Reklama

Wiadomości

Belgia: 2 tys. eutanazji rocznie

Eutanazja w Belgii jest coraz bardziej popularna. W ciągu roku zanotowano 2000 jej przypadków, co stanowi 2 proc. wszystkich zgonów w tym kraju.

[ TEMATY ]

eutanazja

Belgia

AR

W latach 2008-2013 podwoiła się liczba osób proszących o ten rodzaj śmierci. 65 z nich zdecydowało się na to z powodu depresji. Do eutanazji uciekają się także osoby tracące wzrok, chore na Alzheimera w fazie początkowej, zmęczone życiem, przestępcy seksualni, ludzie w podeszłym wieku i samotni.

Onkolog z katolickiego uniwersytetu w Leuven, Benoît Beuselinck podkreśla, że eutanazja stała się już „śmiercią jak każda inna”. Jego zdaniem doświadczenie Belgii potwierdza teorię równi pochyłej. Gdy tylko naruszymy jasną zasadę mówiącą, że „lekarz nie może bezpośrednio i dobrowolnie zabić chorego”, wówczas znajdą się „coraz liczniejsze wskazania, utrudniające, a nawet uniemożliwiające wytyczenie” wyraźnych granic eutanazji.

2016-04-29 13:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Dagens Nyheter": w domach opieki aktywna eutanazja zamiast leczenia Covid-19

2020-05-20 16:27

[ TEMATY ]

eutanazja

Szwecja

koronawirus

COVID‑19

Vatican News

Wielu seniorom w domach opieki zamiast leczenia Covid-19 podawana jest morfina, która hamuje oddychanie - pisze w środę dziennik "Dagens Nyheter". "To aktywna eutanazja" - wskazuje prof. geriatrii Yngve Gustafson.

Według eksperta podstawowe leczenie w przypadku Covid-19 powinno polegać na stosowaniu kroplówek z substancjami odżywczymi, podawaniu leków przeciwzakrzepowych, tlenu oraz antybiotyków w celu eliminacji wtórnego bakteryjnego zapalenia płuc. "Zamiast tego wielu osobom starszym z zapaleniem płuc rutynowo podaje się morfinę oraz midazolam, które hamują oddychanie. To jest aktywna eutanazja, jeśli nie coś gorszego" - twierdzi Yngve Gustafson.

Jak dodaje naukowiec, odsetek seniorów, którzy leczeni są na oddziałach intesywnej terapii przy pomocy respiratorów jest niższy, choć osoby w podeszłym wieku są najbardziej dotknięte koronawirusem. Ponadto grupa ta jest nadreprezentowana w statystykach dotyczących zgonów. "To pokazuje, że zdecydowaliśmy się zrezygnować ze starszych osób, które miałyby szansę na przeżycie" - podkreśla Gustafson.

Opinię eksperta ds. geriatrii potwierdza "Dagens Nyheter" pragnący zachować anonimowość lekarz i naukowiec ze Szpitala Uniwersyteckiego Karolinska w Sztokholmie. Opisuje on, że "paliatywny koktajl" ze środkiem uspokajającym i przeciwbólowym jest stosowany w większej skali u pacjentów z Covid-19 w szpitalach oraz domach opieki.

"To jest delikatny temat, nie rozmawiamy o tym z kolegami. Teraz widzę, że coraz częściej stosuje się eutanazję pod pozorem opieki paliatywnej " - twierdzi rozmówca gazety.

Według lekarza "paliatywny koktajl" standardowo składa się z morfiny, haldolu, midazolamu. Podawanie tych środków uwzględnione jest w zaleceniach Zarządu ds. Opieki Zdrowotnej i Pomocy Społecznej dotyczących postępowania z pacjentem u schyłku życia.

"Wielu pacjentów z Covid-19 jest leczonych w sposób, jak w przypadku ludzi z nieuleczalnym rakiem, którym pozostało niewiele życia. Gdy jest stosowany u pacjentów z niedoborem tlenu, zdecydowanie przyspiesza ich śmierć. Krewni często nic o tym nie wiedzą, gdyż obowiązuje zakaz odwiedzin. Aspekty etyczne nie są podnoszone, ale uważam, że jest to nielegalne i że niektórzy z tych pacjentów mogliby przeżyć, gdyby zastosowano u nich tlenoterapię" - podkreśla źródło.

"Dagens Nyheter" podaje przykład m.in. 81-letniego Jana Anderssona, który został zakażony koronawirusem w domu opieki w Maersta pod Sztokholmem pod koniec marca. Jak relacjonuje jego syn Thomas Andersson bez zgody pacjenta oraz bez poinformowania rodziny lekarz przez telefon zlecił pielęgniarce zastosować opiekę paliatywną z morfiną. Gdy na początku kwietnia dowiedział się o tym Thomas Andersson, podjął interwencję i zażądał, aby podano ojcu kroplówkę oraz leki zamiast morfiny. Jan Andersson szybko wyzdrowiał i wraz z synem zapozował do zdjęcia, które opublikowała gazeta.

Według statystyk w Szwecji połowa wszystkich zmarłych w związku z koronawirusem mających więcej niż 70 lat, mieszkała w domach opieki dla osób starszych.

CZYTAJ DALEJ

Niebawem kanonizacja Karola de Foucauld oraz dwojga innych błogosławionych

2020-05-27 13:03

[ TEMATY ]

kanonizacja

Archiwum

Karol de Foucauld

Ojciec Święty upoważnił Kongregację Spraw Kanonizacyjnych do opublikowania 8 dekretów, w tym 3 błogosławionych do kanonizacji. Datę tej uroczystości poznamy po konsystorzu, jaki w tej sprawie zwoła Ojciec Święty.

Jednym z nich jest bł. Karol de Foucauld.

Karol (Charles) de Foucauld urodził się 15 września 1858 r. w Strasburgu. Pochodził z rodziny arystokratycznej. W latach młodzieńczych utracił wiarę. W 1879 r. ukończył szkołę oficerską i odbył służbę wojskową w Oranie. Zafascynowany kulturą arabską w 1882 r. wystąpił z wojska i odbył podróż naukową do Maroka. Reportaże z niej przyniosły mu duży rozgłos, a Towarzystwo Geograficzne w Paryżu przyznało mu złoty medal. Pod wpływem swojej kuzynki i przyjaciela rodziny nawrócił się. W 1890 r. wstąpił do zakonu trapistów i przyjął imię Maria Alberyk. Od 1895 r. układał reguły nowych wspólnot zakonnych, oparte na duchowości Świętej Rodziny z Nazaretu.

Zwolniony w 1897 r. ze ślubów zakonnych wyjechał do Ziemi Świętej, gdzie pod imieniem Karola od Jezusa prowadził życie kontemplacyjne przy klasztorze klarysek w Nazarecie. W 1901 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pod koniec tegoż roku osiedlił się w pustelni Beni Abbes w środkowej Algierii, pomagając tubylcom. Pełnił też funkcję duszpasterza w garnizonach francuskich w Afryce i był doradcą władz wojskowych w Hoggarze. Od 1904 r. przebywał wśród Tuaregów na Saharze, gdzie założył pustelnię w Tamanrasset. Tam m.in. przełożył Ewangelię na język tuareski. W 1916 r. zastrzelił go członek islamskiej sekty sufickiej sanusijja.

Duchowość de Foucaulda inspirowana jest ideą życia na pustyni: mieści w sobie samotność, surową ascezę i kontemplację, mające prowadzić do zjednoczenia z Bogiem. Charakteryzuje ją jednocześnie aktywność misyjna i świadectwo życia konsekrowanego, głównie przez pracę fizyczną, braterstwo i przyjaźń z ludźmi przy dostosowaniu się do stylu życia ubogich. Praca na własne utrzymanie ma być realizacją ślubu ubóstwa i naśladowaniem ukrytego życia Jezusa w Nazarecie.

Chociaż "brat Charles" marzył o braciach, zmarł samotnie. Dopiero w 17 lat po jego śmierci, w 1933 r. pięciu paryskich seminarzystów i księży udało się na Saharę, by tam prowadzić życie mnisze na podstawie reguły Karola de Foucauld i przyjmując nazwę Zgromadzenie Małych Braci Jezusa. W 1939 roku powstały Zgromadzenia: Małych Sióstr Jezusa oraz małych sióstr i braci od Ewangelii, a także kilka instytutów świeckich oraz grup nieformalnych i stowarzyszeń kościelnych. Są one obecne również w Polsce.

Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym toczył się w latach 1995-2003 i został zamknięty 4 marca 2003 r. w Mediolanie. Wzięła w niej również udział pochodząca z archidiecezji mediolańskiej kobieta, której cudowne uzdrowienie, za wstawiennictwem sługi Bożego, potwierdziła watykańska komisja lekarska. W obecności Jana Pawła II Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych ogłosiła 20 grudnia 2004 r. dekret uznający ten cud, co otworzyło drogę do beatyfikacji o. Karola de Foucauld. Papież-Polak nie zdążył już jednak ogłosić go błogosławionym i uczynił to 13 listopada 2005 r. w Watykanie Benedykt XVI.

Oparte na duchowości bł. Karola Zgromadzenie Małych Braci Jezusa jest dziś obecne w 44 krajach. Duży wpływ na ich formację miał słynny francuski filozof Jacques Maritain, który po śmierci żony wstąpił do zgromadzenia, w którym zmarł w 1973 r. Do Polski Mali Bracia przybyli w 1972 r.

Zgromadzenie Małych Sióstr Jezusa powołała do życia 8 września 1939 r. Magdalena Hutin w Algierii. Jest jednym z kilkunastu apostolatów powstałych w oparciu o duchowość bł. Karola de Foucauld. Obecnie tworzą je osoby wywodzące się z prawie 70 narodowości, które działają na wszystkich kontynentach, w 67 krajach. W Polsce zgromadzenie działa od 1957 r. Ponad 40 sióstr skupionych jest w kilku wspólnotach, m.in. w: Warszawie, Częstochowie, Machnowie, Krakowie-Nowej Hucie, Szczecinie, Lublinie. Liczą one zazwyczaj po kilka sióstr.

Kolejny dekret dotyczy cudu za przyczyną bł. Cezarego de Bus.

Cezary de Bus urodził się 3 lutego 1544 roku jako siódme z trzynaściorga dzieci swoich rodziców. W wieku 18 lat wstąpił do armii królewskiej i wziął udział w wojnie przeciwko hugenotom. W 1582 roku otrzymał święcenia kapłańskie. 29 września 1592 roku założył zgromadzenie Ojców Doktryny Chrześcijańskiej. Zmarł 15 kwietnia 1607 roku. Został beatyfikowany przez papieża Pawła VI w dniu 27 kwietnia 1975 roku.

Trzeci z dekretów do kanonizacji dotyczy cudu za przyczyną bł. Marii Dominiki Mantovani.

Maria Dominika Mantovani (12 XI 1862-2 II 1934) - Włoszka, dziewica, współzałożycielka Zgromadzenia Małych Sióstr Świętej Rodziny; jej wielką pasją było katechizowanie i szerzenie wiary.

Była pierwszym spośród czworga dzieci, urodzonych w Castelletto di Brenzone w ubogiej rodzinie. Z powodu ubóstwa nie mogła ukończyć szkoły podstawowej, odznaczała się jednak wrodzoną inteligencją, która pozwalała jej wyrównać wiele braków wynikających z niedostatku wiedzy. Od najmłodszych lat okazywała też wielkie zamiłowanie do modlitwy i spraw Bożych. Podstawę jej życia wyznaczał od najmłodszych lat katechizm, którego uczyli jej rodzice, a którego prawdy potem ona sama przekazywała innym. Od dziecka apostołowała wśród swych rówieśniczek, kształtując ich cnoty dobrą lekturą, a zwłaszcza świadectwem własnego życia.

Wielki wpływ wywarło na nią przybycie do Castelletto, gdy miała 15 lat, bł. Józefa Nascimbeniego (1851-1922), który był tam najpierw nauczycielem (1877-85), a następnie proboszczem (do końca życia). Stał się on jej kierownikiem duchowym, a ona jego pierwszą, wytrwałą współpracowniczką w różnych działaniach parafialnych, zyskując sobie przy tym wielką sympatię i miłość tych, wśród których pracowała, zwłaszcza młodzieży. Żywiąc szczególną cześć do Maryi Niepokalanej złożyła 8 grudnia 1886 ślub dozgonnego dziewictwa.

Jej wielka gorliwość w wierze sprawiła, że gdy ks. Nascimbeni 6 listopada 1892 zakładał Zgromadzenie Małych Sióstr Świętej Rodziny, ona sama, marząc o całkowitym poświęceniu się Bogu, stała się współzałożycielką nowej wspólnoty i jej pierwszą przełożoną generalną. Wniosła własny, istotny wkład w opracowanie konstytucji zgromadzenia, opartych na Trzecim Zakonie Regularnym św. Franciszka i w formację sióstr, a jej osobiste świadectwo życia wyznaczyło w znacznym stopniu rozwój i ekspansję instytutu. Pod tym względem świetnie uzupełniała myśl i wizję założyciela, co uwidoczniło się szczególnie po jego śmierci, gdy mogła poprowadzić jego dzieło w wytyczonym przezeń kierunku. A gdy ona sama odchodziła z tego świata (w Weronie), zgromadzenie liczyło już ok. 1,2 tys. sióstr w 150 domach we Włoszech i za granicą. Beatyfikował ją św. Jan Paweł II 27 kwietnia 2003 roku.

CZYTAJ DALEJ

Sanktuarium jak nowe

2020-05-28 10:38

Ewa Monastyrska

Remont sanktuarium Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Krasnobrodzie trwa od kilku lat, jednak prace związane z wymianą dachu oraz nowa elewacja znacząco obciążają budżet parafii. Na szczęście środki pozyskane między innymi z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego umożliwiły rozpoczęcie i kontynuację prac.

- Większość prac, zwłaszcza tych na dachu, pochodzi z ofiar wiernych. Jestem pełen uznania i wdzięczności osobom z całej Polski, które wdowimi groszami, bo nie mamy wielkich dotacji wsparli naszą pracę – powiedział kustosz sanktuarium, ks. prał. Eugeniusz Derdziuk.

Świątynia nie przypomina już tej, jaką pamiętali do tej pory mieszkańcy Roztocza, ale został jej przywrócony wygląd sprzed lat. Jako zabytek został objęty opieką konserwatora. Dzięki profesjonalistom udało się odkryć, jak naprawdę wyglądała niegdyś świątynia Królowej Roztocza.

- W ubiegłym roku udało się nam ukończyć całkowitą niemal elewację sanktuarium. W trakcie prac odkryliśmy na gzymsach pewne kolory. Wraz z konserwatorami badaliśmy tę sprawę i okazało się, że tak właśnie wyglądał kościół w czasach jego świetności. Postanowiliśmy przywrócić jej dawny charakter. Według mnie wygląda pięknie. Przeszliśmy do prac przy dzwonnicy, mamy zrobione elewacje boczne – wyjaśnił ks. prał. Eugeniusz Derdziuk.

Od ubiegłego roku trwają pracę wymiany dachu. Wiązało się to także z wymianą sygnaturki, remontem więźby, wieńców. W trakcie prac remontowych okazało się, że łuki nad korytarzami będą wymagały spięcia, gdyż pojawiły się pęknięcia także nad oknami sanktuarium.

Kustosz nie kryje nadziei, że w tym roku uda się także wykończyć fronton od strony wirydarza. Problemem będzie jednak odtworzenie uszkodzonych elementów, co także wiązać się będzie z dodatkowymi kosztami. Ks. Eugeniusz Derdziuk dziękuje ofiarodawcom za otrzymane wsparcie a przede wszystkim samemu Panu Bogu, który swoją Opatrznością czuwa nad remontem domu Matki Jego Syna. Z radością także zaprasza do sanktuarium, które jest wciąż otwarte dla ludzi poszukujących wyciszenia, modlitwy i spotkania z żywym Chrystusem.

Ewa Monastyrska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję