Reklama

Gniezno: Msza św. w 1050. rocznicę Chrztu Polski

2016-04-14 18:13

bgk / Gniezno / KAI

TVP

Pod przewodnictwem legata papieskiego kard. Pietro Parolina w katedrze gnieźnieńskiej sprawowana była 14 kwietnia Msza św. w 1050. rocznicę Chrztu Polski. W Eucharystii, celebrowanej przez biskupów z Polski i zagranicy, uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwowych z prezydentem RP Andrzejem Dudą, któremu towarzyszyła małżonka.

Udział we wspólnej modlitwie wzięli także przedstawiciele Kościołów z kilkunastu krajów, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych z premier Beatą Szydło, reprezentanci świata nauki i kultury, służb mundurowych, osoby konsekrowane, poczty sztandarowe, członkowie organizacji i stowarzyszeń kościelnych oraz wierni świeccy, którzy zgromadzili się także przed bazyliką prymasowską nazywaną Matką Kościołów w Polsce. Zgromadzonych witał Prymas Polski abp Wojciech Polak.

„Stajemy dziś razem na tym świętym miejscu, w Bazylice Prymasowskiej w Gnieźnie, aby tego wieczoru, 14 kwietnia 2016 roku, dokładnie w 1050. rocznicę Chrztu Mieszka I, we wspólnocie Kościoła dziękować Bogu za powołanie nas do chrześcijaństwa” - mówił metropolita gnieźnieński. Przywołał także wczorajsze słowa papieża Franciszka do Polaków podkreślając, że dziękujemy za historyczny akt, który przez wieki kształtował wiarę, duchowość i kulturę naszego narodu.

„Każda i każdy z nas ochrzczonych dziękuje też za dar i łaskę chrztu świętego, za powołanie do życia wiarą i dawania świadectwa o Zmartwychwstałym. Przeżywamy to radosne dziękczynienie wraz z Maryją, naszą Jasnogórską Panią i Królową, która w kopii Cudownego Obrazu nawiedza od wczoraj piastowskie Gniezno, pierwszą historyczną stolicę Polski, miasto świętego Wojciecha” - podkreślił Prymas Polski.

Reklama

Słowo pozdrowień do uczestników liturgii skierował także kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, reprezentujący na uroczystościach papieża Franciszka.

„Właśnie dzisiaj świętujemy 1050. rocznicę chrztu Księcia Mieszka I, który odbył się, zgodnie z tradycją, w dniu 14 kwietnia, w Wielką Sobotę, w roku 966. To wydarzenie, jak mówią nam historycy, przyczyniło się do konsolidacji tożsamości i niepodległości ówczesnego Księstwa Polan oraz dało początek stopniowemu procesowi chrystianizacji ludności” - mówił hierarcha.

Przypomniał również, że trzydzieści lat później, w roku 996, książę Bolesław Chrobry, syn Mieszka, powitał biskupa Wojciecha, który został wysłany przez papieża Sylwestra I w celu ewangelizacji Prusów. W rok po męczeńskiej śmierci misjonarza, Bolesław wykupił jego zwłoki i umieścił je właśnie tutaj, w tej katedrze. Ta wieść dotarła do Rzymu i wkrótce papież Sylwester podjął decyzję o kanonizacji Wojciecha i podniesieniu Gniezna do rangi archidiecezji, która w ten sposób stała się pierwszą polską metropolią, z diecezjami sufraganalnymi we Wrocławiu, Kołobrzegu i Krakowie.

„Przywołując te wydarzenia, chcemy podziękować Bogu za przekazany wam dar wiary chrześcijańskiej. Przez ponad tysiąc lat, w czasach dobrych, ale także i w okresach trudnych, wiara chrześcijańska zapłodniła te ziemie, tworząc nowy naród na fundamencie chrztu” - stwierdził kard. Parolin.

Przeczytaj także: Kard. Parolin w katedrze gnieźnieńskiej: Musimy być "Kościołem wyjścia"!

Do przełomowego wydarzenia jakim był chrzest pierwszego historycznego władcy Polski nawiązał także w homilii Prymas Polski. Cytując najstarsze zapiski kronikarskie: „Dubrouka ad Meskonem venit” i „Mysko dux Polonie baptizatur” podkreślił, że te dwa proste zdania niosą w sobie wartość „pszenicznego ziarna, które wrzucone w ziemię, rodzi plon obfity”.

„Nasza obecność dziś, tutaj, 1050 lat po Chrzcie Polski, po tym przełomowym dla Kościoła w Polsce i dla naszej Ojczyzny wydarzeniu, zdaje się wciąż potwierdzać - jak mówił w roku milenijnym Prymas Tysiąclecia - że na glebę polską i na duszę polską, na kształtującą się coraz wspanialej kulturę narodową padały ziarna Boże, które w pokoleniach chrzczonych przez Kościół w ziemi ojczystej, wydały wspaniałe owoce” - cytował poprzednika abp Polak przypominając, że „siła owocowania drzewa zawarta jest w jego korzeniach” i przestrzegając, że „odcięte od nich przestaje przynosić owoce i szybko obumiera”.

Przeczytaj także: Prymas Polski: odważnie sięgajmy do łaski chrztu, przezwyciężajmy niezgodę

Metropolita gnieźnieński stwierdził również, że chrzest przyjęty przez Mieszka I przed 1050 laty nie był wynikiem szczęśliwego zbiegu okoliczności, czy sprzyjającego nam układu. Był wyborem i przemianą, która dokonała się w życiu księcia oraz chrzczonych na tych ziemiach ludzi. Rzeczywistością, w której każda i każdy z nas, ochrzczonych, odnajduje swoją własną historię.

„Jeśli więc dziś wspominamy z wdzięcznością polskiego księcia i jego poddanych, to także po to, aby we wspólnym dziękczynieniu ogarnąć całe nasze dzieje, aby objąć wszystkich ludzi, którzy, tutaj, na polskiej ziemi otrzymawszy łaskę chrztu świętego, swoim życiem i postępowaniem potwierdzili działanie siły wewnętrznej przynależności do Boga. Jest to siła, która zwycięża zło i grzech. W chrzcie świętym - mówiąc słowami Ojców Kościoła - nasz grzech zostaje pogrzebany w wodzie. Dzięki łasce chrztu potrafimy dawać samych siebie i służyć, czyli tracić swe życie dla drugich, aby wciąż zyskać je na nowo. Wszczepieni w Chrystusa i w Kościół stajemy się uczestnikami Jego posłania” - tłumaczył Prymas.

Zachęcał również do odważnego sięgania do duchowych źródeł tej wewnętrznej siły, której - jak dodał - tak bardzo wszyscy, bez wyjątku, potrzebujemy, bo wszyscy potrzebujemy mocy Ducha, która wyzwalać nas będzie z niewoli zła i grzechu.

„Czy jako ludzie ochrzczeni urzeczywistniliśmy już w pełni ducha chrześcijańskiego w sobie i w naszym narodzie? - powtórzył pytanie kard. Stefana Wyszyńskiego sprzed półwiecza abp Polak i przywołując dalej słowa Prymasa Tysiąclecia stwierdził, że dziś pytanie to musimy odnieść także do siebie.

„Zastanówmy się, czy prawdy, które wyznajemy i za którymi tęsknią nasze serca są rzeczywiście obecne w naszym życiu osobistym, rodzinnym, wspólnotowym i społecznym?” - pytał Prymas.

Andrzej Hrechorowicz

„Czy nie potrzeba nam bardziej odważnego sięgania do łaski chrztu świętego, zaczerpnięcia owej siły wewnętrznej przynależności do Boga, aby pokonywać stare zaszłości i nowe podziały, aby przezwyciężać wrogość i niezgodę, aby szukać pojednania i przebaczenia, którego wszyscy jesteśmy tak bardzo spragnieni? Być może w naszym życiu społecznym wyczerpał się już ten wyłącznie ludzki potencjał, który mógłby nas przywieść do upragnionej jedności? 1050. rocznica Chrztu Polski, przeżywana pod hasłem «Gdzie chrzest, tam nadzieja» zachęca nas, abyśmy nie liczyli tylko na własne możliwości” - stwierdził abp Polak.

I na koniec słowami Prymasa Tysiąclecia wołał: „Najmilsi! Bądźcie spokojni i ufni! Wyrzućcie z serca wszelkie smutki, urazy, niechęci, zostawcie to wszystko tutaj, w świątyni. I wyjdźcie tylko ze światłością i ze źródłem wody żywej, wyjdźcie z nadzieją, wiarą i miłością. To są skarby, które rozniesiecie stąd na miasto i archidiecezję, na Polskę całą, bo właśnie stąd szło na Polskę całą światło, miłość, wiara, pokój i jedność”.

Po homilii wszyscy zgromadzeni w katedrze gnieźnieńskiej odnowili uroczyście chrzcielne przyrzeczenia i zostali pokropieni przez Prymasa Polski wodą chrzcielną. Prosili również w modlitwie powszechnej za Naród polski, aby pozostał wierny Chrystusowi i chrześcijańskim wartościom, za rządzących, za misjonarzy, aby z odwagą św. Wojciecha nieśli wiarę do wszystkich zakątków ziemi oraz za zmarłych przodków, aby dostąpili zbawienia. Po komunii odśpiewano uroczyście hymn Te Deum laudamus, który po raz pierwszy w języku polskim zabrzmiał w katedrze gnieźnieńskiej podczas uroczystości milenijnych 1966 roku.

Kard. Pietro Parolin nałożył także misjonarzom i misjonarkom krzyże misyjne. Obrzęd ten zapoczątkował papież Jan Paweł II podczas swojej pierwszej wizyty w Gnieźnie 3 czerwca 1979 roku. 18 lat później, w 1997 roku, podczas drugiej wizyty Papieża Polaka u grobu św. Wojciecha ceremonię powtórzono.

Krzyże misyjne przyjęło 37 osób: 15 kapłanów, 1 diakon, 1 osoba świecka, 1 franciszkanin i 19 sióstr zakonnych. Pochodzą z archidiecezji: białostockiej, gnieźnieńskiej, katowickiej, krakowskiej, poznańskiej, przemyskiej, szczecińsko-kamieńskiej, łódzkiej, warszawskiej, wrocławskiej oraz diecezji: bielsko-żywieckiej, elbląskiej, ełckiej, gliwickiej, kieleckiej, legnickiej, kijowsko-żytomierskiej, lubelskiej, płockiej, rzeszowskiej, sandomierskiej, siedleckiej, szczecińsko-sandomierskiej, tarnowskiej, toruńskiej i zielonogórsko-gorzowskiej.

Misjonarze i misjonarki będą pracować m.in.: w Peru, Boliwii, Zambii, Kamerunie, na Syberii, w Ekwadorze, Paragwaju, Tanzanii, na Filipinach, w Korei Południowej i Republice Centralnej Afryki.

Przeczytaj także: Przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy wygłoszone w 1050. rocznicę Chrztu Polski w Katedrze Gnieźnieńskiej

Pod koniec liturgii słowo do zgromadzonych skierował prezydent RP Andrzej Duda. W krótkim przemówieniu podkreślił, że „dzięki temu, co przyniósł chrzest, w dusze ludzi, mieszkające tu pokolenia nigdy nie dały sobie wyprzeć polskości, nie pozwoliły sobie odebrać tego, dzięki czemu budowana była tradycja, kultura, wspólnota. I Polska, nawet jeśli znikała z mapy, wracała siłą Polaków i wracała siłą ducha, który dawała im wiara i chrzest i które pomagały im chronić Kościół” - mówił.

Dziękował też Bogu za opiekę nad Ojczyzną i prosił św. Wojciecha u stóp jego konfesji i św. Stanisława ze Szczepanowa, biskupa z jego rodzinnego miasta, św. Andrzeja Bobolę, jego patrona i całej Ojczyzny i św. Faustynę, orędowniczkę Miłosierdzia Bożego o „błogosławieństwo i wstawiennictwo u Pana Boga za Ojczyzną, narodem i wszystkim, co dla nas ważne, abyśmy trwali w tradycji przodków, w wierze, tym wszystkim, co zawsze powodowało i powoduje, że jesteśmy mocni”.

Na zakończenie wszyscy obecni wraz z chórem zaśpiewali pieśń „Boże coś Polskę”. Słowa pożegnania Jasnogórskiego Wizerunku wypowiedział Prymas Polski abp Wojciech Polak, kończąc je wraz z wszystkimi modlitwą „Pod Twoją obronę”. Obraz, na ramionach kanoników Kapituły Prymasowskiej został następnie wyprowadzony z katedry gnieźnieńskiej przez prastare Drzwi Gnieźnieńskiej - Jubileuszową Bramę Miłosierdzia, przy wtórze pieśni „My chcemy Boga”.

Jubileuszowa liturgia w Gnieźnie miała bardzo uroczystą oprawę i obfitowała w wiele symboli nawiązujących do wydarzeń zarówno sprzed 1050 laty, jak i sprzed półwiecza, kiedy Kościół w Polsce pod przewodnictwem kard. Stefana Wyszyńskiego świętował Sacrum Poloniae Millenium.

Podobnie jak w 1966 roku w czasie Eucharystii używany jest tzw. Kielich Dąbrówki z ok. 1180-1190 roku, jedno z nielicznych zachowanych dzieł polskiego złotnictwa z okresu od X do XIII wieku. Ponadto pastorał kard. Stefana Wyszyńskiego, który Prymas Tysiąclecia podarował katedrze gnieźnieńskiej z okazji pamiętnego Jubileuszu. Historyczną symbolikę miały także białe ornaty uszyte w liczbie 160 specjalnie na uroczystość, których wzór haftu nawiązuje do lednickiej stauroteki - najstarszego relikwiarza na relikwie Drzewa Krzyża odnalezionego na Ostrowie Lednickim.

Symboliczną wymowę miał także bukiet biało-czerwonych róż, które Prymas Polski abp. Wojciech Polak złożył na płycie upamiętniającej domniemany pochówek Dobrawy - Matki Chrzestnej Polski, tak, jak uczynił to przed półwieczem jego poprzednik Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński. Płyta znajduje się w posadzce prezbiterium, przed konfesją św. Wojciecha.

O uroczystościach z 1966 roku przypominał również obraz nawiedzenia Matki Bożej Częstochowskiej, który w katedrze gnieźnieńskiej ustawiono w tym samym miejscu, co 50 lat temu - przed cokołem, na którym spoczywa srebrna trumna z relikwiami św. Wojciecha. Tłem na wizerunku była biało-czerwona flaga zawieszona za konfesją św. Wojciecha.

W czasie liturgii śpiewał Chór Prymasowski. Wraz z biskupami, duchowieństwem i licznymi gośćmi modlili się mieszkańcy Gniezna i pielgrzymi, katedra bowiem była otwarta dla wszystkich. Wierni, którzy nie zdołali wejść do bazyliki mogli śledzić przebieg liturgii na telebimie przed świątynią.

14 kwietnia jest powszechnie uznawany za datę chrztu Mieszka I. W 966 roku dzień ten wypadał w Wielką Sobotę. Miejsce chrztu nie zostało dotąd ustalone. Historycy upatrują go zarówno w Polsce - tak w Gnieźnie, jak i na Ostrowie Lednickim czy w Poznaniu. Akt ten zapoczątkował proces chrystianizacji ówczesnego państwa polskiego i jednocześnie włączył je do rodziny chrześcijańskich narodów Europy. Wedle zgodnej opinii historyków bez tego aktu, Polski, jako suwerennego organizmu państwowego, nie dałoby się utrzymać.

W milenijnym roku 1966 obchody rocznicy Chrztu Polski miały szeroki i uroczysty wymiar. Zgodnie z zamysłem kard. Stefana Wyszyńskiego stanowiły one ukoronowanie rozpoczętej w 1957 roku Wielkiej Nowenny. Uroczystości w Wielkopolsce - kolebce polskiej państwowości miały szczególny charakter i stanowiły, obok tych zorganizowanych na Jasnej Górze, główne punkty obchodów centralnych.

Tagi:
Gniezno Chrzest Polski

Oto ja

2019-08-05 15:01

Marian Florek

W dniu 5 sierpnia pod hasłem „Oto ja” na Jasną Górę przybyła 37. Piesza Pielgrzymka Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Pierwsi pojawili się pątnicy inowrocławskiej grupy Niebieskiej. Potem szły następne: gnieźnieńska (grupa Czerwona), wągrowiecka (grupa Pomarańczowa), wrzesińska (grupa Żółta).

Biuro Prasowe Jasna Góra

Po 10 dniach wędrówki, pokonując dziennie kilka etapów, liczących około 8 km. pielgrzymi dotarli do Częstochowy. Podczas każdego dnia rozważano kilka ważnych tematów(przejawów Ducha Świętego), m.in. omawiano problem dobroci, miłości, opanowania, cierpliwości, łagodności i pokoju. Wędrowanie zapewne sprzyja takim rozmyślaniom. O tych aspektach pielgrzymowania mówił wyraźnie abp. Wojciech Polak, metropolita gnieźnieński. Prymas Polski wyraził również głęboką nadzieję, że trud pielgrzymi wyda owoce w przyszłości i stanie się w ich drodze życia umocnieniem. Co jeszcze wynieśli z pielgrzymki jej uczestnicy? Na pewno głęboko ją przeżyli. Jedni w duchu wdzięczności za okazane Boże łaski w życiu codziennym i na trasie pielgrzymiej, drudzy w duchu radości z przebytej szczęśliwie trasy, a jeszcze inni zapewne pogłębili swoją wiarę lub się w niej utwierdzili. Ks. Wojciech Orzechowski, kierownik archidiecezjalnej pielgrzymki powiedział, że w trakcie marszruty cały czas odczuwało się radość wynikająca z tego, iż cały trud pielgrzymi koncentrował się wokół Boga. Otwartość na Boga w myśl pielgrzymiego hasła „Oto ja” uzupełniona otwartością na drugiego człowieka, towarzyszyła codziennie pielgrzymom, tworząc na ten czas wędrówki prawdziwy rodzinny dom.

Uzupełnieniem głównych grup pielgrzymich były tzw. grupy promieniste, które z różnych parafii archidiecezji gnieźnieńskiej docierały z modlitwą i ze śpiewem na jasnogórski Szczyt.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dk. Sadowski: diakonat stały to moje powołanie

2019-08-16 13:38

Maria Czerska / Warszawa (KAI)

„Jestem diakonem i jestem szczęśliwy” – deklaruje niezmiennie dk. Bogdan Sadowski, pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej i trzeci w Polsce. Wyświęcony został dziesięć lat temu, 9 sierpnia 2009 r. W rozmowie z KAI dk. Sadowski opowiada o tym, czym jest diakonat stały i o swoim doświadczeniu na tej drodze.

Al. Daniel Rynkiewicz

Maria Czerska (KAI): Księże diakonie? Panie diakonie?

Dk. Bogdan Sadowski: Najlepiej po prostu „diakonie”. Tak jest najbezpieczniej. Zadawać pytania można w formie: „Czy diakon uważa, że…?”.

- A zatem - napisał diakon pięć lat temu, po pięciu latach od święceń „Jestem diakonem i jestem z tego powodu szczęśliwy”. Czy nadal?

- Tak! To jest moja droga – marzenie życia. Zawsze byłem blisko ołtarza i w zasadzie zawsze myślałem o tym, by być duchownym. Poważnie rozważałem pójście do seminarium. Zawarłem nawet prywatną „umowę” z Panem Bogiem, że o ile nikogo nie poznam do zakończenia studiów, to wstępuję. Sprawa wydawała się oczywista, bo nie miałem zamiaru nikogo szukać. A jednak poznałem moją żonę i to w okolicznościach, które nie mogły być przypadkowe… Jesteśmy razem już czterdzieści lat. Jeszcze w czasie studiów dowiedziałem się, że Sobór Watykański II przywrócił diakonat stały i że pod koniec lat 70. pierwsi diakoni wyświęceni zostali w Niemczech. Zaraz napisałem list do nowo mianowanego arcybiskupa warszawskiego, Józefa Glempa – mam na to świadków! – że gdyby taka możliwość pojawiła się również w Polsce, proszę, by wzięto pod uwagę moją kandydaturę. Czekałem ok. trzydziestu lat, ale się doczekałem! Wyświęcony zostałem 9 sierpnia w Magdalence przez abp. Kazimierza Nycza na pierwszego diakona stałego archidiecezji i metropolii warszawskiej. Byłem trzeci w Polsce.

- Kto to jest diakon stały?

- Przede wszystkim poprzez święcenia staje się osobą duchowną. Diakonat to pierwszy stopień sakramentu święceń. Warto podkreślić, że w Kościele katolickim, mówiąc poprawnie, jest sakrament święceń, który obejmuje 3 stopnie: diakonat, prezbiterat i episkopat (biskupstwo). Diakonów można podzielić na żonatych i celibatariuszy. Nieżonaci kandydaci na diakonów w momencie święceń zobowiązują się do życia w celibacie. Mogą oczywiście być diakonami stałymi, ale w Polsce najczęściej jest to diakonat przejściowy, po którym następują święcenia kapłańskie.
Diakon stały musi mieć wykształcenie teologiczne i odpowiednie przygotowanie duchowe. W przypadku żonatych mężczyzn wymagany jest wiek minimum trzydzieści pięć lat, pięć lat stażu małżeńskiego i pisemna zgoda małżonki. Jesteśmy trochę na granicy „świata duchownych” i „świata świeckich”. Prowadzimy normalne życie, mamy dzieci, chodzimy do pracy i jednocześnie pełnimy posługę przy ołtarzu.

- Co tak naprawdę robi diakon stały?

- Najważniejsze jest asystowanie prezbiterowi (szczególnie biskupowi) w celebracjach Eucharystii. Diakon nie może oczywiście odprawiać Mszy św., to zarezerwowane jest dla kapłanów. Nie może też słuchać spowiedzi i udzielać sakramentu namaszczenia chorych. Może natomiast odprawiać nabożeństwa, błogosławić małżeństwa, głosić kazania, udzielać Komunii świętej i chrztów oraz prowadzić pogrzeby – tym się właśnie zajmuję.
Rozpocząłem swoją posługę w parafii w Magdalence. Tam byłem zaangażowany m.in. w prowadzenie grup, rekolekcji, głoszenie konferencji przed ślubem, czy przed chrztem, itp. Następnie przeniosłem się do parafii Matki Bożej Różańcowej w Piasecznie (uzyskując nota bene pierwszy w historii Kościoła w Polsce dekret biskupi przenoszący diakona stałego z parafii do parafii). Tam oprócz szeregu innych zaangażowań bardzo często pomagałem przy celebracji chrztu św. Tych chrztów było w Piasecznie bardzo dużo – bywało i kilkanaście na jednej Mszy św. Teraz posługuję w parafii Opatrzności Bożej w warszawskim Wilanowie. Z uwagi na specyfikę tego miejsca wizyty duszpasterskie trwają tam cały rok i wraz z kapłanami z tej parafii chodzę po domach. Zapukałem już do ok. 6 tys. mieszkań. Przyjęto mnie mniej więcej w 1/3, odbyłem więc ok. 2 tys. rozmów.

- Jakie znaczenie ma to, że „po kolędzie” chodzi diakon, a nie kapłan?

- Chodzę w stroju duchownym, w sutannie i z koloratką, więc ludzie widzą księdza. Nie muszę się tłumaczyć. Nikt nie myśli, że jestem świadkiem Jehowy. Wizyty są zresztą ogłaszane i zapowiadane w parafii. W większości przypadków spotykam się z ogromną życzliwością i te rozmowy są dla mnie bardzo miłe.
Przeważają ludzie młodzi, często przyjezdni. Zachowują pewną obrzędowość katolicką, mają w domu święte obrazy, ale żyją bardzo często bez sakramentów, bez ślubu i to im w większym stopniu nie przeszkadza. Ta wiara nie bardzo przekłada się na relację osobową z Bogiem, na życiowe wybory.
Wizyta jest okazją do rozpoczęcia głębszej rozmowy i o dziwo – taka rozmowa jest chętnie podejmowana. Ma to ogromny sens, bo w bardzo wielu przypadkach ludzie zupełnie nie wiedza, że mogą dążyć do uregulowania swojej sytuacji, np. stwierdzenia nieważności poprzedniego, zawartego w Kościele małżeństwa, nawet w okolicznościach, gdy małżeństwo to wydaje się ewidentnie nieważnie zawarte.
Czasem potrzebna jest też pewna zachęta, gdy ludzie żyją bez ślubu, nie mając żadnych przeszkód do przyjęcia sakramentu. Wielką radością są dla mnie sytuacje – wiem o dwóch takich przypadkach – gdy rozmowa ze mną stała się taką pozytywną inspiracją. Byłem na jednym z tych ślubów.

- Parafianie nie dowiadują się, że odwiedził ich diakon stały?

- Ależ tak, często mówię o tym! Zwykle zaczyna się od zagadkowych spojrzeń na moją obrączkę. Wyjaśniam wtedy, że mam żonę i święcenia diakonatu i że jest taka możliwość w Kościele katolickim. To zwykle spotyka się z bardzo pozytywnym przyjęciem, czasem wręcz z entuzjazmem. No i zaczynają się narzekania na celibat. A ja – to nawet trochę zabawne – występuję jako obrońca celibatu. Mówię, że to jest wybór. Nikt nikogo do tego nie zmusza. Ale taka droga ma ogromną wartość, ogromny sens. Natomiast mój przykład pokazuje, że Kościół stwarza przestrzeń dla duchowego zaangażowania żonatych mężczyzn.

- Co na to wszystko żona?

- Kiedy zdarza jej się narzekać na jakieś kolejne moje zadania związane z diakonatem, mówię: „Kochanie, sama na to wyraziłaś zgodę, mam to na piśmie”. A poważnie – to nigdy nie był między nami problem. Ja „zawsze” byłem ministrantem, lektorem. Od czasów narzeczeńskich rzadko kiedy na Mszy św. siedzieliśmy razem w ławce. Nie zostałbym zresztą dopuszczony do święceń, gdyby żona nie wyraziła na nie pisemnej zgody, ze świadomością wszystkich tego konsekwencji.
Diakonat to radość nie tylko dla mnie, ale i dla całej rodziny. Przewodniczę wielu uroczystościom religijnym w rodzinie. Sam ochrzciłem wszystkich pięciu moich wnuczków.

- Jak świętował diakon swoją rocznicę?

- Byłem na Mszy św. odprawianej w mojej intencji w Świątyni Opatrzności Bożej.
rozmawiała Maria Czerska
Bogdan Sadowski – ur. 1956 r., absolwent historii sztuki kościelnej na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, dziennikarz i publicysta, wieloletni pracownik TVP i TV Puls, redaktor naczelny polskiej edycji MAGNIFICAT; od 2004 członek Zespołu KEP ds. Transmisji Mszy św. w Telewizji; pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej.
***
Historia diakonatu stałego, jako posługi o charakterze sakramentalnym mężczyzn żonatych lub zobowiązujących się do życia w celibacie sięga czasów apostolskich. Do V w. w Kościele zachodnim diakonat był instytucją kwitnącą, a jego rolę i pozycję potwierdzały liczne sobory oraz praktyka kościelna. W następnych wiekach, z różnych powodów, diakonat zanikł, stając się jedynie stopniem przejściowym do kapłaństwa. W XVI w. Sobór Trydencki dążył do wskrzeszenia tego urzędu, lecz nie powziął żadnych konkretnych uchwał w tej sprawie.
Ostatecznie posługa ta przywrócona została przez Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen Gentium”. Wskazania Soboru wypełnił Paweł VI ogłaszając 18 kwietnia 1967 r. motu proprio "Sacrum diaconatus ordinem" z ogólnymi normami przywrócenia diakonatu stałego.
Pierwszych pięciu żonatych mężczyzn wyświęcono na diakonów w 1968 r. w katedrze w Kolonii. Diakonat stały jest dziś integralną częścią Kościołów katolickich wszystkich kontynentów i odgrywa w nich znaczącą rolę, szczególnie w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej. Obecnie na świecie posługuje ponad 45 tys. stałych diakonów w 129 krajach. W Europie Środkowo-Wschodniej, w tym także w Polsce, posługa diakona stałego była jednak do niedawna prawie nieznana. Pierwszy diakon stały, Andrzej Chita, wyświęcony został w 1993 r. w diecezji przemyskiej (obecnie archidiecezji przemysko – warszawskiej) obrządku bizantyjsko – ukraińskiego. Polscy biskupi wprowadzili diakonat stały w Kościele rzymskokatolickim w 2001 r. Pierwsze święcenia odbyły się w 2008 r.
Do dziś w Polsce wyświęcono w Polsce 33 stałych diakonów rzymskokatolickich, 29 żonatych i 4 celibatariuszy, w tym 2 zakonników, którzy podjęli posługę poza granicami Polski. Pozostali wyświęceni zostali w diecezjach: opolskiej, ełckiej, katowickiej, szczecińsko – kamieńskiej, warszawskiej, gliwickiej, toruńskiej i pelplińskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: prorocy mówiący prawdę są obrzucani błotem

2019-08-18 19:11

ms / Chojno (KAI)

- Dziś prorocy także są obrzucani błotem, gdy tylko ośmielą się powiedzieć prawdę zobowiązującą do nawrócenia i przemiany tak w życiu osobistym, jak i w życiu publicznym. Trzeba więc ich oczernić, aby stracili autorytet i zamilkli – powiedział abp Stanisław Gądecki w homilii podczas Mszy św. na stadionie sportowym w Chojnie. Abp Gądecki w nawiązaniu do historii proroka Jeremiasza.

episkopat.news
abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w homilii wygłoszonej na stadionie sportowym w Chojnie w Wielkopolsce nawiązał do historii Proroka Jeremiasza. Mówiąc o agresji wobec Proroków podkreślił, że właśnie „tak postąpiono z bł. Jerzym Popiełuszką, którego najpierw usiłowano zniesławić przy pomocy kłamstw i prowokacji, a gdy to się nie powiodło, związano go i wrzucono do Wisły. Coś podobnego dzieje się teraz z arcybiskupem Jędraszewskim”.

„Dlaczego prorok bywa prześladowany? Bo przekazuje ludziom to, co mu Bóg powiedział, a nie to, co ludzie pragną usłyszeć. Ludzie zazwyczaj nie wierzą w proroctwa, które nie potwierdzają ich własnej opinii” – mówił abp Gądecki.

Nawiązując do słów Jezusa, że przyszedł dać ziemi rozłam, metropolita poznański zauważył, że główną przyczyną sprzeciwu wobec Ewangelii jest brak zgody na miłość, która jest wymagająca. „Ona nie pozwala nam na neutralność. Nie można dwom panom służyć. Miłość domaga się zajęcia stanowiska i żąda odpowiedzi. Kto jest z prawdy, ten słucha głosu Chrystusa, kto z prawdy nie jest, ten nie słucha Jego głosu” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zauważył także, że miłość domaga się wolności od grzechu i zła. „Rozłam nie oznacza nienawiści do grzeszników, gdyż ta jest sprzeczna z Jezusowym przykazaniem miłości. Rozłam oznacza jedynie oddzielenie od grzechu i stanięcie po stronie dobra” – podkreślił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przestrzegł w związku z tym przed traktowaniem chrześcijaństwa jako religii świętego spokoju i zbioru przyzwyczajeń. „Posiadamy w historii zbawienia wiele przykładów niezachwianej wiary. Mamy dookoła nas mnóstwo świadków wiary i wytrwałości wspierających nas, dodających nam odwagi i sił. Tymi świadkami są patriarchowie i prorocy, święci i błogosławieni, którzy ukończyli już bieg swego ziemskiego życia, wiary ustrzegli i otrzymali wieniec zwycięstwa” – zauważył metropolita poznański.

Abp Gądecki odwiedził parafię pw. Chrystusa Króla w Chojnie z okazji stulecia jej powstania. W ramach uroczystości jubileuszowych odbyły się tam m.in. zawody wędkarskie, spotkanie najstarszych mieszkańców Chojna, upieczono także specjalny tort jubileuszowy dla wszystkich uczestników parafialnego święta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem