Reklama

Kirche in Not

Oni też pomagają w misjach

Ks. Dariusz Gronowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 42/2003

Kirche in Not zajmuje znaczące miejsce pośród organizacji wspierających działalność ewangelizacyjną i misyjną. Wymownym znakiem tego jest fakt, że nakład wydawanej przez nią w 135 językach „Biblii dla dzieci” w tym roku przekroczył 40 milionów egzemplarzy. Najwięcej, bo odpowiednio 12 i 9 milionów, wydrukowano w języku hiszpańskim i portugalskim.

Historia Kirche in Not (znanej w wielu krajach pod różnymi nazwami) sięga 1947 r., kiedy to holenderski kapłan z zakonu premonstratensów, o. Werenfried van Straaten, rozpoczął dzieło pomocy przesiedleńcom niemieckim. Idea pomocy Niemcom, szczególnie bezpośrednio po wojnie, wydawała się nieomal szaleństwem, jednak - jak pokazał czas - właśnie z tego szaleństwa i charyzmatu Założyciela powstała jedna z najbardziej znaczących organizacji charytatywnych naszych czasów. Już kilka lat po swoim powstaniu Kirche in Not rozpoczyna szeroko zakrojoną pomoc Kościołom w krajach ogarniętych komunizmem, także Kościołowi w Polsce. Trzeba zaznaczyć, że nasz Kościół naprawdę wiele jej zawdzięcza. Lata sześćdziesiąte przynoszą kolejne rozszerzenie działalności. Kiedy Ojciec Święty Jan XXIII poprosił o zwrócenie się ku Ameryce Łacińskiej, Afryce i Azji, Kirche in Not zaczęła na dobre wspierać życie Kościoła na tych kontynentach, włączając się także we wspomaganie działalności misyjnej Kościoła.
Wspomniana na wstępie Biblia dla dzieci została wydana po raz pierwszy w 1979 r., na początku Pontyfikatu Jana Pawła II. Ojciec Werenfried, decydując się na jej pierwsze wydanie, myślał w sposób bardzo prosty: dzieci potrzebują swojej własnej Biblii, aby obraz Jezusa mógł stać się realny w ich sercach, a rodziców ogromnej części z nich po prostu nie stać na luksus posiadania książki! W ubogich krajach misyjnych Biblia ta jest często jedyną książką jaką dzieci posiadają, a wiele z nich nawet uczy się na niej czytać. Tak jest np. w Ugandzie, jednym z najbiedniejszych krajów Afryki, dlatego tamtejszy Kościół poprosił ostatnio o 200 tys. kopii w języku luganda, najbardziej w tym kraju rozpowszechnionym. Jeden z biskupów z Erytrei napisał z kolei, iż Biblia dla dzieci jest najcenniejszą rzeczą, jaka zastała wydana w ich języku.
Pewien chłopiec z Bogoty w Kolumbii po obejrzeniu książeczki krzyknął - Teraz mogę zobaczyć Boga, On jest czerwony! - Dlaczego czerwony? - zapytał ksiądz. - To oczywiste, nasza Biblia dla dzieci jest czerwona.
Iluż ludzi poprzez Biblię dla dzieci zbliżyło się do Boga i lepiej poznało Ewangelię. Jak czytamy w ostatnim biuletynie Kirche in Not, ks. José da Silva z Brazylii wyznaje, że to właśnie ta mała książeczka z opowiadaniami biblijnymi rozbudziła w nim powołanie kapłańskie, za którym poszedł. To wymowne świadectwo.
Oczywiście działalność ewangelizacyjna i misyjna Kirche in Not nie ogranicza się do wydawania jednej książki. Organizacja ta przeznacza zebrane fundusze na finansowanie projektów, które napływają ze wspólnot chrześcijańskich na całym świecie. Wiele z nich dotyczy misji. Często są to prośby o środki transportu potrzebne misjonarzom: samochody, łodzie, rowery. Czasem prośby o finansowanie budowy świątyń, ośrodków parafialnych czy dzieł charytatywnych.
Jednym z istotnych przyczynków do dzieła ewangelizacji jest finansowanie edukacji przyszłych kapłanów. Tylko w zeszłym roku Kirche in Not wspomogło edukację 16 819 seminarzystów. Dla przykładu w Republice Demokratycznej Kongo ostatnio jest tak wiele powołań, że często klerycy muszą uczęszczać do seminariów w krajach ościennych, dlatego Kirche in Not zaoferowało młodemu biskupowi Mahagi-Nioka 16 tys. dolarów na kształcenie 41 nowych seminarzystów z jego diecezji.
W zeszłym roku Kirche in Not zebrało i wydało na pomoc Kościołom całego świata 67 690 976 dolarów, finansując 6229 projektów. Z tej kwoty między innymi 31,7% zostało przeznaczone na cele budowlane, 25,9% na apostolstwo medialne (książki, kasety, itp.), 15,6% na formację, a 5,5% na środki transportu. Pieniądze te trafiły do Kościołów w 127 krajach, pośród których jest też Polska (2 358 815 dolarów). Największe wsparcie w kwocie 5 099 602 dolarów otrzymał Kościół w Brazylii.

Reklama

Potrzebny milion, by uratować Wojtusia

2019-07-16 11:47

Karolina Mysłek
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 57

– Tato, czy zobaczę Pana Jezusa na żywo?
– Tak, zobaczysz, ale jeszcze nie teraz...
4-letni Wojtuś potrzebuje pomocy. Dzięki naszej pomocy tata będzie mógł dotrzymać obietnicy danej synowi: jeszcze nie teraz...

Archiwum rodzinne
4-letni Wojtuś

Wojtek Duda w maju skończył 4 lata. Jeszcze kilka dni wcześniej żył zwyczajnie – chodził do przedszkola, godzinami bawił się dinozaurami albo samolotami. Dokazywał z młodszym bratem Kubusiem. Podczas rutynowych badań serca na zdjęciu rtg klatki piersiowej ukazał się guz wielkości kurzego jajka. Natychmiastowe skierowanie na oddział onkologii dziecięcej, seria badań, operacja i diagnoza – neuroblastoma, nerwiak zarodkowy, jeden z najczęściej występujących nowotworów wieku dziecięcego. Najbardziej złośliwy i trudny do wyleczenia typ z dodatnim genem N-myc. Z możliwymi przerzutami w trakcie chemioterapii. „Nasze życie przestało istnieć. Wojtka dzieciństwo się skończyło. Ma zaledwie 4 lata, a przeszedł więcej niż niejeden z nas” – pisze pani Agnieszka, mama Wojtka. „A to dopiero początek jego drogi usłanej cierpieniem. Przed Wojtusiem miesiące leczenia: 8 cykli chemioterapii, radioterapia, pobranie komórek macierzystych, autoprzeszczep i na koniec immunoterapia”.

Wyścig z czasem

Wojtek ma 60 proc. szansy na wyleczenie. Jego nadzieją jest terapia w Genui – klinice prowadzonej przez Włoskie Stowarzyszenie Walki z Neuroblastomą O.N.L.U.S., w której pomoc znalazło już niejedno polskie dziecko. – Najlepszy moment wyjazdu do Włoch to czas między 7. a 8. cyklem chemii Wojtusia, czyli pierwszy tydzień sierpnia – tłumaczy nam pani Agnieszka. – Po 8. chemii ma mieć autoprzeszczep. Pobieranie komórek macierzystych, chemia, wszczepianie na nowo komórek macierzystych, żeby organizm mógł się odbudować. I tu już muszą być Włochy.

Jest jedno „ale”: potrzeba prawie miliona złotych. „Cena wyznaczona za życie naszego dziecka jest horrendalna, a leczenie musi być opłacone z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Błagamy, pomóżcie ocalić Wojtusia! To nasza jedyna szansa na ratunek” – piszą rodzice Wojtusia na stronie: wojtekduda.pl . – Wojtuś jest wielkim bohaterem. Z płaczem, ale wszystko dzielnie znosi. Da radę przez to przejść, tylko musi mieć szansę. Jako rodzice jesteśmy zobowiązani, żeby zrobić wszystko, by leczył się u najlepszych. To dla nas bezdyskusyjne. Zgromadzona jest już ogromna kwota, ale do zebrania mamy wciąż dla nas niewyobrażalną sumę pieniędzy – mówi pani Agnieszka, podczas gdy jej mąż trwa na posterunku przy synku w katowickiej klinice. I dodaje, zwracając się do darczyńców: – Wizja śmierci naszego dziecka towarzyszy nam każdego dnia. Prosimy o pomoc. Każdy grosz przybliża nas do wygranej. Życie naszego dziecka jest w Waszych rękach. Proszę, pomóżcie nam ocalić Wojtusia!

Trwa wyścig z czasem. Zostały 2 tygodnie, żeby zebrać 630 tys. zł (dane na 15 lipca, kiedy to oddajemy numer do druku). Czy się uda? Ton głosu pani Agnieszki nie pozostawia wątpliwości: – Jak byłam w ciąży, modliłam się Nowenną Pompejańską za moje nienarodzone jeszcze dziecko. Pod koniec było wokół nas bardzo dużo modlitwy, błogosławieństwa. Nic nie wskazywało na to, że poród będzie tak trudny. Wojtuś miał zamartwicę, był reanimowany. Cudem go uratowano. Do swoich 4. urodzin był zupełnie zdrowy. Jestem święcie przekonana, że Bóg chciał Wojtusia. Wierzę, że tak będzie i teraz.

Armia dla Wojtka

Chłopca i jego bliskich wspiera armia ludzi. Modlą się, podtrzymują na duchu, wpłacają pieniądze. Zaangażowali się przyjaciele, znajomi i zupełnie obcy ludzie, których poruszył los Wojtusia. Były nowenna za wstawiennictwem kard. Hlonda, Nowenna Pompejańska, Koronka uwielbienia Boga ze św. Michałem Archaniołem wraz z Chórami Aniołów. Temu ostatniemu jest bardzo oddana mama Wojtka. – Jestem zaskoczona, że Pan Bóg do mnie aż tak wprost przemawia. W trudnych sytuacjach, czasem przerastających moje możliwości, czuję wsparcie św. Michała Archanioła. Kiedy zaczynam uwielbiać Boga za jego przyczyną, otrzymuję łaski. Wiem, że mój syn jest otoczony modlitwą. Dlatego mam pewność, że będzie zdrowy, że uda nam się zebrać pieniądze na jego leczenie. To droga przez mękę usłana cudami – podsumowuje pani Agnieszka. Bądźmy więc i my pomocnikami Boga w uczynieniu kolejnego cudu.

Więcej o Wojtusiu i możliwościach pomocy na: www.wojtekduda.pl .

Wpłaty na leczenie: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, gm. Bielany, NIP 118-14-28-385, KRS 0000037904, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

WAŻNE! W tytule przelewu należy wpisać: „Wojtek Duda. Numer identyfikacyjny 35897”

Wpłaty zagraniczne: Kod SWIFT (BIC): ALBPPLPW

PL 90 2490 0005 0000 4530 9858 4994 (darowizny w dolarach amerykańskich)

PL 82 2490 0005 0000 4600 7337 4309 (darowizny w euro).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Matka Dawida dziękuje służbom i prosi o modlitwę

2019-07-22 08:41

PAP

Matka 5-letniego Dawida Żukowskiego, którego ciało „z prawdopodobieństwem graniczącym prawie z pewnością” znaleziono w sobotę pod wiaduktem przy węźle Pruszków na autostradzie A2, podziękowała służbom, które prowadziły akcję poszukiwawczą.

screenshot/TVN
Ciało dziecka odnaleziono w sobotę w okolicach węzła Pruszków

„Składam podziękowania Służbom, które z ogromną determinacją, nie szczędząc środków i wysiłku prowadziły akcję poszukiwawczą” – napisała.

– Dziękuję lokalnej Społeczności, Mediom i wszystkim tym, którym los mojego Synka nie był obojętny, którzy do końca okazywali wsparcie wierząc w szczęśliwe zakończenie – dodała kobieta, prosząc pod koniec swego oświadczenia „o modlitwę”.

Jej oświadczenie – przekazane w niedzielę – zostało opublikowane przez magazyn reporterów Uwaga! emitowany na antenie TVN24. Kopię listu matki Dawida zamieszczono na stronie internetowej magazynu Uwaga!.

W sobotę stołeczna policja poinformowała, że na trasie A2 między Warszawą a Grodziskiem Mazowieckim, w okolicach węzła Pruszków, znaleziono ciało dziecka. – Z prawdopodobieństwem graniczącym prawie z pewnością jesteśmy przekonani, że jest to 5-letni Dawid – przekazał w sobotę dziennikarzom asp. sztab. Mariusz Mrozek z Biura Prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Poszukiwania 5-letniego Dawida z Grodziska Mazowieckiego trwały od 10 lipca, kiedy to utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina.

Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17.00 w środę. Według ustaleń policji tego samego dnia przed godz. 21.00 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem