Reklama

Polscy europosłowie o wystąpieniu premier Szydło w Parlamencie Europejskim

2016-01-22 18:32

x iw (Strasburg) / Strasburg / KAI

P. Tracz / KPRM

Demokracja w Polsce nie jest zagrożona a przemówienie premier Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim wyjaśniło wielu ludziom na naszym kontynencie istotę przemian w naszym kraju. Uważa tak większość polskich europosłów, pytanych o to przez KAI. Wyrazili oni również nadzieję, że rząd naszego kraju będzie nadal wcielał w życie reformy, z którymi szedł do wyborów.

KAI: Czy w Polsce jest zagrożona demokracja? Jeśli tak lub nie, to dlaczego?

Ryszard Czarnecki (RCz; Prawo i Sprawiedliwość): Tak, jest! Tyle że nie przez władzę, jak to sugeruje opozycja wewnątrz i – niestety – na zewnątrz kraju, ale przez podważanie demokratycznych wyników wyborów. Jeżeli naród zdecydował o zmianie władzy, wybierając innego niż dotąd prezydenta i inny rząd, to zagrożeniem demokracji są próby obalenia go przez – jak to szczerze wyznał jeden z liderów opozycji – „ulicę i Europę”.
Odwoływanie się do nacisków międzynarodowych, „stawianie” na ewentualne sankcje ze strony UE, szantażowane społeczeństwa możliwością odebrania nam „wiarygodności finansowej” przez prywatne agencje ratingowe, jak ta ostatnia (z siedzibą we... Frankfurcie nad Menem) czy straszenia, że „Bruksela nie da nam pieniędzy” – to pozademokratyczne narzędzia nacisku na demokratycznie wybraną władzę i na społeczeństwo, które tego dokonało.
Zapewne jestem jedynym politykiem z PiS-u, który odpowie „tak” na pytanie o to, czy demokracja jest w naszym kraju zagrożona. Ale twierdzę, że – paradoksalnie ? dzisiaj prawdziwym zagrożeniem dla funkcjonowania systemu demokratycznego jest nie tyle opozycja, co sposób działania dużej jej części.

- Karol Karski (KK; PiS): W Polsce demokracja nie jest zagrożona. Rzeczy oczywistych się nie komentuje.

- Agnieszka Kozłowska-Rajewcz ( AK-R; Platforma Obywatelska): Każda sytuacja, w której osłabiana jest rola instytucji stabilizujących wykonywanie prawa i nadzorujących sprawiedliwość oraz zgodność działania najważniejszych organów władzy z konstytucją, a taką instytucją jest Trybunał Konstytucyjny, musi budzić uzasadnione obawy. Na szczęście w Polsce większość społeczeństwa rozumie, jak ważne przemiany przeszliśmy w ostatnich 26 latach oraz czym jest wolność i sprawiedliwość. Jakiekolwiek próby zniszczenia tych oczywistych zdobyczy skończą się dla każdego rządu źle i ten obecny musi to sobie mocno wziąć do serca.

- Zbigniew Kuźmiuk (ZK; PiS): Oczywiście, że demokracja w Polsce nie jest zagrożona. Opozycja otrzymała w Sejmie przewodnictwo ważnych komisji (np. przewodniczący Platformy Grzegorz Schetyna kieruje Komisją Spraw Zagranicznych), w najbliższym czasie Sejm przyjmie tzw. pakiet demokratyczny, umożliwiający m.in. wprowadzenie przez opozycję jednego dodatkowego punktu obrad na każdym posiedzeniu czy też zadawanie pytań bezpośrednio premierowi tylko przez opozycję (podobnie jak w parlamencie brytyjskim); ponadto opozycja organizuje demonstracje uliczne, które odbywają się bez żadnych przeszkód, mamy bardzo zróżnicowanie media, przy czym te sprzyjające rządowi są ciągle w wyraźnej mniejszości. W tych warunkach mówienie i pisanie o zagrożeniach demokracji w Polsce jest oczywistym mijaniem się z prawdą.

- Michał Marusik (MM; Kongres Nowej Prawicy): Niestety, demokracja w Polsce zagrożona nie jest, bo jest wygodnym parawanem skrywającym ośrodki władzy rzeczywistej za parawanem władzy nominalnej. Jest bardzo łatwym mechanizmem manipulowania elektoratem, który następnie wyłania nominalne władze wedle woli ośrodków władzy rzeczywistej. Dysponowanie narzędziami masowej komunikacji umożliwia zbudowanie sympatii "większości" dla każdego praktycznie szyldu politycznego, który następnie kontroluje funkcjonowanie najważniejszych instytucji w państwie. Jest to katastrofalny mechanizm polityczny i katastrofalny ustrój polityczny.

- Jadwiga Wiśniewska (JW; PiS): Oskarżenia o łamanie w Polsce zasad państwa demokratycznego są czystą manipulacją. Polska jest państwem demokratycznym, w pełni uwzględniającym wszystkie wartości, na których zbudowana jest Unia Europejska. Co widzimy jak na dłoni każdego dnia – w pełni szanowana jest wolność swobodnego wyrażania poglądów, na czele z wolnością wyrażania opinii nieprzychylnych wobec rządu, tak chętnie ograniczaną przez naszych poprzedników.

- W ubiegłorocznych jesiennych wyborach parlamentarnych obywatele zagłosowali jednoznacznie: Prawo i Sprawiedliwość zostało pierwszą w historii Polski partią, która zdobyła samodzielną większość w Sejmie i ma niekwestionowany mandat do sprawowania władzy. Zgodnie ze standardami UE szanujemy prawo opozycji do współdecydowania o losach państwa. Przedstawiciele ugrupowań opozycyjnych sprawują 12 z 27 stanowisk przewodniczących i 55 ze 112 stanowisk wiceprzewodniczących w komisjach sejmowych, w tym tak ważne jak szefa Komisji Spraw Zagranicznych. Prezesem NIK – najważniejszej instytucji kontrolującej rząd – jest polityk partii opozycyjnej. W rękach opozycji znajduje się też władza w 15 na 16 samorządów wojewódzkich.

- Janusz Wojciechowski (JWoj; PiS): Demokracja w Polsce nie jest zagrożona, wręcz przeciwnie – Polska jest krajem wzorcowej wręcz demokracji. Jest stabilna większość parlamentarna, jest opozycja, która reprezentowana jest we władzach parlamentu, a poza tym rządzi w 15 na 16 regionów, demonstracje antyrządowe są legalne i odbywają się bez przeszkód, media, w większości zagraniczne, są wolne, nie ma cenzury ani blokady informacji, tak jak to zdarzyło się w Niemczech w odniesieniu do wydarzeń w Kolonii. Trybunał Konstytucyjny jest konstytucyjny: na 15 sędziów 9 pochodzi z wyboru opozycji, nic antydemokratycznego w Polsce się nie dzieje.

- Marek Jurek (MJ; Prawica Rzeczypospolitej): Demokracja jest zagrożona przede wszystkim ze strony Unii Europejskiej. Jej establishmentu określa demokrację nie jako rządy narodu, ale prościej: "demokracja to rządy demokratów", czyli tych, których za demokratów uznaje Unia. A ona jest niezadowolona z wyniku polskich wyborów, tak jak z rządów prawicy na Węgrzech.
KAI Co w wystąpieniu Pani Premier Szydło było dla Państwa najważniejsze?

- RCz: Z punktu widzenia koniecznej lekcji historii dla naszych bliższych i dalszych sąsiadów w UE najważniejsze było podkreślenie przez polską premier faktu, że Polska „przez długie lata” walczyła o wolność nie tylko własną, ale też innych. Istotne było również pokazanie „republikańskich” cech narodowych Polaków, jak ? szczególnie ? wolność, ale także sprawiedliwość, co ma uzasadnienie w polskich dziejach i jest świetną odpowiedzią na bieżące krzywdzące zarzuty o rzekomą „putinizację”.

- Ponadto ważne było wskazanie, że prawo dotyczące mediów w Polsce jest bardzo zbliżone do tego we Włoszech – co pokazało swoiste „podwójne standardy”, gdy chodzi o traktowanie nas przez Unię. Wreszcie błyskotliwa odpowiedź skierowana do pierwszego wiceprzewodniczącego KE Fransa Timmermansa, który zapytał: „Czemu Rząd Polski nie poczekał ze zmianą ustawy o TK na decyzję Komisji Weneckiej Rady Europy?” i usłyszał, że ani Komisja, ani europarlament też nie poczekały.

- KK: W przemówieniu Beaty Szydło najważniejszy był spokój i opanowanie w przeciwieństwie do roztrzęsionych i histerycznych „elit” PE (czego wyraźnym przykładem był przedstawiciel ALDE).

- AK-R: Raczej, co może stać się ważne. Jeśli premier Szydło przekona najbliższe otoczenie, a przede wszystkim swojego szefa, że warto nie tylko wyrażać wolę budowania silnej wspólnoty europejskiej, co powtarzała w Strasburgu, ale autentycznie kierować się taką wytyczną, to będzie to istotny krok.

- ZK: Głównie przekazanie prawdy związanej ze zmianami w Trybunale i mediach publicznych, w tym zwłaszcza stwierdzenie, że PiS dąży do zapewnienia pluralizmu w Trybunale (gdyby Platformie udało się przeforsować 5 kolejnych sędziów, to 14 na 15 byłoby z rekomendacji tej partii, teraz ta relacja wynosi 9 do 6, a docelowo ma to być 8 do 7 ciągle na korzyść obecnej opozycji).

- Ważne było również poinformowanie, że tzw. mała nowelizacja ustawy medialnej jest zaledwie początkiem zmian w mediach publicznych, a ta kolejna, przywracająca realizację misji przez nie i zapewniająca im stabilne finansowanie, zostanie przyjęta w ciągu najbliższych 5 miesęcy.
Premier podkreśliła także, że Polska jest ważnym członkiem UE, który chce budować dobrą przyszłość Unii, ale jednocześnie jest krajem suwerennym, a obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości będzie konsekwentnie realizował program, z którym wygrał wybory parlamentarne.

- MM: Najważniejszy był fakt, że Pani Premier w imieniu polskiego rządu zgodziła się prowadzić polski, wewnętrzny spór polityczno-prawny poza instytucjami państwa polskiego. Rozstrzyganie polskich dylematów prawnych i politycznych w żadnym wypadku nie powinno wychodzić poza instytucje państwa polskiego.

- JW: Premier Szydło w swoim przemówieniu merytorycznie i kompetentnie przedstawiła sytuację w Polsce i pokazała, że nasza demokracja w żaden sposób nie jest zagrożona. Dowiodła, że szum medialny wokół wydarzeń w naszym kraju jest wykreowany sztucznie, można powiedzieć, że w sposób kłamliwy. Premier podkreśliła, że kluczowe znaczenie mają dla niej rozmowa, dialog i bezpośrednia wymiana informacji, dzięki którym możliwe będzie wyjaśnienie wszystkich nieporozumień, jakie stały się przyczyną debaty. Beata Szydło w pełni sprostała zadaniu stojącemu przed liderem rządu pokazując, że wypowiada się w imieniu swojego gabinetu i polskiego społeczeństwa, mającego własne aspiracje i potrzeby.

- MJ: Najważniejsze było widoczne poczucie godności, poczucie prawa przemawiania w imieniu Polski i reprezentowania jej. Pani Premier mówiła przede wszystkim dobrze o Unii, bez podejmowania jej krytyki. Na dłuższą metę jednak będziemy musieli odnieść się do modelu społecznego, który lansuje Unia i do tego, jak traktuje państwa narodowe w ogóle.

- Jakie głosy w dyskusji najbardziej zwróciły Państwa uwagę?

- RCz: Przedstawiciela Słowenii z Europejskiej Partii Ludowej, a więc frakcji, w której są PO i PSL, że problemy w Polsce są niczym w porównaniu z problemami w… jego kraju – widziałem zdumioną minę szefa frakcji EPL, Niemca Manfreda Webera, który chyba nie takiej wypowiedzi się spodziewał! Zwykle agresywny i bardzo niechętny prawicy były premier Belgii i szef frakcji liberałów Guy Verhofstadt tym razem, o dziwo, był stonowany – choć do czasu ? co być może należy przypisać spokojnemu, wyważonemu wystąpieniu premier Szydło. Tyle że później nie opanował nerwów i jego gesty po replice szefowej polskiego rządu pokazały, że przegrał ten pojedynek z kretesem. Miła była wypowiedź Czecha Petra Macha, który nawiązując do słynnych słów prezydenta USA Johna Kennedy'ego „Ich bin ein Berliner”, powiedział „Jestem Polakiem”. Premier zaprezentowała się jak bardzo poważny polityk, ale nerwowe reakcje opozycji pokazały, że PO nie zrezygnuje z wtłaczania PiS-u w „antyeuropejską” kliszę.

- KK: Miłym zaskoczeniem był fakt, że większość mówców stanęła w obronie Polski.

- AK-R: Wszystkie te, które opierały się, niestety, na braku rzeczowej wiedzy nt. rzeczywistych i istotnych problemów, dla których odbyła się ta dyskusja. Było ich sporo.

- ZK: Mocne wystąpienia w obronie Polski (poza głosem prof. Legutki) wygłosili przewodniczący frakcji ECR Brytyjczyk Syed Kamall, Niemiec Hans-Olaf Henkel z ECR, ale także Czech Petr Mach z EFDD (z plakietką „Jestem Polakiem”), Francuz Jean-Luc Schaffhuser z ENF; Polskę poparli też występujący jako kolejni mówcy przedstawiciele Zielonych i Komunistów (choć liderzy tych frakcji atakowali nasz kraj).

- MM: Każdy głos w tej debacie był nieuprawniony, bo cała ta debata była nieuprawniona. Nie godzi się kontynuować jej w mediach, odnosząc się do któregokolwiek z mówców. Moje wystąpienie nie było "głosem w debacie" (choć taki miało status formalny). Było moją opinią o tej debacie.

- JW: Przebieg dyskusji pokazał, że działania Prawa i Sprawiedliwości mają szerokie grono sojuszników wśród eurodeputowanych z innych państw członkowskich. Posłowie, którzy swoją opinię opierają na informacjach ukazujących pełnię sytuacji w Polsce, nie podzielają obaw Komisji o stan demokracji w naszym kraju. Widzą, że Polska jest stabilnym państwem, a dotychczasowe działania rządu odzwierciedlają demokratycznie wyrażoną wolę narodu. Obowiązek uszanowania wyborczej decyzji Polaków podkreślał w swoim wystąpieniu Brytyjczyk Syed Kamall. Wymowny był też gest czeskiego eurodeputowanego Petra Macha, który – w geście solidarności z polskim rządem – na sali plenarnej wystąpił z napisem "Jestem Polakiem" na piersi. Uderzająca na tym tle była bierność posłów PO oraz ogólnikowość wypowiedzi przeciwników z innych państw członkowskich. Debata pokazała, że Parlament Europejski nie zajmuje się najważniejszym dla Unii problemem, którym jest narastający kryzys migracyjny. Przed Europą stoją realne problemy: kwestia imigrantów, bezpieczeństwo w UE czy Nord Stream II – tym powinny zająć się instytucje unijne. Europa potrzebuje stabilizacji, a nie kolejnego, sztucznie wytworzonego, konfliktu.

- JWoj: Najważniejsze było to, że Pani Premier podkreśliła niezbywalne, suwerenne prawo Polski do decydowania o swoim wewnętrznym porządku prawnym. To jest najważniejsza rzecz w tym sporze, w którym mamy do czynienia z próbą "wejścia z butami" w polską suwerenność i bardzo dobrze, że Pani Premier się temu stanowczo sprzeciwiła. Najcenniejsze były wypowiedzi o podwójnych standardach w Unii Europejskiej i wskazujące na to, że politycy i instytucje europejskie milczą bardzo często w obliczu bardzo poważnych przypadków łamania prawa, natomiast atakują w sytuacji, gdy żadnego naruszenia prawa nie ma.

- MJ: Mogliśmy zobaczyć, gdzie mamy przyjaciół. Polskę popierali ci, którzy widzą problemy Europy, są świadomi jej moralnego i politycznego kryzysu, poczuwają się do dziedzictwa cywilizacji chrześcijańskiej. Atakowali nas, ci którzy przez mechanizm unijny chcą budować nowe, postnarodowe społeczeństwo.

- Jaki, Państwa zdaniem, będzie dalszy scenariusz UE odnośnie do Polski?

- RCz: Scenariusz będzie taki sam, jak przewidywałem wcześniej. Tuż po debacie w PE Timmermans zapowiedział, że Komisja Europejska nie zrezygnuje ze swej procedury względem Polski. Jak widać, choćby nie wiadomo jakie fakty i konkrety przedstawiła premier z Warszawy, to i tak UE wie swoje... Między Unią a Polską będzie nadal iskrzyło, gdyż nowe władze RP naruszyły interesy zachodnich spółek finansowych, zachodnich banków czy ich polskich spółek-córek oraz zachodnich (głównie niemieckich i francuskich) supermarketów. Stąd też ten konflikt interesów będzie dalej powodować niesprawiedliwe ataki na Polskę i niechęć części zachodnioeuropejskich mediów, polityków i instytucji międzynarodowych. Wygraliśmy bitwę w Strasburgu, ale musimy szykować się na długą „wojnę” ze strukturą, której przecież integralną częścią jesteśmy... Rzecz w tym, że niektóre kraje wykorzystują ową strukturę (UE) do minimalizowania roli Polski czy wręcz powrotu do sytuacji, w której rząd w Warszawie jest pokornym wykonawcą, mówiąc elegancko – „sugestii” ze strony naszych sąsiadów bliższych i dalszych.

- KK: Jest mało istotne co UE zrobi odnośnie Polski. Polska jest suwerennym krajem.

- AK-R: Instytucje unijne niewątpliwie będą przyglądały się tym wydarzeniom i zjawiskom, które zasygnalizowali korespondenci zagranicznych mediów czy niezależnych instytucji i organizacji nadzorujących w Europie i – szerzej – na świecie przebieg procesów demokratycznych. Jedna debata nie zamknie sprawy, która osiągnęła szeroki rozgłos publiczny.

- ZK: Swoista bitwa została w Strasburgu wygrana przez premier Szydło, ale wojna Komisji z Polską będzie niestety trwała dalej, o czym świadczą podsumowujące wystąpienia komisarzy Timmermansa i Oettingera. Dwie największe frakcje (chadecja i socjaliści) forsują rezolucję w sprawie Polski, zapewne więc zostanie ona uchwalona na następnej sesji w Strasburgu.

- MM: Jeżeli Polska ulegnie naciskowi zewnętrznemu, to żadnego dalszego scenariusz nie będzie. Jeżeli natomiast Polska żadnej zewnętrznej presji ulegać nie będzie, to wydaje mi się, że kolejne "debaty" o charakterze propagandowych połajanek mogą się pojawić. Reakcji Komisji Europejskiej nie jestem w stanie przewidzieć.

- JW: Jeżeli po debacie w PE w dalszym ciągu pojawiać się będą wątpliwości co do sytuacji w Polsce, będziemy odnosić się do nich na bieżąco. W otwartym dialogu będziemy wyjaśniać wszelkie niejasności. Naród polski ma bogatą historię, w której demokracja zawsze odgrywała ważną rolę. Dotychczas dla innych państw byliśmy wzorem walki o niepodległość i nie ma powodu, aby wizerunek ten został zachwiany.

- JWoj: Sądzę, że debata w Parlamencie Europejskim, jej jednoznaczny ton korzystny dla Polski spowoduje osłabienie zainteresowania naszym krajem i procedura wszczęta przez Komisję "rozejdzie się po kościach".

- MJ: Jeśli w naszym kraju będą zachodzić zmiany systemowe, nastąpią kolejne ataki. Musimy być na nie przygotowani. Również proponując Europie inną drogę od tej, którą donikąd prowadzą ją kanclerz Merkel i przewodniczący Juncker.

- Sondę przeprowadził ks. Ireneusz Wołoszczuk, Strasburg

Tagi:
Unia Europejska premier

Reklama

Prezydent i premier pozdrawiają uczestników „Polski pod Krzyżem”

2019-09-14 16:10

tk, maj / Warszawa (KAI)

Słowa solidarności i pozdrowień od prezydenta i premiera przekazano uczestnikom Mszy św. sprawowanej we Włocławku podczas ewangelizacyjnego wydarzenia „Polska pod Krzyżem. W przesłaniu do zgromadzonych premier Mateusz Morawiecki przytoczył słowa Jana Pawła II, że nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego bez Chrystusa.

Prezydent.pl

Kapelan prezydenta, ks. Zbigniew Kras przypomniał, że Andrzej Duda dwukrotnie modlił się na tamie we Włocławku – miejscu wyłowienia zamordowanego przez SB ks. Jerzego Popiełuszki. Przypomniał, że zbliża się 35. rocznica śmierci kapłana-męczennika.

Ks. Kras powiedział, że prezydent, „tak zwyczajnie, nie na pokaz, dla siebie samego”, często przychodzi do kaplicy pałacu prezydenckiego, by pomodlić się przed krzyżem zawieszonym nad ołtarzem.

W odczytanym podczas Mszy św. przesłaniu premier Mateusz Morawiecki przytoczył słowa Jana Pawła II, że nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego bez Chrystusa. „Wierzę, że ta uroczystość umocni jej uczestników, przyniesie nowe siły w codziennym życiu osobistym, zawodowym, społecznym” – napisał premier.

W wydarzeniu „Polska pod Krzyżem” zorganizowanym na lotnisku w Kruszynie pod Włocławkiem uczestniczy kilkadziesiąt tysięcy osób. To zaproszenie wszystkich Polaków do osobistego nawrócenia i powrotu do Pana Boga – mówił KAI Maciej Bodasiński z fundacji Solo Dios Basta. - Chcemy odnowić swoją wiarę u jej źródeł, pod krzyżem, tam, gdzie wszystko się zaczęło - dodaje.

Zdaniem organizatorów modlitewnego spotkania, kryzys, którego doświadczamy obecnie w Kościele, ma swoje korzenie w upadku wiary. - Gdybyśmy wszyscy byli wierzący to świat wokół nas byłby inny, Kościół byłby inny. Rezygnując z żywej wiary dopuszczamy do naszej rzeczywistości zło – mówi Maciej Bodasiński.

Organizatorzy spotkania „Polska pod Krzyżem”, postrzegają je jako kontynuację swoich poprzednich inicjatyw – „Wielkiej Pokuty” i „Różańca do Granic”, choć świadomość, że wydarzenia te układają się w pewną całość przyszła dopiero po pewnym czasie.

O godz. 15 zebrani modlili się będą Koronką do Miłosierdzia Bożego, po czym rozpoczęła się Msza św. pod przewodnictwem biskupa włocławskiego Wiesława Meringa. Liturgii towarzyszą uroczyście wniesione relikwie Krzyża Świętego.

O godz. 17.30 przewidziana jest konferencja, podczas której zostanie m.in. odtworzona homilia ks. Dolindo Ruotolo.

O godz. 20.15 rozpocznie się Droga Krzyżowa. Następnie, ok. godz. 22, rozpocznie się druga – nocna – część spotkania. Będzie to wielogodzinna Adoracja Najświętszego Sakramentu zakończona niedzielną Eucharystią o godz. 3 nad ranem

Modlitwa taka zorganizowana zostanie w ponad 800 miejscach w całej Polsce a także w Australii, Kanadzie, Irlandii, Anglii, USA, Belgii, Holandii, Austrii, czy Kazachstanie. Do organizatorów dotarło również zgłoszenie z Jerozolimy czy Medjugorie.

Organizatorzy proszą również m.in. o ofiarowanie postu i cierpienia w intencji duchowych owoców wydarzenia.

Całość spotkania „Polska pod Krzyżem” można śledzić online na stronie tvp.info oraz vod.tvp.pl. Droga Krzyżowa transmitowana będzie przez TVP1 oraz Polskie Radio, od godziny 20:15 do 22:15.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Generał jezuitów: celem ataków na papieża jest wpływ na przyszłe konklawe

2019-09-19 17:40

pb (KAI/americamagazine.org) / Rzym

Ataki na papieża Franciszka w Kościele są walką między tymi, którzy chcą Kościoła o jakim marzył Sobór Watykański II i tymi, którzy tego nie chcą - uważa przełożony generalny zakonu jezuitów o. Arturo Sosa. Na spotkaniu z dziennikarzami ze Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej we Włoszech zakonnik stwierdził, że „nie ma wątpliwości, iż w Kościele trwa obecnie walka polityczna”.

Grzegorz Gałązka

- Jestem przekonany, że nie jest to jedynie atak na papieża. Franciszek jest przekonany do tego, co robi od czasu, gdy został wybrany papieżem. Nie zmieni się - stwierdził o. Sosa. Wiedzą o tym także jego krytycy, dlatego w istocie ich ataki są „sposobem wpłynięcia na wybór następnego papieża”.

Generał jezuitów przypomniał, że niemal 83-letni Franciszek nie jest młody i z powodu jego wieku „nie będzie to najdłuższy pontyfikat w historii”. Jego przeciwnicy wśród kościelnych liderów i popierających ich niektórych katolickich tytułów prasowych celują w sukcesję po Franciszku, „ponieważ wiedzą, że do pełnego wprowadzenia w życie Soboru Watykańskiego II potrzebny jest długi czas, więcej niż 50 lat”.

Jednym z elementów tej walki, o którym często mówi papież, jest klerykalizm jako „sposób rozumienia sprawowania władzy w Kościele”. Franciszek zwalcza klerykalny sposób sprawowania władzy, proponując „Kościół synodalny”, który wspiera większą kolegialność i współudział w podejmowaniu decyzji.

- Papież Franciszek jest dzieckiem Soboru Watykańskiego II - wskazał generał jezuitów. A jako „odpowiedzialne dziecko” soboru, „wkłada całą swą energię we wprowadzanie w życie wszystkiego, co na soborze wymarzono dla Kościoła”. - Moim zdaniem jest to ogromna zasługa dla Kościoła - powiedział o. Sosa. Według niego „prawdziwą reformą” Kościoła jest jak największe zbliżenie się do zamysłu soborowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do lekarzy: nie traćcie z oczu godności człowieka

2019-09-20 15:45

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Odpowiedzialność pracowników służby zdrowia dotycząca troski o chorego znajduje najgłębszą inspirację we wrodzonym i niezbywalnym wymiarze etycznym zawodu lekarskiego, o czym świadczy już starożytna przysięga Hipokratesa, według której każdy lekarz jest zobowiązany okazywać najwyższy szacunek życiu ludzkiemu i jego świętości. Słowa te, zaczerpnięte z encykliki Jana Pawła II "Evangelium vitae", papież Franciszek skierował do członków Krajowej Federacji Towarzystw Chirurgów i Dentystów we Włoszech, których przyjął na audiencji.

© "L'Osservatore Romano"

Franciszek zaznaczył, że choroba nie jest tylko przypadkiem medycznym, ale stanem konkretnej, niepowtarzalnej osoby. Stąd potrzeba swoistego kodeksu wartości, aby nadać chorobie i pracy lekarskiej wymiar ludzki. Papież przestrzegł także przed wchodzeniem w kulturę śmierci.

- Wobec wszelkich zmian, jakie zachodzą w medycynie i społeczeństwie, których jesteście świadkami, ważną rzeczą jest, aby lekarz nie stracił z oczu wyjątkowości każdego chorego, z jego godnością i wrażliwością. Mężczyznę i kobietę, którym należy towarzyszyć z sercem, mądrością, szczególnie w najtrudniejszych sytuacjach. Dzięki takiej postawie można i powinno się odrzucić wszelką pokusę – wywołaną także przez zmiany ustawodawcze - używania medycyny dla wypełnienia woli chorego, który chce umrzeć, towarzysząc mu przy samobójstwie lub będąc bezpośrednią przyczyną śmierci poprzez eutanazję. Chodzi o błędne drogi wobec wyborów, które nie są, jak by się wydawało, wyrazami wolności człowieka, gdyż niosą ze sobą możliwość odrzucenia chorego lub fałszywe współczucie wobec prośby o pomoc w przyśpieszeniu śmierci - podkreślił papież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem