Reklama

Przed koronacją Mstowskiej Pani

ILONA KISIEL
Edycja częstochowska 30/2000

W cieniu Jasnej Góry

Dziś Mstów żyje w cieniu Jasnej Góry. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś było zupełnie odwrotnie. Nawet mieszkańcy Częstochowy i okolic nie wiedzą, że powstanie Mstowa datuje się na IX/X wiek. A o roli Mstowa niech świadczy fakt, że w 1212 r. arcybiskup gnieźnieński Henryk Kietlicz zwołał tu synod biskupów polskich, podczas którego konsekrowano biskupa poznańskiego Pawła. Prawa miejskie Mstów otrzymał od księcia Bolesława Wstydliwego w 1279 r., czyli ok. 60 lat wcześniej niż Częstochowa. Do XVI w. przewyższał znaczeniem Częstochowę. Jednak podczas potopu szwedzkiego bardzo ucierpiał. Miasto zostało spalone, a prawie połowa mieszkańców wymordowana. W 1870 r. w skutek represji carskich po powstaniu styczniowym miasto utraciło prawa miejskie.

Przed 1145 r. osiedlili się tutaj kanonicy regularni, przybyli z wrocławskiej prepozytury Najświętszej Maryi Panny na Piasku. Żyli w klasztorze kilka wieków, prowadząc parafię, szpital, szkołę, skryptorium. W kwietniu 1819 r. klasztor został skasowany, a jego dobra przejął skarb państwa. Dopiero w czerwcu 1990 r. na zaproszenie abp. Stanisława Nowaka kanonicy regularni powrócili do Mstowa.

Pierwszy kościół z fundacji Piotra Włostowica pw. św. Augustyna był drewniany. Pod koniec XII w. kanonicy wznieśli murowany kościół w stylu romańskim. Nie wiemy, jak wyglądały te świątynie. W pierwszej połowie XV w. wzniesiono nowy kościół, który w 1441 r. na synodzie w Łęczycy został podniesiony do rangi kolegiaty, otrzymał tytuł Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W 1556 r. kościół z całym wyposażeniem strawił pożar. A to, co zdołano zrekonstruować, skradli Szwedzi. W 1718 r. rozpoczęto budowę nowej świątyni. Budowa trwała długo, gdyż runęły filary wewnętrzne, zawalił się dach i część ścian. Jednak budowę, czy właściwie odbudowę ukończono w 1744 r. 15 sierpnia 1748 r. biskup łucki Franciszek Kobielski dokonał konsekracji świątyni.

Przez 256 lat od konsekracji kościół dwa razy dotknął pożar, potem grabieże i zniszczenia podczas zaborów, jednak same mury pozostały i są dotychczas te same.

Remont kościoła, który właściwie trwa do dziś, zapoczątkował śp. ks. Stanisław Borecki. Za jego duszpasterzowania dokonano najpilniejszych napraw - wymieniono dach i okna. Potem można było zająć się renowacją i rekonstrukcją elementów, obrazów, rzeźb i polichromii. Od kilku lat pracami remontowymi kieruje proboszcz - ks. Zdzisław Palus CRL.

"Pozłocić" Boga Ojca

Nowego blasku nabrały sceny biblijne, a także poczet świętych polskich: Wojciecha, Stanisława Biskupa, Królowej Jadwigi, Kazimierza, Jana Kantego, a także figury świętych, mierzące prawie 3 m: św. Augustyna, trzymającego w ręku serce (założyciel zakonu kanoników) i św. Hieronima. Obecnie kończone są prace renowacyjne w ołtarzu głównym - tzw. glorii. Przed koronacją mają być zdjęte rusztowania. Zostało już tylko "pozłocić" Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego, a także chmury i anioły. Odnowiono też przepiękne organy - jak mówi Ksiądz Proboszcz - organy, których zazdrości mu wiele parafii.

Taki remont to ogromny koszt. Mieszkańcy parafii nie udźwignęliby tego ciężaru, nawet przy ogromnej ofiarności, którą można tu zaobserwować. Dużą pomoc deklaruje państwo - generalny konserwator zabytków Aleksander Broda. Pomaga też zakon. Procentowo wygląda to tak, że parafia i zakon finansuje 30%, a państwo 70% prac konserwatorskich. Do tej pory parafia otrzymała z ministerstwa 500 tys. zł. Już teraz konserwator przyznał 600 tys. na prace, które rozpisane są na najbliższe dwa lata. Państwo płaci za wykonanie konkretnych prac, więc to są na razie dotacje na papierze. Marzeniem ks. Palusa jest, by w całości odnowić ołtarz Matki Bożej Mstowskiej, a także obrazy przedstawiające stacje drogi krzyżowej. Koszt renowacji jednego obrazu to ok. 35 tys. zł. Pracami konserwatorskimi zajmuje się Bogdan Chaber z Częstochowy - konserwator i rzeczoznawca. Polichromię odnawiał artysta malarz Kazimierz Twardowski, a część ołtarza odnawiali państwo Niemczykowie z Krakowa, a także Jan Żołyniak. Praca ogromna, ale efekty widoczne, co cieszy zarówno księży, jak i parafian.

Sanktuarium jubileuszowe

W nowe stulecie parafia mstowska wkracza nie tylko z pięknie odnowionym kościołem, ale przede wszystkim z ogromną radością, że przybywają do tego miejsca licznie pielgrzymi, by modlić się przed Mstowską Panią. Przybywają grupy z całej Polski, szczególnie południowej, z przewodnikami. Księża bardzo chętnie oprowadzają pielgrzymów po świątyni. Szczególne nabożeństwa od lat odprawiane są w każdą środę po Mszy św. o godz. 18.00. Przy ołtarzu Matki Bożej Mstowskiej odczytuje się prośby i podziękowania. Prośby można składać przez cały czas do skrzynki w kościele.

Mstów to również miejsce, do którego bardzo chętnie przybywa Ksiądz Arcybiskup. Podczas otwierania drzwi jubileuszowych w tej świątyni prosił Matkę Bożą: "Proszę Cię, Matko Boża, nad tym miejscem szczególnie czuwaj, żeby ono było kawałkiem Nieba, żeby ono było sanktuarium - świętością wielką. Niech ta świątynia będzie bramą do Nieba". I słowa Księdza Arcybiskupa spełniają się. Mstowska świątynia będzie sanktuarium, a Matka Boża z Synem otrzymają korony biskupie. Dla Mstowa to zaszczyt i radość wielka. Już przyjeżdżają ludzie z Polski i pytają, gdzie jest ta Matka Boża, co ma być koronowana. Może to szansa wyjścia z cienia Jasnej Góry?

Reklama

Korale i brylanty dla Matki Bożej

Systematycznie wraz z pocztą przychodzą do parafii listy szczególne. Listy, które Ksiądz Proboszcz zbiera. To podziękowania Matce Bożej za wysłuchanie próśb. Tyle wieków ludzie wpatrują się w niewielki obrazek Matki Bożej, prosząc Ją o pomoc. Tyle wieków dziękują za okazaną pomoc, za wysłuchanie. Wystarczy spojrzeć na posadzkę kościoła, wydeptaną przez proszące kolana, i stopnie starych klęczników, w których zagłębiła się ludzka skrucha.

Mały obrazek powstał ok. 1635 r. w drukarni Strachowskich we Wrocławiu jako jasnogórski obrazek odpustowy. Kupiła go Zofia Zamoyska, goszcząc w domu stryja Stefana w Strzelcach Wielkich. Niedługo potem została sparaliżowana. Za sprawą modlitw do Matki Bożej przed tym obrazkiem doznała cudownego wyzdrowienia. Od tej pory kult obrazu, jako łaskami słynącego, rozchodził się po okolicy, a potem w całej Polsce. Do kościoła we Mstowie obraz został przekazany najprawdopodobniej w 1647 r. Papierowy oryginał został naklejony na płótno i nałożony na lipową deskę (38 na 49 cm). Na postaci Matki i Syna nałożono sukienkę srebrną miejscami pozłacaną ze zdobieniami trybowania i grawerowania.

Do tych pięknych zdobień dojdą już niebawem korony. Ks. Palus podkreśla, że po ogłoszeniu o planach wykonania dla Matki Bożej korony, nie musiał długo czekać. Parafianie przynosili obrączki, pierścionki, kolczyki. Do tego złotnik częstochowski Jacek Gawlik dodał szlachetne kamienie - dla Matki Bożej muszą być prawdziwe - i korony gotowe. Drugi komplet koron - srebrnych, pozłacanych - identycznych jak te najważniejsze - wykonała w darze dawna parafianka Urszula Filipczuk-Wolska. Zresztą, to ona rozrysowała projekt, który został po małych zmianach zaakceptowany. W centralnej części koron dla Matki Bożej i Jezusa widnieją duże owalne korale. Powyżej krzyż z czterech kwadratowych szafirów z umieszczonym w środku brylantem. A wkoło mnóstwo pereł, granatów wplecionych w różne motywy zdobień. Ksiądz Proboszcz pokazuje projekt, na którym jest napisane: "listki winogronowe będą ładniejsze niż na szkicu". Widać, że wszystkim zależy, żeby było jak najpiękniej.

Zaproszenie

Wszystko wyjdzie pięknie, kiedy na koronację przybędzie wiele ludzi. To dla nas, pielgrzymów, Matka Boża i mstowska świątynia pięknieje. To my, pielgrzymi, naszymi modlitwami wyprosiliśmy Jej korony. Jakże moglibyśmy teraz Jej nie odwiedzać? Jak nie przyjechać na tę wielką uroczystość 30 lipca na godz. 11.00? Wszak pytają ludzie z Polski: kiedy to będzie. Przybędą, a więc nas nie może zabraknąć. Księża pracujący w parafii zapraszają nie tylko na koronację, ale i na Nowennę przed koronacją. Zaproszone są wszystkie parafie naszej archidiecezji, a parafianie mstowscy - odkąd Ksiądz Arcybiskup ogłosił koronację - modlą się do Matki Bożej ze zdwojoną siłą. Codziennie odmawiają trzy części Różańca: rano, w południe i wieczorem. Także codziennie rano śpiewają Godzinki. Nie możemy więc zawieść mstowskich parafian, nie możemy zawieść przede wszystkim Matki Bożej, która opiekuje się nami u bram Częstochowy. Przyjdziemy i razem z Księdzem Arcybiskupem, który nałoży korony, będziemy się modlić do Boga za pośrednictwem Mstowskiej Pani.

Reklama

Zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conv, który uratował 150 sierot

2019-10-12 19:32

Dr Małgorzata Brykczyńska

W piątek rano 11 pażdziernika 2019, w Enfield, CT (USA) zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conf, autor książki Skradzione Dziecinstwo i Pamiętnik Sybiraka i Tułacza. Odznaczony najwyższymi orderami Polski, (ostatnio z okazji 100 rocznicy urodzin Prezydent RP przyznał mu order Orła Białego), Harcmistrz, i wielki franciszkanin, który przed miesiącem obchodził 100 urodziny w Chicopee, MA. Na uroczystość zjechali się ludzie z całego świata, włącznie z sierotami z Tengeru których uratował, ich rodzinami i inni “Afrykańczycy”.

Marie Romanagno

Ks Łucjan był seniorem franciszkanów (najstarszy żyjący franciszkanin) i ostatni który jeszcze odbył nowicjat u Św Maksymiliana Kolbe. Ojciec Łucjan zmarł w powszechnej opinii świętości. Wielki człowiek, polak, kapłan.

Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 r. Do zakonu franciszkanów wstąpił w Niepokalanowie. W 1939 r. udał się na studia do Lwowa, ale już rok później został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Wolność przyniósł mu układ Sikorski-Majski z 1941 r., który gwarantował „amnestię” dla Polaków. Ojciec Łucjan z trudem przedostał się do Buzułuku, gdzie stacjonował sztab Armii Andersa. Wraz z nią przemierzył Kazachstan, Uzbekistan i Kirgizję. Później ukończył szkołę podchorążych i dotarł do Persji i Iraku.

Nadal jednak chciał być zakonnikiem, nie żołnierzem. Wiosną 1943 r. dotarł do Bejrutu, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Ukończył je i otrzymał święcenia kapłańskie. W czerwcu 1947 r. wypłynął do Afryki Równikowej, gdzie podjął pracę wśród polskich dzieci w Tengerze (przebywały tam dzieci z matkami oraz sieroty, które NKWD wywiozło na Sybir – te, które ocalały, zostały uratowane przez Armię Andersa). Po okropieństwach Syberii małym tułaczom osiedle położone niedaleko równika wydawało się rajem.

Szczęście nie trwało jednak długo. Kiedy w 1949 r. Międzynarodowa Organizacja Uchodźców postanowiła zlikwidować polskie obozy w Afryce, a dzieci odesłać do komunistycznej Polski, o. Łucjan zdecydował, by wraz z nimi wyemigrować do Kanady. Na początku czerwca 1949 r. prawie 150 polskich sierot wyruszyło z Afryki.

W Kanadzie o. Łucjan był prawnym opiekunem dzieci, zajmował się także ich edukacją i wychowaniem. Tymczasem w Polsce komuniści wpadli w szał. Do próby odzyskania sierot chciano wykorzystać nawet ONZ. Na próżno – dzieci o. Łucjana były już wolne.

Można zadać sobie pytanie: Skąd ta chęć bezinteresownej pomocy? Sam o. Łucjan udzielał najlepszej odpowiedzi: „Życie człowieka jest grą, sztuką, realizacją Boskiego utworu, który nosi tytuł: miłość. Ona jest tak wpleciona w życie, że stanowi pobudkę ludzkich myśli, słów, czynów i działań. Miłość, która nie skrzywdzi biednego, bezbronnego jak dziecko, nie zerwie kwiatka, by go za chwilę podeptać, ani nie zgładzi psa czy kota”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

PKW podaje oficjalne wyniki wyborów

2019-10-14 20:47

wpolityce.pl

PKW podaje pełne wyniki wyborów parlamentarnych. Wygrywa PiS, zdobywając 43,59 proc. głosów.

Screen TVP Info

W wyborach wzięło udział 18 678 457 Polek i Polaków. Frekwencja wyniosła aż 61,74 proc.! To najlepszy wynik w ostatnim 30-leciu. Liczba głosów nieważnych 207 747, co stanowi 1,11 proc. ogólnej liczby głosów. Jest ona niższa niż w wyborach z 2015 roku - wtedy było ich ponad 394 tysiące.

PSL uzyskało 30 mandatów. PiS zdobyło 235 mandatów. SLD 49 mandatów, Konfederacja 11 mandatów, KO 134 mandaty. Mniejszość niemiecka uzyskała 1 mandat.

Na PiS zagłosowało 8 mln 51 tys. 935 osób, czyli 43,59 proc. Z kolei na Koalicję Obywatelską oddano 5 mln 60 tys. 355 głosów, co stanowi 27,40 proc. Komitet wyborczy SLD skupiający również Wiosnę i Lewicą Razem zdobył 2 mln 319 tys. 946 głosów, czyli 12,56 proc. Na komitet wyborczy PSL oddano 1 mln 578 tys. 523 głosy, co stanowi 8,55 proc. Piąte miejsce zajęła Konfederacja, na którą oddano 1 mln 256 tys. 953 głosy, co daje im wynik 6,81 proc.

Progu wyborczego nie przekroczyły komitety: KW Prawica, na który oddano 1765 głosów (0,01 proc.); KW Akcja Zawiedzionych Emerytów i Rencistów, na który głosowało 5448 osób (0,03 proc.); KWW Koalicja Bezpartyjni i Samorządowcy, na który oddano 144 tys. 773 głosy (0,78 proc.) oraz KW Skuteczni Piotra Liroya-Marca, na który głosowało 18 tys. 918 głosów (0,1 proc.).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem