Reklama

Pielgrzymka różańcowa - z Maryją dla Polski

2016-04-16 09:46

Matka Boża w wielu orędziach zaprasza nas do modlitwy różańcowej. Różaniec jest modlitwą znaną w Kościele już od XIII wieku. Wielu papieży podkreślało jej ważność i moc. Na przestrzeni dziejów - w wielu krajach, w czasie doniosłych historycznych wydarzeń, powstawały specjalne bractwa różańcowe propagujące tę modlitwę i podejmujące do dziś wielkie krucjaty narodowe np. w Austrii, Niemczech, Portugalii, Brazylii, na Filipinach, na Węgrzech, także w Polsce; a nawet światowe - np. w czasie „Cudu nad Wisłą” w 1920 r oraz współcześnie na Filipinach. Bardzo ważnym elementem tych krucjat są różańcowe publiczne nabożeństwa i procesje, podejmowane jako znak jedności i wiary narodu zdeterminowanego w duchowej walce o Ojczyznę.

„Cud nad Wisłą”

Śledząc dramatyczną sytuację ówczesnej Polski, postrzeganej na całym świecie jako bastion katolicyzmu, włoski świecki tercjarz dominikański - bł. Bartolo Longo, zainicjował ogólnoświatową krucjatę w intencji naszej Ojczyzny. Wojska bolszewickie dochodziły wówczas już do Warszawy, mając druzgocącą przewagę liczebną i militarną.

„Cud nad Wisłą” w 1920 roku poprzedziła także polska Krucjata Modlitewna. Odprawiano m.in. publiczne modlitwy. 30-tysięczny tłum na Placu Zamkowym w Warszawie, leżący krzyżem i gorliwie odmawiający różaniec w intencji ocalenia Ojczyzny przed bolszewicką nawałą, wzbudził podziw całego katolickiego świata. W następstwie tych modlitw, w ciągu 4 dni – między 14.08, a 18.08 – poczynając od wigilii Wniebowzięcia Matki Bożej, nastąpił niespodziewany przełom w działaniach wojennych, zakończony druzgocącą klęską Armii Czerwonej. W tym samym czasie Episkopat Polski zgromadzony na Jasnej Górze, ofiarowywał Ojczyznę Maryi – Królowej Polski. Jej Święto na prośbę biskupów polskich, przewidziane na 3 maja, zatwierdzone zostało oficjalnie w 1920 r. przez papieża Benedykta XV.

W tym roku w Święto Królowej Polski – 3 maja, przypada 50 rocznica Jasnogórskich Ślubów Narodu, które kardynał Stefan Wyszyński podjął z racji Tysiąclecia Chrztu Polski. Odnowimy je w czasie, kiedy cała Ojczyzna przeżywa 1050 rocznicę otrzymania tej wielkiej łaski. Równocześnie obchody te wpisują się w Jubileuszowy Rok Miłosierdzia, dlatego pragniemy modlić się publicznie o Boże błogosławieństwo dla naszej Ojczyzny w czasie pielgrzymki różańcowej na Jasną Górę.

Reklama

Zapraszamy do udziału w tym modlitewnym dziele wszystkich chętnych: rodziny z dziećmi, młodzież i osoby starsze, osoby życia konsekrowanego, członków ruchów, stowarzyszeń, bractw, instytutów, szkół ewangelizacji i innych wspólnot z całej Polski. Dla tych, którzy nie będą mogli przyjechać 3.05.2016 do Częstochowy proponujemy, duchowy udział w tej pielgrzymce poprzez rozważenie tajemnic chwalebnych różańca, w swoich świątyniach parafialnych, domach lub innych dogodnych miejscach.

Pielgrzymce będzie przewodniczyć Metropolita Częstochowski Ks. Abp Wacław DEPO.

Tagi:
Jasna Góra pielgrzymka różaniec

Reklama

Karolina Staszak: plakat Marszu Niepodległości nie ma nic wspólnego z chrześcijańskim przekazem

2019-10-29 18:22

dg / Warszawa (KAI)

Promujący tegoroczny Marsz Niepodległości plakat, z pięścią ściskającą różaniec, nie ma nic wspólnego z chrześcijańskim przekazem - pisze w przesłanym KAI komentarzu Karolina Staszak, redaktor naczelna magazynu o sztuce “Arteon”, analizując m.in. cechy dojrzałej duchowości, które na podstawie adhortacji „Ewangelii gaudium” sformułował abp Grzegorz Ryś.

youtube.com

Publikujemy komentarz red. Karoliny Staszak:

Próbując ocenić plakat promujący tegoroczny Marsz Niepodległości, warto zestawić go z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej w tęczowej aureoli autorstwa Elżbiety Podleśnej, który kilka miesięcy temu wywołał tyle kontrowersji wśród katolików. Obie grafiki łączy niestosowność wynikająca z połączenia elementów do siebie nieprzystających ze względu na wartości, do jakich się odnoszą (tak jak robiła to grafika Podleśnej, łącząca symbol ruchu/ideologii LGBT z ikoną), jednak motyw pięści konotuje przemoc (czego nie robi tęcza), dlatego wydźwięk plakatu Marszu dodatkowo powiela nieprawdę na temat wspólnoty Kościoła – jasno sugeruje, że ma ona coś wspólnego z nienawistną ideologią.

Zarówno motyw (gest zaciśniętej pięści), jak i stylistyka (gruba kreska budująca masywne, ciężkie przedramię) nawiązuje do niechlubnych wzorów. Z jednej strony są to grafiki promujące radykalne ruchy niestroniące od przemocy, jak ruch antyfaszyzmu inspirowanego komunizmem, autonomizmu łączącego anarchizm z marksizmem czy neofaszyzmu głoszącego „white power”. Owszem, podobny wizerunek pięści pojawia się także w mniej brutalnych kontekstach, ale właśnie na tym polegają kompetencje kulturowe, że tworząc wizualny komunikat, mamy na względzie przede wszystkim skojarzenia, które są problematyczne. Nawet szlachetne przesłanie (np. wezwanie do modlitwy) uczynią kontrowersyjnym. Organizatorzy marszu zwołali konferencję, na której usiłowali zneutralizować dostrzeżony przez odbiorców przemocowy charakter plakatu, wskazując m.in. na zdjęcie modlącego się Jana Pawła II, trzymającego różaniec w zaciśniętej dłoni, co – o ile nie jest kpiną – może świadczyć o tym, że naprawdę nie są biegli w ikonosferze popularnej oraz nie potrafią przeprowadzić rzetelnej analizy porównawczej przekazu wizualnego. Nie można nie zauważyć, że na przypomnianym zdjęciu papież, trzymając różaniec w zaciśniętej dłoni, nie wznosi jej, lecz podpiera nią głowę pochyloną nad Pismem Świętym, gdyż właśnie kontempluje fragmenty odnoszące do tajemnic różańca. Czy plakat także uwzględnia ten najważniejszy, kontemplacyjny aspekt modlitwy? Oczywiście, że nie.

Z drugiej strony – idąc tropem zarówno ikonografii, jak i stylistki – mamy socrealizm z jego najbardziej reprezentatywnym dziełem zatytułowanym „Robotnik i kołchoźnica” Wiery Muchiny, wyrażający triumf i ekspansję. W tym przypadku układ pięści jest nieco inny, gdyż wymuszony został rodzajem dzierżonych przez bohaterów przedmiotów – sierpa i młota – atrybutów ludzi pracy, które stały się symbolem rządów proletariatu, a dla wspólnot doświadczonych ideologią komunistyczną są także symbolem krwawego terroru. Jak na ironię, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” to jeden z ulubionych okrzyków obnoszących się ze swoim katolicyzmem środowisk narodowych, które także z różańca zrobiły teraz rodzaj broni – kastet. Plakat, poprzez sugestywne intertekstualne związki, konotuje nie tylko przemoc, ale także myślenie w kategoriach ideologicznej walki, która nie ma nic wspólnego z Ewangelią kontemplowaną podczas modlitwy różańcowej.

Znaczące jest delikatne „rozbujanie” krzyża, znajdującego się przy dolnej granicy przedstawienia, jakby na marginesie. Zarówno krzyż, jak i medalik z Matką Boską zostały potraktowane szkicowo, w odróżnieniu od pięści wyrysowanej mocną kreską, dlatego to nie one przyciągają uwagę, lecz właśnie gest. W ten sposób plakat demonstruje siłę, moc, ale nie jest to owa moc „doskonalona w słabości”, o której pisał św. Paweł. W kontraście do pięści, naszkicowane krzyż i medalik jawią się tutaj jako zaledwie preteksty, a nie pełne treści znaki, które organizują chrześcijański światopogląd. Trzeba jednak przyznać, że wizualność tego plakatu dobrze oddaje klimat masowego marszu, na którym wznoszone bywają nienawistne okrzyki na zmianę z hasłem „Bóg, honor, ojczyzna”. Plakat więc jest o tyle cenny, że uświadamia realne zagrożenie dla katolików w Polsce – próbę instrumentalizacji Kościoła, a nawet zawłaszczenia w sferze publicznej religii (nie tylko wizerunku, jak w wypadku „tęczowej” Madonny) przez radykalne środowisko polityczne. Dlatego uważam, że uprawomocnione jest mówienie tutaj o przemocy symbolicznej – plakat ten dotyka chrześcijan oraz może sugerować zagrożenie dla ludzi znajdujących się poza Kościołem.

Piszę ten komentarz pomiędzy Dwudziestą Dziewiątą Niedzielą okresu zwykłego (wg kalendarza liturgicznego) a Trzydziestą Niedzielą, czyli pomiędzy czytaniem z Księgi Wyjścia o rozmodlonym Mojżeszu wznoszącym ręce w górę, by Jozue mógł wygrać wojnę z Amalekitami, a czytaniem z Mądrości Syracha, gdzie padają słowa: „Modlitwa pokornego przeniknie obłoki”. Mojżesz z rozpostartymi rękoma, a więc przybierający pozę oranta (modlącego się), choć występuje w starotestamentalnym, militarnym kontekście, jest prefiguracją ukrzyżowanego Chrystusa, który „poniósł grzechy wielu i oręduje za przestępcami” (Izajasza 53, 17). Dodatkowo aklamacja z Trzydziestej Niedzieli brzmi: „W Chrystusie Bóg pojednał świat z sobą, nam zaś przekazał słowo jednania”.

Nieco zmodyfikowanym gestem oranta posłużyła się Aleksandra Pulińska w swojej najnowszej realizacji – rzeźbie zatytułowanej „Spragniony”, która stanęła w sierpniu na Bulwarach Wiślanych. Jest to wykonana z drewna czarna postać ludzka, której wyciągnięte w górę dłonie zachodzą złotem, co oddaje dążenie utrudzonego człowieka do wyjścia poza siebie, transcendowania ku Bogu, który nasyca i w końcu udzieli utrudzonym i pokornym swojej chwały. Zestawienie tej rzeźby z plakatem tegorocznego Marszu Niepodległości pokazuje przepaść pomiędzy szczerą wypowiedzią na temat potrzeby modlitwy i jej odmieniającego, przede wszystkim oranta, działania a niegodnym wykorzystaniem różańca jako kastetu.

W świetle słowa Bożego, ręce wznoszone w modlitewnych celach nigdy nie będą zaciskały się w triumfalne pięści, bo nie będą wyrażały siły i buty, lecz bezsilność i pokorę. A także pragnienie obcowania z Bogiem. Podczas liturgii dwa razy zaciskamy prawą dłoń i uderzamy nią w pierś – podczas tzw. spowiedzi powszechnej, kiedy wypowiadamy słowa: „Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”, oraz na chwilę przed przystąpieniem do Komunii Świętej, kiedy wyznajemy: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Jak widać, nie o samą pięść chodzi, ale o to, jak się ona zjawia i co robi, bo może przecież wyrażać świadomość grzechu, skruchę, pragnienie przyjęcia Boga i zdanie się na Jego wszechmoc. Jednak o tym nie mówi gest ukazany na plakacie Marszu. Obawiam się, że nie jest to wyłącznie kwestia braku kompetencji kulturowych, ale w grę wchodzi coś, co można by nazwać brakiem wrażliwości, a w kontekście wiary bardziej precyzyjnie – brakiem dojrzałości duchowej. Pisząc w sierpniu ubiegłego roku artykuł o twórcach chrześcijańskich ("Modlitwa obrazem", "Arteon" 8/2018), przytoczyłam jako nadające się do rozróżnienia sztuki chrześcijańskiej od innych propozycji artystycznych cztery cechy dojrzałej duchowości, które na podstawie adhortacji „Ewangelii gaudium” sformułował abp Grzegorz Ryś. Są to: chrystocentryzm, eklezjalność, biblijność/sakramenatlność oraz misyjność. Zasadnie będzie odnieść te kategorie do plakatu, by podsumować, dlaczego nie ma on nic wspólnego z chrześcijańskim przekazem. Przemocowy charakter plakatu nie wskazuje na to, by jego twórcy stawiali w centrum naukę Chrystusa, ale swoją siłę. Plakat jest antyeklezjalny, ponieważ uderzono nim w wiernych, dla których jasne jest, że życie Ewangelią nie tak powinno się manifestować, a których – jak skądinąd wiadomo – narodowcy uważają za odchodzących od tradycji (wraz z papieżem) modernistów. Agresywny przekaz nie ma nic wspólnego ze znajomością Pisma Świętego i życia sakramentami, a "misyjny" potencjał plakatu to raczej pomysł nawracania poprzez zastraszanie. Z tego braku dojrzałości duchowej wynika także brak zrozumienia dla tego, czym jest modlitwa różańcowa. A jest to przecież kontemplacyjna modlitwa pokoju.

***

Karolina Staszak - historyk sztuki i krytyk sztuki, absolwentka Instytutu Historii Sztuki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, gdzie w latach 2011-2014 była uczestnikiem studiów doktoranckich. Redaktor naczelna miesięcznika o sztuce „ARteon”, w którym publikuje artykuły popularyzujące sztukę oraz teksty krytyczno-artystyczne, poruszając m.in. problem braku kryteriów wartościowania dzieł sztuki oraz braku granic etycznych w sztuce współczesnej.

Dłuższy artykuł poświęcony tej kwestii ukaże się w najnowszym numerze "Arteonu".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Mokrzycki o nowych biskupach dla Ukrainy: nasz Kościół potrzebuje nowych sił

2019-11-12 20:22

kcz (KAI Lwów) / Lwów

- Cieszymy się bardzo, że Kościół rzymskokatolicki w Ukrainie ostatnio otrzymał dwóch biskupów Aleksandra Jazłowieckiego i Mikołaja Łuczoka – powiedział KAI abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski. - Jesteśmy Ojcu Franciszkowi bardzo wdzięczni za te dwie nominacje młodych kapłanów, którzy wzbogacą także i nasz tutaj kolegium biskupów i będą też dla nas wsparciem.

Krzysztof Tadej

- Jest to dla nas bardzo ważne, ponieważ niektórzy biskupi mianowani jeszcze na początku odnowienia struktur Kościoła rzymskokatolickiego w Ukrainie już odeszli do wieczności i wielu jest już na emeryturze – wyjaśnił abp Mokrzycki. – Nowe nominacje to dla nas oznaka, że nasz Kościół jest żywy, że potrzebuje nowych sił by jak najlepiej otoczyć troską nasz Kościół, kapłanów, siostry zakonnych, ale przede wszystkim wiernych.

Lwowski metropolita zaznaczył, że obaj nowi biskupi pochodzą z Ukrainy. 40-letni ks. Aleksander Jazłowiecki, którego święcenia biskupie odbyły się w sobotę, 9 listopada, w konkatedrze św. Aleksandra w Kijowie będzie pomagał bp. Witalijowi Krywickiemu, ordynariuszowi diecezji kijowsko-żytomierskiej. Bp Jazłowiecki pochodzi z Gibałówki k. Szarogrodu na Podolu, gdzie przez okres komuny przetrwały największe skupiska katolików obrządku łacińskiego w tym kraju.

Z kolei 45-letni dominikanin Mikołaj Łuczok, którego 11 listopada papież Franciszek mianował biskupem pomocniczym diecezji mukaczewskiej urodził w Mukaczewie na Zakarpaciu. „Ks. bp Antal Majnek z Mukaczewa już od dłuższego czasu zwracał się z prośbą o koadiutora albo biskupa pomocniczego – mówił dalej abp Mokrzycki. - Biskup nominat Mikołaj Łuczok pochodzi z Zakarpacia i bardzo dobrze zna ten teren i zna języki tamtejszego ludu Bożego - ukraiński, węgierski, słowacki, polski, rosyjski. Jest z tej ziemi i będzie rozumiał tamtych wiernych, a także tradycje tamtejszego Kościoła”.

Abp Mokrzycki nie ukrywał, że archidiecezja lwowska trochę żałuje dominikanina. „Ojciec Mikołaj Łuczok był przez wiele lat związany z archidiecezją lwowską, poprzez duszpasterstwo akademickie we Lwowie. Bardzo dobrze rozwinął także duszpasterstwo przy kościele Matki Bożej Gromnicznej. Jego posługa była bardzo prężna, więc jego odejście będzie z uszczerbkiem dla tej wspólnoty. Ale cieszymy się, że teraz powróci do swojej macierzystej i będzie służył Kościołowi lokalnemu” – powiedział abp Mokrzycki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jubileusz na Manhattanie

2019-11-13 20:31

ks. Adrian Put

W parafii pw. Pierwszych Męczenników Polskich w Gorzowie dziękowano Bogu za 30 lat istnienia parafii. Jubileuszowej Eucharystii przewodniczył bp Tadeusz Lityński, który jednocześnie wizytował dekanat Gorzów-Katedra.

Ks. Adrian Put
Jubileuszowej Eucharystii przewodniczył bp Tadeusz Lityński, który jednocześnie wizytował dekanat Gorzów-Katedra.

Parafia pw. Pierwszych Męczenników Polskich powstała w 1989 roku. Utworzył ją bp Józef Michalik. Początkowo ośrodek duszpasterski powstał w szczerym polu. Dziś jest to największe osiedle Gorzowa i jednocześnie największa parafia w diecezji zielonogórskio-gorzowskiej. Pierwszym proboszczem i budowniczym kościoła oraz całego kompleksu duszpasterskiego był ks. prał. Władysław Pawlik. Po nim parafią kierował ks. Jan Mikołajewicz, a dziś przewodzi jej ks. Bogusław Kaczmarek.

Zobacz zdjęcia: Jubileusz parafii pw. Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie.

Jubileuszowa Msza święta zgromadziła wielu dawnych wikariuszy, którzy przez lata pracowali na gorzowskim Manhattanie.

W homilii bp Tadeusz przypomniał znaczenie męczeńskiej śmierci dla współcześnie żyjących na terenie naszej diecezji. Biskup podkreślił ogrom pracy, którą wykonali kapłani pracujący w tej części Gorzowa. - Męczennicy przypominają nam, że Bóg nie jest daleki, ale chce być blisko każdego i każdej z nas. Gdy dziś wspominany w liturgii Pierwszych Męczenników Polskich to chcemy pamiętać że to oni przynieśli na naszą ziemię Chrystusa. Bóg stał się dla nas bliski także dzięki ich życiu, posłudze i męczeńskiej śmierci. - podkreślił bp Lityński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem