Reklama

Parafia Wniebowzięcia NMP w Świętomarzu

Rozśpiewana Parafia

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 41/2003

Około 1450 r. w Świętomarzu został wybudowany murowany kościół. Nie wiadomo czy wcześniej stała tu jakaś drewniana świątynia, o tym kroniki milczą. Niewiele jest wzmianek historycznych o dziejach tej parafii, choć wywodziło się z niej wielu zacnych obywateli przynoszących chwałę i Bogu i Ojczyźnie.
Wspomniany pierwszy kościół ufundował miejscowy dziedzic Rogala. Świątynia wielokrotnie była przebudowywana i odnawiana. Czas i historia nie obchodziły się z nią zbyt łaskawie. W XIX wieku kościół, a raczej kościółek, był przebudowany - dobudowano kaplicę Świętego Krzyża. II wojnę światową stojąca na pagórku budowla przetrwała bez szwanku, jednak nie remontowana przez lata, nie wyglądała zbyt okazale. Wszystko się jednak zmieniło. Gdy rozmawiam z ks. proboszczem Stanisławem Rutką, on uśmiecha się i opowiada, co zostało do tej pory zrobione, a co jeszcze jest w planach. Wspomina dawny zasięg parafii, która rozciągała się od Świętego Krzyża aż pod Starachowice, zaś dziś liczy kilka miejscowości: Brzezie, Jadowniki, Modrzewie, Szerzawy, Rzepin, Wawrzeńczyce, Jawor i Świętomarz. Do parafii należy blisko 2500 osób. Co ciekawe, parafia nie wymiera, a wprost przeciwnie. Rodzi się tu coraz więcej dzieci, mimo iż (jak powszechnie się twierdzi) czasy są trudne. W bieżącym roku w parafii udzielono 32 chrztów i odbyło się 18 pogrzebów.
Parafia jest mniejsza niż kiedyś, lecz nie brakuje w niej pracy. Zarówno Ksiądz Proboszcz, jak i wikary ks. Jarosław Kielesiński, nie narzekają na brak zajęć. Ks. Jarosław uczy religii w szkołach w Jadownikach i Rzepinku.
Byłem w szkole w Rzepinku i twierdzę, że dawno nie widziałem tak wyjątkowej placówki oświatowej. Kształcą się w niej dzieci z kilku miejscowości. Budując szkołę rodzice doszli do wniosku, że trzeba ją wznieść w miejscu, do którego będzie wszystkim najbliżej. I tak placówka powstała w szczerym polu. Wiosną słychać tam śpiew skowronków, a zimą zaspy sięgają półtora metra wysokości.
Religii uczy również Ksiądz Proboszcz oraz jedna z Sióstr ze Zgromadzenia sióstr Służebniczek, które w parafii pracują od blisko ćwierćwiecza. Dbają one również, a zwłaszcza siostra Zakrystianka, o wystrój kościoła.
Siostra Dominika prowadzi chórek dziecięcy, a że chętnych nie brakuje, więc świątynię zawsze wypełnia piękny śpiew. Ksiądz Proboszcz jest dumny z tego, że dzieci i młodzież mają takie zainteresowania, i że wolą śpiewać na chwałę Pana, niż bezczynnie trwonić czas. - Mamy w parafii prawie drugą „Arkę Noego” - śmieje się Ksiądz Proboszcz. - Do chórku należy przeszło trzydzieści osób.
Parafia jest naprawdę rozśpiewana, twierdzi jej Gospodarz. - Jest tu także zespół młodzieżowy, w skład którego wchodzi 16 dziewcząt. Młodzież lubi nie tylko śpiewać, ale i grać na instrumentach muzycznych. Gdy ks. Stanisław Rutka obejmował parafię, zespół muzyczny posiadał 8 instrumentów, a obecnie ma ich blisko 30. Młodzież gra nie tylko podczas uroczystości kościelnych lub patriotycznych, ale także wyjeżdża do innych parafii - Kałkowa czy Starachowic, daje też koncerty na festynach. Orkiestrą opiekuje się pan Pożoga, były nauczyciel, obecnie mieszkający w Wąchocku.
W kościele nie brakuje także ministrantów. Odkąd opiekę nad nimi objął ks. Jarosław, ich liczba zwiększyła się do blisko 50. Ksiądz Jarosław zawsze znajduje dla nich czas, więc na efekty nie trzeba było długo czekać.
W parafii działają też kółka różańcowe. Są w każdej miejscowości. Gdy pytam o pielgrzymki ks. Stanisław wyraźnie się ożywia. - My nawet do Rzymu jeździmy na rowerach! - stwierdza z dumą i długo opowiada o swoich niezwykłych pomysłach. Ostatnia pielgrzymka rowerowa miała miejsce w Roku Jubileuszowym. Pojechało na nią kilku parafian. Dziennie pokonywali ok. 100 kilometrów. Spali „po parafiach”, ale nie tylko. Była to już druga rowerowa pielgrzymka. Ksiądz Proboszcz organizuje również pielgrzymki na Jasną Górę czy do Lichenia, a uczestników nigdy nie brakuje. W pobliskim Kałkowie mieszkańcy parafii uczestniczą we wszystkich uroczystościach. Do tradycji należy już organizowana w każdy Wielki Piątek pielgrzymka na Święty Krzyż. Jej uczestnicy (jest ich zawsze kilkuset) idą blisko 20 km przez las do tego Sanktuarium.
Mieszkańcy parafii widzą, że odkąd przybył tu nowy Proboszcz, kościół pięknieje. Trzeba jeszcze wiele pracy i wspólnego wysiłku, aby można było cieszyć się z zakończenia remontu, ale dotychczasowe efekty i starania Księdza Proboszcza mówią same za siebie.
Dach świątyni został pokryty nową blachą, pomalowano wnętrze, dobudowano chór i część kościoła. Wymienione zostały wszystkie okna i drzwi, a ołtarz oddano do konserwacji.
Pracy nie zabraknie, ale z tego, co już zostało zrobione parafianie mogą być dumni. Ksiądz Proboszcz docenia ich wysiłek. Wie, że z każdym rokiem powiększa się bieda. W Starachowicach upadły zakłady, ludzie stracili pracę. Część z nich wróciła do pracy na roli, część jest bezrobotna. Takie czasy. A jednak wielu z nich rozumie, że trzeba dbać o Dom Boży i nawet niewielkie datki przyczyniają się do tego, że świątynia pięknieje.
O potrzebach tutejszej wspólnoty pamiętają także parafianie, którzy wyjechali stąd wiele lat temu. Zdarza się, że odwiedzając rodzinne strony i widząc, że kościół pięknieje, zostawiają większy lub mniejszy datek na potrzeby parafii.

Polska delegacja rządowa przy grobie Jana Pawła II

2019-05-19 19:44

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH

Włodzimierz Rędzioch

Msza św. przy grobie Jana Pawła II dla polskiej delegacji rządowej uczestniczącej w obchodach 75. rocznicy bitwy o Monte Cassino.

W okazji 75. rocznicy zwycięskiej bitwy o Monte Cassino we Włoszech odbyły się rocznicowe uroczystości, w których uczestniczyły również delegacje z Polski. Wśród nich była delegacja rządu RP wraz z kilkoma senatorami i posłami. W jej skład wchodzili między innymi ministrowie: rodziny, pracy i polityki społecznej - Elżbieta Rafalska, obrony narodowej – Mariusz Błaszczak oraz spraw wewnętrznych i administracji – Joachim Brudziński.

W sobotę w południe, jeszcze przed udaniem się na cmentarz na Montecassino, delegacja uczestniczyła w Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II, aby w ten sposób uczcić 99. rocznicę urodzin Karola Wojtyły. Eucharystię celebrował abp Jan Romeo Pawłowski stojący na czele trzeciej sekcji Sekretariatu Stanu ds. personelu dyplomatycznego Stolicy Apostolskiej. Na zakończenie Mszy św. odśpiewano ku czci Papieża jego ulubioną piosenkę, „Barkę”, po czym delegacja złożyła przy jego grobie wiązanki kwiatów.

Oto tekst homilii abpa Pawłowskiego.

„Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”. Te słowa wypisane na cmentarzu na Montecassino wybrzmiewają tam w sposób szczególny. I w tych dniach brzmią nam w sercach. A w tym miejscu nabierają niezwykłej wymowy, gdy stajemy u grobu świętego Papieża, świętego Polaka, który tejże Polsce - tam w Polsce własnie i tutaj, w Watykanie - służył i wypalał się, aż w końcu poległ wierny w tej służbie.

Panie i Panowie, dobrze, że w drodze na obchody na Montecassino przyszliście tutaj. Żeście Wy, którzy teraz jesteście w służbie Polsce, przyszli uklęknąć i zadumać się u grobu Jana Pawła II. Dzisiaj, gdy wspominamy i czcimy 75. rocznicę zwycięstwa na Montecassino, obchodzimy także 99. urodziny Karola Wojtyly. Czy to nie szczególne, że gdy polski żołnierz przelewał krew i zwyciężał na Montecassino, Karol obchodził swoje 24. urodziny i przygotowywał się w wojennej Polsce do kapłaństwa?

Dobrze zatem, że tu jesteście i dobrze, że wraz z Prezydentem Rzeczypospolitej i z Prezydentem Włoch pojedziecie tam, na tamten cmentarz, gdzie może mało tych czerwonych maków, ale na pewno dużo polskiej krwi, która wsiąkła w tę włoską, europejską ziemię w najwyższej ofierze tylu młodych Polaków. Oni tam tworzyli Polske, powiem wiecej, tworzyli Europę, jak tworzył ją Jan Pawel II, nawet, a może zwłaszcza wtedy, gdy przestrzegał, że ona, Europa, potrzebuje zdrowych, solidnych, chrześcijańskich korzeni.

To nie maki miały wzrastać z polskiej krwi, to miała wzrastać Polska, z jej godnym miejscem w Europie, miała wzrastać Europa z Polską, która nigdy poza Europą nie była, nawet gdy nie było jej na mapach. I dzięki Bogu, dzisiaj tak jest, że nasza Ojczyzna jest krajem europejskim, z tymi wszystkimi prawami i obowiązkami, jakie się z tym wiążą!

Bog, honor, Ojczyzna. Takie wartości od 1943 roku polski żołnierz obrał za swoją dewizę. Jakże jest ona wymowna i doniosła. Może w tych dniach warto ją szczególnie przypominać?

Ma się bowiem takie wrażenie, że zamiast radować się wolnością, zamiast tworzyć wspólnotę narodową, zamiast dogadywać się i dyskutować, ale twórczo, to się Polacy podzielili. Może dlatego, że zapomnieli tę dewizę: Bóg, honor, Ojczyzna? Może trzeba odnaleźć Pana Boga, którego tak często odsuwa się na bok, jakby przeszkadzał.

Może przypomnieć sobie trzeba we wszystkich obozach politycznych, we wszystkich środowiskach, że człowiek musi mieć swój honor, nie może się sprzedawać, nie może się sprzeniewierzać swojej ludzkiej godności.

I trzeba pamietać, co to Ojczyzna. Ci młodzi Polacy, którzy polegli pod Montecassino, należeli do różnych środowisk społecznych, wyznawali różne religie, pewnie mieli różne poglądy polityczne, ale mieli w sercu i w myśli Polskę, dlatego tutaj o nią walczyli, razem, ramię w ramię, ponad podziałami i różnicami. Nikt nie odważyłby się z nich drwić, tak jak drwić i dzisiaj nie wolno z tych, którzy dumni są z bycia Polakami, którzy pielęgnują zdrowy patriotyzm.

W poemacie “Myśląc Ojczyzna”, Karol Wojtyła postawił takie ważne pytanie: Czyż może historia popłynąć przeciw prądowi sumień? Trzeba więcej sumienia, zdrowego sumienia, powiedziałbym polskiego sumienia w tworzeniu historii, która tworzy się w naszej codzienności.

Niech zatem Polska, która dzisiaj przychodzi w Waszych dostojnych osobach, by uczcić tych, co polegli w jej służbie, niech powie wszystkim Polakom: dosyć, nie kłoćmy się! Twórzmy razem, służmy razem, niech nas zjednoczy to zawołanie: Bog, honor, Ojczyzna. To jest możliwe, wystarczy zrobić pierwszy krok, wystarczy wyciagnąć rękę do zgody.

Módlmy się o to do Zmartwychwstałego Chrystusa, który dzisiaj w Ewangelii raz jeszcze zapewnił: „O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię”. Żeby nie było za późno. Żebyśmy nie budowali takiej Polski, takiej Europy, takiego świata, który się okaże ładnym, ale smutnym domem, bez trwałych fundamentów.

Niech nam to wyprosi Maryja, Królowa Polski, niech wyprosi św. Jan Paweł II i ci wszyscy, którzy prawdziwie tworzyli i walczyli o Polskę, bez wzgledu na przekonania, przynależność polityczną, czy wyznawaną religię. Może właśnie teraz potrzeba, aby na nowo z ziemi włoskiej do Polski popłynęła moc pojednania: Ojczyznę wolną pobłogosław Panie! Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Pszczół we Wrocławiu

2019-05-19 23:46

Agata Pieszko

Dziś (19.05) na Wyspie Słodowej świętowaliśmy Światowy Dzień Pszczół pod nazwą "Pszczoły wracają do lasu" zorganizowany przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych we Wrocławiu pod patronatem honorowym Andrzeja Koniecznego – Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony środowiska i Gospodarski Wodnej we Wrocławiu.

Agata Pieszko
Domy dla pszczół wykonane przez uczestników konkursu "Dla lasu, dla ludzi-domek dla Mai i Gucia"

Dzisiejsze wydarzenie na Wyspie Słodowej miało przede wszystkim na celu uwypuklenie roli pszczół w ekosystemie oraz konieczności ich ochrony, a także uświadomienie zagrożeń dla owadów zapylających, jak również uzmysłowienie społeczeństwu pracy leśnika.

Organizatorzy przygotowali w programie m.in. tematyczne występy artystyczne teatru „Katarynka” i kabaretu „Bzyk”, grę terenową „Pszczela drużyna” oraz warsztaty manualne związane z obróbką drewna i wosku.

Podczas spotkania rozstrzygnięto także konkurs zatytułowany „Dla lasu, dla ludzi – domek dla Mai i Gucia”, w którym udział wzięło 25 placówek oświatowych i ponad 200 uczniów. Zadaniem uczestników było zbudowanie funkcjonalnego hotelu dla owadów według specjalnych wytycznych.

– Najistotniejszy jest tu wymiar edukacyjny, ponieważ służy temu, by te piękne, małe stworzonka, jakimi są pszczoły, mogły z nami żyć i robić wiele dobrych rzeczy. Przy okazji pochwalę się, że na Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim mamy trzy takie piękne domki dla pszczół i z tą inicjatywą byliśmy chyba jedną z pierwszych instytucji państwowych w województwie dolnośląskim – mówił przed rozdaniem nagród konkursowych Paweł Hreniak, wojewoda dolnośląski.

– Pszczoły są bardzo ważnym elementem naszego ekosystemu, ponieważ nie tylko dostarczają nam nieocenionego bogactwa zwanego płynnym złotem, ale, co najważniejsze, zapylają rośliny. Dzięki temu mamy co jeść, ponieważ bez zapylania większość roślin nie wydaje owoców. Każdy z nas chociaż odrobinę może przyczynić się do pomocy pszczołom, chociażby przez sadzenie przyjaznych im kwiatów. Do złej kondycji pszczół przyczyniło się m.in. wielkoobszarowe rolnictwo i niewłaściwe stosowanie środków ochrony roślin, czy też przeznaczenie pastwisk, na których rosły niezliczone ilości kwiatów, na grunty rolne. Czynników, które przyczyniają się do diametralnego spadku populacji pszczół jest o wiele więcej, dlatego doceniajmy te małe, niepozorne zwierzątka, bo dzięki nim mamy szansę przetrwać – podsumowuje Marcin Tylecki, pszczelarz marki miodów „Ślężańskie”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem