Reklama

Polska

Abp Migliore na spotkaniu Prezydenta RP z Korpusem Dyplomatycznym

Życzenie, aby po szczycie NATO i Światowych Dniach Młodzieży "z Polski wyszło mocne przesłanie i aby zrodziła się zdecydowana wola łączenia bezpieczeństwa i solidarności, pokoju i trwałości – we wzajemnej trosce i uczciwości" - wyraził dziś w Pałacu Prezydenckim abp Celestino Migliore. Nuncjusz apostolski w Polsce i dziekan Korpusu Dyplomatycznego wygłosił w środę przemówienie podczas spotkania noworocznego dyplomatów z prezydentem Andrzejem Dudą.

2016-01-13 19:58

[ TEMATY ]

prezydent

abp Celestino Migliore

Duda Andrzej

BOŻENA SZTAJNER

Publikujemy pełny tekst przemówienia abp. Celestino Migliore:

Przemówienie dziekana Korpusu Dyplomatycznego, Abp. Celestino Migliore, Nuncjusza Apostolskiego w Polsce podczas spotkania noworocznego Pana Andrzeja Dudy, Prezydenta RP z Korpusem Dyplomatycznym Warszawa, 13 stycznia 2016, godz. 19.

Szanowny Panie Prezydencie, Panowie Marszałkowie Sejmu i Senatu, Pani Premier, Panie Ministrze Spraw Zagranicznych, Przedstawiciele Władzy Sądowniczej, Panie i Panowie!

Reklama

1. W pierwszych dniach kolejnego roku przybywamy do otwartych progów Pałacu Prezydenckiego w Warszawie, aby – na zaproszenie Pana Prezydenta i jego Małżonki – przywitać Nowy Rok i przekazać wyrazy uszanowania dla Głowy Państwa Polskiego.

W imieniu Korpusu Dyplomatycznego, akredytowanego w Polsce, mam zaszczyt i przyjemność serdecznie pozdrowić Gospodarza tego miejsca i złożyć nasze najlepsze życzenia pomyślnego Nowego Roku. Pragnę też w tych uroczystych okolicznościach ponowić nasze gratulacje z okazji wyboru na Głowę Rzeczypospolitej Polskiej.

2. Przełom każdego roku jest okolicznością sprzyjającą refleksji nad minionym czasem. Noworoczna radość usposabia nas do patrzenia z ufnością w przyszłość, ale jednak nie pozwala na zapominanie o tym wszystkim, co jest niepowodzeniem i pozostaje wyzwaniem. Niestety znowu musimy uznać, że świat nie jest wolny od przemocy, niesprawiedliwości i dyskryminacji w różnych częściach globu. To powoduje również, że do Europy zmierzają rzesze uchodźców, stawiając coraz to trudniejsze wyzwania dla poszczególnych Państw i całej wspólnoty Unii Europejskiej.

Od dłuższego czasu wspólnota międzynarodowa zmaga się z sytuacjami krytycznymi, a świat i jego mieszkańcy w różnym stopniu odczuwają skutki napięć, wojen, konfliktów, terroru i – niestety – barbarzyństwa. Nie jest to miejsce, aby mówić o konkretnych sytuacjach, ale nie sposób pominąć tragicznych wydarzeń terrorystycznego zamachu na życie przypadkowych ludzi, jakie niedawno miały miejsce w Paryżu. Pamiętamy też o podobnych tragediach w innych miejscach świata, między innymi na Bliskim Wschodzie czy na kontynencie afrykańskim. Jest to ból dla wszystkich ludzi dobrej woli. Pan Prezydent podczas wrześniowej sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych mówił w Nowym Jorku: „Pokój i prawo – dwa słowa, bez których nie sposób wyobrazić sobie współistnienia narodów, grup etnicznych, wyznawców różnych religii. Pokój i prawo – pojęcia piękne, ważne, aczkolwiek nader kruche, o które musimy dbać, które musimy bez ustanku pielęgnować”. Pamiętamy o tych słowach także w tragicznych okolicznościach, również dlatego, żeby odnawiać w nas ideały i nie pozwolić, aby trudne doświadczenia odmieniły nasze myśli, pragnienia, to wszystko, co piękne we wspólnocie narodów. Jest to raczej zachętą do wzmożonego wysiłku, do większej czujności i poszukiwania dobrych rozwiązań. Niech one będą godne człowieka dwudziestego pierwszego wieku; niech będą zaproszeniem, by nie poddawać się rezygnacji i obojętności; niech będą zachętą do pomagania słabszym, ale też do nieustępowania przed terrorem i barbarzyństwem, które aż szokuje.

Krzyk ofiar ciągle jest dla nas wyrzutem i wymownym wezwaniem, aby ograniczyć zło, ale też zdecydowanie intensyfikować naszą pracę na rzecz wspólnego dobra.

Jako przedstawiciele poszczególnych misji i jako całość Korpusu Dyplomatycznego znajdujemy w sobie dość determinacji i bezwarunkowo jesteśmy gotowi do wzmożonego wysiłku na tym polu.

Szanowny Panie Prezydencie!

3. Podczas przemówienia z okazji ubiegłorocznego Święta Narodowego jedenastego listopada, zechciał Pan Prezydent nawiązać do "wielkiego zrywu Solidarności – największego i najpiękniejszego ruchu społecznego, jaki chyba powstał na świecie, a z całą pewnością w czasach komunistycznych za żelazną kurtyną".

Temat ludzkiej solidarności, która była podstawą i motorem ruchu społecznego w Polsce, coraz częściej gości w światowych dyskursach oraz dylematach poszczególnych ludzi. W tym kontekście warto również dostroić się do najbardziej szczerych i naturalnych aspiracji oraz szlachetnych wysiłków młodych ludzi wszystkich kontynentów, którzy zgromadzą się w Krakowie w lipcu tego roku, aby świętować Światowe Dni Młodzieży. Tak się szczęśliwie składa, że odbędą się one w kilka dni po warszawskim szczycie NATO, poświęconym naglącemu problemowi bezpieczeństwa.

Należy sobie życzyć, aby z Polski wyszło mocne przesłanie i aby zrodziła się zdecydowana wola łączenia bezpieczeństwa i solidarności, pokoju i trwałości – we wzajemnej trosce i uczciwości.

W minionym roku przeżyliśmy w Polsce dwa ważne wydarzenia polityczne, które wiązały się z wyborczym zaangażowaniem Polaków. O pierwszym z nich już była mowa na początku. Natomiast wybory parlamentarne doprowadziły do powołania nowego Parlamentu i utworzenia nowego rządu. Wszystkie te wydarzenia przyjmowaliśmy z należną uwagą oraz żywą nadzieją, że przyczynią się one do pomyślnej realizacji pragnień Polaków, wyrażonych także przez udział w tych wyborach.

Cieszymy się radością Polski, która dzięki swej pracy wewnętrznej i aktywności dyplomatycznej coraz bardziej zaznacza się na arenie międzynarodowej i jest punktem odniesienia dla wielu inicjatyw europejskich i światowych, szczególnie zaś w tej części Europy. Pogłębia się też współpraca Polski z tradycyjnie przyjaznymi jej krajami obu Ameryk, Afryki i Azji oraz Australią, dla których Polska staje się znaczącym partnerem.

Szanowny Panie Prezydencie! Szanowni Państwo!

4. Zawsze można oczekiwać tego, co lepsze, niezależnie od tego, co już zostało osiągnięte. Dlatego też – dzieląc troski Państwa, które nas gości – składamy, na ręce Pana Prezydenta, najlepsze życzenia dla całego polskiego społeczeństwa. Niech kolejny Nowy Rok będzie dobrym czasem dla wszystkich, niech przynosi postęp w rozwiązywaniu spraw trudnych, związanych z życiem poszczególnych obywateli i całej społeczności Polski, niech będzie utrwaleniem dobra i tego, co lepsze.

Takie życzenia przekazujemy także Panu Prezydentowi i Małżonce, obu izbom polskiego Parlamentu w nowym składzie, nowemu rządowi, władzy sądowniczej i władzom samorządowym.

Szczęśliwego Nowego Roku!

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezydent Andrzej Duda spotkał się ze środowiskami żydowskimi

2020-01-09 07:22

[ TEMATY ]

Duda Andrzej

Duda

Andrzej Duda

KPRP

W Pałacu Prezydenckim odbyło się 8 stycznia coroczne świąteczne spotkanie Prezydenta RP z przedstawicielami środowisk żydowskich. Zarówno prezydent jak i goście w przemówieniach nawiązywali do kryzysu związanego z obchodami Dnia Pamięci Ofiar Holocaustu i skrytykowanym przez Andrzeja Dudę w ostrych słowach wystąpieniem Władimira Putina.

Udział wzięli Prezydent RP Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser Duda, przedstawiciel ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin, przedstawiciele kierownictwa Kancelarii Prezydenta RP, ambasador Izraela w Polsce Alexander Ben Zvi z małżonką, przedstawiciele gmin wyznaniowych żydowskich, naczelny rabin Polski,prof. Szewach Weiss oraz przedstawiciele żydowskich instytucji i organizacji religijnych, społecznych i kulturalnych.

Prezydent Andrzej Duda w przemówieniu wyraził radość z kolejnego spotkania ze społecznością żydowską w Pałacu Prezydenckim. Wskazał, że są to spotkania chanukowe, jednak w tym roku Chanuka zbiegła się ze Świętami Bożego Narodzenia, w związku z tym okazja do spotkania nastąpiła kilka tygodni później. Złożył okolicznościowe życzenia.

- To jest dla mnie szczególny czas jako prezydenta Rzeczypospolitej, bo tak się złożyło, że świat przyniósł nam w ostatnim czasie wydarzenia, których może nie do końca się spodziewaliśmy. Przed nami niezwykle ważna uroczystość, 75 rocznica wyzwolenia więźniów niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz Birkenau. W 2005 roku ustanowiona została przez ONZ Światowym Dniem Pamięci Ofiar Holocaustu. Rzeczywiście, nie tylko w tej przestrzeni symbolicznej, ale także w przestrzeni oficjalnej, urzędowej, od tamtego momentu 27 stycznia stał się dniem o wymiarze światowym. Stało się w efekcie tradycją, że ci, którzy chcieli uczcić pamięć ofiar Holocaustu, ci którym ta pamięć była droga, którzy chcieli się pochylić w żalu nad grobami czy to swoich bliskich, tych których szanowali czy po prostu nad prochami mordowanych bestialsko ludzi; ci, którzy chcieli oddać tez hołd ocalonym, spotykali się co roku na terenie tej straszliwej fabryki zagłady, jaką był niemiecki nazistowski obóz w Auschwitz, po to by oddać ten hołd. Spotykało się tam także co roku wielu światowych przywódców, szczególnie wtedy, gdy rocznice były okrągłe – mówił prezydent.

Andrzej Duda podkreślił, że miał nadzieję, iż 75. rocznica wyzwolenia obozu będzie wielkim wydarzeniem odbywającym się właśnie „w tym niezwykle symbolicznym miejscu i w tych symbolicznych chwilach, kiedy jest tam czasem przenikliwie zimno, co dodaje też pewnej niesamowitości; zimno od którego się tam kostnieje powoduje, że rozumie się grozę tego miejsca. Kiedy człowiek uświadomi sobie, że ci ludzie przebywali tam latami bez ogrzewania, ubrani jedynie w cienkie obozowe pasiaki, często chodzili po ziemi na bosaka, a często i tego nie mogli doświadczyć, bo byli kierowani prosto do krematorium”. Zaznaczył, że taki los spotkał wielką europejska społeczność żydowską, „także 3 miliony polskich obywateli narodowości żydowskiej, którzy zostali zamordowani w czasie Holocaustu a setki tysięcy z nich zamordowano właśnie w Auschwitz”.

- Miałem nadzieję, że to będzie właśnie ta uroczystość, która zgromadzi wszystkich, miałem nadzieję, że to właśnie stamtąd popłynie wielkie przesłanie dla świata. Muszę powiedzieć, że ze zdumieniem przyjąłem zaproszenie z Jerozolimy, od Fundacji Światowego Forum Holocaustu na obchody wydarzenia w Instytucie Jad Waszem, związanego z tą 75 rocznicą wyzwolenia obozu i Światowym Dniem Pamięci Ofiar Holocaustu. Dla mnie to właśnie tu, w Polsce, na ziemi wtedy okupowanej przez Niemców hitlerowskich, jest miejsce, gdzie rozsypane są te prochy. Miejsce, które ma wymiar tego wielkiego symbolu. To miejsce, gdzie każdy po swojemu, w różnych językach, może się modlić za tych, którzy odeszli, których już nie ma, których pomordowano. Uważam w głębi duszy, że to jest miejsce właściwe i miejsce najlepsze. I że nie wolno temu miejscu tej pamięci zabierać, przenosząc ją gdzie indziej i gdzie indziej akcentując to, co działo się na przestrzeni tamtych lat – powiedział prezydent, przywołując dramat II wojny światowej.

Wyjaśnił, że postanowił przyjąć wspomniane zaproszenie z Jerozolimy, by uciąć podejrzenia jakoby nie uznawał pamięci o Holocauście również w Instytucie Jad Waszem, gdzie upamiętnieni są również polscy Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. „Ze zdumieniem dowiedziałem się, że będzie mógł tam wystąpić prezydent Rosji, która w 1939 roku razem z hitlerowskimi Niemcami napadła na Polskę, która dokonała rozbioru naszego kraju wtedy i de facto współumożliwiła Niemcom późniejszą realizację Holocaustu w tamtym czasie; że będzie mógł tam przemówić prezydent Niemiec i innych krajów, a nie przewiduje się wystąpienia prezydenta Rzeczpospolitej” – wyznał prezydent Duda podkreślając, że wszelkimi dyplomatycznymi środkami próbowano uzyskać możliwość przemówienia dla przedstawiciela Polski.

- Stało się to dla nas szczególnie ważne w momencie, gdy pan prezydent Rosji Władimir Putin wygłosił swoje przemówienie do prezydentów Wspólnoty Niepodległych Państw 20 grudnia, gdzie o Polsce i Polakach powiedział straszne słowa. Słowa zakłamujące historię, pokazujące zdecydowanie wypaczony kontekst wydarzeń 1939 roku, generalizując i oczerniając i mój kraj i Polaków jako społeczeństwo. Pokazując także nieprawdę o II RP jako całości. Pokazując nieprawdę o tym, jaki klimat wtedy tam panował. Przecież gdyby to nie była Rzeczpospolita wielu narodów, które żyły obok siebie, polscy rabini nie wystąpiliby 2 września 1939 roku z odezwą wzywającą do obrony Rzeczpospolitej napadniętej przez Niemców, gdyby to był dla nich wrogi kraj, kraj który ich społeczności, nad którą oni sprawowali opiekę duchową, nie traktował dobrze. W którym nie miałaby ona swojego Polin – dobrego miejsca do życia – powiedział prezydent Duda.

Podkreślił, że nie mógł pojechać do Jerozolimy gdy nie umożliwiło mu się zaprezentowania polskiego punktu widzenia, wskazując, że najwięcej ofiar Holocaustu stanowili obywatele Polski. Omawiając swoją reakcję wskazał, że nie mógł pozwolić na to, by nie dopuszczono do głosu przedstawiciela Polski, która nigdy nie kolaborowała z nazistami, podczas gdy przemawiać będzie również prezydent Francji wysyłającej podczas II wojny światowej Żydów do obozów koncentracyjnych. Zaznaczył, że polskie Państwo Podziemne walczyło z Niemcami i starało się ratować Żydów. Przyznał, że wśród Polaków byli również antysemici i osoby, które zachowały się podle, że większość chciała ocalić swoje życie i nie chciała pomóc, bo za ratowanie Żydów w Polsce – w przeciwieństwie do innych krajów – groziła śmierć, co spotkało np. rodzinę Ulmów.

Prezydent powiedział, że weźmie udział w obchodach rocznicy wyzwolenia byłego niemieckiego obozu zagłady Auschwitz właśnie tam.

Podziękował również Związkowi Wyznaniowemu Gminy Żydowskiej i żydowskiej społeczności oraz przedstawicielom oficjalnych organizacji za zrozumienie oraz jednoznaczne wsparcie i opowiedzenie się po polskiej stronie po wystąpieniu prezydenta Rosji Władimira Putina oraz wsparły decyzje prezydenta Andrzeja Dudy.

- Jesteśmy społecznością ludzi, którzy żyją w Rzeczpospolitej Polskiej. Mamy różne poglądy, różne religie, ale żyjemy razem w szacunku i wzajemnym zrozumieniu – powiedział Andrzej Duda, dodając, że cieszy się gdy patrząc na zgromadzoną społeczność może powiedzieć iż jest prezydentem wszystkich Polaków, bo osoby czujące związek z Rzeczpospolitą uważa za Polaków, bez względu na krew. Żartował, że po wiekach wspólnego życia żaden Polak nie może być pewny, że nie płynie w jego żyłach również żydowska krew.

Wskazał, że relacje polsko-żydowskie są dobre, a „kłopotliwa relacja jest być może dla pewnej grupy osób organizujących te uroczystości w Jad Waszem. To nie jest państwo Izrael. Wiemy o tym, że to jest organizowane przez prywatną fundację o dużych wpływach”. Wyraził nadzieję, że wspólnie uda się przejść pozytywnie przez ten kryzys i zaznaczył, że jesteśmy wielką wspólnotą.

Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich w swoim przemówieniu przypomniał, że Żydzi w Polsce mieszkają już od 1000 lat. Zwrócił uwagę, że słowo „Polonia” w języku hebrajskim odczytywane być może jako miejsce, w którym mieszka Bóg. I tak też przez wielu Żydów to miejsce było odbierane. Rabin Schudrich zaznaczył, że w XVII-wiecznej elegii autorstwa jednego z rabinów, napisanej po jednym ze strasznych ówczesnych pogromów wybrzmiewa zdumienie, że taka tragedia w takim miejscu jest w ogóle możliwa.

- Jesteśmy na kilka dni przed 27 stycznia, to straszna rocznica – powiedział rabin Schudrich nawiązując do przypadającej w tym dniu 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz. Podkreślił z żalem, że jeszcze 5 lat temu, podczas obchodów 70. rocznicy tego wydarzenia trudno było przypuszczać, że w Europie i również w Polsce nastąpi wzrost antysemityzmu. Nawiązując do wątków biblijnych podkreślił, że w tej sprawie potrzebne są nie tylko deklaracje ale konkretne działania. Przypadki łamania prawa powinny być zgłaszane do prokuratury i sądzone.

„Kiedy naziści przyszli po komunistów, milczałem, nie byłem komunistą. Kiedy zamknęli socjaldemokratów, milczałem, nie byłem socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem, nie byłem związkowcem. Kiedy przyszli po Żydów, milczałem, nie byłem Żydem. Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować” – powiedział rabin Schudrich cytując niemieckiego pastora i działacza antyhitlerowskiego Martina Niemöllera. Zwracając się do Żydów zaapelował, by walczyli nie tylko z antysemityzmem ale z wszelkimi przejawami nienawiści związanymi z narodowością czy rasa.

Przewodnicząca Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP Klara Kołodziejska-Połtyn powiedziała, że jej przodkowie walczyli o Polskę i nie zgadza się na zakłamywanie historii. Podziękowała parze prezydenckiej za zaproszenie i złożyła noworoczne życzenia.

- Panie Prezydencie, pan nie musi niczego udowadniać. Ostatnie lata, czy podczas pańskiego szczerego i ważnego dla świata przemówienia w Kielcach, czy podczas uroczystości przy pomniku Bohaterów Getta, pańska szczerość wypowiedzi i obecność sprawiły, że możemy być dumni z takiego prezydenta Rzeczpospolitej, my, społeczność żydowska. W tych kwestiach wypowiada się Pan zawsze tak, jak powinien – powiedział Artur Hofman, przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów.

Ambasador Izraela podziękował parze prezydenckiej za świąteczne spotkanie i kultywowanie tej tradycji. Omówił również ostatnie lata relacji polsko-żydowskich, przywołując kwestie ekonomiczne czy przemówienie Lecha Wałęsy w Knesecie. Wyraził przekonanie, że oficjalne uroczystości uroczystości 27 stycznia w Auschwitz przyczynią się do umocnienia wzajemnych relacji.

Prof. Szewech Weiss przyznał, że wzajemne stosunki polsko-żydowskie są skomplikowane a bieżący kryzys nie jest pierwszy. Wskazał, że Polska jest największą żydowską diasporą na świecie właśnie ze względu na to, że tu jest Żydom lepiej niż w innych miejscach. Wyraził pewność, że uda się pokonać wszelkie nieporozumienia. Zaznaczył, że inicjatywa obchodów 75. rocznicy wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz nie była inicjatywą Instytutu Jad Waszem. „Tę konferencję zorganizował pan Kantor. Przepraszam, ale on to zorganizował jak kantor. Handel historią. Tak się nie da” – mówił prof. Weiss.

Podczas spotkania tradycyjną chasydzką muzykę i pieśni wykonywał zespół Symchy Kellera.

Ze spontaniczną inicjatywą wystąpił prof. Szewech Weiss, śpiewając wspólnie „w języku Jezusa Chrystusa”, jak powiedział, fragment Psalmu 133 – „Jak dobrze i miło, gdy bracia mieszkają razem”.

CZYTAJ DALEJ

Pomieszani w miłości

2020-01-14 10:24

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

małżeńskie

Ks. Adrian Put

Życie z osobą innej wiary czasem różni się od tego, które prowadziłem wcześniej, przyznaje Scott, na zdjęciu z żoną Hanną

W większości nie przypuszczali, że poślubią nie katolika. To, że są w tym miejscu i w takiej konfiguracji, to kwestia miłości, wiary, że ona jest silniejsza od wszystkiego, i zaufania, że to Boży plan.

Agnieszka i Tomasz. Ona – katoliczka, on – wyznania prawosławnego. Małżeństwo z 18-letnim stażem, dwoje dzieci. Mieszkają w Hajnówce.

Hanna i Scott. Ona – katoliczka, on – baptysta. Na początku drogi małżeńskiej. Miejscem ich wspólnego życia jest Zielona Góra.

Dwie pary, dwie zupełnie inne historie i dwa miasta w Polsce na dwóch biegunach – wschodzie i zachodzie.

Tło

Małżeństwa mieszane to – zgodnie z prawem kanonicznym (Kodeks prawa kanonicznego, kan. 1124) – związek zawarty przez dwie osoby ochrzczone, z których jedna przyjęła chrzest w Kościele katolickim lub została do niego przyjęta po chrzcie przez publiczne wyznanie wiary i nie wystąpiła z niego formalnym aktem (czyli jest katolikiem), druga zaś należy do Kościoła lub wspólnoty kościelnej nieutrzymującej pełnej jedności z Kościołem katolickim. Dla jednych – coś zupełnie zwyczajnego, dla innych – sytuacja trudna do zaakceptowania. Obok zwykłych problemów, z którymi mierzą się wszystkie rodziny, oni mają jeszcze jedno wyzwanie: akceptacji wiary i podejścia do niej współmałżonka. A z tym wiążą się dojrzałość i otwartość na jego praktyki, często odmienne od swoich, choćby w przypadku codziennej modlitwy czy uczestnictwa w obrządkach we własnej świątyni. I wychowanie dzieci, pytania o przynależność wyznaniową rodziców. Każde małżeństwo trochę do siebie podobne, ale związane z inną historią, inną rzeczywistością. Łączą je miłość, zaufanie, że u podstaw tej relacji jest Pan Bóg – ten sam dla obojga.

Czego więc konkretnie wymaga taki związek od małżonków? Jak swoją rzeczywistość jako małżeństwa mieszane postrzegają bohaterowie artykułu?

Czy życie w rodzinie, w której mieszają się nie tylko tradycje i przyzwyczajenia, ale i wyznawana wiara, jest trudniejsze?

Różnice

Dla Agnieszki i Tomasza ich małżeństwo od początku było czymś naturalnym. Oboje pochodzą z Hajnówki, gdzie 70% mieszkańców jest wyznania prawosławnego, zaś 25% to rzymscy katolicy, a więc małżeństwo takie jak ich nie jest wyjątkiem. W takiej społeczności dorastali i tam mieszkają do dziś. Od początku mieli świadomość wyznania drugiej strony. – Nie mieliśmy z tym większego problemu, ponieważ w naszych rodzinach i w naszym regionie często można spotkać małżeństwa mieszane wyznaniowo: katolicko-prawosławne – opowiada Agnieszka. – Kiedy nadszedł odpowiedni czas, zaczęliśmy rozmawiać, w jakim kościele będzie zawarte małżeństwo. Były, oczywiście, pewne obawy ze strony męża i mojej, wynikające z kilku osobistych przyczyn, np. jak na tę sytuację zareaguje jego rodzina, szczególnie mama, która chciała, aby jej jedyny syn wziął ślub w cerkwi. Nie wiedzieliśmy, jak będziemy się czuć w kwestii braku pełnego uczestnictwa we Mszy św. w obu kościołach – chodzi o wspólne przyjęcie Komunii św. Wspólnie z mężem podjęliśmy jednak decyzję, że ślub oraz chrzciny przyszłych dzieci będą w Kościele katolickim, natomiast my pozostaniemy przy swoich wyznaniach.

CZYTAJ DALEJ

Bp Guzdek: nie wolno nam sięgać po język i metody niegodne ucznia Chrystusa

2020-01-19 15:55

[ TEMATY ]

wojsko

katedrapolowa.pl

Stając w obronie zasad ewangelicznych wartości, musimy być otwarci na tych, którzy znajdują się na obrzeżach lub poza dostrzegalnymi granicami Kościoła – mówił w Krakowie bp Józef Guzdek. Biskup polowy Wojska Polskiego przewodniczył w kościele garnizonowym św. Agnieszki Mszy św., po której poświęcił tablicę upamiętniającą asa myśliwskiego Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii Stefana Janusa.

W homilii podkreślał, że chrześcijanie muszą być niejednokrotnie znakiem sprzeciwu, ale trzeba pamiętać o tym, aby „nie sięgać po metody i nigdy nie posługiwać się językiem niegodnym ucznia Chrystusa”.

Nawiązał do homilii św. Jana Chryzostoma, w której przestrzega on, by owce nie stały się wilkami. „Jak długo jesteśmy owcami, zwyciężymy. Otoczeni gromadą wilków, stajemy się mocniejsi. Gdy jednak stajemy się wilkami, ulegamy, ponieważ jesteśmy pozbawieni pomocy Dobrego Pasterza. Wszak nie jest on pasterzem wilków, ale owiec” – przywołał słowa tej homilii.

– Jakże to jest ważne, żebyśmy się nie „zwilczyli”; byśmy stosowali metody godne chrześcijanina! – podkreślił.

Kaznodzieja zauważył, że obrazem Kościoła jest bazylika św. Piotra w Rzymie: zarówno wnętrze świątyni, jak i plac z otaczającą go kolumnadą, przypominającą rozwarte ramiona. - Tak właśnie musi wyglądać Kościół katolicki. Gdyby zamiast kolumnady zbudował nieprzekraczalny mur, zrezygnowałby ze swojej katolickości – stwierdził hierarcha.

Jak zaznaczył, jako uczniowie Chrystusa, stając w obronie zasad i będąc świadkami ewangelicznych wartości, „musimy być otwarci na tych, którzy znajdują się na obrzeżach lub poza dostrzegalnymi granicami Kościoła”. - We wspólnocie Kościoła jest miejsce zarówno dla chrześcijan od urodzenia, jak i dla spóźnionych i zwlekających z odpowiedzią na łaskę wiary – dodał.

- Jakie jest moje chrześcijaństwo? Czy jestem wierny Ewangelii i ojczyźnie? Czy zdradziłem Chrystusa i ewangeliczne metody? – zapytywał zgromadzonych w świątyni. Podkreślił, że początkiem nawrócenia drugiego człowieka jest zdumienie. - W słowach i czynach powinniśmy być źródłem zachwytu i zdumienia, aby o nas mówiono tak jak o pierwszych chrześcijanach: „Patrzcie, jak oni się miłują, jak oni są wierni Chrystusowi i Ewangelii, jak oni są wierni wszystkim przykazaniom dekalogu” - mówił. Dodał, w sferze duchowej nic nie można osiągnąć „na rozkaz”.

Po Mszy św. biskup polowy Wojska Polskiego poświęcił tablicę, którą uroczyście odsłonili: przedstawicielka rodziny pilota Jolanta Janus, dyrektor krakowskiego oddziału IPN Filip Musiał i wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa Sławomir Pietrzyk

- Oddajemy dziś hołd temu konkretnemu oficerowi, ale widzimy w jego życiorysie także dokonania setek tysięcy innych polskich żołnierzy, którzy w mundurach polskich sił zbrojnych, a czasem także obcych armii alianckich walczyli przeciwko zniewoleniu w latach II wojny światowej. Widzimy wyjątkową determinację – powiedział Filip Musiał, przypominając życiorys Stefana Janusa i wysiłki, które podejmował, by mógł walczyć o wolność ojczyzny. Przywołał słowa gen. Stanisława Maczka: „Żołnierz polski walczył o wolność wszystkich narodów, ale umierał tylko dla Polski”.

Dr Filip Musiał przypomniał, że Stefan Janus podczas II wojny światowej wykonał 110 lotów bojowych, 27 lotów operacyjnych, mając potwierdzonych sześć zestrzeleń maszyn wroga, a jego wyjątkowość potwierdzają odznaczenia, które otrzymał m.in. Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari, cztery Krzyże Walecznych i brytyjski Distinguished Service Order.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję