płacz tych, którzy chętnie powrócili by do swoich krajów, gdyby zaleźli odpowiednie warunki bezpieczeństwa i utrzymania. Także w tym przypadku moje myśli biegną ku chrześcijanom Bliskiego Wschodu, którzy chcą przyczynić się, jako pełnoprawni obywatele do dobrobytu duchowego i materialnego poszczególnych państw.

Znacznej części przyczyn migracji można było stawić czoła już dawno temu. W ten sposób możliwe byłoby zapobieżenie wielu katastrofom lub przynajmniej złagodzenie ich najokrutniejszych skutków. Także dziś, zanim będzie za późno, można wiele uczynić, aby powstrzymać tragedie i budować pokój. Oznaczałoby to jednak podważenie ustalonych praktyk i zwyczajów, począwszy od problemów związanych z handlem bronią, problemu zaopatrzenia w surowce i energię, inwestycji, polityki finansowej i wsparcia na rzecz rozwoju, aż po poważną plagę korupcji. Zdajemy sobie ponadto sprawę, że w kwestii migracji, konieczne jest ustanowienie planów średnio- i długoterminowych, wykraczających poza reagowanie kryzysowe. Powinny one z jednej strony rzeczywiście pomóc integracji migrantów w krajach przyjmujących a zarazem sprzyjać rozwojowi krajów pochodzenia, poprzez działania solidarnościowe, które nie uzależniałyby pomocy od przyjęcia strategii i działań obcych ideologicznie lub sprzecznych z kulturami narodów, do których jest ona skierowana.

Nie zapominając o innych dramatycznych sytuacjach, wśród których myślę szczególnie o granicy między Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi Ameryki, których dotknę udając się w przyszłym miesiącu do Ciudad Juarez, chciałbym poświęcić szczególną refleksję Europie. W ciągu minionego roku została ona bowiem objęta masowym napływem uchodźców – z których wielu zginęło próbując do niej dotrzeć - co nie ma precedensu w najnowszej historii, nawet po zakończeniu II wojny światowej. Wielu imigrantów z Azji i Afryki widzi w Europie punkt odniesienia dla takich zasad, jak równość wobec prawa i dla wartości wpisanych w naturę każdego człowieka, jak nienaruszalność godności i równość każdej osoby, miłość bliźniego niezależnie od pochodzenia i przynależności, wolność sumienia i solidarność ze swoimi bliźnimi.

Jednakże masowe lądowania na brzegach Starego Kontynentu zdają się jednak nadwerężać system gościnności mozolnie zbudowany na zgliszczach II wojny światowej, stanowiący nadal światło humanizmu, do którego należy się odwoływać. W obliczu ogromu przepływów migracyjnych i związanych z nimi nieuchronnych problemów zrodziło się wiele pytań na temat rzeczywistych możliwości przyjęcia i przystosowania osób, co do zmiany struktury społecznej i kulturowej krajów przyjmujących, jak również przekształceń pewnej regionalnej równowagi geopolitycznej. Równie ważne są obawy związane z kwestiami bezpieczeństwa, bardzo zaostrzone szerzącym się zagrożeniem międzynarodowego terroryzmu. Obecna fala migracyjna zdaje się podważać podstawy owego „ducha humanistycznego”, który Europa od zawsze miłuje i broni(6). Nie można sobie jednakże pozwolić na utratę wartości i zasad humanizmu, poszanowania godności każdej osoby, pomocniczości i wzajemnej solidarności, pomimo że mogą one stanowić w pewnych okresach historii brzemię trudne do uniesienia. Pragnę zatem podkreślić moje przekonanie, że Europa, wspomagana przez swoje wielkie dziedzictwo kulturowe i religijne, posiada narzędzia do obrony centralnej roli osoby ludzkiej i znalezienia właściwej równowagi między podwójnym obowiązkiem moralnym ochrony praw swoich obywateli oraz zapewnienia pomocy i gościnności imigrantom (7).

Równocześnie odczuwam potrzebę, by wyrazić wdzięczność za wszystkie inicjatywy mające na celu promowanie godnego przyjęcia osób, takie jak między innymi Fundusz na rzecz Migrantów i Uchodźców Banku Rozwoju Rady Europy, a także zaangażowanie tych krajów, które wykazały wielkoduszną postawę dzielenia się. Mam na myśli przede wszystkim państwa sąsiadujące z Syrią, które natychmiast odpowiedziały, okazując pomoc i gościnność, zwłaszcza Liban, gdzie uchodźcy stanowią jedną czwartą całej populacji, oraz Jordania, która nie zamknęła swoich granic pomimo, że gości już setki tysięcy uchodźców. Podobnie, nie wolno zapominać o wysiłkach innych krajów zaangażowanych na pierwszej linii, w tym zwłaszcza Turcji i Grecji. Pragnę wyrazić szczególne podziękowania dla Włoch, których zdecydowane zaangażowanie uratowało wiele istnień ludzkich w rejonie Morza Śródziemnego, a które wciąż przyjmują na swoim terytorium dużą liczbę uchodźców. Niech tradycyjne poczucie gościnności i solidarności, charakteryzujące naród włoski nie zostanie osłabione przez nieuniknione trudności chwili obecnej, ale w świetle swej wieloletniej tradycji będzie on zdolny do przyjmowania i integracji wkładu społecznego, gospodarczego i kulturalnego, jaki mogą wnieść imigranci.

Ważne, aby kraje znajdujące się na pierwszej linii konfrontacji z obecnym kryzysem nie były pozostawione samym sobie. Równie niezbędne jest podjęcie szczerego i pełnego szacunku dialogu wszystkich krajów zaangażowanych w problem - krajów pochodzenia, tranzytu i goszczących migrantów, aby z większa twórczą odwagą poszukiwano nowych i trwałych rozwiązań. Wiadomo, że migracje będą tworzyć podstawę przyszłości świata, bardziej od tego czego nie dokonaliśmy dotychczas oraz, że reakcje mogą być owocem jedynie wspólnej pracy, która byłaby naznaczona szacunkiem dla ludzkiej godności i praw osób. Program Rozwoju przyjęty we wrześniu ubiegłego roku przez Organizację Narodów Zjednoczonych na najbliższe 15 lat, podejmujący wiele problemów pobudzających do migracji, a także inne dokumenty wspólnoty międzynarodowej dotyczące zarządzania kwestią migracji, mogą znaleźć wdrożenie spójne z oczekiwaniami, jeśli będą umiały umieścić osobę w centrum tworzenia polityki na wszystkich szczeblach, postrzegając ludzkość jako jedną rodzinę a ludzi jako braci, w poszanowaniu wzajemnych różnic i przekonań sumienia.

Podejmując kwestie migracyjne nie można bowiem pomijać związanych z nimi aspektów kulturowych, począwszy od tych związanych z przynależnością religijną. Ekstremizm i fundamentalizm znajdują podatny grunt nie tylko w instrumentalizacji religii, aby zyskać władzę, ale także w braku ideałów i utracie tożsamości – również religijnej - co w znacznym stopniu cechuje tak zwany Zachód. Z takiej pustki rodzi się strach, który pobudza do postrzegania drugiej osoby jako zagrożenia i wroga, do zamykania się w sobie samym, okopując się w uprzedzeniach. Zjawisko migracyjne stawia zatem poważne pytanie kulturowe, od odpowiedzi na które nie można uciec. Przyjęcie imigrantów może być zatem dobrą okazją do nowego zrozumienia i otwarcia perspektywy, zarówno dla osoby przyjmowanej, która ma obowiązek poszanowania wartości, tradycji i praw goszczącej ją wspólnoty, jak i dla tej ostatniej, wezwanej do docenienia tego, co każdy emigrant może ofiarować z korzyścią dla dobra całej wspólnoty. W tym kontekście Stolica Apostolska ponawia swoje zaangażowanie w dziedzinie ekumenicznej i międzyreligijnej, aby nawiązać dialog szczery i lojalny, który doceniając szczególny charakter i tożsamość właściwą każdemu, sprzyja harmonijnemu współistnieniu między wszystkimi członami społeczeństwa.

Szanowni członkowie korpusu dyplomatycznego,

Rok 2015 był świadkiem zawarcia ważnych umów międzynarodowych, które napawają nadzieją na przyszłość. Myślę przede wszystkim o tak zwanym porozumieniu w sprawie irańskiej broni atomowej, które mam nadzieję przyczyni się do stworzenia klimatu odprężenia w tym regionie, a także osiągnięciu oczekiwanego porozumienia w sprawie klimatu na konferencji w Paryżu. Jest to znamienne porozumienie, stanowiące znaczące osiągnięcie dla całej wspólnoty międzynarodowej, uwypuklające silną zbiorową świadomość co do poważnej odpowiedzialności, jaką ma każdy, jednostki i narody, aby chronić stworzenie, krzewiąc „kulturę troski, przenikającą całe społeczeństwo” (8). Obecnie istotne znaczenie ma to, aby podjęte zobowiązania były nie tylko dobrym zamiarem, ale stanowiły dla wszystkich państw rzeczywiste zobowiązanie do wprowadzenia w życie koniecznych działań, aby ochronić naszą ukochaną ziemię dla dobra całej ludzkości, a zwłaszcza dla przyszłych pokoleń.

Ze swojej strony, właśnie rozpoczęty rok zapowiada się jako okres pełen wyzwań, ale także znaczących perspektyw. Mam na myśli szczególnie nowe inicjatywy podjęte na Cyprze, aby uregulować kwestię trwającego od dawna podziału oraz wysiłki narodu kolumbijskiego na rzecz przezwyciężenia konfliktów z przeszłości i osiągnięcia długo upragnionego pokoju. Wszyscy ponadto patrzymy z nadzieją na ważne kroki podjęte przez wspólnotę międzynarodową w celu osiągnięcia politycznego i dyplomatycznego rozwiązania kryzysu w Syrii, które położyłoby kres trwającym zbyt długo cierpieniom ludności. Podobnie, zachęcające są sygnały dochodzące z Libii, pozwalające żywić nadzieję na ponowienie zaangażowania na rzecz położenia kresu przemocy i przywrócenia jedności kraju. Z drugiej strony, staje się coraz bardziej jasne, że tylko wspólne i zgodne działania polityczne i mogą przyczynić się do pohamowania rozprzestrzeniania się ekstremizmu i fundamentalizmu, z ich konsekwencjami o charakterze terrorystycznym, które pociągają za sobą niezliczoną ilość ofiar zarówno w Syrii i Libii, jak i w innych krajach, takich jak Irak i Jemen.

Niech ten Rok Święty Miłosierdzia będzie również okazją do dialogu i pojednania, skierowaną na budowanie dobra wspólnego w Burundi, Demokratycznej Republice Konga i Sudanie Południowym. Przede wszystkim niech to będzie rok sprzyjający definitywnemu zakończeniu konfliktu we wschodnich regionach Ukrainy. Podstawowe znaczenie ma wsparcie, jakie wspólnota międzynarodowa, poszczególne państwa i organizacje humanitarne mogą zaoferować temu krajowi z wielu punktów widzenia, aby przezwyciężył on obecny kryzys.

Wyzwanie, które na nas czeka bardziej niż jakiekolwiek inne to przezwyciężenie obojętności, aby wspólnie budować pokój (9), który jest nadal dobrem, do którego należy zawsze dążyć. Niestety wśród wielu części świata, które żarliwie go pragną, znajduje się ziemia, którą Bóg umiłował i wybrał, aby ukazać wszystkim oblicze swego miłosierdzia. Życzyłbym, aby ten nowy rok mógł uleczyć głębokie rany, dzielące Izraelczyków i Palestyńczyków oraz umożliwił pokojowe współistnienie dwóch narodów, które - jestem tego pewien - z głębi serca nie pragną niczego innego, jak pokoju!

Ekscelencje, Panie i Panowie,

Stolica Apostolska nigdy nie przestanie działać na szczeblu dyplomatycznym, aby głos pokoju mógł być słyszalny, aż po krańce ziemi. Dlatego ponawiam pełną dyspozycyjność Sekretariatu Stanu do współpracy z wami w promowaniu stałego dialogu między Stolicą Apostolską a krajami, które reprezentujecie dla dobra całej wspólnoty międzynarodowej, będąc wewnętrznie pewnym, że obecny Rok Jubileuszowy może być dobrą okazją, aby zimna obojętność wielu serc została przezwyciężona przez ciepło miłosierdzia, będące cennym darem Boga, który zamienia obawy w miłość i czyni nas budowniczymi pokoju. Z tymi uczuciami ponawiam wobec każdego z was, waszych rodzin, waszych krajów najżarliwsze życzenia roku pełnego błogosławieństwa. Dziękuję.

1. Spotkanie ze wspólnotą muzułmańską, Bangi, 30 listopada 2015. 2. Por. Spotkanie z przedstawicielami władz, Sarajewo, 6 czerwca 2015. 3. Spotkanie z rodzinami, Manila 16 stycznia 2015. 4. Spotkanie ze społeczeństwem obywatelskim, Quito, 7 lipca 2015. 5. Por. Audiencja ogólna, 5 czerwca 2013. 6. Por. Przemówienie do Parlamentu Europejskiego, Strasburg, 25 listopada 2014. 7. Tamże 8. Laudato si’, n. 231. 9. Por. Przezwycięż obojętność i zyskaj pokój, Orędzie na XLIX Światowy Dzień Pokoju, 8 grudnia 2016.

Tagi:
papież

Archidiecezja krakowska upamiętni 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny

2019-05-29 12:11

BPAK, lk / Kraków (KAI)

W najbliższych dniach przypadnie 40. rocznica pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny, która potrwała od 2 do 10 czerwca 1979 r. Papież Polak odwiedził wówczas Warszawę, Gniezno, Częstochowę, Kraków, Kalwarię Zebrzydowską, Wadowice, Oświęcim i Nowy Targ. 6 czerwca 1979 papież przyjechał do Krakowa, 7 czerwca spotkał się z wiernymi w Wadowicach i Kalwarii Zebrzydowskiej, 8 czerwca w Oświęcimiu, a 9 czerwca w Nowym Targu. Obchody 40. rocznicy tego wydarzenia będą odbywały się także w różnych miejscach archidiecezji krakowskiej.

Adam Bujak, Arturo Mari/Biały Kruk

W niedzielę 2 czerwca metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski będzie sprawował o godz. 11.00 Mszę św. w Parafii św. Bartłomieja w Morawicy.

Z kolei 9 czerwca Msza św. pod przewodnictwem abp. Jędraszewskiego rozpocznie oficjalne obchody 40. rocznicy wizyty św. Jana Pawła II w Nowym Targu. Uroczysta Eucharystia będzie sprawowana przez metropolitę krakowskiego o godz. 10.00 przy ołtarzu polowym na płycie miejskiego rynku.

Tuż po Mszy św. wystąpią zespoły regionalne, a o godz. 16.30 – największa w Polsce kapela góralska "Mała Armia Janosika". W ramach nowotarskich obchodów 40. rocznicy pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny planowany jest również koncert "Cantata dla Papieża" autorstwa krakowskiego kompozytora Edwarda Zawielińskiego, który współpracować będzie z miejscowymi i krakowskimi chórami. Po koncercie zaprezentowana zostanie homilia Ojca Świętego z 1979 r.

W Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej odbędzie się w nocy z 8 na 9 czerwca XVI Noc Czuwania w intencji powołań pod hasłem "Przybądź Duchu Święty". Wydarzenie jest organizowane przez Duszpasterstwo Młodzieżowo-Powołaniowe oo. Bernardynów i w tym roku wpisuje się w obchody 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Kalwarii Zebrzydowskiej.

Czuwanie rozpocznie Msza św. o godz. 19:00 pod przewodnictwem bpa Stanisława Jamrozka. O godz. 20.30 odbędzie się różaniec w kaplicy Matki Bożej Kalwaryjskiej oraz Apel Maryjny. Na godz. 21.15 zaplanowano adorację Najświętszego Sakramentu oraz uwielbienie, a o północy będzie sprawowana niedzielna Eucharystia. Następnie odbędzie się agapa i o godz. 2.15 – Droga Krzyżowa na Dróżkach. Czuwanie zakończy się ok. godz. 4.00.

Na terenie krakowskiego Klasztoru Cystersów w Mogile będzie miał miejsce wyjątkowy koncert oraz plenerowa wystawa zdjęć pt. "Jan Paweł II w Mogile". Koncert, podczas którego wystąpi Lubelska Federacja Bardów, rozpocznie się o godz. 19.00, a poprowadzi go Basia Stępniak-Wilk.

W Wadowicach, w Muzeum Domu Rodzinnego Ojca Świętego Jana Pawła II otwarta zostanie wystawa zatytułowana: "1979. Światło w mroku. I Pielgrzymka Jana Pawła II do Polski w materiałach z archiwum Instytutu Pamięci Narodowej". Wstęp na uroczystość w dniu 7 czerwca obowiązuje tylko z zaproszeniami, natomiast zwiedzający będą mogli oglądać nową ekspozycję od 8 czerwca.

W obchody 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny wpisują się także wydarzenia w Oświęcimiu, upamiętniające Mszę św. w Auschwitz-Birkenau. Będą one miały miejsce w sobotę 8 czerwca w oświęcimskiej Parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego. Uroczystą Eucharystię odprawi o godz. 18.00 bp Kazimierz Górny, a po Mszy św. swoje świadectwo wygłosi Arturo Mari, osobisty fotograf Papieża Polaka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wątpliwości wokół sprawy Szymonka

2019-06-19 10:59

Dr Błażej Kmieciak - dyrektor Centrum Bioetyki Instytutu Ordo Iuris

Śmierć dziecka wywołuje w pełni zrozumiałe reakcje emocjonalne. Tym bardziej, w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, konieczne jest odwołanie się do ustalonych faktów, w tym zwłaszcza wiedzy medycznej oraz informacji dotyczącej poszanowania bądź też naruszenia praw dziecka jako pacjenta oraz jego rodziców.

Analizując sprawę 11-miesięcznego Szymonka leczonego na terenie szpitala przy ul. Niekłańskiej w Warszawie. trzeba w pierwszym rzędzie zwrócić uwagę, iż jako opinia publiczna nie posiadamy w tej sprawie zbyt licznych, zweryfikowanych informacji:

- Nie wiemy jaki był stan dziecka przed odłączeniem od aparatury podtrzymującej życie. 10 czerwca szpital stwierdził w Komunikacie: „ze względu na tajemnicę lekarską nie możemy jej upublicznić, natomiast pełne informacje są w posiadaniu Rodziców”.

- Ze strony rodziców nie przedstawiono oficjalnych informacji dotyczących sposobu traktowania dziecka oraz jego ostatecznego rozpoznania klinicznego. Pełnomocnik rodziny zaznaczył jedynie, że postępowanie dotyczące działań w jednej z placówek w Radomiu, w której przebywał chłopiec przez przewiezieniem do Warszawy, posiada charakter niejawny.

- Nie znamy również opinii poszczególnych komisji oraz konsyliów jakie zbierały się w ciągu ostatnich tygodni. W tym zakresie nie tylko nie wiemy, jakie były ustalenia lekarzy ze wspomnianego szpitala, ale również nie posiadamy informacji dotyczącej ustaleń jakie poczynili lekarze-konsultanci zaproszeni na wspomniane powyżej diagnostyczne konsylia.

W większości dostępne informacje odnoszące się do stanu Szymonka bazują na wpisach członków rodziny na portalach społecznościowych, co nie stanowi weryfikowalnego źródła danych medycznych. Pojawiały się również informacje organizacji pozarządowych, w tym zwłaszcza „Stowarzyszenia STOP NOP”, które nie jest uprawnione do stawiania medycznych diagnoz odnoszących się do stanu niespełna rocznego pacjenta.

Jedyne informacje, jakie posiadamy odnoszą się do ogólnego stanu zdrowia dziecka. W szpitalnym Komunikacie z 10 czerwca przypomniano, że „Pacjent przebywa w naszym Szpitalu na Oddziale Intensywnej Terapii od 22 stycznia 2019 r. w stanie skrajnie ciężkim z nieodwracalnym uszkodzeniem centralnego układu nerwowego”. W ostatnich godzinach, w mediach pojawiły się również dwie kluczowe informacje - pierwsza, w której rodzice dziecka wskazali, iż odłączono je od aparatury podtrzymującej życie bez ich obecności, wbrew wcześniejszym ustaleniom oraz druga, w której minister zdrowia, prof. Łukasz Szumowski wskazuje, „że nikt nie odłączył aparatury przed stwierdzeniem, że pacjent zmarł”.

Śmierć dziecka

Ostatnia wypowiedź w sposób wyraźny wskazuje nam na prawdopodobny scenariusz działania w omawianej sprawie. W podobnych przypadkach klinicznych polskie przepisy prawne wprowadziły konkretny scenariusz postępowania, jaki winien być zrealizowany. Po pierwsze, mówimy tutaj o komisyjnym stwierdzeniu „trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu (śmierci mózgu),” bądź „nieodwracalnego zatrzymania krążenia”. Po drugie, trzeba dodać, iż szczegółowe działania w tym zakresie podejmowane są przez lekarzy na podstawie odrębnego „Obwieszczenia” Ministra zdrowia. Omawiany tutaj proces stwierdzania śmierci składa się z dwóch etapów. W pierwszym wysunięte zostaje przez komisję lekarską podejrzenie odnoszące się do śmierci człowieka. Bada się w tym czasie, czy nie zaistniały sytuacje, które wprowadzać mogą w błąd odnośnie oceny stanu klinicznego pacjenta: m.in. hipotermia, określone postaci zatrucia, spożycie określonych substancji psychoaktywnych. Do drugiego etapu przystępuje się natomiast po potwierdzenia diagnozy dotyczącej śmierci. Bada się np. odruchy źreniczne na światło. Warto również przypomnieć, cytując polskie przepisy ustawowe, że „trwałe nieodwracalne ustanie czynności mózgu (śmierć mózgu) stwierdza jednomyślnie dwóch lekarzy specjalistów posiadających II stopień specjalizacji lub tytuł specjalisty, w tym jeden specjalista w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii lub neonatologii, a drugi w dziedzinie neurologii, neurologii dziecięcej lub neurochirurgii”.

Wątpliwości i wyjaśnienia

Bez względu na w pełni zrozumiałe emocje w całej sprawie, nie można obecnie analizowanej sytuacji Szymona porównać do sprawy Alfirgo Evansa, jak czynią to wielokrotnie polskie media. Wskazany tutaj brytyjski casus odnosił się przede wszystkim do stanu, w którym z niezrozumiałych względów klinicznych, personel brytyjskiego szpitala zdecydował się odłączyć dziecko od aparatury podtrzymującej życie, zaprzestać jego karmienia i pojenia oraz nie wyrazić zgody na podjęcie działań diagnostyczno-leczniczych na terenie innego szpitala. Podobne działania miały miejsce przy jednoczesnym braku postawienia ostatecznej diagnozy oraz wyraźnie dostrzeganych reakcjach dziecka nawiązującego kontakt z rodzicami. Polska sprawa ze szpitala przy ul. Niekłańskiej w Warszawie oddaje inną rzeczywistość. Mowa bowiem o pacjencie, u którego – jak podawały media oraz wspomniana placówka - stwierdzono obrzęk mózgu oraz nieodwracalne uszkodzenie centralnego układu nerwowego. Minister Zdrowia powiadomił opinię publiczną ponadto, iż odłączenie od respiratora nastąpiło po stwierdzeniu śmierci mózgu. Sprawa Szymona oraz sprawa Alfiego Evansa nie mogą być w tym zakresie porównywane.

W omawianej sprawie wielokrotnie pojawiają się informacje kojarzące stan chłopca z podaną wcześniej szczepionką przeciwko pneumokokom: „cztery dni później wystąpiła u niego gorączka oraz drgawki. Ostatecznie, 21 stycznia dziecko zostało przyjęte do szpitala. Było reanimowane, wykonano kolejne TK głowy, powstał obrzęk mózgu - opisywał tygodnik „Wprost”. Podobne stwierdzenia nie mają jednakże żadnego oparcia w rzetelnej diagnozie lekarskiej wyrażonej przez lekarzy ze szpitala, bądź też przez którego z konsultantów także wskazanych przez rodzinę małego pacjenta. Opinie prezentowane przez taką czy inną organizację pozarządową nie stanowią rzetelnej oraz weryfikowalnej diagnozy lekarskiej. Nie wiemy jaka była przyczyna pojawienia się tak dramatycznego stanu chłopca. Kojarzenie szczepienia oraz omawianej sytuacji nie jest efektem oceny medycznej, a jedynie opinii wyrażonej przez osoby do tego nieuprawnione.

Kontekst uprawnień kieruje as w stronę relacji istniejącej na linii pacjent - lekarz - rodzina. W szpitalnym komunikacie z 10 czerwca wskazywano, iż rodzice mają zapewniony dostęp do informacji medycznej, konsultacji z innymi specjalistami oraz możliwości proponowania innych form wsparcia terapeutycznego. Szpital zatem zapewniał o realizacji prawa pacjenta do informacji, konsultacji z innym lekarzem oraz świadczeń zdrowotnych odpowiadających aktualnemu stanowi wiedzy medycznej. Ze strony rodziców dziecka, innych przez nich upoważnionych osób lub ich pełnomocnika nie pojawiły się dotąd oficjalne stanowiska podważające realizację wskazanych tutaj praw pacjenta oraz praw jego rodziców, jako opiekunów prawnych.

Istotne wątpliwości wzbudza natomiast informacja wskazująca o odłączeniu chłopca od aparatury podtrzymującej funkcje życiowe bez obecności jego rodziców.- przedstawiali ja rodzice dziecka w mediach. Do informacji tej dotąd nie odniósł się szpital w odrębnym komunikacie lub stanowisku. Jej potwierdzenie jednak wskazywać może na istotne naruszenie praw rodziców oraz naruszenie prawa dziecka jako pacjenta. Polskie przepisy konstytucyjne oraz ustawowe w sposób wyraźny wskazują na prawa rodziców zobowiązanych do sprawowania szczególnej troski nad rozwojem dziecka, w tym rozwojem zdrowotnym. Krajowe ustawodawstwo prawno-medyczne w sposób jednoznaczny zwraca ponadto uwagę na prawo rodziców lub opiekunów prawnych do uczestnictwa w świadczeniach zdrowotnych podejmowanych względem pozostającego pod ich opieką dziecka. Odłączenie pacjenta od respiratora bez obecności, w podobnych działaniach, jego rodziców, stanowić może przykład całkowicie niezrozumiałego postępowania medycznego naruszającego podstawowe standardy deontologiczne oraz normy ustawowe, w tym zwłaszcza prawo pacjenta do umierania w spokoju i godności. Jak wskazano powyżej, kierownictwo resortu zdrowia zaznaczało, iż w omawianej sytuacji mowa jest o odłączeniu pacjenta, u którego wcześniej stwierdzano śmierć. Powyższe nie może być jednak traktowane jako jakiekolwiek wytłumaczenie potencjalnego wprowadzenia w błąd oraz podjęcia unikalnych dla sytuacji rodzinnych działań medycznych, w których możliwości udziału rodzice zostali w sposób nieuzasadniony pozbawieni.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż obecnie konieczne jest uszanowanie dramatu doświadczanego przez rodziców. Ze strony mediów oraz komentatorów niezbędne jest bazowanie na faktach, a nie opiniach i domniemaniach. Bezsprzecznie niezbędnym jest wyjaśnienie niepokojących obaw jakie pojawiły się w związku z ostatnimi momentami życia Szymonka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zbliża się 450-rocznica Unii Lubelskiej z 1569 r.

2019-06-19 19:57

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

1 lipca przypada 450-rocznica Unii Lubelskiej, jednego z najważniejszych aktów politycznych w historii Europy. Unia tworzyła Rzeczpospolitą Obojga Narodów, składającą się z Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Była wzorcem państwa federacyjnego ze wspólnym Sejmem i Senatem, ale pełną autonomią władz wykonawczych autonomicznych państw z odrębnym wojskiem, skarbem oraz systemami prawnymi. Przez ponad 200 lat Rzeczpospolita była najbardziej demokratycznym państwem Europy, opartym na wieloetnicznym narodzie obywatelskim, formowanym przez szlachtę.

wikipedia
Unia Lubelska (obraz Jana Matejki)

Punktem wyjścia do późniejszej Unii Lubelskiej 1569 r. była unia w Krewie z 1385 r., określająca konsekwencje wynikające dla Polski i Litwy z małżeństwa wielkiego księcia litewskiego Jagiełły i króla Polski Jadwigi, w postaci włączenia Litwy do Polski, czego warunkiem był chrzest Litwy. Nie było wówczas mowy o unii dwóch równorzędnych państw. Jagiełło wraz z członkami swego rodu uważał państwo litewskie za swą rodzinną własność, i stąd inkorporacja Litwy do Polski – w zamian za tytuł królewski – wydawała mu się czymś naturalnym.

W rzeczywistości program ten nigdy nie został zrealizowany, a samodzielne państwo litewskie nie przestało istnieć. Już w 1392 r. w myśl ugody Jagiełły z jego stryjecznym bratem, Witoldem, ten ostatni objął władzę nad Litwą oraz księstwami ruskimi wchodzącymi w skład Wielkiego Księstwa. Ostatecznie zrealizowany został model unii dynastycznej. Jagiellonowie obierani byli na królów Polski, zatrzymując jednocześnie urząd wielkiego księcia Litwy. A paradoksalnie silna i dziedziczna władza Jagiellonów w Wielkim Księstwie Litewskim dawała im także silniejszą pozycję w Polsce, gdzie król liczyć się musiał z rosnącymi prawami szlacheckiego społeczeństwa obywatelskiego.

Na przełomie XV i XVI wieku kształtuje się polski parlament. Izba poselska składa się z przedstawicieli sejmików ziemskich, senat natomiast – z najwyższych dostojników mianowanych przez króla, wojewodów, kasztelanów i biskupów rzymskokatolickich. Król musiał się liczyć z kontrolującym go parlamentem. Jednym z wielkich sukcesów polskiego ruchu szlacheckiego było zapewnienie równych praw wszystkim członkom tego stanu.

Tak silna pozycja szlachty w Polsce była czymś bardzo atrakcyjnym dla bojarstwa litewskiego i ruskiego, dlatego właśnie to środowisko parło ku coraz silniejszym związkom z Polską, wbrew miejscowej magnaterii. Sytuacja na Litwie była taka, że tamtejsi możni zdecydowanie odrzucali możliwość inkorporacji i obawiali się bliższych związków z Polską, a kształtująca się tam szlachta popierała tę ideę.

Kolejnym elementem wzmacniającym dążenia do integracji obu państw było zagrożenie zewnętrzne. Od końca XV wieku silnym zagrożeniem dla Wielkiego Księstwa była Rosja. Drugim zagrożeniem były wojny o Inflanty, o które rywalizowały obok Rosji, Dania i Szwecja. Zatem dla Litwy współdziałanie wojskowe z Polską stało się w XVI stuleciu koniecznością. Podobne koncepcje wysuwał król Zygmunt August, zdecydowany na doprowadzenie do trwałej unii polsko-litewskiej, zdolnej przetrzymać nawet wygaśnięcie jagiellońskiej dynastii.

Za panowania Zygmunta Augusta rosło znaczenia młodej jeszcze szlachty litewskiej. Utworzono sejmiki powiatowe we wszystkich województwach Wielkiego Księstwa oraz zreformowano sądownictwo na korzyść szlachty. W ramy prawne ujął to Drugi Statut Litewski z 1566 r. Potwierdził je Zygmunt August w dokumencie z 1568 roku, a więc dosłownie w przeddzień sejmu zjednoczeniowego w Lublinie.

Sejm Lubelski

Na 23 grudnia 1568 r. Zygmunt August zwołał do Lublina oba sejmy: koronny (polski) oraz litewski, aby ostatecznie rozstrzygnąć sprawę. Obradowały one w zasadzie osobno, zbierały się na wspólnych posiedzeniach tylko dla spraw najważniejszych.

W polskiej izbie przeważała opinia potrzeby włączenia Litwy do Polski, a z kolei ze strony litewskiej większość magnatów, mająca wciąż silne wpływy, była temu przeciwna. Koniecznością stało się szukanie kompromisu. Spierano się m. in. o to, czy obok wspólnego sejmu polsko-litewskiego pozostać miały sejmy osobne – litewski i polski. Strona litewska żądała, by wybór władcy odbywał się na granicy przy odrębnym obwoływaniu osoby króla i wielkiego księcia.

1 marca Litwini opuścili Lublin, zdawało się, że idea unii została pogrzebana. W odpowiedzi na to stany polskie podjęły decyzję włączenia do Królestwa Polskiego Podlasia i Wołynia, obszarów długotrwałego sporu między obu stronami, a w początkach czerwca na wniosek posłów wołyńskich przyłączono do Królestwa Kijowszczyznę i wschodnie Podole (województwo bracławskie). W odpowiedzi na to magnaci litewscy rozważali wręcz wypowiedzenie wojny, natomiast inkorporacje tych województw do polski poparła tamtejsza szlachta. A to dlatego, że otrzymywała natychmiast wszystkie przywileje szlachty polskiej, zachowując oficjalny język ruski i prawo sądowe – czyli Statut Litewski. Szlachta litewsko-ruska parła też zdecydowania ku silniejszej niż dotąd unii międzypaństwowej. W początkach czerwca Litwini wrócili więc do Lublina i szybko doprowadzono do kompromisu. Ostatecznie sejmy: litewski i koronny 1 lipca przyjęły uroczyście akta Unii, a Zygmunt August uczynił to 4 lipca.

Najważniejszą decyzją było powołanie wspólnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. „Królestwo Polskie, Wielkie Księstwo Litewskie jest jedno nieróżne i nierozdzielne ciało, a także nieróżna, ale jedna jest wspólna Rzeczpospolita, która się z dwóch państw i narodów w jeden lud i państwo zniosła i spoiła” – czytamy w preambule unijnego aktu. Jednak szczegółowe postanowienia prowadziły nie tyle do stworzenia jednego państwa, ale do federacji Korony i Wielkiego Księstwa. Były to odrębne i równoprawne państwa, ale ściśle z sobą związane.

Fundament Rzeczpospolitej stanowić miał wspólny władca - król Polski i wielki książę Litwy w jednej osobie - wraz z sejmem. Odrzucono ideę odrębnych sejmów koronnych i litewskich, miał to być odtąd senat i sejm Rzeczypospolitej. Jednocześnie Korona i Wielkie Księstwo zachowywały odrębne urzędy centralne: kanclerza, hetmana, wojsko oraz skarb. Tak więc przy jednej władzy ustawodawczej – sejmie – działały dwie odrębne władze wykonawcze: koronna i litewska.

Siłą Unii – jak podkreśla Jerzy Kłoczowski – „było jej oparcie na szlacheckim społeczeństwie obywatelskim obu narodów politycznych: polskiego i litewskiego, które po prostu utożsamiały się z coraz głębiej z Rzeczpospolitą jako ich własnym państwem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem