Reklama

Rodzina, młodzież, pomoc potrzebującym – abp Adam Szal o swoich priorytetach

2016-04-30 15:23

rozmawiał ks. Maciej Fląder / Przemyśl / KAI

Archiwum Kurii
Bp Adam Szal

Dużo troski chciałbym poświęcić jedności małżeńskiej oraz sprawie trzeźwości – zapowiada w rozmowie z KAI nowy metropolita przemyski abp Adam Szal. Wśród priorytetów swojej posługi 62-letni hierarcha wymienia też sprawy migracji, pomoc potrzebującym oraz wychowanie dzieci i młodzieży.

Publikujmy rozmowę z abp. Adamem Szalem:

ks. Maciej Fląder (KAI): Jakie były pierwsze odczucia Księdza Arcybiskupa na wieść o tej nominacji?
– Każda nominacja którą otrzymuje duchowny jest szczególnym wezwaniem i jest jakby kredytem zaufania które Pan Bóg nam przekazuje. Takim kredytem zaufania jest każdy sakrament święty począwszy od chrztu świętego, który wspominamy w tym roku. Szczególnym darem od Pana Boga jest sakrament kapłaństwa, a 16 lat temu otrzymałem niezwykły kredyt zaufania jakim były święcenia biskupie w charakterze biskupa pomocniczego.
Teraz otrzymuję nowe wyzwanie i zadanie. W pewnym sensie czuję się onieśmielony ale i zaskoczony zdając sobie sprawę z moich słabości. Wiedząc także o tym, jak absorbujące jest zadanie kogoś, kto stoi na czele archidiecezji przemyskiej. Jest ona miłą mojemu sercu cząstką Kościoła, bo w niej dorastałem, rozwijałem się i w niej pracowałem jako biskup pomocniczy. Pocieszam się tym, że miałem tak wielkich poprzedników jak św. bp Józef Sebastian Pelczar, bp Anatol Nowak, bp Franciszek Barda, abp Ignacy Tokarczuk czy obecny abp Józef Michalik. Wszyscy oni budowali tę rzeczywistość, którą teraz z woli Pana Boga mam podjąć. Mam podjąć tę ich pracę i starać się to rozwijać.

- Czy ma Ksiądz Arcybiskup obawy przed podjęciem tak odpowiedzialnej funkcji? – Obaw jest dużo, bo żyjemy w określonym kontekście: ogólnoświatowym, ale także w naszej ojczyźnie i na Podkarpaciu. Problemów, które będą stały i stoją przed archidiecezją jest wiele. Wśród nich trzeba wymienić sprawy dotyczące rodziny, jej jedności, sprawy migracji, pomocy potrzebującym, wychowania dzieci i młodzieży, duszpasterstwa, które by zainteresowało młode pokolenie i wciągnęło ich do odpowiedzialności za wiarę i do odpowiedzialności za Kościół. Jest także sprawa bardzo ważna jak budzenie i formacja powołań.

- Archidiecezja przemyska należy do jednych z najstarszych diecezji w Polsce. Przejmuje Ksiądz Arcybiskup bogate duchowe dziedzictwo...
– W perspektywie 1050. rocznicy chrztu Polski trzeba powiedzieć, że archidiecezja przemyska jest jedną ze starszych. Korzenie chrześcijaństwa, tutaj na Podkarpaciu, sięgają także 1000 lat. W Przemyślu na zamku i pod bazyliką katedralną są rotundy czyli budowle chrześcijańskie sięgające XI czy XII wieku. Sama diecezja przemyska powstała około 1340 roku, formalnie została włączona do metropolii Halickiej 1375 roku a więc widzimy jak wielkie jest to dziedzictwo historyczne.
Jaki jest obecny stan? Myślę, że warto wymienić kilka cyfr Na terenie diecezji mieszka ok. 770 tys. katolików obrządku rzymsko-katolickiego. Bardzo dużo mamy imigrantów – ponad 80 tysięcy. Bardzo pocieszająca jest obecność ponad tysiąca księży: 980 księży należących do diecezji ale także 170 duchownych zakonnych. Jest ponad 1000 sióstr zakonnych z różnych zgromadzeń. Wierni odznaczają się przywiązaniem do Kościoła katolickiego: około 60 proc. wiernych uczęszcza na niedzielną Eucharystię wielu z nich przystępuje do komunii świętej. Bardzo pocieszająca jest praca grup duszpasterskich.
Chciałbym wspomnieć o pięknej inicjatywie dotyczące uaktywnienia laikatu, którą podejmował i prowadził abp Józef Michalik, szczególnie przez działalność Akcji Katolickiej. Myślę ze jednym z moich zadań będzie podjęcie jego zamierzenia, by Akcja Katolicka była obecna w każdej parafii.
Myślę, że warto wspomnieć o świętych naszej diecezji – to jest chluba i probierz skuteczności prowadzonego duszpasterstwa. Jest także pięknie rozwijający się ruch Światło–Życie, kręgi domowego Kościoła, wspólnoty dziecięce i młodzieżowe. Na terenie archidiecezji jest również bardzo dobrze działający Ruch Apostolstwa Młodzieży czy Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. Myślę, że będzie dużo możliwości, gdy chodzi o szkolne koła Caritas i o jeszcze inne formy duszpasterstwa.
W mojej pasterskiej posłudze chciałbym dużo troski poświęcić jedności małżeńskiej oraz sprawie trzeźwości. Myślę, że bardzo ważna jest także troska o duszpasterstwo młodzieży. Chciałbym objąć opieką duszpasterską również tych, którzy wyjeżdżają na emigrację , żeby odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Szczególnie bliski mojemu sercu jest także ruch pielgrzymkowy.

- Kiedy odbędzie ingres do przemyskiej archikatedry?

- – Ingres odbędzie się 21 maja o godz. 10.00. Zapraszam serdecznie do udziału w tej uroczystości, także do pokazania jedności Kościoła. Zapraszam także do modlitwy w intencji archidiecezji przemyskiej.
***
Biskup Adam Szal, mianowany dziś przez papieża Franciszka arcybiskupem metropolitą przemyskim ma 62 lata. Urodził się 24 grudnia 1953 r. Po ukończeniu Szkoły Podstawowej w Wysokiej odbył naukę w zakresie szkoły średniej w Technikum Rachunkowości Rolnej w Wysokiej. Po egzaminie maturalnym złożonym w maju 1972 r., wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. Święcenia kapłańskie przyjął 31 maja 1979 r. W 1980 r. ukończył magisterskie studia teologiczne na KUL, zaś w 1990 obronił na tej uczelni doktorat.Był m.in. wykładowcą historii Kościoła w Instytucie Teologicznym w Przemyślu, prefektem a następnie rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. 16 listopada 2000 Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji przemyskiej. W ramach KEP jest członkiem Komisji Misyjnej oraz delegatem ds. Ruchu Światło Życie. W latach 2008-2014 był członkiem Komisji ds. Młodzieży. Interesuje się historią Kościoła katolickiego i dziejami archidiecezji przemyskiej. Od wielu lat pielgrzymuje pieszo na Jasną Górę i sanktuariów maryjnych na Podkarpaciu.

Tagi:
wywiad rozmowa

Zadbajmy o swoją płodność

2019-11-26 12:50

Rozmawia Magdalena Wojtak
Edycja warszawska 48/2019, str. 6

Z Anną Koźlik, nauczycielką Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny oraz założycielką strony www.plodna.pl, rozmawia Magdalena Wojtak

Archiwum prywatne
Anna Koźlik

MAGDALENA WOJTAK: – Dlaczego ważna jest wiedza na temat płodności?

ANNA KOŹLIK: – Tak jak staramy się zdobywać wiedzę na temat tego, jaki wpływ na nasze zdrowie ma odżywianie i aktywność fizyczna, podobnie każde małżeństwo czy narzeczeni przygotowujący się do tego sakramentu prędzej czy później muszą zmierzyć się z zagadnieniami dotyczącymi swojej płodności dla ich prawdziwego szczęścia. Ważne jest, aby zdobywana wiedza była przekazywana w sposób profesjonalny, rzetelny i motywujący. Metody rozpoznawania płodności pełnią ważną rolę w profilaktyce zdrowia kobiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: archeologiczne odkrycia w kryptach kościoła franciszkanów

2019-12-06 14:47

md / Kraków (KAI)

Ok. 100 nieznanych dotąd pochówków odkryli archeolodzy badający krypty klasztoru ojców franciszkanów w Krakowie. Znaleźli także XVII i XVIII-wieczne dewocjonalia i męskie stroje. Badania rozpoczęły się w 2017 r. Poszukiwania na tak szeroką skalę nie były dotąd prowadzone w kryptach żadnego polskiego kościoła.

franciszkanska.pl

Za pomocą georadaru zlokalizowano 18 krypt, z których dokładnie przebadano 9. Dodatkowe 4 znajdują się pod krużgankami klasztoru. W tych miejscach odkryto niemal 100 pochówków, pochodzących z XVII i XVIII wieku.

Oprócz zakonników spoczywają w nich krakowianie: szlachta i bogaci mieszczanie. - Pod kaplicą bł. Salomei natrafiliśmy na trumny ze szczątkami rodziny szlacheckiej: rodziców i szóstki dzieci, a pod kaplicą Męki Pańskiej pochowani zostali członkowie Arcybractwa Dobrej Śmierci, co było dla nas ciekawym odkryciem - mówiła w rozmowie z KAI kierująca badaniami u franciszkanów prof. Anna Drążkowska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Część ciał była zmumifikowana. Większość z nich zachowała się jednak w bardzo złym stanie. Szczątki w trumnach były ułożone z rękami złożonymi na piersiach. Trumny były malowane, a najczęściej obijane tkaninami - wełną lub jedwabiem.

Przy zmarłych badacze znaleźli rośliny, które umieszczane były w poduszkach lub materacach: chaber, wrotycz, rumianek, żmijowiec, lawenda. Służyły do balsamowania zwłok, miały odstraszać owady i zapobiegać nieprzyjemnym zapachom. Jednym z niezwykłych odkryć było znalezienie szkieletu, w ustach którego połyskiwała złota blaszka. Okazało się, że była to proteza górnego podniebienia.

Zachowały się jedwabne stroje zmarłych. - Wśród męskich strojów narodowych są egzemplarze, których nie ma żadne polskie muzeum, np. ferezja – podkreślała prof. Drążkowska. Ferezja to męskie nakrycie wierzchnie pochodzenia wschodniego. Ma ono formę obszernego, długiego płaszcza z szerokimi ramionami, który narzucany był przez szlachciców na ramiona.

Jak dodała, badania na tak szeroką skalę nie były dotąd prowadzone w kryptach żadnego polskiego kościoła. W pracach uczestniczyło 4 badaczy. Oprócz prof. Drążkowskiej uczestniczyli w nich Marcin Nowak, Monika Łyczak i Michał Mleczko, wspierani przez architektów, historyków sztuki, chemików i inżynierów włókiennictwa.

Krypty zostały zinwentaryzowane przy użyciu techniki skanowania 3D. Skatalogowano wszystkie elementy wyposażenia grobowego i odzieży zmarłych, a szczątki poddane zostały badaniom antropologicznym. Do badań mikrobiologicznych specjaliści pobrali próbki, a architekci opisali wygląd pomieszczeń i ich zmiany w ciągu kolejnych stuleci.

Prace archeologiczne już zakończono. Obecnie trwa konserwacja znalezionych obiektów. Jednym z efektów projektu ma być wydanie książki.

Projekt „Krypty grobowe kościoła pw. św. Franciszka z Asyżu w Krakowie w świetle badań interdyscyplinarnych” został sfinansowany przez Narodowe Centrum Nauki. Uzyskał niemal 1,2 mln zł wsparcia w ramach konkursu Opus 12.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: jutro beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem