Reklama

Polska

Prymas Polski przed X Zjazdem Gnieźnieńskim: potrzeba odważnej odpowiedzi

„Duchowy kryzys, który obserwujemy w Europie jest spowodowany m.in. kryzysem samoświadomości chrześcijan. Myślę, że w tym szczególnym czasie, wobec trudnych wyzwań, przed którymi stoi dziś Stary Kontynent, Kościół i Polska, my chrześcijanie, zobowiązani jesteśmy do szukania nowych, bardziej twórczych i odważnych odpowiedzi” – mówił dziś w Gnieźnie abp Wojciech Polak, który w piątek, 11 marca, wraz z Prezydentem RP otworzy X Zjazd Gnieźnieński.

[ TEMATY ]

prymas Polski

zjazd gnieźnieński

B. Kruszyk/archidiecezja.pl

O tematyce, programie i idei kongresu mówiono podczas dzisiejszej konferencji prasowej w gnieźnieńskim Muzeum Archidiecezjalnym. Jak przypomniał metropolita gnieźnieński, Zjazd będzie pierwszym z ważnych, ogólnopolskich wydarzeń w kalendarzu obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski. I do rocznicy tej w swojej tematyce będzie również nawiązywać.

„Chcemy z jednej strony przypomnieć i wskazać na korzenie, z których wyrastamy, z drugiej podjąć refleksję nad rolą i przyszłością chrześcijan w Europie. Zjazd odbywa się w szczególnym czasie, w którym dostrzegamy naglące wezwanie, by w kontekście naszej tożsamości, naszych początków, przemyśleć nasze jutro. Spróbować poszukać odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób czerpać inspiracje z tego, kim jesteśmy jako chrześcijanie. Stąd hasło «Europa nowych początków. Wyzwalająca moc chrześcijaństwa»” – tłumaczył dziennikarzom Prymas Polski.

Wskazał także na niezmienną cechę zajazdu, jaką jest jego ekumeniczność i towarzysząca obradom modlitwa. Podobnie jak podczas poprzednich kongresów, spotkanie będzie miało trzech kapelanów: katolickiego, ewangelickiego i prawosławnego. W kościołach gnieźnieńskich odbywać się będą w sobotę nabożeństwa ekumeniczne, a w piątek w katedrze gnieźnieńskiej uczestnicy i gnieźnianie wezmą udział w ekumenicznym nabożeństwie dziękczynno-pokutnym za 1050 lat wiary w Polsce.

Reklama

„Podczas tego piątkowego nabożeństwa chcemy najpierw podziękować Panu Bogu za wszystkie dary i łaski, jakie otrzymaliśmy, ale także przeprosić Go za to, co było naszym antyświadectwem, w czym do tych darów i łask nie dostawaliśmy” – dodał abp Wojciech Polak.

W X Zjeździe Gnieźnieńskim weźmie udział ponad pół tysiąca uczestników z kraju i zagranicy, głównie z państw byłego bloku wschodniego. Zaproszono blisko 60 prelegentów z całego świata. Obecni będą duchowni i przedstawiciele dziewięciu Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej oraz dwóch spoza Rady. Jak poinformowała w czasie konferencji prasowej przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego Zjazdu Marta Titaniec, w organizację wydarzenia zaangażowanych jest piętnaście stowarzyszeń i organizacji katolickich i międzyreligijnych z całej Polski. „To fenomen i za to zaufanie laikatowi chciałabym podziękować” – dodała.

Za kontynuowanie inicjatywy Prymasowi Polski dziękował także obecny na konferencji abp senior Henryk Muszyński, który nowożytne zjazdy zainaugurował. „Cieszę się i z nadzieją patrzę na owoce, które ten najbliższy zjazd zrodzi” – przyznał.

Reklama

X Zjazd Gnieźnieński rozpocznie się w piątek 11 marca w auli I LO im. Bolesława Chrobrego. Kongres wspólnie z Prymasem Polski otworzy Prezydent RP Andrzej Duda, który patronuje wydarzeniu. Głowa państwa spotka się tego dnia także z duchownymi i przedstawicielami Kościołów obecnych na zjeździe oraz otworzy wystawę „Chrzest – św. Wojciech – Polska. Dziedzictwo średniowiecznego Gniezna”.

Wśród prelegentów trzydniowego spotkania są m.in. kard. Antonio Tagle w Filipin, który będzie mówił o wierze w kontekście wolności oraz zwierzchnik Kościoła i Greckokatolickiego abp Światosław Szewczuk z Ukrainy, który pochyli się nad relacjami między Rosją, Ukrainą i Polską pół wieku po odzyskaniu wolności. Temat ten będzie jednym z ważniejszych w czasie zjazdowej dyskusji.

Do Gniezna przyjadą również: kard. Kazimierz Nycz, Nuncjusz Apostolski w Polsce abp Celestino Migliore, ludzie kultury, politycy i liczni świadkowie wiary. Pojawi się także temat małżeństwa, który podejmie Jerzy Grzybowski ze Stowarzyszenia Spotkania Małżeńskie oraz temat ekonomii z pytaniem, czy możliwa jest inna gospodarka.

O to, gdzie jest Bóg we współczesnej kulturze i czy możliwe jest przymierze kultury i wiary pytać będą znawcy tematu m.in. bp Michał Janocha i ks. Andrzej Draguła. Pojawi się także nawiązanie do trwającego Roku Miłosierdzia. Czy miłosierdzie ma granice mówić będą m.in.: s. Małgorzata Chmielewska ze Wspólnoty Chleb Życia, s. Manuela Simoes MSCS pracująca z uchodźcami na południu Włoch oraz Janina Ochojska z Polskiej Akcji Humanitarnej. Metropolita Bolonii abp Matteo Zuppi pochyli się z kolei nad pytaniem, czy Europa to raj, czy twierdza?

Ostatni dzień zjazdowych obrad – niedziela, koncentrować się będzie wokół Kościoła i jego duszpasterskiego i misyjnego nawrócenia. Referat w tym kontekście wygłosi kard. Kazimierz Nycz. Tego dnia odczytane zostanie również przesłanie uczestników zjazdu do Kościoła i Europy. O godzinie 13.00 w katedrze gnieźnieńskiej sprawowana będzie Msza św. pod przewodnictwem nuncjusza apostolskiego w Polsce abp. Celestino Migliore, która zakończy X Zjazd Gnieźnieński i będzie dziękczynieniem w 3. Rocznicę wyboru papieża Franciszka. Mszę św. będzie transmitować TVP Polonia.

Istotną i najbardziej interaktywną częścią zjazdu będą spotkania w małych grupach warsztatowych, które zaplanowano po południu zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia kongresu. Uczestnicy mogą wybierać spośród kilkunastu tematów, których wspólnym mianownikiem jest zagadnienie wolności. Będzie to nie tylko okazja do zgłębienia tematu z fachowcami, ale także sposobność do dyskusji, wymiany poglądów i wypracowania konkretnych postaw społecznych i obywatelskich.

Zaproponowane przez organizatorów zagadnienia są nie tylko interesujące, ale i niezwykle aktualne – wolność wobec obcych postrzeganych jako zagrożenie, a więc jaka ma być odpowiedź chrześcijanina, gdy mówi się o laicyzacji i islamizacji Europy; wolność lidera i z liderem, czyli jaki rodzaj przywództwa wyzwala, a jaki ogranicza wolność; wolność w spotkaniu różnych kultur i systemów wartości, wreszcie wolność w sytuacjach granicznych , a więc w depresji, biedzie, chorobie. Wśród tematów znajduje się także m.in.: pytanie o polską Solidarność, o współczesną parafię, o małżeństwo – dlaczego sakramentalne, a nie luźny związek, o relacje polsko-ukraińskie i ukraińską wolność i wreszcie jak budować nową przyszłość, nie rezygnując ze sprawdzonych wartości.

Jakie są owoce nowożytnych Zjazdów Gnieźnieńskich? „Widzę je przede wszystkim w ludziach” – przyznał abp Wojciech Polak. „Zjazdy Gnieźnieńskie nie są miejscem tworzenia projektów religijnych czy politycznych. Porównałbym je raczej do kropli, która drąży skałę, a więc kruszy uprzedzenia w ludzkich sercach” – dodał Prymas Polski.

2016-03-10 16:31

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

XI Zjazd Gnieźnieński

[ TEMATY ]

zjazd gnieźnieński

Diego Delso/wikipedia.org

XI Zjazd Gnieźnieński odbędzie się w Gnieźnie w dniach 21-23 września 2018 r.

Apelem do Europejczyków o pielęgnowanie chrześcijańskiej postawy przebaczenia, miłosierdzia i poświęcenia zakończył się XI Zjazd Gnieźnieński. Międzynarodowe spotkanie z udziałem duchownych różnych wyznań, przedstawicieli władz, ludzi nauki i kultury z 13 krajów odbywało się od piątku pod hasłem „Europa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa”. Gościem spotkania był prezydent Andrzej Duda. Zjazd zorganizowało 14 organizacji i stowarzyszeń katolickich i ekumenicznych.

„Europa ludzi wolnych jest Europą ludzi zdolnych do przekraczania dzielących nas barier, do pokonywania nieufności, ludzi wezwanych w imię wolności do budowania a nie niszczenia” – powiedział Prymas Polski abp Wojciech Polak, otwierając wydarzenie. Przewodniczący Zjazdu zachęcał też, by powracać do źródła wolności, które bije w człowieku stworzonym na obraz i podobieństwo Boga.

Z kolei bp Jerzy Samiec, zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP zauważał: „Gdy myślimy o Europie i o wolności to powinniśmy też pamiętać o tych najsłabszych. O tych, którzy pukają do jej drzwi szukając ratunku czy lepszego życia”.

Natomiast prezydent Andrzej Duda stwierdził, że „aby zdać egzamin z wolności nie wystarczy z niej tylko korzystać, trzeba to robić w sposób, który będzie służył dobru wspólnemu, zbliżał i łączył, a nie dzielił”. Wskazywał, że „pluralizm i wolność słowa nie muszą i nie powinny prowadzić do trwałych podziałów społecznych czy wzajemnej wrogości. Społeczeństwo obywatelskie to pluralizm i dobro wspólne”.

Zgodnie z tradycją prezydent RP spotkał się z obecnymi na Zjeździe przedstawicielami Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej oraz Kościoła katolickiego. „Spotkanie miało bardzo otwarty i przyjacielski charakter” - poinformował KAI bp Jerzy Samiec.

Wiara, nadzieja i miłość – recepta dla Europy

Jeżeli Ewangelia, wiara chrześcijańska i chrześcijaństwo pozostaną źródłami nadziei dla Europy, to nasz kontynent, czerpiąc z nich, będzie mógł budować dobrą przyszłość wraz z całą wspólnotą międzynarodową – mówił na Zjeździe abp Ludwig Schick, metropolita Bambergu. Współprzewodniczący Polsko-Niemieckiej Grupy Kontaktowej Biskupów mówił o potrzebie otwartości Europy na wszystkich potrzebujących, w tym uchodźców, popierając zdecydowanie ideę „korytarzy humanitarnych”, wysuniętych przez polski Episkopat.

Wśród najbardziej charakterystycznych cech chrześcijaństwa, gość z Niemiec wymienił: poszanowanie dla godności osoby ludzkiej oraz miłość bliźniego, dążenie do pojednania i pokoju oraz odpowiedzialność za sprawy świata. Walkę o lepszy świat „winniśmy prowadzić w duchu chrześcijańskiego realizmu, pozostając krytyczni wobec wszelkich form utopii” – wskazywał.

Abp Schick zdecydowanie polemizował z poglądem, jakoby w obliczu fali uchodźców i migrantów oraz rosnącej liczby muzułmanów na naszym kontynencie, chrześcijanie winni „bronić chrześcijańskiego Zachodu”, także przez ograniczanie praw człowieka, a zasadę solidarności stosować wyłącznie wobec swoich.

Wśród innych niebezpieczeństw, a zarazem wyzwań dla Europy, abp Schick wymienił skrajny indywidualizm i konsumpcjonizm oraz traktowanie religii wyłącznie jako tradycji, a nie siły inspirującej także i dziś.

Powrót Europy do pogaństwa

- Dzisiejsza Europa w istocie, a nawet bezwiednie, powraca do dawnego pogaństwa – stwierdziła prof. Chantal Delsol w referacie, jaki – wobec niemożności osobistego przybycia filozofki – odczytano podczas spotkania. Autorka wykazała, że charakteryzujący XXI wiek niepohamowany rozwój indywidualnie pojmowanej wolności, cofa nas ku sposobom traktowania człowieka w epoce pogańskiej.

Paradoksalnie w historii Europy, w epoce nowożytnej – wykazywała francuska filozof – pojęcie „osoby” zastąpione zostało pojęciem „jednostki”. A jednostka to zupełnie co innego niż osoba. Jednostka bowiem kieruje się wyłącznie indywidualną wolnością, bez poczucia zobowiązań wobec innych osób czy wspólnot. A to prowadzi do tego – jak powiedziała, że „jednostka, lekkomyślna i dziecinna, wpada w sam środek dawnych, instytucjonalnych form despotyzmu, współczesnego totalitaryzmu i wszechwiedzącego państwa”.

Zdaniem prof. Delsol, antropologia stawiająca w centrum pojęcie jednostki jest w gruncie rzeczy bardzo daleka od antropologii chrześcijańskiej, mimo że wywodzi się z tego samego pnia. Jest to „utopia, będąca dziełem współczesnego Zachodu”, która nie ma przyszłości.

Aborcja czy eutanazja, które są wypisane dziś na sztandarach jako szczyt indywidualnej wolności, są powrotem do powszechnych praktyk stosowanych w społeczeństwach pogańskich, a zastopowanych dopiero przez chrześcijaństwo. „Powróciliśmy zatem do starożytnego pogaństwa, do pogaństwa widocznego w innych kulturach” – zakończyła Delsol.

Pamięć o przesłaniu Jana Pawła II

Europejczycy powinni wznieść serca i umysły ku wartościom, na które wskazywał Jan Paweł II – mówił prof. Rocco Buttiglione. Włoski filozof i były polityk ocenił, że jedyną drogą wiodącą do ponownego rozkwitu Europy jest połączenie humanizmu świeckiego i chrześcijańskiego.

„Muzyką wolności jest Słowo Boże, które stało się ciałem i stało się częścią naszej historii. Poprzez wielkich świętych, którzy ewangelizowali Europę, Słowo to weszło w życie naszych narodów, w proces tworzenia samoświadomości” – powiedział Buttiglione. Jego zdaniem byłoby trudne, a być może w ogóle niemożliwe, aby Europa kontynuowała swój taniec wolności, o ile muzyka ta nie zabrzmi ponownie w sercach i duszach naszych narodów.

Znawca myśli Karola Wojtyły zwrócił też uwagę, by właściwie rozumieć proces integracji Europy. Nie jest bowiem tak, że kraje Zachodu w jakiś sposób „dopuszczają” do integracji z krajami byłego bloku komunistycznego. Jednoczenie Europy należy rozumieć raczej jako wymianę darów. „Zachód pomaga nowym krajom unijnym zbudować solidną gospodarkę rynkową, natomiast Wschód ofiaruje fundamentalne wartości chrześcijańskie na nowo odkryte dzięki walce ‘za waszą wolność i naszą’” – podkreślił Rocco Buttiglione.

Nauczyciele polskiej wolności

Kard. Stefan Wyszyński był wodzem i narodowym mężem stanu, kard. Karol Wojtyła zaś z uroczego biskupa krakowskiego przeistoczył się w autorytet intelektualistów i międzynarodowego męża stanu - mówili uczestnicy dyskusji panelowej "Nauczyciele polskiej wolności: kard. Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła-św. Jan Paweł II”.

Zdaniem Massimiliano Signifrediego, odpowiedzialnego w Polsce za Wspólnotę Sant`Egidio, historie obydwu postaci są nie tylko interesująca i inspirująca dla historyków, ale też jest przykładem dla współczesnych. - My wszyscy, Europejczycy, wiele zawdzięczamy tym wielkim osobowościom XX wieku, które były ludźmi wolnymi - powiedział.

Wedle Bohdana Cywińskiego różnice między Wojtyłą a Wyszyńskim jak najbardziej istniały i nie trzeba tego ukrywać. Począwszy od różnicy generacyjnej (Wojtyła był 19 lat młodszy od Wyszyńskiego), aż po inną formację intelektualną. Wojtyła filozofem i teologiem. Wyszyński natomiast ukończył wprawdzie studia teologiczno-filozoficzne, ale też posiadł dużą wiedzę socjologiczną. - Wyjątkowo dobrze czuł społeczeństwo, widział jak bardzo jest zróżnicowane - mówił panelista.

Kard. Wyszyńskiego nazwał wodzem, zaś kard. Wojtyła był "najpierw tylko uroczym młodym biskupem krakowskim". Później stał się autorytetem dla tych, którzy mieli wymagania intelektualne wobec współczesnej kultury. Wybór na papieża w 1978 był momentem przełomowym. - Wtedy nas uderzyło, z jak wielkim mieliśmy dotąd i mamy do tej pory do czynienia - powiedział prof. Cywiński. Wtedy dopiero papież Polak zyskał w oczach polskiego społeczeństwa "format wielkiego nauczyciela".

Ojciec Maciej Zięba OP stwierdził, że obydwaj - Wyszyński i Wojtyła - dorastali w warunkach zniewolenia z epizodem wolności, ale o tej wolności mówili inaczej. Przyszły papież mocniej akcentował kwestię wolności jako źródło przyrodzonej ludzkiej godności, czynił to jako filozof i intelektualista.

Kard. Wyszyński akcentował z kolei moralne znaczenie bycia wolnym, co uwidoczniło się w słynnym "Non possumus" wobec władz komunistycznych. Prymasa Tysiąclecia nazwał narodowym mężem stanu, a św. Jana Pawła II - międzynarodowym mężem stanu.

Historyk dr hab. Paweł Skibiński stwierdził, Wyszyński i Wojtyła byli ludźmi, którzy mając różne doświadczenia życiowe i wrażliwości oraz wywodząc się z różnych pokoleń, mówili jednak spójnie. - Obaj byli wolni, mimo że żyli długo w systemie zniewolenia. Nie ma takiego momentu w życiu Wojtyły i Wyszyńskiego, które pozwoliłyby nam powiedzieć, że ich zachowania są pozbawione wolności - stwierdził Skibiński.

Polska w Europie

Sugestie, jakoby Polska zmierzała opuścić Unię Europejską są kompletnie bezpodstawne – zapewniał podczas Zjazdu sekretarz stanu w MSZ min. Konrad Szymański. Uczestnicy spotkania, w tym byli premierzy rządu: Hanna Suchocka i Jerzy Buzek ocenili jednak, że postępowanie polskich władz daje podstawy do niepokoju, co do przyszłości Polski w Unii.

Podczas panelu: „Ojczyzna europejska. Rola Polski w Europie” Jerzy Buzek ocenił, że jednym z najtrudniejszych wyzwań dla Unii jest zapewnienie wszystkim państwom takiego sposobu współdziałania, aby żadne z nich nie czuło się zmarginalizowane. Ważnym zadaniem jest także zapewnienie każdemu krajowi możliwości zachowania swojej tożsamości.

Była premier Hanna Suchocka zwracała uwagę, że pracom na rzecz integracji naszego kraju z UE towarzyszyło ogromne pragnienie powrotu Polski do państw respektujących wartości europejskie, takie jak wolność jednostki i państwo prawa.

Minister Szymański wskazywał, że „nasz los, nasze interesy, nasze wartości – nie zawsze są wspólne” z interesami Unii oraz, że problem jedności Unii nie jest tylko problemem Polski – to kwestia dotycząca każdego kraju europejskiego jak i wspólnoty jako całości. „Każdy kraj musi wiedzieć, że sposób prowadzenia polityki może spowodować naddatek lub upływ jedności” – stwierdził.

Polityk stanowczo też odrzucił pojawiające się w Polsce oskarżenia o to, że obecny rząd chce opuścić Unię.

Jerzy Buzek ripostował jednak, że takie obawy podsycają same władze. Były szef Parlamentu Europejskiego przytoczył niedawne słowa prezydenta RP, który nazwał Unię ”jakąś wyimaginowaną wspólnotą, z której dla nas niewiele wynika". Buzek podkreślał, że Polska nie jest posądzana o rozbijanie jedności lecz o odstępstwo od europejskich zasad.

Patriotyzm a egoizm narodowy

Czym jest patriotyzm? Co stanowi o jego sile, a co jest dziś największym zagrożeniem? Czy miłość Ojczyzny wyklucza otwartość na innych i czy istnieje kanon polskiego patrioty? W dyskusji na ten temat uczestniczyli: b. marszałek Sejmu Marek Jurek, prof. Paweł Śpiewak, politolog prof. Waldemar Łazuga, Michał Drozdek - filozof społeczny i publicysta oraz etyk ks. prof. Alfred Wierzbicki.

„Patriotyzm pojmujemy najczęściej w kategoriach emocjonalnych i definiujemy jako miłość, tymczasem można na niego spojrzeć ze strony innej kategorii moralnej - sprawiedliwości. Sytuowałbym patriotyzm na polu sprawiedliwości społecznej, a mniej na polu miłości i emocjonalności” – mówił ks. prof. Alfred Wierzbicki.

Według prof. Pawła Śpiewaka patriotyzm to przede wszystkim lojalność i zobowiązanie.

Na ładunek emocjonalny w pojmowaniu, definiowaniu i deklarowaniu patriotyzmu zwrócili uwagę także Marek Drozdek i prof. Waldemar Łazuga, który przyznał, że każdy z nas jest patriotą na kilka sposobów w różnych okresach życia. Osobiście – jak dodał – patriotyzm łączyłby przede wszystkim z odpowiedzialnością.

Marek Jurek z kolei zwrócił uwagę, że współcześnie traktujemy świadomość narodową i patriotyzm jako kwestie przeszłości, tymczasem równie ważna jest przyszłość i nasza aktywność w teraźniejszości. „Nasza obecność wśród innych narodów powinna być obecnością aktywną, z pełnym poczuciem tego, że nasze potrzeby, nasze interesy, nasze bezpieczeństwo jest konieczne dla trwania Europy” – stwierdził były marszałek Sejmu.

Zdaniem prof. Waldemara Łazugi siłą polskiego patriotyzmu jest paradoksalnie jego słabość, a więc nasza polska emocjonalność i uczuciowość. Politolog wskazał też na powszechność frazesów patriotycznych. Trzeba mówić dużo i głośno. Z drugiej strony mamy pasywizm, czyli „nasza chata z kraja”, co jest dalej, to nas nie interesuje.

Prof. Śpiewak zwrócił z kolei uwagę na niebezpieczeństwo patosu aż do śmieszności w prezentowaniu postaw patriotycznych. Tym, co grozi nam szczególnie – mówił – jest jednak nacjonalizm w trzech postaciach: ten, który krzyczy „Europa dla białych”, ten, który każe się izolować od świata i ten, który nie dopuszcza autoironicznego stosunku do samych siebie.

Siłą polskiego patriotyzmu według Pawła Śpiewaka może być nasza obecność we wspólnocie europejskiej. Nie chodzi tu jednak – dodał – o przynależność geograficzną, ale o przynależność, którą musimy codziennie wybierać i potwierdzać.

Uchodźcy i solidarność

W kwestii polityki uchodźczej panuje złożoność poglądów i informacji, bardzo często negatywnych, trzeba patrzeć szerzej, bo jest to problem globalny - mówił bp Krzysztof Zadarko w dyskusji "Kryzys migracyjny - kryzys uchodźczy - kryzys solidarności?". Jeśli nie jesteśmy w stanie integrować tych ludzi, to lepiej ich nie przyjmujmy, bo robimy im krzywdę - argumentował z kolei ks. dr hab. Waldemar Cisło.

Zauważał on, że uchodźcy szukają wprawdzie lepszego miejsca do życia, ale bardzo często padają ofiarą nielegalnych praktyk. - Rozmawiałem niedawno z rodzinami, które wróciły z Francji i Włoch, bo nie umiały się tam odnaleźć, a więc nie jest to ruch jednokierunkowy – wskazywał dodając: „Jeśli nie jesteśmy w stanie integrować tych ludzi, to lepiej ich nie przyjmujmy, bo robimy im krzywdę, dając fałszywą nadzieję". Jego zdaniem, trzeba wskazywać na realną pomoc udzieloną ofiarom konfliktów wojennych na Bliskim Wschodzie, a nie narażać na utratę życia poprzez sprowadzanie do kraju, co wcale nie musi oznaczać zintegrowania się ze społeczeństwem ich goszczącym.

Bp Zadarko, przewodniczący Rady KEP ds. Migracji Turystyki i Pielgrzymek mówił, że w kwestii polityki uchodźczej panuje złożoność postaw, informacji, poglądów w większości negatywnych, pochodzących najczęściej z Internetu. Chaos informacyjny służy pogłębianiu się niewiedzy. W dyskusji na temat pomocy uchodźcom nie widać zatem całego kontekstu problemu.

Jeżeli parafia spotka uchodźcę, na pewno mu pomoże – wskazywał bp Zadarko. Ale jeśli tego uchodźcy nie ma, siłą rzeczy przeciętny polski katolik konfrontuje się z postawami negatywnymi, krążącymi w przestrzeni publicznej.

Biskup zapewnił, że przekaz Episkopatu na temat uchodźców jest cały czas niezmienny, ewangeliczny, a od czasów konkretnych konfliktów wojennych, w tym II wojny światowej, staje się coraz bardziej precyzyjny. Nie dociera jednak do duchowieństwa, a przez to do wiernych. Wiele dokumentów kościelnych na temat tego, jak traktować problem uchodźczy, jest szerzej nieznanych.

Agnieszka Kosowicz, prezes Fundacji Polskie Forum Migracyjne poinformowała, że jest w Polsce grupa katolików, ok. 10-15 proc., którzy są po prostu przeciwni koncepcji przyjmowania uchodźców, gdyż - ich zdaniem - zagrażają oni chrześcijańskiej tożsamości. Drugie 15 proc. wręcz przeciwnie, uważa, że pomoc uchodźcom jest podstawowym zadaniem chrześcijanina. Cały natomiast środek polskiego społeczeństwa - jak to określiła Kosowicz - jest zdezorientowana. - Wielu katolików i księży jest po prostu zagubionych, co ma myśleć.

Najczęściej istnieje obawa przed budzeniem kontrowersji - wielu księży wyrażało bowiem obawy nie o to, czy pomagać uchodźcom, ale o to, żeby w ogóle poruszać ten temat wśród parafian. - Kościół miał obawy, by wejść w ten dialog - dodała Kosowicz.

Trudy pojednania

Duchowni prawosławni i katoliccy oraz świeccy pracujący na rzecz pojednania w różnych kontekstach społeczno-kulturowych i politycznych zastanawiali się nad tym, czym jest pojednanie i jak je budować.

Co jest istotne w pojednaniu między narodami, wyznaniami czy w ramach jednego zwaśnionego społeczeństwa? Jak skutecznie prowadzić dialog, przezwyciężyć bolesne rany i nauczyć się żyć razem? - rozmawiali o tym uczestnicy dyskusji panelowej „Wolni do pojednania”.

Niemiecki ksiądz Manfred Deselaers od ponad 20 lat pracujący w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu ocenił, że jego obecność w miejscu byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego daje więcej niż wszystkie organizowane akcje na rzecz pojednania. "Spotykam się ludźmi, którzy przyjeżdżają do Auschwitz. To miejsce nie przestaje boleć, Auschwitz jest do dziś otwartą raną. Staram się pomóc zrozumieć to miejsce tym ludziom. Jest to miejsce wciąż pełne emocji zarówno dla Polaków, jak i dla Niemców - powiedział ks. Deselaers.

O. dr Gieorgij Koczetkow z Moskwy, który jest założycielem prawosławnego Bractwa Przemienienia dążącego do pojednania Rosjan poprzez osobiste nawrócenie i pokutę, podkreślał, że Bractwo działa wśród rodzin, w których do dziś żywe są podziały spowodowanie okrucieństwem rewolucji bolszewickiej oraz okresu stalinizmu. „To bardzo ważne: modlimy się za wszystkich, nie wybieramy, nie osądzamy" - konstatował.

Czy możemy pokutować za nie swoje winy? Co to znaczy dla współczesnej Rosji? - pytała Koczetkowa Marta Titaniec. Bractwo działa nie według zasady "nie zapomnimy - nie wybaczymy". Natomiast w czasie zgromadzeń na ulicach i placach wielu rosyjskich miast odczytywane są np. nazwiska i wyroki Rosjan rozstrzelanych przez sowieckie wojsko.

Apelowi pamięci towarzyszy modlitwa za zmarłych, ale i za żywych. - To bardzo ważne: modlimy się za wszystkich, nie wybieramy, nie osądzamy. Jest to modlitwa nie tylko za ofiary, ale i za ich katów, np. funkcjonariuszy KGB. Modlitwa dotyczy wszystkich, bo nie jest miejscem dla naszych osądów. To Bóg osądza tych, którzy zawodowo zabijali i torturowali oraz tych, którzy niewinnie zginęli - tłumaczył o. Koczetkow.

Dr Jörg Lüer, sekretarz generalny niemieckiej komisji "Justitia et Pax", współsekretarz Grupy Kontaktowej Konferencji Episkopatów Polski i Niemiec pracuje na rzecz pojednania w różnych kontekstach państwowych i kulturowych: od Ukrainy i Rosji, poprzez Ugandę, aż do Kolumbii.

Jego zdaniem, nie chodzi o to, aby po prostu pojechać do danego kraju i udzielić jednorazowej pomocy. Liczy się coś bardziej skomplikowanego i długotrwałego - nieustanne uczenie się przebaczenia i życia w pokoju. - Chodzi o to, aby przebyć pewną bolesną drogę i aby był to proces uczenia się dla obu stron konfliktu.

Z kolei o. dr Gieorgij Kowalenko z Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego współtworzy wspólnotę "Otwarte prawosławie" oraz Otwarty Uniwersytet Prawosławny. Celem uczelni jest współpraca międzywyznaniowa na Ukrainie. Po rewolucji Euromajdanu w ukraińskim społeczeństwie powstała nadzieje na demokratyzację państwa, na kształtowanie postaw obywatelskich, ale i na większe otwarcie się prawosławia i innych wspólnot religijnych - stwierdził duchowny.

Młodsi bracia...

Co łączy narody środkowoeuropejskie i co znaczymy dla reszty Europy? Jakie są obecnie nasze wspólne wartości? - zastanawiali się uczestnicy dyskusji "'Młodsi bracia' w starej Europie: razem, ale jak?"

Dr Pavol Demeš, słowacki niezależny ekspert w zakresie stosunków międzynarodowych i społeczeństwa obywatelskiego, stwierdził, że jeżeli jest cokolwiek, co zbliża narody środkowoeuropejskie, to jest to strach przed niepewnością oraz dezorientacja. - Jeśli nie będziemy wspólnie rozmawiali na temat projektu Europa, to wówczas na Starym Kontynencie bardzo wiele czynników może spowodować, że przyszłość będzie trudna - dodał słowacki ekspert.

Dr Kai-Olaf Lang, analityk berlińskiej Fundacji Nauka i Polityka zajmujący się Europą Środkową i Wschodnią, stwierdził, że mamy do czynienia z poważnym konfliktem aksjologicznym w Unii Europejskiej. Wcześniej bywały spory, ale zwykle kwitowało się je stwierdzeniem "znowu chodzi o pieniądze". Teraz natomiast chodzi o fundamentalne wartości i normy postępowania.

Lang wymienił trzy wartości, które mają dla krajów środkowoeuropejskich najważniejsze znaczenie, gdyż właśnie z nimi na sztandarach wchodziły do Unii Europejskiej: wolność, solidarność i równość.

Dr Alaksandr Milinkiewicz, białoruski polityk i działacz opozycyjny, b. kandydat w wyborach na prezydenta tego kraju nazwał swój kraj najmniej znanym i najbardziej niedemokratycznym krajem w Europie. Białorusini żyją w strachu przed dyktaturą, ale reżim Łukaszenki znalazł sposób, by skutecznie obrzydzać obywatelom wszelkie protesty.

"Nasza droga do Europy na pewno nie będzie łatwa" - powiedział Milinkiewicz. Przyznał, że były próby realizacji pokojowej rewolucji, ale nieudane. Na Ukrainie wystarczyło przełamać marazm obywateli. Na Białorusi ludzie po prostu boją się wyjść na ulice, a wszelkie protesty są brutalnie tłumione.

Wyzwaniem jest edukacja elit nastawionych na pracę na rzecz demokratyzacji Białorusi. Większość bowiem młodych kształcących się Białorusinów czyni to w Rosji i z tym krajem wiąże swoją przyszłość.

Dr Marek Prawda, dyplomata, dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, powiedział, że pierwszym poważnym tąpnięciem w łonie UE był ukraiński Majdan. Została wtedy wystawiona na próbę skuteczność działania Trójkąta Weimarskiego, czyli porozumienia Polski, Niemiec i Francji.

Zdaniem dyplomaty, dzisiejsze "razem" Europy tkwi w doświadczeniach z przeszłości i warto po nie sięgać. Dla Europy doświadczeniem roku 1989 jest to, że ludzie mogą zmieniać historię.

Oleksyj Panycz, członek ukraińskiego PEN-Clubu pytał, co to znaczy, że jesteśmy braćmi, tym bardziej młodszymi? Podobnego określenia przez lata używali wobec Ukraińców Rosjanie. - A przecież wiemy, że bliskość wobec Europy bardziej była widoczna wokół Kijowa niż wokół Moskwy - argumentował Panycz.

W tym sensie, w przypadku Ukrainy chodzi raczej o powrót do rodziny europejskiej, a nie przybycie do niej po raz pierwszy. Ukraińcy chcą dołączyć do Europy, ale jednocześnie chcą zachować wartości istotne dla swej ojczyzny.

Na pierwszym miejscu?

Nie mitologizujmy niepełnosprawności, akcentujmy to, co nas łączy, a nie to, co różni apelowały uczestniczki debaty o sytuacji osób niepełnosprawnych w Kościele i społeczeństwie. Wskazywały też na potrzebę większej aktywizacji osób niepełnosprawnych m.in. na rynku pracy oraz przejścia w Kościele od modelu charytatywnego do modelu włączającego.

W debacie uczestniczyły kobiety znające temat niepełnoprawności nie tylko w teorii, ale z doświadczenia. Są mamami dzieci z niepełnosprawnością lub z dziećmi takimi pracują. Jedno z pytań, które postawiono na początku dotyczyło postrzegania niepełnosprawności jako „szczególnego daru i łaski”, które to sformułowanie w języku kościelnym często się pojawia.

Taki język i takie podejście – jak stwierdziła Maria Libura, ekspert ds. zdrowia, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie – budzi u wielu rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych sprzeciw, bunt i frustrację. „Kiedy słyszę o szczególnym darze, to budzi to mój niepokój, bo podkreśla to, co dzieli osoby niepełnosprawne od pełnosprawnych, zwraca uwagę na różnice, a nie na to, co nas łączy” – tłumaczyła prelegentka.

Mówiąc o miejscu niepełnosprawnych w Kościele i społeczeństwie stwierdzono, że temat ten wciąż jest zbyt rzadko i w zbyt wąskim zakresie podejmowany. Postulowały szersze włączenie osób niepełnosprawnych np. w życie parafialne, w działania duszpasterskie, a nie izolowanie ich w specjalnych duszpasterstwach. „W Kościele wciąż dominuje model charytatywny w podejściu do osób niepełnoprawnych, a potrzebny byłby model włączający” – stwierdziła Maria Libura.

Dr Anna Maliszewska, pracownik Katedry Teologii Dogmatycznej i Duchowości Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego, zwróciła z kolei uwagę, by nie traktować osób niepełnosprawnych jedynie jako podmiotów opieki, „niewinnych świętych”. Oni – jak dodała – mogą światu wiele zaoferować, o czym z kolei mówiła s. Eliza Myk OP, koordynatorka budowy „Domu Chłopaków” w Broniszewicach.

„My mamy czas i oni mają czas podarowany nam od Boga. My jednak wykorzystujemy ten czas na zdobywanie tytułów, a te osoby wykorzystują go na to, by kochać, czekać, cieszyć się” – mówiła.

Warsztaty

W ramach Zjazdu odbyło się ponad 20 spotkań warsztatowych dotyczących różnych wymiarów chrześcijańskiej działalności i refleksji. Na spotkaniu zatytułowanym „Jak być polskim patriotą a zarazem solidarnym Europejczykiem” zastanawiano się nad pojęciami patriotyzmu i nacjonalizmu. Po długiej i burzliwej dyskusji uzgodniono, że patriotyzm jest postawą miłości do własnego kraju i narodu, połączonej z otwartością na innych i nie uznawaniem własnej wyższości. W opozycji do tego pozostaje nacjonalizm, nacechowany egoizmem narodowym, połączonym z poczuciem wyższości wobec innych i zamknięciem na ich potrzeby.

Podczas spotkania „Auschwitz jako ostrzeżenie” podkreślano, że w przeciwieństwie do sytuacji na Zachodzie, w Polsce praktycznie nieobecna jest refleksja teologiczna czy filozoficzna poświęcona problemowi Auschwitz.

Na innym spotkaniu zastanawiano się „jak bez kłótni rozmawiać o polityce w rodzinie”. Uczestnicy doszli do zgody, że „lepiej mieć rodzinę, niż rację” i że warto do rodzinnego stołu „zapraszać prawdę i miłość”. Natomiast podczas warsztatów „Nowe technologie to szansa czy bariera dla ewangelizacji?” zwracano uwagę, że technologie te w wielkim stopniu wpływają także na człowieka, na społeczeństwo, na relacje między ludźmi, ale także na system wartości.

Ekumeniczna Droga Wolności

„Wyzwala tylko ta prawda, w której się trwa, w której zamieszkam, w której się zadomowię” - mówił metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś podczas piątkowego nabożeństwa ekumenicznego. Rozpoczęło się ono wieczorem na gnieźnieńskim Rynku i prowadzone było kolejno przez duchownych dziesięciu Kościołów chrześcijańskich.

W drodze do bazyliki, zatrzymując się przy dziesięciu stacjach, uczestnicy rozważali słowo Boże nt. wolności. Procesja ta symbolizowała pielgrzymkę życia, a także pracę nad wolnością, która została nam dana i zadana.

Grzech szkodzi wiarygodności Kościoła

Homilię podczas Mszy św. sprawowanej w katedrze gnieźnieńskiej na zakończenie Zjazdu wygłosił kard. Peter Turkson, prefekt Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju. „Złe pragnienia i nawyki, pochodzące z wnętrza każdego człowieka zniekształcają nasz sposób rozumienia Ewangelii i sprawiają, że nasze Kościoły mogą stać się niewiarygodnymi świadkami – mówił pochodzący z Ghany purpurat. – Jeśli chcemy realizować cele Zjazdów, czyli budować europejską wspólnotę ducha poprzez świadectwo chrześcijańskiej wiary, nie możemy pozwolić, by jej światło zaciemniły nasze wady charakteru – podkreślił.

- Chcąc realizować cele Zjazdów Gnieźnieńskich, nie możemy pozwolić, aby nasze wady charakterów i nasze przyzwyczajenia zaciemniły światło naszej wiary i znieczuliły nasze zmysły na jej wymagania – podsumował.

Przesłanie końcowe: Wolność to miłość

W Przesłaniu ogłoszonym a katedrze gnieźnieńskiej na zakończenie zaapelowano do Europejczyków o pielęgnowanie chrześcijańskiej postawy przebaczenia, miłosierdzia i poświęcenia. Uczestnicy wydarzenia zwracają uwagę, że Bóg uczynił nas ludźmi wolnymi, dzięki temu wolność jest w nas i nie ogranicza się do niezależności od tego, co zewnętrzne.

Uczestnicy Zjazdu zadeklarowali, iż chcą tworzyć Europę ludzi wolnych, inspirowanych chrześcijańskim przesłaniem. Odnoszą się też do sytuacji w naszym kraju zwracając uwagę, że w głęboko podzielonej politycznie Polsce potrzeba dialogu, który przywróci poczucie narodowej wspólnoty.

„W historii ludzkości to właśnie chrześcijaństwo przyniosło wartości wcześniej mało obecne w życiu publicznym: przebaczenie, miłosierdzie, oddanie siebie” – podkreślają uczestnicy Zjazdu.

Jeśli jednocząca moc wiary w Jezusa Chrystusa rzeczywiście wypełni nasze życie osobiste i społeczne, „również Europa będzie bardziej wspólnotą ducha i ojczyzną ludzi prawdziwie wolnych” – czytamy w Przesłaniu.

***

XI Zjazd Gnieźnieński obradował od piątku pod hasłem „Europa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa”. W zjazdowych obradach uczestniczyli zwierzchnicy Kościołów różnych wyznań, politycy, naukowcy oraz ponad pół tysiąca uczestników z 13 europejskich krajów m.in. z Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Rosji, Francji, Belgii, Holandii, Węgier oraz Włoch.

Wydarzenie współorganizowało 14 organizacji i stowarzyszeń kościelnych, m.in. Katolicka Agencja Informacyjna. Organizatorem jest Fundacja św. Wojciecha–Adalberta.

CZYTAJ DALEJ

Premier Morawiecki i prezydent Duda z wizytą na Mierzei Wiślanej

2020-05-30 13:41

[ TEMATY ]

premier

inwestycja

Mateusz Morawiecki

koronawirus

Mierzeja Wiślana

PAP

Skowronki, 30.05.2020. Prezydent Andrzej Duda (P) i premier Mateusz Morawiecki (L) podczas wizyty na terenie budowy kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej w miejscowości Skowronki.

- Nie byłoby naszych sukcesów dostrzeganych dzisiaj przez Europę w walce z koronawirusem, gdyby nie ścisła współpraca rządu z prezydentem Andrzejem Dudą powiedział dziś Mateusz Morawiecki. Premier i prezydent odwiedzili Mierzeję Wiślaną, gdzie trwa budowa nowej drogi wodnej, która połączy Zalew Wiślany z Morzem Bałtyckim.

Podczas wizyty premier powiedział:.

- Tutaj budujemy nową drogę morską, ale jest to też symbol przełamania tego, że tak wiele rzeczy w Polsce nie mogło być zrealizowanych. To też test współpracy władz państwowych dla dobra regionu. To wielka szansa dla rozwoju Elblągu i Warmii, ale również dla Polski. Dzięki nowym mocom portowym uzyskanym w wyniku tej inwestycji, skorzysta cała Polska, handel i cała gospodarka. Tak właśnie napędza się wzrost gospodarczy – przez eksport i przez import, przez handel.

- Świat szuka ścieżek odbudowy wzrostu gospodarczego po pandemii koronawirusa. USA, Chiny i Europa stawiają na inwestycje. Przez wielkie plany inwestycyjne wychodzono z kryzysu. Dzisiaj wielkim planem inwestycyjnym Polski jest fundusz inwestycji publicznych o wartości 30 mld zł.- zaznaczył premier. I dodał:- Dzisiaj do wielkiego planu inwestycyjnego Polski, składającego się z bardzo wielu naszych projektów, którego trzonem będzie fundusz inwestycji publicznych o wartości min. 30 mld zł, dokładamy nasze tarcze. Codziennie 2 mld zł trafiają do firm na ratowanie miejsc pracy. To także nowe możliwości handlowe dla wielu przedsiębiorców. Zdecydowaliśmy się z prezydentem Andrzejem Dudą działać bardzo szybko, bo wiemy że raz utracone miejsca pracy ciężko wracają. Dziękuję prezydentowi, że dba o każde miejsce pracy.

- Wiele miejsc pracy powstaje przy budowie Mierzei, ale to da też setki tysięcy miejsc pracy po zakończeniu budowy. Wkrótce cała Polska będzie wielkim placem budowy. To nowe możliwości handlowe dla wielu przedsiębiorców.

Nie byłoby naszych sukcesów dostrzeganych dzisiaj przez Europę w walce z koronawirusem, gdyby nie ścisła współpraca rządu z prezydentem Andrzejem Dudą - podsumował Mateusz Morawiecki.

CZYTAJ DALEJ

Dziś uroczystość Zesłania Ducha Świętego

2020-05-31 08:47

[ TEMATY ]

Zielone Świątki

Zesłanie Ducha św.

Adobe.Stock.pl

Dziś - siedem tygodni po obchodach zmartwychwstania Jezusa Chrystusa - Kościół katolicki obchodzi uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Tym samym świętuje swoje narodziny, bo w tym dniu, jak pisze św. Łukasz w Dziejach Apostolskich, grono Apostołów zostało "uzbrojone mocą z wysoka" a Duch Święty czyni z odkupionych przez Chrystusa jeden organizm - wspólnotę. Uroczystość Zesłania Ducha Świętego kończy w Kościele okres wielkanocny.

W języku liturgicznym święto Ducha Świętego nazywa się "Pięćdziesiątnicą" - z greckiego Pentecostes, tj. pięćdziesiątka, - bo obchodzi się je 50-go dnia po Zmartwychwstaniu Pańskim.

Na zgromadzonych w Wieczerniku Apostołów, jak pisze św. Łukasz w Dziejach Apostolskich Jezus Chrystus zesłał Ducha Pocieszyciela, by Ten, doprowadził do końca dzieło zbawienia. "I stał się z prędka z nieba szum, jakoby przypadającego wiatru gwałtownego, i napełnił wszystek dom, gdzie siedzieli. I ukazały się im rozdzielone języki jakoby ognia, i usiadł na każdym z nich z osobna: i napełnieni są wszyscy Duchem Świętym i poczęli mówić rozmaitymi językami, jako im Duch Święty wymawiać dawał" (Dzieje Ap., II, 2-4).

W ten sposób rozpoczyna się nowy etap - czas Kościoła, który ożywiony darem z nieba rozpoczyna przepowiadanie radosnej nowiny o zbawieniu w Chrystusie.

Duch Święty dzięki swoim darom: mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej uzdalnia wiernych do dojrzałej obecności w świecie. Kieruje losami Kościoła, kiedy wybiera do grona Apostołów w miejsce Judasza św. Macieja, kiedy prosi o wyznaczenie Barnaby i Pawła, jak pisze święty Łukasz "do dzieła, które im wyznaczyłem", czy kiedy posyła Apostołów do tego, by w określonych częściach świata głosili Ewangelię. Wprowadza wspólnotę wierzących w głębsze rozumienie tajemnicy Chrystusa, dając im zrozumienie Pisma świętego.

Uroczystość liturgiczna Zesłania Ducha Świętego sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa.

Łączono ją z Wielkanocą, a od IV w. wyodrębniono jako osobne święto, uroczyście obchodzone zarówno w Kościele Wschodnim jak i Zachodnim. Synod w Elwirze urzędowo wprowadził ją w 306 roku. W wigilię Pięćdziesiątnicy, podobnie jak w wigilię Wielkanocy, święcono wodę do chrztu świętego i udzielano chrztu katechumenom.

Papież Leon XIII wprowadził nowennę, czyli dziewięciodniowe przygotowania modlitewne na przyjście Ducha Świętego, aby dokonał przemiany w naszych sercach, tak jak przemienił Apostołów w Wieczerniku.

W Polsce w niektórych regionach Wielkanoc nazywa się Białą Paschą, a Zesłanie Ducha Świętego - Czerwoną, prawdopodobnie dlatego, że dopiero po Jego zstąpieniu Apostołowie stali się zdolni do dawania świadectwa krwi.

Uroczystość tę powszechnie nazywa się w Polsce Zielonymi Świętami, gdyż w okresie, w którym jest obchodzona, przyroda odnawia się po zimie, a zieleń jest dominującym kolorem pejzażu. Wszystkie obrzędy ludowe z nimi związane noszą piętno radości i wesela. Kościoły, domy, obejścia przybrane są "majem" - najczęściej młodymi brzózkami; posadzkę kościelną, podłogę chat i wiejskie podwórka potrząsają wonnym tatarakiem; wszędzie rozlewa się rzeźwa woń świeżej majowej zieleni.

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego kończy w Kościele katolickim okres wielkanocny.

Symbolem Ducha Świętego jest gołębica. Zwykło się też przedstawiać go w postaci ognistych języków, gdyż tak Dzieje Apostolskie opisują jego zesłanie na Apostołów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję