Reklama

Dziennik Bieszczadzki

Ks. Paweł S.
Edycja kielecka 41/2003

Po południu odpoczywam nad Sanem. Jestem ja i On. Szum rzeki uspokaja, łatwiej się skupić i trwać razem z Nim. Jakże pięknie wygląda tu San. Stworzył go Bóg i widział, że był dobry (Wulgata ten hebrajski przymiotnik przetłumaczy jako piękny). Jak pięknie wygląda rzeka, nad którą latają motyle; taflę wody rozjaśnia słońce. W jego promieniach co jakiś czas swoim pięknem chwalą się przelatujące ptaki. Cisza współbrzmi ze szmerem Sanu i cykaniem świerszczy.
Otwieram Biblię i w Dziejach Apostolskich czytam o dalszych losach Piotra. Niesamowite jest zdanie: „Widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa” (Dz 4, 13). To jest definicja chrześcijanina. Skoro Jezus nas wybrał, abyśmy mu towarzyszyli, to powinno potwierdzać się przysłowie: „Kto z kim przestaje, takim się staje”. Chrześcijanin to człowiek, który upodabnia się do Chrystusa. Inni ludzie powinni w nas rozpoznać Jego towarzyszy. Powinni to wyczytać z naszego sposobu życia. Magda mówi, że „i tak nikt nie wierzy w te filozofie, które Ksiądz mówi”. Czy tak jest rzeczywiście? Jej wypowiedź wywołuje we mnie mnóstwo pytań. Czym żyją młodzi? Co to dla nich znaczy być chrześcijaninem? Czego pragną, za czym najbardziej tęsknią, co odkrywają w sobie? Czym dla nich jest wiara, co dla młodego człowieka znaczy dziś wierzyć w Chrystusa?
Piotr uwierzył i ciągle uczył się wierzyć jeszcze bardziej. Wiara nie jest rzeczywistością stałą, lecz dynamiczną. Wzrasta lub maleje. W 16. rozdziale Ewangelii Mateuszowej Chrystus podaje definicję wiary. Odkryłem to dzisiaj i aż się dziwię, że dopiero tak późno, przecież już tyle razy czytałem ten fragment. Kiedy Piotr po tym, jak Jezus zapowiada swoją mękę i śmierć, zacznie napominać Jezusa i robić mu wyrzuty, Chrystus odpowie Apostołowi: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz na sposób Boży, lecz na ludzki” (Mt 16, 23). Wiara to myślenie na sposób Boży, a nie ludzki. Chodzi o sposób myślenia, który potem przekształca się w sposób życia. To podejmowane decyzje są najlepszym sprawdzianem owego sposobu. Piotr uczył się całe życie takiej wiary, by potem podzielić się z nami tą prawdą: „Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary - zbawienie dusz” (1P 1, 8-9). Wierzyć, to znaczy także uznać nie tylko samego Chrystusa, lecz także uznać za wiarygodne to, co Chrystus mówi. Jego naukę przyjąć jako sposób na życie.
W czasie Eucharystii modlę się bardziej świadomie wypowiadając słowa: „Prosimy Cię Panie, nie zważaj na nasze grzechy, lecz na wiarę swojego Kościoła”.
Wieczorem rozpalamy duże ognisko i siadamy w kręgu, aby rozważać Słowo Boże. W ciągu dnia każdy z nas przeczytał różne fragmenty z Ewangelii mówiące o Piotrze i jego drodze wiary. Teraz czytamy fragment z 16. rozdziału Ewangelii wg św. Mateusza, mówiący o Piotrze, o lekcji wiary, której udzielił mu Jezus. Potem rozmawiamy o wierze. Szukamy naszego podobieństwa do tego Pierwszego spośród Dwunastu. To teraz Piotrek wyjaśnia nam dlaczego dzisiaj wszedł do Sanu i przez kilkadziesiąt minut siedział na wielkim kamieniu, sterczącym na środku rzeki - chciał poczuć się rybakiem, jak jego patron - Szymon Piotr. To nad wodą (według synoptyków) Piotr usłyszał Jezusowe słowa: „Pójdź za mną”.
Anita składa piękne świadectwo: „Potrzebuję wspólnego wyjazdu w Bieszczady, jak Piotr potrzebował góry Przemienienia. To jest mój Tabor. Bieszczady ożywiają moją wiarę”. Jest już prawie północ, gdy kończymy krąg biblijny. Trzeba iść spać, jutro czeka nas pierwsza wyprawa w góry.

Reklama

Zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conv, który uratował 150 sierot

2019-10-12 19:32

Dr Małgorzata Brykczyńska

W piątek rano 11 pażdziernika 2019, w Enfield, CT (USA) zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conf, autor książki Skradzione Dziecinstwo i Pamiętnik Sybiraka i Tułacza. Odznaczony najwyższymi orderami Polski, (ostatnio z okazji 100 rocznicy urodzin Prezydent RP przyznał mu order Orła Białego), Harcmistrz, i wielki franciszkanin, który przed miesiącem obchodził 100 urodziny w Chicopee, MA. Na uroczystość zjechali się ludzie z całego świata, włącznie z sierotami z Tengeru których uratował, ich rodzinami i inni “Afrykańczycy”.

Marie Romanagno

Ks Łucjan był seniorem franciszkanów (najstarszy żyjący franciszkanin) i ostatni który jeszcze odbył nowicjat u Św Maksymiliana Kolbe. Ojciec Łucjan zmarł w powszechnej opinii świętości. Wielki człowiek, polak, kapłan.

Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 r. Do zakonu franciszkanów wstąpił w Niepokalanowie. W 1939 r. udał się na studia do Lwowa, ale już rok później został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Wolność przyniósł mu układ Sikorski-Majski z 1941 r., który gwarantował „amnestię” dla Polaków. Ojciec Łucjan z trudem przedostał się do Buzułuku, gdzie stacjonował sztab Armii Andersa. Wraz z nią przemierzył Kazachstan, Uzbekistan i Kirgizję. Później ukończył szkołę podchorążych i dotarł do Persji i Iraku.

Nadal jednak chciał być zakonnikiem, nie żołnierzem. Wiosną 1943 r. dotarł do Bejrutu, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Ukończył je i otrzymał święcenia kapłańskie. W czerwcu 1947 r. wypłynął do Afryki Równikowej, gdzie podjął pracę wśród polskich dzieci w Tengerze (przebywały tam dzieci z matkami oraz sieroty, które NKWD wywiozło na Sybir – te, które ocalały, zostały uratowane przez Armię Andersa). Po okropieństwach Syberii małym tułaczom osiedle położone niedaleko równika wydawało się rajem.

Szczęście nie trwało jednak długo. Kiedy w 1949 r. Międzynarodowa Organizacja Uchodźców postanowiła zlikwidować polskie obozy w Afryce, a dzieci odesłać do komunistycznej Polski, o. Łucjan zdecydował, by wraz z nimi wyemigrować do Kanady. Na początku czerwca 1949 r. prawie 150 polskich sierot wyruszyło z Afryki.

W Kanadzie o. Łucjan był prawnym opiekunem dzieci, zajmował się także ich edukacją i wychowaniem. Tymczasem w Polsce komuniści wpadli w szał. Do próby odzyskania sierot chciano wykorzystać nawet ONZ. Na próżno – dzieci o. Łucjana były już wolne.

Można zadać sobie pytanie: Skąd ta chęć bezinteresownej pomocy? Sam o. Łucjan udzielał najlepszej odpowiedzi: „Życie człowieka jest grą, sztuką, realizacją Boskiego utworu, który nosi tytuł: miłość. Ona jest tak wpleciona w życie, że stanowi pobudkę ludzkich myśli, słów, czynów i działań. Miłość, która nie skrzywdzi biednego, bezbronnego jak dziecko, nie zerwie kwiatka, by go za chwilę podeptać, ani nie zgładzi psa czy kota”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Europejski Dzień Seniora w Licheniu

2019-10-21 09:32

jz / Licheń Stary (KAI)

Europejski Dzień Seniora był obchodzony 20 października w licheńskim sanktuarium. Cztery tysiące osób wzięło udział w głównej Mszy św. o godzinie 12.00 a kilkadziesiąt osób przyjęło indywidualne błogosławieństwo.

Archiuwum Sanktuarium

W Polsce na 100 młodych ludzi przypada 112 seniorów. W naszym kraju mieszka prawie 1,5 mln osób powyżej 80. roku życia, a osoby powyżej 65 roku życia stanowią ponad 23% społeczeństwa. W czasie południowej Eucharystii w bazylice licheńskiej, 20 października, w Europejski Dzień Seniora modlono się w intencji starszych osób.

„Patrzę z wdzięcznością na was, seniorzy, którzy zgromadziliście się dzisiaj w bazylice Najświętszej Maryi Panny Licheńskiej. Przez 22 lata posługi w Sanktuarium słyszałem wiele świadectw osób, które mówiły, że pielgrzymują tu już od 30, 40 lat. Wielu z nich związało się z sanktuarium na całe życie w ten sposób” – rozpoczął homilię ks. Janusz Kumala, kustosz Sanktuarium.

„Patrząc na rozwój licheńskiego sanktuarium, na jego początki, można by powiedzieć, ze zostało ono powierzone seniorom – zauważył marianin – Pasterz Mikołaj Sikatka doświadczył objawienia Matki Bożej w wieku 63 lat w lesie grąblińskim. W tamtych czasach był to naprawdę starszy człowiek.”

Homileta zachęcał do postawy troski w stosunku do starszych osób, by w swoich obowiązkach i zajęciach, mieć na uwadze starszych członków rodzin, by w swoim codziennym zabieganiu ich odwiedzić, czy choćby napisać, zadzwonić.

„Każdy jest zaplanowany i ważny w oczach Boga. Człowiek w podeszłym wieku, dalej jest potrzebny Panu Bogu do ważnych zadań – jak to jest istotne dla nas! Musimy o tym pamiętać na każdym etapie naszego życia – kontynuował ksiądz kustosz – Potrzebna jest wdzięczność za to wszystko, co dla nas uczynili i co nam przekazali: miłość, cierpliwość, którą otrzymaliśmy. Dzieci od dziadków mogą doświadczyć bezinteresownej miłości, ciepła i życzliwości, której często w świecie nie znajdą. Od nich otrzymaliśmy nie tylko miłość, przekazali nam też wiarę.”

Ks. Kumala zachęcał także, by niedziela była czasem przeznaczonym na spotkanie z Bogiem i bliskimi. Nie ze względu na przepisy, ale na tęsknotę za Panem Bogiem.

Po zakończeniu Eucharystii kilkudziesięciu seniorów przystąpiło do stopni ołtarza, by przyjąć indywidualne błogosławieństwo z rąk księży marianów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem